1

Ej, my przegrywamy ten mecz, że tutaj takie zgryzoty odchodzą w komentarzach?

3

Katalońska bestia rozszarpała, przeżuła i wypluła resztki z Deportivo. Oby to była tylko przystawka, a niezaspokojone kichy wciąż grały marsza i potwór do końca sezonu chciał więcej, więcej i więcej. Choć po prawdzie trzeba też uważać, aby nie przydarzyła się niestrawność i problemy gastryczne, wszak po takim rollercoasterze jak w tym sezonie, to wszystko jest możliwe.

3

Jak tam wcześniejsze wymówki, że jesteśmy zajechani fizycznie? Aktualne czy już nie? Podtrzymuję wcześniejszą opinię, że wszystko rozchodzi się o psychikę.

10

Wielkie nadzieje pokładam w tym, że alchemicznym sprytem wykaże się Lucho i przesunie naszego Homunkulusa na prawe skrzydło. Niestety, ale w środku pola jest zaklajstrowany, a przez to zespół traci swój motor napędowy. Oczywiście, istotne jest, aby w takim układzie Andrzej wziął na siebie kreację. Jeśli takowa roszada by zatrybiła, to na owoce nie trzeba byłoby wcale zbyt długo czekać. I rzecz jasna, nasi posmutniali pupile winni grać z takim przytupem i wolą walki, jakby wciągnęli ścieżkę amfetaminy o długości Wielkiego Muru Chińskiego. Stać ich na zwycięstwo, to nie podlega najmniejszej dyskusji. Szpadle w dłonie i wychodzimy z dołka!

16

Na wypadek, gdyby Prawo Przyciągania rzeczywiście działało, warto by dzisiaj wieczorem trzymać z całych sił kciuki za naszych piłkarzy, a myśli wszelakie koncentrować na wywiezieniu trzech punktów z Galicji. Jest to jak najbardziej możliwy scenariusz!

Chyba wszyscy z niecierpliwością czekamy na przebudzenie się katalońskiej bestii, która ostatnimi czasy zatraciła swój instynkt, a demoniczne szpony i ogon zmiatający trzecią część gwiazd z nieba, już nie są tak straszne dla podnoszących wysoko czoła łowczych. Mam nadzieję, że nasz nadworny treser nakarmi siarką tego potwora i w trakcie igrzysk zdominuje on tak arenę, że myśliwi w popłochu uciekać będą do swych pieleszy. Zaś ryk zwycięstwa i na nowo obudzony głód, trawiący bulgoczącymi kwasami trzewia, zostanie jednostajnie zaspokajany aż do samego końca rozgrywek. Wtedy to, te okropne rany, które zostały zadane przez herszta Simeone, z należną pieczołowitością się zasklepią, a w następnym sezonie, wypoczęty barceloński czart ponownie zostanie przywołany z księgi biesów, by pożywić się trofeum Ligi Mistrzów. Póki co - do boju, czas rozszarpać Deportivo! Niech od murów ichniego stadionu odbija się skowyt miejscowych piłkarzy i kibiców.

88

Gwoli wyjaśnienia pewnej sprawy, która chyba jest na opak odbierana. Kibicujemy im w trakcie meczu, między meczami trzymamy kciuki. Chyba niemal wszyscy tutaj kochają lub przynajmniej lubią Barcelonę. Jedni reagują obelgami, sprzedażą, inni się wygłupiają, jeszcze inni na spokojnie komentują. To wszystko są psychologiczne reakcje na rzeczywistość, uwarunkowane charakterami, ale mają podłoże emocjonalne, osadzone w kibicowaniu FC Barcelonie. Nawet te nerwusy, sypiące kwiecistymi wyrazami, posiadają w sercu Dumę Katalonii, inaczej nie powodowałoby to tu takiej frustracji, erupcji wrażeń. Strona ta powstała, żeby się wymieniać opiniami, uwagami i spostrzeżeniami. Od wielu użytkowników można się sporo nauczyć, czasami wpisy podnoszą na duchu, a czasami wyłuskują błędy. Jesteśmy obserwatorami! Jeśli wypowiedzi miałyby polegać tylko i wyłącznie na okazywaniu miłości i wiary w zawodników, to myślę, że istnienie tej witryny byłoby zbędne, gdyż przeistoczylibyśmy się w jakąś sportową sektę, niemającą nic do powiedzenia, poza kilkoma sloganami. Wiałoby tu nudą, a tak możemy się posprzeczać, ktoś kogoś może do czegoś przekonać, jakiś sposób patrzenia podsunąć pod nos. Nie twórzmy tutaj bezsensownej idolatrii. Jak trwa mecz i jesteśmy w zaciszu domowym, to nie reagujemy żywiołowo na poczynania piłkarzy? Nigdy nie zdarzyło Wam się zakląć, wkurzyć? Nie trafia Pique, jesteśmy w duchu wpienieni, roztrząsamy co mógł zrobić, ale za kilka sekund wraz z nim podnosimy się z płyty boiska i krzyczymy tak jak kibice na Camp Nou "Pique, Pique, Pique". To normalne i ludzkie zarazem.

5

Trzymam za niego kciuki z całych sił, bo ma ogromny potencjał, ale jest jednym z prowodyrów w pajacowaniu. Na murawie ma wspaniałe umiejętności, ale poza - owszem, jest gwiazdorkiem.

4

Czytaj ze zrozumieniem.

9

"...jak można wylewać wiadro pomyj na naszych piłkrzy, na Neymara bo był na urodzinach u siostry."

Wybrał sobie żywot sportowca, gdzie niezbędne są wyrzeczenia, harówka i samozaparcie, które w przypadku futbolu są wynagradzane wielomilionowymi kontraktami. Czas na zabawę ma na wakacjach i wtedy guzik mnie obchodzi, co on tam wyprawia, o ile stawi się w klubie w normalnej dyspozycji, bez nadwagi i przepicia. Prawdziwi sportowcy trenują w pocie czoła, aby być na topie, niejednokrotnie odrzucając na bok przeróżne pokusy, a także i życie prywatne w trakcie rozgrywek. Tymczasem nasz Brazylijczyk, specjalnie otrzymał żółtą kartkę, żeby w ŚRODKU sezonu polecieć na imprezę. W głowie się to nie mieści. Nikt go nie przymuszał batożeniem czy głodówką do zostania profesjonalnym piłkarzem. To tylko moja opinia, ale FC Barcelona to nie miejsce na cyrk i strojenie sobie żartów z zespołu, kibiców i klubowego budżetu, okraszone seansem całuśnych fotek z familijnej balangi, kiedy reszta chłopaków tyra na treningach.

4

Aniu, zauważ że nigdzie nie napisałem, żeby go sprzedać, obśmiać czy wychłostać za ostatnie mecze, a wręcz pochwaliłem za umiejętności czysto piłkarskie jakimi dysponuje i wyraziłem nadzieję na poprawę formy. Zaś to, że charakteryzuje się właściwą internetowemu pokoleniu manierą, która koncentruje się na wyglądzie, zabawie i wybebeszaniu prywatności, to jest fakt niezaprzeczalny. Prosiłbym Cię, jeśli się do mnie zwracasz, to w liczbie pojedynczej, a nie mnogiej, dobrze?

61

Leonardo miał rację. Neymar nie dojrzał do tego, aby być liderem. Pomimo tego, że piłkarzem jest świetnym, to mentalnie zachowuje się jak rozkapryszony dzieciak. O jego symulowaniu można by śmiało napisać opasły 13-zgłoskowiec. Kompromitował się w koszulce Canarinhos, w barwach Barcelony też kilka razy zachował się nieprzyzwoicie, ale szczytem szczytów było celowe otrzymanie żółtej kartki, aby w środku sezonu polecieć na imprezę do siostry. Wybaczcie, ale to nie jest już nawet nieprofesjonalizm, tylko groteska! Możecie mnie biczować i linczować, jednak w moim mniemaniu prawda jest taka, że poza murawą Brazylijczyk jest kwintesencją tej całej chały okołofutbolowej. Zachowuje się jak gwiazdka popu. Dobór fryzur jak na rewii mody, lajki, fotki, plotki i romanse. Wypisz wymaluj Dodzia czy Siwcówna. Komuś się to może podobać, proszę bardzo. Ktoś może uważać, że to media pompują, proszę bardzo. Dla mnie to kicz i szmira reżyserowana przy współudziale naszego cracka. Bardzo bym chciał, żeby chłopak się ogarnął i stał się mężczyzną, ale chyba już taki jest i nic się w tej kwestii nie zmieni. Miło by było, gdyby zamiast subtelnych szantaży o nowy kontakt, wziął się tylko i wyłącznie za postawę na boisku, a że potrafi czarować jak mało kto, to już nie raz i nie dwa nam to udowodnił.

24

Moim zdaniem mecz w naszym wykonaniu był dobry, nie wiało nudą, u niektórych widziałem sporo determinacji, a i akcji Barcelona stworzyła sobie sporo. Momentami brakowało szczęścia, detali. Na pewno dzisiaj ujrzeliśmy inne oblicze Dumy Katalonii niż w ostatnich spotkaniach. To cieszy i tyle z pozytywów. Z negatywów to niestety, ale nasza ławka rezerwowych prezentuje się blado, żeby nie rzec tragikomicznie i nie dziwię się, że Lucho nie dokonał roszad. Ewentualne zaprzepaszczenie tytułu może śmiało kandydować do sportowego frajerstwa dekady. Oczywiście wierzę w chłopaków, w to że się otrząsną z taśmowego amoku tracenia punktów i zatryumfują na koniec sezonu, ale niestety szansę są niewielkie. Jeśli sami się nie kopną w tyłki, przed lustrem nie powiedzą - doprowadziliśmy się do śmieszności, to wątpię, aby narodził się z tego materiału mistrzowski zespół w tym sezonie. Przyczyna tkwi w psychice, a upadek z wysokiego konia boli najbardziej. Nie tylko kibiców, samych profesorów piłki jeszcze mocniej. Możliwa solucja? Dość pitolenia, robienia z siebie internetowych śmieszków, żebraniny o kontrakty. Nie powinni komentować w mediach swoich występów i obiecywać gruszek na wierzbie. Tylko murawa, tam mają wyjątkową okazję by przemówić. A jeśli pomimo walki się nie uda? Nie będę miał im tego za złe, najważniejsze to podjąć rękawicę i ze sceny zejść może i pokonanym, ale z honorem.

4

Jest dramatycznie, ale kto ma wspierać piłkarzy jak nie prawdziwi kibice? Mecz się jeszcze nie skończył.

4

Kolego szanowny, przecież tylko uzupełniłem Twoją statystykę. Poza czystą informacją nie dopisałem NIC, nie osądziłem Cię w żaden sposób. Nie wiem dlaczego imputujesz mi, żebym miał Cię zwyzywać lub stosujesz wykładnię co do mojego czasu. Wyluzuj :)

4

Liga FC Barcelona - Hercules CF 0:2
CdR Real Betis - FC Barcelona 3:1
Superpuchar Sevilla - FC Barcelona 3:1

17

Pełne poparcie, drogi kibicu. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że mecze stały się dodatkiem do kożucha dla większości piłkarzy. Liczy się kasa, nowe kontrakty i materializm. Piłkarze to gwiazdorzy, teraźniejsi półbogowie, parający się reklamą, tysiącami głupich fotek i żenującym zabawianiem ogółu. A młodzież na to patrzy, wielbi ich i się upodabnia... Niewielu jest takich jak Puyol, Iniesta... Od zawsze istniał jakiś % takich sportowców, ale ostatnimi czasy zdecydowanie wzrósł. Niczym ci - bądź co bądź wybitni zawodnicy - medialnie nie różnią się od takich "tuz", które wybiły się na kilku plotkach, fotkach czy romansach. To często młodzi, zagubieni ludzie, którym popularność przygrzała mocno do głowy. Nie widzę powodów dla których miałbym ich wielbić poza murawą. Taki Messi kapitalny piłkarz, ale na tej stronie traktowany jest jak wyrocznia również i poza boiskiem. A przecież to zwykły facet, raczej średnio inteligentny, który "w duchu sportowym" jest twarzą zdrowiusieńkich Laysów czy Pepsi. Jak mawia Janusz Wójcik: Kasa, misiu, kasa. A szkoda.

38

Skoro wszyscy są wolni, a każdy może reagować na własny sposób, to i ja dodam swoje nic nieznaczące, zapyziałe, sztywne trzy grosze.

Jak dla mnie, to Dani Alves tym występem się skompromitował i uczynił z siebie kabotyna. Ten tylko futbol to jego zawód, a dla milionów pasja. Ten tylko futbol sprawia, że ma te wszystkie dobra, którymi się otacza. Fatalnie spisał się w pracy i sobie z tego żartuje, tłumacząc - to tylko piłka nożna. Podejrzewam, że wykonując inny fach, robiąc to źle, a za chwilę strojąc sobie rozluźniające żarty, wyleciał by na zbity pysk z roboty. Mało kto ma tyle cierpliwości, żeby znosić takie banialuki. W sporcie jest jeszcze inaczej, bo kibicują mu miliony ludzi, a on pokazuje, że ma na to wywalone. Tak się nie powinno traktować kogoś, kto mu płaci. Odreagowywać to on sobie może po cichu, prywatnie, przebierając się nawet w rajstopy i seksowne fatałaszki i nikomu nic do tego. Czyniąc to urbi et orbi, publicznie, obnażył swoją głupotę, brak wyczucia, a wielu zrobił absmak. Dani, pomimo że jesteś ogólnie rzecz biorąc dobrym piłkarzem i legendą tego klubu, to po tym wybryku w moich oczach straciłeś wiele...

4

Już od kilku tygodni telepie mi się to po głowie - będą jaja jak berety, kiedy Pep przejdzie do City, po tym jak ci wygrają LM, a następnie Obywatele pod jego dowództwem, nie będą w stanie tego powtórzyć przez najbliższe trzy lata. I tak oto powstanie słodko-gorzka "klątwa Guardioli".

4

Zgadzam się ze wszystkim z wyjątkiem polityki zagranicznej. Sam Wyszehrad, to nic nie znacząca siła na arenie europejskiej, a co dopiero światowej. Bez pomocy mocarstwa możemy sobie co najwyżej pomarzyć o politykowaniu, dlatego tak ważne są dobre stosunki z Chinami, które niebawem staną się hegemonem na tej planecie.

5

Guararararararararararara

Kradzież 153 mld zł to największy przekręt w dziejach Polski od czasów FOZZ. Gdyby nie ten rabunek, już dawno poszlibyśmy z torbami jak Grecy. Cudowna arytmetyka z Twej strony - iście resortowa.

Guararararararararararara

6

Waćpan wielce jest galanteryjny i choć nie ze wszystkim się zgadzam, to bardzo doceniam tak wyważoną postawę. Straciliśmy szansę na najważniejsze trofeum w tym sezonie, ale pocieszające może być.... wygranie ligi i pucharu. Tobie, drogi wędrowcze, który przycupnąłeś na kamieniu tejże witryny, życzę pomyślności i wszystkiego co najlepsze. Pozdrawiam :)

5

Wasze Dostojeństwo może przywykło podczas obchodu po swoich włościach do poganiania parobków i kpiącego zwracania się wobec chowu wszelkiego, jednak tutaj to Jego Magnificencja jest w gościach, więc raczyłbym stosować się do etykiety. Być może i Wasza Nadzwyczajność ma trochę racji w swoim wywodzie, jednak grubiaństwo i słoma z butów wystająca ledwo po przekroczeniu progu, nakazuje nam tutejszym zwyczajem łaskawie poprosić Jego Majestat o podciągnięcie się w kulturze osobistej lub dobrowolną ewakuację z naszego poletka. Jeślim uraził Waszą Nieosiągalność, to w ramach rewanżu czapką zamiatam kurz spod stóp Waszych.

7

Atletico awansowało w pełni zasłużenie. Było konsekwentne, waleczne i lepsze taktycznie. Moim zdaniem sędzia niczego nie wypaczył, a zrzucanie winy na zajechanie fizyczne jest śmieszne. Piłkarze nie pracują codziennie po 10 godzin w kopalni, żeby miało to bezpośrednie przełożenie na ich dyspozycje. Zresztą, Materace jak i Królewscy, a także taki Bayern, grają równie wąskim gronem zawodników przez cały sezon. Zarzutu cierpiętnictwa na murawie również nie rozumiem, to wymówka na fakt, że Simeone nas rozpracował i przez długi czas nie mogliśmy nawet pierdnąć. Ów wynik oczywiście w żaden sposób nie wpływa na dalsze losy mojego kibicowania FC Barcelonie. Jeszcze może jest zbyt wcześnie, żeby dogłębniej rozwinąć inna kwestię, bo nie opadły emocje i póki co trzeba się większości wyszumieć, ale w odpowiedniej chwili, należałoby pochylić się nad jakże wrażliwą płaszczyzną finansową. Korelacja zaangażowania i woli walki, a nieustanne żądania nowych kontraktów. Być może z klubu powoli robi się świątynia przekupek biznesowych, roszczeniowo nastawionych względem budżetu. Warto by to zbadać na spokojnie.

21

Panie i Panowie!
Godzina W się zbliża, a żołnierze w koszarach czynią ostatnie przygotowania do potyczki. Trzeba będzie bardzo mocno zapiąć pasy, bo najprawdopodobniej murawa na Vicente Calderon zapłonie. Nastanie bitwa o każdy metr boiska, o przejęcie piłki, a pohukiwania z trybun żywo przypomną, czym jest eksplodujący granat lub koktajl Mołotowa. Możemy się spodziewać jednej z największych batalii w tym sezonie. Już Marszałek polny w osobie Diego Simeone wyda odpowiednie rozkazy swoim podkomendnym, aby na każdym kroku uprzykrzali życiem piłkarzom Barcelony. Skomasowana, madrycka kompania, zapewne nie będzie wybrzydzać i przebierać w środkach bojowych, więc katalońska armia musi być gotowa na przeróżne warianty bitewne. Może spotkać ich nie tylko trudność w sforsowaniu wałów i okopów obronnych, ale i należy uważać na wojnę podjazdową czy pojedyncze, partyzanckie ataki, a finezyjne oflankowanie wrogich sił, może raz po raz rozbijać się o wcześniej wzmiankowane zasieki. Oby nasz generał i naczelny strateg, wykazał się pomysłowością w kreśleniu taktyki, a my jako kibice - po seryjnych, przedzawałowych stanach - moglibyśmy odetchnąć z ulgą i przywitać wracających z tarczą wojowników.

3

Zimna krew ma taki sam wydźwięk, jednak "nigdy nie straciłem głowy jako piłkarz" jest bardziej komiczne.

5

Właśnie za przyfasolenie Materraziemu z byczka i chwilową amnezję o tym wydarzeniu, nominowałem go do mądrości tygodnia.

13

Cytat tygodnia.
Zidane: Nigdy nie straciłem głowy jako piłkarz i nie zrobię tego jako trener.

19

Już wczoraj pisałem, że portugalski dandys stał się mężem opatrznościowym Królewskich i wprowadził ich do półfinału. Jakie by bramki nie były, to jednak stanął na wysokości zadania i niemal własnoręcznie odrobił straty. Warto go wyróżnić za niebywałą determinację, wolę walki i nieustępliwość. Naprawdę, po murawie Santiago Bernabeu biegał nieustraszony gladiator, który dowodził wyzwoleńczym zrywem.

Inna kwestia, to postawa Wolfsburga. W widoczny sposób zapłacili frycowe. Zjadła ich trema 1/4 LM i przede wszystkim godny podziwu kocioł na trybunach, jaki urządzili kibice Realu. Szczerze powiedziawszy, to nuworysz na takim etapie odstaje psychicznie od doświadczonych rywali. Widać to gołym okiem, kiedy przychodzi mu się zmierzyć z przeciwnikiem na ich rozszalałym do granic możliwości terytorium.

I jeszcze kwestia czołobitności wobec madrytczyków. Zasłużyli na awans do kolejnej fazy, ale wstrzymałbym się z hiperbolizowaniem ich wyczynu. Z łatwiejszą drużyną, stawianą na straconej pozycji, wygrali ledwie jedną bramką. Wczorajszy wieczór chyba zaburza niektórym optykę. A co gdyby odwrócić wyniki i to w pierwszym meczu Los Blancos wygraliby 3-0, aby teraz przegrać dwoma trafieniami? Czy byłaby taka euforia w ich obozie i czy byłaby uzasadniona? Czynnik emocjonalny często przyćmiewa zdrowy rozsądek.

3

A ja już rychtowałem się do konwersacji z Jego Przezroczystością...

15

Wow. Metamorfoza Ronaldo godna podziwu. Z rozwydrzonego lalusia z pierwszego meczu, przemienił się w madryckiego męża stanu. Wziął na siebie odpowiedzialność za zespół jak prawdziwy lider. Jestem pod wrażeniem. Paradoksalnie, może to podrażni ostatnio gnuśnych piłkarzy Barcelony i da im zastrzyk tak potrzebnej energii do walki na noże na Vicente Calderon.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?