bady48
Dołączył/a: październik 2010
5 obserwujących
0 obserwowanych
Kto powinien wygrać Złotą Piłkę 2026?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Na posiadanie piłki można patrzeć rożnych perspektyw:
1. Posiadanie piłki to ważny element podczas gry z mocnym, niebezpiecznym przeciwnikiem. Jeśli posiadasz piłkę, minimalizujesz ryzyko "cierpienia" (btw, śmiesznie brzmią współczesne określenia dot. futbolu: cierpieć, dyskretny występ, etc. ).
2. Posiadanie piłki podczas gry z "autobusem". Ileż to meczów widzieliśmy, w których Barca miała posiadanie piłki na poziomie 70 procent, otaczała autobus, grała "zamek", a bramki nie wpadały.
3. Posiadanie piłki + efektywność: mecz otwarty, przewaga w posiadaniu piłki przekłada się na tworzenie sytuacji bramkowych.
4. Barca ala Lucho: posiadanie piłki + kontry. Zabójcza mieszanka stosowana w zależności od przeciwnika. Sytuacje bramkowe tworzone są w ataku pozycyjnym i/lub z kontr.
Wszyscy widzimy, że Barcelona Enrique to inny zespół niż dotychczas. Nawet mniejsze posiadanie piłki nie ma negatywnego wpływu na grę, czy też wyniki zespołu. Obecna Barca to przede wszystkim efektywność ofensywna oraz defensywna. Kilkanaście podań lub kilka przerzutów o rodzi się sytuacja bramkowa.
Do tego trzeba dorzucić statystki jeśli chodzi o stałe fragmenty: lepsze bronienie, lepsze punktowanie w stosunku do lat ubiegłych.
Nowa Barca - Like It!
0
Wyjaśnię, skoro nie rozumiesz:
1. Lewandowski to czołowy zawodnik Niemców, którzy obawiają się meczu z będącą w wysokiej formie Barceloną. Plaga kontuzji w Bayernie budzi ich obawy w kwestii spotkania z FCB. Zaczyna się więc gra prawdami i półprawdami typu: Lewandowski zagra, wykuruje się, zapewniam, że się wyleczy, będzie dobrze, etc. Gra psychologiczna. Odsyłam do postawy "Special One" - Mistrza tego typu rozgrywki.
2. Z własnego podwórka. Prześledź informacje nt. transferu, czy jak wolisz przedłużenia kontraktu Alvesa, w tym informacje podawane przez jego menedżera. Gra pozorów mająca swój cel (warunki kontraktu, wpływanie na zainteresowane strony, presja wywierana kluby).
Wypowiedzi Rummenigge również maja swój cel. Trudno, żeby publicznie załamywał ręce.
3. Kontestować: kwestionowanie czegoś, poddawanie w wątpliwość (wg słownika Kopalińskiego)
0
Sezonowcy?
Masz w ogóle świadomość istnienia gry psychologicznej? Pojmujesz szeroko pojętą dezinformację równie chętnie stosowaną podczas "okien transferowych"?
Kontestujesz jakość gry Barcy? Ech...
0
Ja, ja Karl...
Wypowiedź "trąci trzęsącymi się portkami".
Tak naprawdę nieistotne, kto zagra, kto nie zagra. Jeśli Barca zagra na optymalnym poziomie, pokona każdego.
5
Wspominany przez Ciebie brak kontuzji jest efektem przede wszystkim...ROTACJI.
Patrz na Madryt - żelazna "jedenastka" eksploatowana cały sezon na różnych polach (liga, puchary, do tego kadra) i zaczynają pojawiać się kontuzje.
0
Wielkie drużyny poznaje się po spektakularnych wygranych.
Dla wielkich nie jest istotne to z kim gra, gdzie gra, kiedy gra i w jakiej kolejności gra.
Nasz klub jest w formie, więc jest okazja odpłacić się Niemcom za poprzednią potyczkę. A jeśli faktycznie Barca dokona tego, drugi finalista narobi w portki...
Do boju Barca!
1
Trzej zabójczy MUSZKIETEROWIE!
1
Dziękuję za wnikliwe czytanie moich postów. Cieszy, że ktoś w ogóle czyta i do tego myśli, a nie tylko pisze, aby pisać.
Co do Motnoyi, to o ile dobrze pamiętam, moje wypowiedzi miały za zadanie polemizować (a nie dowalać, raczej nie mój styl) z hurraoptymistami, którzy widzieli (nie wiedzieć czemu) Montoyę w pierwszym składzie jako murowanego zastępce Alvesa. A przecież w każdym meczy, w którym gra udowadnia, iż zastępca z niego żaden.
Niestety, podobnie jak Pedro, Douglas, ich poprzednicy i zapewne następcy, również Montoya jest swego rodzaju ofiarą braku minut. Bez ogrania meczowego szanse na wysoką formę są żadne.
@Razorek Alexis? Czy nie doprowadzała Cię do pasji jego gra? Ilość niewykorzystanych sytuacji, przegrane dryblingi, błędne decyzje? W końcu ich pośrednim pokłosiem jest sprzedaż Alexisa.
Możliwe, że nasza dyskusja dot. Pedro i tak za chwilę straci sens, jeśli piłkarz faktycznie wyfrunie do innego klubu...ot, cała piłka.
0
Czy pisanie o braku ogrania jest jednocześnie obroną zawodnika?
A skoro porównujesz Montoyę z Pedro, to porównaj ich dokonania.
15
Łatwo krytykować Pedro
Zanim jednak "rzuci się kamieniem", warto się głębiej zastanowić nad przyczyną jego sytuacji i jakości gry.
1. Trudno wyobrazić sobie sytuację, ze zawodnicy pokroju Neymar i Suarez (tym bardziej Messi) grzeją ławę, nawet przy "bladych" występach. Ich gwiazdorski status, fakt ich zakupu za ciężką kasę + niewątpliwy wkład w tegoroczne wyniku Barcy powoduje, że zawsze będą oceniani inaczej, tj. "przez różowe okulary".
2. Jakość gry Pedro wynika przede wszystkim z tego, że nie gra (koło się zamyka). Sam trening nie zapewni ogrania meczowego oraz powrotu do formy. Sytuacja naprawdę ciężka.
Dziwię się też stwierdzeniom, że obrona to dobra pozycja dla Pedro. To jak wróżenie z fusów. Zapewne warto spróbować takiego rozwiązania, jednak nie wiadomo, jaki odniesie skutek.
0
Czcionka również wygląda na żart...prima aprilisowy.
1
Niepotrzebne pompowanie balonu.
Nie sadzę, aby Cules sprzyjali decyzji o rozegraniu jakiegokolwiek finału na Camp Nou i to w dodatku bez udziału Barcy.
Poza tym Madryt już dostał prztyczka w nos, bo Real nie gra w finale...
0
O ile Barca utrzyma trend wzrostowy w kwestii formy, przeciwnik jest nieistotny. Na tym etapie sezonu, przy założeniu bycia w formie pomysł Enrique z żonglowaniem składem będzie błogosławieństwem.
Osobiście stawiałem, ze los przyniesie potyczkę z PSG. Cieszy natomiast pojedynek Atletico z Realem. Z kolei przed Bayernem prawdopodobnie w miarę miły spacerek. Ciekawe, kto wyjdzie zwycięsko z pojedynku Juve-Monaco???
0
Ankieta dot. idei losowania, a nie preferencji.
0
Jasne. Jak napisałem - otwarta gra City umożliwi przeprowadzenie zabójczych kontrataków, bo będzie więcej miejsca w szykach obronnych gości.
Pamiętaj też, że spotkanie o taką stawkę dodatkowo mobilizuje, zwłaszcza gdy gra się u siebie.
1
Współczuję Pellegriniemu.
Nie dość, że w lidze wpadka, to teraz jedzie na "wrzący teren" próbować odwrócić losy dwumeczu.
Grając ze średniakiem można przerzucić ciężar gry w kierunku ofensywy. Ale granie z Barcą i wzmacnianie siły ataku poprzez osłabienie pozostałych inni? Samobójstwo tym bardziej, że w dobie Enrique Barca potrafi zabić kontratakiem.
Natomiast oczekiwanie na ruch Barcy to synonim "grania w dziada", biegania za piłką i z minuty na minutę utrata sił. Sytuacja nie do pozazdroszczenia, ale przecież futbol nie raz udowodnił, że wszystko jest możliwe.
Mam jednak nadzieję, że my, kibice Barcy będziemy w środowy wieczór uśmiechnięci od ucha do ucha.
0
Szanując opinie inne niż własne uważam, że MM nie jest i nie będzie graczem, który jest w stanie zapełnić lukę po Alvesie .
Dziś brakowało gry bokami, gdyż nie bardzo było z kim grac. A wiadomo, że w przypadku autobusu w polu karnym (statystycznie rzecz ujmując, często powtarzana logiczna taktyka przez niżej notowanych oponentów), grę rozciąga się skrzydłami (prawa strona to współpraca prawego obrońcy z Messim, który biega po linii). Nie było tej współpracy, nie było dośrodkowań, było wycofywanie piłki.
W przypadku FCB nie można analizować pozytywów gry na zasadzie "nie przeszkadzał". W Barcelonie piłkarz ZAWSZE będzie oceniany za kreację, a nie za nie bycie piątym kołem u wozu.
7
A ja przy okazji dzisiejszego meczu zapytam: czy fani i maniakalni "obrońcy" obrońcy Motnoyi wreszcie zaczęli oceniać jego jakość przez pryzmat pn. "obiektywizm"?
Z puntu widzenia osoby oglądającej mecz w TV nasuwa się jeden wniosek - MM gra po prostu słabo. Jedyne, co można było zauważyć w jego grze, to celne wsteczne podania do Pique. Żadnej kreacji, żadnej spektakularności, gra zachowawcza i bojaźliwa. Wniosek nasuwa się sam: MM raczej nie jest graczem formatu FCB.
Nawet podczas gry z drugoligowcem (bez obrazy) w grze Montoyi nie widać progresu, pomysłu, klasy, techniki. Nic ponad najzwyklejsze w świecie rzemieślnictwo, i to rzemieślnictwo wsteczne, strachliwe, bez próby brania na siebie odpowiedzialności, bycia decydującym w akcji, kluczowym.
Moim skromnym zdaniem MM nie gwarantuje i nie zagwarantuje FCB różnicy, niestety...
2
Ad. 1 zamiast 5x czteropak butla łychy
Ad. 2 Klubowy szalik + koszulka klubowa
Ad. 3 Oglądanie z familią, nie ze znajomymi
Ad. 4 Łakocie do podgryzania
:-)
22
Podoba mi się "twardy marsz" Enrique po ziemi.
Gdy było średnio, nie dramatyzował, gdy jest dobrze, nie popada w hurraoptymizm.
Ma facet świadomość ilości czynników decydujących o sukcesie, tego jak codzienność jest krucha (dziś piedestał, jutro piekło). Zasługuje na bycie wygranym!
1
Mamy fajny temat do dyskusji, ale dla władz klubu to pewnie niezły zgryz.
Każda droga może być wpadką lub sukcesem. Pamiętajmy jednak, że lepszy wróbel w garści...:)
1
Osobiście życzę Douglasowi jak najlepiej i nigdy z niego nie szydziłem.
Od początku uważam, że chłopak jest ofiarą jakiś dziwnych ustaleń, niejasnych interesików. Powiedzcie, kto kupuje nieopierzonego młokosa do pierwszej drużyny, i to jakiej drużyny. Zawodnika bez europejskiego doświadczenia, gracza który nawet w rodzimej Brazylii nie błyszczał.
A jaka ciąży na nim presja. WIELKA Barca, piłkarze światowego formatu. Do tego nie ma okazji grać, to i się nie rozwija (sam trening, nawet z najlepszymi. to za mało).
Powinien zostać wypożyczony, aby odbudować nie tylko formę, ale i psychikę. Wydaje mi się, że na początek najlepszy byłby kierunek brazylijski, a potem mniejszy klub europejski. Obawiam się, że szanse na eksplozje formy Douglasa w Barcelonie są nikłe podobnie jak minuty, które dostaje. Szkoda zawodnika...
0
Oczywiście masz rację.
Przecież nie można zapomnieć o tym, że polityką transferową nie zajmuje się Zubi, więc jest szansa na pozyskanie i dwóch obrońców.
Pamiętaj jednak o jednym - unikalny styl Barcy, którego nauka zawsze wymaga czasu. Nowi zawodnicy mogą nie zagwarantować "wejścia w mecz" od samego początku, mogą wymagać czasu na adaptację.
Ważne, żeby ruch wykonany przez FCB gwarantował sukces, aby transfery były udane nie tylko ze względu na sam zakup, ale i jego efekt.
1
Osobiście uważam, że pozostanie Alvesa może zagwarantować jeszcze jedną (oprócz gry) ważną korzyść: nadal będzie wymuszało konkurencję na prawej obronie, co będzie dotyczyło również ewentualnych nowych nabytków.
Załóżmy, że Alvesa nie ma. Przychodzi nowy zawodnik i z kim ma konkurować, a więc walczyć o podnoszenie swojej jakości? Z Montoyą i Douglasem, którzy cały czas przegrywają walkę z "słabym" Alvesem? Skoro następca ma być lepszy, tym bardziej będzie zapewniał grzanie ławy wymienionej dwójce.
A tak należy oczekiwać walki na całego o miejsce w pierwszym składzie z korzyścią dla klubu.
5
Mam wrażenie, że niektórzy (Pani Aguirre, Pan Tebas) próbują budować swój kapitał polityczny w oparciu o wydarzenie sportowe jakim jest Puchar Króla. Ale populizm to dyscyplina, która w Polsce również wspaniale się rozwija...
Wszyscy wiemy, że zadaniem organizatora spotkania jest zapewnienie bezpieczeństwa kibicom, jednak nie wydaje mi się, aby było możliwe uniknięcie w 100% gwizdów czy też innych wybryków niezgodnych z regulaminem obowiązującym widzów.
Nawet groźba drakońskich kar może niewiele wskórać, bo nie zawsze możliwe jest stwierdzenie "kto zawinił". A przecież są i tacy, którzy uczestniczą w meczu "aby zawinić". I co, karać wszystkich przez jednego, czy grupę idiotów?
A może tak wsadzać do więzienia Katalończyka, który podczas danego meczu kopnie Hiszpana i vice versa?
To nie tak, że popieram stadionowe bandyctwo, wręcz przeciwnie, ale wciąż aktualnym znakiem czasów jest istnienie zadymiarzy stadionowych i póki co nie ma sposobu na ich skuteczne wyplewienie. Zawsze ktoś, gdzieś, kiedyś, coś nabroi. Zjawisko należy minimalizować i próbować eliminować, jednak podchodząc to tematu z rozsądkiem. A nie strzelać na prawo i lewo pseudo-patriotycznymi banałami.
I zgadzam się z przedmówcami - po co grać hymn, skoro może zabraknąć adresatów?
0
Osobiście stawiam na bramkę Arduiza.
Na jej piękno patrzę nie tylko przez pryzmat samej wyborności strzału. Bramka również pięknie "pogrążyła" Real Madryt, co pośrednio spowodowało odzyskanie przez Barcę pięknej pozycji lidera La Liga.
Oby pierwsze miejsce w lidze było "okupowane" przez FCB do końca sezonu...
7
Czy Barca byłaby skłonna udostępnić stadion na spotkanie, w którym wystąpi jej największy rywal? Wątpliwe...
Jakby nie patrzeć, rywalizacja dwóch największych oponentów w Primera Division ma wymiar nie tylko sportowy, ale i m.in. ekonomiczny, wizerunkowy, społecznościowy, honorowy, etyczny, etc.
Czy jest więc sens pompować balon próbując rozegrać mecz finałowy na stadionie największego przeciwnika i to w chwili, gdy ów przeciwnik wypadł z gry? Chyba nie, bo i po co? Aby rozdrażnić kibiców, wykreować wrogów? Sami nie chcielibyśmy oglądać "latającego" po Camp Nou Ronaldo i Spółka, o ile po przeciwnej stronie nie grałaby Barca.
Istnieją inne, bardziej neutralne stadiony, więc z atrakcyjnym miejscem rozegrania finału raczej nie powinno być problemu.
Liczy się nie miejsce, a wygrana, na którą z utęsknieniem czekamy.
0
Faceta chyba doszczętnie "opuścił" rozum.
Faul na Sergio mógł być tragiczny w skutkach (póki co nie znamy oficjalnej diagnozy, więc może być różnie, a więc i tragicznie).
Faul na Neymarze to ewidentnie spóźniona reakcja, atak od tyłu (to już jest "żółć"), ale co najważniejsze, atak zamierzony, przeprowadzony z premedytacją. Do tego Pina specjalnie w trakcie wślizgu "złączył" nogi w okolicy stóp, aby "wykosić/złapać" przeciwnika. Gdyby jego intencje były inne, zgiąłby nogi, aby uniknąć faulu.
Otrzymana przez Pinę czerwień to zbyt mało. Ataki Piny były na tyle "skuteczne", że mogły spowodować kontuzje (i być może jedną przewlekłą spowodowały).
0
Komentarz usunięty
1
Osobiście sytuację pojmuję w następujący sposób:
bramkarz przejął pozycję obrońcy, a obrońca zastępuje bramkarza jako zawodnik znajdujący się najbliżej linii bramkowej drużyny broniącej.
W analizowanej sytuacji bramkarz jako "obrońca" (decyduje odległość przedostatniego zawodnika drużyny broniącej do linii bramkowej, a jest nim właśnie bramkarz/obrońca) wyznacza linię spalonego. Jako że Messi prawdopodobnie był bliżej linii bramkowej niż bramkarz/obrońca, jest spalony.