Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
5
Wieje wiatr przemian i teraz konfidenci sami się nie tylko przyznają, ale wręcz chełpią swoim donosicielstwem. Może jeszcze nimb nad głową takiemu błyszczy? Cóż za dziwne czasy nastały, gdzie w niepamięć idzie "Zapach Kobiety" i muzyczna wirtuozeria, a walenie młotem w kowadło oprócz czeladnictwa zwie się także melodią.
5
Niestety, jak włączę dźwięk to mnie czekają piruety, bo za plecami śpi ukochana i już żaliła się na moje w klawiaturę naparzania. Stąd też wolniej piszę, by miała słodką ciszę. Nie chciałbym obudzić mej damy, bo dzisiaj już nie pogadamy. A tak wciąż możemy sobie pitolić, do oporu radośnie swawolić.
2
Ty mi tu Antosia nie obrażaj, bo wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że jest Reptilianinem i jak najdzie go kaprys podczas porannego dłubania w nosie, to po udrożnieniu komory wciągnie Twoją duszę do swego zlodowaciałego jestestwa i będę musiał stawiać ku Twojej pamięci totem, drogi przyjacielu! Miarkuj słowa następnym razem, bo licho nie śpi. Chyba że marzą Ci się tortury przy neogalaktycznym słupie, a tam już Cię wybatożą co niemiara.
8
Niezależnie od tego jaki system panuje na świecie, to na samym końcu za sznurki i tak pociągają ci, co kreują pieniądz lub mają go najwięcej. Dla nich żadna demokracja czy dyktatura, kapitalizm czy komunizm nie ma znaczenia, oprócz pewności zwielokrotniania własnych zysków. Polityka to parawan dla tłumów, żeby miały się o co kłócić i dzielić, a wtedy jeszcze łatwiej nim rządzić. Politycy to zwykli najemnicy różnych grup interesów. A za kotarą znajdują się możnowładcy. Dlatego śmieszy mnie ta cała walka czy partia A czy B jest lepsza. W ogólnym rozrachunku różnice są minimalne.
4
Kiedy ociekająca seksapilem muskulatura portugalskiego dandysa muska stopami o ziemię, wtedy cały świat zostaje wyrwany z monotonii. Na samą woń napomadowanych włosów i ujędrnionego fiołkowo ciała, kobiety z błogosławieństwem zakwitają. Uśmiech jego promienisty przywraca wzrok ślepcom i podnosi zniedołężniałych z kolan. Kojące melodie, które wypływają z głębi atletycznego torsu, niosą światu zwiastun czasów pokoju i szczęśliwości. Rozlecą się w drobnice mury, opadną kajdany, spragnionych napoją, a głodnemu żaden bliźni nie poda kamienia zamiast strawy. Lecz ci co białej lilii niewinności w sercu nie mają, a jeno zazdrościć potrafią, w czeluściach piekielnych smażyć na wolnym ogniu się będą. I odbija się od murawy ten starożytny Apollo, a gdy ląduje maluczcy poznają czym płacz i zgrzytanie zębów. Otwiera się gleba, wciągając na złamanie karku perfidnych, a szlochaniu nie ma końca. Bezlitośnie miażdży królewski kawaler swych wrogów. Budynki ze swych konstrukcji wypluwają belki, gwoździe, wkręty i całe kondygnacje. Pożoga pochłania wszystkich niewdzięcznych - i kota i Alę, a i akrobatów i rowerzystów, i tych co na desce jeżdżą i na byle czym pływają, wrestlerzy, trenerzy, zalotnicy i panny młode z pomostów spadają. Wszyscy wszystkim cuda, cuda ogłaszają.
5
Kolega Ledsbourne chciał i sprytnie, i kulturalnie dowiedzieć się kto podziela jego światopogląd.
4
Bardzo mądrze. Nie cofając się w zbyt odległą przeszłość, warto przypomnieć sobie chociażby pierwszy sezon Neymara czy Suareza. W głównej mierze giermkowali Messiemu, dużo asystując, adaptując się do stylu gry Barcelony, a dopiero później zaczęli grać dużo pewniej i zdobywać więcej bramek. A Rakitić? A Mascherano? A Sanchez? Już niejeden piłkarz przychodząc do stolicy Katalonii mówił, że tutaj trzeba uczyć się futbolu niemal od nowa, że bał się, iż po prostu nie podoła. A to z tego względu, że gramy zupełnie innym systemem, który wymaga od zawodnika niemałej inteligencji i zaszczepienia pewnych niuansów taktycznych. Dodając do tego fakt, iż Arda i Aleix mieli 6-miesięcy rozbrat z futbolem, nie warto ich spisywać na straty. Dopiero kolejny sezon pokaże czy będą dla FC Barcelony wzmocnieniem.
1
A o czym był ten list?
8
Rzeczywiście, od kilku spotkań Barcelona spisuje się nieco gorzej, ale przenigdy nie ośmieliłbym się nazywać tego kryzysem. Jest to sytuacja jak najbardziej naturalna w sporcie, chyba że mamy do czynienia z armią zaprogramowanych androidów lub zawodnikami napasionymi słodyczami z moskiewskich laboratoriów. Poza tym, jeśli od dłuższego czasu urzęduje się na Olimpie, wcinając morele i popijając ambrozją, to chwilowa prohibicja na te wiktuały, musi boleć niemniej niż odstawienie heroiny. Skoro minęła już prawie doba, a wraz z nią pierwszy szok narkotycznego głodu, to wypada trzeźwym okiem spojrzeć na wszelkie okoliczności. A te są wciąż dogodne. Kilkupunktowe prowadzenie w lidze, miejsce w finale Pucharu Króla i nadciągający ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Założę się, że piłkarze już od samego rana postanowili przekuć złość i rozgoryczenie w bojowe nastroje. Jeśli chcemy zameldować się w półfinale, należałoby wytoczyć wszelkie armaty, działa, moździerze, haubice i kolubryny przeciwko rzeźnickiemu szwadronowi z Madrytu. Pierwsze spotkanie będzie kluczowe i liczę na to, że jak na Mistrzów przystało, po wczorajszym sierpowym podniosą się z desek, aby we wtorek zaaplikować producentom Materaców serię ciosów, które poślą ich w diabły. Zaś kibicom unaocznią chęć do podniesienia na koniec sezonu Pucharu z wielkimi uszami, zwanego przez Hiszpanów La Orejona. Teraz priorytetem jest wtorek. Koniec rozczulania się nad własnymi słabościami, czas zbudować morale i przystąpić do ataku!
51
Nie ma ani tragedii, ani żadnego wstydu. Porażki się zdarzają, szczególnie z klasowym rywalem. Przede wszystkim mecz był szarpany i przez większość czasu... nudny. Sędziowie mylili się w obydwie strony. Królewscy swoją determinacją zasłużyli na zwycięstwo, a Barcelona po raz kolejny nie wyniosła żadnej lekcji z wcześniejszych spotkań. Prowadziła, odpuściła i została słusznie ukarana. Pozycja w lidze wciąż jest mocna. Oby to potknięcie podziałało jak czerwona płachta na byka i we wtorek Duma Katalonii włożyła więcej serca i zaangażowania w grę.
8
Już za kilka chwil będziemy świadkami odwiecznego tanga pomiędzy FC Barceloną i Realem Madryt. Rozemocjonowana publika, trzymająca w dłoniach kastaniety, będzie władać taktem tego pojedynku. Czy to Luis Enrique, zwarty dłońmi z francuskim szkoleniowcem Królewskich, poprowadzi w tym tańcu debiutującego na parkiecie kolegę po fachu? A może tego wieczora, to Zidane zajaśnieje niczym własna glaca odbijająca błysk tysięcy fleszy? Artystyczne wygibasy czas zacząć!
25
Z redakcyjnych żartów na prima aprilis najmocniej w pamięci zapadły mi: wyjazd Pique na trasę koncertową z Shakirą, awatar z Busquetsem puszczającym oczko i przechylona na bok strona. Już myślałem, że w tym roku nic nie będzie, a tu na koniec dnia miła niespodzianka. Gratuluję kolejnego alternatywnego pomysłu. Na pewno włożyliście w tę bajkę sporo pracy i wysiłku, ale podejrzewam, że po cichu (a może rubasznie?) dobrze się przy tym pisaniu bawiliście.
3
Nie wierzę w to, że na kilka dni przed ćwierćfinałami ter Stegen popełniłby harakiri. Nie ma w tym logiki. Bravo zostały mecze o przysłowiową pietruszkę, to spotkania z udziałem Niemca będą na podwyższonej adrenalinie. Taka buta i wymuszenie transferu oznaczałyby odsunięcie Marca od wyjściowej jedenastki. A chyba nie o to mu chodzi? Moim zdaniem, wszystko wyjaśni się dopiero po zakończeniu sezonu.
11
Pomimo suchych kombinacji statystycznych, będących creme de la creme logiki i wyłuskujących najrozsądniejszy scenariusz dla FC Barcelony na najbliższe dni, a których prekursorem jest lubiany przeze mnie za swój profesjonalizm redaktor ściah, to nie jestem w stanie przejść obok Gran Derbi bez krzty emocji. Napiszę więcej, zdaje mi się, że niezależnie od tego w jakiej sytuacji znajdują się obydwa kluby, to szczególny smaczek rywalizacji i tak pozostanie, a przedmeczowa gorączka będzie wzrastać z każdą upływającą godziną, aż do pierwszego gwizdka, kiedy niemal wszyscy z wypiekami na twarzy oddamy się odwiecznemu pojedynkowi. Nie twierdzę, że nie będzie kibiców, którzy z niższym pulsem podejdą do meczu, ale sądzę, iż lwia część użytkowników tej strony eksploduje przeróżnymi emocjami. Takimi prawami rządzi się Klasyk i jest to reakcja prawidłowa. Dodając do tego śmierć Cruyffa i chęć złożenia mu hołdu przez piłkarzy... Matematyka swoją drogą, a historyczno-sportowy żywioł swoją. W każdym razie, czekam na mecz z niecierpliwością.
2
Oczywiście, masz rację. Podałem tylko tych nielicznych :) Na początku XX wieku futbol hiszpański był pomyślniejszy dla Anglików, ich pieniędzy i myśli szkoleniowej. Sama FC Barcelona to twór szwajcarsko-angielsko-hiszpański/kataloński.
1
Vic Buckingham, Terry Venables, Bobby Robson :)
1
W jaki sposób kibice FC Barcelony odnoszą się do tak wybitnych piłkarzy jak Josep Samitier, Ricardo Zamora, Bernd Schuster, Michael Laudrup, Luis Milla oraz Ronaldo?
3
Mam totalny kołowrotek w głowie co do naszej reprezentacji. Patrząc w dokumenty, to dawno (lub nawet nigdy) nie mieliśmy kilku zawodników w tak klasowych drużynach, którzy by pełnili tam ważne funkcje. I z tej perspektywy, można sobie wiele obiecywać przed występami Polaków. Natomiast znając historie, raczej kruchą mentalność na turniejach i zawiedzenie, jakie przeżywaliśmy przez całe dekady, wypadałoby nie wychylać głowy z gniazda. Naprawdę nie mam pojęcia jak się zaprezentują. Są zdolni zadziwić Europę, ale i dostać srogie baty. Polska to jedna wielka, nierozwikłana zagadka.
10
Jeszcze niedawno niemieckie media ćwierkały, że nasza drużyna może im poważnie zagrozić. Oczywiście, polskie agendy przyłączyły się do śpiewu i powstało nam lukrowane unisono. Spragnieni sukcesów kibice reprezentacji Polski, nieuważnie poddali się delektującym ich muzyczne podniebienia nutom. Wszak nie wszyscy. Byli i zemdleni od nadmiaru słodkości, a i sceptyków nie zabrakło, którzy jednym okiem spoglądali na nudnawe i chełpliwe tytuły. Tymczasem Mannschaft rozklepał Włochów i z kurnika wypełzły całkiem inne kwoki. Już to Niemcy wracają na właściwe tory, pokazując miejsce w szeregu latoroślom Duce. Skoro ekipa z bogatego i jakże wytwornego Półwyspu Apenińskiego nie dała rady, to czyż dzielni, ale zacofani bojownicy z Europy Środkowej mogą zgotować podwładnym Anielicy nowy Grunwald? Szanse są na to raczej mizerne, choć o niespodziankach warto pamiętać i je kultywować ku pokrzepieniu serc. A może staniemy się nową reprezentacją Danii lub Grecji?
2
Rozumiem Twoje dobre serce i szlachetną intencję wypowiedzi, która jest godna pochwały, jednak nie rozumiem tego ad vocem wobec mnie :) Chyba że rozwijasz moją konstatację, a ja sam już o niewczesnej porze, nie jestem w stanie jednoznacznie wyłapać pierwotnej esencji :)
1
Nie przepraszaj mnie, nie masz za co. Piszesz kulturalnie i mądrze. Pamiętaj, kto wypracowuje dobra, ten jest ich dysponentem. Dzieci takowymi być nie mogą. Choć co do istoty wywodu na temat podatków się zgadzam.
16
Kochani kibice! Widzę, że rozgorzała tutaj polityczna walka na prawdę. Cieszy mnie, że człowiek stara się dociec sedna sprawy, niezależnie od tego czy z bloków startowych wybiega jako prawak czy lewak. Chciałbym jedynie wyłuskać jedną rzecz. Nie dajcie się podzielić, bo okopy są konstruowane od kilkunastu lat, a ich geneza sięga jeszcze głębiej. Jedni powiedzą, że zaczął Kaczyński, drudzy że Tusk lub jeszcze ktoś inny. Rezultat jest taki sam, że Naród skacze sobie do gardeł. Jest podzielony i wątły, podatny na ingerencję zewnętrzną, ale przede wszystkim, gdy wylewacie na siebie jad, pewne siły działają. I trzebią Wam kieszenie, czynią igrzyska za Wasze pieniądze (o ile są tu dorośli i pracują, płacąc podatki), marnotrawiąc je na lewo i prawo. Pamiętam Jugosławię, podziały religijne, mordował mąż żonę, bo byli innego wyznania, a mózgi wyprane działały bezwolnie, nie bacząc na płacz dziecka. Tyle ode mnie, jeszcze Wesołych Świąt Wam życzę - dobra, miłości, ciepła, życzliwości. A niewierzącym radości z obcowania z bliskimi i kultywowania tradycji rodzinnych spotkań. I dziękuję, że wszyscy jesteście biało-czerwoni i bordowo-granatowi :)
16
Eric Cantona to był niezły świr. Oprócz tego, że notorycznie się kłócił z sędziami, trenerami i zawodnikami, potrafił się także pobić z kolegami czy opluć arbitra. W czasie służby wojskowej za awanturnictwo i niesubordynację dostał rozkaz przewiezienia autem worka ziemniaków do miejscowości oddalonej o... 300km! Oczywiście w meczu z Crystal Palace zaatakował z karate kibica, ale lata wcześniej w podobny sposób rozprawił się na murawie z piłkarzem przeciwnej drużyny. Do tego kiedyś w trakcie meczu wparował na trybuny, bo kibic go zwyzywał. W meczu towarzyskim rozgrywanym w Mielcu jeden z miejscowych fanów rzucił w niego jajkiem, Eric wdrapał się na widownię chcąc mu dołożyć, ale kibic zdezerterował. Jak powiedział ówczesny trener Roux, to był cud, bo w komunistycznej Polsce za taki występek mógł dostać nawet 10 lat więzienia.
6
Oby nic nie odstawili na Gran Derbi. Ogromne zainteresowanie mediów, mnogość transmisji, sporo kibiców. Efekt psychozy gwarantowany.
14
Akurat czytam książkę o Cantonie i natknąłem się na taki fragment związany z Cruyffem:
"Podczas jednej z pierwszych wizyt na marsylskim stadionie, dwudziestego października 1972, mały Eric, siedząc na ojcowskim karku, był jednym z czterdziestu ośmiu tysięcy kibiców, którzy widzieli broniący Pucharu Europy Ajax Amsterdam triumfujący nad Marsylią 2:1. Piękna gra Holendrów zrobiła na sześciolatku ogromne wrażenie - od tego dnia żaden zespół nie był w stanie w wyobraźni Cantony zająć miejsca drużyny Johana Cruyffa. Cruyff artysta i wizjoner, zaszczepił w Ericu taką miłość do stylu gry Pomarańczowych, że ten gdy Francja mierzyła się z Holandią w meczu decydującym o awansie do Mistrzostw Świata, życzył przegranej... Francuzom."
