7

Atletico awansowało w pełni zasłużenie. Było konsekwentne, waleczne i lepsze taktycznie. Moim zdaniem sędzia niczego nie wypaczył, a zrzucanie winy na zajechanie fizyczne jest śmieszne. Piłkarze nie pracują codziennie po 10 godzin w kopalni, żeby miało to bezpośrednie przełożenie na ich dyspozycje. Zresztą, Materace jak i Królewscy, a także taki Bayern, grają równie wąskim gronem zawodników przez cały sezon. Zarzutu cierpiętnictwa na murawie również nie rozumiem, to wymówka na fakt, że Simeone nas rozpracował i przez długi czas nie mogliśmy nawet pierdnąć. Ów wynik oczywiście w żaden sposób nie wpływa na dalsze losy mojego kibicowania FC Barcelonie. Jeszcze może jest zbyt wcześnie, żeby dogłębniej rozwinąć inna kwestię, bo nie opadły emocje i póki co trzeba się większości wyszumieć, ale w odpowiedniej chwili, należałoby pochylić się nad jakże wrażliwą płaszczyzną finansową. Korelacja zaangażowania i woli walki, a nieustanne żądania nowych kontraktów. Być może z klubu powoli robi się świątynia przekupek biznesowych, roszczeniowo nastawionych względem budżetu. Warto by to zbadać na spokojnie.

21

Panie i Panowie!
Godzina W się zbliża, a żołnierze w koszarach czynią ostatnie przygotowania do potyczki. Trzeba będzie bardzo mocno zapiąć pasy, bo najprawdopodobniej murawa na Vicente Calderon zapłonie. Nastanie bitwa o każdy metr boiska, o przejęcie piłki, a pohukiwania z trybun żywo przypomną, czym jest eksplodujący granat lub koktajl Mołotowa. Możemy się spodziewać jednej z największych batalii w tym sezonie. Już Marszałek polny w osobie Diego Simeone wyda odpowiednie rozkazy swoim podkomendnym, aby na każdym kroku uprzykrzali życiem piłkarzom Barcelony. Skomasowana, madrycka kompania, zapewne nie będzie wybrzydzać i przebierać w środkach bojowych, więc katalońska armia musi być gotowa na przeróżne warianty bitewne. Może spotkać ich nie tylko trudność w sforsowaniu wałów i okopów obronnych, ale i należy uważać na wojnę podjazdową czy pojedyncze, partyzanckie ataki, a finezyjne oflankowanie wrogich sił, może raz po raz rozbijać się o wcześniej wzmiankowane zasieki. Oby nasz generał i naczelny strateg, wykazał się pomysłowością w kreśleniu taktyki, a my jako kibice - po seryjnych, przedzawałowych stanach - moglibyśmy odetchnąć z ulgą i przywitać wracających z tarczą wojowników.

3

Zimna krew ma taki sam wydźwięk, jednak "nigdy nie straciłem głowy jako piłkarz" jest bardziej komiczne.

5

Właśnie za przyfasolenie Materraziemu z byczka i chwilową amnezję o tym wydarzeniu, nominowałem go do mądrości tygodnia.

13

Cytat tygodnia.
Zidane: Nigdy nie straciłem głowy jako piłkarz i nie zrobię tego jako trener.

19

Już wczoraj pisałem, że portugalski dandys stał się mężem opatrznościowym Królewskich i wprowadził ich do półfinału. Jakie by bramki nie były, to jednak stanął na wysokości zadania i niemal własnoręcznie odrobił straty. Warto go wyróżnić za niebywałą determinację, wolę walki i nieustępliwość. Naprawdę, po murawie Santiago Bernabeu biegał nieustraszony gladiator, który dowodził wyzwoleńczym zrywem.

Inna kwestia, to postawa Wolfsburga. W widoczny sposób zapłacili frycowe. Zjadła ich trema 1/4 LM i przede wszystkim godny podziwu kocioł na trybunach, jaki urządzili kibice Realu. Szczerze powiedziawszy, to nuworysz na takim etapie odstaje psychicznie od doświadczonych rywali. Widać to gołym okiem, kiedy przychodzi mu się zmierzyć z przeciwnikiem na ich rozszalałym do granic możliwości terytorium.

I jeszcze kwestia czołobitności wobec madrytczyków. Zasłużyli na awans do kolejnej fazy, ale wstrzymałbym się z hiperbolizowaniem ich wyczynu. Z łatwiejszą drużyną, stawianą na straconej pozycji, wygrali ledwie jedną bramką. Wczorajszy wieczór chyba zaburza niektórym optykę. A co gdyby odwrócić wyniki i to w pierwszym meczu Los Blancos wygraliby 3-0, aby teraz przegrać dwoma trafieniami? Czy byłaby taka euforia w ich obozie i czy byłaby uzasadniona? Czynnik emocjonalny często przyćmiewa zdrowy rozsądek.

3

A ja już rychtowałem się do konwersacji z Jego Przezroczystością...

15

Wow. Metamorfoza Ronaldo godna podziwu. Z rozwydrzonego lalusia z pierwszego meczu, przemienił się w madryckiego męża stanu. Wziął na siebie odpowiedzialność za zespół jak prawdziwy lider. Jestem pod wrażeniem. Paradoksalnie, może to podrażni ostatnio gnuśnych piłkarzy Barcelony i da im zastrzyk tak potrzebnej energii do walki na noże na Vicente Calderon.

6

Swoją drogą, to Marcelo ma i tak zaklepanego Oscara, ale najwyraźniej histerycznie boi się nieprzyznania mu statuetki, więc postanowił po raz kolejny dołożyć do pieca. Ten wzrok po tym gromowładnym "ciosie" - tak obłędnie wspaniałe aktorstwo, że po prostu palce lizać.

8

Wolfsburg ewidentnie nie radzi sobie z atmosferą na boisku. Okropnie się przestraszyli - tyle niedokładnych podań (nawet pod nogi Królewskich), proste błędy techniczne, brak komunikacji i zdecydowania. Pierwsza bramka to ewidentny prezent od Wilków.

6

Czy mógłby ktoś kompetentny wyjaśnić mi o co dokładnie chodzi z tymi świeczkami i jaką ma to genezę? Byłbym bardzo wdzięczny.

Rozumiem, że to zupełnie inna tradycja i kultura, ale nie każdy kto się interesuje Katalonią jest w stanie poznać wszelkie ich obyczaje. Może warto byłoby, aby redakcja na przyszłość, w tak diametralnie odmiennej symbolice, informowałyby nas o niej i jej podłożu? Miałoby to wymiar edukacyjny, a i nie powodowałoby niezrozumienia z naszej strony.

3

Nie twierdzę, że to mega pozytywna postać, tylko że był bardzo bliski objęcia tronu papieskiego, a mamona jaką dysponował wprawiała w osłupienie nawet Rzymian. Jest to jakiś probierz dobrobytu i autorytetu, jakim cieszyła się RON w sercu Europy.

4

Dokładnie tak! Im więcej osób jest świadomych tego jak wspaniałym państwem byliśmy, jakie swobody tutaj panowały, że Żydzi uciekali do RON przed pogromami w całej Europie, że mieliśmy tutaj kooperacje katolików, protestantów, prawosławnych, muzułmanów i judaistów, tym lepiej dla naszego państwa w przyszłości. Ateistów nikt nie palił na stosach. A gdyby nie zacietrzewienie Zygmunta III Wazy, otrzymalibyśmy tron rosyjski we władanie. Chodzi Ci o Stasia Hozjusza, który wjeżdżając do Rzymu lśnił bogactwem, a jego konie gubiły złote podkowy? :)

1

Patrząc na wybory w USA przez pryzmat spraw polskich, to zwycięstwo Trumpa, tak jak i Clinton, może być w równym stopniu dla nas szkodliwe. Clinton - kilka lat temu wystosowała oficjalny list do władz naszego kraju o natychmiastowy zwrot majętności Żydom, szacowany na 65 mld dolarów. Z kolei Trump jest niestabilny emocjonalnie i nie wiadomo co ma w głowie. Jest najbardziej prorosyjski ze wszystkich kandydatów, chcąc mieć po swojej stronie Putina w razie konfliktu z Chinami. Jednak jako, że jest bardzo mocno nastawiony na handel i ekonomię, być może odnieślibyśmy jakieś korzyści gospodarcze, ale to też na dwoje babka wróżyła.

2

Touche! O wiele bardziej wolałem pozytywizm od romantyzmu. Ten pierwszy opierał się na 'kopnięciu się w tyłek' i mobilizacji, edukacji ekonomicznej, pokrzepianiu serc, dorabianiu się na handlu i rozsądnym dialogu z zaborcą. A ten drugi pomimo niesamowitych dzieł literackich, skupiał się na mesjanizmie, ubolewaniu, które doprowadziły nas do ślepych powstań, gdzie zginęło sporo elity, która w zupełnie inny sposób mogłaby w przyszłości przysłużyć się czynnikowi państwowotwórczemu.

3

W żadnym wypadku nie twierdzę, że to jest niższa forma upamiętniania. Ból także potrafi być budujący, o ile nie jest go zbyt wiele, bo wtedy może wykręcić psychikę lub doprowadzić do śmierci. Bardziej frapują mnie proporcje tych świąt. Więcej jest powodów do płaczu niż radości, a przecież według oficjalnych wersji, nasza historia ma 1050 lat, a według nieoficjalnych i moim zdaniem bardziej wiarygodnych - dużo, dużo więcej. Przez tyle wieków na spokojnie można zebrać bardzo ważne wydarzenia, punkty zwrotne, takie które powodują na naszej twarzy uśmiech, a nie grymas.

6

Oczywiście, że jest w taki sposób naznaczona, ale nie można non stop się tylko umartwiać. Zamiast przegranych powstań - mamy zwycięskie. Jeśli chcemy budować silne państwo, warto byłoby odwoływać się do najlepszych czasów i je przypominać. Pokazywać dziecku - patrz, jaki wielki był kraj, jak zarządzany, ile wygraliśmy. Defetyzm wprowadza niemoc. Nie zgodzę się ze słowami owego profesora, jeśli świętuje się takie wydarzenie jak odzyskanie niepodległości, to w ten sam sposób, ku przestrodze zwiera się szyki by jej nie utracić. I pewnie, że większość bitew była obronnych, ale to im nie urąga, wręcz myślę, że jest to tym większy powód do chwały.

8

Nie dziwi Was i nie zastanawia swoisty kult śmierci jaki panuje w większości naszych świąt lub uroczystości narodowych? Klęski powstania listopadowego, styczniowego, warszawskiego. Smoleńsk, Żołnierze Wyklęci, Katyń, obchody II WŚ, zniewolenie komunistyczne. To wszystko bolesne historie, które rzutują na sposób myślenia przyszłych pokoleń, na nasz nastrój i samoocenę. Mamy tyle wspaniałych zwycięstw - Grunwald, odsiecz wiedeńska, konfederacja warszawska, powstania śląskie, powstanie wielkopolskie, zdobycie Moskwy, Kircholm, Kłuszyn, Cedynia. Nawet radosny pochód na 11 listopada nazywany jest paradą faszystów! W innych krajach taka obelga nie mieściłaby się nikomu w głowie. A potem jest dziwota, że najpiękniej na świecie umiemy przegrywać. Naprawdę nie rozumiem takiego podejścia. Porażki trzeba wspominać, oddawać hołd bohaterom, czcić ich pamięć, ale nie można się nieustannie katować defetyzmem. Do czego to prowadzi?

9

Dajcie spokój ze Smoleńskiem. Czy to była katastrofa, czy zamach nie ma w tej chwili najmniejszego znaczenia. Jesteśmy zbyt słabym państwem, aby taka wiedza na coś się nam przydała. Jeśli to był zamach, to ubabrane w to na pewno były służby różnych państw, w tym "sojuszników". Jeśli katastrofa, świadczy to o fatalnym stanie państwa i umysłów WSZYSTKICH elit politycznych. Najpierw trzeba odbudować suwerenność i gospodarkę, zawrzeć mniejsze sojusze z sąsiadami i szukać wzajemnych korzyści w relacjach z Chinami, które za chwilę będą światowym hegemonem. Jak za 20-30 lat staniemy się regionalnym graczem, z bardzo dobrym zapleczem ekonomiczno-społeczno-militarnym, dopiero wtedy możemy zajmować się Smoleńskiem. Ażeby do tego doszło trzeba pogonić wszystkich darmozjadów, agentów i konfidentów z klasy politycznej. Podstawą jest lustracja, uwolnienie gospodarki i rozwój klasy średniej. Bez tego możemy sobie opowiadać głupoty na różnych forach internetowych i antagonizować się jeszcze bardziej - kto wierzy, kto wyśmiewa teorię zamachu. W takim samym stopniu manipulowani są fanatycy PiSu, jak KODziarze, PeOwcy i inni, tylko za pomocą innych kotwic psychologicznych. A o to rządzącym chodzi (nie tylko w tej sprawie) i na tym budują polityczny kapitał.

5

Czytał ktoś z Was "Podróże do wielu odległych narodów świata", w wersji dla dzieci nazywane Podróżami Guliwera? Książka jest z 1726 roku i tak genialnej, cynicznej, mizantropicznej, kompleksowej analizy instytucji, rządów, władców, naukowców, księży, handlarzy dawno już nie czytałem. Im dalej w tekst, tym jest ciekawiej. Satyra najwyższych lotów. Polecam :D

1

Zgadzam się pieniądz rządzi światem i jest winny wielu zbrodniom i nieszczęściom, ale niestety nie ma dla niego alternatywy. Chyba nie chcesz płacić płacić za jajka chlebem lub cegłami? Natomiast istnieje alternatywa dla pieniądza fiducjarnego i jest to oparcie waluty na kruszcu. Po co w ogóle rząd ma się wtrącać do sportu? FC Barcelona powstała dzięki pasji kilku ludzi, nikomu nie były potrzebne rządowe pieniądze. Niech ruchome wspólnoty ze sobą współzawodniczą, a nie polityka. Jest jej zdecydowanie za dużo!

Do odbudowy Rosji za Stalina nie wiem jak się odnieść. Zakrawa to na głupotę roku. Choćby Wielki głód na Ukrainie 1932-33 i związany z tym kanibalizm? Kolektywizacja, która pochłonęła tyle istnień? Uprzemysłowienie nastawione na militaria? Stachanowcy? Łagry? Sam Lenin, który zaczął po rewolucji wprowadzać swoje reformy, na własne oczy ujrzał głód i ubóstwo, jakie zaczęły się panoszyć po kraju i wprowadził NEP, czyli odrobinę kapitalizmu, co doprowadziło np. do elektryfikacji!

To prawda, Piłsudski był socjalistą i ma ogromne zasługi dla niepodległości państwa, ale sama sanacja i BBWR to była sitwa korupcyjna. Tam afera poganiała aferę! Od kiedy oni byli prawicą? Narodowa endecja - ówczesna prawica - siedziała w Berezie Kartuskiej lub była szykanowana. Józef wprowadził bardo wysokie podatki. Wojna z 1920 roku ma w ogóle zupełnie inne przyczyny, konsekwencje etc etc etc.

Mi wystarczy. Dziękuje za rozmowę.

3

Czy Unia jest tworem kapitalistycznym? Zależy jak na nią spojrzymy. Z perspektywy jej korzeni i początków - tak, była tworem kapitalistycznym. Nastąpiła ekspansja dużych firm, które bojąc się konkurencji i przegranej na rynku z setkami tysięcy mniejszych lobbowały za socjalizmem. Po co? Bo dzięki temu wprowadzono koncesje, zezwolenia, masę biurokratycznych przepisów, wysokie opodatkowanie pracy i te molochy w takim systemie się mogą utrzymać na fali, a ci mniejsi nie ma mają możliwości wybicia się w takim stopniu, aby korporacjom zagrozić. Wysoki podatek dochodowy dla wielkich firm jest korzystny! Oni mają ulokowane pieniądze, a bieżący dochód w znacznym stopniu może być im zabierany i to nie wpłynie zbytnio na ich pozycję. A ktoś, kto dopiero startuje i zanim się rozwinie, pożera się mu zysk, nigdy nie zagrozi korporacjom. Ewolucja z wolnego rynku w stronę gospodarki socjalistycznej jest tu czysto utylitarna. To że Unia w niektórych sprawach postępuje racjonalnie i wolnorynkowo nie oznacza, że ich idee nie mogą być zgoła inne. Zasiłki pomysłem prawicy? Pierwsze słyszę. Wszelkie programy socjalne były wprowadzane na żądanie robotników, którzy byli popierani przez partię marksistowskie lub socjalistyczne. Tak wynika z historii.

2

Obecnie pensje zawodników to nierzadko 2/3 wydatków klubowych, z tego 1/2 idzie do fiskusa. Jakoś mnie wcale nie dziwi, że takie marki jak Real czy Barcelona kombinują jak tylko mogą, aby obejść zachłanny system podatkowy i zapłacić mniej, a w kieszeni zachować troszkę pieniążków na bieżące sprawy czy inwestycje np. w stadion.

2

Nie chodziło mi o umiejętności piłkarskie, a o aspekt ekonomiczny. Ciekawa ekwilibrystyka semantyczna z tą gospodarką planową. Unia Europejska zakazuje ingerencji państwa w pomoc finansową klubom piłkarskim jako sprzeczną z zasadą wolnego rynku i konkurencji (a na tym by gospodarka planowa polegała w tym wypadku). Real Madryt i ich sławetne obroty działkami przy udziale państwa znalazły się na tapecie Komisji Europejskiej. A same planowanie występuje jak najbardziej na wolnym rynku, choćby biznesplany czy długofalowa polityka firmy. Warto też pamiętać, że transfery piłkarskie są jak najbardziej wolnorynkowe - prawo Bosmana, z nielicznymi ograniczeniami jak zasady finansowego fair play, ilość obcokrajowców w konkretnej lidze etc. Czym innym jest dotowanie konkretnych sekcji sportowych przez państwo w ramach przygotowań do Igrzysk Olimpijskich, ale tam występuje się pod sztandarem danego kraju. Nie powiem, ciekawych figur retorycznych użyłeś. Szacunek.

2

Skoro Krul niczym się nie różni od sejmowych, to powinien bez problemu przeskoczyć piątkę. Logiczne.

Mam natomiast do Ciebie pytanie troszkę inne. Jesteś krytykiem kapitalizmu. W takim razie, jak to się ma do chęci sprzedaży Turana (mało wydajnego pracownika), wyciśnięcia za niego jak największych pieniędzy (wyzysk) i sprowadzenia marketingowej gwiazdy o ponadprzeciętnych umiejętnościach (lepszy pracownik)? Gdzie tutaj troska o słabszą jednostkę, idea wspólnoty, która jest nieodłącznym elementem filozofii, jaką wyznajesz? Nie pojmuję tych sprzeczności. A może Twoje teorie to jedno, a życie to co innego?

15

Wasza Spostrzegawczość może raczyłaby zajrzeć do kart historii? Jak konkretne narody reagowały po nieudanych Mistrzostwach? Co się działo w Portugalii oraz wobec Cristiano Ronaldo? Jak podawano w wątpliwość wielkość Messiego w Argentynie? Na ile dni Beckham zaszył się w murach swego pałacu? Jak opluwano Cantonę we Francji? Jakie jeremiady przewijały się w brazylijskiej prasie? Ilekroć Anglicy pomstowali na swych piłkarzy? A Niemcy? Kibic której reprezentacji zastrzelił swego piłkarza? Można by wymieniać i mnożyć w nieskończoność takie fakty, także na niwie klubowej oraz w innych kategoriach sportowych. A prawda jest naga i taka, że zwycięstwo ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Narodowość nie ma tu znaczenia.

3

Raczej należałoby Cię wyróżnić, że pomimo słodkiego okresu w jakim kibicujesz Barcelonie, potrafisz gorycz porażki przyjąć z honorem, wiarą i racjonalnym myśleniem, a to wśród kibiców z krótkim stażem jest raczej deficytowa postawa :)

16

Brawo redakcjo za ten psychologiczny trik! Dzięki temu freudowskiemu przeniesieniu frustracji na Arbeloę, uchronicie rzeszę użytkowników przed nerwicą pomeczową. Chapeau bas za te szachowe posunięcie!

7

Z tego co mi wiadomo, to żadne wrota nam się przed nosem nie zatrzasnęły. Barcelona wciąż jest o krok przed rywalami i to oni muszą zaliczyć bezbłędną serię do końca sezonu. Owszem, piłkarze nie prezentują się najlepiej, ale chyba nikt nie liczył na wygrane w 38 kolejkach? Najważniejszy jest najbliższy mecz i awans do półfinału. Jeśliby Duma Katalonii odpadła z Ligi Mistrzów, dopiero wtedy byłyby powody do umartwiania się i żałoby. A póki co, opadną emocje, alkohol zwietrzeje, zakłady wylądują w koszu i jutro trzeba będzie pogodzić się z rzeczywistością, która wcale nie jest tragiczna. Troszkę wiary w naszych kopaczy i racjonalnego myślenia, a humor na pewno będzie lepszy.

3

Okładka Mundo Deportivo jest tendencyjna! Pierwsze me skojarzenie, to portugalskie dzieciątko siedzące na kuprze w piaskownicy, ale nie w becikach, lecz w różowiutkim kubraczku z haftowanym kapturkiem na uroczej główce i udekorowanym twarzyczką Hello Kitty śliniaczkiem zakokardkowanym na szyjce. W ustach ogromnym smoczuś, a w lewej rączce buteleczka z ciepłym jeszcze mleczkiem, zaś w prawej grabki. Dookoła porozrzucane prześliczne misie, kolorowe piłeczki, bączki, super samochodziki i foremki. I wszystko było cudownie, dopóki jakiś urwis nie przyszedł i specjalnie nie zniszczył stawianych babeczek. I nasz młody Krystianek zanosi się płaczem. Oj, biedaczynka z niego. Naprawdę współczuję. Niechaj ktoś go weźmie na ręce, pogłaska, przytuli, szepcząc jak to docenia i kocha zarumienionego brzdąca.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?