4

@Gwyn Ani to nie bezobjawowo - bo podałeś 3 objawy, ani 37,4* nie jest gorączką a stanem podgorączkowym.

0

@jeyx77x Niestety, taka izolacja / kwarantanna uziemia wszystko, więc nie dziwię się, że się nie decydujesz na badania.
Również zdrowia i oby rodzinę ominęło. U mnie po prawie tygodniu już się raczej nie pogorszy, więc udało się dość bezboleśnie przejść (a uniknąć tego i tak było nie sposób i lepiej raczej nie będzie w najbliższym czasie).

0

@jeyx77x U mnie (potwierdzone testem w ubiegłą sobotę) przez 1 dzień gorączka do 38,4. Z konieczności musiałem normalnie funkcjonować, więc wieczorem doszły do tego bardzo silne bóle mięśni i stawów (dla porównania jak komuś to pomoże mam też problemy z zapaleniem stawów i ten ból wirusowy był nieporównywalnie gorszy), oraz słaby, ale uciążliwy (kilkudniowy) ból głowy. Na drugi dzień znośne samopoczucie i tak trzyma aż do teraz. Rodzina podobne objawy do moich, starszy członek rodziny (60lat) poważniej chory - tydzień silnej gorączki, osłabienia i wymiotów. Większość z nas bez duszności (codzienne badanie pulsoksymetrem), lekki suchy kaszel. Jedna osoba straciła węch i smak, reszta nie.
Dla uzupełnienia "raportu" mam ok. 20 lat, jednak zdrowie pozostawia trochę do życzenia + biorę leki immunosupresyjne, więc i tak jestem zadowolony z lekkiego przebiegu.

Rozpisałem się, ale może komuś taki opis pomoże trochę rozwiać swoje wątpliwości.

1

@Bykunn Po pierwsze, nie zwiążę się nigdy z dziewczyną, dla której przyjście na świat dziecka oznacza, jak napisałeś, spiep... życia. Nie chcę robić żadnej modnej "kariery" praca ma dostarczać mi środki do życia, nie być jego celem i szukam dziewczyny o podobnych poglądach - wtedy porzucenie obowiązków zawodowych przez kogoś z nas nie będzie tragedią, a ciąża będzie tym czym powinna być - powodem do radości i dumy.
Dorosła, dojrzała osoba jest świadoma, że uprawiając seks może spłodzić dziecko.
Jest też świadoma, że antykoncepcja może zawieść.

Różnisz się od nas - mnie i reszty rozmówców - spojrzeniem na świat i rodzinę, więc rozmowa generalnie mija się z celem. Znam kilka kobiet, kolejne kilka z nich było w ciąży i nie spotkałem żadnej, dla której jak opisałeś, byłoby to "cierpienie" i przyczyna bycia "ofiarą fizyczną i psychiczną" oraz "spier... życia". Dziewczyny te były w bardzo różnym wieku, od 15 do ok. 40 lat, więc siłą rzeczy w bardzo różnych momentach życia. Każda dała sobie radę. Dla tego nie będę słuchał feministycznych haseł, powtarzanych przez 14 letnie dzieci na twitterze, tylko opinii kobiet, które te ciąże faktycznie przechodziły i dzieci wychowują.

A wniosek o przyznanie kobietom pełni decydowania o ciąży poprę dopiero, gdy same będą te ciąże sobie zapewniały. Na ten moment "do tanga trzeba dwojga" jak pewnie wiesz.

7

Nie każdy dobry koń będzie dobrym dżokejem. Pamiętajcie.

3

@Bykunn Rozumiem argument, że w zdrowym normalnym związku para dogada między sobą tak ważny temat jak aborcja. Wyobraź sobie jednak sytuację, gdy żona mówi mężowi, że postanowiła usunąć ciąże - maż się z tym nie zgadza. Nie chciałbym żyć w państwie, które daje pełnie decyzji w sprawie aborcji na żądanie kobiecie, a mężczyznę pozostawia w tej sytuacji ofiarą. Gdybym dowiedział się, że moja żona jest w ciąży, ale postanowiła ją usunąć, byłbym załamany, pewnie nie mniej niż kobieta, która poroniła. Dlatego hasła, ze to decyzja kobiet kompletnie do mnie nie trafiaja.

0

@clyde A co to są te podstawy Biblii i od którego momentu zaczyna się "Biblia rozszerzona"?
Tak aby żartem, bo z przekazem się zgadzam. Sam dlatego, mimo wychowania w rodzinie katolickiej, nie nazywam się katolikiem, bo nie mam nawet najmniejszego pojęcia co to tak naprawdę znaczy i w kogo tak naprawdę wierzę.

0

@SteuerFreiMoney Już nie mam serca dalej się znęcać, jeśli nie zauważyłeś, że już pierwszy post był ironiczny to cię zostawię w spokoju.
A "... bez HiV..." to sparafrazowany cytat z "Kapitana Bomby".

0

@Chinaski Sens zachowany, odpowiedź może nie bardzo konkretna, ale poruszająca każdy z tematów, o który pytałem.
Wiem, że szkoła to główne miejsce spotkań z innymi dziećmi czy młodzieżą i te lata spędzona z ludźmi w czasach szkolnych wpływają pewnie w ogromnym stopniu na nasze umiejętności społeczne. Pytanie czy musi to być jedyne miejsce do takich spotkań? Wiele dzieciaków poznaje się na placu zabaw czy "podwórku" (dzieci w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym). Później pojawiają się wspólne zainteresowania i miejsca jak szkoły muzyczne, kluby sportowe itd. Dzieci, czy późniejsza młodzież niezależnie od szkoły i klasy spotyka się tak czy siak z osobami z poza tego grona, w mieszanych grupach. Spotykają się również w sklepach, na ulicy itd. Brak spotkań z płcią przeciwną w szkole chyba nie powinien upośledzić, aż tak umiejętności nawiązywania relacji z innymi osobami.
Co do złych wzorców z internetu - myślisz, że mało jest dzieciaków 15-16 lat w zwykłych szkołach, mających kilkanaście dziewczyn w swojej klasie i regularny z nimi kontakt, którzy mimo wszystko czerpią błędne informacje na temat relacji z nimi z internetu, ze wspomnianej przez ciebie pornografii itd.? Przecież już teraz jest to problemem.

0

@SteuerFreiMoney Ćpuny do wora... dalej znasz.
Zresztą moje stanowisko wobec środowiska narkomanów jest proste: "...bez HIVa lub AIDS lepiej się tam nie pokazywać".

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

1

@DaPi Zdecydowanie nie. Narkotyki nigdy nie powinny być dostępne, w żadnej postaci. Dzieci uzależniają się i marnują swoje zdrowie i swój potencjał. Mamy alkohol, mamy papierosy, do dobrej zabawy nie potrzeba nic więcej, a na pewno nie takich twardych narkotyków jak marihuana.
A Spider-Mana nie brałem jeszcze nigdy i nie wiem.

0

@normasubiektywna Przeczytaj to zdanie jeszcze raz. Napisałem "robisz to i to, dokładnie tak jak powiedział" i tu dałem twoj nick.
Potwierdzam twoje słowa, cały czas zwracając się do tamtego gościa.

0

@l0Messini "...zwykle przeziebienia tylko bez kataru a z brakiem powonienia. I myślę ze takie objawy ma większość ludzi obecnie. I to nie sa objawy by zamykac wszystko i siac panikę. Wszystko to jest nakrecone w cholere."
Piszesz o szerszej grupie ludzi tak jak mówi @normasubiektywna. Na podstawie swojej amatorskiej obserwacji bardzo małej grupy osób, kompletnie niereprezentatywnej wydajesz werdykt na temat całej epidemii.

0

@l0Messini A co to znaczy kilka "szczepów"? Mogą wystąpić mutacje, choć z tego co czytałem, tutaj są rzadsze niż np. w grypie, a jakiekolwiek konkretne badania są dopiero w powijakach (ale nie krępuj się mnie poprawić jak się mylę). Natomiast nawet jeśli dojdzie do mutacji, wciąż jest to ten sam wirus, nie grupa wirusów, nie odmiany, nie "szczepy" czy inne plemiona. Jeden, konkretny wirus.

0

@pax Niestety, wyrażanie swojego zdania na taki temat ma sens dopiero wtedy, gdy człowiek ma możliwość ze skupieniem przeczytać swój post. Tutaj zmęczenie + silne leki mi to uniemożliwiają, przez co plątałem się i do końca nie mogłem wytłumaczyć swojego zdania. Niestety, tutaj komunikacja twarzą w twarz ma znaczną przewagę - nim wklepaliśmy po 2 komentarze, już byśmy wytłumaczyli sobie wszystko słownie.
Sądzę, że względnie zrozumieliśmy się nawzajem, a i po części się zgodziliśmy. Mimo kiepskiej formy z mojej strony, dzięki za rozmowę i liczę, że nie była strasznie uciążliwa.

4

@prokofiew Sądzisz, że katolik nie rozumie, że inni ludzie mogą nie wierzyć w Boga? Czy może nie rozumie i nie akceptuje tego jakaś część katolików? Czy wszyscy katolicy narzucają wiarę? Czy tylko część bawi się w "chrystianizację"?
Jak w każdej grupie znajdą się ludzie zbyt zapatrzeni w siebie i mający swój pogląd za jedyny słuszny. By daleko nie szukać trywialny przykład - kibice klubu sportowego. Można oglądać mecz, niezależnie od wyniku wyłączyć telewizor i wrócić do swojego życia. Można też nie rozumieć kibiców innych drużyn, nienawidzić drużyny lokalnych rywali i życzyć im śmierci.
A zarówno kibicowanie drużynie jak i wiara w tego czy innego Boga jest rzeczą dość abstrakcyjną i podyktowaną własną decyzją. Nie mam dowodów, że kibicowanie temu klubowi jest słuszniejsze niż innemu. Nie ma dowodu, że wiara w Boga jest słuszna lub nie.
Inna sprawa, że pytanie tak jak ty zadałeś można by postawić każdemu, nawet nie wierzącym, bo ci również zapominają, że nie mają dowodów na nie istnienie Boga i robienie krucjat umniejszających i wyśmiewających katolików mija się z celem, bo również nie udowodnią swoich racji nikomu.

0

@pax Rozumiem co to rasizm, i z samej nazwy wiem, że obrażanie kogoś za jego tuszę nie jest rasizmem. Jeśli tak wywnioskowałeś z mojej wypowiedzi, to coś źle napisałem, przepraszam za wprowadzenie w błąd. Nie ma sensu się kłócić o coś z czym obaj się zgadzamy. Prosiłbym też o kredyt zaufania. Może i poglądy mamy inne w tej sprawie, ale przyjmij, że nie rozmawiasz z idiotom, unikniemy podejrzeń o takie braki wiedzy.

Co do mojego zdania o kobietach i prostytutkach, doczytaj to zdanie do końca. Zawołanie na boisku "Hej, czarny, podaj!" nie powinno obrazić kogoś, kto nie uznaje koloru skóry za swoją wadę. Natomiast jeśli ktoś wierzy, że każdy taki zwrot nawiązujący do kolory skóry jest przejawem rasizmu, to będzie to dla niego obraźliwy, rasistowski okrzyk, mimo moich kompletnie niewinnych intencji.

0

@nwchades Fakt, chcąc obrazić kogoś słowem czarnuch, musimy uznawać to słowo za obraźliwe. Prosta logika i błąd z mojej strony, bo źle wytłumaczyłem swoje zdanie, co już przyznałem paxowi.
Chodziło mi o zwrot "je... czarnuchu" w porównaniu do np. "je... frajerze". Tutaj słowo czarnuchu jest jedynie "tytułem" jaki nadałem danej osobie. Ciężko w emocjach krzyknąć "jeb... kolego" czy "jeb... nieznajomy". Podobnie sytuacja ma się gdy nie obrażamy takiej osoby, a jedynie zwracamy się do niej. Tu mógłbym powiedzieć "kolego, podaj!" zamiast tego powiem "czarny, podaj!" bo to podczas sprintu akurat przyszło mi do głowy. Będzie to rasistiowskie? Tutaj mój zwrot "czarny" jest kompletnie neutralny.

0

@pax Chodziło mi o nazywanie Czarnuchem Murzyna (jak raperzy w łatwiejszych czasach nazywający się "nigga"), liczyłem że z kontekstu to wynika, ale faktycznie nie jest to oczywiste.
Czy zaorałem się czy nie, to już oceń, ale dopowiem o co mi chodziło, bo kolejnej wypowiedzi nie umiałem właściwie przekazać widocznie. Przyczepiłem się cały czas tego obrażania, a nie w tym rzecz. A teraz? Gramy i wołam "podaj czarny/czarnuchu" do Murzyna, bo nie znam go za dobrze i znam jego imienia. Zamiast "Ej ty..." jest określenie koloru skóry, by nie zostawić wątpliwosci o kim mówię. Rasizm czy nie? Według mnie zwyczajnie nawiązuje do najbardziej rzucającej się w oczy cechy danej osoby. Tak samo do grubej, obcej osoby w tej sytuacji powiem gruby, do blondyna blondas itd. (oczywiście mówię o sytuacji jak wspomniany mecz na orliku. Na co dzień jestem osobą kulturalną, więc nie mówię o kolejce u lekarza, gdzie zastąpię to zwykłym Pan/Pani). Gdy pisałem o obrażaniu kogoś chodziło mi, jak pisałem w pierwszym poście, "Czarnuchu + xyz" gdzie pod xyz podstawiasz ulubione epitety.

A pierwszy akapit wskazuje, że znów ominąłeś moją wypowiedź z 2 postu. Zaznaczam jedynie, że odbiór samego słowa "czarny" "Murzynie" "czarnuchu" itd. zależy od osoby do której tak się zwrócimy. Gdy zawołałam kogoś "Hej czarny" nie robię tego w złej myśli, a osoba może się obrazić.

Wiem, po kilku wypowiedziach wycofuję się z tego co pisałem, słabo. Jednak niepotrzebnie uczepiłem się "obrażania kogoś". Podstaw tam zwykłe "zwracam się do kogoś", tak jak w powyższych opisanych sytuacjach. Jak teraz wygląda twoja opinia?

0

@VamosB Tu dobrze zacząłeś, aż chce się dyskutować. Powiedziałeś mi już w drugim zdaniu, co mam na myśli mówiąc dane słowo. Ile płacę za tak profesjonalną opinię eksperta?
A co jeśli powiem, że mam łysego kuzyna, którego bardzo lubię, a nie przeszkadza mi to nazwać w złości kogoś łysą pałą? Znaczy, że podświadomie mam ludzi łysych za gorszych? Czy może jedyna łysa osoba w większej grupie kudłatych ludzi będzie się rzucać w oczy przez fryzurę i zauważywszy to będzie to jedna z rzeczy, które skomentuję? Czy to nadając takiej osobie ksywę łysy, czy obrażając taką osobę?

0

@pax Wyzywając kogoś od tłuściochów, chcę obrazić daną osobę, tak jak od czarnuchów chcę obrazić danego Murzyna. Nie sprawia to, że uważam moją rasę za lepszą, czy oceniam ludzi przez pryzmat rasy, co było by rasizmem. Osobę śmierdzącą nazwę śmierdzielem, grubą grubasem, Murzyna - czarnuchem (czy choćby Murzynem) i jedyne co może mnie przed tym "chronić" to właśnie oskarżenia o rasizm. Naturalnie pierwszą rzeczą, którą zauważam jest fakt, że ma inny kolor skóry. I zauważy to również dziecko na ulicy, które idąc ulicą w małym polskim mieście, wskaże Murzyna palcem, bo pierwszy raz widzi takiego.

"...część i z nich poczuje sie urażona a część nie, to znaczy że w tylko części jestes rasistą." Nie. Nie jestem wcale rasistom, według mojej opinii, zgodnej z definicją przeze mnie cytowaną. To była inna kwestia do której się odnosiłem. Jeżeli dziewczynę nazwę w złości prostytutką czy gorszym synonimem, będzie to obraźliwe. Ale prawdopodobnie bardziej dotknie to puszczalską dziewczynę, która wstydzi się swej rozwiązłości, niż dziewczynę cnotliwą. Tak jak grubego, który nie ma kompleksów na punkcie swojej masy, zaboli nazwanie grubasem mniej niż osobę, która wstydzi się za dużego brzuszka. Tu pobawię się w psychologa amatora i napiszę, że analogicznie "czarnuch" dotknie bardziej Murzyna, który wierzy że jest gorszy czy, że jego rasa lub kolor skóry to jego negatywne cechy. Dla mnie są to cechy kompletnie neutralne. Ale nie mam zamiaru robić uników i udawać, że nie widzę różnic między mną, a Murzynem.
Tak jak miałem kolegów Grubego/Chudego czy Wąskiego, uważam, że nie robiło by ze mnie rasisty posiadanie kolegi o ksywie "Czarnuch", lub zwracanie się tak do kolegi, który nie miałby nic przeciwo.

Pierwsze kilka zdań to kwintesencja bezsensownego klepania dla klepania. Tłumaczysz mi jak jest różnica między grubym, a Murzynem, dodajesz, że Murzyn może być i gruby i chudy, by w końcu dojść do tego o co mi chodziło i powiedzieć, że obrażając czarnuchów odnoszę się do ich skóry, tak jak obrażając grubasów - do ich tuszy. Brawo, lać wody umiesz.
Za to nie odpowiedziałeś dlaczego "czarnuch" jest gorsze od "szmaty" czy gorszych określeń zaczynających się na k, mimo zacytowania dokładnie tego pytania.

3

@semafor Nie chodzi tu o uprzedzenia rasowe, cały post mój dotyczy faktu, że nie są to żadne uprzedzenia, wbrew twoim fikołkom i górnolotnym nazwom.
A znasz może dzieci trochę starsze? Takie, które umieją już ranić się słowami i wyzywają się od najgorszych? Myślę, że początek podstawówki wystarczy. Takie dzieci jak pisałem wyzywają się od grubych, chudych, rudych, pryszczatych czy okularników. Jeśli wyzwą się od żółtków, skośnych czy czarnuchów, nie oznacza to, że uważają białą rasę za lepszą. Jest to tylko kolejna obelga, w niekulturalny sposób odnosząca się do wyglądu danej osoby, jak w pozostałych, niedotyczących rasy przypadkach, które wymieniłem.

Kolejny post, w którym nie dyskutujesz, a przekazujesz swoje zdanie, zamiast odnieść się do mojego, co robi wrażenie patrząc na to, że połowa wypowiedzi to cytat z mojej.

26

Rasizm – zespół poglądów przyjmujących wyższość jednych ras nad drugimi. Przetrwanie tych „wyższych” ras staje się wartością nadrzędną i z racji swej wyższości dążą do dominowania nad rasami „niższymi”. - Definicja z wikipedii, jeśli błędna, proszę o sprostowanie.

Gram na orliku z kolegami, wśród nas Murzyn. Po tym jak ciemnoskóry kolega ciągnie mnie za koszulkę i psuje mi kolejną akcję, w złości krzyczę do niego "czarnuchu" dodając do tego wiązankę soczystych epitetów. Jest to niemiłe. Niekulturalne. Oczywiście. Ale według powyższej definicji nie jest to rasizm. Po prostu odnoszę się do jego najbardziej rzucającej się w oczy (bo odmiennej) cechy. Gdyby kolega był gruby "czarnucha" zastąpiłby grubas. Lub tłuścioch, spaślak czy wieprz. Nie okazywałbym jednak w ten sposób przekonania o wyższości nad grubymi, ani nad Murzynami.
Dlaczego słowo "czarnuchu" będzie znacznie gorszą obelgą niż np. zwyzywanie go od pań lekkich obyczajów, o ile będzie faktycznie gorsza?
Znam oczywiście argument rodem z USA, o pochodzeniu słowa "nigger", ale argument ten upada w naszym języku (tak mi się wydaje).
Żeby takie określenie było bolesne dla tej osoby, jej kolor skóry musi być dla niej ciężarem - przez analogię do osoby grubej, która tej tuszy swojej się wstydzi, czy osoba z trądzikiem wstydząca się problemów skórnych, przez co boli ją "pryszczaty".

W dużym skrócie - nie uważam za rasistę piłkarza, który na meczu powie na kogoś "czarnuchu" "Murzynie". Nie wykazuje on "białej supremacji" a jedynie w obelgę wplata najbardziej rzucającą się w oczy cechę, co jest naturalne już dla dzieci, a w emocjach nie obce i dorosłym.
Pytam nie w celu prowokacji, chcę podzielić się moimi przemyśleniami i poznać waszą opinię. Nie chcę być zaszufladkowany jako idiota, troll (pozdrawiam @IronSanHybrid ) czy rasista, jeżeli tylko tyle wyniesie ktoś po przeczytaniu posta, to lepiej by go pominął.

1

@semafor Rozwiń myśl, nie pisz tak chaotycznie. Nie rozumiem do czego się przyczepiasz, co krytykujesz, ale spróbuję odpowiedzieć.
Według mnie protest nie powinien zmieniać się w żadną stronę. Ty jesteś za kompletną rewolucją, czego nie popieram zupełnie. Przywrócić pełne prawo do aborcji, a potem jak rozumiem "...antyklerykalizmu." obalić kościół? A potem? Obalmy rząd, wprowadźmy anarchię, spalmy świat?
Nigdzie nie napisałem o dumnym, a o potężnym geju, co było dawno temu memem i tylko do tego nawiązywałem.
Flaga mnie nie boli. Uważam po prostu, że to sztuczne tworzenie podziałów, coś kompletnie odwrotnego niż wychwalasz pisząc o łączeniu się środowisk. Powtórzę - na proteście przeciwko zakazowi aborcji, ten gej czy lesbijka nie jest gejem czy lesbijką, a osobą która protestuje przeciwko zakazowi aborcji. Na tym proteście ma jeden cel, jak wszyscy pozostali. Orientacja nie ma tam żadnego znaczenia. Zgodzisz się z tym? Nie oznacza to, że ich orientacja to powód wstydu, czy coś co powinni ukrywać, nie. Ale nie powinna to być ich wizytówka, coś po czym się identyfikują i czym się przedstawiają. Jeżeli "Pan Andrzej", lat czterdzieści parę, z wykształcenia doktor fizyki, interesujący się szachami, piłką nożną i książkami fantasy, żyjący w szczęśliwym związku z ukochanym mężczyzną idzie na taki protest, to dlaczego nadrzędną jego wartością jest orientacja seksualna? Dlaczego nie wykształcenie, któraś z pasji itd.?

Resztę tematów na razie zostawmy, ustalmy po kolei, gdzie się zgadzamy, a gdzie nie. I nie wmawiaj mi słów, których nie powiedziałem ("to nie prawa człowieka" itd.) Nie szukaj we mnie wroga - nie znamy się i nigdy nie poznamy, ale aktualnie jesteśmy partnerami w dyskusji. Partnerami o przeciwnych poglądach, co nie powinno być jednak przeszkodą, jeśli zachowasz otwartą głowę i nie spiszesz mnie z góry na stratę, jak próbujesz zrobić, hasłami, których sam nie pisałem.
@Mysliwy - polubiłeś post semafor, w domyśle zgadzasz się z nim - pomóż mu przekonać mnie do waszych racji. Chętnie poznam twoje zdanie na temat moich przekonań, oraz podstawy waszych.