17
Cruyff był człowiekiem wybitnym. Nie tylko epokowym piłkarzem, ale i wspaniałym trenerem. Mało kto będąc zawodnikiem unikatowym (np. 3 Złote Piłki, 3 Puchary Europy pod rząd), stawał się również utytułowanym trenerem (Puchar Europy, 2 Puchary Zdobywców Pucharów, 4 Mistrzostwa kraju, 3 Puchary krajowe itd.). Jednak same trofea, a oprócz nich nagrody indywidualne - król strzelców, sportowiec roku, trener roku i inne - to tylko wierzchołek góry lodowej. Esencja El Flaco tkwiła w czym innym. Był piłkarskim rewolucjonistą. Najpierw stał się motorem napędowym taktyki Rinusa Michelsa - futbolu totalnego. Był tam dyrygentem, wizjonerem, zwornikiem tej idei. W następnych latach ją rozwinął, uelastycznił, sprawiając że piłka nożna stała się czymś kolorowym, fantastycznym, wręcz magicznym. I oczywiście swoje dziedzictwo przekazał dalej. Dzięki temu mamy przyjemność z oglądania gry i dokonań obecnej Dumy Katalonii. A dla samej FC Barcelony był Zbawicielem, który przychodząc po raz pierwszy na Camp Nou dał Katalończykom nadzieję i wiarę w to, że znów mogą wygrać Mistrzostwo Hiszpanii, że tłamszeni przez reżim Franco, odbudują swoją dumę wokół klubu, który był dla nich opoką w najtrudniejszych czasach. Johan swoją grą porywał, zapełniał po brzegi miejsca na stadionie, który wcześniej borykał się z niską frekwencją. Nie sposób wszystkiego opisać, co zrobił dla Dumy Katalonii i światowej piłki nożnej - jako gracz i jako szkoleniowiec. Dlatego jest on symbolem klubu, któremu kibicujemy. FC Barcelona przeżywa żałobę nie na pokaz, ale w rzeczywistości. Hołd oddany na cześć Johana Cruyffa to zdecydowanie za mało. Nie piszcie nic o czarnych barwach - to co bardziej razi w oczy, to dyskusje na ten temat, które są nie na miejscu.
23
Cruyff był blisko związany nie tylko z FC Barceloną, ale i z Katalonią. Dobitnym tego dowodem jest nadanie imienia synowi - Jordi. Wówczas katalońskie imiona była zakazane przez Franco. Kilkukrotnie opuszczał urząd, kłócąc się z oficjelami, że nie chce, aby jego potomek nazywał się Jorge, ale właśnie Jordi. I w końcu dopiął swego.
4
Już pod koniec ubiegłego wieku przedstawiciele Barcelony z ramienia prezesa Nuneza oraz delegaci Manchesteru United, którzy negocjowali przejęcie klubu przez Ruperta Murdocha spotykali się, aby utworzyć silną europejską ligę, roboczo nazywaną superligą. Oczywiście ich celem było zwiększenie zysków. W następnych latach temat jak bumerang wracał na tapetę. Największe kluby piłkarskie Starego Kontynentu ochoczo potakują głową na takie rozwiązanie. Żadne to novum i najpewniej w końcu coś takiego powstanie.
4
Hitlera nie da się zaszufladkować w żaden sposób. Łączył w sobie idee prawicowe i lewicowe, a przede wszystkim był lawirantem politycznym, starając się utylitarnie podchodzić do rzeczywistości. Już sama nazwa partii jest synkretyczna - Narodowo-Socjalistyczna. Opierał swoją ideologię na pogańskim kulcie, jednocześnie nie walczył ostentacyjnie z chrześcijaństwem, gdyż wiedział, że straciłby u ludu poparcie. Zwalczał i komunistów, i konserwatystów. Piętnował marksizm, ale i liberalizm. Gospodarczo realizował interwencjonizm, roboty publiczne, dodruk pieniądza, tydzień roboczy trwał 36 godzin, wydłużano urlopy. Z drugiej strony raj mieli kapitaliści, którzy zajmowali się przemysłem zbrojeniowym. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Nazizm był po prostu totalitaryzmem, opartym na psychopatycznym antysemityzmie, eugenice, manipulacji, kontroli społeczeństwa i negacji Traktatu Wersalskiego.
2
Patrząc przez pryzmat historyczny i odrzucając na bok wszelki ładunek emocjonalny, to w stu procentach zgadzam się z tym cóżeś naskrobał :)