0

@barteq Nie porównuj rankingu bota do rankingu ludzkiego. To jak gra bot nijak ma się do realnego poziomu człowieka (tj. boty z chess.com są na dużo niższym poziomie niż gracze z tym rankingiem). Chcesz ćwiczyć się grając online? Graj długie gry, 10min+, nie blitz (3` i 5`) nie bullet (1`). Polecam robić zadania (puzzle) żeby wyłapywać pewne taktyki, które często pojawiają się w grach. Naucz się przynajmniej jakiegoś otwarcia - tu polecam na początek jakieś z dość prostą teorią - sam nauczyłem się na start London System, bo początkujący gracz nie musi znać sekwencji kolejnych ruchów, a jedynie pozycję do jakiej starasz się dojść.
Lekcje - jeśli Ci służą, to nie będę odradzał. Sam raczej nie przepadam za tymi z chess.com. Jeśli umiesz dobrze angielski znajdziesz na yt masę lepszych lekcji od różnych mistrzów (sam polecam Levy'ego Rozmana - gothamchess na YT).
Jeśli masz ochotę spróbować grać z kimś przez neta, możemy zagrać nie rankingową grę, teraz lub jutro.

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

0

@Joaquin88 Czyli kompletnie nie na temat jak chodzi o tę rozmowę.

0

@sebasek99 Ok, ok. Każdy jest narażony na gwałt pełna zgoda. Natomiast jeżeli ktoś pisze, że notorycznie mu się to zdarza (jak dziewczyna z artykułu) to uważam że coś jest nie tak - np. właśnie dziewczyna nie zachowuje ostrożności, nie unika szemranych miejsc itd. Jeżeli zostanie zgwałcona po raz kolejny i kolejny, to dalej winny jest oprawca, a ona nie prosiła się o ten gwałt, ale nie zrobiła wszystkiego co możliwe by tego gwałtu uniknąć, co już samo w sobie jest głupotą.

1

@semafor Odniosę się do ostatniej części twojej wypowiedzi. Chodzenie nago jest jak dla mnie przesadą - nagość nie jest typowym widokiem w miejscach publicznych, chociażby nastolatkowie widzący nagą kobietę mogli by być zrozumiali zainteresowani takim widokiem.
Co do ogólnego sensu, zgadzam się - ubiór danej osoby, jaki by nie był, nie daje żadnego przyzwolenia na gwałt itd.
Dam Ci teraz zagadkę - widziałem niedawno filmik, gdzieś w internecie. Był jakiś festiwal czy inna impreza gdzieś w kraju latynoskim. Duża grupa mężczyzn i jedna dziewczyna w centrum, która rozebrała się do naga i zaczęła tańczyć bardzo prowokująco (jeśli chcesz dosadniej, praktycznie tyłkiem nabijała się na krocze kolejnych mężczyzn, mężczyźni oczywiście ubrani). Jak to bywa na takich imprezach większość towarzystwa była pijana. Wielu mężczyzn skorzystało z okazji i rozochoceni jej frywolnym zachowaniem zaczęli ją dotykać. Wtedy dziewczyna uznała, że sprawy zaszły za daleko, wstydliwie się zasłoniła i rozpłakała. I teraz pytanie:
a) dziewczyna zachowała się nieodpowiedzialnie (może sama była pijana lub naćpana) i nie przewidziała konsekwencji swojej "niewinnej" igraszki, które później ją przerosły.
b) dziewczyna zachowała się odpowiedzialnie - nikt nie miał prawa jej dotknąć, a zachowanie pijanej tłuszczy było nie do przewidzenia. Konsekwencje były kompletnie nie przewidziane, a dziewczyna powinna teraz zwyzywać mężczyzn od obrzydliwych zboczeńców.
Oczywistym jest, że mężczyźni zachowali się niewłaściwie. Ale sądzę, że również dotknąłbym dziewczynę, która zaczęłaby ocierać się o mnie tyłkiem, po tym jak przed chwilą rozebrała się przy mnie w bardzo pokazowy sposób. Sądzę, że całe towarzystwo było na tym filmiku pijane - stąd głupie zachowanie zarówno dziewczyny jak i mężczyzn na filmiku.

To miałem na myśli pisząc o "zdrowym rozsądku" (który ty przytoczyłeś, ale nie jestem pewny czy odnosiłeś się również do moich postów). Gdyby dziewczyna się nie rozebrała i nie zaczęła "prowokować" mężczyzn, w opisanej przeze mnie sytuacji nie doszło by do żadnego molestowania. Dziewczynie zabrakło zdrowego rozsądku, prawdopodobnie przez alkohol lub narkotyki. Dziewczyna została skrzywdzona, ale była temu współwinna.

DLA PEWNOŚCI - nie miałem na myśli, że w każdym przypadku kobieta jest winna czy współwinna. Chciałem jedynie pokazać, że czasami kobieta jest w stanie uniknąć gwałtu, jeśli zachowa zdrowy rozsądek.
Myślę, że część gwałtów wynika z nieprzewidywania konsekwencji swoich działań. Np. przygodny seks, może skutkować chorobami wenerycznymi czy nadużyciami seksualnymi. I tak będąc kobietą czy np. gejem o drobnej budowie ciała nie spotykałbym się z mężczyznami wielkimi i silnymi - by zminimalizować ryzyko nadużyć seksualnych ze strony tych osób. Tak samo powinno się unikać ogólnie takich spotkań - by uniknąć choćby złapania HIV. Zatem zdrowy rozsądek jest w stanie uchronić (częściowo) od gwałtu. Unikanie przygodnego seksu, unikanie samotnego klubowania z obcymi mężczyznami itd. Nie daje to gwarancji, że nie zostanie się zgwałconym, ale pozwala zmniejszyć ryzyko, prawda?
Tak jak przyznał nawet @sebasek99 - nie żyjemy w idealnym świecie. Mimo, że chciałbyś by każdy mógł chodzić nago i nikt nie byłby zgwałcony, to tak nie jest. Tak samo jak przechodzenie na pasach nie gwarantuje, że nie nikt nas nie potrąci. A mimo to wiele osób wbiega na przejście nie zważając na nic.

2

@sebasek99 Chodzi o zwykły instynkt samozachowawczy. Nie bawię się tu w szukanie winnych.
Wyobraź sobie, że ktoś celuje w ciebie pistoletem i każe ci oddać portfel. Ty w przypływie adrenaliny krzyczysz do niego "I co mi zrobisz jak go nie oddam? Zastrzelisz mnie?". Napastnik sprowokowany faktycznie cię zastrzeliwuje. I teraz podsumujmy - napastnik jest winny. Prawdopodobnie spędzi długie lata / całe życie w więzieniu. Ty natomiast leżysz już w ziemi. Na mój gust - słaby układ.
Większość mężczyzn nie zgwałci kobiety, nieważne jak skąpo ubranej - dlatego w moim poście wyżej, ani razu nie napisałem o ubraniu ( a ty dalej odnosisz się głównie do tego).
Za długo spędzamy na "rozmowie", a rozmawiamy o głupotach. Nie żyjemy w idealnym świecie i nigdy nie będziemy w takim żyć. Do gwałtów dochodzi i będzie dochodziło. Sam nigdy nikogo nie zgwałciłem i nie zgwałcę, podobnie jak ogromna większość mężczyzn na świecie. Nie znam dokładnych statystyk, ale większość kobiet na świecie nie zostaje w życiu zgwałcona (o ile dobrze rozumiem, gwałt dotyczy stosunku seksualnego, nie obmacywania, czy tym bardziej erotycznie nacechowanych komentarzy). Nigdy nie staję po stronie napastnika, ale trzeba sobie powiedzieć jasno - w dzisiejszych czasach często dochodzi do przesady.
Jeśli kobieta ubierze się bardzo skąpo, tańczy bardzo wyzywająco, a później jest zdziwiona i oburzona komentarzami podpitych chłopaczków to jest bardzo naiwna, lub celowo szuka atencji. Jeśli dziewczyna idzie samotnie na imprezę, widząc niepokojące znaki ze strony innych osób na imprezie (podpity zalotnik dyskretnie robi do niej podchody, mimo niechęci z jej strony), a dziewczyna dalej nie wychodzi z imprezy to oczywiście nie prosi się o gwałt, ale zachowuje się według mnie nieodpowiedzialnie. Lepiej unikać gwałtu, niż później pisać artykuły o byciu zgwałconym. Nie zgadzasz się, szkoda. Nie piszę nic kontrowersyjnego. Ale więcej rozmawiać nie mam zamiaru, bo czasu szkoda.

5

@sebasek99 100 razy napisałeś o hiperbolizacji (uwaga, tutaj też hiperbolizuję z ilością komentarzy) w moich i innych komentarzach jako kiepskim sposobie argumentacji, a sam teraz uchwyciłeś tylko jeden aspekt poruszony przeze mnie i rozwinąłeś go o wiele za daleko.
1) Jeśli mężczyzna gwałci kobietę, winny jest mężczyzna. Zgadzamy się co do tego, nie przekonuj mnie że tak jest bo marnujesz czas ("...wina leży po drugiej stronie..." strututu, szkoda czasu)
2) Nawet jeśli mężczyzna zostanie skazany za gwałt (co jak wiemy nie zawsze ma miejsce) to nie cofnie się czasu - kobieta dalej cierpi. Stąd według mnie lepiej unikać na wszelkie sposoby takiego gwałtu.

Wytłumaczę to na trochę błahym, ale raczej pasującym przykładzie. Widząc jak wielu ludzi zalicza różne wtopy na lekcjach online (przypadkiem włączony mikrofon i profesor słyszy niewybredne komentarze na swój temat, co kończy karierę studenta na tej uczelni) samemu staram się jak mogę takiej wtopy uniknąć. Jak to robię? Otóż w trakcie lekcji online, nawet przy wyłączonym mikrofonie, nie mówię nic co mogłoby się nie spodobać profesorowi. Proste, prawda?

Tak samo kobieta może: unikać szemranych miejsc, klubów o kiepskiej reputacji, chodzenia samotnie na imprezy i wracania samotnie z nich, "zaogniania sytuacji" (jeśli ma jakiegoś natrętnego zalotnika - nie prowokować go dalej, nie tańczyć i nie flirtować z nim itd.).

0

@dafik85 Aborcja to ciężki temat i nie wyraziłem tutaj swojego zdania, nie mam również zamiaru tego robić. Napisałem jedynie jak tłumaczą to zwolennicy aborcji (w ogromnym skrócie rzecz jasna). Na pewno nikt nie napiszę, że zaletą aborcji jest pozbycie się ze społeczeństwa dziecka czy to chorego, czy pochodzącego z gwałtu. Wytknąłem tym samym głupotę w twoim porównaniu (dziecka, do niechcianych, przynajmniej według ciebie, elementów społeczeństwa.)

2

@sebasek99 I na pewno są miejsca w dużych miastach, gdzie można iść się napić, potańczyć i pobawić, a są miejsca gdzie idzie się naćpać i poruchać z byle kim. Odpowiedzialna osoba umie wybrać odpowiednio pod siebie miejsce, w którym chce się bawić.
Oczywiście, jeśli mężczyzna zgwałci kobietę to winny jest mężczyzna. Mężczyzna pójdzie do więzienia, a kobieta będzie cierpiała i fizycznie i psychicznie. Lepiej uniknąć gwałtu, niż wytykać palcami kto jest winny, prawda? A odpowiedzialne zachowanie może pomóc uniknąć gwałtu - wybieranie miejsc gdzie można się bezpiecznie bawić, unikanie zabawy samemu lub w grupie obcych osób itd.

Uważam, że nie można natomiast zjeść ciastka i dalej go mieć. Jeżeli kobieta idzie w sukience ledwo zasłaniającej piersi i tyłek, następnie głowi się i troi by tańcząc samotnie na parkiecie wyglądać jak najbardziej ponętnie, a później nazywa gwałtem niewybredne komentarze ze strony pijanych mężczyzn, to niestety jest to poważny brak wyobraźni. I jeśli niewłaściwym by było nazwać to proszeniem się o gwałt, to taka dziewczyna wyraźnie nie szanuje swojego zdrowia i życia.

7

@sebasek99 Co się sprowadza do czego? Bo odpowiadając dwóm osobom na raz, w ogóle nie odpowiedziałeś na mój post. W biały dzień, w cywilizowanym kraju, raczej nie spotyka się sytuacji gdzie stado mężczyzn śledzi na ulicy dziewczynę by zagonić ją w ślepą uliczkę i zgwałcić. Oczywiście inaczej może wyglądać sytuacja w piątkowy wieczór, w rozrywkowej części miasta.
Nie staram się tu usprawiedliwiać gwałtów, molestowań itd. ale chciałem poruszyć też kwestię jakiejś odpowiedzialności za samego siebie. Nigdy bym nie pozwolił córce, siostrze, dziewczynie czy dobrej koleżance (gdyby rzecz jasna spytała mnie o zdanie) iść samotnie do klubu czy na jakąś imprezę z losowymi ludźmi. Oczywiście w wyidealizowanym świecie to powinno być zupełnie bezpiecznie, ale wiemy że tak nie jest. Tak samo jak ja nie planuję samotnej wycieczki do Brazylii czy Baltimore, bo chciałbym jeszcze chwilę pożyć. Daleki jestem od pisania czegoś w stylu "sama się prosiła, gdyby nie wyszła do klubu to by jej nie zgwałcili" natomiast możliwe, że jeżeli rzeczywiście dziewczyna w życiu była narażona na tyle molestowania itd. w różnych sytuacjach to robi coś nie tak i dla własnego dobra lepiej może zmienić nawyki. Znam koleżanki, które chodzą regularnie do klubów na imprezy, jednak nigdy same, a w większych grupach, bawią się razem, odpowiedzialnie na tyle na ile pozwala alkohol (i inne używki). Mimo "wyzywających" ubrań i pięknego wyglądu - zawsze wychodzą bez szwanku.
Tak samo mam inne koleżanki, które nie chodzą na imprezy do dużych klubów i również, o dziwo, nikt ich nigdy nie napastuje na ulicy gdy np. jadą na studia czy do pracy (bo uwaga - coś takiego dzieje się bardzo rzadko).

Aha, jak już piszę tyle to rozwinę bardziej myśl - te imprezowiczki w wyzywających ubraniach. Pisałem, że nigdy nie zostały skrzywdzone, czy zgwałcone - i to jest prawda. Natomiast zdarzyło im się być złapanym za tyłek itd. i jakkolwiek dziwnie czy nieprawidłowo to dla ciebie zabrzmi - te dziewczyny nie widziały w tym nic NADMIERNIE złego. Wychodziły z założenia że idą się tam pobawić, często wyrwać jakiegoś faceta itd. Szły ubrane w krótkie spódniczki czy sukienki, z dużym dekoltem, więc spodziewały się dużo uwagi, czasami niewybrednych komentarzy czy też nawet bardziej bezpośrednich gestów.
Nie oznacza to, że chętnie dawały się obmacać całemu klubowi, jedynie, że nie czuły się zgwałcone i skrzywdzone, jeśli do czegoś takiego doszło.
Nie było nic dobrego w zachowaniu mężczyzn w klubie, natomiast moje koleżanki była nastawione, że spotkają się z takimi zachowaniami, bo nie mają 5 lat i wiedzą jak działa świat. Tak samo jak pijąc z kimś 3 piwa, nie spodziewasz się prowadzić z tą osobą składnej dyskusji.

Ja np. nie chciałbym nigdy zostać złapany z narkotykami przez policję - w końcu bardzo niefajnie było by zmarnować kilka lat życia w więzieniu, prawda? Więc, uwaga, nie noszę przy sobie narkotyków. Sprytnie co?
Tak samo wiedząc, że zdarza mi się robić głupoty po alkoholu, wolę pić w domu ze znajomymi niż w klubie, bo wolałbym nie trafić do izby wytrzeźwień, aresztu, czy nie dostać w ryj.
I tak samo wiedząc, że w danym klubie dochodziło już do sytuacji gdzie ktoś mnie molestował, nie poszedłbym już do tego klubu. Wiedząc, że zdarzyło się to gdy byłem tam sam, nie poszedłbym już więcej do klubu samemu itd.
Nie twierdzę, że dziewczyna nie była molestowana - mówi że była, to znaczy, że była. Natomiast przydarza się to jej zdecydowanie częściej niż jakiejkolwiek kobiecie, którą znam (co absolutnie nic nie znaczy, wiem, może po prostu znam wybitne szczęściary). W takiej sytuacji spróbowałbym coś zmienić - choćby rezygnując z regularnych imprez.

1

@dafik85 Kompletnie abstrakcyjne i słabo przemyślane pytanie, stąd pewnie nawet brak jakiejś kontrowersyjnej dyskusji. Zabić żula za to, że jest bezdomny? Bo rozumiem, że już mieszkając w domu (zatem nie stojąc pod sklepem jak w podanym przez ciebie przykładzie) już tym żulem można być? Dalej stawianie znaku równości między złodziejem i mordercą, również mądre i na pewno ułatwiające wybór.
Argumentem za aborcją dzieci ze śmiertelnymi wadami (a nie podejrzeniem zespołu niepełnosprawności) czy dzieci poczętych z gwałtu, nie jest chęć pozbycia się ich ze społeczeństwa (jak w przypadku opisanych przez ciebie żuli i przestępców), a chęć ulżenia im w cierpieniu (tym dzieciom).

0

@Kapitan_SW Nie wiem co zmienia fakt, że dziewczyna również cię pragnie, jeśli cała relacja od początku jest jedynie nastawiona na spełnienie seksualne. Oczywiście pomijam tu ego faceta, które można sobie podbudować wiedząc, że wyrwało się laskę i które można dobić, wiedząc, że trzeba było prostytutce zapłacić. W obu przypadkach celem jest satysfakcja seksualna i sądzę, że wyrywając laskę (w klubie, bibliotece, czy gdziekolwiek takie wyrywasz) nie myślałbym o tym by zadowolić laskę, z którą spędzę jedną noc (a realistyczniej solidne 0,5h), tylko by samemu być zadowolonym. Tak samo wygląda to z prostytutką, więc nie widzę różnicy.
Dalej piszesz mi bzdety o chemii, bliskości i czułości, sratatata... Jaka bliskość jeśli wyszukujesz dziewczynę na chwilowe spotkanie? Więcej kontaktu masz z koleżankami ze studiów / pracy, niż z laską na jedną noc, a tam żadna bliskość się chyba nie pojawia.

18

@sebasek99 Może na przykładzie, żebyś lepiej zrozumiał. Jestem kompletnie normalnym, 21 letnim facetem, daleko mi do zboczeńca walącego sobie w tramwaju. Gdy jadąc autobusem usiądzie naprzeciw mnie pospolicie ładna dziewczyna, nie zwrócę na to uwagi. Natomiast jeśli wsiądzie tam nieprzeciętnie piękna kobieta, to prawdopodobnie chwilowo mnie to zaciekawi (ot, tyle by zerknąć, nie wgapiać się w nią przez cały czas). Żebym np. zdecydował się wysiąść za nią z tego autobusu, musiałaby idealnie wpasować się w mój gust. (chodziło mi o sytuację, w której wysiądę za nią by zagadać, nie iść za nią do gejowskiego klubu by tam ją molestować).
Według mnie, Stanowskiego i wielu wypowiadających się tu facetów, pani Maja nie jest AŻ taką pięknością, by wywołać podobną reakcję u większości normalnych, zdrowych mężczyzn. Zdrowych - bo jak sam wspomniałeś zboczeńcy nie gwałcą tylko pięknych kobiet, natomiast zdecydowana większość mężczyzn na świecie nie jest gwałcicielami. Wbrew opinii lewicowych aktywistek.

1

@Kapitan_SW Znam ludzi, których obrzydza wizja seksu z prostytutką. Jednak tych samych ludzi odrzuca również przygodny seks, czy sam seks bez zobowiązań. Tego typu ludzie sami często nie uprawiali seksu i szukają dziewicy, a wszelka "rozwiązłość" ich odrzuca, niezależnie czy są religijni czy nie.
Nie rozumiem natomiast twojego poglądu - seks z kobietą, która miała wielu partnerów jest ok, tak długo jak było to 10 partnerów, a nie 100. Gdzie tu różnica?
Oczywiście nie piszę o sytuacjach abstrakcyjnych, gdy taka dziewczyna ma przerób niepozwalający na utrzymanie prawidłowej higieny (dosadniej mówiąc - uprawiasz seks i czujesz "pozostałości" po jej poprzednim partnerze). Nie, piszę o prostytutce, nazwijmy to "luksusowej", która przyjmuje ograniczoną liczbę klientów, dotrzymuje pełnej higieny i regularnie bada się w kierunku chorób, na które jest w tym zawodzie narażona.
Czym zatem różni się dla ciebie seks z taką prostytutką od seksu z dziewczyną z poza branży, ale mimo wszystko doświadczoną seksualnie? Chodzi o kwestie finansowe lub moralne?
Piszesz o tym, że można dziś bez problemu wyłapać dziewczynę na niezobowiązujący seks, dziewczynę rozumną dodatkowo. I tu pojawiają się dwie kwestie. Po pierwsze, taka prostytutka również może być inteligentna, czy przynajmniej oczytana i zaznajomiona z różnymi tematami by zabawić klienta rozmową. Aspekt bliskości i czułości, o którym pisałeś do mnie nie trafia, bo nie wyobrażam sobie by taki był obecny podczas przygodnego seksu z losową dziewczyną, prostytutką czy nie (a może nawet prostytutką z doświadczeniem będzie lepiej umiała tą "bliskość" sztucznie wytworzyć).
Po drugie, jeszcze bardziej oczywiste - często z usług prostytutek nie korzystają "chady" mogące, jak napisałeś, bez problemu wyrwać inteligentne dziewczyny na niezobowiązujący seks. Często klientami są osoby brzydkie, nieśmiałe, niedoświadczone itd.

Co do sensu twojej pierwszej wypowiedzi - zgadzam się. Również w pewien sposób odrzuca mnie perspektywa korzystania z usług prostytutek. W takim samym stopniu odrzuca mnie jednak perspektywa wyrywania dziewczyn w klubach, czy opisanego przez ciebie "miłego spędzania czasu" z losowymi dziewczynami.

0

@Gwyn "Myślałem, że to jakaś zagraniczna gwiazda, a kawałek ma miliardy wyświetleń."
Myślał, że kawałek ma tyle wyświetleń. Wystarczy przeczytać komentarz drugi raz i spróbować zrozumieć co rozmówca ma na myśli zamiast traktować każdego jak głupka, który myli milion z miliardem.

1

@Bykunn Wiem, wiem, głupota w ogóle zaczynać temat, ale czasem się człowiek nie umie powstrzymać.

1

@Ermitano @Barwindg Zdecydowanie się zgadzam. Nie wiem czy to dobre czy nie, normalne czy nie spotykane, bo ciut za młody jestem by oceniać, ale mamy obecnie bardzo spolaryzowane społeczeństwo. Z drugiej strony, może to tylko błędne przekonanie i tych o "centrowych" poglądach nie jest mało, po prostu tak nie rzucają się w oczy.

6

Widziałem wiele postów, o następującej merytoryce: szczepisz się - jesteś wykształcony i mądry, nie szczepisz się - jesteś idiotą bez szkoły.
Sam jestem wykształcony w kierunku, który pozwala mi rozumieć działanie leków, szczepionek itd. Wierzę w medycynę i zachwycam się jej rozwojem i możliwościami jakie nam ona daje. Jestem jednak osobą przewlekle chorą, przyjmującą przewlekle silne leki oraz leki nowe i jeszcze niedokładnie zbadane. Możliwe, że nie ma jeszcze na świecie osoby, która przyjmuje leki co ja i otrzymała szczepionkę, a na pewno taka grupa jest bardzo mało i stąd słabo zdbadana. Ponadto - już przeszedłem Covid. Wszystko to sprawia, że nie zaryzykuję swojego zdrowia szczepiąc się.

Zapraszam do dyskusji.

0

@Naturopata Na czym polega kult farmakologii? Na braniu adekwatnych leków na różne choroby?

0

@LuisSalvano Myślę, kierując się książkami, że Baelish mimo wszystko chce zdobyć tron, jeśli nie dla siebie, to dla Sansy i tego młodzika z Vale (nie chodzi o Arryna). Może rzeczywiście jest w jakiś "patologiczny" sposób zakochany w Sansie i stąd jego starania, a może Sansa jest też tylko środkiem do osiągnięcia celu. Ale fakt, konkretów nie ma. I tak na marginesie - nikt mu nic nie musi dawać, jak widzieliśmy i w książce i w serialu, Littlefinger wszystko zdobywa samemu i to całkiem sprawnie.
Inaczej sprawa ma się z Varysem. Tam bardzo trafia do mnie teoria, że jest on bratem zmarłej już żony Illyria, która była Blackfyrem i że dlatego Varys i Illyrio starają się posadzić na tronie Aegona. Swoją drogą pominięcie tego ostatniego i znaczne uproszczenie (upośledzenie) historii Dorne było fatalne w serialu.

2

@NaFazieHitman Rasistą nie jestem, ale śmieszy mnie, gdy widzę twarz tego przećpanego szaraczka, który nigdy pewnie nie myślał, że znajdzie legalną pracę, a teraz jest "bohaterem" dla wielu. Co za przewrotny los, faktycznie historia jak z filmu.

0

@konrad1661 To może zamiast cudować zrób to tak jak w szkole uczyli?
x + y = 2,5 gdzie x = y + 1 mamy zatem:
y + y + 1 = 2,5
2y = 2,5 - 1
2y = 1,5
y = 0,75 a x = 1 + y czyli x = 1 + 0,75 x = 1,75

0

@Persyfl A teraz odniosę się do tych 70%. Nie znam statystyk, wierzę ci na słowo. Natomiast ciekawi mnie - czym tłumaczysz, aż tak wysoki odsetek myśli samobójczych? Czy wpływ na to ma tylko dyskryminacja, czy może też np. zwyczajna niemożność znalezienia partnera/ki? Znam mężczyzn heteroseksualnych, będących w bardzo kiepskim stanie psychicznym z takiego samego powodu - samotność, brak partnera. Z technicznych przyczyn maja to utrudnione (mniejsza pula potencjalnych partnerów, ze względu na to, że większość społeczeństwa jest hetero), ale czy AŻ tak bardziej niż np. brzydki mężczyzna?

I tu na końcu, choć dobrze gdybyś to na poczatku przeczytał, czym zaoszczędzisz nam obu czas. Wpadłeś tutaj (na "zaproszenie" innego użytkownika) i rzuciłeś 2 zdawkowe zdania. To nie jest sposób rozmowy, który mnie satysfakcjonuje. Chcesz rozmawiać - zachowajmy jakąś kulturę i logikę w tej rozmowie.
1)Nie rób ze mnie zatem katolika, a tym bardziej "katola" - nigdzie w tej rozmowie nie tłumaczyłem moich przekonań religiom, tą czy inną.
2) Nie rób ze mnie przeciwnika LGBT czy lewicy jako całej. Nigdzie nie krytykowałem tutaj osób homoseksualnych, czy poglądów lewicowych. Wypisałem tylko (w 3 poście) szkodliwe według mnie społeczne kwestie, które lewica "forsuje".
3) Tu zauważ, że kwestie, wspomniane wyżej są ograniczone do tylko kilku zagadnień. Celowo nie dotykałem w rozmowie tematów spornych jak rasizmu i jego interpretacji (BLM i wszystkiego co obecnie się dzieje), feminizmu, aborcji eugenicznej itd. itd.
Albo nie masz ochoty na dyskusję, albo twoje poglądy zbyt cię oślepiają, byś zauważył różnicę między krytyką, obrażaniem czy deprecjonowaniem twoich poglądów, a wyrażaniem wątpliwości co do sposobu propagowania tych poglądów na świecie i skali tego zjawiska.

0

@Persyfl I każdy z tych kościołów zapełnia się w mniejszym czy większym stopniu, bo ludzie chodzą - z przekonań, czy tylko już tradycji, mniejsza z tym.
Natomiast kościół, stety/niestety nie robi nic by zachęcać nowych wiernych do dołączenia do wspólnoty, a o tym pisałem.
Jeśli chcesz prowadzić rozmowę, a nie monolog, to polecam nie wybierać zdań z kontekstu i kontrować ich kompletnie nie trafionymi argumentami. Sam wspomniałem, w zdaniu poprzedzającym te zacytowane przez ciebie, że wszelkie kościoły działają w podobny sposób. Znowu zaznaczam - chodzi mi o skalę zjawiska. Dziś kościół raczej traci niż zyskuje wiernych, nie znam dokładnych statystyk, ale raczej nie są na fali wzrostowej jak chodzi o frekwencję w kościołach. Żadne media nie namawiają do chodzenia do kościoła, kościół nie stara się dotrzeć do młodych, nie organizuje ogromnych parad, globalnych ruchów społecznych itd. Natomiast do lewicy przekonują jak już pisałem : większość mediów, celebrytów, młodzież bardzo aktywnie agituje na twitterze i innych stronach, protesty, marsze itd. o podłożu lewicowych poglądów są organizowane regularnie.
Zauważ, że nigdzie nie krytykuję samej lewicy - każdy ma poglądy jakie ma. Po prostu obawiam się (może błędnie), że lewica jest na ogromnej fali wznoszącej i kiedyś dojdzie do "zachwiania równowagi mocy". Dziś zarówno prawica jak i centrum jak i lewica istnieją i mają się dobrze. A co będzie za pare lat? Może lewica tak zdominuje, że poglądy centrowe będą już mocno odstające od ogółu społeczeństwa, a te prawicowe nie będę miały miejsca w ówczesnym świecie?
Jeśli dziś osoba pisząca, że jest przeciwna aborcji na żądanie może zostać skrzyczana od faszystów, katoli, gówna itd. to nie zdziwi mnie, jeśli za 20 głoszenie takich poglądów będzie karalne prawnie.

0

@semafor Czyli pod płaszczykiem "kulturalnej" rozmowy, klepnales tu parę przydlugich, ale pustych formulek. Nie masz czasu - nie pisz nic. A tak zmarnowales czas swoj i moj. Nie czytasz ze zrozumieniem, nie próbujesz odnieść sie do mojej wypowiedzi. Masz swoj światopogląd, kompletnie zabetonowany. Jesteś przykładem osoby, których bedzie tylko więcej - osoby z jakimis pogladami (lewicowe/prawicowe, to nie jest tu ważne), ktorych sie kurczowo trzyma i ktorych broni, nie umiejących ich wytłumaczyć. Słowem, jestes efektem (jeszcze nie az tak nasilonej) propagandy lewicowej - widzisz wszędzie problemy, dyskryminację, ale sam nie podajesz szczegółów, po prostu wiesz ze tak jest i tyle.
Na marginesie - nigdzie nie napisałem ze to u mnie na uczelni nie ma dyskryminacji. Napisalem bardzo ogolnikowy przyklad - gej sue rodzi, zyje, umiera. Tak jest w Warszawie, w Ciechocinku, w twoim i moim mieście.

0

@semafor I zaryzykuję w oddzielnym poście dopytanie się o kwestie osób niehetero normatywnych. Czym objawia się to gównianie życie?
Załóżmy, że gej rodzi się. Nie ma 4 rąk, czy 8 nóg. Jest normalnym chłopcem. Idzie do szkoły, jako 7-8 latek nawet będąc gejem nie odczuwa żadnego popędu seksualnego, więc nie ma problemu z zawieraniem znajomości. Kończy kolejne etapy edukacji mając więcej czy mniej kolegów. Po szkole idzie do pracy lub na studia. W wolnych chwilach idzie do kina, baru, galerii. Gra w gry, czyta książki, imprezuje. Gdy przychodzą wybory w kraju, idzie na nie i normalnie głosuje. Gdy znajdzie partnera, normalnie z nim żyje - mieszkają w tym samym domu, śpią w tym samym łóżku, razem zarabiają, razem oszczędzają, razem jeżdżą na wakacje. Gdy partner zachoruje - idą odwiedzić go w szpitalu, dokładnie tak jak dziewczyna może chłopaka (w nieformalnym związku) czy kolega kolegę. Gdy umiera chowają go na cmentarzu, nie wyrzucają do rowu.

Świadomie ominąłem kwestie, którą pewnie chciałeś poruszyć - dyskryminacji. Dlaczego? Ano, dlatego, że dyskryminacja nie dotyczy tylko osób niehetero normatywnych. Nie dotyczy tylko kobiet, czy mniejszości etnicznych. Wbrew pozorom każdy w życiu był już pewnie wyśmiany przez kogoś i sam kogoś wyśmiał. Każdy kogoś obraził i był obrażany. Gdy dwóch gejów usiądzie w parku i się przytuli, mogą być narażeni na zaczepki czy negatywne uwagi lub śmiech. Podobnie jak heteroseksualna para grubasków. A nawet sam grubas bez pary. A nawet para heteroseksualna z prawidłową wagą. W szkole gej może być wyśmiany czy odrzucony przez kolegów, prawda. Tak samo jak rudy, gruby, biedny, niski, czy pryszczaty chłopak.
Może się zdarzyć, że para przystojnych gejów pójdzie do klubu i oprócz dobrej zabawy, otrzymają jeszcze komplementy od kobiet ("ładna z was para" "przystojniaki") i zadowoleni pójdą do domu. Z kolei dwójka kolegów, mniej urodziwych, w tym samym klubie zostanie wyśmiana przez te same dziewczyny "Pa jaki gruby, a jaki brzydki". Wyjdą smutni, źli i zdołowani.

Chciałbym usłyszeć zatem - w czym konkretnie gej ma dużo gorzej od innej osoby. Czy (i jak) orientacja seksualna determinuje jego normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Może problemem jest, znowu, nadmierne przykładanie wagi do swojej orientacji? Przecież w szpitalu, gdy trafimy z zawałem nikt nas nie pyta o orientacje i w przypadku nie prawidłowej odpowiedzi nie odmawia nam leczenia. Przy rekrutacji na studia nikt mnie o orientacje nie pytał, podobnie jak w pracy (przy jej otrzymywaniu) tak długo jak charakter pracy tego nie wymagał. Również koledzy w szkole nie muszą o tym wiedzieć, bo i po co? Nie chodzi o ukrywanie czegoś, ale chwalenie się zbędną kolegom informacją o swojej orientacji mija się z celem. Podobnie jak nie wyobrażam sobie jak ktoś nieironicznie opowiada kolegom, że kręci go gdy dziewczyna na niego sika, lub zdradza go na jego oczach.

Oczywiście - na razie nie mogą brać ślubów - czy to w twoich oczach decyduje, że ich życie jest gównianie? Co do adopcji - wiele par heteroseksualnych również nigdy nie doczeka się możliwości adopcji, przez liczne utrudnienia w samym procesie, lub zawyżone wymagania. Pary homoseksualne raczej są nastawione na brak dzieci w ich związku (z przyczyn czysto technicznych).

1

@semafor Nie dziwie się, że dziwi cię, że ja czuję się dyskryminowany. Powiem więcej - ja sam się dziwie - bo nigdzie czegoś takiego nie napisałem. Nie opisałbym się jako lewaka, ani prawaka, zdecydowanie nie jestem aktywistą LGBT, ale też nie katolikiem (choć Boga nie odrzucam). Staram się nie należeć do żadnej z większych grup, mimo wygód, które taka przynależność zapewnia (co opisałem w 1 poście).
Niestety nie odniosłeś się do większości moich argumentów czy kwestii, które poruszyłem, a szkoda, wytlumaczyłeś się brakiem czasu, który mimo wszystko poświęciłeś na wkładanie mi w usta nie moich słów i próbie grania na emocjach w kiepski sposób ("...jakbyś się czuł jako osoba LGBT." "... miały i mają raczej gówniane życie...").
Pomińmy kwestie ilości osób o danych przekonaniach - jak sam piszesz, żyjąc na co dzień w różnych środowiskach możemy mieć kompletnie odmienne obserwacje w tych kwestiach.
Spróbuj konkretnie odpowiedzieć na poruszone przeze mnie kwestie - czy zgadzasz się, że obecnie widzimy "rewolucje seksualną" gdzie rozpustny, pozbawiony uczuć i nastawiony na chwilowe spełnienie sposób zaspokajania swoich potrzeb seksualnych jest normalizowany czy nawet propagowany? Czy taki styl życia jest czymś pozytywnym, czy dzieci powinny widzieć takie zachowania i czerpać z nich wzorce (np. od celebrytów itd.)? Czy nie widziałbyś nic złego, gdyby twoje dziecko prowadziło taki tryb życia?
Seks nie jest zły, nie jestem psychiczny czy upośledzony by tak twierdzić. Natomiast zachowania seksualne opisane wyżej, wedlug mnie już tak. Zauważ, że nigdzie nie powołuję się tu na katolickie zasady czy moralność. Nie piszę o zakazie seksu przedmałżeńskiego, o zachowaniu czystości, potępianiu antykoncepcji itd. We wszystkim powinno się zachować umiar. Jeśli moje dziecko w wieku 17 lat poszło by na 2 piwa z kolegami, czy nawet upiło się na imprezie - nie miałbym mu tego za złe. Problem zacząłby się gdyby te 2 piwa stały się codziennością, a upijanie - cotygodniową tradycją. Tak samo z seksem - nie miałbym za złe dziecku, że uprawia seks. Natomiast gdyby powiedziało mi, że co tydzień zalicza inną dziewczynę, czasem też "eksperymentuje" z chłopcami - byłoby to problematyczne.
Usilnie próbowałeś skontrować moją krytykę lewicowych przekonań krytyką katolickich wartości. Jest to kompletnie nie trafione. Nigdzie nie spytałem - czy w moje dziecko odnajdzie się w przyszłości w społeczeństwie, jeśli wychowam go na ortodoksyjnego katolika. Spytałem - czy dziecko będące przeciwnikiem swobodnego podejścia do seksu, zakładania rodziny, czy aborcji, akceptujące osoby homoseksualne (czy jak to nazywasz niehetero normatywne), jednak nie popierające uznawania tego za pozytywną wartość (a najwyżej neutralną), wierzące w Boga (tego czy innego, będące praktykującym wyznawcą tej czy innej religii) będzie miało dla siebie w tym społeczeństwie miejsce?
(Na jednej z polskich uczelni wyższych otrzymuje się dodatkowe punkty za bycie kobięta - kto wie czy za 20 lat, mój syn nie będzie musiał zrezygnować z wymarzonych studiów, bo mimo lepszych wyników w nauce, będzie cierpiał za bycie "przytłaczającą wiekszością")

Cały mój post dotyczył mojej obserwacji, że dzięki poparciu mediów, celebrytów, znanych osobistości (o większym czy mniejszym autorytecie), trendom wśród młodzieży, lewica staje się powoli jedynym słusznym wyborem. Nie wybierasz lewicy - jesteś ten gorszy. Na razie tylko w ocenie części społeczeństwa. Ale kto wie co będzie dalej.

3

@semafor To forum - spora część "popularniejszych" użytkowników ma lewicowe poglądy i bardzo lubi je wałkować przy każdej możliwej okazji. Na pewno równie wiele jest tu osób prawicowych. Natomiast głośniejsi są zdecydowani ci lewicowi i to silnie lewicowi. Tacy, którzy politykę wplatają wszędzie.
Twitter - zarówno polski jak i zagraniczny - ogrom młodzieży, którą można opisać paroma słowami - K-pop, tęcza, feminizm. Jeśli nie od dziś używasz internetu, wiesz o czym mówię.
Na studiach szefostwo uczelni czy wydziału (kobiety) mają poglądy lewicowe, co ma odzwierciedlenie we wszystkich listach od rektora itd. Większość studentów na moim kierunku to osoby o poglądach lewicowych co było widać choćby podczas niedawnych "strajków studentów o prawa kobiet".
Gdy pisałem o agresywnych poglądach, nie miałem na myśli, agresji fizycznej czy słownej, a po prostu natężenie propagowania tych poglądów wszędzie gdzie się da.
Większość mediów jest lewicowa, podobnie jak i wspomnianych celebrytów.

A jakie poglądy są forsowane? Swoboda seksualna - normalizowanie przygodnego seksu, pornografii czy prostytucji. Coś co kiedyś (a i dziś w mojej ocenie) było by nazwane rozpustą i byciem puszczalskim, dziś jest chwalone jako eksperymentowanie, poznawanie siebie i własnego ciała. To bezpośrednio prowadzi do drugiej kwestii - aborcji. Zbyt swobodne podejście do niej, traktowanie jako alternatywy dla antykoncepcji. (pomijam kwestię aborcji "eugenicznej" i inne problematyczne i dyskusyjne kwestie, chodzi mi tylko o aborcję na życzenie, w dowolnym momencie). Promowanie homoseksualizmu - czym innym jest nauka o szacunku dla tych osób, czym innym normalizowanie tego, często poprzez spłycanie kwestii do wspomnianego "eksperymentowania". (tj. nie uważam za szkodliwe, że ktoś jest gejem, ale uważam za szkodliwe prezentowanie tego w serialach dla młodzieży itd. w kategoriach - jesteś młody, korzystaj z życia, raz ty przeleć kogoś, raz daj się komuś przelecieć itd.) Nie znam wielu osób homoseksualnych, ale na wielu stronach widzę takie osoby i mam (może mylne) wrażenie, że statystyki osób homoseksualnych w społeczeństwie zawyżają osoby, które płeć tożsamą wykorzystują tylko do seksu (tj. nie wyobrażają sobie być w homoseksualnym związku, traktują to tylko jako swoją "fanaberię" seksualną). A taki przygodny homoseksualny seks jest niestety jednym z głównych źródeł chorób wenerycznych oraz HIV.
Jak dało się zauważyć - wszystkie dotychczasowe argumenty są związane z seksem. I to jest mój kolejny zarzut - w lewicowym środowisku seks urasta często do podstawowej i najważniejszej rzeczy, która człowieka definiuje. Afiszowanie się ze swoją orientacją seksualną, czynienie z niej swojej wizytówki - niektórzy ludzie nie ruszają się bez tęczowych dodatków, na każdy protest, strajk, marsz, biorą flagi LGBT (mimo, że dany protest nie dotyczy kompletnie ich orientacji seksualnej) przez co dają prosty sygnał - "nie idę tam jako człowiek, nie jako Polak, nie jako czyjś syn/córka, ojciec/matka. Nie jako pasjonat sportu czy fanatyk wędkarstwa. Idę tam jako gej/lesbijka i chcę by ludzie z tym mnie utożsamiali i z tego mnie pamiętali."
Odrzucenie religii i tradycji, jako przestarzałych wartości (tu już bez dłuższego rozwijania, bo i chyba nie potrzeba).

1

@don'T.R.I.P.e Ano, część młodych ludzi zawsze chce się wyróżnić i być "z poza grupy" czy to ubiorem, gustem muzycznym itd. to i w poglądach politycznych musi to znaleźć jakieś odzwierciedlenie.

4

@wojopancer Pewnie każdy zna takie osoby. Sam niedawno kilku dalszych znajomych z przed lat usunąłem za zaśmiecanie mi fb swoimi wątpliwymi mądrościami.
O ile ktoś wypowiada się na nieszkodliwe tematy jak sport, czy tematy, w których każdy ma swoje przekonania i nie ma jednej "słusznej" racji, jak polityka - nie widzę problemu.
Denerwuje mnie okrutnie, gdy osoby bez żadnego wykształcenia (oprócz zetki czy
"technikum fryzjerskiego") wypowiadają się na specjalistyczne tematy jak chociażby medycyna i popularny Covid. Takie osoby nie umiałyby wytłumaczyć różnicy między RNA i DNA, podać definicji białka czy opisać jego struktur, ale po przeczytaniu artykułu z reddita, wykopu czy pudelka wypowiadają się o wirusach, szczepionkach, odporności, metodach leczenia itd.
W takich chwilach się docenia filozofa, za jego "wiem, że nic nie wiem". Bo niby zdanie proste i oczywiste, a jak widać wielu ludziom nawet nie przejdzie przez glowę.

Media

Sonda

Kto powinien wygrać Złotą Piłkę 2026?