Gaspar
Dołączył/a: luty 2012
Teresin
39 obserwujących
20 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
10
Są takie momenty, w których decyzje Lucho są dla mnie prawdziwą zagadką. W rezerwach są Nili i Palencia, których przecież można było zaprosić na trening i sprawdzić ich przydatność, zamiast kombinować z lewonożnym piłkarzem na prawej stronie obrony albo zbyt wolnym, jak na tę pozycję, Mascherano.
Jest jedna wada u Enrique, która mnie przynajmniej irytuje. Chodzi mi tu o stawianie na piłkarzy rezerw. Nie stawia na nich w ogóle albo daje szansę tylko w meczach Pucharu Króla, albo wystawia ich w absolutnej konieczności, jak Gumbau w poprzednim sezonie, co też było niezłą historią, bo Enrique miał do dyspozycji lepiej przystosowanego, do gry w Barcelonie, Sampera.
19
Hudson jest prawdziwym mistrzem słowa.
3
Kiedy tylko dostaniesz piłkę to stres minie. Przynajmniej ja tak miałem.
1
A to w takim razie przepraszam. Wydawało mi się, że Rosell chciał tą katarską fundacją trochę złagodzić reakcje po wprowadzeniu Qatar Airways.
1
Relacja pomiędzy Qatar Foundation, a Barceloną polegała na tej samej zasadzie co relacja między UNICEFem, a Barceloną.To Qatar Airways jest pierwszym w historii komercyjnym sponsorem na koszulkach Barcelony.
1
Wydaje mi się, że misja "Świadek koronny" była w rozszerzeniu, ale dawno temu grałem w W2, dlatego nie jestem w 100% pewien. Tak czy inaczej nowe zadania dołączyli dopiero w III akcie, także do tej pory możesz poszukać w Internetach czy mam rację. Poza tym nie radzę grać w ER, a to ze względu na spadek fpsów. Gra jest dobra, nawet bardzo, ale jest bardzo słabo zoptymalizowana.
14
NFS Most Wanted z 2005 roku, nie to nowe gówno... Gothic 1 i 2, Assassin's Creed 2, Borderlands, CoD Modern Warfare, Battlefield Bad Company 1 i 2. Wybierz sobie coś. Jak mogłem zapomnieć o Heroes III...
4
Marlon jest na razie wypożyczony do rezerw. Jeśli dalej będzie zachwycał Enrique to nie będzie siły, żeby Barca nie przeprowadziła transferu definitywnego.
4
Dla mnie pomyłką było pozbywanie się go. Jeden z najbardziej utalentowanych wychowanków, no ale cóż, jedno nierozważnie wypowiedziane zdanie przekreśliło jego karierę w Barcelonie. Szkoda, bo kibicowałem mu dłużej niż Samperowi.
29
Strasznie przeżywacie porażkę na Balaidos...
Barca ma 2 punkty straty do lidera, ma szeroką kadrę, którą póki co (odpukać) omijają kontuzje, a to, że od czasu do czasu coś im nie wyjdzie no to niestety, taka przypadłość człowieka. Poza tym wolę się przemęczyć teraz, tak jak na jesieni 2014 roku, żeby potem widzieć zwycięski marsz wiosną, jak to było w 2015 roku.
1
Nie ma to jak zacząć od dnia wolnego :D
2
Troszkę inna fryzura Kiedisa i z powodzeniem mógłby startować w konkursie na najlepszy sobowtór Franka Zappy.
9
Ależ oczywiście, że nie mamy się czego wstydzić. Żyjemy od wieków na linii szlaku wschód-zachód, w centrum kontynentu, którego cywilizacja liczy sobie grubo ponad 1000 lat. Przez te wszystkie lata, w których nasz Naród doświadczył chyba wszystkiego, wykształciliśmy w sobie pewnego rodzaju niezwykle silną i niesamowicie bujną tożsamość. Dane mi było poznać ludzi z innych krajów, nie tylko europejskich. Przyznam, że poznawałem tych ludzi głównie po spożyciu z nimi określonej ilości alkoholu, która rozwiązuje języki i wyzwala nas ze wszelkich dogmatów. Wiesz co odkryłem? Mamy w sobie temperament Południowców, arogancje Wyspiarzy, słowiańską starodawną otwartość, zaradność Aryjczyków, pewnego rodzaju francuski urok i mógłbym tak dalej wymieniać. My, Polacy jesteśmy tak zróżnicowani, tak wielobarwni, że nie dziwi mnie brak zgody pomiędzy nami. Nie dziwi mnie to, bo jeden Polak może mieć niemieckie zacięcie, a drugi czeską frywolność. Mamy jednak jedną cechę, która w kryzysowym momencie okazuje się najcenniejszą ze wszystkich- upartość. Jak powiedział Norman Davis:
"Wydaje się, ze kraj ten jest nierozerwalnie związany z niekończącą się serią katastrof i kryzysów, które – w sposób paradoksalny – stają się źródłem jego bujnego życia. Polska znajduje się bez przerwy na krawędzi upadku. Ale jakimś sposobem zawsze udaje jej się stanąć na nogi.”
Tylko dzięki tej oślej upartości nadal możemy żyć w kraju o nazwie Polska i mówić w polskim języku. Z tego naprawdę możemy być dumni.
7
Pierwszy wielki mecz Iniesty, jaki pamiętam, to był finał na Parc des Princes, w finale Ligi Mistrzów przeciw Arsenalowi. Pięć minut Valdesa, które wymazały wszystkie babole bramkarza wychowanego w La Masii, wspaniały Larsson, który zaliczył dwie asysty godne samego Ronaldinho i właśnie Iniesta. Iniesta, który był odpowiedzią Rijkaarda na zejście Piresa. Piłkarz, który miał w jakiś sposób wypełnić lukę po kontuzjowanym Xavim i który wypełnił ją znakomicie. Pamiętam, że to on przyspieszył akcję, po której padł gol strzelony przez Eto'o. Jego precyzyjne, mocne podanie do Larssona przecięło linie defensywne Arsenalu, wystarczyło żeby Szwed dołożył odpowiednio nogę i już nasza Czarna Perła z Kamerunu stała oko w oko z Almunią. I pomyśleć, że 2 lata wcześniej Don Andres mógł wylądować w lidze szkockiej razem z Leo Messim.
Kiedy przeczytałem te rewelacje Grahama Huntera to nie mogłem uwierzyć, żeby tak mikrzy piłkarze występowali w tak siłowej lidze jak liga szkocka. Na szczęście nie zdecydowano się na taki ruch i nie podjęto tak ogromnego ryzyka, bo mogło się zdarzyć, że dwóch członków najlepszej generacji Barcy w historii mogło do niej nigdy nie należeć. W ogóle cała historia mogłaby potoczyć się zupełnie innym torem. Wyobraźcie sobie sytuację, w której stawialibyśmy tę dwójkę wybitnych graczy obok Bojana, Gio dos Santosa, Montoyi, Bartry, czyli wśród talentów, które Barca zmarnowała. Podejrzewam, że to dość możliwy scenariusz, ze względu na wieczne problemy mięśniowe młodego Iniesty czy Messiego. Przez ich ówczesną podatność na kontuzje mogliby zostać zniszczeni w Szkocji. Dobrze jednak, że stało się inaczej, że mamy w pamięci słowa Szpakowskiego z półfinału z Chelsea, 91 bramek Messiego zdobytych w jednym roku... że mamy po prostu najlepszych graczy na świecie.
22
Pique dojrzał do bycia liderem formacji defensywnej. Pamiętam jak kiedyś komentatorzy obecnego nc+ jak jeden mąż mówili, że Pique bez Puyola nie będzie mógł pokazać tej swojej najlepszej wersji, która zmusiła poniekąd do nazwania Geriego Piquenbaurem. Początkowo zdawało się, że Orłowski i wesoła kompania komentatorów ówczesnego canal+ myli się co do Pique, bo koniec sezonu 10/11 był bardzo dobry, a sam finał na Wembley to był majstersztyk. W obliczu narastających problemów z kolanami Puyola wydawało się, że taka dyspozycja Pique jest dla Barcelony darem z niebios. Cóż, następne sezony pokazały, że nasza "3" nie ma jeszcze odpowiedniej dojrzałości do tego, by stać się opoką defensywy Barcelony. Kolejne sezony i ciągłe przeplatanie dobrych meczów z tymi słabymi. Sam się wtedy zastanawiałem ile to potrwa i czy w końcu ktoś będzie miał odwagę powiedzieć dość. Okazało się, że tym z największymi cojones był nasz tweeterowy troll, czyli sam Pique. Sam powiedział, że pora spiąć cztery litery, bo taka gra może nie wystarczyć do tego, by utrzymać swoje miejsce w Barcelonie. Co to dało? Piquenbaura w najlepszej wersji, bez Puyola u boku, w tym momencie najlepszego stopera świata.
Pamiętam moje zdziwienie jak Enrique przejmował stery Barcy, pamiętam moje zdziwienie roszadami, które wykonywał w pierwszych miesiącach swojej pracy (w sumie to momentami wciąż potrafi mnie zaskoczyć) i przyznam, że mając takich graczy jak MSN z przodu myślałem, że po części ta Barcelona to samograj uzależniony od formy tercetu ofensywnego Barcy i Busquetsa, ale kiedy zobaczyłem Pique wracającego do wysokiej, równej formy, akurat w erze Enrique, to zdałem sobie sprawę, iż to nie jest przypadek, a Lucho, wtedy zwanym jeszcze wuefistą, leczem itp., stawał się powoli w moich oczach pierwszym godnym następcą Guardioli. Co więcej, myślę, że zawdzięczamy Enrique znacznie więcej niż kilka pucharów...
19
Aż słyszę w głowie głos Szaranowicza. Nigdy nie słuchałem z takim przejęciem jak wtedy... piękne wspomnienia.
2
http://www.haxball.com/?roomid=~2d742c3b2ca3eb2c3b8d62e80c5676ad9ddb6ab4fb318b099d2956b3337d80700&pass=1
Jeśli ktoś chętny to zapraszam, hasło to "barcelona"
2
W sumie ja też.
8
Był sobie raz wielki klasztor, a w nim mieszkało 1024 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia pojawił się człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.
To było straszne! Pozostałych 512 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka straszna rzecz - przenieśli się w góry i tam wybudowali nowy klasztor.
Był sobie więc nowy klasztor, w górach, a w nim mieszkało 512 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.
To było okropne! Pozostałych 256 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka okropna rzecz - przenieśli się nad morze i tam wybudowali nowy klasztor.
Był sobie więc nowy klasztor, nad morzem, a w nim mieszkało 256 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się ten straszliwy człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.
To było przerażające! Pozostałych 128 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka przykra rzecz - przenieśli się na równinę i tam wybudowali nowy klasztor.
Był sobie więc nowy klasztor, na równinie, a w nim mieszkało 128 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się potworny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.
To było szokujące! Pozostałych 64 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka nieprzyjemna rzecz - przenieśli się do gęstej puszczy i tam wybudowali nowy klasztor.
Był sobie więc nowy klasztor, w puszczy, a w nim mieszkało 64 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się potworny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.
To było podłe! Pozostałych 32 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka smutna rzecz - przenieśli się na moczary i tam wybudowali nowy klasztor.
Był sobie więc nowy klasztor, na moczarach, a w nim mieszkało 32 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się wredny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.
To było przytłaczające! Pozostałych 16 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka przygnębiająca rzecz - przenieśli się na pustynię i tam wybudowali nowy klasztor.
Był sobie więc nowy klasztor, na pustyni, a w nim mieszkało 16 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się koszmarny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.
To było potworne! Pozostałych 8 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka potworna rzecz - przenieśli się nad jezioro i tam wybudowali nowy klasztor.
Był sobie więc nowy klasztor, nad jeziorem, a w nim mieszkało 8 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się okropny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.
To było koszmarne! Pozostałych 4 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka koszmarna rzecz - przenieśli się na wyspę i tam wybudowali nowy klasztor.
Był sobie więc nowy klasztor, na wyspie, a w nim mieszkało 4 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się bezlitosny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.
To było przykre! Pozostałych 2 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka przytłaczająca rzecz - przenieśli się do doliny i tam wybudowali nowy klasztor.
Był sobie więc nowy klasztor, w dolinie, a w nim mieszkało 2 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się ten potwór na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów - czyli jednego.
To było tragiczne! Pozostał już tylko jeden mnich! Wiedział, że to on będzie następną ofiarą i to go bardzo zdenerwowało. Pochował swojego towarzysza, ale zamiast budować nowy klasztor, na przykład na płaskowyżu, kupił sobie zielony rowerek.
Wsiadł na ten zielony rowerek i pojechał za zbrodniczym człowiekiem na czerwonym rowerku. Ścigał, go ścigał, wreszcie go złapał...
Jaki z tego morał?
Że zielony rowerek był szybszy od czerwonego rowerka.
9
Uważaj, żeby zaraz nie nawiedził Ciebie jakiś obrońca "postępu" cywilizacyjnego, że tak to najłagodniej ujmę.
Mnie w sumie poza samym filmikiem, którego końcówkę oglądałem z podłogi (taki suchy żarcik, jakich tu ostatnio pełno) dobiły komentarze pod tym filmikiem. Ileż w niej było tej męskiej pychy, buty i pokazu internetowej siły... w sumie nie wiem co gorsze- typek robiący z siebie pośmiewisko w Internecie, czy cała banda napinaczy, którzy w realnym życiu najbardziej męską rzecz, jaką zrobili było zrobienie siusiu na stojąco do muszli klozetowej... Cóż, Internet pokazuje ile w nim jest skrajności.
5
Tylko B-klasa. Najlepsze akcje, najlepsi sędziowie i najpiękniejsze bramki.
4
Ja bym na podstawie powtórek karał ewidentne przypadki symulanctwa zawieszeniem. Każde kolejne wykroczenie sprawiałoby, że ta kara byłaby dłuższa od poprzedniej.
7
Co się zobaczyło to się nie odzobaczy...
9
Nie, że się czepiam, ale dziewczynie trochę ciężko byłoby nasikać na klamkę sąsiada ;)
26
Obecnie wydawanie grubej kasy na Bellerina to wydawanie jej na rezerwowego. Wątpię czy jakikolwiek prawy obrońca zdołałby wygryźć Roberto w obecnej dyspozycji.
3
Trudno znaleźć formułę na zwycięstwo, skoro staje się tyłem do przeciwnika... :D
1
Nie będę, ponieważ Messi będzie dążył do przyspieszenia gry. To jest ta różnica pomiędzy Neymarem a Messim, o której piszę od początku tej dyskusji. Leo może przebiec nawet tą 1/3 szerokości boiska, tego nie zaprzeczam, ale on wtedy będzie szukał podania, a nie faulu.
1
Od kiedy boisko ma 10 metrów szerokości? Dwa, u kolegi szwankuje czytanie ze zrozumieniem i to bardzo... no chyba że kolega porusza się bokiem, jak krab, ale my tu nie o koledze rozmawiamy tylko o Messim, który biegnie jak normalny człowiek.
1
Hehe, a to dobre...
Nie wiem jak oglądasz mecze Barcy i nie jestem pewny czy są to mecze Barcy, ale różnica pomiędzy zachowaniem Messiego, a zachowaniem Neymara w przypadku, gdy biegną w poprzek boiska jest tak diametralne, że aż mnie zatkało. Skoro tego nie widzisz, trudno. Jedynie co napiszę to to, iż Neymar wozi jednego rywala i nie jakoś nie chce rozstawać się z piłką. Messi przebiega ok. 5 metrów, po czym posyła albo piłkę po przekątnej do Alby lub Neymara (co notabene daje sporo goli), albo gra na tzw. ścianę, głównie z Suarezem. Messi, jeśli już kogoś wozi na plecach to w znakomitej większości są to akcje, w których La Pulga jest skierowana przodem, a nie bokiem do bramki, to raz, a dwa, on ich po prostu odstawia na 2-3 metrach. Neymar biegnąc w poprzek boiska nie przyspiesza, tylko wyczekuje ataku rywala. To po prostu widać :D
2
Ronaldinho był zgoła rok/dwa lata starszy od Neymara, kiedy oczarował świat, także pudło ;)
Po drugie nie zrozumiałeś mnie. Tricki generalnie nie są problemem, są wyjątki jak sombrero z finału CdR z Bilbao, ale nie o tym teraz rozmawiamy. Problemem jest jego wożenie rywala przez szerokość boiska, o czym zresztą wspomniał Laudrup. Wykonuje wtedy jakiś trick? Prowadzenie piłki? Trzymanie rywala na dystans? No normalnie joga bonito :D
To jest bezsensowne i tylko naraża Neymara na uraz.