0

Sergi wkłada mnóstwo pracy i serca w każdy swój występ. Stara się, ale z jakiegoś powodu faktycznie nie potrafi stać się kluczowym zawodnikiem naszego klubu, ani nawet pewniakiem na swojej pozycji. Jeśli chciałby spróbować rozwinąć skrzydła gdzie indziej, np. w Turynie, to byłoby to dla niego dobre rozwiązanie, bo trafiłby do klubu, będącego również w absolutnym europejskim topie. Jednocześnie dla nas byłaby to okazja żeby usiąść do rozmów z Juve w sprawie trasferu Dybali :)

0

Tak jakoś mi się przypomniała nasza dyskusja. Wiem, że to dopiero nawet niecała 1/3 sezonu i bardzo nie chciałbym zapeszyć, ale póki co chyba w każdym punkcie wychodzi na moje :)

0

To właśnie z tego powodu kapele metalowe tak szybko napierd...lają w te swoje instrumenty!

A wracając do rzeczy to faktycznie jestem w takich przypadkach zwolennikiem spokojnego poczekania aż organizm się w pełni zregeneruje. Ostatecznie jednak to przecież lekarze mają wgląd w jego stan zdrowia i wiedzą, w którym momencie organizm jest już zregenrowany w 100%.

2

Rozumiem, że tłumaczenie się z takiego zachowania nie jest mu na rękę...

12

No trochę szkoda, przydałaby się jakaś informacja z pierwszej ręki ;)

0

Już tylko godziny dzielą nas od ogłoszenia tego transferu.

1

Kilkadziesiąt lat temu Hiszpania była jednym z najbogatszych Państw w Europie? Bożesz Ty mój, kiedy? Może za czasów Rządów Franco, który panował w Hiszpanii od 1936, a dyktatorem od 1947? ;) Hiszpania potęgą to była za czasów kolonialnych, kiedy mogła doić z nich reale. Tylko, że to było z grubsza ujmując - do końca XVIII wieku. Potem to była bieda aż piszczy. Jedynie latyfundysci posiadający majątki zamorskie czerpali kokosy, a reszta społeczeństwa umierała z głodu. Zresztą nie bez powodu wybuchały tam rewolty jak np w 1909 Powstanie Barcelońskie, czy w 1936 wojna domowa. W bogatych Państwach nie dochodzi do wojen domowych, bo jak się powodzi, to nikt nie narzeka! Hiszpania od około 2 wieków nie jest już żadną potęgą, a akurat wstąpienie do UE dało jej niezły impuls i postawiło ją trochę na nogi, zresztą podobnie jak nas.

0

Ja nie mówię o zrozumieniu dla pałowania ludzi, tylko o zrozumieniu patowej sytuacji w jakiej się Rząd Hiszpanii znalazł i w zasadzie braku możliwości podjęcia dobrej decyzji. Z jednej strony doszło do pałowania setek Katalończyków, ale z drugiej strony jeśli najbardziej rozwinięte regiony Hiszpanii, czyli Baskonia i Katalonia, staną się niezależnymi państwami, to resztę Hiszpanii czeka zapaść gospodarcza, a setki tysięcy jej obywateli ubóstwo, głód i inne tragedie życiowe.
Nie ma dobrych rozwiązań. Dlatego liczyłem na to, że glosowanie uda się przeprowadzić w pokojowej atmosferze, a jej wyniki pokażą, że dążenia niepodległościowe Katalonii na razie nie mają wystarczającego poparcia nawet wśród Katalończyków. Ale Rząd w Madrycie w obliczu zasad, według których głosowanie było przeprowadzane, wiedział z góry jakie będą wyniki i zdecydował na niedopuszczenie do głosowania, bo wiedział, że wyniki będą przekłamywać rzeczywistą skalę poparcia dla secesji Katalonii i tym samym zbytnio działać na wyobraźnię.
Niestety, w przypadku takich decyzji zawsze ktoś cierpi.

0

Wynik był 90/10 bo głosowanie wyglądało tak, że jeśli chciałeś głosować, to karty do głosowania drukowało się samemu w domu i zanosiło do lokalu wyborczego. Siłą rzeczy głównie ci, którym zależy na secesji zmobilizowali się i wykonali te czynności. Natomiast ci, którym zależy na pozostaniu w granicach Hiszpanii oraz ci, którzy nie mają pewności, która opcja jest lepsza, nie czuli takiej motywacji i w większości olali temat.
Niedawno władze Katalonii przeprowadziły na próbie 55 000 losowych mieszkańców sondaż w sprawie niepodległości i wyniki były na poziomie 49,4% przeciwko wydzieleniu, 41,1% za niepodległością (więcej tutaj: https://goo.gl/ApKiBm).
Śmiem twierdzić, że tylko wtedy gdy referendum byłoby oficjalne, a jego wynik niósłby za sobą konkretne skutki prawne, to do urn poszliby wszyscy zainteresowani losem Katalonii, a nie tylko ci, którym zależy na odcięciu się od Madrytu.

4

W zasadzie to nie było referendum, a raczej sondaż, albo plebiscyt. Głosowanie miało na celu jedynie pokazanie jaki odsetek Katalończyków chciałoby, aby Katalonia podjęła dalsze kroki prawne w celu zyskania niepodległości. Generalnie wynik prawdopodobnie byłby w granicach 50/50, bo sami Katalończycy nie są do końca pewni czy na chwile obecną dążenia niepodległościowe moga przynieść Katalonii wiecej korzyści, czy strat. Za to resza Hiszpanii ma świadomość, że wydzielenie się Katalonii będzie dla pozostalych regionów bardzo niekorzystne (Katalonia jest najbardziej rozwinietym gospodarczo regionem Hiszpanii. Dlatego ja nie rozumiem decyzji Rządu hiszpańskiego. Plebiscyt mógl sie normalnie odbyć, a jego wyniki najlepiej byłoby skomentować jako wyraz braku przekonania samych Katalończykow co do zasadnosci secesji. Katalończycy czuli by satysfakcję z możliwości wypowiedzenia się i w pewnym sensie ich potrzeba podkreślenia tożsamosci narodowej zostałaby w ten sposób zaspokojona ("w końcu mielismy prawo wypowiedziec się we wlasnej sprawie bez ingerencji Madrytu, świetnie się spisaliśmy, widać że jako Katalończycy potrafimy sie solidaryzować i integrować w ważnych dla naszego regionu sprawach"), z drugiej strony Madryt miałby argumenty, żeby plebiscyt zbagatelizować ("wyniki są niejednoznaczne, sami nie potraficie zdecydować czy czujecie sie bardziej Hiszpanami, czy bardziej Katalonczykami). Wilk byłby syty i owca cała. A to co się wydarzyło spowoduje tylko i wyłącznie podwyższenie już istniejącego muru między Katalonią a resztą Hiszpanii. Chociaż przyznam szczerze, że odrobinę zrozumienia dla Rządu mam, ponieważ wiem, że główną obawą było nie to, że większość Katalończyków zagłosuje za niepodległością, tylko to, że przyzwolenie Madrytu na separatystyczne zapędy będą chcieli wykorzystać też Baskowie, którzy zdecydowanie bardziej marzą o niepodległości niż Katalonia...

3

Jak to możliwe, że mecz rozgrywany jest bez udziału kibiców, a w 70 minucie na boisko wbiegł kibic? :D

0

23.12.2017, godzina 13. Termin średnio atrakcyjny, ale dobrze chociaż, że to sobota :)

0

Drużyna nie jest słaba, tylko mało biega, a jak biega to wolno, a jak szybko, to z kolei bez pomysłu. Brakuje też celnych strzałów. Momentami było widać, jak piłkarze Realu wyprzedzają naszych w sprincie, w przyjęciu, w dryblingu. To nie kwestia umiejętności piłkarskich tylko słabego przygotowania. Z jednej strony rozumiem Valverde, bo nasze trasfery są jakąś kpiną i w zasadzie nie do końca wie jak tą drużynę rzeźbić. Z drugiej - dziś Real zagrał bez Ronaldo i jakoś Zizou potrafił wszystko poukładać, jak w szwajcarskim zegarku. Dobrze poukładana grupa równych, mocnych, pewnych siebie zawodników to podstawa.

0

Tragedia. Najgorszy mecz Barcelony odkąd śledze ich losy, czyli od 1996 r. Real pod wodzą Zizou zgarnia wszystko jak leci, tak jak Barca za czasów Guardioli. Mam nadzieję, że te słabe początki Valverde są takim samym złym dobrego początkiem, jak było w przypadku Pepa na poczatku jego przygody z 1-szą drużyną :)

0

W 1943 roku w finale Pucharu Generalisimusa Barca wygrała pierwszy mecz 3:0. Przed rewanżem piłkarzy Barcy odwiedził w szatni wysłany przez Franco szef bezpieczenstwa wewnętrznego. Real wygrał 11:1. Jest to jeden z największych skandali w historii futballu. Jeśli go nie znasz - przykro mi. Co usłyszeli piłkarze Barcelony od hiszpańskich eSBeków, możesz sobie wyobrazić.
Jedną z najczarniejszych dat w historii klubu, był 16 marca 1938 roku. Podczas nalotu wojsk frankistowskich na Barcelonę, ucierpiała spora część miasta, ale wosska generała skupiły się na stadionie - był on, wraz z klubowym muzeum, najbardziej zniszczonym obiektem.

W 1940Franco nakazał zmienić nazwę klubu z katalońskiej na hiszpańską i herb (z 4 do 2 czerwonych pasów na Seneyrze – flaga regionu Katalonii). Mało tego, na miejsce prezesa Blaugrany obsadził markiza De la Mesa de Asta, zadeklarowanego hiszpańskiego nacjonalistę. Wtedy środkami administracyjnymi ograniczano finanse dla klubu, blokowano możliwość transferów do Barcy i rozgrabiono klubowy majątek.

Nazwisk zawodników, którzy pod przymusem musieli przejść do Realu teraz Ci nie wymienię, bo nie mam dostępu do bibliografii, ale działoło to trochę podobnie jak w warszawskiej Legii z okresu PRL, kiedy była klubem wosjkowym. Jak ktoś się wyróżniał w jakimś klubie, dostawał "propozycję" przejścia do Legii. Jak nie chciał - dostawł stawkę do wojska i 3 lata wycięte z kariery. Czyli w zasadzie jej koniec. W Hiszpanii Franco stosował podobne, ale także i inne metody.

1

O kurde. Trochę mi to przypomina granie w FIFE na poziomie amator :D

0

Pani, która gotuje herbate dla zawodników Mieszka Gniezno po meczach mówi, że remontada jest możliwa. I komu tu wierzyć? :/

0

Ogólnie to i tak teraz są mniejsze wałki niż za czasów dyktatury genrała Franco, który uwielbiał Real, i który dyskryminował pozostałe drużyny, zwłaszcza Barcelonę i Athletic Bilbao. Na porządku dziennym było wydawanie nakazów przejścia do Realu najlepszym zawodnikom innych klubów pod groźbą zabicia kogoś z rodziny, wyrzucenia kogoś z pracy, wsadzenia do więzienia za jakąś poerdołę, odbierania paszportu przed zagranicznymi meczami czy też inne machlojki jak choćby ta z Alfredo di Stefano, który przecież miał być piłkarzem Barcelony, a dziwnym trafem został piłkarzem Realu. Także dziś to Real i tak jest w miarę na równi z innymi klubami traktowany :) Musi tak jak inni walczyć o to mistrzostwo. W przeciwieństwie do okresu prawie 40 lat rządów Franco, a zwłaszcza 20 lat pomiędzy 1955 a 1975, kiedy dyskryminacja katalonczyków przybrała najbardziej na sile i kiedy to Real w ciągu 20 lat zdobył bodaj 14 tytułow mistrza Hiszpanii i 6 Pucharów Europy (Barcelona w tym czasie 4 Mistrzostwa). Po śmierci Franco Realowi już tak dobrze nie szło

2

Mam nadzieję, że szacowny zarząd wiedział co robi, sprowadzajac tego piłkarza. Co do ocen, zwłaszcza w kontekście tego, że w Polsce mu się nie udalo, to zwracam uwagę, że to nie jest żaden wyznacznik tego, że jest słaby. Michaelowi Essien też sie w Polsce kariery zrobić nie udało, a chwilę później okazał się być w Chelsea i Realu bardzo ważnym zawodnikiem, który świetnie sie wywiązywał ze swoich zadań.

3

hahaha
haha
ha

0

Faktycznie, zwracam honor :)

Jeśli kogoś to interesuje to sprawdziłem te kwestie dokładnie.

Zacząć trzeba od tego, że aby odejść z Barcelony to Neymar musi zapłacić karę umowną, zwaną klauzulą odstępnego, w wysokości 222 mln euro. Te pieniądze Neymar ma otrzymać od PSG jako darowiznę. W tym przypadku chodzi więc o podatek od darowizny, jaki PSG będzie musiało zapłacić fiskusowi z tytułu wręczenia Neymarowi 222 mln euro na zapłacenie Barcelonie kary umownej za odstąpienie od umowy. We Francji podatek od darowizny to nie bagatela 60%!!! Obowiązek zapłaty leży co prawda po stronie obdarowanego, ale tak samo jak i u nas, może go wpłacić zarówno darujący, jak i obdarowany - zależy jak się między sobą umówią.

Oczywiście raczej Neymar nie przeszedłby do PSG gdyby sam jeszcze musiał zapłacić 133 mln euro podatku od darowizny (w przypadku żądania przez Barcelonę pełnych 222 mln za odstąpienie od umowy).

Natomiast gdyby PSG nie musiało dawać Neymarowi 222 mln euro darowizny na zapłacenie kary za przedwczesne zerwanie umowy, tylko dogadali by się z Barceloną, że zapłacą bezpośrednio Barcelonie np. 150 mln euro + dadzą jakiegoś zawodnika, to wówczas byłaby to zwykła transakcja kupna sprzedaży. Wówczas to na Barcelonie spoczywałby obowiązek zapłacenia podatku hiszpańskiemu fiskusowi z tytułu wzbogacenia się.

Myślę, że trochę jaśniej tutaj to opisałem, niż było to opisane w artykule :)

0

Tak jak Mączyński wprowadził wczoraj Legię do Ligi Europy ;)

2

Jakaś bzdura. Przecież bez względu na to jaką kwotę paryżanie zapłacą, będą musieli zapłacić także podatek. Czy to będzie 222 mln euro (czyli równowartość klauzuli), czy 221 mln euro (czyli kwota mniejsza niż ustalona kwota odstępnego), nie ma praktycznie różnicy. Urzędu skarbowego nie interesuje to czy jakiś warunek zapisany w dwustronnej umowie został spełniony, czy też nie, tylko faktyczna ilość przepływającej gotówki. Artykuł jest więc alb źle przetłumaczony, albo tekst pierwotny jest jakąś kompletną bzdurą.

0

O co chodzi z tym ojcem Neymara? Kim, oprócz bycia ojcem, jest ten gość dla Neymara, że chce takie pieniądze? Bo agentem Neymara nie jest. Jest nim Wagner Ribeiro.

0

Oczy bolą od tego "rzyczyc"...

21

Bez przesady. Przecież jeszcze w trakcie tej całej sagi transferowej Neymar grał z Barcą, widział się codziennie z kumplami i jestem pewien, że oni już dobrze wiedzieli, że odejdzie. Wybaczcie, ale nie wyobrażam sobie, żeby taki Pique nie podbijał do Neymara w związku z tą sytuacją i nie pytał go "Ney, co odwalasz z tym PSG? Jak to w końcu jest, przechodzisz do Paryża, czy nie? Tylko nam tu nie pie*dol głupot!" Tak więc jestem w 100% przekonany, że kto jak kto, ale kumple z drużyny dobrze wiedzieli co się święci. Dzisiejszy poranek to była zwykła grzecznościowa oficjalka, wizyta z przysłowiową bombonierką za gościnę i wspólne granie.

0

Mam dokładnie takie samo wrażenie. Ney teraz może się trochę poczuć jakby był w końcu tą upragnioną gwiazdą nr 1 w Barcelonie ;D

0

Co do pierwszego primo - czy muszę mieć dowody na potwierdzenie tezy, że z niewolnika nie ma pracownika? Przecież to fakt notoryjny...

Co do drugiego primo - piszesz, że "upchaliśmy skład kupa przeciętnych (jak na nasz poziom) graczy i skutek taki ze mamy zbyt szeroka kadre, a mamy problem ze zrobieniem 1 składu" i jednocześnie "MSN (...) oni sa po prostu najlepsi na swojej pozycj". Czyli Twoim zdaniem mamy obecnie skład złożony z grupy przeciętniaków oraz trzech gwiazd z absolutnego topu, tak? I co zdobyliśmy w zeszłym sezonie? A Real poszedł po rozum do głowy i zbudował drużynę złożoną z świetnych, równych zawodników w każdej formacji i co zdobył? CL oraz La Liga. To tylko potwierdza, że lepiej mieć skład złożony z wielu zaangażowanych, świetnych zawodników, niż zlepek przeciętniaków, których muszą ciągnąć trzy gwiazdy. Czyli, że wyszło na moje.

Co do trzeciego i ostatniego primo - €222 mln nie jest kaczką dziennikarską, ale kwotą wpisaną do umowy zawartej z Neymarem. Jest to informacja podana oficjalnie przez klub (więcej tutaj: https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/612482/neymar-na-dluzej-w-barcelonie-kosmiczna-klauzula-odstepnego). Wpłacenie tej kwoty (zwanej potocznie "klauzulą odstępnego" - od odstąpienia od umowy) przez zawodnika (nie przez inny klub, ale właśnie przez zawodnika!) pozwala mu zerwać kontrakt przed terminem na jaki została zawarta, tj. w tym konkretnym przypadku przed 30.06.2021 r. Tak samo jest gdy zawierasz umowę abonamentową z T-Mobile na 24 miesiące, ale chciałbyś wcześniej zmienić operatora. Wtedy musisz zapłacić karę umowną w wysokości powiedzmy 400 zł (choć w umowach abonamentowych ta kwota zależy najczęściej od ilości miesięcy jaka pozostała do końca umowy).

Co do poziomu piłkarskiego Neymara - nie mam mu nic do zarzucenia, bo wielokrotnie grał świetnie, czasem był nawet pierwszoplanową postacią na boisku. Ale w wielu meczach był niewidoczny. W każdym razie nie rozwinął się tak, jak wszyscy mu wróżyli, a w mojej subiektywnej opinii, w ostatnim sezonie był nawet mniej produktywny niż rok wcześniej, co potwierdzają choćby statystyki goli i asyst.

0

Czemu bezsensowne? W umowie jest zapisane, że Neymar zgadza się świadczyć usługi na rzecz Barcelony przez 5 lat, od 2016 r. do 2021 r. W przypadku, gdyby chciał zerwać tę umowę przed czasem, ponieważ chciałby zmienić pracodawcę, to musi zapłacić klauzulę umowną w wysokości €222 mln.
Gdyby nie było umów, to każdy mógłby sobie w dowolnym momencie przechodzić z jednego klubu do drugiego za darmo, bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji...

0

Jest to jakieś rozwiązanie. Z tym, że nie mamy pieniędzy na Coutinho. Tak samo zresztą jak na Verattiego. Żeby kupić tych zawodników, musimy kogoś sprzedać. I to kogoś odpowiednio cennego.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: