2

Na pokładzie samolotu wraz z zespołem leci zawsze spora grupa dziennikarzy.

7

Po pierwsze primo - z niewolnika nie ma pracownika.

Po drugie primo - nie ma ludzi niezastąpionych. Uważam, że dwóch nieco słabszych zawodników, zamiast jednego lepszego, jest i tak ciekawszym rozwiązaniem, ponieważ daje więcej możliwości taktycznych, pozwala zachować większą świeżość w trakcie całego sezonu, no i jakby nie patrzeć czysto statystycznie, suma umiejętności dwóch graczy i tak jest większa niż suma umiejętności jednego grajka :) Silny i wyrównany kolektyw, zawsze jest lepszy niż grupa przeciętniaków z trzema supergwiazdami, na barkach których de facto spoczywa potem cała odpowiedzialność, i którzy często nie wytrzymują tej presji, albo ulegają kontuzjom i wtedy w ogóle nie ma z nich żadnego pożytku.

Po trzecie i ostatnie primo - mamy okazję w końcu zarobić gruby hajs na jakimś zawodniku. Kupiliśmy go za ok. 90 mln, sprzedamy po 4 latach za 220 mln. To byłaby, przyznajcie, całkiem niezła stopa zwrotu z tej inwestycji. Zwłaszcza, że w ostatnim sezonie Neymar nie był kluczowym zawodnikiem, może z wyjątkiem kilku meczów, w tym tego pamiętnego z PSG na Camp Nou. Mam wrażenie, że jego gwiazdorski temperament sprawia, iż jego potencjał, jaki może dać Barcelonie, powoli się wypala i jeśli jako fani futbolu (nie tylko Barcelony, ale w ogóle futbolu) nie chcemy zobaczyć upadku kolejnej gwiazdy, to pozwólmy jej zaczerpnąć nowego paliwa, aby mogła rozbłysnąć.

Jeśli Neymar odejdzie, życzę mu wszystkiego najlepszego - oczywiście na arenie krajowej ;)

0

Po pierwsze primo - z niewolnika nie ma pracownika.
Po drugie primo - nie ma ludzi niezastąpionych. Uważam, że dwóch nieco słabszych zawodników, zamiast jednego lepszego, jest i tak ciekawszym rozwiązaniem, ponieważ daje więcej możliwości taktycznych, pozwala zachować większą świeżość w trakcie całego sezonu, no i jakby nie patrzeć czysto statystycznie, suma umiejętności dwóch graczy i tak jest większa niż suma umiejętności jednego grajka :) Silny i wyrównany kolektyw, zawsze jest lepszy niż grupa przeciętniaków z trzema supergwiazdami, na barkach których de facto spoczywa potem cała odpowiedzialność, i którzy często nie wytrzymują tej presji, albo ulegają kontuzjom i wtedy w ogóle nie ma z nich żadnego pożytku.
Po trzecie i ostatnie primo - mamy okazję w końcu zarobić gruby hajs na jakimś zawodniku. Kupiliśmy go za ok. 90 mln, sprzedamy po 4 latach za 220 mln. To byłaby, przyznajcie, całkiem niezła stopa zwrotu z tej inwestycji. Zwłaszcza, że w ostatnim sezonie Neymar nie był kluczowym zawodnikiem, może z wyjątkiem kilku meczów, w tym tego pamiętnego z PSG na Camp Nou. Mam wrażenie, że jego gwiazdorski temperament sprawia, iż jego potencjał, jaki może dać Barcelonie, powoli się wypala i jeśli jako fani futbolu nie chcemy zobaczyć upadku kolejnej gwiazdy, to pozwólmy jej zaczerpnąć nowego paliwa, aby mogła rozbłysnąć. Jeśli Neymar odejdzie, życzę mu wszystkiego najlepszego - oczywiście na arenie krajowej ;)

0

On nie jest przewidywany od razu do pierwszego zespołu... Cała jego kariera to 80 występów w słabej lidze kolumbijskiej w drużynie, która nie odnosi ostatnio wielkich sukcesów. No i do tego 23 mecze póki co w brazylijskim Palmeiras, w którym też wielce nie błyszczy... Na pewno na chwilę obecną nie jest to jeszcze zawodnik na miarę naszej pierwszej drużyny, chyba że wszyscy wychodzą z założenia, że po mundialu nagle stanie się wyjatkowo pewnym zawodnikiem na swojej pozycji. Jego największym atutem jest wzrost i długie nogi, ale przez to jest nieco pokraczny i w La Liga znajdzie się wielu takich, którzy go wkręcą w ziemię...

7

No to mamy na dwudniową pensję dla Messiego. Zawsze coś...

4

No no no, gruby hajs zarobiliśmy. Parę groszy dołożymy i mamy Verrattiego, albo Dembele :D

2

No no no, cena podobna do tej jaką Real zapłacił za Ronaldo. Rozumiem, że Dembele jest równie przydatny drużynie, że żądają za niego tyle samo :)
PS. Tak, wiem, inflacja. Ale bez przesady... W ciągu kilku lat ceny nie wzrosły 3-4 krotnie :D Taki Dembele powinien kosztować maksymalnie 25-30 baniek. I to już i tak huk!

0

Ja do Busiego, a w szczególności Masche mam ogromny szacunek. Spokój, ktory zazwyczaj w grę naszej drużyny wnosi Sergio jest nieoceniony. Ale zauważ, ze podobną rolę pełni Kroos w Realu. Dawniej pełnił ją w Bayernie, z którego został sprzedany, gdyż, jak to określali "szukali kogoś bardziej ofensywnego, a jednocześnie potrafiącego grać równie skutcznie w defensywie". To znaczy, że już w Bayernie dostrzegali takie niedobory u Kroosa. Tymczasem on p przejściu do Realu nauczył się tego, czego mu brakowało. Zdarzają mu się asysty, czasem strzela gole, nawet bywa, że wykonuje rzuty wolne! Zrobił więc krok do przodu. A Busquets nie chce się w tym kierunku rozwijać.
Z kolei Javiera doświadczenie i serce do walki - większe niż u niejednego młokosa - imponują mi w każdym meczu. Ok, może od niego nie będę wymagał ofensywnych rajdów :)

0

Własnie Mbappé, jako że jest jeszcze bardzo młody, mógłby się zgodzić na taką rolę. Z jednej strony przestałby być podstawowym zawodnikiem, ale z drugiej to i tak byłby dla niego i awans sportowy, i finansowy, no i możliwość gry u boku tuz piłkarskich większego kalibru niż w Monaco. A przecież za rok, któż wie, może wygryzłby np suareza (to określenie zawsze mi świetnie pasuje do Suareza ;) Z tym, że mam świadomość, że Mbappé pewnie ma oferty z większą pewnością bycia podstawowym zawodnikiem. Dlatego wiem też, że sprowadzenie go byłoby niesamowicie trudne, i tak jak napisałem - jego osoba, pozostaje w sferze moich marzeń.

11

Chciałem własnymi słowami podsumować mijający sezon. Usiadłem więc w ten poranek wygodnie na leżaku w Parku Dąbrowskiego tuż przy poznańskim Starym Browarze, wyciągnąłem telefon, uruchomiłem youtuba, przejrzałem nagrane przez siebie mecze Barcelony i nie tylko, odwiedziłem strony ze statystykami piłkarskimi, wszedłem też, a jakże, na fcbarca.com i inne witryny mogące stanowić źródło analiz i zacząłem szukać wspólnych mianowników dla tych wszystkich wydarzeń z sezonu 2016/2017, które spowodowały, że nie zakończył się on bardziej owocnie. Z oczywistych względów, czyli takich, że zawsze trzeba równać do lepszych, swoje spostrzeżenia odniosłem po części do drużyny aktualnego mistrza Hiszpanii, Realu Madryt (tak – w tym sezonie byli lepsi). Gdy zobaczyłem artykuł o 6 meczach, które przesądziły o porażce w lidze, zauważyłem, że i ja znalazłem 6 mianowników, do których sprowadziły obecny sezon moje analizy. Oto i one.

Frustracja.

Określenie „geniusz” w mniejszym, czy większym stopniu pasuje do każdego z piłkarzy Blaugrany, w szczególności jednak do Leo Messiego i Neymara. Głównie dzięki pierwszemu ulokowaliśmy się na drugim miejscu w tabeli La Liga, bez niego byłoby chyba gorzej. Chociaż chciałbym, żeby pozostali piłkarze potrafili mnie przekonać, że się mylę. Drugi dał nam z kolei prawo gry w ćwierćfinale Ligi Mistrzów po kapitalnym występie na Camp Nou w meczu przeciwko PSG. Prawie uratował nam Ligę Mistrzów. Prawie, bo problem w tym, że geniusze, co jest ich naturą, miewają przebłyski przeciętności. Wtedy przestają się wyróżniać, giną w tłumie, stają się niewidoczni, a jeśli błyszczą to często przez napady agresji, czy inne niekonwencjonalne zachowania wywołane frustracją. Najczęściej jednak frustracja naszych zawodników objawiała się marazmem. Tak jak w walentynkowym meczu w Paryżu, czy w kwietniu w Turynie i Maladze. No i przez frustrację odpadliśmy z walki o najwyższe cele.

Brak determinacji.

Żeby zwyciężać, w dniu kiedy masz wrażenie, że cały wszechświat sprzysięga się przeciw Tobie, musisz potrafić wyzwolić w sobie pewną wewnętrzną siłę i motywację, tak żeby w chwili gdy w wyniku niewyjaśnionej niemocy przestajesz być geniuszem, umieć być najlepszym spośród przeciętnych. Czasem ciężka praca jest skuteczniejsza niż talent. Najlepszym przykładem prawdziwości tej zasady jest chłopiec imieniem Cristiano, mieszkający niegdyś na słonecznej Maderze. Wymarzył on sobie, że zostanie najlepszym piłkarze na świecie. Chłopak obdarzony był z pewnością dużym talentem piłkarskim, jednak nigdy nie był artystą tego formatu, co pewien inny chłopak z Rosario, imieniem Lionel. Wszelkie braki talentu nadrabiał jednak ogromną motywacją i wolą doprowadzenia swojego rzemiosła do poziomu artyzmu, co w końcu mu się udało. W mniejszej skali ta sama zasada obowiązuje w każdym meczu, w każdej minucie naszego życia. Niestety w tym sezonie tego Barcelonie brakowało: świadomości ciężkiej harówki, jaką trzeba odbyć, żeby uzupełniać niedobory talentu, najzwyczajniej w świecie od czasu do czasu ulatniającego się na parę godzin w najmniej oczekiwanych momentach.
Tę świadomość częściej mieli za to piłkarze z Madrytu, nie tylko Ronaldo. Wszyscy. Mam wrażenie, że rolą lidera drużyny jest także wyzwalanie kolegów z objęć boiskowego marazmu i tę umiejętność skuteczniej w tym sezonie wykorzystywał Ronaldo. Kiedy Los Blancos przegrywali, widziałem w jego oczach sportową pasję, złość i gniew – czyli coś co jest domeną mistrzów – i tymi uczuciami zarażał kolegów. Chwała Messiemu za to, że pociągnął drużynę do zwycięstwa w Madrycie, ale jeden taki mecz to za mało by wygrać ligę, a już najbardziej zaskakuje to, że ze słabszymi rywalami Leo nie potrafił poderwać kolegów do walki. W przyszłym sezonie w takich meczach trzeba umieć z uporem maniaka przechylać szalę zwycięstwa na swoją korzyść, nawet wbrew grawitacji.

Ambicje i luki.

Nie, nie mam tu na myśli Luki Modrica, choć zdecydowanie myślę, że środek pola powinniśmy wzmocnić. Jeśli jednak już, to chętniej widziałbym Isco w barwach Azulgrana. Jest szybszy, zwinniejszy, bardziej niekonwencjonalny i szczerzej cieszy się grą. Ma więc wszystko to, czego często brakowało naszym pomocnikom. Niemniej jednak luki w Barcelonie są w każdej formacji. Defensywa jest zbyt defensywna, a pomoc za mało kreatywna. Jeszcze rok temu mogliśmy irytować się częstymi szarżami Dani Alvesa pod pole karne rywala. Dziś za nimi tęsknię. We współczesnym futbolu już wiadomo, że najlepszą obroną jest atak. Nasi obrońcy, ale i defensywni pomocnicy, w tym w szczególności Mathieu, Mascherano i Busquets, zostali pod tym względem w poprzedniej epoce. Ja rozumiem, że zawodnicy stricte defensywni i kompletnie nieprzydatni w ofensywie są też potrzebni w składzie, choćby dla spokoju ducha pozostałych członków drużyny, którzy przy budowaniu szybkich akcji ofensywnych beda mieli pewność, że gdzieś tam z tyłu została jakaś opoka, ale na litość, nie aż tylu w podstawowej jedenastce!
Odnosząc się do środka pola, to z przykrością stwierdzam, że sytuacje bramkowe generują sobie nawzajem głównie napastnicy. Oceniając cały sezon zauważyłem, że pomoc sprowadza swoją rolę wyłącznie do rozgrywania futbolówki w celu podniesienia statystyki posiadania piłki, a nie w celu tworzenia dogodnych sytuacji bramkowych.
Na liście obecności naszej listy pomocników nazwiska Sergi Roberto (25 lat), Ivana Rakitica (29 lat), Sergio Busquetsa (28 lat) i Iniesty (33 lata) jeszcze jakoś wyglądają (choć pomimo całego szacunku do Andresa w głębi serca czuję, że i jego gwiazda już powoli przygasa). Jednak pozostała część załogi „działu wsparcia ataku” w fabryce FC Barcelona niestety nie spełnia pokładanych w nich nadziei. A i do powyższej czwórki mam pewne wątpliwości.
Nazwiska Isco (25 lat), Luki Modrica (31 lat), Mateo Kovacica (23 lata), Casemiro (25 lat), Jamesa Rodrigueza (25 lat), Toni Kroosa (27 lat) robią na mnie większe wrażenie niż nazwiska pomocników Blaugrany. W większości posiadają też znacznie bardziej ofensywne charakterystyki, w szczególności Isco, James Rodriguez i Modrić. Co więcej, średnia ich wieku jest niższa, niż średnia wieku pomocników Barcy.
Również barceloński atak, nominalnie wyglądający bardzo mocarnie, w praktyce czasem zawodzi. Dlatego trener powinien mieć w odwodzie jeszcze jednego klasowego snajpera z charakterem, który jednocześnie byłby na tyle pokorny, by godzić się z rolą zmiennika, i który w przypadku słabszego dnia kogoś z podstawowego składu wchodziłby na boisko z ochotą i werwą pozwalającą rozruszać towarzystwo. Kimś takim za czasów Rijkaarda był Henrik Larsson. Ktoś go jeszcze sobie przypomina? Ja tak, i pamiętam, że w dużej mierze to jemu zawdzięczamy potrójną koronę 2006 r, zwłaszcza zaś tryumf w Champions League. Dziś marzę o pełnieniu tej roli w naszej drużynie przez Kyliana Mbappé…
Również nasza formacja ofensywna w stosunku do swojej odpowiedniczki z Madrytu wygląda wbrew pozorom cokolwiek niekorzystnie. Jest Suarez, Messi i Neymar. A potem nic. Młodzież, która dopiero się uczy, i która nie jest jeszcze w stanie dać tej jakości i stabilności, jakiej wymaga walka na wielu frontach. Ta młodzież z pewnością ma potencjał, jak na wychowanków La Masia przystało, jednak musiałaby albo grać częściej i szlifować swój charakter i pewność siebie, albo musimy znaleźć kogoś, kto już ten krok ma za sobą, a obecnie jego ambicją nie jest już tylko wejście z łaski trenera na boisko, lecz zdobywanie trofeów i udowadnianie trenerowi, że to oni powinni być jego pierwszym wyborem.
Taka sytuacja jest w Madrycie. Tam oprócz trio BBC jest jeszcze Lukas Vasquez i Alvaro Morata, którzy co i rusz coraz głośniej domagają się miejsca w wyjściowej jedenastce kosztem Benzemy, czy Garetha Bale’a – obu przecież z absolutnego światowego topu wśród napastników. Ich poziom sportowy nie jest pewnie jeszcze tak wysoki jak Bale’a i Benzemy, ale już sam fakt tworzenia wokół siebie otoczki piłkarzy tego samego kalibru dodaje im +10 punktów do pewności siebie i +20 do respektu wśród rywali. Solidną ofensywę w Madrycie tworzy więc lista pięciu solidnych nazwisk, co przy trzech klasowych napastnikach w stolicy Katalonii wygląda znacznie bardziej imponująco.
Na marginesie dodam, że w mojej ocenie to ambicja jest motorem napędzającym nas do rozwoju, a co za tym idzie – sukcesów. Wraz z wiekiem zaś ambicje stają się coraz mniejsze i coraz mniej oczekujemy od życia. Możliwości fizyczne naszego ciała w pewnym momencie naszego życia także stają się odwrotnie proporcjonalne do wieku. W sporcie jest to szczególnie widoczne. Dlatego przy okazji omawiania braków w składzie zwróciłem także uwagę na wiek zawodników i ich ambicje.

Kolektyw.

A w zasadzie jego brak. Barcelona to MSN i nic więcej. A w zasadzie często to samo M. Podobnie było dotąd w Madrycie. Tam Było BBC, a w zasadzie głównie C. W tym roku Cristiano nie grał tak egoistycznie i proszę – mniej strzelonych bramek już dawno wykluczyło go z walki o Trofeo Pichichi. Tylko czy to aby na pewno problem skoro dzięki temu zespół zrozumiał, że kolektyw może więcej. To chyba zasługa Zidane’a. U nas wciąż liczymy na gwiazdy i zapominamy, że w świetle księżyca też może być pięknie. Chciałbym zobaczyć naszą drużynę w ligowym meczu bez Messiego, Neymara i Suareza w składzie. Czy pozostali zawodnicy będą pamiętać, że wciąż są wielką Barceloną? Że nieprzypadkowo, lecz dlatego, że są lepsi od innych, ktoś w zarządzie Blaugrany chciał, żeby to właśnie oni biegali w bordowo-granatowych koszulkach po murawie Camp Nou? Czy będą wierzyć, że nawet bez MSN mogą wygrać z każdym? Bo jeśli nie wierzysz w siebie, to jak mają w ciebie uwierzyć inni?!

Stres.

To będzie tylko krótka dygresja, jednak dotycząca czynnika, który miewa najbardziej destrukcyjny wpływ na formę psychiczną i fizyczną człowieka. Stres. Od kilku lat stres spowodowany sprawami pozaboiskowymi, w tym głównie Neymara i Messiego (jakby nie patrzeć dwóch największych gwiazd) z pewnością wpływał negatywnie na ich grę. Grają świetnie, ale jakże pięknie mogli by grać pozbawieni niepotrzebnych obciążeń psychicznych?! Dlatego problemy podatkowe Lionela i niejasności związane z zakontraktowaniem Neymara powinny zostać definitywnie zakończone przed rozpoczęciem kolejnego sezonu. Z czystą głową gra się lepiej, bo wbrew pozorom w piłkę nożną gra się przede wszystkim głową.

Charyzma.

Stres generowała sobie cała drużyna także poprzez wpadki: niespodziewane porażki z drużynami walczącymi o utrzymanie, czy wysokie porażki w meczach wyjazdowych Champions League. Po co to komu? Czy nie ma w drużynie nikogo, kto przy porażce 0-2 potrafi wrzasnąć „ku%@a, co my od@$erdalamy?!” Tęsknię za Puyolem. Facet był może nieco dziki z aparycji, ale miał ogromne serce do walki. Był kapitanem z krwi i kości. I z wielką charyzmą.
Taką charyzmę miał też Guardiola. Lucho, z całym szacunkiem dla jego wspaniałych osiągnięć, aż tyle jej nie ma. Żeby trenować Barcelonę trzeba mieć nie tylko wielką wiedzę piłkarską, zmysł taktyczny i klasę, ale trzeba też mieć wielkie cojones. Takie, które czasem muszą być widoczne pod idealnie skrojonymi spodniami od Armaniego.

To tyle. Pozdrawiam.

0

Mecz w naszym wykonaniu lepszy niż ten z PSG, ale wynik niewiele się różni. Najdziwniejsze jest to, że ostatnie słabe wyniki nie wynikają ze słabej postawy obrony, tylko z fatalnej postawy ofensywy. Rozumiem tracić nawet 2-3 bramki na terenie rywala, zwlaszacza takiego jak PSG, czy Juve, ale żeby nie potrafić żadnej strzelić przy takim potencjale MSN. Czyżby były to oznaki wypalenia tego trio? Mam wrażenie ze obecnie Lewandowski bije na głowę każdego z naszych napastników, zwłaszcza pod względem konsekwencji, zaangażowania, woli walki, siły, motywacji i przede wszystkim skuteczności. No cóż Bianconegri byli dziś skuteczniej i w ataku, i w obronie. Z jednej stuprocentowej sytuacji potrafili wykorzystać trzy. My z kilku dogodnych okazji nie wykorzystaliśmy żadnej. Taktycznie Alegri wygrał z Lucho. Ponadto bardzo rzuca mi się w oczy nieporadność i anemia w rozgrywaniu piłki przez Barcę w środku pola. Tęsknię pod tym względem za Xavim. Jaki był taki był, ale gwarantować spokój w środku pola i regularne kreowanie setek ni z gruchy ni z pietruchy. Dziś bierze się za to Messi, bo widzi nieporadność naszych pomocników,a ale przez to atak traci 50% swojego potencjału. Na koniec takie pytanie: na drugie 45 minut wszedł Andrzej Gomes. Czy ktoś go widział na boisku?

0

No, wchodzi Andrzej Gómez, to zaczniemy wreszcie coś grać

0

To już trzecia okazja na doskoczenie Realu w tym sezonie, ale po tym meczu mam wrażenie, że nie chcą ich dogonić :)

0

Za takie pieniądze można znaleźć lepszych zawodników :)

3

Myślę, że Real - Lester jest już ustawione. My pewnie trafimy na Bayern lub Juve.

1

Macie kufa swoją matematykę, pieprzeni statystycy :D

0

Iniesta - grający trener? Hmm?

0

Dobra nauczka :D Czasem i mistrz musi dostać bęcki.

0

Jak ja grałem w FC Barcelonie to też nie strzeliłem żadnego gola. A nie, przpraszam, ja tam nigdy nie grałem...
Chciałem tylko powiedzieć, że już sama gra w tym klubie to wielki honor, którego nie doświadczy 99,999% zawodników na świecie. Jestem pewien, że Masche ma tego świadomość i wie, że i tak jest legendą.

0

Nie zgodzę się. Po tym poznaje się wielkie dryżyny, że grają do końca i nawet jeśli gra im się nie układa, ostatecznie zdobywają trzy punkty. Nam tego troszeczkę brakuje ostatnimi czasy.

2

No to tym bardziej żenada, że Barca nie potrafiła wygrać z drużyną złożoną między innymi z amatorów...

0

Co ciekawe z tego co sie orientuję to przepisy nie nakazują zawodnikom posiadać zapasowego kompletu stroju i obuwia, ale zabraniają grać w uszkodzonym sprzęcie... W mojej ocenie jeśli taki Messi byłby biednym człowiekiem i nie byłoby go stać na drugą parę butów, to teoretycznie nie mógłby kontynuować meczu w wyniku faulu rywala. A sędzia jeszcze go karze za to, że mu rywal buty zniszczył...

1

City zagrało z dużo większym pressingiem w fazie obrony i znacznie wyraźniejszym,animuszem w ataku. Nasza obrona była w dodatku wyjątkowo anemiczna i niezorganizowana. Szkoda, że ten strzał w poprzeczkę nie był celny. Przy wyniku 2:2 końcówka meczu byłaby inna, korzystniejsza dla nas.

4

To, że jakiś czas temu wpisano to słowo do Słownika Języka Polskiego, nie oznacza, że przestało ono być wulgaryzmem, ponieważ wulgarność jest subiektywna. Dopóki są kręgi osób, dla których to słowo ma wulgarny wydźwięk, tak długo ono pozostanie słowem wulgarnym i basta. Najczęściej poziom wulgarności danego zwrotu maleje z każdym kolejnym pokoleniem, ponieważ nawet wulgaryzmy tak się z czasem osłuchują, że zwyczajnie powszednieją - chociaż oczywiście nie zawsze. Dlatego dla Twojego dziadka słowo ch** wymaga wyspowiadania się, a dla niektórych jest ono tak powszechne, że być może tak wołają na swoje dzieci.

0

Syf mają w tej AFA i to jest główny powód odejścia Leo i Taty. Taka jest prawda. Jak uporządkują sprawy organizacyjne, ukrócą korupcję i kolesiostwo, to jeden i drugi wrócą, żeby pomóc reprezentacji.
Podobnie było w Polsce z PZPN. Przyszedł Boniek, pozamaiatał cały syf, poukładał wszystko jak należy, wypie*dolił starych dziadków, lewaków i przekrętasów i polski futbol odżył, nie tylko reprezentacja. Jestem pewien, że zachwilę, dzięki zmianie systemu szkolenia młodzieży, także poziom piłkarski polskich klubów się podniesie i zbliżymy się do Europy.

0

Szacunek, Panie Cristiano Ronaldo.

0

Proszę mnie nie banować za ten link, ale po prostu musiałem się tym z Wami podzielić. To najlepszy komentarz do wczorajszego meczu Barcelony:

http://aszdziennik.pl/116967,pilne-pilkarze-barcelony-nie-zaakceptowali-porazki-nadal-rozgrywaja-pilke-na-polu-karnym-atletico

1

Messi fatalne ostatnie tygodnie... Podejrzewam, że znów ma jakieś problemy. Być może chodzi o tą aferę z przepływem hajsu do rajów podatkowych prowadzoną dla znanych osobistości, w tym Messiego, przez panamską kancelarie Mossack Fonesca. Coś chłopakowi siedzi w głowie. Widać to.

0

Oby nie! Mam nadzieję, że tylko podpuszczają tych z Madrytu :)

3

hehe, żal. WIdać, że chłopaki są pod formą. Może po pobiciu rekordu ilości nieprzegranych meczów z rzędu, teraz chcą pobić jakiś inny w stylu najmniej wygranych meczów z rzędu :)

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: