2

Nie zdziwię się jeśli już się to tutaj pojawiło (w tym przypadku poproszę link do wątku), ale w związku z wyborami w USA zapraszam do postowania Waszych typów wyników, najlepiej rozbitych na stany.

Ja zacznę:

https://www.270towin.com/maps/wk8Jz

Oczywiście jest bardzo spora szansa, że się na tym przejadę, ale w każdym razie uważam taki rozkład za mocno prawdopodobny. MN może powinna być na ciemna, ale ciężko mi tam coś oszacować. Ogólnie sytuacja wygląda dobrze dla Bidena, ale Trump też ma spore szanse i skreślenie któregokolwiek z kandydatów jest moim zdaniem mocno naiwne.

Zapraszam do zabawy - trafna prognoza zapewni Wam chwałę na wieki (albo kilka poleceń po Waszym komentarzem i dodatkowy respekt na LR).

0

@klemens100 Prezydenta w przypadku remisu wybiera Izba, ale głosowanie odbywa się delegacjami, tzn. repsi z Kalifornii oddają wspólnie jeden głos. W takiej sytuacji Trump praktycznie na pewno wygrywa, bo wystarczy mu 26 stanów, bez znaczenia jest ich liczba ludności. Wyoming i Alaska mają łącznie więcej głosów niż cała CA.

0

@tobiasson92 akurat Kalifornia nie jest w żadnym przypadku kluczowym stanem w tych wyborach. Mimo sondaży Teksas raczej pójdzie do Trumpa, już O'Rourke miał sprawić, że Teksas będzie niebieski i nie wyszło. Osobiście uważam, że za 4 lata jest na to szansa, ale aktualnie raczej nie.
Natomiast problemem Trumpa jest fakt, że kluczowe swing states mu uciekły. Nawet jeśli utrzyma Florydę, to nie gwarantuje mu to zwycięstwa i raczej Pensylwania będzie bardziej krytyczna. Jeśli Trump wygra Florydę i Pensylwanię, to kluczową może okazać się Arizona, gdzie wygrał w 2016 Trump, ale którą aktualnie olewa i która może dać zwycięstwo Bidenowi.

W każdym razie mogę Wam powiedzieć, że moim zdaniem najważniejsze stany w tym roku to:
Pensylwania (Trump *musi* wygrać, żeby mieć szanse)
Arizona (Trump *musi* wygrać, jeśli nie zgarnie Florydy i Pensylwanii)
Floryda (Trump *musi* wygrać, inaczej jest imo bez szans)
Wisconsin (Trump może sobie pozwolić na stratę WI jeśli zdobędzie pozostałe trzy; jeśli Trump wygra w Wisconsin to pewnie wygra też wybory)

Zakładam, że Biden dość spokojnie wygra Michigan, ale może się mylę i jest to też ważny stan, gdzie w 2016 zwyciężył Trump. Jeśli znowu tam wygra, to też prawie na pewno zgarnie drugą kadencję.

Zapraszam do robienia screenów i wyśmiewania mnie za dwa miesiące jeśli się pomylę.

5

@DaPi @TheMugShot Florin Răducioiu jest z tego co wiem jedynym takim piłkarzem. Co więcej, oprócz niego tylko Christian Poulsen grał w Hiszpanii, Włoszech, Anglii, Niemczech i Francji.
Jeśli inaczej zdefiniujemy TOP 5, to sprawa wygląda trochę inaczej.
Np. Bojan Krkic (Ajax), Jonathan de Guzman
(Feynoord), Jon Dahl Tomasson
(Ajax i Feynoord) oraz Gheorghe Popescu​
(PSV) strzelali w Hiszpanii, Włoszech, Anglii i Niemczech oraz Holandii, ale we Francji nie grali.
Nie znalazłem natomiast nikogo z ligi portugalskiej.

1

@Ghostface @chudymc PogChamps jest bardzo fajne, bo można dość łatwo zrozumieć co się dzieje na szachownicy i zauważyć błędy itp. W dodatku komentatorami są mistrzowie szachowi, więc można się sporo dowiedzieć.
Za partią między dwoma GMami nie idzie nadążyć (chociaż agadmator trochę ułatwia sprawę).

2

@chudymc zgadzam się z @tediko - warto najpierw ogarnąć generalne podstawy rządzące otwarciami, potem maty i taktyki, bo są to rzeczy, które przydadzą Ci się w każdej partii.
Moim zdaniem na początku największe znaczenie będą miały taktyki - wielu graczy nie będzie wyczulonych na widełki itp.
No i najważniejsze - praktycznie każda partia będzie rozstrzygnięta w wyniku jakiegoś rażącego błędu. Staraj się zawsze upewnić, że przeciwnik nie jest w stanie Cię zaskoczyć w następnym ruchu i powinno być ok.
Natomiast zaletą wyuecznia się matów jest to, że często jesteś w stanie całkowicie pominąć grę środkową wymieniając z przeciwnikiem figury i od razu przejść do gry końcowej, gdzie właśnie umiejętność matowania będzie kluczowa.
Osobiście nie skupiałbym się na tym etapie na nauce otwarć, ponieważ:
1) część z nich działa tylko, jeśli przeciwnik będzie 'współpracował'
2) zbyt kurczowe trzymanie się konkretnych systemów bez dokładnego zrozumienia dlaczego właśnie tak się gra to pułapka; wcześniej czy później ktoś wykorzysta Twoje otwarcie przeciwko Tobie
3) jest bardzo niewiele systemów, które możesz zastosować grając zarówno białymi jak i czarnymi
4) lepiej przeznaczyć ten czas na bardziej uniwersalnie przydatne rzeczy i dopiero później wziąć na tapet same otwarcia

1

@dawo17 Pozwolę sobie dodać coś od siebie, mam nadzieję, że to nie problem.

#496
Polskie określenie "silnik turboodrzutowy" jest trochę niefortunne, ponieważ odnosi się zarówno do silników turbowentylatorowych (turbofan) jak i właściwych turboodrzutowych (turbojet). Te pierwsze są standardem w transporcie cywilnym (choć na krótszych dystansach z powodzeniem konkurują z nimi wydajniejsze przy niższych prędkościach silniki turbośmigłowe). Silniki turboodrzutowe (turbojet) były zainstalowane np. na Concorde, ponieważ taki typ znacznie lepiej nadaje się do lotów ponaddźwiękowych od silników turbowentylatorowych z wysokim stosunkiem dwuprzepływowości.
Silnik odrzutowy to jeszcze szersze pojęcie, które obejmuje m.in. również egzotyczne silniki strumieniowe (ramjety i scramjety).
Oczywiście używanie tych określeń w znaczeniu potocznym nie jest żadnym problemem, ot, taka ciekawostka dla tych bardziej zainteresowanych tematem.

#498
Rozpiętość skrzydeł A380 jest krótsza o około 10m od optymalnej, ponieważ szersze samoloty nie zmieściłyby się w standardowe sloty na lotniskach. Ucierpiało na tym zużycie paliwa, co skutkuje wyższymi kosztami operacyjnymi. Jest to jeden z wielu powodów ostatecznego upadku A380 (w przyszłym roku wyprodukowane zostaną ostatnie sztuki, kilkanaście lat wcześniej niż początkowo planowano).

1

@SHIBA Pierwszy komentarz w trzecim linku od ŚP. Odesseirona... brakuje go tutaj.

31

Diabeł tkwi w szczegółach II

W Japonii właśnie wybiła 10:00 rano, więc czas na kolejny post. Dzisiaj o parze słów, które oznaczają wprawdzie zupełnie co innego, brzmią jednak zdradziecko podobnie. Zapraszam do czytania.

Słowa, o których mowa, to 主人| shujin i 囚人|shūjin. Jedyna różnica w wymowie - długa samogłoska "ū" zamiast zwykłej krótkiej "u".
W dodatku oba słowa to rzeczowniki, oba opisują osoby, więc ewentualną pomyłkę trudniej wychwycić.
Nawet drugi znak jest w obu przypadkach identyczny - 人, czyli "człowiek, osoba".


Co zatem oznacza 主人? 主 to tyle, co "gospodarz, pan domu". Stąd już niedaleko do 主人, czyli "męża".
Natomiast 囚人 znaczy... "więzień". Serio. Spójrzcie zresztą na 囚 dokładniej, a dostrzeżecie tam osobę (人) zamkniętą w klatce bez wyjścia (囗).

PS sam wcale nie jestem niczyim więźniem.
Oczywiście, że nie.
Macie moje słowo.
Oraz słowo mojej lubej.
Ciężko mi narzekać, serio.
Yyyy, to by było na tyle... Dobranoc

@elmayakos @PatrychoO @Kajtek77 @Coutinho007 @Symson @Danny Gaucho @Khajio @fart @Messiah10 @MarioVeB!

Linki do poprzednich postów znajdziecie tutaj:
http://ntpd.eu/rJ3Wp/

14

Zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu, czyli jak śmieją się Azjaci

haha, lol, XD - wszystkie z nich już na pewno widzieliście, część z Was korzysta z wszystkich z nich na co dzień. Są one stosunkowo międzynarodowe, ale istnieją też warianty charakterystyczne dla określonych języków. Na przykład Hiszpanie zamiast haha piszą jaja, ponieważ bardziej im to pasuje fonetycznie, a Francuzi mają swoje wersje lol, w tym mdr (mort de rire - "śmierć ze śmiechu"). A jak to wygląda w Azji? Jak Azjaci wyrażają takie rzeczy w formie tekstowej? Zapraszam do czytania.


Zacznijmy od chińskiego. Tutaj sprawa jest stosunkowo prosta, ponieważ mamy do czynienia z kalką językową. Chińczycy i Tajwańczycy piszą po prostu 哈哈|haha. Znak 哈 jest onomatopeją śmiechu, nie ma tu żadnej filozofii. Istnieje jeszcze kilka alternatyw (np. 呵呵|hehe), ale generalnie wszystko opiera się o te same zasady, a 哈哈|haha jest najbardziej rozpowszechnione i neutralne.

W Japonii sprawa jest ciekawsza. Często spotkamy się z 笑|wara, które jest skrótem od czasownika 笑う (śmiać się/uśmiechać się). 笑 jest jednak raczej używane gdy napiszemy coś jako żart i chcemy uniknąć nieporozumienia, rzadziej jako odpowiedź w stylu "haha". Można to zatem porównać raczej do emoji lub emotikonów typu :P i :)
Zamiast "lol" lepiej zatem napisać www (generalnie liczba "w" jest dowolna, ale standard to 3). Wywodzi się to od wymowy znaku 笑, jednocześnie brzmi to jak rechot (po japońsku w jest wymawiane jak polskie ł, więc przypomina to huehuehue). Jeśli zatem spotkacie się kiedyś z postem po japońsku zakończonym "www", to możecie mieć pewność, że nie chodzi o world wide web.

Bonus: Korea
Dzisiaj wyjątkowo będzie również o Korei. Koreańczycy piszą w takich sytuacjach po prostu ㅋㅋㅋ. ㅋ to koreańska spółgłoska "k", ale w przeciwieństwie do Japonii raczej nie spotkacie się z zapisem w alfabecie łacińskim. ㅋㅋㅋ to również onomatopeja, spróbujcie sami wymówić kilka razy pod rząd "kkk" (~ky ky ky). Na Zachodzie k i kk to często alternatywna forma zapisu ok. Jeśli zatem kiedyś przyjdzie Wam pisać z Koreańczykami, to uważajcie, bo mogą oni zrozumieć Waszą zgodę jako wyśmianie ich pomysłu.

@elmayakos @PatrychoO @Kajtek77 @Coutinho007 @Symson @Danny Gaucho @Khajio @fart @Messiah10 @MarioVeB!

Linki do poprzednich postów znajdziecie tutaj:


http://ntpd.eu/rJ3Wp/

1

@MarioVeB! jestem inżynierem :)

12

W świecie finansów, czyli Liczby III

Pisałem już o tym jak działa chiński/japoński system liczb (https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-8723551#comment-8723551) oraz o tym dlaczego cyfry arabskie są trochę jak pismo chińskie (https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-8784571#comment-8784571). Dzisiaj będzie o pieniądzach.


Chińskie znaki oferują wiele zalet, ale mają też swoje problemy. Wiele z nich może zostać zmodyfikowanych poprzez dodanie kilku kresek. Jest to szczególnie niebezpieczne w przypadku transakcji finansowych - wyobarźcie sobie, że podpisujecie umowę, wg której jesteście zobowiązani zapłacić za usługę 1000 zł, ale ktoś dopisuje na końcu jeszcze jedno zero. Z tego powodu u nas zapisuje się kwoty zarówno liczbowo jak i słownie. Ponieważ w chińskim nie ma rozróżnienia na zapis cyfrowy i słowny, to takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. W dodatku często nie trzeba dopisywać kolejnych cyfr, z 一 (1) łatwo zrobić 二 (2) 十 (10) czy nawet 千 (1000) poprzez dodanie zaledwie jednej kreski. Jak zatem zapobiec oszustwom? Wystarczy wprowadzić alternatywny zestaw cyfr, używany tylko w transakcjach finansowych.*
Wygląda to następująco (zapis arabski - zapis regularny: zapis finansowy; cht - chiński tradycyjny, chu - chiński uproszczony, ch - chiński tradycyjny i uproszczony, jp - japoński):
1 - 一: 壹 (ch) 壱(jp)
2 - 二: 貳(cht) 贰 (chu) 弐 (jp)
3 - 三: 參(cht) 叁 (chu/jp)
4 - 四: 肆 (ch) 四 (jp)
5 - 五: 伍 (ch) 五 (jp)
6 - 六: 陸 (cht) 陆 (chu) 六(jp)
7 - 七: 柒 (ch) 七 (jp)
8 - 八: 捌 (ch) 八 (jp)
9 - 九: 玖 (ch) 九 (jp)
10 - 十: 拾 (ch) 拾 (jp)
100 - 百: 佰 (ch) 百 (jp)
1000 - 千: 仟(ch) 千(jp)
10 000 - 萬(cht),万(chu/jp): 萬
Jak widzicie, większość znaków alternatywnych nie przypomina ani trochę swoich regularnych odpowiedników. W dzisiejszych czasach znacznie rzadziej używa się zapisu finansowego, ponieważ większość transakcji jest elektroniczna, mało kto ręcznie wypisuje czeki. Jednak znaki te nadal są jak najbardziej obecne w życiu codziennym. Znajdziemy je mianowicie na banknotach.
Spójrzcie zresztą sami.
Chiny (圆 to po prostu "yuan", nie część liczby):
https://cdn1.i-scmp.com/sites/default/files/styles/768x768/public/2015/11/12/renminbi-100.jpg?itok=P-YxaFRw

Hongkong (港幣 - Dolar Hongkoński; 元 - swego rodzaju liczebnik):
https://banknotenews.com/wp-content/uploads/2020/01/Hong_Kong_HSBC_50_dollars_2018.01.01_B697a_PNL_AD_984058_f.jpg

Makau (圓 to tradycyjny zapis "yuan"):
https://macaulifestyle.com/wp-content/uploads/2018/08/28147772270_6d85a5126f_b1-1024x920.jpg

Tajwan:
https://www.leftovercurrency.com/wp-content/uploads/2017/10/200-new-taiwan-dollar-banknote-obverse-1.jpg

Japonia (円 to po prostu "jen"):
https://www.financemagnates.com/wp-content/uploads/2016/04/yen.jpg

Moim zdaniem Hongkong ma zdecydowanie najprzyjemniejsze dla oka banknoty, a Wy co o tym sądzicie? W przyszłości planuję post o wszystkich walutach, które znalazły się w tym poście. Tam też wyjaśnię, o co chodzi z 圆, 圓, 円 itd.

* Na pierwszy rzut oka jest to trochę bez sensu, nie łatwiej byłoby zachować tylko te bardziej skomplikowane znaki, zamiast używać dwóch różnych zestawów? Jednak w większości przypadków znaki regularne są wystarczające, w dodatku znacznie łatwiejsze do zapisania, więc takie rozdzielenie jest bardzo przydatne. Trochę tak jak u nas 1000 jest zazwyczaj wystarczające, ale w określonych sytuacjach napiszemy też słownie "tysiąc".

@Symson @MarioVeB! @Messiah10 @Danny Gaucho @dawo17 @lukasbarca86
@Coutinho007 @Kajtek77 @Khajio @fart

Linki do poprzednich postów znajdziecie tutaj:
http://ntpd.eu/rJ3Wp/

1

@Pablit warto dodać, że FFP to regulacje UEFA, zatem kluby z Bliskiego Wschodu, Azji czy Ameryk mógłyby teoretycznie zapłacić dowolną kwotę. Bardzo mało prawdopodobne, ale skoro już gdybamy...

2

@Sandman21 @MarioVeB! Dzięki, takie opinie mnie zawsze motywują, żeby kontynuować robotę i regularnie postować.

0

@dawo17 Gdzieś kiedyś czytałem, że Tornado nie było w stanie nadążyć za Concorde i ten musiał zwolnić do bodajże Mach 1,6? Teraz sprawdziłem i Tornado ma niby prędkość maksymalną 2,2 macha, ale to na pewno z włączonymi dopalaczami.
Wiesz może coś więcej?

25

Twelve Years a Slave, czyli jak Japończycy uczą się znaków

Wspominałem już, że w Japonii istnieje lista 2136 znaków uważanych za niezbędne w życiu codziennym. Po japońsku nazywają się 常用漢字|jōyō kanji czyli "często używane znaki chińskie/kanji". 2136 to naprawdę sporo, jak zatem wygląda nauka kanji w Japonii?
https://x.com/maplerart/status/1217765906815897601
Nauka znaków zaczyna się już w pierwszej klasie (w wieku 6 lat) i towarzyszy uczniom aż do zakończenia edukacji w szkole. Pierwsze 6 lat (szkoła podstawowa) ma dokładnie rozpisaną kolejność i liczbę nauczanych znaków:
1. klasa - 80 znaków
2. klasa - 160 znaków
3. klasa - 200 znaków
4. klasa - 200 znaków
5. klasa - 185 znaków
6. klasa - 181 znaków
Co daje łącznie 1006 znaków. Co ważne, większy nacisk kładzie się na użyteczność, nie prostotę znaków, stąd część stosunkowo skomplikowanych, ale często używanych znaków jest nauczanych bardzo wcześnie:
顔(twarz) czy 曜(dzień tygodnia) - 2.klasa
題 (temat, problem) czy 橋 (most) - 3. klasa
鏡 (lustro) czy 機 (maszyna) - 4. klasa
Analogicznie znajdziemy też bardzo proste znaki, które jednak nie są tak przydatne:
亡 (martwy), 干 (suchy) - 6. klasa
久 (długi czas) - 5. klasa
士 (żółnierz) - 4. klasa (o tym znaku napisałem już posta "Diabeł tkwi w szczegółach": https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-8767723#comment-8767723)

Generalnie wszystkie te 1006 kanji jest jednak używane bardzo często, w dodatku żaden z nich nie składa się z więcej niż 20 kresek.

Od poziomu gimnazjum jest większa dowolność, szkoły i nauczyciele sami decydują, w jakim tempie i w jakiej kolejności nauczać kolejnych znaków. Choć szkoła jest obowiązkowa tylko do zakończenia gimnazjum, to 94% uczniów idzie do liceum i generalnie to właśnie w 12. roku nauki (czyli 3. klasie liceum) Japończycy poznają ostatnie kanji z listy jōyō.
Na poziomie szkoły średniej znajdziemy w końcu znaki składające się z ponad 20 kresek, ale jest ich zaledwie 11!
Najbardziej skomplikowany z nich to 鬱 (mrok, 29 kresek).
鑑 (okaz, 23), 襲 (atak, 22) czy 艦 (okręt wojenny, 21) to kilka innych przykładów.

Ok, wiemy już, jak to wszystko jest zorganizowane, ale jak oni się tego uczą?
Nauka w podstawówce polega głównie* na wkuwaniu i zapisywaniu znaków aż do zapamiętania. Dopiero starsze dzieci zaczynają bardziej polegać na mnemotechnikach. Nic więc dziwnego, że nauka 2136 znaków zajmuje im aż 12 lat...
Tym bardziej imponujące, że ich system nauczania jest oceniany tak wysoko**, chociaż tyle czasu "tracą" na naukę znaków.

Zaraz, czy to oznacza, że japońskie dzieci nie są w stanie przeczytać gazety?
Nie do końca. Bardzo często dzieci rozumieją i potrafią przeczytać (ale niekoniecznie napisać) znaki, których jeszcze się nie uczyły - tak jak i my większości słów uczymy się od środowiska, szkoła pomaga nam z ortografią itd. Jest spora szansa, że 12-latek zrozumie artykuł w dzienniku, choć niektóre słowa na pewno sprawią mu problemy.
Teksty skierowane do dzieci i młodzieży zawsze oferują fonetyczną transkrypcję kanji (tzw. furigana - to małe pismo na prawo od znaków):
https://www.nippon.com/en/ncommon/contents/nipponblog/55352/55352.jpg

* istnieją oczywiście wyjątki, wszystko zależy od znaku, np. 火 (ogień) przypomina płomień i właśnie tak dzieci to zapamiętują
**https://en.wikipedia.org/wiki/Trends_in_International_Mathematics_and_Science_Study

@Symson @MarioVeB! @Messiah10 @Danny Gaucho @dawo17 @lukasbarca86
@Coutinho007 @Kajtek77 @Khajio @fart

Linki do poprzednich postów znajdziecie tutaj:


http://ntpd.eu/rJ3Wp/

23

Na koniec świata i z powrotem, czyli historia keczupu
https://x.com/landoffacts/status/1294095163061657601
Frytki - jak można ich nie lubić? Wiadomo, nie są zdrowe, ale raz na jakiś czas można sobie przecież pozwolić. A jak frytki to i keczup, nie?
Czy wiedzieliście jednak, że keczup pochodzi z Chin? No, poniekąd.

Nazwa keczup wywodzi się od 鮭汁/鲑汁(dosłownie "sok łososiowy"), oznaczającego zaprawę do fermentowania ryb. W dialekcie Hokkien 鮭汁/鲑汁 wymawiane jest kôe-chiap. Z Chin keczup trafił do Malezji i Singapuru, gdzie w XVIII w. po raz pierwszy spotkali się z nim Europejczycy. Co ciekawe, ta pierwotna wersja keczupu nie zawierała pomidorów i wcale nie przypominała znanego nam sosu. Początkowo Brytyjczycy starali się po prostu odtworzyć smak oryginału, a najpopularniejszy był keczup z grzybów. Dopiero około 100 lat później jakiś geniusz wpadł na pomysł, żeby zrobić keczup z pomidorów - bohater, na którego nie zasługiwaliśmy, ale którego potrzebowaliśmy.

Dziś keczup jest jednym z najpopularniejszych sosów na świecie, obok takich znakomitości jak sos sojowy czy majonez. Wskutek globalizacji keczup pomidorowy zawitał w domu swoich przodków - Azji Wschodniej. Jednak nazwa "sok łososiowy" nijak nie pasowała do najlepszego przyjaciela frytek i zapiekanek. Z tego powodu keczup to po chińsku 番茄醬/番茄酱|fānqiéjiàng, czyli po prostu "sos pomidorowy".

@Symson @MarioVeB! @Messiah10 @Danny Gaucho @dawo17 @lukasbarca86

@Coutinho007 @Kajtek77 @Khajio @fart

Linki do wszystkich postów znajdziecie tutaj:

http://ntpd.eu/rJ3Wp/

2

@jcdenton i Belgrad!

2

@chudymc @Bykunn jeszcze Berno i teraz to już chyba wszystko.
Edit: @tristan87 mnie uprzedził.

15

Kioto, czyli Duran Duran po japońsku

Wracam po krótkiej przerwie. Jeśli przegapiliście ostatni post o tym jak powiedzieć "przepraszam" po japońsku na kilkanaście sposobów, to zapraszam tutaj:
https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-8811447#comment-8811447

Jakiś czas temu napisałem posta o znaczeniach chińskich i japońskich nazw geograficznych (znajdziecie go tutaj: https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-8732491#comment-8732491)


Wspomniałem wtedy m.in., że Tokio (東京) znaczy "Wschodnia Stolica" a Kioto (京都) to "Stolica". Jeśli przyjrzycie się tym znakom uważniej, to zauważycie, że znak 京 pojawia się w obu nazwach. Znak ten znaczy właśnie "stolica" i znajdziemy go również w chińskiej nazwie Pekinu (北京 - "Północna Stolica" ).
Po co nam w takim razie 都? Czy pełni jakąś funkcję, czy coś oznacza?
Tak, jak najbardziej. Po pierwsze, większość nazw geograficznych składa się z dwóch znaków, tak się po prostu przyjęło i do tego są przyzwyczajeni Japończycy i Chińczycy. Jednocześnie 都 jest niejako synonimem 京 i również oznacza "stolica". Znaki te wywodzą się z języka chińskiego i nie są powiązane etymologicznie. Japończycy przejęli je jednak jako warianty zapisu tego samego słowa*. I tak zarówno 京 jak i 都 można wymówić "Miyako"**. "Miyako" to właśnie rdzennie japońskie słowo na stolicę państwa. Teoretycznie zatem 京都 można by przeczytać "Miyako Miyako"... Na swój sposób byłoby to naturalne, ponieważ większość japońskich nazw geograficznych polega na kun'yomi (wymowie japońskiej), nie on'yomi (wymowie chińskiej) - wyjątkami są właśnie Kioto i Tokio. Oczywiście nikt o zdrowych zmysłach nie nazwie tak stolicy Japonii, ale jednak język japoński w teorii dopuszcza takie absurdy.

* w określonych przypadkach.
** kun'yomi

@Symson @MarioVeB! @Messiah10 @Danny Gaucho @dawo17 @lukasbarca86

@Coutinho007 @Kajtek77 @Khajio @fart

Wszystkie linki do poprzednich postów znajdziecie tutaj:

http://ntpd.eu/rJ3Wp/

0

@kuz jesteś pewien? Z Twojego cytatu można wnioskować, że chodziło właśnie o wygrane spotkania.

0

@damianex10 Jak na moje to tylko Linfield się wyłamało i nie wygrało swojego spotkania ze słabeuszami.

1

@kerouac Tak jak pisze @YoNoEntiendoNada, Messi od początku był w topowym klubie, w Barcelonie odnosił seryjnie sukcesy, nikt go nie wypychał (wręcz przeciwnie), ciężko w tym przypadku "zmierzyć" lojalność. Czy Ibrahimovic byłby legendą gdyby do końca kariery grał w Malmö FF? W Szwecji może i tak, ale na pewno nie w Europie. Jeśli jeszcze od początku grasz w jednej z topowych lig, to jest trochę łatwiej. Z drugiej strony w takich przypadkach trudniej się utrzymać w drużynie, czasem trzeba podjąć decyzję - godzę się z rolą rezerwowego, kończę karierę czy może jednak zmieniam klub? Messi ma przynajmniej ten komfort, że sam decyduje, czy chce zostać.

14

Gomen, sumimasen, shitsurei shimasu czyli jaki powiedzieć "przepraszam" po japońsku

Japończycy znani są ze swojej etykiety. Nie powinno być zatem zaskoczeniem, że nawet przeprosiny mogą w Japonii osiągnąć rangę sztuki. W japońskim istnieje przeszło kilkanaście* różnych wyrażeń, oznaczających mniej więcej "przepraszam" - zależnie od sytuacji tylko część z nich jest odpowiednia. Dzisiaj rzucimy okiem na kilka z nich.


1. 悪い悪い|warui warui
Warui warui znaczy "(ja) zły zły" i stanowi przyznanie się do winy. Jest to zwrot bardzo nieformalny, odpowiedni jeśli spóźnicie się o kilka minut na spotkanie z bliskim przyjacielem.

2. ごめん(ね)|gomen(ne) i ごめんなさい|gomennasai
Zarówno gomen(ne) jak i gomennasai należą do najczęściej używanych wariantów. Ten pierwszy jest zarezerwowany dla przyjaciół i znajomych (jeśli dobrze się znacie, to możecie powiedzieć gomenne). Gomennasai możecie spokojnie użyć w rozmowie z kolegami z pracy, ale lepiej unikać go gdy adresujemy przełożonych.

3. すみません|sumimasen
Sumimasen to słowo wytrych, jedno z pierwszych, które uczą na zajęciach japońskiego. Podobnie jak polskie "przepraszam" niekoniecznie oznacza przyznanie się do winy - możemy go również użyć gdy chcemy powiedzieć "Przepraszam, która godzina?" itp. Jeśli jednak popełnicie jakieś małe faux-pas, to również możecie powiedzieć sumimasen - przydatne jeśli na przykład przez przypadek popchniecie kogoś, wsiadając do zatłoczonego tokijskiego metra w godzinach szczytu.

4. 失礼します|shitsurei shimasu
Shitsurei shimasu znaczy mniej więcej "(przepraszam, że) przeszkadzam". Możemy go użyć, gdy chcemy przejść przez tłum ludzi - shitsurei shimasu da im znać, żeby odsunęli się na bok. Zwrotu tego użyjemy również, jeśli wychodzimy z pracy wcześniej niż koledzy.

5. 謝罪いたします |shyazai itashimasu
Prawdopodobnie najbardziej nieszczere przeprosiny w języku japońskim. Jeśli strona, na którą próbujecie się dostać, jest niedostępna lub produkt, który chcieliście kupić, jest wyprzedany, to najczęściej powita Was właśnie shyazai itashimasu.

6. 許して(ください)|yurushite (kudasai)
Dosłownie "(Proszę) wybacz mi". Yurushite (kudasai) to już zdecydowanie cięższa klasa - powiecie tak, jeśli rzeczywiście macie sporo na sumieniu. Być może naprawdę zawiedliście bliskiego przyjaciela?

6. 勘弁して(ください)|kanben shite (kudasai)
"(Proszę) okaż mi łaskę". Na pierwszy rzut oka wygląda podobnie do "(Proszę) wybacz mi", w rzeczywistości jest jednak znacznie bardziej formalne. Użyjecie go nie wtedy, gdy zawiedliście przyjaciela, ale gdy sami wbiliście mu (metaforyczny) nóż w plecy.

7.合わせる顔がない|awaseru kaoga nai
Awaseru kaoga nai oznacza mniej więcej "nie jestem w stanie spojrzeć Ci w oczy" i jest przeznaczone dla przewinień najwyższego kalibru. Często używane w wiadomościach tekstowych i mailach, kiedy rzeczywiście nie jesteście w stanie spojrzeć adresatowi w oczy.

8. 弁解の余地がない|benkaino youchiganai
"Nie ma usprawiedliwienia dla moich czynów". Jeśli dokonaliście tak haniebnego aktu, że nawet prośba o łaskę lub wybaczenie wydaje się nie na miejscu, to z pomocą przyjdzie benkaino youchiganai.

9. 誠に申し訳ございませんでした|Makoto ni moushi wake gozaimasen deshita
Ten zgrabny zwrot przyda Wam się, jeśli jesteście samurajem i akurat zakochaliście się w córce sioguna, któremu złożyliście przysięgę wierności. Nie zapomnijcie o kilkunastu żywiołowych i głębokich ukłonach. Warto też zawczasu poinformować o Waszych zamiarach kaishakunina - jego pomoc przyda się Wam gdy będziecie popełniać rytualne seppuku, żeby wyjść z tego incydentu z twarzą.

10. お詫びします|owabi shimasu
Być może zwróciliście uwagę, że generalnie im dłuższe wyrażenie, tym poważniejsze wykroczenie. Owabi shimasu ("przepraszam") jest jednak wyjątkiem od tej reguły. Jest to zdecydowanie najbardziej oficjalna forma przeprosin. Właśnie te słowa zostały użyte przez premiera Japonii Tomiichiego Murayamę w 50. rocznicę zakończenia II Wojny Światowej, żeby przeprosić za krzywdy wyrządzone przez Japończyków - to powinno Wam uzmysłowić jak potężnym zwrotem jest owabi shimasu.

* Zależy jak liczyć, można nawet dojść do kilkudziesięciu


@Symson @MarioVeB! @Messiah10 @Danny Gaucho @dawo17 @lukasbarca86

@Coutinho007 @Kajtek77 @Khajio @fart

Linki do poprzednich postów znajdziecie tutaj:
http://ntpd.eu/rJ3Wp/

1

@arcziFCB To dokładnie ta sama co w moim linku XD

0

0

@elmayakos myślałem przelotnie, ale:
- blog to jednak sporo roboty, plus kto w dzisiejszych czasach czyta jeszcze blogi (może pejdż na fb bardziej)
- nie bardzo wiem kto byłby moim targetem - tutaj staram się, żeby to wszystko było stosunkowo przystępne, ale gdybym się wziął za to na poważnie, to zaraz bym miał tysiące komentarzy (no dobra, tysiące to zbyt optymistyczna prognoza), że się nie znam, bo coś tam uprościłem...
- jeśli już zdecydowałbym się na jakiś target, to musiałbym się tego w miarę trzymać; to znaczy albo jakieś podstawy, albo coś bardziej zaawansowanego, albo tylko ciekawostki; tutaj mogę robić, co chcę i jest to dla mnie najważniejsze - jeśli chcę napisać na jakiś temat, to po prostu piszę;
- na pejdżu ciężko byłoby zrobić jakieś cykle, co jest problemem, bo nie chcę w każdym poście tłumaczyć, czym są kanji itd.;

Jeśli nie stracę motywacji i dojdę do kilkudziesięciu czy kilkuset postów, to się może zastanowię, czy tego jakoś nie opublikować gdzieś, ale raczej wątpię (musiałbym wtedy wrócić do sporej części postów i je poprawić itd...). Te ciekawostki (nazwy geograficzne, klawiatura, nazwiska) chyba się najlepiej nadają, ale szczerze mówiąc, interesuje mnie też strona lingwistyczna.
Plus tutaj czyta to przeciętnie kilkunastu użytkowników, wątpię, żeby na blogu czy pejdżu było jakoś znacznie lepiej.

1

@koziar Ci, którzy czytają moje posty mnie znajdą, reszty to i tak nie interesuje, więc bez różnicy. A godzina taka, bo sam się przygotowuję na mecz właśnie.

14

Jesteś szalona, czyli o liczbach ciąg dalszy

Dzisiaj druga część minicyklu o liczbach, pierwszą znajdziesz tutaj:
https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-8723551#comment-8723551

W poście o problemach z kanji wspomniałem, że jeden znak może być wymówiony na kilka sposobów, zależnie od kontekstu. W dodatku liczba sylab niekoniecznie jest równa liczbie znaków, czasem sylab jest więcej a czasem mniej. Czyste szaleństwo i nikt o zdrowych zmysłach nie stosowałby takiego systemu, prawda?


Jeśli się zgadzasz - gratuluję i witam w klubie psychopatów.

Jak to?
Cyfry arabskie to właśnie takie pismo logograficzne*, gdzie znaki mają określone znaczenie, ale mogą być czytane na wiele sposobów:
1 (jeden) - jeden znak, dwie sylaby
11 (jedenaście) - dwa znaki, cztery sylaby
111 (sto jedenaście - zależnie od tego jak do tego podejdziemy każde "1" jest czytane na inny sposób (sto, jeden, aście) lub, co gorsza, nie da się jednoznacznie przyporządkować jednemu znakowi konkretnej sylaby... w dodatku z jakiegoś powodu są to dwa słowa) - trzy znaki, 5 sylab
100 (sto) - trzy znaki, jedna sylaba!
1. (pierwszy) - dodajemy jedną kropkę i z "jeden" robi się "pierwszy"? Ktoś tu się chyba nieźle naćpał

W dodatku "1, 2, 3" możemy przeczytać na dwa sposoby:
jeden-dwa-trzy
raz-dwa-trzy

Warto również wspomnieć o takich kwiatkach jak + ("plus" czy "dodać"?), - ("minus" czy "odjąć") czy # (kratka, hash, hashtag, numer itd...)

Czy nie byłoby prościej zrezygnować z cyfr oraz symboli i od dzisiaj wszystko zapisywać słownie? Oczywiście nie, chyba nie muszę tłumaczyć czemu to bezsensowne.
Mam nadzieję, że dzięki temu postowi lepiej zrozumiecie sens znaków i nie będą się one Wam wydawać tak bezsensowne. To tłumaczy też, czemu Japończycy mogą w pewnym stopniu zrozumieć chińskie teksty, ale dogadać się nie dogadają - my też zrozumiemy "hiszpańską" matematykę, nawet nie znając tego języka, bo rozumiemy znaczenie symboli.

Bonus: po francusku 98 to quatre-vingt-dix-huit (cztery-dwadzieścia-dziesięć-osiem = 4*20+10+8); chyba ciężko argumentować, że to Azjaci niepotrzebnie komplikują

* w uproszczeniu, wiecie o co chodzi

@Symson @MarioVeB! @Messiah10 @Danny Gaucho @dawo17 @lukasbarca86
@Coutinho007 @Kajtek77 @Khajio @fart

Wczoraj wyjątkowo były dwa posty, zapraszam do ich przeczytania:
Gdy nie ma jastrzębia, ptaszki swawolą (o nagłym zniknięciu użytkownika Kapitan hawk)
https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-8779885#comment-8779885

Herbata czy herbatamta? (o etymologii słowa "herbata" w różnych językach)
https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-8778578#comment-8778578

10

Gdy nie ma jastrzębia, ptaszki swawolą

Jakiś czas temu napisałem posta o chińskich nazwiskach, w tym o panu Bruce'ie Śliwce:
https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-8746147#comment-8746147

Dzisiaj przyszedł czas na jedno z moich ulubionych nazwisk japońskich.
Mowa o 小鳥遊|Takanashi. Takanashi normalnie zapisywane jest 高梨 i znaczy tyle, co "Wysoka Grusza". 小鳥遊 to jednak swego rodzaju gra słów. Dosłownie oznacza "Ptaszki Swawolą" (小鳥 - mały ptak/ptaszek, 遊 - bawić się). Teoretycznie wymowa 小鳥遊 brzmi "Kotori Asobu", skąd zatem Takanashi?
Zadajmy sobie pytanie kiedy ptaszki swawolą? Dopiero wtedy, gdy nie ma w pobliżu jastrzębia! Tak się składa, że 鷹無し (Brak Jastrzębia) również jest wymawiane Takanashi. Z tego powodu 小鳥遊 jest jednym ze sposobów zapisu nazwiska 高梨, choć ich wymowa i znaczenie nie mają na dobrą sprawę żadnego związku...

W skrócie:
小鳥遊 (Ptaszki Swawolą) oznacza mniej więcej to samo co 鷹無し (Nie ma jastrzębia), które z kolei jest wymawiane tak jak 高梨|Takanashi (Wysoka Grusza)...


Jakiś czas temu tutejszy jastrząb, niejaki @Kapitan hawk zniknął. Bawcie się dobrze, dopóki go nie ma.

@elmayakos @PatrychoO @Kajtek77 @Coutinho007 @Symson @Danny Gaucho @Khajio @fart @Messiah10

Link do poprzedniego posta o etymologii słowa herbata:
https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-8778578#comment-8778578

Dzisiaj wyjątkowo dwa posty, żeby nadrobić zaległości. Enjoy!
Edit: W sumie hawk to raczej jastrząb niż sokół, więc poprawiłem. Z drugiej strony Sokół Wędrowny nazywany był w USA Duck Hawk, więc mam nadzieję, że mi wybaczycie.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: