La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 849 Culés

8

Nie dziwi Was i nie zastanawia swoisty kult śmierci jaki panuje w większości naszych świąt lub uroczystości narodowych? Klęski powstania listopadowego, styczniowego, warszawskiego. Smoleńsk, Żołnierze Wyklęci, Katyń, obchody II WŚ, zniewolenie komunistyczne. To wszystko bolesne historie, które rzutują na sposób myślenia przyszłych pokoleń, na nasz nastrój i samoocenę. Mamy tyle wspaniałych zwycięstw - Grunwald, odsiecz wiedeńska, konfederacja warszawska, powstania śląskie, powstanie wielkopolskie, zdobycie Moskwy, Kircholm, Kłuszyn, Cedynia. Nawet radosny pochód na 11 listopada nazywany jest paradą faszystów! W innych krajach taka obelga nie mieściłaby się nikomu w głowie. A potem jest dziwota, że najpiękniej na świecie umiemy przegrywać. Naprawdę nie rozumiem takiego podejścia. Porażki trzeba wspominać, oddawać hołd bohaterom, czcić ich pamięć, ale nie można się nieustannie katować defetyzmem. Do czego to prowadzi?

3

@Cochise Myślę, że ostatnia historia Polski jest naznaczona bólem i rozpaczą, tęsknota po bliskich. To może w pewnym stopniu przyczynić się do tych jakże smutnych i jałowych świętowań.
Dlaczego nie świętuje się zwycięstw? Według mojego wykładowcy ś.p. pana Mirosława, Polacy nie chcieli osiadać na laurach. Proste wytłumaczenie, może nawet naginające rzeczywistość... ale może prawdziwe. Zwróć uwagę ile tych zwycięstw było osiągniętych w wyniku obrony. Czy terytorialnej, czy własnego imienia. To też ma znaczenie.

6

@jacobFCB Oczywiście, że jest w taki sposób naznaczona, ale nie można non stop się tylko umartwiać. Zamiast przegranych powstań - mamy zwycięskie. Jeśli chcemy budować silne państwo, warto byłoby odwoływać się do najlepszych czasów i je przypominać. Pokazywać dziecku - patrz, jaki wielki był kraj, jak zarządzany, ile wygraliśmy. Defetyzm wprowadza niemoc. Nie zgodzę się ze słowami owego profesora, jeśli świętuje się takie wydarzenie jak odzyskanie niepodległości, to w ten sam sposób, ku przestrodze zwiera się szyki by jej nie utracić. I pewnie, że większość bitew była obronnych, ale to im nie urąga, wręcz myślę, że jest to tym większy powód do chwały.

1

@Cochise Kwestii obyczajowości w tym narodzie nie zmienisz, Cochise, kimkolwiek byś nie był. Może nas to razić, denerwować, "warchać" jak mawiali nasi w XVIII w. , lecz to nic nie zmieni. 11 listopada naturalnie cieszę się z kolejnej rocznicy, jadę do Warszawy bawić się z innymi patriotami (nie mylić z zamieszkowcami) i jest okej. Natomiast w daty splamione krwią wpadam w konsternację, zamykam się i myślę o ofiarach, które poległy. To nie jest niższa forma upamiętnienia.

3

@jacobFCB W żadnym wypadku nie twierdzę, że to jest niższa forma upamiętniania. Ból także potrafi być budujący, o ile nie jest go zbyt wiele, bo wtedy może wykręcić psychikę lub doprowadzić do śmierci. Bardziej frapują mnie proporcje tych świąt. Więcej jest powodów do płaczu niż radości, a przecież według oficjalnych wersji, nasza historia ma 1050 lat, a według nieoficjalnych i moim zdaniem bardziej wiarygodnych - dużo, dużo więcej. Przez tyle wieków na spokojnie można zebrać bardzo ważne wydarzenia, punkty zwrotne, takie które powodują na naszej twarzy uśmiech, a nie grymas.

1

@Cochise Przytoczę fragment z pewnej książki - "Muzeum bardzo ładne. Ale nie ma w nim np ani słowa o Rybicki, ani słowa o Kedywie, a na mapce bitew pierwszego dnia powstania są wszystkie bitwy przegrane, a wygranej bitwy o magazyny na Stawkach nie ma. Powiedziałem to Panu dyrektorowi, a on na to tak: No tak, trudno było wszystko umieścić... Ja na to: może tylko klęski was interesowały... Cóż, zapomnieli"

Czy to wymaga komentarza?

0

@Cochise Oczywiście, że o wiele dłużej. Heh, można tak dywagować bez ustanku. Od tego tematu, który Ty zapodałeś, o wiele bardziej denerwuje mnie inny ( nie ujmując oczywiście Twojemu), czemu tak wielki nacisk kładzie się w szkołach na mitologię grecką a nie słowiańską? Na Boga, przecież na ziemi wyznawców czy zwolenników tej wiary dzisiaj żyjemy. Co dzisiaj wiemy o bogach słowiańskich? "yyy no był ten... Świętowit i no yyyy Jarowit. " I na tym się kończy. Natomiast bogów greckich czy egipskich wymienialiby bez końca.
Nie wspominając o bredniach dotyczących Biskupina, głoszących, że jest to osada prapolska ;)

5

@Cochise Od dawna już mam wrażenie, że nasz naród lubi się samobiczować i robić z siebie męczenników. Im bardziej cierpimy lub cierpieliśmy tym lepiej, bo wtedy możemy się nad sobą poużalać i usprawiedliwiać naszą zgryźliwość. Bo ci i ci nie przeżyli tego co my, więc jak śmią narzekać na cokolwiek! Po co świętować zwycięstwa jak Amerykanie 4 lipca, skoro można "świętować" powstanie warszawskie i znów się nad sobą użalać?
Oczywiście poległych wspominać trzeba. Ja osobiście nie uważam powstania warszawskiego za jakiś bohaterski czyn, bardziej za głupią decyzję, ale nie mam nic przeciwko żeby co roku oddać poległym w tym czasie żołnierzom i cywilom hołd. Niestety mam wrażenie, że większość osób nie wspomina tych przykrych wydarzeń podziwiając tym samym odwagę ich uczestników, ale właśnie po to, by się nad Polską poużalać i pokazać reszcie świata jacy to my biedni nie jesteśmy.

1

@jacobFCB Więcej o mitologi słowiańskiej dowiemy się z Wiedźmina, zarówno książek jak i gier, niż z polskiej szkoły :P
Jak już chcą miologii w szkołach, to mogliby też dać egipską. Tam też były niezłe imprezy jak u Zeusa :P

0

@Nigaki Problem w tym, że więcej jest o egipskiej niż słowiańskiej. Sam w swoim podręczniku - oczywiście już nieaktualnym, mam co nieco o mitologii egipskiej.

0

@jacobFCB Ja w szkole o egipskiej mitologii nie miałam nic. Za to pięć lekcji poświęcono na grecką i rzymską. Te kilka lat temu chętnie posłuchałabym o czymś więcej niż o Zeusie i reszcie, zwłaszcza że i w podstawówce i w gimnazjum oraz liceum zawsze było to samo, a mogliby to ładnie rozłożyć pomiędzy szkoły i nawet słowiańską mitologię tam wcisnąć.

2

@Nigaki Touche! O wiele bardziej wolałem pozytywizm od romantyzmu. Ten pierwszy opierał się na 'kopnięciu się w tyłek' i mobilizacji, edukacji ekonomicznej, pokrzepianiu serc, dorabianiu się na handlu i rozsądnym dialogu z zaborcą. A ten drugi pomimo niesamowitych dzieł literackich, skupiał się na mesjanizmie, ubolewaniu, które doprowadziły nas do ślepych powstań, gdzie zginęło sporo elity, która w zupełnie inny sposób mogłaby w przyszłości przysłużyć się czynnikowi państwowotwórczemu.

0

@Nigaki A ja za to w swojej pracy maturalnej, której tytuł pamiętam do dzisiaj - "Sceny batalistyczne w filmie, malarstwie i literaturze" napomknąłem o Słowianach, co spotkało się z dużą aprobatą. :)
W niektórych kręgach takie zjawisko nazywa się zabijaniem swoistej przynależności czy to kulturowej, czy nawet świadomości terytorialnej. Ale to długa i stara brocha ;)

0

@Nigaki Odpowiedz mi też racjonalnie, czemu nie mówi się w szkole ani praktycznie nigdzie, o Celtach na ziemiach polskich.

1

@jacobFCB Tak sobie teraz myślę o moich szczenięcych latach podstawówki i doszłam do wniosku, że w wieku tych 8 czy 7 lat w ogóle nie wiedziałam o czymś takim jak mitologia słowiańska. Był sobie tam jakiś Mieszko, przyjął chrzest i boom, Polska katolicka. O jakimkolwiek bogu słowiańskim dowiedziałam się dopiero w gimnazjum, przedtem Polska dzieliła mi się na państewko Mieszka przed i po chrzcie, ale co konkretnie było przed... Popiel? :P Naprawdę wtedy nie wiedziałam, że mogło istnieć coś innego niż katolicyzm i kiedyś w starożytności jakieś Hadesy i Zeusy. Chyba naprawdę zabijali we mnie dziedzictwo kulturowe naszego narodu :P

0

@jacobFCB Bo zło i pogaństwo? Tak strzelam :P Nie wiem czy da się na to pytanie odpowiedzieć racjonalnie.

3

@Nigaki Pewnie właśnie dlatego nie wspomina się o wierzeniach słowiańskich, bo przecież chrzest Polski to wcale nie była decyzja tylko i wyłącznie polityczna, tylko wynikająca z głębokiej wiary Mieszka, na którą nawróciła go pobożna Czeszka Dobrawa :P Tak samo jak nie wspomina się o "reakcjach pogańskich" za "panowania" Mieszka II, albo wyświęca się zdrajcę Stanisława, a potępia słusznie działającego w tej sytuacji Bolesława Śmiałego. Myślę, że ten kawałek i teledysk do niego dobrze obrazują sposób wprowadzania Chrześcijaństwa na ziemiach "pogańskich" i co myśleli o tym tubylcy:

0

@Cochise Dużo w tym racji o czym mówisz. Nasz naród spotkało dużo nieszczęść, a mało zwycięstw. Ale zwyciestwa sami sobie umniejszamy, wybór papieża z Polski na plus, a ilu z niego robi sobie żarty, z ludzi którzy chcą wyjaśnić katastrofę smoleńską, reszta wyszydza i drwi z nich. Ja się boję, że my Polacy jesteśmy podli wobec samych siebie niż smutni i przygnębieni.

5

@Cochise Odnosząc się do Twojego pierwszego posta, w pełni się z Tobą zgadzam, kiedyś pisałem sporo na ten temat z Sojerrem. O tej martyrologii Polaków i zamiłowaniu do wspominania swoich klęsk, bo to tak fajnie być "Chrystusem narodów" i w ogóle. W szkole np. nie słyszałem nic o bitwie pod Hodowem, gdzie husarzy wykręcili lepsze staty niż ja mam grając w FPSy :D Rozbiory, powstania, porażki są przerabiane na dziesiątą stronę, a zdawkowo wspominany jest "złoty wiek" w naszej historii, kiedy Kazimierz Jagiellończyk mógł mieć gdzieś samego papieża, Polska była oazą tolerancji i wolności, uznawana praktycznie za utopię przez Erazma z Rotterdamu, gdzie nie sięgała inkwizycja - a później wszystko się posypało po kolei. Nawet wczesna demokracja szlachecka jest uznawana przez zagranicznych historyków za świetnie funkcjonujący system, niestety ostatecznie została przeżarta przez prywatę i zepsucie nie pozwalające dostrzegać szerszej perspektywy.

0

@Ledsbourne Ja co pamiętam z historii, to było mówione raczej zgodnie z prawdą, fakt chodziłem też na kółko, bo chodziła tam moja dziewczyna i coś tam zawsze się słuchało :)

4

@Ledsbourne Dokładnie tak! Im więcej osób jest świadomych tego jak wspaniałym państwem byliśmy, jakie swobody tutaj panowały, że Żydzi uciekali do RON przed pogromami w całej Europie, że mieliśmy tutaj kooperacje katolików, protestantów, prawosławnych, muzułmanów i judaistów, tym lepiej dla naszego państwa w przyszłości. Ateistów nikt nie palił na stosach. A gdyby nie zacietrzewienie Zygmunta III Wazy, otrzymalibyśmy tron rosyjski we władanie. Chodzi Ci o Stasia Hozjusza, który wjeżdżając do Rzymu lśnił bogactwem, a jego konie gubiły złote podkowy? :)

2

@Cochise O Hozjuszu nie słyszałem, ale nie wygląda mi na zbyt pozytywną postać. I tak, Waza popsuł co się tylko dało, szkoda, że znaleźli jego pokrewieństwo z Jagiellonami i wybrali go na króla i szkoda, że rządził tyle, ile rządził, bo to od niego zaczęła się Polska powoli chylić ku upadkowi.

3

@Ledsbourne Nie twierdzę, że to mega pozytywna postać, tylko że był bardzo bliski objęcia tronu papieskiego, a mamona jaką dysponował wprawiała w osłupienie nawet Rzymian. Jest to jakiś probierz dobrobytu i autorytetu, jakim cieszyła się RON w sercu Europy.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: