Przepraszam, a czemu Barca ma wykladac 222 mln ojro? Do PSG Neymar poszedł jako zawodnik wolny, który wykupił swoją kartę zawodniczą. Akurat średnio mnie to obchodzi, że zasponsorowal mu te 222 mln euro jakiś arab. Jak Neymar chce przyjsć do Barcy, proszę bardzo - niech sobie znajdzie znów jakiegoś araba, który mu da hajs na wykupienie karty zawodniczej z PSG i niech przychodzi do nas za darmo. Proste jak budowa cepa.
Fajnie, że prznajmniej powiedział o tym teraz, a nie 31 sierpnia :) W każdym razie szacunek za przywiązanie do obecnego klubu i życzę wicemistrzostwa i zwycięstwa w Lidze Europy w przyszłym sezonie! :)
Zauważ, że porozumienie było między Perezem a Lopetegui. Nikt więcej o tym nie wiedział. Prasa, Prezes RFEF - wszyscy w szoku. W takim razie jeśli coś mogło wypłynąć do prasy, to tylko albo z ust Pereza, albo Lopetegui'ego. Lopetegui nic nie powiedział - widocznie dla niego oczywistym było, że takie info należy podać po mundialu. Perez nie jest tak błyskotliwy, nie wpadł na to, że takie info przed mundialem to będzie absolutny nietakt, który wprowadzi niepokój w szeregi La Furia Roja. No cóż, Real też na tym ucierpiał. Mogli mieć trenera z doświadczeniem na wielkim turnieju, a mają trenera który na mundial popatrzy przez ekran telewizora :)
Masz prawo do własnej opinii. Niemniej bardzo mi miło, że zdecydowałeś się na lekturę mojego komentarza i nawet zdecydowałeś się do niego ustosunkować :)
Nikt w Hiszpanii nie wini Lopetegui'ego, że otrzymując świetną ofertę z Madrytu, przyjął ją. W Hiszpanii nikt nie rozumie, czemu Real przez Mundialem mówi Hiszpanom, że ich selekcjoner to w zasadzie jest już trenerem Realu.
Lopetegui chciał to info podać dopiero po mundialu. Sam chyba się nie spodziewał, że Real ogłosi ich porozumienie jeszcze przed mundialem. Gdyby Lopetegui wiedział, że Real ma podać taką informację, to sam poinformowałby o tym dyskretnie Prezesa RFEF. A tego nie zrobił. Luiz Rubiales, Prezes RFEF, był zaskoczony tą informacją. Jak dla mnie oczywiste jest, że Lopetegui chciał to info podać dopiero po Mundialu, co nakazywałaby logika - nikomu by się nie naraził i miałby okazję zaliczyć mundial jako trener. Na jego nieszczęście Real ma w dupie wszystkich innych i nie przejmując się niczym beztrosko oznajmił światu, że Lopetegui żegna się z kadrą bo zaczyna pracę u nich. Rzeczywiście klasa ze strony Realu :)
Wystarczy zwykłe wyczucie taktu.
Gdybyś postanowił rozwieść się z żoną będącą w 9 miesiącu ciąży, bo poznałeś fajną laskę, która daje Ci więcej, ale o której żona nawet nie wie, naprawdę chciałbyś, żeby żona jeszcze przed urodzeniem dziecka dowiedziała się od Twojej kochanki, że zostanie rozwódką? Co z Ciebie za człowiek?! ;)
Gdyby Lopetegui wiedział, że Real ma podać taką informację, to sam poinformowałby o tym dyskretnie Prezesa RFEF. A tego nie zrobił. Luiz Rubiales, Prezes RFEF był zaskoczony tą informacją. Jak dla mnie oczywiste jest, że Lopetegui chciał to info podać dopiero po Mundialu, co nakazywałaby logika - nikomu by się nie naraził i miałby okazję zaliczyć mundial jako trener. Na jego nieszczęście Real ma w dupie wszystkich innych i nie przejmując się niczym beztrosko oznajmił światu, że Lopetegui żegna się z kadrą bo zaczyna pracę u nich. Rzeczywiście klasa ze strony Realu :)
Ja nie wierzę, że Barca to więcej niż klub. To po prostu fakt. Przede wszystkim należy zauważyć, że Barca jest dwupłaszczyznowa. Obok czystko sportowych działań (walczymy o trofea, mamy waśnie z kibicami innych klubów, a z innymi sympatyzujemy, zwieramy kontrakty sponsorskie i sprowadzamy drogich piłkarzy), Barca jest też gigantyczną instytucją polityczno-kulturalno-oświatową. I o ile w sferze sportowej działamy jak każdy inny klub, o tyle tej drugiej płaszczyzny nie ma w zasadzie żaden inny klub. Owszem, może i Real również udziela się w kampaniach charytatywnych i zakłada szkółki piłkarskie. Tylko, że wszystko to Real robi w ramach standardowych działań marketingowych. Ale nawet szkółki Realu to inwestycje. Inwestycje mające produkować piłkarzy, na których potencjalnie w przyszłości będzie można zarobić.
FC Barcelona wychodzi poza ramy typowego działania klubów piłkarskich stając się instytucją publiczną, promotorem i wizytówką kultury katalońskiej. Nawet kontraktowanie piłkarzy nie jest dla Katalończyków wyłącznie wzmacnianiem siły sportowej klubu, ale jest także wykorzystywane do pokazywania atrakcyjności Katalonii (choćby spoty promujące Katalonię (na przykład https://www.fcbarcelona.com/videos/club/commercial-videos/things-you-might-not-have-known-about-catalonia-that-are-linked-to-barca-lesson-1-bicicleta- ). Nie będę już wspominał szerzej o tym, że Barca aktywnie udziela się w politycznych debatach na temat niepodległości Katalonii, a w okresie dyktatury Franco, kiedy to katalońskie barwy senyera były zakazane, kolorami symbolizującymi Katalonię stały się barwy szkarłatno-niebieskie. Już samo to świadczy o tym, że dla Katalończyków Barca to coś więcej niż klub sportowy. Również wówczas, gdy nie można było używać języka katalońskiego, w sekcjach piłkarskich Barcy uczono dzieciaki tego języka. Real natomiast odcina się od polityki. Oni mówią "sport to nie polityka". I może zasadniczo tak jest, ale nie dla Barcy. Dla Barcy sport ma też inne konteksty, także polityczne. Ale jak pisałem - nie tylko. I właśnie przez wzgląd na tądrugą płaszczyznę, ludzie związani z Barcą mają ogładę w prowadzeniu działań w sposób odpowiedzialny i z dbałością nie tylko o wyniki sportowe i finansowe klubu, lecz także o dobro wspólne całej grupy społecznej. I jestem przekonany, że gdyby to Barcelona była w sytuacji Realu, na pierwszym miejscu dla Klubu w chwili obecnej byłoby dobro kibiców, którzy liczą na sukces Hiszpanii na Mundialu. Dlatego nie podburzałaby reprezentacji (nawet pomimo, że to reeprezentacja Hiszpanii) na 2 dni przed tym turniejem w taki sposób.
Z tego co się orientuję to Lopetegui nic nie mówił o tym, że po mundialu odchodzi z reprezentacji. To Real ogłosił, że dogadał się z Lopetegui i że po mundialu będzie ich trenerem.
Ach ta madrycka dyskrecja i klasa. Zawsze ceniłem w Realu tą ich dystynkcję i pozytywne wzorce jakimi błyszczą wobec innych ;'D
PS. Oczywiście cisnę bekę.
Ogłaszając zatrudnienie Lopetegui'ego 3 dni przed Mundialem, Real zachował się po swojemu, tzn. egoistycznie, kompletnie bez jakiejkolwiek klasy, bez wyczucia taktu, bez przemyślenia, bez poszanowania pracy innych i bez przejmowania się tym czy i komu wyrządzą szkodę. Tylko własna dupa się liczy. Oczywiście teraz wydadzą jakieś ładnie ubrane w słowa oświadczenie, którym to umyją swoje łapki i powiedzą, że przecież wszystko odbyło się zgodnie z zasadami menedżerskiego savoir-vivru; że zrywanie współprac i podpisywanie nowych kontraktów jest zupełnie normalne w sferze biznesowej; że zatrudnienie Julena nastąpiło za obopólną zgodą; że wierzą, iż osoby, które obecnie przejmą reprezentację, będą kontynuować świetną pracę Lopetegui'ego, i że życzą reprezentacji sukcesu. Czyste marketingowo-biznesowa brednie.
I tylko szkoda, że w Realu zapomina się o względach sportowych, o szacunku nie tylko wobec rywali, ale przecież i wobec przyjaciół w tej wielkiej futbolowej rodzinie (no bo przecież w obliczu mundialu RFEF stoi po tej samej stronie barykady co wszystkie kluby w Hiszpanii i wszyscy wspólnie powinni działać dla dobra reprezentacji i ją wspierać). Owszem, dzisiejszy futbol to w dużej mierze biznes. Zgadza się. Niestety Real to klub, dla którego futbol to WYŁĄCZNIE biznes. Sportowy duch już dawno w tym klubie... wyzionął ducha. W takich sytuacjach jako kibic Barcelony jestem dumny z jednej rzeczy bardziej niż z wszystkich trofeów jakie nasz klub zdobywa. Wiecie z czego? Z tego wspaniałego hasła, które widnieje na trybunach Camp Nou: "mes que un club". Bo Barca to więcej niż klub. Barca to tradycja, Barca to Katalonia z całą jej kulturą i pasją mieszkających tam ludzi. Barca istnieje dzięki Katalonii i dla Katalonii, dzięki ludziom i dla ludzi. A Real? Ten przecież królewski, czyli hiszpański Real? On nie istnieje ani dla Króla, ani dla Hiszpanii, on żyje dla samego siebie. I dla pieniędzy.
Niestety nie trafiłeś :)
A ja nadal uważam, że to wina Realu, który nie powinien był oficjalnie przed mundialem ogłaszać tego, że dogadali się z Lopetegui.
No cóż, akurat w hiszpańskiej reprezentacji ma to ogromne znaczenie. Tam zawsze były dwa obozy, wiadomo jakie, które tylko cudem udawało się niektórym selekcjonerom opanować. A ogłoszenie decyzji przez Real i przyszłości Lopetegui'ego w tym momencie na pewno nie wpłynie korzystnie na utrzymanie dobrych relacji zawodników Barcy i Realu w kadrze. Ponadto już jest konflikt na linii selekcjoner - prezes RFEF, a to przecież na pewno zaburza spokój i dekoncenruje selekcjonera, a przecież co jak co, ale jego dyspozycja ma niebagatelne znaczenie na wyniki zespołu. Skoncentrowany, spokojny, z czystą głowa trener potrafi zadbać o atmosferę w szatni, odpowiednią motywację i dobieranie odpowiedniej taktyki, a jak coś mu zaburza myśli i nie ma humoru, to wiadomo, że już nie będzie z tym tak dobrze.
Ok, ok, odpuszczam. Niewykonany przez Real szpaler za zwycięstwo w LaLiga to złamanie tradycji, a niewykonanie szpaleru przez Barcę dla Realu za KMŚ to po prostu nietakt. I na tym poprzestańmy :) Mi w całej dyskusji chodziło tylko o szpaler za KMŚ, że gdyby się chciało, to można by go wykonać. Ale skoro już wplotłeś w to, tak jak wszyscy, brak szpaleru ze strony Realu, to skończmy na tym.
Spoko, nadal uważam, że oficjalne turnieje rozgrywane pod egidą FIFY lub kontynentalnych federacji piłkarskich są na tyle prestiżowe, że ich tryumfatorowi zawsze wypada ładnie pogratulować. W Hiszpanii zwykło się honory oddawać w formie szpaleru - owszem kiedyś tylko w lidze. Ale tylko dlatego, że innych turniejów najzwyczajniej nie było. Dopiero gdy pojawiły się Puchar Mistrzów Krajowych i Puchar Zdobywców Pucharów, to z czasem także ich zwycięzcom, jeśli były to drużyny z Hiszpanii, inne hiszpańskie drużyny zaczęły składać gratulacje ustawiając szpaler. Grzeczność to nie hańba. Choć jak pisałem wcześniej, w przypadku Barcelony ze względu na jesienną sytuację polityczną w Hiszpanii rozumiem, że Katalończycy się powstrzymali od szpaleru, ale też jednocześnie uważam, że gdyby go jednak zrobili, byłoby to bardzo w porządku ze sportowego punktu widzenia.
No spoko. Ale zacznijmy od czytania ze zrozumieniem. Nigdzie nie mówiłem, że szpaler za mistrzostwo Hiszpanii nie jest tradycją. Jest - i świetnie to wiem.
Ale Barcelona zachowała się po prostu nieelegancko nie wykonując szpaleru dla Realu grając z nimi pierwszy mecz po ich grudniowym tryumfie. I o ile poniekąd to rozumiem, bo był to na Półwyspie Iberyjskim okres bardzo burzliwy politycznie i wykonanie przez Katalończyków szpaleru przed drużyną będącą dla Hiszpanów symbolem monarchii, byłoby upokarzające dla tych pierwszych, to jednak ze sportowego punktu widzenia - a sport przecież powinien być ponad wszelkimi podziałami - uważam, że było to najzwyczajniej w świecie nietaktowne. Inne drużyny nie mają problemu z docenieniem osiągnięć najlepszych drużyn na świecie. Tylko cholerne dwa największe kluby na świcie, przez polityczne tło ich stosunków, funkcjonują w środowisku nie do końca czystosportowym i nie podlegają tym samym regułom co inne drużyny. Niemniej jednak, patrząc na tą sytuację okiem kibica sportowego, a nie aktywnego politycznie Katalończyka, pomimo wielkiej sympatii jaką darzę Barcę, uważam, że wypadałoby w przyjęty w Hiszpanii sposób docenić zdobywcę KMŚ w taki sam sposób jak robią to inne drużyny z Hiszpanii wobec wszystkich hiszpańskich tryumfatorów ważnych rozgrywek.
Inną sprawą jest to, że znając podłoże niewykonania szpaleru przez Katalończyków w grudniu, sportowcy z Madrytu mogliby zachować się również bardziej dżentelmeńsko i przynajmniej nie wypominać tego nieustannie Barcelonie. Powinni umieć pokazać, że sport jest ponad wszelkimi podziałami, także tymi politycznymi. Niestety duma obu Klubów wynikająca z ich znaczenia, o wiele szerszego niż tylko sportowe, nie pozwala im na pewne proste gesty i muszą wciąż dorzucać swoje trzy grosze do sporu katalońsko-hiszpańskiego.
Hmm, ciekawe jest to, że Villareal wykonał szpaler dla zawodników Barcelony po zdobyciu Klubowego Mistrzostwa Świata, a my Realowi odmowiliśmy tej przyjemności :P Czyli to nie jest tak, że tylko za zwyciestwo w La Lidze wypada wykonać szpaler!
Faktycznie Corentin Tolisso. Wcześniej na twarz ani na numer nie patrzyłem. Po ruchach ciała mi wyszło, że to Alcantara, ale teraz widzę, że to był zawodnik z nr 24, czyli Tolisso. Mój błąd :)
Też uważam, że trener i zawodnicy Realu nie uważają się za takich frajerów, żeby przy 15 punktowej stracie w styczniu w Lidze myśleć jeszcze o mistrzostwie. Już wtedy wiedzieli, że w przypadku La Ligi będą musieli uznać wyższość kogoś innego, czy to Valencii, czy to Barcy, czy Atletico. Bo wtedy wszyscy byli w tabeli wyżej niż Real. Stąd mój wniosek, że Real w tym sezonie grał na serio tylko w jednych rozgrywkach - w Lidze Mistrzów. Bo granie w jakichś rozgrywkach tylko przez pół sezonu nie można uznać za granie na poważnie i myślę, że każdy się z tym zgodzi.
Gratuluję Realowi trzeciego finału z rzędu, bo to nie lada wyczyn. Ale nie wiem jak to możliwe, że już któryś sezon ta drużyna jedzie na takim farcie :D Ślizgają się z meczu na mecz, z rundy na rundę. Mecze wygrywają minimalnie. Ok, sam kiedyś zaliczyłem taki sezon, kiedy moja drużyna wygrywała zawsze jedną bramką, a skoro rozmiar zwycięstwa nie ma znaczenia, to ostatecznie wygraliśmy naszą lokalną ligę. Ale dobrze wiem, że w wielu przypadkach mojej drużynie zwyczajnie dopisało szczęście. I z Realem jest tak samo. Ok, wiem też, że szczęście sprzyja lepszym. Tylko ile takie szczęście może Ci sprzyjać, skoro obiektywnie mówiąc wcale nie jesteś lepszy, a na tym samym poziomie co rywal. Mam graniczące z pewnością wrażenie, że Real w tym sezonie grał na serio tylko w jednych rozgrywkach - w Lidze Mistrzów. Gdyby na poważnie podchodzili do wszystkich rozgrywek, w których brali udział, nie starczyłoby im sił na dotarcie do trzeciego finału, skoro nawet teraz naprawdę są zawsze na granicy awansu. Ich awanse nie są efektem lepszej gry. To, że grają dalej, to wynik tylko i wyłącznie rzutu monetą. Tak jakby Pan Los brał złotówkę - orzeł Real odpada, reszka - Real awansuje. Podrzut bilonu i... "Osz k&*#a, znowu reszka".
Nie. Każdy niech się cieszy tam, gdzie swoją robotę dla FC Barcelony wykonywał. Nie zmienia to faktu, że wymienianie z nazwiska kogokolwiek jest bez sensu.
1
Ronaldo klasa sama w sobie. Na razie mundialowy pojedynek między Ronaldo a Messim: trzy do minus jednego. Mówię obiektywnie :)
0
Przepraszam, a czemu Barca ma wykladac 222 mln ojro? Do PSG Neymar poszedł jako zawodnik wolny, który wykupił swoją kartę zawodniczą. Akurat średnio mnie to obchodzi, że zasponsorowal mu te 222 mln euro jakiś arab. Jak Neymar chce przyjsć do Barcy, proszę bardzo - niech sobie znajdzie znów jakiegoś araba, który mu da hajs na wykupienie karty zawodniczej z PSG i niech przychodzi do nas za darmo. Proste jak budowa cepa.
0
Ja mialem podobnie, ale akurat Barca nie miała wolnych 300 baniek. Baniek do pędzenia bimbru, dodam.
1
Bardzo logiczny w swoich przemyśleniach. Widać, że to poukładany człowiek.
1
Fajnie, że prznajmniej powiedział o tym teraz, a nie 31 sierpnia :) W każdym razie szacunek za przywiązanie do obecnego klubu i życzę wicemistrzostwa i zwycięstwa w Lidze Europy w przyszłym sezonie! :)
0
Zauważ, że porozumienie było między Perezem a Lopetegui. Nikt więcej o tym nie wiedział. Prasa, Prezes RFEF - wszyscy w szoku. W takim razie jeśli coś mogło wypłynąć do prasy, to tylko albo z ust Pereza, albo Lopetegui'ego. Lopetegui nic nie powiedział - widocznie dla niego oczywistym było, że takie info należy podać po mundialu. Perez nie jest tak błyskotliwy, nie wpadł na to, że takie info przed mundialem to będzie absolutny nietakt, który wprowadzi niepokój w szeregi La Furia Roja. No cóż, Real też na tym ucierpiał. Mogli mieć trenera z doświadczeniem na wielkim turnieju, a mają trenera który na mundial popatrzy przez ekran telewizora :)
0
Masz prawo do własnej opinii. Niemniej bardzo mi miło, że zdecydowałeś się na lekturę mojego komentarza i nawet zdecydowałeś się do niego ustosunkować :)
1
Nikt w Hiszpanii nie wini Lopetegui'ego, że otrzymując świetną ofertę z Madrytu, przyjął ją. W Hiszpanii nikt nie rozumie, czemu Real przez Mundialem mówi Hiszpanom, że ich selekcjoner to w zasadzie jest już trenerem Realu.
Lopetegui chciał to info podać dopiero po mundialu. Sam chyba się nie spodziewał, że Real ogłosi ich porozumienie jeszcze przed mundialem. Gdyby Lopetegui wiedział, że Real ma podać taką informację, to sam poinformowałby o tym dyskretnie Prezesa RFEF. A tego nie zrobił. Luiz Rubiales, Prezes RFEF, był zaskoczony tą informacją. Jak dla mnie oczywiste jest, że Lopetegui chciał to info podać dopiero po Mundialu, co nakazywałaby logika - nikomu by się nie naraził i miałby okazję zaliczyć mundial jako trener. Na jego nieszczęście Real ma w dupie wszystkich innych i nie przejmując się niczym beztrosko oznajmił światu, że Lopetegui żegna się z kadrą bo zaczyna pracę u nich. Rzeczywiście klasa ze strony Realu :)
1
Wystarczy zwykłe wyczucie taktu.
Gdybyś postanowił rozwieść się z żoną będącą w 9 miesiącu ciąży, bo poznałeś fajną laskę, która daje Ci więcej, ale o której żona nawet nie wie, naprawdę chciałbyś, żeby żona jeszcze przed urodzeniem dziecka dowiedziała się od Twojej kochanki, że zostanie rozwódką? Co z Ciebie za człowiek?! ;)
9
To po co Perez przed mundialem informował, że Lopetegui zostanie trenerem Realu? Takie rzeczy mówi się po takim turnieju, a nie dwa dni przed.
0
Gdyby Lopetegui wiedział, że Real ma podać taką informację, to sam poinformowałby o tym dyskretnie Prezesa RFEF. A tego nie zrobił. Luiz Rubiales, Prezes RFEF był zaskoczony tą informacją. Jak dla mnie oczywiste jest, że Lopetegui chciał to info podać dopiero po Mundialu, co nakazywałaby logika - nikomu by się nie naraził i miałby okazję zaliczyć mundial jako trener. Na jego nieszczęście Real ma w dupie wszystkich innych i nie przejmując się niczym beztrosko oznajmił światu, że Lopetegui żegna się z kadrą bo zaczyna pracę u nich. Rzeczywiście klasa ze strony Realu :)
0
Ja nie wierzę, że Barca to więcej niż klub. To po prostu fakt. Przede wszystkim należy zauważyć, że Barca jest dwupłaszczyznowa. Obok czystko sportowych działań (walczymy o trofea, mamy waśnie z kibicami innych klubów, a z innymi sympatyzujemy, zwieramy kontrakty sponsorskie i sprowadzamy drogich piłkarzy), Barca jest też gigantyczną instytucją polityczno-kulturalno-oświatową. I o ile w sferze sportowej działamy jak każdy inny klub, o tyle tej drugiej płaszczyzny nie ma w zasadzie żaden inny klub. Owszem, może i Real również udziela się w kampaniach charytatywnych i zakłada szkółki piłkarskie. Tylko, że wszystko to Real robi w ramach standardowych działań marketingowych. Ale nawet szkółki Realu to inwestycje. Inwestycje mające produkować piłkarzy, na których potencjalnie w przyszłości będzie można zarobić.
FC Barcelona wychodzi poza ramy typowego działania klubów piłkarskich stając się instytucją publiczną, promotorem i wizytówką kultury katalońskiej. Nawet kontraktowanie piłkarzy nie jest dla Katalończyków wyłącznie wzmacnianiem siły sportowej klubu, ale jest także wykorzystywane do pokazywania atrakcyjności Katalonii (choćby spoty promujące Katalonię (na przykład https://www.fcbarcelona.com/videos/club/commercial-videos/things-you-might-not-have-known-about-catalonia-that-are-linked-to-barca-lesson-1-bicicleta- ). Nie będę już wspominał szerzej o tym, że Barca aktywnie udziela się w politycznych debatach na temat niepodległości Katalonii, a w okresie dyktatury Franco, kiedy to katalońskie barwy senyera były zakazane, kolorami symbolizującymi Katalonię stały się barwy szkarłatno-niebieskie. Już samo to świadczy o tym, że dla Katalończyków Barca to coś więcej niż klub sportowy. Również wówczas, gdy nie można było używać języka katalońskiego, w sekcjach piłkarskich Barcy uczono dzieciaki tego języka. Real natomiast odcina się od polityki. Oni mówią "sport to nie polityka". I może zasadniczo tak jest, ale nie dla Barcy. Dla Barcy sport ma też inne konteksty, także polityczne. Ale jak pisałem - nie tylko. I właśnie przez wzgląd na tądrugą płaszczyznę, ludzie związani z Barcą mają ogładę w prowadzeniu działań w sposób odpowiedzialny i z dbałością nie tylko o wyniki sportowe i finansowe klubu, lecz także o dobro wspólne całej grupy społecznej. I jestem przekonany, że gdyby to Barcelona była w sytuacji Realu, na pierwszym miejscu dla Klubu w chwili obecnej byłoby dobro kibiców, którzy liczą na sukces Hiszpanii na Mundialu. Dlatego nie podburzałaby reprezentacji (nawet pomimo, że to reeprezentacja Hiszpanii) na 2 dni przed tym turniejem w taki sposób.
0
Z tego co się orientuję to Lopetegui nic nie mówił o tym, że po mundialu odchodzi z reprezentacji. To Real ogłosił, że dogadał się z Lopetegui i że po mundialu będzie ich trenerem.
34
Ach ta madrycka dyskrecja i klasa. Zawsze ceniłem w Realu tą ich dystynkcję i pozytywne wzorce jakimi błyszczą wobec innych ;'D
PS. Oczywiście cisnę bekę.
Ogłaszając zatrudnienie Lopetegui'ego 3 dni przed Mundialem, Real zachował się po swojemu, tzn. egoistycznie, kompletnie bez jakiejkolwiek klasy, bez wyczucia taktu, bez przemyślenia, bez poszanowania pracy innych i bez przejmowania się tym czy i komu wyrządzą szkodę. Tylko własna dupa się liczy. Oczywiście teraz wydadzą jakieś ładnie ubrane w słowa oświadczenie, którym to umyją swoje łapki i powiedzą, że przecież wszystko odbyło się zgodnie z zasadami menedżerskiego savoir-vivru; że zrywanie współprac i podpisywanie nowych kontraktów jest zupełnie normalne w sferze biznesowej; że zatrudnienie Julena nastąpiło za obopólną zgodą; że wierzą, iż osoby, które obecnie przejmą reprezentację, będą kontynuować świetną pracę Lopetegui'ego, i że życzą reprezentacji sukcesu. Czyste marketingowo-biznesowa brednie.
I tylko szkoda, że w Realu zapomina się o względach sportowych, o szacunku nie tylko wobec rywali, ale przecież i wobec przyjaciół w tej wielkiej futbolowej rodzinie (no bo przecież w obliczu mundialu RFEF stoi po tej samej stronie barykady co wszystkie kluby w Hiszpanii i wszyscy wspólnie powinni działać dla dobra reprezentacji i ją wspierać). Owszem, dzisiejszy futbol to w dużej mierze biznes. Zgadza się. Niestety Real to klub, dla którego futbol to WYŁĄCZNIE biznes. Sportowy duch już dawno w tym klubie... wyzionął ducha. W takich sytuacjach jako kibic Barcelony jestem dumny z jednej rzeczy bardziej niż z wszystkich trofeów jakie nasz klub zdobywa. Wiecie z czego? Z tego wspaniałego hasła, które widnieje na trybunach Camp Nou: "mes que un club". Bo Barca to więcej niż klub. Barca to tradycja, Barca to Katalonia z całą jej kulturą i pasją mieszkających tam ludzi. Barca istnieje dzięki Katalonii i dla Katalonii, dzięki ludziom i dla ludzi. A Real? Ten przecież królewski, czyli hiszpański Real? On nie istnieje ani dla Króla, ani dla Hiszpanii, on żyje dla samego siebie. I dla pieniędzy.
1
Niestety nie trafiłeś :)
A ja nadal uważam, że to wina Realu, który nie powinien był oficjalnie przed mundialem ogłaszać tego, że dogadali się z Lopetegui.
0
No cóż, akurat w hiszpańskiej reprezentacji ma to ogromne znaczenie. Tam zawsze były dwa obozy, wiadomo jakie, które tylko cudem udawało się niektórym selekcjonerom opanować. A ogłoszenie decyzji przez Real i przyszłości Lopetegui'ego w tym momencie na pewno nie wpłynie korzystnie na utrzymanie dobrych relacji zawodników Barcy i Realu w kadrze. Ponadto już jest konflikt na linii selekcjoner - prezes RFEF, a to przecież na pewno zaburza spokój i dekoncenruje selekcjonera, a przecież co jak co, ale jego dyspozycja ma niebagatelne znaczenie na wyniki zespołu. Skoncentrowany, spokojny, z czystą głowa trener potrafi zadbać o atmosferę w szatni, odpowiednią motywację i dobieranie odpowiedniej taktyki, a jak coś mu zaburza myśli i nie ma humoru, to wiadomo, że już nie będzie z tym tak dobrze.
0
Real jak zwykle podejmuje działania z właściwą sobie dystynkcją i klasą ;D
0
Niestety życie to nie FIFA i nie ma możliwości wpisywania sobie kodów w stylu CTRL+SHIFT "givememoney".
2
Standardowo Barca sprzeda swojego zawodnika za paczkę frytek :)
0
Co za niespodzianka ;D
0
Ok, ok, odpuszczam. Niewykonany przez Real szpaler za zwycięstwo w LaLiga to złamanie tradycji, a niewykonanie szpaleru przez Barcę dla Realu za KMŚ to po prostu nietakt. I na tym poprzestańmy :) Mi w całej dyskusji chodziło tylko o szpaler za KMŚ, że gdyby się chciało, to można by go wykonać. Ale skoro już wplotłeś w to, tak jak wszyscy, brak szpaleru ze strony Realu, to skończmy na tym.
0
Spoko, nadal uważam, że oficjalne turnieje rozgrywane pod egidą FIFY lub kontynentalnych federacji piłkarskich są na tyle prestiżowe, że ich tryumfatorowi zawsze wypada ładnie pogratulować. W Hiszpanii zwykło się honory oddawać w formie szpaleru - owszem kiedyś tylko w lidze. Ale tylko dlatego, że innych turniejów najzwyczajniej nie było. Dopiero gdy pojawiły się Puchar Mistrzów Krajowych i Puchar Zdobywców Pucharów, to z czasem także ich zwycięzcom, jeśli były to drużyny z Hiszpanii, inne hiszpańskie drużyny zaczęły składać gratulacje ustawiając szpaler. Grzeczność to nie hańba. Choć jak pisałem wcześniej, w przypadku Barcelony ze względu na jesienną sytuację polityczną w Hiszpanii rozumiem, że Katalończycy się powstrzymali od szpaleru, ale też jednocześnie uważam, że gdyby go jednak zrobili, byłoby to bardzo w porządku ze sportowego punktu widzenia.
0
No spoko. Ale zacznijmy od czytania ze zrozumieniem. Nigdzie nie mówiłem, że szpaler za mistrzostwo Hiszpanii nie jest tradycją. Jest - i świetnie to wiem.
Ale Barcelona zachowała się po prostu nieelegancko nie wykonując szpaleru dla Realu grając z nimi pierwszy mecz po ich grudniowym tryumfie. I o ile poniekąd to rozumiem, bo był to na Półwyspie Iberyjskim okres bardzo burzliwy politycznie i wykonanie przez Katalończyków szpaleru przed drużyną będącą dla Hiszpanów symbolem monarchii, byłoby upokarzające dla tych pierwszych, to jednak ze sportowego punktu widzenia - a sport przecież powinien być ponad wszelkimi podziałami - uważam, że było to najzwyczajniej w świecie nietaktowne. Inne drużyny nie mają problemu z docenieniem osiągnięć najlepszych drużyn na świecie. Tylko cholerne dwa największe kluby na świcie, przez polityczne tło ich stosunków, funkcjonują w środowisku nie do końca czystosportowym i nie podlegają tym samym regułom co inne drużyny. Niemniej jednak, patrząc na tą sytuację okiem kibica sportowego, a nie aktywnego politycznie Katalończyka, pomimo wielkiej sympatii jaką darzę Barcę, uważam, że wypadałoby w przyjęty w Hiszpanii sposób docenić zdobywcę KMŚ w taki sam sposób jak robią to inne drużyny z Hiszpanii wobec wszystkich hiszpańskich tryumfatorów ważnych rozgrywek.
Inną sprawą jest to, że znając podłoże niewykonania szpaleru przez Katalończyków w grudniu, sportowcy z Madrytu mogliby zachować się również bardziej dżentelmeńsko i przynajmniej nie wypominać tego nieustannie Barcelonie. Powinni umieć pokazać, że sport jest ponad wszelkimi podziałami, także tymi politycznymi. Niestety duma obu Klubów wynikająca z ich znaczenia, o wiele szerszego niż tylko sportowe, nie pozwala im na pewne proste gesty i muszą wciąż dorzucać swoje trzy grosze do sporu katalońsko-hiszpańskiego.
3
Hmm, ciekawe jest to, że Villareal wykonał szpaler dla zawodników Barcelony po zdobyciu Klubowego Mistrzostwa Świata, a my Realowi odmowiliśmy tej przyjemności :P Czyli to nie jest tak, że tylko za zwyciestwo w La Lidze wypada wykonać szpaler!
5
Piękne zdjęcie!
0
Faktycznie Corentin Tolisso. Wcześniej na twarz ani na numer nie patrzyłem. Po ruchach ciała mi wyszło, że to Alcantara, ale teraz widzę, że to był zawodnik z nr 24, czyli Tolisso. Mój błąd :)
1
Też uważam, że trener i zawodnicy Realu nie uważają się za takich frajerów, żeby przy 15 punktowej stracie w styczniu w Lidze myśleć jeszcze o mistrzostwie. Już wtedy wiedzieli, że w przypadku La Ligi będą musieli uznać wyższość kogoś innego, czy to Valencii, czy to Barcy, czy Atletico. Bo wtedy wszyscy byli w tabeli wyżej niż Real. Stąd mój wniosek, że Real w tym sezonie grał na serio tylko w jednych rozgrywkach - w Lidze Mistrzów. Bo granie w jakichś rozgrywkach tylko przez pół sezonu nie można uznać za granie na poważnie i myślę, że każdy się z tym zgodzi.
0
Bramkarz swoją drogą, ale podanie Thiago też nie było najwyższej próby :)
10
Gratuluję Realowi trzeciego finału z rzędu, bo to nie lada wyczyn. Ale nie wiem jak to możliwe, że już któryś sezon ta drużyna jedzie na takim farcie :D Ślizgają się z meczu na mecz, z rundy na rundę. Mecze wygrywają minimalnie. Ok, sam kiedyś zaliczyłem taki sezon, kiedy moja drużyna wygrywała zawsze jedną bramką, a skoro rozmiar zwycięstwa nie ma znaczenia, to ostatecznie wygraliśmy naszą lokalną ligę. Ale dobrze wiem, że w wielu przypadkach mojej drużynie zwyczajnie dopisało szczęście. I z Realem jest tak samo. Ok, wiem też, że szczęście sprzyja lepszym. Tylko ile takie szczęście może Ci sprzyjać, skoro obiektywnie mówiąc wcale nie jesteś lepszy, a na tym samym poziomie co rywal. Mam graniczące z pewnością wrażenie, że Real w tym sezonie grał na serio tylko w jednych rozgrywkach - w Lidze Mistrzów. Gdyby na poważnie podchodzili do wszystkich rozgrywek, w których brali udział, nie starczyłoby im sił na dotarcie do trzeciego finału, skoro nawet teraz naprawdę są zawsze na granicy awansu. Ich awanse nie są efektem lepszej gry. To, że grają dalej, to wynik tylko i wyłącznie rzutu monetą. Tak jakby Pan Los brał złotówkę - orzeł Real odpada, reszka - Real awansuje. Podrzut bilonu i... "Osz k&*#a, znowu reszka".
0
Nie. Każdy niech się cieszy tam, gdzie swoją robotę dla FC Barcelony wykonywał. Nie zmienia to faktu, że wymienianie z nazwiska kogokolwiek jest bez sensu.