Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
19
Faktycznie, dwa finały pozostały do końca sezonu, a że faceta poznaje się po tym jak kończy, to finalna ocena pracy Lucho może jeszcze przyjąć przeróżną formę. Jakiś czas temu piano z zachwytu nad mistrzowską dyspozycją Ajaxu, malując świetlaną przyszłość przed de Boerem, a tymczasem po ostatnim meczu prasa wiesza psy na kulejącym trenerze i bardzo możliwe, że ten pożegna się z Amsterdamem. Nikt z nas nie chciałby, aby taka sama historia powtórzyła się w Barcelonie, więc pełna koncentracja, wiatr w żagle i trzeba zrobić skuteczny desant w Grenadzie, by tubylczą drużynę w pył roznieść. Dublecik to osiągnięcie bardzo dobre i choć Liga Mistrzów pozostaje solą w oku niemal każdego kibica, to warto pamiętać, iż La Liga to już nie tylko dwie drużyny, ale do towarzystwa kilka lat temu dołączyło Atletico, a i inne ekipy coraz śmielej pukają do pudła ze swymi imperialistycznymi zakusami. Zatem, z całych sił kibicować nam trzeba, gdyż nadejszła wiekopomna chwila...
5
Imperatyw wskazywałby na frazes prawniczy pod Pańskimi palcami, a skoro tak, bo przecież znajdujemy się w okolicach wokandy, to nie pozostaje mi nic innego jak potulnie się zgodzić, gdyż nie wypada dyskutować mi z uosobieniem Temidy, odzianym w zielonkawą togę. Waszmość zawsze w żołnierskich słowach potrafi sprowadzić marnego człeka do pionu. Aj, chyba zastosuje się do polecenia wykwintnego nicka z laleczką w awatarze, co pieści mój umysł każdym swym logicznym słowem. Przebacz za przewiny!
8
Szanownemu chyba chodziło o przerost formy nad treścią? Jeśli tak to zgadzam się w stu procentach. Czasami dobrze jest się pobawić strukturą. Ot, w ramach odstresowania czy gimnastyki.
10
Tryb rozkazujący? Jaśnie Panie, nie dam rady, dlatego rzadko się tutaj udzielam. Wybacz mi moje schorzenie nieuleczalne, niewydarzonego literata i grafomana. Poza tym, za nic w świecie nie chciałem dyskryminować tych, co lubią dać w szyję o tak niewczesnej porze. W żadnym wypadku! Po prostu czasem zapominam, że to epoka trywialnego przekazu, jak najprościej, jak najwięcej, najmniejszych sił nakładem. Jam z innego, jeszcze co nieco pokolenia. Elukubracje i ramoty, czasami dykteryjki, ma się rozumieć.
19
Jeszcze miesiąc maj nie zdołał dobrnąć do połowy, a tymczasem sielankowa atmosfera przepojona miodem pitnym, wylewa się tutaj radośnie i udziela zacnym użytkownikom. Już miałem złożyć abstynenckie śluby na gryzmolenie, ale jednak konglomerat pełen miłości i uniesień, udzielił się także i mojej skromnej osobie. Przede wszystkim wielce rad jestem z ostatniej derbowej potyczki. Szafował słowem ichni bramkarzyna i podziurawiono jego podwoje niemiłosiernie, a sama hiszpańska część Barcelony niemiły, kompradorski raport zdać musiała swej złotoustej metropolii. I może w stolicy zapanowałyby minorowe nastroje, rozedrgane przejęte lica wymawiając niepochlebne zdania kąsałyby katalońskich Katalończyków, lecz na szczęście to tylko gorszego sortu madrycka część pogubiła punkciory, a główny właściciel pakietu większościowego w Asie i Marce, z pokorą i galanterią rozdziobał emisariuszy z Valencii, zatem pozostała atmosfera śródziemnomorska. Jakieś kontrowersje? Absolutnie nic takiego miejsca nie miało. Nadciągająca ostatnia kolejka, zwana strzemiennym, ma to do siebie, że upity wcześniej absztyfikant likworów wszelakich, nie zwraca już tak z przejęciem uwagi na to, co wlewa w swe trzewia. A cóż tam może arbiter wynaleźć w zapasach nieprzebranej kreatywności? Oj, oskarżenia z obydwu stron będą poważne i jak najbardziej strzeliste, a wypadki mogą przybrać formy nieprzewidywalne. Czy akt finalny pozostanie nieskazitelny? Nasuwają się ku temu wielkie obawy, bo znając klimat i poziom gwizdania w tej części Europy, możemy być świadkami czegoś spektakularnego i nowatorskiego zarazem. Stawka większa niż życie?
5
Jeśli kogoś interesuje rozwiązanie. Gdybym podał personalia piłkarzy to po wstukaniu ich w wyszukiwarkę, od razu pojawiłaby się owa wspólna cecha, więc dodałem kilka szczebli.
Bezy - Los Merengues, Real Madryt. Wieloletnich kapitanów była ledwie garstka. Chodziło mi o Raula Gonzaleza.
Napastnikiem był oczywiście Ernest Wilimowski. Jeśli ktoś czytał jego historię, to doskonale pamiętał, co go szczególnie wyróżniało, a co również dotyczyło kapitana Królewskich - polidaktylia. Ot, taka ciekawostka.
2
Co łączy wieloletniego kapitana drużyny Bez z polsko-niemieckim supersnajperem występującym zarówno w ekipie narodowej II RP, jak i III Rzeszy?
4
Seba+Radom+1kwietnia=syjamski brat Mikiego.
Do tej pory się dziwię jak ludzie mogli choć przez chwilę wierzyć, że ten cały Miki to dzieciak, a nie troll. Jego teatralna rola, to cytując klasyka "oczywista oczywistość".
10
Ten półfinał był z banana wystrugany. Och i ach na oddziale geriatrii w podwieczornym konkursie bierek, suto zakrapianym preparatem na żołądek, solami trzeźwiącymi i dogłębnym pałaszowaniem wczorajszego puddingu. Apokaliptyczna nuda, gdzie pierdnięcie stanowi niebywałe wydarzenie. Chyba po raz pierwszy zrozumiałem co czuje na warcie strażnik pałacu Buckingham.
Oglądanie telewizji ogłupia naprawdę. Jednym słowem: MAKABRA.
3
Hipokryzją byłoby wtedy, gdybym tępiąc Atletico, bezrozumnie bronił Barcelony. I zdaję sobie sprawę, że większość zespołów pod koniec spotkania zapewne zachowywałoby się podobnie, ale kuriozalnie wygląda sytuacja, kiedy ekipa nieprzebierająca w środkach, waleczna, czasami nazywana bandą, teatralnie się rozkłada w sytuacjach dość jednoznacznych. Źli chłopcy cierpią na pokaz. Urąga to gangsterskiemu wizerunkowi Cholo. A tak już poza wszystkim, nie widzę nic złego w wyrażeniu dezaprobaty wobec zachowania, które moim zdaniem jest żałosne, choćby i było praktykowane przez niemal wszystkich sportowców.
21
Podziwiam wiele spraw związanych z Atletico. Simeone, który jako trener wykonał przeogromną pracę i podźwignął klub z tradycją do roli światowego potentata. Przez to jest równie uroczy jak Klopp. Szanuję politykę transferową Materacy, dzięki sprawnemu zarządzaniu doprowadziła klub do wydolności finansowej. Kibiców, stanowiących wzór w kwestii dopingowania i bycia z drużyną do końca. Heroiczną walkę, jaką podjęli Rojiblancos na krajowym podwórku, ubogacając ligę o kolejną potężną ekipę. A nawet to, że madryckie gazety zmuszone są dzielić się przestrzenią na okładkach pomiędzy dwie stołeczne ekipy. Rozumiem, że w tegorocznej konfiguracji Ligi Mistrzów sytuacja jest jaka jest i trzymanie kciuków w finale za Atletico jest naturalnym wyborem większości kibiców Barcelony (przy założeniu, że znajdą się tam Królewscy). To wszystko biorę pod uwagę, ten cały malowniczy pejzaż, romantyczną historię z pucybuta do milionera, churchillowską krew, pot i łzy. Determinację, wiodącą na szczyty, lecz na Boga! Nie jestem w stanie cieszyć się ich grą, bo jest ona niemiła dla oka. Nie mogę patrzeć na taką taktykę, choćby i była w swej dziedzinie perfekcyjna. Nie przyjmuję do wiadomości, wytłumaczeń o wykradaniu czasu jako cierpiętniczej ścieżce uświęcającej cel. I w końcu, szanując dokonania Los Colchoneros wszelakie, nie potrafię tak grającej drużynie życzyć wszystkiego co najlepsze. Po prostu nie widzę tam wolności, radości i finezji, a to w futbolu pociąga mnie najbardziej.
16
Niech każdy kibicuje i życzy zwycięstwa komu chce. Niech wkurza się na to, co go wkurza i czego nie lubi. Zebrało się tu sporo ludzi o przeróżnych sympatiach i antypatiach. Inkwizycyjne przekonywanie do swoich racji i godności, by umniejszać ściskającym kciuki za inną opcje jest bezzasadne i nieskuteczne. Żadne podejście nie jest beką, bo każdy ma własne argumenty i emocje. Nierespektowanie czyichś osobistych, nieinwazyjnych poglądów, już jak najbardziej podchodzi pod dziwactwo i kołtunerię. Tyle moich wypocin.
10
Przed nadchodzącymi kluczowymi spotkaniami, mogącymi zapewnić Barcelonie dublet, budowa pozytywnego mitu wobec jednostki walecznej i nieustraszonej - która jest reminiscencją Puyola - powinna w logiczny a zarazem sentymentalny sposób scementować ducha drużyny, zaś kibicom dając żwawy zastrzyk troski o wartości klubowe, wlać niezbędną otuchę i nadzieję w serca. Niezwykle wartościowa akcja, rzec by można, nawet pomnikowa.
1
W związku z tym, że choruję na jakieś zapalenie infekcyjne, to po raz kolejny dzielnie przemierzałem dzisiaj internet w poszukiwaniu wiedzy lub różnych ciekawostek. I trafiłem na przedziwną teorię, zwaną niebocentryzmem. Co prawda, człowiek ją głoszący szalenie dodaje nowe filmiki i przedstawia własne dowody, ale ów pogląd brzmi tak niewiarygodnie, że bardziej nadaje się na dobry materiał na książkę z gatunku sci-fi. Jeśli ktoś lubuje się w takich sprawach, to polecam dla zabicia czasu. Więcej na blogu lub kanale owego jegomościa.
http://innemedium.pl/wiadomosc/krotka-analiza-niebocentryzmu-podstawie-dostepnych-w-internecie-materialow
25
Catenaccio vs Futbol Totalny
Helenio Herrera vs Johan Cruyff
Simeone vs Guardiola
Zdecydowanie wolę ofensywną piłkę.
4
Istnieje uzasadnione prawdopodobieństwo, graniczące niemal z pewnością, że barcelońskie ulice i aleje, usiane zakładami, wytwórniami, fabryczkami oraz przedsiębiorstwami z branży tekstylnej, nie będą w stanie nie tylko przyodziać, ale i zapewne wyżywić wszelkich antenatów, potomków, a także rozgałęzień, szczepów i klanów z rodziny Silva. Wszak brazylijskie fawele, upstrzone lepiankami i zbitymi z drewna chałupami, posiadają w sobie tylu pobratymców Thiago, co potoki górskie pstrągów, więc jedyny żywiciel na etacie w katalońskiej świątyni futbolu, mógłby nie zgromadzić odpowiednich środków na potrzeby egzystencjalne kolosalnej familii z Brazylii. A skoro tak, to przecież w duchu humanitaryzmu, nie wypada nawet wystosowywać nieśmiałego zapytania do ropopochodnego klubu z Paryża. Niechaj Dionizos z pieprzykiem na policzku pozostanie w stolicy Francji, stamtąd niedaleka wiedzie ścieżka do Pól Elizejskich, gdzie po zawieszeniu butów na kołku, będzie mógł w słonecznym skwarze rozkoszować się ambrozją, a i ród jego nie zazna tam ni głodu, ni pragnienia.
2
Oglądam niemal każdy mecz Bayernu i powiem Ci, że to chłopak o wielkim potencjale, ale aktualnie jest raczej piłkarzem jednowymiarowym - skrzydłowym. Jeśli będzie mocno pracował, dostawał sporo szans na grę, to rozwinie się Wam wystrzałowo i podobnie jak Ribery będzie mógł sprawować więcej funkcji ofensywnych. Bayern już go wykupił z Juventusu?
30
Nie rozumiem tych uszczypliwości wobec Ter Stegena. Nie tyle interesują go pieniądze i nowe kontrakty, co po prostu bycie podstawowym zawodnikiem w wielkim klubie. Ma marzenia i ambicję. Zdaje się być pewnym siebie człowiekiem, może nawet ocierającym się o zarozumialstwo, ale jest to dość istotna cecha u bramkarza, który dzięki temu emanuje zdecydowaniem, opanowaniem i jest w stanie liderować formacji defensywnej. Nie zadowala go rola etatowego, comiesięcznego poborcy pensji, jak np. Adriano czy Douglasa. Nie przyjechał do Katalonii, aby wygrzewać się na plaży, ani robić za statystę w towarzystwie wspaniałych Mistrzów. ani też żebrać o podwyżkę by wykarmić bliższą i dalszą rodzinę. Po prostu chce grać i na pewno na treningach wraz z Claudio wylewają siódme poty, żeby przekonać do siebie Lucho. Poza tym, to do tej pory z jego ust nie padły żadne słowa uskarżania się lub szantażu, więc nie mam do niego najmniejszych pretensji. A że agent MATS-a sonduje różne rozwiązania? Taka jest jego praca. I bynajmniej nie zamierzam rozstrzygać czy jest lepszy od równie śmiałego Bravo ("gdybym obawiał się Ter Stegena, poleciałbym na tournée"). Wiem jedno. To wspaniały materiał na lata i niech trener po zakończeniu rozgrywek zdecyduje co z tym problemem bogactwa począć, bo w następnym sezonie, taka rola w drużynie jak obecnie Niemca nie zadowoli, a chętnych do jego zatrudnienia znajdzie się wielu.
3
Zatem jak zaznaczyłem, to fantasmagoria z mojej strony. Bardzo możliwe, że masz po prostu dojście do podobnych tekstów źródłowych, bo w świetnym felietonie o Helenio Herrerze też w kilku miejscach odniosłem podobne wrażenie. Nie odbieraj tego jako złośliwość, bo jeśli błędnie się czegoś doszukuję, to świadczy tylko o tym, że Twoje pióro jest na miarę poczytnego na całym świecie dziennikarza sportowego :)
33
Rozumiem, że Busquets jest jednym z kluczowych zawodników i bardzo bym chciał, żeby grał u nas do końca swojej kariery, ale warto spojrzeć na sprawy finansowe z szerszej perspektywy. Część zawodników stosunkowo niedawno otrzymała nowe kontrakty, wiążące się z podwyżką zarobków. W kolejce czeka Sergio, Neymar, Suarez, Rakitić. Na potrzeby stadionu zostanie wygospodarowana spora część środków pieniężnych, jednocześnie cena biletów ma pozostać bez zmian (powiększana o inflację), kibice domagają się transferów i najlepiej koszulki bez sponsora, a Barcelona wciąż się boryka z długiem. Ni stąd, ni zowąd następuje zimą płacz i rwanie włosów, bo zarządu nie stać na sprowadzenie piłkarza za 18 mln euro. I oczywiście bicie piany na statut. Ekonomia to istotny element ówczesnego sportu i bez niej nic nie da się zdziałać. Do gwiazd spoza Katalonii nie mam pretensji, ale wychowankowie powinni poczuwać się do lokalnego patriotyzmu i tak wychwalanego przez nich mesqueunklubizmu. W przeciwnym razie są kolejnymi najemnikami w galopującym konsumpcjonizmie, który niewiele ma wspólnego z miłością do FC Barcelony. Jeśli pieniądze odgrywają nadrzędną rolę, trudno. Nie każdy może zostać legendą.
P.S. To taka poboczna wycieczka z mojej strony. Mam nadzieję, że w sprawie Busquetsa obie strony dojdą do racjonalnego porozumienia, a newsy tego typu okażą się niepotrzebnym alarmem.
5
Tekst bardzo dobry, warstwa merytoryczna na wysokim poziomie, choć odniosłem lekkie wrażenie jakbym miejscami czytał kalkę z Burnsa, jednak to zapewne złudzenie optyczne z mojej strony. A skoro już jesteśmy przy kwestii wizualnej, błagam Eoren, szepnij słówko komu trzeba i zróbcie coś, aby można było przyjemniej czytać prace. O ile newsy są z reguły krótkie i idzie przeboleć, to przy szerszych opracowaniach wzrok się męczy, a sama oprawa jest dokuczliwa. Szkoda by było, żeby użytkownicy zniechęcali się do lektury tak ważnych i zręcznie napisanych publikacji ze względu na niedogodności techniczne.
3
Katalończycy mogą się z Kastylijczykami nienawidzić, bo mają ku temu podstawy historyczne. Co ma do tego jakiś internetowy chłopaczek lub dziewczynka, którym Real w życiu krzywdy nie wyrządził? Rozumiem, że można nie lubić, ale okazywać wrogość? To jest piłka nożna, która zazwyczaj bezpośrednio nie wpływa na nasze życie, a już na pewno nie ta z Półwyspu Iberyjskiego, bo praktycznie nic nas z nimi nie łączy. Nie mamy żadnej kosy, ani uwielbienia. Ciężko mi pojąć, że ktoś jest w stanie dać sobie zaszczepić w mózgowie rywalizację na takim poziomie, aby twierdzić, że nienawidzi. To jest chore, aż do absurdu.
2
Ulubiona banda? Przez to nie chcesz dyskutować? Ty napisałaś, że nienawidzisz, a teraz zmieniasz słowo na "nie lubisz" - pierwszorzędna manipulacja tekstem. Co to za mourinhizmy?
3
Nie przeinaczaj moich słów. Wyraźnie napisałem, że to jest skrzydło, rozumiane też jako frakcja, obóz, stronnictwo. Nie wszyscy ulegli propagandzie. I wybacz, ale nie mogę pojąć jak możesz nienawidzić klubu piłkarskiego czy miasta? Rozumiesz w ogóle, czym jest nienawiść? Skąd takie emocje się u Ciebie wzięły? Co Ci Królewscy wyrządzili, Tobie osobiście?
4
A ja do samych Królewskich nic nie mam, tak jak i do sporej części ich kibiców. Zauważ, skąd się wzięły te wszystkie wyliczenia, obliczenia i internetowa dialektyka względem Barcelony. To skrzydło fanów Realu, identyfikujące się jako Mourinhiści. Po wielu latach względnego spokoju, to on zaszczepił w nich tę całą psychozę, a teraz to zbiera plony, bo na świeczniku ich witryny znajdują się ludzie bezpośrednio powiązani z takim sposobem myślenia. Jak w Twojej krwi może płynąć antypatia wobec Los Blancos? Masz w rodzinie Katalończyków?
2
Masz możliwość empirycznego porównania stosunków jakie panowały przed erą Mou i po?
7
Sędziowie to nie są roboty z fotokomórkami w oczach, więc ich ludzka strona ułomności jak najbardziej wpływa na niesprawiedliwość w trakcie meczów, lecz żeby zaraz węszyć jakiś instytucjonalny spisek, to trzeba było brać bezpośredni udział w prelekcjach ze strony guru Mourinho - pająka, który tkał swoją sieć. Łgarstwa, blagi, krętactwa i konfabulacje, którymi ten bądź co bądź wybitny specjalista od psychiki się posługiwał, w trakcie swego pontyfikatu w białej części Madrytu tak zakiełkowały, że oto wydały plon dziesięciokrotny w postaci płaczących za nim zmanipulowanych wdów, wystawnie się posiłkujących każdym błędem popełnionym na korzyść Barcelony. Podejrzewam, iż omyłki sędziowskie na przestrzeni ostatnich lat się bilansują i nie ma tutaj żadnej niewidzialnej ręki, uroczyście prowadzącej do tanga którąkolwiek z drużyn, by innej umyślnie skrobać marchewki albo lubieżnie wieść za stodołę, celem konsumpcji od zakrystii. Zaś szczytem bezczelności są słowa, zdania lub - o zgrozo! - całe akapity płodzone przez latorośle Franco, który to demonstracyjnie tępił FC Barcelonę. Jak można utyskiwać na beznadziejnych arbitrów, wmawiając na ich temat teorie spiskowe, gdy na polecenie Caudillo, ludzie związani z aparatem bezpieczeństwa, wchodzili do szatni Dumy Katalonii z naładowaną bronią, aby szantażować ich piłkarzy? Nie wspominając o problemach finansowych chociażby związanych ze sprzedażą Les Corts czy nowelizacją przepisów prawa, tak aby w danej chwili były korzystne dla Królewskich? Wstyd i hańba ze strony nieutulonych w żalu po exodusie siwego Portugalczyka.
43
Goebbelsowska propaganda. Ichni redaktorzy rzucili ochłap mięsa dla ćwierćinteligentów, aby mogli szczekać i merdać ogonkiem. Rzetelne dziennikarstwo, oprócz podania suchych statystyk, polegałoby na szukaniu przyczyn sportowych (dryblingi, większe posiadanie piłki, częste przebywanie w polu karnym rywala, techniczny futbol, irytacja rywali etc.) i przeanalizowaniu w slow motion karnego po karnym, czy był prawidłowo podyktowany, a jeśli nie był, to czy decyzja sędziego wypaczyła wynik. I w sytuacji, kiedy proporcje w oczywisty sposób byłyby zachwiane na niesłuszną korzyść Barcelony, można by dywagować nad przekupstwami i faworyzowaniem Dumy Katalonii. Wtedy złożyłbym hołd za profesjonalizm, a tak to ów Pan jest średnio zręcznym manipulatorem zindoktrynowanej tłuszczy. I gównoburza wre, niebawem wszyscy się w tym smrodzie podusimy.
7
Choć do wygrania i przegrania jest wciąż wiele, to nie ma się co oszukiwać, że te dwa ostatnie spotkania nie wlały w nasze strapione i obolałe serca nowych sił i nadziei. Oczywiście, mikrosatysfakcją jest bombardierska forma Luisa Suareza. Odbezpieczył kurek i osiem pocisków z magazynku znalazło drogę do bramki rywali. Te same osiem naboi przedziurawiło gorejące miłością do Pichichi serce Cristiano Ronaldo. I niby Portugalczyk własnoręcznie wprowadził Królewskich do półfinału LM, ale podejrzewam, że mina jego teraz może być smętna i nietęga. Dodatkowo, to piłkarze Barcelony niesłusznie wklepali kilka bramek Sportingowi, więc lider Realu Madryt, w kolejnych spotkaniach będzie musiał wspiąć się powyżej stania na palcach w dziedzinie aktorskiej i z jedenastu metrów, rusznicą rozpruć bramkarza Sociedad. Jakby było tego mało, to przeobrazi się w kartaczownicę Gatlinga po to, aby nękać baskijską twierdzę z każdej możliwej sytuacji. Śmiechem, żartem, lecz zapowiada się ekscytujący pojedynek o koronę króla strzelców, który jednocześnie będzie legitymacją do odebrania Złotego Buta. W takim razie, bohaterowi z Madery nie pozostanie nic innego jak dokonać cudu na murawie i za pomocą inkantacji, transformować się w wielolufową armatę automatyczną z napędem hydraulicznym, bo wtedy El Pistolero może nie wytrzymać tej apokaliptycznej rywalizacji. A przecież w życiu każdy ma jakieś priorytety.
18
Nie zamierzam uogólniać, bo byłoby to krzywdzącą nieprawdą, ale czy niektórzy nauczą się, żeby w przerwie meczu nie oceniać spotkania? To jest po prostu żenująca multirecydywa! I nie, nie twierdzę, że ta witryna jest wyjątkiem. Dzisiaj na chwilę zawitałem na stronę naszych rywali przy stanie 0-2 i tam był płacz i przegrana liga, a potem remontada i zapewne z ich palców tłukących o klawiaturę przewijały się peany? Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Choć prawdopodobnie te słowa i tak będą głosem wołającego na pustyni...