Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
4
Nie rozumiem tych śmiechów, mi po prostu jest żal tych chłopaków, ogromna przepaść. Może chociaż pieniądze zarobione za awans do fazy grupowej zaowocują w przyszłości.
5
Być może są tutaj ludzie, którzy oglądają telewizję (obojętnie jaka stacja) i przeróżne programy informacyjne. Kieruję do nich gorącą prośbę: czy wczoraj tj. 12 września, pojawiła się przynajmniej zdawkowa wiadomość na temat rocznicy Odsieczy Wiedeńskiej oraz czy choćby i krótką notą oddano hołd Stanisławowi Lemowi (jednemu z najwybitniejszych polskich pisarzy, geniuszowi, czołowemu przedstawicielowi gatunku sci-fi)?, który wczoraj skończyłby 95 lat?
15
Stirlitz kiedyś usiadł na kamieniu i pomyślał. Spodobało mu się, więc uczynił tak ponownie. Tobie również polecam.
29
Coś się popsuło, to powtórzę jeszcze raz...
Zagraliśmy źle, bardzo źle. Żadne tam tłumaczenia o trudnym terenie mnie nie wzruszają, bo jest to nic więcej jak wymówka wobec katastrofalnej postawy naszej kadry. Po raz kolejny zawiódł Milik, a Rybus dwukrotnie położył nam całą defensywę. Jednakże największe zastrzeżenia jakie mam, są wobec zespołu. Niektórzy chyba po Euro i zmianie klubów poczuli się gwiazdami, które dochrapały się spodziewanych kontraktów i teraz nagle wskoczyły o poziom wyżej, a takie spotkania jak z Kazachstanem siłą rozpędu wygrają się same. Otóż nie. Nie wygrają się same, a jedynie tak roszczeniowa postawa może doprowadzić do kompromitacji. Nie oszukujmy się, dzisiejszy mecz to była kompromitacja i gorzka pigułka do przełknięcia. Jasne, że nic nie jest przegrane i wciąż reprezentacja Polski może osiągnąć najwyższe cele w grupie, ale ten mecz swoje piętno odcisnął. Pozostało znamię wstydu i teraz ich zadaniem jest jak najszybciej zmazać te paskudne wrażenie. Mam nadzieję, że się to uda. Oczekuję zbiorowej mobilizacji. Nasi piłkarze powinni nam udowodnić, że poprzednie eliminacje i Mistrzostwa Europy to nie przypadek. A przynajmniej zawodnicy o wysokich ambicjach i aspiracjach tak by postąpili. Pożyjemy, zobaczymy co będzie dalej.
4
Toć w perfekcyjnym ustawieniu barcelońskim, gdzie bramkarz nie jest na dobrą sprawę tylko bramkarzem, ale również ostatnim zawodnikiem z pola, który jest odpowiedzią na pressing i potrafi logicznie rozrzucić grę na skrzydła lub też wykorzystać lukę w środku pola, nikt lepiej do tego zadania nie nadaje się od Niemca. Ani Valdes, ani Bravo, nie byli choć w połowie tak mocni w grze nogami jak właśnie Mareczek. I to on może podciągnąć Barcelonę w stronę futurystycznego futbolu, który momentami niemal zakrawa o piłkę ręczną. O jakie szczęście, o jaka wielka frajda, że istnieją jednostki takie jak Ty, cosinus90, które mają elementarne pojęcie w tej kwestii. A przecież to sprawa prosta, chodzi o płynność i wymianę w grze. Nic więcej. Dosłownie nic.
15
Rekapitulując, Barcelona zdobyła trzy punkty na niesamowicie trudnym terenie, Sergi Roberto kilkoma swoimi wejściami pokazał, że wcale nie musimy szlochać i płakać po Danim Alvesie, a ilość podań, jakie wykonał ter Stegen można przyrównać do mediany środkowego obrońcy z przeciętnej drużyny ligi hiszpańskiej. Umititi zaprezentował się solidnie, Messi wciąć jest w gazie, a Arda choć trochę przystopował, to asystę i tak zaliczył. Jak na początek sezonu to naprawdę możemy być pełni otuchy. Luisito znowuż zatrybi, powróci Neymarątko, więc nie trzeba pytać czy Katalończyki trzymają się mocno, bo jest to dość oczywista sprawa. Najważniejsza rzecz, iż przebudowa kadry przebiega raczej płynnie i nie musimy z ręką na pulsie śledzić i obawiać się o dyspozycję poszczególnych zawodników. Lucho namieszał w tym presezonowym kotle. Oj, najlepsza wiedźma nie byłaby tak duma z wszelkich składników i inkantacji, jakie nasz wuefista urzeczywistnił. A cóż pozostaje? Choć to oklepane i strasznie nudne, to jedynie trzymać kciuki za rozpędzający się kombajn do koszenia rywali. I oby obroty były coraz prężniejsze, a drużyna zatrzymała się dopiero na samym szczycie. Howgh!
18
A mówcie sobie co chcecie, ale Suarez ma pewną cechę, która jest tożsama z Lewandowskim. Mianowicie, pomimo tego, że są najlepszymi snajperami na świecie i potrafią zdobyć bramkę z sytuacji, która jest ciężka do strzelenia, to oprócz tego, są w stanie zbłaźnić się jak nikt inny. Obserwuję ich od dawien dawna. Być może to pewien symptom, którego nie da się wyeliminować, jednak jest on nieprawdopodobnie trudny do przetworzenia. Zatem Luis dał 'popis' dzisiaj, czyli podczas następnego meczu możemy się spodziewać eksplozji. I to będzie w stu procentach naturalne i normalne.
10
Rozumiem, że sędzia należy do obwoźnej trupy, która co tydzień upiększa hiszpańskie rozgrywki piłkarskie, ale ta bulgocząca od komentarzy facjata Busquetsa jest nie tylko irytująca, ale i przede wszystkim nieskuteczna. Ach, przepraszam. Zaskarbił sobie znowu żółtko. Czy on w tej materii nauczy się czegoś kiedykolwiek? Piłkarz znakomity, jednak te jego filozofowanie i podważanie decyzji arbitra mierzi niesamowicie. Osobiście nie mogę tych jego dywagacji ścierpieć. Cóż, Sergio chyba taki jest po prostu. Oby żonie/partnerce złotoustym ciurkiem nie wypominał składu zupy. To tak dla jego dobra i Barcelony. Na przyszłość.
12
W krwiożerczej, baskijskiej twierdzy grało się Barcelonie zazwyczaj bardzo ciężko, a wyniki nie do końca były takie, jakich by oczekiwali od zawodników niemalże wszyscy. Klimat tamtejszych trybun jest wyjątkowo agresywny, ich poczucie regionalizmu daje doskonały upust w postaci zrywania sobie gardeł podczas cotygodniowych potyczek. To, że będzie tam dzisiaj niesamowicie gorąco wie chyba każdy.
Na dobrą sprawę to dzisiaj startujemy z wyzwaniem, nowy sezon rozpocznie się w pełni dopiero teraz. Kadra, którą skompletował nasz wuefista niewątpliwie potrzebuje jeszcze czasu, aby się w pełni otrzaskać. I tutaj moja mała, skromna prośba - aby w razie niepowodzenia, nie skreślać z listy zatrudnionych żadnego spośród graczy. Oczywiście, liczę na fenomenalne widowisko i pokaz wirtuozerii z katalońskiej strony barykady, ale trzeba mieć gdzieś na końcu głowy taką filigranową, zapaloną żaróweczkę, że w Baskonii zdarzyć może się wiele. Tymczasem, do boju! Niechaj to będzie 'ta Barca', która nas niejednokrotnie tuczyła swoją nieszablonową grą i zabawą w piłkę. Powodzenia.
7
Przeczytałem te dwa ostatnie felietony dotykające problemu bramkarskiego i odnoszę wrażenie (subiektywna sprawa), że redakcja, tak jak i spora część użytkowników podzieliła się na dwa obozy, które nierzadko bezrozumnie starają się linczować 'faktami' i 'argumentami'. Chciałoby się rzecz, u nas w kraju to normalka.
I żaden z tych tekstów, w mojej opinii, nie stoi na przyzwoitym poziomie. Challenger w swoim stylu szuka trzeciego i czwartego dna, a kwestia wydaje się być bardzo prosta, zaś pani Sylwia emocjonalnie lub histerycznie pokazuje drzwi Bravo. Nie idźcie tą drogą, nie idźcie!
Ter Stegen w takim samym stopniu jak i Bravo chciał grać w pierwszym składzie. Niemiec i Chilijczyk są ludźmi, a ludzie oprócz wspaniałych doświadczeń i emocji lubią pieniądze. Każdy z nich chce dobrze zarabiać, podejrzewam że większość z nas, szarych i anonimowych przechodniów myśli bardzo podobnie. Poza tym, obydwaj mają swoje cele, marzenia, ambicje i dążą do ich zaspokojenia, a to jest oznaką zdrowego organizmu. Nie widziałem pomiędzy nimi ostentacyjnych wojenek czy kuksańców. Nie mam informacji z wewnątrz klubu, więc bardzo głupio byłoby ich rozliczać za coś, co jest dość mocno rozmyte i niejasne. A konkurencja? Wyśmienicie! Dzięki temu, że każdy z nich chciał stawać się lepszym bramkarzem, klub jedynie mógł być zadowolony, bo oto do dyspozycji trenera zostało oddanych dwóch zawodników o wysokiej determinacji i żądzy rozwoju. Same plusy.
Co prawda nie mam czasu, aby się szerzej rozpisywać, ale ten tandem chilijsko-niemiecki za jakiś czas wspomnę zapewne z lekkim rozrzewnieniem. To były lata spokoju o pozycję portero. Takie, jakich od dawna nie było w Barcelonie. Co dalej? Można życzyć jedynie powodzenia i z całych sił trzymać kciuki za postępy MATSa oraz wpasowanie się do kadry Holendra.
7
Rubasznym śmiechem można podsumować wyczyny Legii w ostatnim czasie, z całych sił dworując z ich dyspozycji i wyłuskując ich wszelakie mankamenty, od których katarakta zachodzi na oczy. Można się tarzać ze śmiechu parafrazując słowa Leśnodorskiego, punktować z wypiekami na twarzy obelgi wobec wciąż aktualnych piłkarzy stołecznej drużyny, ale jednak.... awansowali. Zdawałoby się, że dokonali niemożliwego. Nie takie polskie ekipy odpadały, nie z takimi zawodnikami, nie o takim potencjale, z takimi oczywistymi aspiracjami. A tu proszę, kulejąca i prychająca Legia dokonała wydarzenia, jakiego nie potrafiła osiągnąć od niemalże wieków polska drużyna w drodze do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Nie było linoskoczków i połykania ognia, ani też kobiety z brodą czy skoków przez płonącą obręcz, ale jednak.... Nikt inny jak właśnie ta warszawska ekipa przełamała niemoc, zerwała kajdany upokorzenia i bardzo możliwe, że w innej konfiguracji, już od dawna oglądałaby mecze tylko w telewizji, ale jednak.... To warszawiacy są tam, gdzie zawsze chcieliśmy, żeby polski klub się znalazł. Mimo tego, że ich gra i pozycja w lidze jest karykaturalna, a sam awans zdaję się być gwiazdką z nieba, to moim zdaniem warto docenić taki układ Ziemi-Słońca-i-Księżyca (także w losowaniu), dzięki któremu możemy oglądać naszych pobratymców w dalszej fazie najbardziej prestiżowych rozgrywek na świecie. I jak nieprawdopodobnym lub wręcz komicznym nie byłoby strzelenie bramki Kucharczyka (która jest wisienką na torcie w tym percepcyjnym galimatiasie), to z wielką chęcią i uśmiechem oddaje im należyty hołd. Tak, awansowali. Tak, po perturbacjach, po niesamowitym splocie konkretnych zdarzeń, ale jednak... Dziękuję. Tak bardzo brakowało Polakom tego wyróżnienia, choć zdawałoby się, że to powinna być rzecz normalna, dla tak dużego państwa raczej oczywista.
73
Nie jestem entuzjastą papieża, ale ten atak wykałaczką wykonany przez przepełnionego łaską egzaltacji użytkownika, skłonił mnie do wtrącenia kilku swoich niemile widzianych groszy. Otóż, Franciszek bez wątpienia należy do kręgu intelektualistów, którzy prowadzą piszący tryb życia. Publikuje adhortacje, encykliki, konstytucje apostolskie, pisuje listy, zapewne również rozstrzyga o jakichś wewnętrznych sporach kościelnych, a także sporo się modli, odprawia liczne mszę i nabożeństwa, kontempluje, przyjmuje gości, spotyka się z audytorium i czasami pielgrzymuje. Do tego jest w podeszłym wieku, jego metabolizm jest osłabiony, choć nie wątpię, że medycy i kucharze dokładają wszelkich starań, aby wyklarować adekwatną dietę do stanu organizmu. To tak od strony technicznej. A od merytorycznej - czy człowiek starszy, otyły tudzież z brzuszkiem, ale jednocześnie dobry i uczciwy, pomagający bliskim, wychowujący wnuczków, rzeczywiście poświęcający czas na modlitwy, a nie na złorzeczenie przeciwko sąsiadowi, a jednocześnie borykający się ułomnościami czasu, nie może być świadectwem ubóstwa bądź też miłosierdzia czy ludzkiej empatii? A gdyby nawet lubował się w jedzeniu i dogadzaniu sobie, jednocześnie nie zapominając o potrzebujących, niejednokrotnie częściej wspierając głodnych lub opuszczonych niż większość wymuskanych pięknem atletów? Czy to też przekreślałoby jego dokonania i możność nazywania go przez innych jako skromny lub zwykły, normalny, ludzki? Doprawdy, zabawna teoria wypełzła spod nieposkromionych palców szanownego kolegi, użytkownika tej strony.
3
Do przodu, Polsko!
Do boju, Polsko!
Nie zginiesz nigdy
Póki o zwycięstwo grasz
Do przodu, Polsko
Do boju, Polsko
Wygrana będzie
Jeśli mocne orły masz.
Zaiste jest hiperatmosfera.
Panowie - powodzenia!
5
Nie mi oceniać stan ducha i psychiki tak fenomenalnego piłkarza jak Messi, ale czuję w kościach, że jeszcze powróci w reprezentacyjnej koszulce. Załamał się, nastąpiło tąpnięcie, jednak mocno wierzę w to, iż ostatnie słowo należeć będzie do niego - na boisku jako heros Albicelestes. Niech bitewny kurz opadnie, troszkę piasku w klepsydrze się przesypie, a sam mikroskopijny Argentyńczyk ponownie zachwyci w świetle jupiterów. To nie jest jeszcze czas, aby definitywnie ze sceny zejść. Wiedzą to wszyscy, w końcu i Leo to zrozumie.
10
Nie wierzę. Może i mamy problemy i nie wszystko układa się po naszej myśli, a napastnicy zawodzą, ale bez przesady! Nikt nie mówił, że Ukraina się położy na boisku, a my ich bezproblemowo przyklepiemy. Ludzie, kochani ludzie. Wspierajmy ich, mecz się nie skończył, wciąż możemy wygrać. To są Mistrzostwa Europy. Z całych sił trzymam kciuki za naszą reprezentację i lwi pazur w drugiej połowie. Biało-czerwoni do boju. Jesteśmy z Wami. Jesteśmy za naszymi barwami narodowymi!
2
Gratulacje dla Realu za zdobycie jedenastego Pucharu Europy. Niesamowity wyczyn.
46
Może i nie wszystko jest kolorowo, a Luis Enrique to tylko ponadprzeciętny trener, ale z jego strony zgranie i doprowadzenie do ładu trzech wielkich piłkarzy w ataku, gdzie każdy pojedynczy byłby wielką gwiazdą danej drużyny, jest fantastyczną zasługą. Już śp. Cruyff przewidywał konflikty między Messim, a Neymarem, gdy tymczasem Suarez uzupełnił ofensywę i Barcelona nie stała się zarzewiem niesnasek. Ba! Tridente weszło na wyższy poziom i współpracuje ze sobą naprawdę wzorowo, dając kolejne trofea katalońskiej braci. Za to chylę przed nim czoła i pokornie dziękuję. Brawo Lucho!
1
Mascherano bardzo często gra wślizgiem na raz lub fauluje w sytuacjach stykowych, starając się maskować swoje przewinienia. Tym razem mu nie wyszło. Nosił wilka razy kilka, ponieśli i wilka.
4
A dziękuję Ci i zarazem życzę wszystkiego co najlepsze swemu bliźniemu :) Pozdrawiam! I oczywiście, oby Barcelona jutro pokazała na co ją stać. Howgh!
3
Bardzo możliwe, że późno, ale jakoś wcześniej nie było okazji. A co do mojego pisania, to już jestem takim niereformowalnym wstecznikiem, który rzadko tutaj pisuje, a jak już, to raczej nic mądrego i ciekawego nie wyskrobie, aczkolwiek dziękuję Ci za tę pogadankę. Rausz rządzi się swoimi prawami :)
7
Troszkę wychyliłem z okazji pierwszego grilla w tym roku. Kolega bardzo dobrze suponuje i jest spostrzegawczy, co wielce się ceni, ale czy czegoś konkretnego nie zrozumiałeś z mojego tekstu? Wydawało mi się, iż jest to bełkot dosyć przejrzysty. Jeśli nie, to przepraszam za utratę kilku chwil ze swego żywota. Nie chciałem :)
11
A ja jako nędzny pędrak pełzający w prochu ziemi kontent jestem z wyniku finału Pucharu Niemiec. "Nasz" kataloński towar eksportowy, multitrofealista, bijący rekordy rekordów na swym tronie, wierny i konserwatywny swym przekonaniom taktycznym, pięknie żegna się z Monachium. Ten trzyletni epizod miał spore znaczenie dla Pepa, co można było zaobserwować po ostatnim gwizdku. Radość i wzruszenie. Zapewne nieudawane, bo to człek szczery jest moim zdaniem. I oczywiście, Robert Lewandowski, sportowy emblemat polskości, najjaśniejszy od czasów Deyny i Bońka szafarz teraźniejszego futbolu nad Wisłą, również mógł świętować po dzisiejszym meczu, wznosząc do góry czarę zwycięstwa. Zadowoliwszy się tym rezultatem, w takim razie, nie pozostaje mi nic innego jak czekać na jutrzejszą potyczkę z Sevillą, a następnie na Mistrzostwa Europy, gdzie po cichu liczę na co najmniej przyzwoity wynik chłopaków Adama Nawałki. A na dziś wieczór - brawo Pep, Eviva l'arte!
2
W całej historii III RP, łącznie z czasami obecnymi, nie było trójpodziału władzy. Więcej, Konstytucja z 1997 roku jest zaprzeczeniem trójpodziału władzy. Dlaczego? Trójpodział władzy polega na tym, że Parlament stanowi prawo, Rząd je wykonuje, a Sądy i Trybunały stosują. Otóż, w Polsce praktyka jest taka, że ustawy w większości projektuje Rząd, a nie Parlament, tym samym posiada dwuwładztwo, destabilizując cały system. To Rząd - niezależnie której partii - chwali się przyjętymi ustawami, tworzy projekty, kreuje pomysły i politykę, a powinien jedynie ją wykonywać, nic więcej. Rząd powinien być typowym robotnikiem, na usługach architekta, jakim jest Parlament. A tak nie jest, więc nie ma w Polsce żadnego trójpodziału władzy. To tylko iluzja i prawniczy bełkot, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością.
1
Pisałem do redakcji w sprawie usunięcia konta, ale odsyłano mnie do owych 14 dni, do których Ty się zastosowałaś, także nie wiem czy istnieje rozwiązanie tej sprawy.
6
Demokracja-sracja. 5 państw ma udział gwarantowany w Eurowizji, telewidzowie wybierają najlepszych, a jurorzy ugłaskują wynik, aby było politycznie. 3 miejsce wśród głosujących, a przedostatnie u "melomanów i fachowców" - taki dysonans to wałek nie z tej ziemi. Wiadoma sprawa, że wygrała ubiedzona i utrudzona w znoju Ukraina i antyrosyjski frazes, ale że z Polski popłynęło 12 punktów dla tej banderowskiej dziczy to wstyd i hańba niesamowita!!!
29
Wstydu nie mają, ostatnimi są, co powinni pisać o skradzionych punktach lub ligach. Dziennikarzyna z redaktorzyną pocą się nad wiadomościami, kombinują i kręcą, łuskając groch na kapuście, a zapominają o latach panowania Jego Dziewiczości Franco, który ostentacyjnie wpływał na wyniki ligi hiszpańskiej czy pucharu Generalissimusa. O zgrozo, Madryt jest ostatnim, który powinien głos podnosić w takiej sprawie. Zaiste, to granda przykurczów pseudointelektualnych, silących się na błysk fleszy. Jak tak można??? A honor, a duma, a godność jakakolwiek? Rak lędźwi toczy ten szczep kastylijski. I mikstury na to nie ma żadnej. Najwyraźniej.
4
A kto Ci nakazuje czytać co piszę? Nie pojmuję tego zupełnie. Chyba zacznę dodawać, UWAGA - ci, którzy boją się przeczytać przerost formy nad treścią proszeni są o niezaznajomienie się z sensem tego tekstu, gdyż grozi to straszliwą traumą intelektualną. Pasuje Jaśnie Panie taka apostrofa, czy Jaśnie Pan dzień cały siedząc przed komputerem, nie jest w stanie przeczytać napisanego czegoś w stylu innym?
6
Woody Woodpecker nie wydziobałby drzewa z większym entuzjazmem, niż ja wychylam kolejne piwo na cześć nowego-starego mistrza Hiszpanii. Oj, działo się w tym sezonie co niemiara. A serpentyn i szlaczków byliśmy świadkami, emocje w sinusoidzie buzowały, lecz koniec końców lewiatan madrycki powalon został do nóg naszych, a my radować się możemy zwycięstwem wielkim. I marokański paź na udzie strapionego wirtuoza z Madery zapłacze, a czochrający się za pasem trener Los Colchoneros napinając pierś, przysposobi się do finału w Mediolanie. I można rechotać, radować się lub bić gwoździa czołem, jednakże koń jaki jest, każdy widzi. Posiadamy czempiona w gablocie, więc dzisiaj - SURSUM CORDA, balujemy do utraty tchu. Należy się to wszystkim kibicom Blaugrany po 38 kolejkach walki o tytuł mistrzostwa Espanii!!!!!!!
2
Robertinho, jakbyś miał chwilę to zerknij, bo coś się popsuło przy edytowaniu komentarzy. Zamiast zapisać zmiany, ucina część tekstu. Z góry dzięki.
9
Bayern to iście flecista z Hameln. Przybywa, nuci pieśń o mamonie i trofeach, wyprowadzając z murów miejskich niemal każdego, kto mu się żywnie podoba. Oczywiście, na poziomie ligi niemieckiej, która ostatecznie i definitywnie została skolonizowana przez klub-matkę. Pasie się taki przyszłościowy piłkarz na murawie danej drużyny, rozwija skrzydła, ugruntowuje swoją pozycję, po czym jeśli tylko jest potrzebny ekipie z Monachium - hyc i go mają w swych szponach. I jak tu zagrozić roli niekwestionowanego lidera? Mości Watzke, pomimo strojenia najelegantszych min oraz całego dostojeństwa okazywanego w mediach, zapewne przeżywa katusze, w katakumbach Signal Iduna Park lepiąc laleczki voodoo o twarzach Karl-Heinza i Uliego, co to niedawno wyszedł na światło dzienne, odkupiwszy pierwej winy po swych szachrajstwach. Jakby mało było gwoździ wbijanych w dortmundzkie serca, to i Ormianin przebąkuje o klauzuli w nowym kontrakcie, a turecko-niemiecki kreator ponownie zawnioskował o L-4. Szkoda mi zespołu z Westfalii, ale cóż począć, może jeśli przeprowadzą rozsądne transfery, a nowy trener Gwiazdy Południa z marszu nie wejdzie z przytupem w rozgrywki, to kto wie, istnieje szansa na to, że Tuchel