1

@semafor Chyba nie rozumiesz. Aktualnie protesty są w słusznej sprawie - o niezmienianie (bo nic jeszcze nie jest dokonane) dotychczasowego kompromisu aborcyjnego. Jeśli zmieni się to w protesty o "prawa kobiet" czy "równość LGBT" to wiele osób, bardzo słusznie, będzie rozczarowane. Podobnie jak w USA - początkowe, słuszne protesty przeciwko nadużyciom ze strony policji, zamieniły się kompletnie abstrakcyjnie w walkę z "rasizmem". I o ile jestem przeciwny bezkarności i zdziczeniu policji, tak już klękanie przed Murzynami mi nie leży.

A już niestety widziałem na tych protestach liczne flagi tęczowe. Pytanie co kieruje tymi, którzy nimi machają? Chęć pokazanie, że protestuję JA, potężny gej? Na proteście przeciwko zakazowi aborcji nikogo nie powinna obchodzić orientacja seksualna protestujących - mają wspólny cel i to się tam liczy. Więc po co flagi? Skoro homoseksualiści i inni, których odszyfrowywać mi się nie chce (LGBT+) są normalnymi ludźmi (są, za takich ich uważam, nie patrząc na orientacje) to dlaczego trzeba zaznaczać ich odmienność i robić z tego ich wizytówkę?

5

@baczmus To mu pójdzie w pięty ta specjalnie mała litera.

0

@IronSanHybrid Nie miałem czasu na dłuższy post, bo miałem zajęcia, normalnie wysmarowałbym dłuższy referat. Patrząc po odpowiedzi myślałem, że napisałem coś niekulturalnego - zdarza mi się to tutaj czasami. Jednak nie - normalna, choć może zbyt krótka i przez to niezrozumiała odpowiedź. Napiszę konkretniej.
Widziałem zdjęcia protestów z mojego miasta - bardzo dużo osób stanowiły dzieciaki 15-18 lat. Stawiam, że nie mieszkam w wyjątkowym miasteczku, tylko w kompletnie przeciętnym miejscu, takim, które względnie realistycznie oddaje realia panujące w innych miastach. Dlatego przypuszczam, że jakaś (według mnie spora) część uczestników protestów jest niepełnoletnia.
Jeszcze prościej sprawa się mi gdy popatrzymy na internetowych "buntowników" - ogromny procent z nich to dzieci (młodzież? nastolatkowie?).
Stąd też mój wniosek, którego może nie zrozumiałeś - że część protestujących nie ma nawet prawa do brania udziału w referendum. Zatem może się okazać, że mimo ogromnych tłumów na protestach, frekwencja na oficjalnym głosowaniu nie była by imponująca.
I absolutnie nie mam na myśli, że uczestnikami protestów są tylko dzieci, a dorosłych protest nie obchodzi. Myślę, że zaangażowanych jest znacznie więcej niż w większość ostatnich głośnych spraw (BLM, LGBT) bo to jest realny problem, który powoduję bardzo skrajne reakcje i obchodzi wiele osób.
Inna opinia niż twoja = troll? Myślę, że wypowiadam się bardziej merytorycznie, w większości moich postów, niż twoje przestarzałe wstawki z jbzd czy aktualne "SAsIn iLe wYdAŁ na wYBorY"

0

@Libar Jeszcze łatwiej, a i jakis element zabawy, jak sobie efedron zsyntezuje.

1

@IronSanHybrid Ogromna część głośnych protestujących, to moze na to referendum przyjść, ale za rączkę z rodzicem.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: