0

@usztafik Nie miałeś szans przeczytać mojego drugiego komentarza, więc teraz ci to proponuję. Post był mocno nie trafiony, niezbyt dobrze ubrałem go w słowa, drugi powinien wystarczająco tłumaczyć całą kwestię. Jeśli uważasz, że drugi również jest bzdurny - chętnie posłucham dlaczego (ale znowu proszę - fakty, nie opinie na mój temat. Nie jestem głupkiem z ulicy, mam w tych tematach znacznie większą wiedzę niż przeciętny Kowalski).

Może jeszcze krócej, a dosadniej wytłumaczę dlaczego mój pierwszy post zabrzmiał jak zabrzmiał - zdaję sobie sprawę ze szkodliwości różnych błędnych nawyków - używki, jedzenie fast foodów. Mimo to, nie można tego mitologizować. Jak pisałem wyżej - w nadmiarze szkodzi wszystko, w umiarze - prawie nic (choć dla każdej substancji umiar będzie oznaczał co innego). Pisanie, że zjedzenie jedzenia z KFC jest STRASZNIE szkodliwe jest głupotą, zwłaszcza ze strony osoby, która otwarcie odrzuca współczesną medycynę by proponować alternatywne metody, co może zaważyć o śmierci osoby, która na to się zdecyduje.

2

@Baros1990 Dzięki. Oczywiście mój komentarz był mocno przesadzony i mógł zabrzmieć głupio. Co miałem na myśli - wiele chorób nie wynika z naszych nawyków czy to zdrowych czy nie (czyli wspomniane przeze mnie jedzenie, sen, używki itd.). Możemy mieć raka płuc w życiu nie wypalając ani jednego papierosa (czy też nie będąc narażonym na inne czynniki rakotwórcze, ale staram się pisać ogólnikowo). Oczywiście znaczna otyłość czy codzienne jedzenie fast foodów może się negatywnie odbić na zdrowiu. Natomiast sporadycznie tego typu czynniki mają niewielki wpływ na nasze zdrowie.
Żeby realnie zwiększyć ryzyko zachorowania na raka płuc trzeba palić regularnie (codziennie) przez dłuższy czas. Wypalenie kilku papierosów nie ma większego wpływu na rozwój choroby.
Jedzenie czerwonego mięsa jest czynnikiem ryzyka rozwoju jelita grubego. Ale to mięso trzeba jeść regularnie, a z racji na to jak długo rozwija się taki rak jelita, potrzeba trzymać się takiej diety przez 5-10 lat.
Tak samo zjedzenie żarcia z KFC czy innych MC nie zabije nas. Nie pogorszy naszego zdrowia (możemy mieć sraczkę, ale mimo wszystko - warto). Oczywiście jeśli zachowujemy umiar.
Mój pierwszy komentarz mogłeś źle zrozumieć (z mojej winy). Jeśli co do drugiego masz zastrzeżenia to chętnie posłucham (ot, choćby nie podałem żadnych źródeł, ale też nie rzucałem tu żadnych rewelacji, prawda?). Ale nie pisz mi kwiecistych tekstów o mojej głupocie, bo jestem dość wykształcony by wiedzieć o czym mówię.
@Naturopata kilkukrotnie już "rozmawiałem" z tobą tutaj. Wolałem uprzedzić kolegę wyżej, że mija się to z celem. Pamiętam wpis gdzie proponowałeś cyrkowe metody leczenia jeśli nie raka to którejś z chorób neurodegeneracyjnych i to z tego co pamiętam pod postem o śmierci jakiejś znanej osoby na te chorobę.
Nie umiałeś wtedy odpowiedzieć na żadne pojęcia z tematów, w których zarzuciłem ci brak wiedzy (chemia, biologia, medycyna i wszelkie pokrewne tematy). Nie umiałbyś prawdopodobnie wytłumaczyć mechanizmu działania podstawowych leków, ale negujesz najnowocześniejsze nowinki medyczne, by proponować "alternatywne" metody, których nie umiesz poprzeć żadnymi konkretnymi badaniami. Dla tego uważam cię za błazna, ale przede wszystkim SZKODLIWEGO błazna. I dlatego widząc twoje posty, staram się ostrzec twoich rozmówców.

0

@mkord Dodatkowo warto wspomnieć o jeszcze innym czynniku. Przy 5 osobach zarazi się 5 osób, przy 10 osobach na domówce - zarazi się 10. Ktoś powie, że te kolejne 5 to nie dużo, ale te osoby dalej wirusa roznoszą i ta 5 zarazi kolejne 15 itd.

1

@AlexDark00 Koleś jest odcięty od rzeczywistości i wierzy, że raka leczy się pozytywnym myśleniem. Zero wiedzy o medycynie, chemii czy biologii.
Znam ludzi, którzy całe życie "zmarnowali" żyjąc zdrowo, by później w (stosunkowo) młodym wieku umrzeć czy ciężko chorować. To co jemy, pijemy czy też w jakikolwiek inny sposób przyjmujemy do organizmu ma stosunkowo mały wpływ, o ile nie są to, jak sam wspomniałeś, silne trucizny itd. Człowiek może jeść super zdrowo, liczyć kalorie, ćwiczyć fizycznie, odpowiednio się wysypiać i chorować bardziej, niż nałogowy palacz z brzuchem.

0

@Arkon Pewnie tak. Dlatego może napiszę inaczej - z danych, które czytałem, przykładów osób (znajomy jest lekarzem w hospicjum i leczy pacjentów paliatywnych) czy własnych doświadczeń wiem, że takie uzależnienie i nałóg może się nie wykształcić mimo długotrwałego brania substancji uzależniającej. Więc uznajmy, że ciężko wyjść z nałogu, ale Beth nie była jeszcze AŻ tak uzależniona, co pisałem już od pierwszych moich postów.

0

@Arkon Jak masz czas i chęci to mógłbyś rozwinąć temat. Sam specjalistą żadnym nie jestem, ale interesuję się trochę medycyną, więc zdarzyło mi się to i owo czytać również na temat uzależnień. Co więcej sam od dłuższego czasu używam substancji uzależniającej nieterapeutycznie (a przynajmniej nie zawsze terapeutycznie) więc mimo, że mój przykład jest raczej anegdotyczny to również z tej perspektywy opisuję kwestie uzależnienia.

0

@Arkon Mam wrażenie, choć może kompletnie błędne, że Beth nie była, AŻ tak uzależniona. Często ludzie są w stanie używać/nadużywać substancji jako remedium na jakieś problemy i po ustaniu/rozwiązaniu tych problemów całkowicie odstawić substancję, od której byli uzależnieni.
Nie zacytuję teraz konkretnego artykułu, ale czytałem badanie naukowe, w którym dowiedziono, że osoby używające przewlekle nawet dużych dawek morfiny w leczeniu bólu np. nowotworowego, po ustaniu bólu i wyleczeniu pierwotnej choroby całkowicie odstawiały morfinę i nie wykazywały żadnego uzależnienia (psychicznego, fizyczne oczywiście się pojawiało, dlatego lek był odstawiany w prawidłowy sposób, redukując dawki.)
U Beth problem był dużo prostszy - dziewczyna była samotna, w niesprzyjającym środowisku (sierociniec) więc nauczyła się, że przyjemnie jest wieczorem zarzucić benzo. Później przerzuciła się na alkohol, a problem nasilał się wraz z pojawianiem się kolejnych problemów - śmierć matki i pierwsze porażki w karierze. Gdy znowu stanęła na nogi i zaczęła przygotowywać się do turnieju w Moskwie łatwo przyszło jej odstawienie używek.

1

@Arkon Czy ja wiem czy uzależnienie pobieżnie pokazane? Oczywiście nie było nie wiem ile scen, bo to jednak miniserial i czas był ograniczony, ale jednak. Widzieliśmy jak to się zaczęło u bohaterki (leki uspokajające w sierocińcu, dodatkowo używane w nieodpowiedni sposób), następnie próby z alkoholem i w końcu gdy dopadła ją samotność i inne problemy - całkowicie rozdmuchane uzależnienie. Dodatkowo pokazanie, jak uzależnienie negatywnie wpływa na inne aspekty życia, zwłaszcza młodej osoby i jak łatwo w nie popaść. Czego więcej oczekiwałeś?
Powiedziałbym nawet, że temat uzależnienia był jednym z ważniejszych, o ile nie najważniejszym, w tym serialu.

6

@ObiektywnyKibic121 Bo piłkarze to dość mała grupa ludzi, dodatkowo są to ludzie spoza grupy ryzyka tych ciężkich powikłań (co nie znaczy, że nie mogą się takie zdarzyć) - młodzi, silni fizycznie, regularnie badani. Ci piłkarze, o których słyszymy mają ponadto dostęp do najlepszej możliwej opieki medycznej. Wszystko to sprawia, że mogliśmy jeszcze nie usłyszeć o ciężkim przypadku u piłkarzy.

2

@IronSanHybrid Śmiech śmiechem, a widziałem gdzieś w internecie skargę, że po wlaniu do żelazka wody truskawkowej, żelazko się popsuło. Gość liczył, że para nabierze truskawkowego zapachu i mile zaperfumuje mu ubrania. Także w twój post też co niektórzy mogę uwierzyć.

1

@Chwytliwy To ja trochę się wyróżnię i napiszę z innej beczki niż większość komentujących: myślę, że to dobra i mądra decyzja, a sam komentarz w celu wyjaśnienia powodów zrozumiały.
Sam, mając konto zaledwie kilka miesięcy, parę razy nosiłem się z myślą o jego usunięciu właśnie z powodu nie tyle "uzależnienia" co marnowania zbyt wiele czasu na tę stronę. Na szczęście problem rozwiązał się sam (bez uciekania się do "drastycznych" metod) - z nadmiaru obowiązków (studia, problemy rodzinne i zdrowotne) znacznie ograniczyłem swoją aktywność tutaj i odzwyczaiłem się od regularnego komentowania.
Dla mnie komentowanie tutaj było możliwością rozmowy i kontaktów z ludźmi, które miałem przez epidemię i własne problemy bardzo ograniczone. Jeśli masz możliwość wygadania się poza tym forum, uważam że usunięcie konta jest bardzo słuszne, tym bardziej, że poświęcałeś tej stronie sporo czasu (nie napiszę za wiele, bo to już kwestia twojej własnej oceny).
Mimo, że częściej się z Tobą nie zgadzałem niż zgadzałem, to życzę Ci wszystkiego dobrego (jako, że to pewnie ostatnia możliwość "porozmawiania"). Na koniec jedna podpowiedź od serca - jeśli rzeczywiście aktywność internetowa była dla ciebie nałogiem i dużym problemem, to uważaj, żeby po jej ograniczeniu czy całkowitym odstawieniu nie wpaść w inne, jeśli nie nałogi, to przynajmniej szkodliwe nawyki. Łatwo odstawić jeden i popaść w drugi i dać się złapać w takie błędne koło. Ale to już na marginesie, bo może nie masz z tym problemu.

0

@barteq To jak będziesz chętny napisz tu lub na priv i się zgadamy co do godziny.

0

@barteq Nie porównuj rankingu bota do rankingu ludzkiego. To jak gra bot nijak ma się do realnego poziomu człowieka (tj. boty z chess.com są na dużo niższym poziomie niż gracze z tym rankingiem). Chcesz ćwiczyć się grając online? Graj długie gry, 10min+, nie blitz (3` i 5`) nie bullet (1`). Polecam robić zadania (puzzle) żeby wyłapywać pewne taktyki, które często pojawiają się w grach. Naucz się przynajmniej jakiegoś otwarcia - tu polecam na początek jakieś z dość prostą teorią - sam nauczyłem się na start London System, bo początkujący gracz nie musi znać sekwencji kolejnych ruchów, a jedynie pozycję do jakiej starasz się dojść.
Lekcje - jeśli Ci służą, to nie będę odradzał. Sam raczej nie przepadam za tymi z chess.com. Jeśli umiesz dobrze angielski znajdziesz na yt masę lepszych lekcji od różnych mistrzów (sam polecam Levy'ego Rozmana - gothamchess na YT).
Jeśli masz ochotę spróbować grać z kimś przez neta, możemy zagrać nie rankingową grę, teraz lub jutro.

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

0

@Joaquin88 Czyli kompletnie nie na temat jak chodzi o tę rozmowę.

0

@sebasek99 Ok, ok. Każdy jest narażony na gwałt pełna zgoda. Natomiast jeżeli ktoś pisze, że notorycznie mu się to zdarza (jak dziewczyna z artykułu) to uważam że coś jest nie tak - np. właśnie dziewczyna nie zachowuje ostrożności, nie unika szemranych miejsc itd. Jeżeli zostanie zgwałcona po raz kolejny i kolejny, to dalej winny jest oprawca, a ona nie prosiła się o ten gwałt, ale nie zrobiła wszystkiego co możliwe by tego gwałtu uniknąć, co już samo w sobie jest głupotą.

1

@semafor Odniosę się do ostatniej części twojej wypowiedzi. Chodzenie nago jest jak dla mnie przesadą - nagość nie jest typowym widokiem w miejscach publicznych, chociażby nastolatkowie widzący nagą kobietę mogli by być zrozumiali zainteresowani takim widokiem.
Co do ogólnego sensu, zgadzam się - ubiór danej osoby, jaki by nie był, nie daje żadnego przyzwolenia na gwałt itd.
Dam Ci teraz zagadkę - widziałem niedawno filmik, gdzieś w internecie. Był jakiś festiwal czy inna impreza gdzieś w kraju latynoskim. Duża grupa mężczyzn i jedna dziewczyna w centrum, która rozebrała się do naga i zaczęła tańczyć bardzo prowokująco (jeśli chcesz dosadniej, praktycznie tyłkiem nabijała się na krocze kolejnych mężczyzn, mężczyźni oczywiście ubrani). Jak to bywa na takich imprezach większość towarzystwa była pijana. Wielu mężczyzn skorzystało z okazji i rozochoceni jej frywolnym zachowaniem zaczęli ją dotykać. Wtedy dziewczyna uznała, że sprawy zaszły za daleko, wstydliwie się zasłoniła i rozpłakała. I teraz pytanie:
a) dziewczyna zachowała się nieodpowiedzialnie (może sama była pijana lub naćpana) i nie przewidziała konsekwencji swojej "niewinnej" igraszki, które później ją przerosły.
b) dziewczyna zachowała się odpowiedzialnie - nikt nie miał prawa jej dotknąć, a zachowanie pijanej tłuszczy było nie do przewidzenia. Konsekwencje były kompletnie nie przewidziane, a dziewczyna powinna teraz zwyzywać mężczyzn od obrzydliwych zboczeńców.
Oczywistym jest, że mężczyźni zachowali się niewłaściwie. Ale sądzę, że również dotknąłbym dziewczynę, która zaczęłaby ocierać się o mnie tyłkiem, po tym jak przed chwilą rozebrała się przy mnie w bardzo pokazowy sposób. Sądzę, że całe towarzystwo było na tym filmiku pijane - stąd głupie zachowanie zarówno dziewczyny jak i mężczyzn na filmiku.

To miałem na myśli pisząc o "zdrowym rozsądku" (który ty przytoczyłeś, ale nie jestem pewny czy odnosiłeś się również do moich postów). Gdyby dziewczyna się nie rozebrała i nie zaczęła "prowokować" mężczyzn, w opisanej przeze mnie sytuacji nie doszło by do żadnego molestowania. Dziewczynie zabrakło zdrowego rozsądku, prawdopodobnie przez alkohol lub narkotyki. Dziewczyna została skrzywdzona, ale była temu współwinna.

DLA PEWNOŚCI - nie miałem na myśli, że w każdym przypadku kobieta jest winna czy współwinna. Chciałem jedynie pokazać, że czasami kobieta jest w stanie uniknąć gwałtu, jeśli zachowa zdrowy rozsądek.
Myślę, że część gwałtów wynika z nieprzewidywania konsekwencji swoich działań. Np. przygodny seks, może skutkować chorobami wenerycznymi czy nadużyciami seksualnymi. I tak będąc kobietą czy np. gejem o drobnej budowie ciała nie spotykałbym się z mężczyznami wielkimi i silnymi - by zminimalizować ryzyko nadużyć seksualnych ze strony tych osób. Tak samo powinno się unikać ogólnie takich spotkań - by uniknąć choćby złapania HIV. Zatem zdrowy rozsądek jest w stanie uchronić (częściowo) od gwałtu. Unikanie przygodnego seksu, unikanie samotnego klubowania z obcymi mężczyznami itd. Nie daje to gwarancji, że nie zostanie się zgwałconym, ale pozwala zmniejszyć ryzyko, prawda?
Tak jak przyznał nawet @sebasek99 - nie żyjemy w idealnym świecie. Mimo, że chciałbyś by każdy mógł chodzić nago i nikt nie byłby zgwałcony, to tak nie jest. Tak samo jak przechodzenie na pasach nie gwarantuje, że nie nikt nas nie potrąci. A mimo to wiele osób wbiega na przejście nie zważając na nic.

2

@sebasek99 Chodzi o zwykły instynkt samozachowawczy. Nie bawię się tu w szukanie winnych.
Wyobraź sobie, że ktoś celuje w ciebie pistoletem i każe ci oddać portfel. Ty w przypływie adrenaliny krzyczysz do niego "I co mi zrobisz jak go nie oddam? Zastrzelisz mnie?". Napastnik sprowokowany faktycznie cię zastrzeliwuje. I teraz podsumujmy - napastnik jest winny. Prawdopodobnie spędzi długie lata / całe życie w więzieniu. Ty natomiast leżysz już w ziemi. Na mój gust - słaby układ.
Większość mężczyzn nie zgwałci kobiety, nieważne jak skąpo ubranej - dlatego w moim poście wyżej, ani razu nie napisałem o ubraniu ( a ty dalej odnosisz się głównie do tego).
Za długo spędzamy na "rozmowie", a rozmawiamy o głupotach. Nie żyjemy w idealnym świecie i nigdy nie będziemy w takim żyć. Do gwałtów dochodzi i będzie dochodziło. Sam nigdy nikogo nie zgwałciłem i nie zgwałcę, podobnie jak ogromna większość mężczyzn na świecie. Nie znam dokładnych statystyk, ale większość kobiet na świecie nie zostaje w życiu zgwałcona (o ile dobrze rozumiem, gwałt dotyczy stosunku seksualnego, nie obmacywania, czy tym bardziej erotycznie nacechowanych komentarzy). Nigdy nie staję po stronie napastnika, ale trzeba sobie powiedzieć jasno - w dzisiejszych czasach często dochodzi do przesady.
Jeśli kobieta ubierze się bardzo skąpo, tańczy bardzo wyzywająco, a później jest zdziwiona i oburzona komentarzami podpitych chłopaczków to jest bardzo naiwna, lub celowo szuka atencji. Jeśli dziewczyna idzie samotnie na imprezę, widząc niepokojące znaki ze strony innych osób na imprezie (podpity zalotnik dyskretnie robi do niej podchody, mimo niechęci z jej strony), a dziewczyna dalej nie wychodzi z imprezy to oczywiście nie prosi się o gwałt, ale zachowuje się według mnie nieodpowiedzialnie. Lepiej unikać gwałtu, niż później pisać artykuły o byciu zgwałconym. Nie zgadzasz się, szkoda. Nie piszę nic kontrowersyjnego. Ale więcej rozmawiać nie mam zamiaru, bo czasu szkoda.

5

@sebasek99 100 razy napisałeś o hiperbolizacji (uwaga, tutaj też hiperbolizuję z ilością komentarzy) w moich i innych komentarzach jako kiepskim sposobie argumentacji, a sam teraz uchwyciłeś tylko jeden aspekt poruszony przeze mnie i rozwinąłeś go o wiele za daleko.
1) Jeśli mężczyzna gwałci kobietę, winny jest mężczyzna. Zgadzamy się co do tego, nie przekonuj mnie że tak jest bo marnujesz czas ("...wina leży po drugiej stronie..." strututu, szkoda czasu)
2) Nawet jeśli mężczyzna zostanie skazany za gwałt (co jak wiemy nie zawsze ma miejsce) to nie cofnie się czasu - kobieta dalej cierpi. Stąd według mnie lepiej unikać na wszelkie sposoby takiego gwałtu.

Wytłumaczę to na trochę błahym, ale raczej pasującym przykładzie. Widząc jak wielu ludzi zalicza różne wtopy na lekcjach online (przypadkiem włączony mikrofon i profesor słyszy niewybredne komentarze na swój temat, co kończy karierę studenta na tej uczelni) samemu staram się jak mogę takiej wtopy uniknąć. Jak to robię? Otóż w trakcie lekcji online, nawet przy wyłączonym mikrofonie, nie mówię nic co mogłoby się nie spodobać profesorowi. Proste, prawda?

Tak samo kobieta może: unikać szemranych miejsc, klubów o kiepskiej reputacji, chodzenia samotnie na imprezy i wracania samotnie z nich, "zaogniania sytuacji" (jeśli ma jakiegoś natrętnego zalotnika - nie prowokować go dalej, nie tańczyć i nie flirtować z nim itd.).

0

@dafik85 Aborcja to ciężki temat i nie wyraziłem tutaj swojego zdania, nie mam również zamiaru tego robić. Napisałem jedynie jak tłumaczą to zwolennicy aborcji (w ogromnym skrócie rzecz jasna). Na pewno nikt nie napiszę, że zaletą aborcji jest pozbycie się ze społeczeństwa dziecka czy to chorego, czy pochodzącego z gwałtu. Wytknąłem tym samym głupotę w twoim porównaniu (dziecka, do niechcianych, przynajmniej według ciebie, elementów społeczeństwa.)

2

@sebasek99 I na pewno są miejsca w dużych miastach, gdzie można iść się napić, potańczyć i pobawić, a są miejsca gdzie idzie się naćpać i poruchać z byle kim. Odpowiedzialna osoba umie wybrać odpowiednio pod siebie miejsce, w którym chce się bawić.
Oczywiście, jeśli mężczyzna zgwałci kobietę to winny jest mężczyzna. Mężczyzna pójdzie do więzienia, a kobieta będzie cierpiała i fizycznie i psychicznie. Lepiej uniknąć gwałtu, niż wytykać palcami kto jest winny, prawda? A odpowiedzialne zachowanie może pomóc uniknąć gwałtu - wybieranie miejsc gdzie można się bezpiecznie bawić, unikanie zabawy samemu lub w grupie obcych osób itd.

Uważam, że nie można natomiast zjeść ciastka i dalej go mieć. Jeżeli kobieta idzie w sukience ledwo zasłaniającej piersi i tyłek, następnie głowi się i troi by tańcząc samotnie na parkiecie wyglądać jak najbardziej ponętnie, a później nazywa gwałtem niewybredne komentarze ze strony pijanych mężczyzn, to niestety jest to poważny brak wyobraźni. I jeśli niewłaściwym by było nazwać to proszeniem się o gwałt, to taka dziewczyna wyraźnie nie szanuje swojego zdrowia i życia.

7

@sebasek99 Co się sprowadza do czego? Bo odpowiadając dwóm osobom na raz, w ogóle nie odpowiedziałeś na mój post. W biały dzień, w cywilizowanym kraju, raczej nie spotyka się sytuacji gdzie stado mężczyzn śledzi na ulicy dziewczynę by zagonić ją w ślepą uliczkę i zgwałcić. Oczywiście inaczej może wyglądać sytuacja w piątkowy wieczór, w rozrywkowej części miasta.
Nie staram się tu usprawiedliwiać gwałtów, molestowań itd. ale chciałem poruszyć też kwestię jakiejś odpowiedzialności za samego siebie. Nigdy bym nie pozwolił córce, siostrze, dziewczynie czy dobrej koleżance (gdyby rzecz jasna spytała mnie o zdanie) iść samotnie do klubu czy na jakąś imprezę z losowymi ludźmi. Oczywiście w wyidealizowanym świecie to powinno być zupełnie bezpiecznie, ale wiemy że tak nie jest. Tak samo jak ja nie planuję samotnej wycieczki do Brazylii czy Baltimore, bo chciałbym jeszcze chwilę pożyć. Daleki jestem od pisania czegoś w stylu "sama się prosiła, gdyby nie wyszła do klubu to by jej nie zgwałcili" natomiast możliwe, że jeżeli rzeczywiście dziewczyna w życiu była narażona na tyle molestowania itd. w różnych sytuacjach to robi coś nie tak i dla własnego dobra lepiej może zmienić nawyki. Znam koleżanki, które chodzą regularnie do klubów na imprezy, jednak nigdy same, a w większych grupach, bawią się razem, odpowiedzialnie na tyle na ile pozwala alkohol (i inne używki). Mimo "wyzywających" ubrań i pięknego wyglądu - zawsze wychodzą bez szwanku.
Tak samo mam inne koleżanki, które nie chodzą na imprezy do dużych klubów i również, o dziwo, nikt ich nigdy nie napastuje na ulicy gdy np. jadą na studia czy do pracy (bo uwaga - coś takiego dzieje się bardzo rzadko).

Aha, jak już piszę tyle to rozwinę bardziej myśl - te imprezowiczki w wyzywających ubraniach. Pisałem, że nigdy nie zostały skrzywdzone, czy zgwałcone - i to jest prawda. Natomiast zdarzyło im się być złapanym za tyłek itd. i jakkolwiek dziwnie czy nieprawidłowo to dla ciebie zabrzmi - te dziewczyny nie widziały w tym nic NADMIERNIE złego. Wychodziły z założenia że idą się tam pobawić, często wyrwać jakiegoś faceta itd. Szły ubrane w krótkie spódniczki czy sukienki, z dużym dekoltem, więc spodziewały się dużo uwagi, czasami niewybrednych komentarzy czy też nawet bardziej bezpośrednich gestów.
Nie oznacza to, że chętnie dawały się obmacać całemu klubowi, jedynie, że nie czuły się zgwałcone i skrzywdzone, jeśli do czegoś takiego doszło.
Nie było nic dobrego w zachowaniu mężczyzn w klubie, natomiast moje koleżanki była nastawione, że spotkają się z takimi zachowaniami, bo nie mają 5 lat i wiedzą jak działa świat. Tak samo jak pijąc z kimś 3 piwa, nie spodziewasz się prowadzić z tą osobą składnej dyskusji.

Ja np. nie chciałbym nigdy zostać złapany z narkotykami przez policję - w końcu bardzo niefajnie było by zmarnować kilka lat życia w więzieniu, prawda? Więc, uwaga, nie noszę przy sobie narkotyków. Sprytnie co?
Tak samo wiedząc, że zdarza mi się robić głupoty po alkoholu, wolę pić w domu ze znajomymi niż w klubie, bo wolałbym nie trafić do izby wytrzeźwień, aresztu, czy nie dostać w ryj.
I tak samo wiedząc, że w danym klubie dochodziło już do sytuacji gdzie ktoś mnie molestował, nie poszedłbym już do tego klubu. Wiedząc, że zdarzyło się to gdy byłem tam sam, nie poszedłbym już więcej do klubu samemu itd.
Nie twierdzę, że dziewczyna nie była molestowana - mówi że była, to znaczy, że była. Natomiast przydarza się to jej zdecydowanie częściej niż jakiejkolwiek kobiecie, którą znam (co absolutnie nic nie znaczy, wiem, może po prostu znam wybitne szczęściary). W takiej sytuacji spróbowałbym coś zmienić - choćby rezygnując z regularnych imprez.

1

@dafik85 Kompletnie abstrakcyjne i słabo przemyślane pytanie, stąd pewnie nawet brak jakiejś kontrowersyjnej dyskusji. Zabić żula za to, że jest bezdomny? Bo rozumiem, że już mieszkając w domu (zatem nie stojąc pod sklepem jak w podanym przez ciebie przykładzie) już tym żulem można być? Dalej stawianie znaku równości między złodziejem i mordercą, również mądre i na pewno ułatwiające wybór.
Argumentem za aborcją dzieci ze śmiertelnymi wadami (a nie podejrzeniem zespołu niepełnosprawności) czy dzieci poczętych z gwałtu, nie jest chęć pozbycia się ich ze społeczeństwa (jak w przypadku opisanych przez ciebie żuli i przestępców), a chęć ulżenia im w cierpieniu (tym dzieciom).

0

@Kapitan_SW Nie wiem co zmienia fakt, że dziewczyna również cię pragnie, jeśli cała relacja od początku jest jedynie nastawiona na spełnienie seksualne. Oczywiście pomijam tu ego faceta, które można sobie podbudować wiedząc, że wyrwało się laskę i które można dobić, wiedząc, że trzeba było prostytutce zapłacić. W obu przypadkach celem jest satysfakcja seksualna i sądzę, że wyrywając laskę (w klubie, bibliotece, czy gdziekolwiek takie wyrywasz) nie myślałbym o tym by zadowolić laskę, z którą spędzę jedną noc (a realistyczniej solidne 0,5h), tylko by samemu być zadowolonym. Tak samo wygląda to z prostytutką, więc nie widzę różnicy.
Dalej piszesz mi bzdety o chemii, bliskości i czułości, sratatata... Jaka bliskość jeśli wyszukujesz dziewczynę na chwilowe spotkanie? Więcej kontaktu masz z koleżankami ze studiów / pracy, niż z laską na jedną noc, a tam żadna bliskość się chyba nie pojawia.

18

@sebasek99 Może na przykładzie, żebyś lepiej zrozumiał. Jestem kompletnie normalnym, 21 letnim facetem, daleko mi do zboczeńca walącego sobie w tramwaju. Gdy jadąc autobusem usiądzie naprzeciw mnie pospolicie ładna dziewczyna, nie zwrócę na to uwagi. Natomiast jeśli wsiądzie tam nieprzeciętnie piękna kobieta, to prawdopodobnie chwilowo mnie to zaciekawi (ot, tyle by zerknąć, nie wgapiać się w nią przez cały czas). Żebym np. zdecydował się wysiąść za nią z tego autobusu, musiałaby idealnie wpasować się w mój gust. (chodziło mi o sytuację, w której wysiądę za nią by zagadać, nie iść za nią do gejowskiego klubu by tam ją molestować).
Według mnie, Stanowskiego i wielu wypowiadających się tu facetów, pani Maja nie jest AŻ taką pięknością, by wywołać podobną reakcję u większości normalnych, zdrowych mężczyzn. Zdrowych - bo jak sam wspomniałeś zboczeńcy nie gwałcą tylko pięknych kobiet, natomiast zdecydowana większość mężczyzn na świecie nie jest gwałcicielami. Wbrew opinii lewicowych aktywistek.

1

@Kapitan_SW Znam ludzi, których obrzydza wizja seksu z prostytutką. Jednak tych samych ludzi odrzuca również przygodny seks, czy sam seks bez zobowiązań. Tego typu ludzie sami często nie uprawiali seksu i szukają dziewicy, a wszelka "rozwiązłość" ich odrzuca, niezależnie czy są religijni czy nie.
Nie rozumiem natomiast twojego poglądu - seks z kobietą, która miała wielu partnerów jest ok, tak długo jak było to 10 partnerów, a nie 100. Gdzie tu różnica?
Oczywiście nie piszę o sytuacjach abstrakcyjnych, gdy taka dziewczyna ma przerób niepozwalający na utrzymanie prawidłowej higieny (dosadniej mówiąc - uprawiasz seks i czujesz "pozostałości" po jej poprzednim partnerze). Nie, piszę o prostytutce, nazwijmy to "luksusowej", która przyjmuje ograniczoną liczbę klientów, dotrzymuje pełnej higieny i regularnie bada się w kierunku chorób, na które jest w tym zawodzie narażona.
Czym zatem różni się dla ciebie seks z taką prostytutką od seksu z dziewczyną z poza branży, ale mimo wszystko doświadczoną seksualnie? Chodzi o kwestie finansowe lub moralne?
Piszesz o tym, że można dziś bez problemu wyłapać dziewczynę na niezobowiązujący seks, dziewczynę rozumną dodatkowo. I tu pojawiają się dwie kwestie. Po pierwsze, taka prostytutka również może być inteligentna, czy przynajmniej oczytana i zaznajomiona z różnymi tematami by zabawić klienta rozmową. Aspekt bliskości i czułości, o którym pisałeś do mnie nie trafia, bo nie wyobrażam sobie by taki był obecny podczas przygodnego seksu z losową dziewczyną, prostytutką czy nie (a może nawet prostytutką z doświadczeniem będzie lepiej umiała tą "bliskość" sztucznie wytworzyć).
Po drugie, jeszcze bardziej oczywiste - często z usług prostytutek nie korzystają "chady" mogące, jak napisałeś, bez problemu wyrwać inteligentne dziewczyny na niezobowiązujący seks. Często klientami są osoby brzydkie, nieśmiałe, niedoświadczone itd.

Co do sensu twojej pierwszej wypowiedzi - zgadzam się. Również w pewien sposób odrzuca mnie perspektywa korzystania z usług prostytutek. W takim samym stopniu odrzuca mnie jednak perspektywa wyrywania dziewczyn w klubach, czy opisanego przez ciebie "miłego spędzania czasu" z losowymi dziewczynami.

0

@Gwyn "Myślałem, że to jakaś zagraniczna gwiazda, a kawałek ma miliardy wyświetleń."
Myślał, że kawałek ma tyle wyświetleń. Wystarczy przeczytać komentarz drugi raz i spróbować zrozumieć co rozmówca ma na myśli zamiast traktować każdego jak głupka, który myli milion z miliardem.

1

@Bykunn Wiem, wiem, głupota w ogóle zaczynać temat, ale czasem się człowiek nie umie powstrzymać.

1

@Ermitano @Barwindg Zdecydowanie się zgadzam. Nie wiem czy to dobre czy nie, normalne czy nie spotykane, bo ciut za młody jestem by oceniać, ale mamy obecnie bardzo spolaryzowane społeczeństwo. Z drugiej strony, może to tylko błędne przekonanie i tych o "centrowych" poglądach nie jest mało, po prostu tak nie rzucają się w oczy.

6

Widziałem wiele postów, o następującej merytoryce: szczepisz się - jesteś wykształcony i mądry, nie szczepisz się - jesteś idiotą bez szkoły.
Sam jestem wykształcony w kierunku, który pozwala mi rozumieć działanie leków, szczepionek itd. Wierzę w medycynę i zachwycam się jej rozwojem i możliwościami jakie nam ona daje. Jestem jednak osobą przewlekle chorą, przyjmującą przewlekle silne leki oraz leki nowe i jeszcze niedokładnie zbadane. Możliwe, że nie ma jeszcze na świecie osoby, która przyjmuje leki co ja i otrzymała szczepionkę, a na pewno taka grupa jest bardzo mało i stąd słabo zdbadana. Ponadto - już przeszedłem Covid. Wszystko to sprawia, że nie zaryzykuję swojego zdrowia szczepiąc się.

Zapraszam do dyskusji.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: