Każdy Matchday trwa w rzeczywistości dwa dni. Można robić zmiany po pierwszym dniu, wprowadzając na boisko zawodników rezerwowych, jednak należy pamiętać o tym, że ściągając zawodników z placu gry ich punkty nie będą liczone. Uwzględnione będą wówczas punkty, które zdobędzie piłkarz wprowadzony za tego, którego zdjęliśmy z boiska. Logiczne - przede wszystkim punktować powinien pierwszy skład, ale mamy tą możliwość, że jeśli któryś z zawodników z pierwszej jedenastki zawiedzie, wówczas możemy zdjąć go z boiska i wprowadzić w jego miejsce innego gracza, który gra w dniu następnym i być może spisze się lepiej. Każda zmiana wiąże się z jednak z jakimś ryzykiem.
Można więc stwierdzić, że Panowie Cruyff, Laporta, Pep, Rossel i Tito mogą się kłócić, bo każdy z nich ma do tego nie tylko prawo, ale i stosowne argumenty w swojej sprawie. Faktem jest jednak, że to co mamy w chwili obecnej jest pewnym kompromisem, albo raczej połączeniem tego co najlepsze z polityki Laporty i Rossela: mamy bowiem zarówno podtrzymaną tradycję - stawiamy na wychowanków, mamy w składzie wielkie gwiazdy futbolu, znów zdobywamy trofea; ponadto mamy obecnie także to co wniósł Rossel: trenera, który jest głównym zarządcą drużyny, spokój w szatni, gdzie zgodnie z filozofią Cruyffa wielkie indywidualności mają mimo wszystko tworzyć zgrany zespół oraz "plus" na klubowym koncie.
Oczywistym jest, że kompromis nigdy nie oznacza całkowitego zaspokojenia potrzeb obu stron, dlatego wypadkowa polityk obu prezesów jest taka, że straciliśmy namiastkę tradycji w postaci niepoplamionej dotąd logami sponsorów koszulki. No i wciąż nie ustają niesnaski o to, która z polityk jest dla klubu lepsza - ale to, jak powiedziałem, jest w demokracji standardem.
Każdy z dwóch ostatnich prezesów ma więc i swoje porażki i swoje sukcesy. Wydaje się jednak, że Rossel wniósł powiew pewnej świeżości, która - nawet jeśli nie wszyscy ją akceptują - może wnieść nową jakość do Barcy. I choć Rossel nie wygra raczej następnych wyborów, to tak naprawdę może odejść z głową podniesioną wysoko do góry, bo będzie miał świadomość, że pod względem finansowym zabezpieczył swojego następcę na trudne czasy, w których przyjdzie nam znajdować zastępstwo dla Xaviego, Iniesty, Puyola, Daniego Alvesa i Victora Valdesa. Bo niestety nie da się ukryć, że czy to ich kariery, czy po prostu przygody z Barcą dobiegają pomału końca.
Jak wspomniałem wcześniej, Rossel został prezesem w 2010 r. a Pep-Team nie był jego projektem. To oznacza, że to co można by nazwać "projektem Rossela" zaczyna się wraz z objęciem stanowiska pierwszego trenera przez Tito. I tutaj tak naprawdę dochodzi do odbudowy zespołu i przywrócenia odpowiedniego poziomu sportowego (czytaj. ponowne sukcesy). Następuje to poprzez zmianę strategii biznesowej Klubu, czego nigdy nie byłby w stanie przeprowadzić Laporta, ze względu na swoje konserwatywne spojrzenie na tego typu sprawy. Reklamy na koszulce, gigantyczne billboardy na stadionie, milionowe kontrakty reklamowe, otwarcie się na nowe rynki, w tym głównie bliskowschodnie. To wszystko wcześniej było w Katalonii nie do pomyślenia, choć u innych potentatów piłkarskich jest w zasadzie standardem. Możemy zarzucać Rosselowi, że gdzieś wyrwał kartki z pamiętnika pt. "FC Barcelona", na których zapisano 100 lat wspaniałej tradycji, ale nie można mu odmówić skuteczności w przywracaniu porządku w Klubie. Obecnie stać nas na transfery kosmiczne, jak np. Neymar, ale nigdy nie zostałyby one przeprowadzone, gdyby nie odpowiadało to trenerowi, co za czasów Laporty było nagminne i powodowało ciągłe kłótnie nie tylko polityczne (te są jeszcze do zaakceptowania, bo w pewnym sensie są motorem napędowym wszystkich demokratycznie zarządzanych podmiotów), ale także w szatni. Zatem jeszcze raz należy podkreślić, że zarządzanie klubem, z czysto menadżerskiego punktu widzenia, wróciło na właściwe tory. Jestem przekonany, że i sukcesy wrócą, bo to tylko kwestia czasu, jeśli są pieniądze, a w szatni panuje zrozumienie.
W chwili obecnej zarówno pod względem sportowym jak i finansowym nie jest źle. To zasług głównie Rossela. Przypomnijmy, że jest on Prezesem od 2010 r. Faktem jest, że Pep na stanowisku trenera to nie był projekt Rossela, a Laporty oraz byłego mentora, nauczyciela i współideologa Guardioli w osobie Cruyffa. To oznacza, że wszystkie sukcesy sportowe Barcelony pod wodzą Pepa należy przypisać jeszcze Laporcie.
Z drugiej strony Laporta swoją polityką opartą na przywiązaniu do tradycji, a tym samą nieco oderwaną od realiów współczesnego rynku, na którym FCB jest aktywnym przedsiębiorstwem, a zarazem produktem, doprowadził klub do znaczących problemów finansowych. W chwili obecnej rozbudowa wyłącznie projektów sportowych przy jednoczesnym zaniechaniu działań marketingowych i inwestycyjnych oraz audytu i kontroli tych dwóch ostatnich płaszczyzn, nie pozwala na rozwój klubu jako całości, co w praktyce oznacza zmniejszenie ilości sukcesów sportowych. Byliśmy tego świadkami w ostatnim sezonie pracy Pepa na stanowisku trenera. Ograniczone ilości środków na transfery, a zarazem bezsensowność poczynionych transferów (Zlatan, Czyghryński, Eto'o) doprowadziły do kryzysu, który dotknął nie tylko klubowy skarbiec, ale i szatnię, przyczyniając się do konfliktów, złośliwych komentarzy, nieporozumień destabilizujących cały Klub. Zatem to wszystko też jest "zasługą" Laporty!
Witam, dopiero zaczynam się w to bawić i w związkuz tym mam kilka pytań: Matchday w Lidze mistrzów to tak naprawdę dwa dni. Na przyklad najbliższa kolejka odbędzie się 17.09 oraz 18.09. W związku z tym pytanie: czy jeśli mam w składzie zawodników, którzy zagrają 17.09, ale ich gra będzie słaba i zbiorą mało punktów, to mogę po ich meczu zmienić ich na rezerwowych, którzy zagrają na następny dzień? Jeśli tak to czy rodzi to jakieś konsekwencje?
Takie samo pytanie mam odnośnie kapitana.
Chcę się upewnić, ponieważ oryginalny regulamin używa zwrotów 'unless' oraz 'if', które są strasznie nieostre i mogą w tłumaczeniu powodować nieścisłości.
Z góry dziekuję za rzetelną informację.
Pozdrawiam!
Kto pamięta jego bramkę na Stamford Bridge w 2005 roku? Ten mecz przegraliśmy, ale ta bramka była zwycięstwem magii futbolu.
Swoją drogą, któż inny wpadłby na pomysł żeby strzelić gola tańcząc sambę?
A teraz zobaczyłem sondę po prawej stronie i moją uwagę przykuło nazwisko Diego Simeone. Ten gość robił na mnie pozytywne wrażenie w Atletico. Zawsze stawiał twardy opór Realowi, jednak zawsze przegrywał. Myślę, że Barca dałaby mu możliwość rewanżu, a on by go nie zmarnował. To facet z jajami i z twardą ręką, że tak powiem (jakkolwiek dwuznacznie to nie zabrzmi). Do tego ma głowę na karku i wiele futbolowych pomysłów. Nie raz i nie dwa widziałem Atletico zmieniające taktykę w zależności od sytuacji na boisku. Powiem szczerze, że przypomina mi trochę Pepa, też jest bardzo przyjacielski wobec piłkarzy; Ci zaś mają w nim wsparcie i bratnią duszę, bo przecież Diego, tak jak Pep, jeszcze niedawno biegał po murawie. A przecież wszyscy w Hiszpanii wiedzą, że Diego jest wymagający wobec swoich podopiecznych i potrafi trzymać ich w ryzach. Ktoś taki pasowałby do Barcy. Co myślicie?
Luis Enrique, chyba nadszedł jego czas. Zebrał już nieco doświadczenia w prowadzeniu drużyny, zapewne rozpoznał swoje słabości i zdążył przeanalizować błędy, które popełnił. Teraz zapewne jest już gotowy na powrót do domu.
Dziwny motyw z tymi zarobkami. David nie grał w poprzednim sezonie, a we właśnie zakończonym zupełnie nie błyszczał. Skąd więc wzrost zarobków?! Wydaje mi się że bezsensowne jest podnoszenie w umowach zarobków wraz ze wzrostem stażu w drużynie.
Szczerze to wątpię żeby Messi ogarniał hiszpańsie prawo podatkowe na tyle nmocno, żeby na własną rękę znajdować możliwości dokonywania malwersacji podatkowych :D Byłoby to niebywałe.
Myślę, że trener nie powinien liczyć na Puyola w tym sezonie. Jest to zbyt duża niewiadoma. Przede wszsytkim będzie wartościowy jako dobry duch drużyny, który samą swoją obecnością w meczowej 18stce będzie dodawał pewności siebie swoim kolegom, natomiast na boisku raczej nie będzie z niego już zbyt dużego pożytku. Niestety, ale taka jest prawda, choć bardzo przykro mi to mówić. Rozsypał się chłop... :(
Messi udzieli teraz kilka ekskluzywnych wywiadów, z ich tytułu wpłynie mu na konto 4 mln euro i spłaci zaległości podatkowe bez uszczerbku dla własnego portfela :D
Różnica między przypadkiem Tito i Erica jest taka, że Tito ma wciąż obowiązujący kontrakt, zaś Abiemu kontrakt wygasł. Nie możemy więc mówić o tym, że Barca wyrzuciła Francuza, lecz najzwyczajniej w świecie nie podpisała z nim nowego kontraktu.
Nie jestem wróżką i nie wiem czy tak by było, ale intuicja mi podpowiada, że gdyby naszemu trenerowi też kończyłby się kontrakt, to również nie zawarto by nowego. Jednak jego kontrakt wygasa dopiero za rok. Doświadczenie pokazuje, że nieobecność trenera wynikająca z jego choroby nie wpłynęła dobrze na drużynę i jestem przekonany, że Zarząd również to zauważył. Myślę, że jeżeli podobne problemy będą pojawiać się także w nadchodzącym sezonie, to od sezonu 2014/15 na naszej ławce zasiądzie inny trener, nie obarczony problemami zdrowotnymi. Klub po prostu da Tito jeszcze jedną szansę. Dokładnie taką samą, jaką dostał Abi. I choć Francuz robił wszystko co mógł by wrócić do zdrowia, jego kondycja wciąż pozostaje zbyt dużą niewiadomą, a dobro klubu nie pozwala na podpisywanie tak ryzykownych kontraktów.
Tito jest dobrym wyborem. Wydaje mi się, że inni trenerzy mogliby osiągnąć jeszcze gorsze wyniki. Ale tak naprawdę to przypadek decyduje o tym, że trener rozumie swoją drużynę i że potrafi ją zmobilizować, zintegrować się z nią itd. Prawdopodobnie jest kilku trenerów, którzy mogliby lepiej zżyć się z drużyną, np. Klopp jest podobny pod tym względem do Pepa, ale bariery językowe, kulturowe etc. powodują, że mimo wszystko oceniłbym jego przydatność dla naszej drużyny na niższym poziomie niż przydatność Tito. Dajmy mu jeszcze rok. Miał wiele ciężkich chwil w tym sezonie, do tego mnóstwo kontuzji i zbyt wąską ławkę. W nowym sezonie się to zmieni i zapewne obraz całej drużyny też będzie inny. Poza tym nie zapominajmy, że Tito dostał w schedzie po Pepie zespół nieco wypalony i już nie tak głodny sukcesów jak ten, który przejmował Guardiola. A teraz, po kilku porażkach i wraz z napływem nowych zawodników głodnych zwycięstw, ta chęć wygrywania może znów wzrosnąć! :)
Tomo1989
Twoje obliczenia nie uwzględniają wielu zmiennych. Po pierwsze prawdopodobnie pożegnamy się z Villą i Alexisem. Odejście Valdesa jest już przesądzone. Na konto Barcy wpłyną pieniądze z transferu Bojana. Łącznie z tych operacji Zyskamy około 45 mln euro. Z informacji, które gdzieś w Hiszpańskich mediach się pojawiły, to w lipcu zeszłego roku zawarto porozumienie o prawie pierwokupu Neymara za kwotę 30 mln euro przez Barcę, które zabezpieczono wpłacając już wówczas połowę tej sumy na konto Santosu. Zatem w tej chwili Twoje oblczenia z magicznych 180 mln stopniały do ok. 100 mln. Uwzględniając zdolności negocjacyjne Rossela, myślę że o 25% można tą wartość uszczuplić. Co do połączenia Bale i Neymar to wcale nie uważam, że to niemożliwe, bo Bale może grać na lewej obronie tak samo jak na lewym skrzydle, zaś Neymar może grać nie tylko na lewej stronie ataku ale również na prawej albo i w środku. Handanovic na pewno nie jest wart 30 mln. Myślę, że połowa tej kwoty usatysfakcjonuje Inter. W końcu to bramkarz. Nawet Casillas wart jest w chwili obecnej ok. 20 mln.
Brawo Xavi za szczerość, nie można wiecznie wam słodzić. Niestety należałoby przyznać, że część zawodników jest już wypalona, a tych którzy jeszcze nie są wypaleni jest zbyt niewielu, bo ławka jest za wąska :/
0
a tak w ogóle to nie pisze się "wogule". Twój telefon to chyba "niezbyt-smart- fon"...
0
Każdy Matchday trwa w rzeczywistości dwa dni. Można robić zmiany po pierwszym dniu, wprowadzając na boisko zawodników rezerwowych, jednak należy pamiętać o tym, że ściągając zawodników z placu gry ich punkty nie będą liczone. Uwzględnione będą wówczas punkty, które zdobędzie piłkarz wprowadzony za tego, którego zdjęliśmy z boiska. Logiczne - przede wszystkim punktować powinien pierwszy skład, ale mamy tą możliwość, że jeśli któryś z zawodników z pierwszej jedenastki zawiedzie, wówczas możemy zdjąć go z boiska i wprowadzić w jego miejsce innego gracza, który gra w dniu następnym i być może spisze się lepiej. Każda zmiana wiąże się z jednak z jakimś ryzykiem.
0
Można więc stwierdzić, że Panowie Cruyff, Laporta, Pep, Rossel i Tito mogą się kłócić, bo każdy z nich ma do tego nie tylko prawo, ale i stosowne argumenty w swojej sprawie. Faktem jest jednak, że to co mamy w chwili obecnej jest pewnym kompromisem, albo raczej połączeniem tego co najlepsze z polityki Laporty i Rossela: mamy bowiem zarówno podtrzymaną tradycję - stawiamy na wychowanków, mamy w składzie wielkie gwiazdy futbolu, znów zdobywamy trofea; ponadto mamy obecnie także to co wniósł Rossel: trenera, który jest głównym zarządcą drużyny, spokój w szatni, gdzie zgodnie z filozofią Cruyffa wielkie indywidualności mają mimo wszystko tworzyć zgrany zespół oraz "plus" na klubowym koncie.
Oczywistym jest, że kompromis nigdy nie oznacza całkowitego zaspokojenia potrzeb obu stron, dlatego wypadkowa polityk obu prezesów jest taka, że straciliśmy namiastkę tradycji w postaci niepoplamionej dotąd logami sponsorów koszulki. No i wciąż nie ustają niesnaski o to, która z polityk jest dla klubu lepsza - ale to, jak powiedziałem, jest w demokracji standardem.
0
Każdy z dwóch ostatnich prezesów ma więc i swoje porażki i swoje sukcesy. Wydaje się jednak, że Rossel wniósł powiew pewnej świeżości, która - nawet jeśli nie wszyscy ją akceptują - może wnieść nową jakość do Barcy. I choć Rossel nie wygra raczej następnych wyborów, to tak naprawdę może odejść z głową podniesioną wysoko do góry, bo będzie miał świadomość, że pod względem finansowym zabezpieczył swojego następcę na trudne czasy, w których przyjdzie nam znajdować zastępstwo dla Xaviego, Iniesty, Puyola, Daniego Alvesa i Victora Valdesa. Bo niestety nie da się ukryć, że czy to ich kariery, czy po prostu przygody z Barcą dobiegają pomału końca.
0
Jak wspomniałem wcześniej, Rossel został prezesem w 2010 r. a Pep-Team nie był jego projektem. To oznacza, że to co można by nazwać "projektem Rossela" zaczyna się wraz z objęciem stanowiska pierwszego trenera przez Tito. I tutaj tak naprawdę dochodzi do odbudowy zespołu i przywrócenia odpowiedniego poziomu sportowego (czytaj. ponowne sukcesy). Następuje to poprzez zmianę strategii biznesowej Klubu, czego nigdy nie byłby w stanie przeprowadzić Laporta, ze względu na swoje konserwatywne spojrzenie na tego typu sprawy. Reklamy na koszulce, gigantyczne billboardy na stadionie, milionowe kontrakty reklamowe, otwarcie się na nowe rynki, w tym głównie bliskowschodnie. To wszystko wcześniej było w Katalonii nie do pomyślenia, choć u innych potentatów piłkarskich jest w zasadzie standardem. Możemy zarzucać Rosselowi, że gdzieś wyrwał kartki z pamiętnika pt. "FC Barcelona", na których zapisano 100 lat wspaniałej tradycji, ale nie można mu odmówić skuteczności w przywracaniu porządku w Klubie. Obecnie stać nas na transfery kosmiczne, jak np. Neymar, ale nigdy nie zostałyby one przeprowadzone, gdyby nie odpowiadało to trenerowi, co za czasów Laporty było nagminne i powodowało ciągłe kłótnie nie tylko polityczne (te są jeszcze do zaakceptowania, bo w pewnym sensie są motorem napędowym wszystkich demokratycznie zarządzanych podmiotów), ale także w szatni. Zatem jeszcze raz należy podkreślić, że zarządzanie klubem, z czysto menadżerskiego punktu widzenia, wróciło na właściwe tory. Jestem przekonany, że i sukcesy wrócą, bo to tylko kwestia czasu, jeśli są pieniądze, a w szatni panuje zrozumienie.
0
W chwili obecnej zarówno pod względem sportowym jak i finansowym nie jest źle. To zasług głównie Rossela. Przypomnijmy, że jest on Prezesem od 2010 r. Faktem jest, że Pep na stanowisku trenera to nie był projekt Rossela, a Laporty oraz byłego mentora, nauczyciela i współideologa Guardioli w osobie Cruyffa. To oznacza, że wszystkie sukcesy sportowe Barcelony pod wodzą Pepa należy przypisać jeszcze Laporcie.
Z drugiej strony Laporta swoją polityką opartą na przywiązaniu do tradycji, a tym samą nieco oderwaną od realiów współczesnego rynku, na którym FCB jest aktywnym przedsiębiorstwem, a zarazem produktem, doprowadził klub do znaczących problemów finansowych. W chwili obecnej rozbudowa wyłącznie projektów sportowych przy jednoczesnym zaniechaniu działań marketingowych i inwestycyjnych oraz audytu i kontroli tych dwóch ostatnich płaszczyzn, nie pozwala na rozwój klubu jako całości, co w praktyce oznacza zmniejszenie ilości sukcesów sportowych. Byliśmy tego świadkami w ostatnim sezonie pracy Pepa na stanowisku trenera. Ograniczone ilości środków na transfery, a zarazem bezsensowność poczynionych transferów (Zlatan, Czyghryński, Eto'o) doprowadziły do kryzysu, który dotknął nie tylko klubowy skarbiec, ale i szatnię, przyczyniając się do konfliktów, złośliwych komentarzy, nieporozumień destabilizujących cały Klub. Zatem to wszystko też jest "zasługą" Laporty!
0
Szkoda, że ta strona UEFA tak słabo działa :/
0
Dziękuję za odpowiedzi. Myslę że Ola jest najbliżej prawdy. Ja ten zapis regulaminu rozumiem tak samo jak Ty. Pozdrawiam!
0
Witam, dopiero zaczynam się w to bawić i w związkuz tym mam kilka pytań: Matchday w Lidze mistrzów to tak naprawdę dwa dni. Na przyklad najbliższa kolejka odbędzie się 17.09 oraz 18.09. W związku z tym pytanie: czy jeśli mam w składzie zawodników, którzy zagrają 17.09, ale ich gra będzie słaba i zbiorą mało punktów, to mogę po ich meczu zmienić ich na rezerwowych, którzy zagrają na następny dzień? Jeśli tak to czy rodzi to jakieś konsekwencje?
Takie samo pytanie mam odnośnie kapitana.
Chcę się upewnić, ponieważ oryginalny regulamin używa zwrotów 'unless' oraz 'if', które są strasznie nieostre i mogą w tłumaczeniu powodować nieścisłości.
Z góry dziekuję za rzetelną informację.
Pozdrawiam!
0
Brawo David! :) Czyż nie tego mu życzyliśmy aby powodziło mu się w nowej drużynie?! Co jak co, ale udowadnia, że jest napastnikiem najwyższej klasy!
0
Kto pamięta jego bramkę na Stamford Bridge w 2005 roku? Ten mecz przegraliśmy, ale ta bramka była zwycięstwem magii futbolu.
Swoją drogą, któż inny wpadłby na pomysł żeby strzelić gola tańcząc sambę?
0
1Sasuke
# to hash tag dla Twitterowców :)) wsystko w porządku
0
A teraz zobaczyłem sondę po prawej stronie i moją uwagę przykuło nazwisko Diego Simeone. Ten gość robił na mnie pozytywne wrażenie w Atletico. Zawsze stawiał twardy opór Realowi, jednak zawsze przegrywał. Myślę, że Barca dałaby mu możliwość rewanżu, a on by go nie zmarnował. To facet z jajami i z twardą ręką, że tak powiem (jakkolwiek dwuznacznie to nie zabrzmi). Do tego ma głowę na karku i wiele futbolowych pomysłów. Nie raz i nie dwa widziałem Atletico zmieniające taktykę w zależności od sytuacji na boisku. Powiem szczerze, że przypomina mi trochę Pepa, też jest bardzo przyjacielski wobec piłkarzy; Ci zaś mają w nim wsparcie i bratnią duszę, bo przecież Diego, tak jak Pep, jeszcze niedawno biegał po murawie. A przecież wszyscy w Hiszpanii wiedzą, że Diego jest wymagający wobec swoich podopiecznych i potrafi trzymać ich w ryzach. Ktoś taki pasowałby do Barcy. Co myślicie?
0
Może Ryjek wróci :D
0
Luis Enrique, chyba nadszedł jego czas. Zebrał już nieco doświadczenia w prowadzeniu drużyny, zapewne rozpoznał swoje słabości i zdążył przeanalizować błędy, które popełnił. Teraz zapewne jest już gotowy na powrót do domu.
0
Dziwny motyw z tymi zarobkami. David nie grał w poprzednim sezonie, a we właśnie zakończonym zupełnie nie błyszczał. Skąd więc wzrost zarobków?! Wydaje mi się że bezsensowne jest podnoszenie w umowach zarobków wraz ze wzrostem stażu w drużynie.
0
Szczerze to wątpię żeby Messi ogarniał hiszpańsie prawo podatkowe na tyle nmocno, żeby na własną rękę znajdować możliwości dokonywania malwersacji podatkowych :D Byłoby to niebywałe.
0
Myślę, że trener nie powinien liczyć na Puyola w tym sezonie. Jest to zbyt duża niewiadoma. Przede wszsytkim będzie wartościowy jako dobry duch drużyny, który samą swoją obecnością w meczowej 18stce będzie dodawał pewności siebie swoim kolegom, natomiast na boisku raczej nie będzie z niego już zbyt dużego pożytku. Niestety, ale taka jest prawda, choć bardzo przykro mi to mówić. Rozsypał się chłop... :(
0
Messi udzieli teraz kilka ekskluzywnych wywiadów, z ich tytułu wpłynie mu na konto 4 mln euro i spłaci zaległości podatkowe bez uszczerbku dla własnego portfela :D
0
No coś Ty?!
0
Mam nadzieję, że nie zaczynają się cuda i gwiazdorzenie jak w przypadku Ronaldinho...
0
Różnica między przypadkiem Tito i Erica jest taka, że Tito ma wciąż obowiązujący kontrakt, zaś Abiemu kontrakt wygasł. Nie możemy więc mówić o tym, że Barca wyrzuciła Francuza, lecz najzwyczajniej w świecie nie podpisała z nim nowego kontraktu.
Nie jestem wróżką i nie wiem czy tak by było, ale intuicja mi podpowiada, że gdyby naszemu trenerowi też kończyłby się kontrakt, to również nie zawarto by nowego. Jednak jego kontrakt wygasa dopiero za rok. Doświadczenie pokazuje, że nieobecność trenera wynikająca z jego choroby nie wpłynęła dobrze na drużynę i jestem przekonany, że Zarząd również to zauważył. Myślę, że jeżeli podobne problemy będą pojawiać się także w nadchodzącym sezonie, to od sezonu 2014/15 na naszej ławce zasiądzie inny trener, nie obarczony problemami zdrowotnymi. Klub po prostu da Tito jeszcze jedną szansę. Dokładnie taką samą, jaką dostał Abi. I choć Francuz robił wszystko co mógł by wrócić do zdrowia, jego kondycja wciąż pozostaje zbyt dużą niewiadomą, a dobro klubu nie pozwala na podpisywanie tak ryzykownych kontraktów.
0
ma rok na naukę katalońskiego :D
0
Bale za Ville + 20 mln euro.
0
Caratan, Bayern i owszem, Real to tak nie do końca. Zresztą spójrzmy na tabelę Ligową :)
0
Nawiązując do tej grafiki: http://tnij.org/blaugrananajwyzej chciałbym zaprezentować swoją skromną i spontaniczną poezję :)
Gdzieście potężni Liverpoolczycy?
Gdzie Amsterdam, Portowcy,
Diabły Czerwone i dzieci wilczycy?
Gdzie żeście Celtyccy sportowcy?!
- Wszyscyście niżej niż katalończycy.
Ach, gdzież te Reale, Mediolany?
Gdzie twarde Bayerny bawarskie?!
A gdzież wielkość Białej Damy?!
I gdzie legendy wyspiarskie?
- Wszystkie one u stóp Blaugrany.
0
Tito jest dobrym wyborem. Wydaje mi się, że inni trenerzy mogliby osiągnąć jeszcze gorsze wyniki. Ale tak naprawdę to przypadek decyduje o tym, że trener rozumie swoją drużynę i że potrafi ją zmobilizować, zintegrować się z nią itd. Prawdopodobnie jest kilku trenerów, którzy mogliby lepiej zżyć się z drużyną, np. Klopp jest podobny pod tym względem do Pepa, ale bariery językowe, kulturowe etc. powodują, że mimo wszystko oceniłbym jego przydatność dla naszej drużyny na niższym poziomie niż przydatność Tito. Dajmy mu jeszcze rok. Miał wiele ciężkich chwil w tym sezonie, do tego mnóstwo kontuzji i zbyt wąską ławkę. W nowym sezonie się to zmieni i zapewne obraz całej drużyny też będzie inny. Poza tym nie zapominajmy, że Tito dostał w schedzie po Pepie zespół nieco wypalony i już nie tak głodny sukcesów jak ten, który przejmował Guardiola. A teraz, po kilku porażkach i wraz z napływem nowych zawodników głodnych zwycięstw, ta chęć wygrywania może znów wzrosnąć! :)
0
Tomo1989
Twoje obliczenia nie uwzględniają wielu zmiennych. Po pierwsze prawdopodobnie pożegnamy się z Villą i Alexisem. Odejście Valdesa jest już przesądzone. Na konto Barcy wpłyną pieniądze z transferu Bojana. Łącznie z tych operacji Zyskamy około 45 mln euro. Z informacji, które gdzieś w Hiszpańskich mediach się pojawiły, to w lipcu zeszłego roku zawarto porozumienie o prawie pierwokupu Neymara za kwotę 30 mln euro przez Barcę, które zabezpieczono wpłacając już wówczas połowę tej sumy na konto Santosu. Zatem w tej chwili Twoje oblczenia z magicznych 180 mln stopniały do ok. 100 mln. Uwzględniając zdolności negocjacyjne Rossela, myślę że o 25% można tą wartość uszczuplić. Co do połączenia Bale i Neymar to wcale nie uważam, że to niemożliwe, bo Bale może grać na lewej obronie tak samo jak na lewym skrzydle, zaś Neymar może grać nie tylko na lewej stronie ataku ale również na prawej albo i w środku. Handanovic na pewno nie jest wart 30 mln. Myślę, że połowa tej kwoty usatysfakcjonuje Inter. W końcu to bramkarz. Nawet Casillas wart jest w chwili obecnej ok. 20 mln.
0
Handanovic, Hummels, Luiz, Bale, Neymar - zakupy Barcy na najbliższy sezon wg. transfermarkt
0
Brawo Xavi za szczerość, nie można wiecznie wam słodzić. Niestety należałoby przyznać, że część zawodników jest już wypalona, a tych którzy jeszcze nie są wypaleni jest zbyt niewielu, bo ławka jest za wąska :/