0

@Rewolucja123 Najmocniejszą kadre? Griezmann, Dembele, Coutinho, Umtiti a zwłaszcza Braithwaite i Pjanić to absolutnie nie jest poziom Barcy a juz napewno nie na wygrywanie ligi mistrzów i tyle w temacie!

4

No właśnie, taki burdel, taki syf nam zostawił ten pieprzony Bartomeu a co nie którzy już chcą wywalić Koemana! Więcej cierpliwości i jeszcze więcej zdrowego rozsądku przy podejmowaniu takich decyzji. To również tyczy się pana Laporty.

3

Dzisiaj przypada 75 rocznica urodzin George'a Besta, wspaniałego napastnika Manchesteru United lat 60-tych. George Best jest uważany za jednego z piłkarzy o największym naturalnym talencie sportowym, był nawet często porównywany do Edson Arantes do Nascimento a właściwie Pelé, Erica Cantony, a nawet „ boskiego ” Diego Armando Maradony, jednak z powodu problemów osobistych wielka kariera Besta szybko się skończyła. Zawodnik, o którym sam Pele powiedział: „ To najlepszy piłkarz na świecie ” cieszył się szacunkiem i dosłowną miłością kibiców, fanów i specjalistów piłki nożnej. Był niesamowicie szybki, skoczny, posiadając przy tym doskonałe umiejętności techniczne – robił z piłką co chciał. Był w stanie ogrywać nawet dużo lepiej predysponowanych przeciwników.

4

To trzeba wiedzieć, to trzeba pamiętać:



Dokładnie 82 lata temu(21 maja 1939 r.) najlepszy snajper w dziejach polskiego futbolu ustanowił niepobity do dziś rekord świata w profesjonalnej lidze, strzelając 10 goli! w jednym meczu! Wydarzyło się to w wygranym 12:1 meczu Ruch Hajduki Wielkie(naturalnie dziś Ruch Chorzów) – Union Touring Łódź. Genialny i nazywany wówczas ,,Ezi” strzelał kolejno w: 15, 20, 32, 53, 65, 66, 70, 80, 85 i 89 minucie. Jak widzimy Ernest Wilimowski po przerwie, w 36 minut strzelił 7 goli!!! To jest wyczyn wręcz nieziemski!!! Pozostałe 2 gole strzelił nie gorszy od Eziego napastnik Teodor Peterek. Świadkiem tego niezwykłego wyczynu była słynna chorzowska OMEGA. Zegar stadionowy, który właśnie 21 maja 1939 zaczął odliczać czas meczów „Niebieskich”. W takt Omegi Wilimowski strzelił 10 goli i przy okazji zaliczył też trzy klasyczne hat-tricki!



Zobacz:


1

@lucca87 Jeśli chodzi o piłkę ręczną a zwłaszcza koszykówkę, to generalnie nie przepadam i nie śledzę tych dyscyplin ale doceniam wartość tych sekcji naszej Barcy. Co do Ajaxu to masz rację że historia tego klubu i FC Barcelony ściśle się łączą, ba! to właśnie wielkie legendy Ajaxu zaczynając od ś.p. Rinusa Michelsa a skończywszy na Franku Rijkaardzie, zbudowały i osiągały największe sukcesy w historii Blaugrany. Natomiast jeśli chodzi o Kubale to jego życiorys poznałem w 2004 r. od kiedy pokochałem Barce na amen. To był geniusz futbolu i uwierz mi że wcale nie był gorszy od naszego kochanego Lionela Messiego, a momentami nawet lepszy! W końcu to przez geniusz Kubali zbudowano Camp Nou jesli nie wiesz? Zresztą nie przypadkowo pod Camp Nou stoi jego pomnik, być może się myle ale to chyba jedyny pomnik w Barcelonie piłkarza Barcy.

2

Z cyklu nieudane finały europejskich pucharów w wykonaniu Blaugrany:



21 maja 1969 r. FC Barcelona przegrała finałowy pojedynek w Pucharze Zdobywców Pucharów z amatorskim wówczas Slovanem Bratysława 2:3. Mecz odbył się na St. Jakob Stadium w Bazylei w obecności około 19 tys. widzów. Stadion w Szwajcarii po raz kolejny okazał się nieszczęśliwy(poprzednio Barça przegrała tu finał Pucharu Europy w 1961 r.). Amatorzy ze Słowacji mieli w swoich szeregach miedzy innymi mechaników, prawników i inżynierów ale już w 2 minucie spotkania objeli prowadzenie. W 50 minucie przy stanie 3:1 dla Slovana, Carles Rexach strzelił gola bezpośrednio z rzutu rożnego(bramkarz rywali twierdził iż oślepiły go światła), lecz Blaugrana nie była w stanie zdobyć już wyrównującego gola. Przewidziano nawet, w razie ewentualnego remisu, termin meczu rewanżowego w Lozannie dwa dni później ale niestety nie doszło do niego. Ten finał był ostatnim oficjalnym meczem kapitana Ferrana Olivelli, któremu zorganizowano jeszcze spotkanie pożegnalne 6 września. Trzeba przyznać że Słowacy zawsze mieli dobrych piłkarzy a nawet bardzo dobrych jeśli wspomnimy zwłaszcza Josefa Bicana. Zresztą jak się przekonała Barça, amatorów też mieli znakomitych.

2

@Szreko Legendarnym managerem Manchesteru United, jak dla większości z nas naturalnie.

6

Dzisiaj przypada 112 rocznica urodzin Szkota Matta Busby'ego, legendarnego managera Manchesteru United. Chociaż tego, iż Sir Matt Busby zawsze będzie kojarzony z odbudową Manchesteru United jak także przeżytą katastrofą powietrzną w Monachium, to przede wszystkim pamiętany będzie jako wspaniały piłkarz Liverpoolu przyjaźniący się przez całe życie z Bobem Paisley'em, człowiekiem, który był najbardziej utytułowanym trenerem w historii angielskiego futbolu.

Reprezentant Szkocji urodzony w Lanarkshire, Busby dołączył do Liverpoolu przychodząc z Manchesteru City w marcu 1936 roku za £8,000 i odrazu stający się kapitanem. Początkowo grający na środku ataku został jednak na początku swojej kariery na Anfield przesunięty na prawe skrzydło. Jak się później okazało była to wspaniała decyzja. Gra Busby'ego na prawej stronie zawierała bardzo wielką elegancję oraz wdzięk. Podczas gdy młody Paisley trafił do Liverpoolu przychodząc z Bishop Auckland w 1939 roku natychmiast znalazł się pod 'skrzydłami' ówczesnego kapitana "The Reds", Busby'ego. Podczas wybuchu wojny Busby był jednym z kilku graczy „Czerwonych”, którzy przyłączyli się do Królewskiego Pułku z Liverpoolu.

Liverpool FC zdecydował się na zaproponowanie objęcia posady trenerskiej Busby'em, kiedy wówczas ofertę pracy zaoferował mu także Manchester United. Billy McConnell przekonał zarząd LFC do tego, aby pozwoli mu odejść na Old Trafford.

1

@lucca87 Dzięki śliczne że doceniasz wartości historyczne ,,naszego" klubu. Na La Rambli niewielu jest cules z prawdziwego zdarzenia. Mniewam że ty nim jesteś:)? Generalnie ta La Rambla to jest śmietnisko komentarzy i niepotrzebnych użytkowników. Gdyby redakcja nie zabroniła mi wpisywać komentarzy o historii futbolu na innych stronach niż La Rambla to bym tu nawet mało kiedy zaglądał. No cóż, redakcja sama sobie jest winna, że wypisuje się tutaj na najróżniejsze tematy nie związane ze sportem a nawet takie głupoty że się w pale nie mieści!
Tak czy inaczej pozdrawiam i do zobaczenia :)

7

Kultywowanie wspaniałej historii ,,naszego” klubu:



20 maja 1922 r. odbyła się inauguracja słynnego stadionu Camp de Les Corts. Trybuny nie były jeszcze całkowicie ukończone. Dostępnych było 20 tysięcy miejsc. Później pojemność zwiększono do 30 tys., następnie dzięki małym trybunom po sześć siedzeń dostawionym tuż przy boisku – do 45 tysięcy, aż w końcu do 60 tysięcy. Wszystko przez ogromne zainteresowanie kibiców, zafascynowanych występami takich znakomitości jak Samitier, Alcântara, Zamora, Sagi Barba, czy Piera. Na początku boisko nie miało trawy, ale musiano ją posiać w 1926 roku w związku z wymaganiami Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Pierwszy mecz przy Les Corts FC Barcelona rozegrała przeciwko Szkockiej drużynie Saint Mirren i zwyciężyła 2:1. Premierową bramkę zdobył nie kto inny jak Paulino Alcântara. Stadion przy Les Corts jest symbolem pierwszej złotej ery w historii Blaugrany, która trwała przez całe lata 20-te. Jest również symbolem niesamowitej ekspansji i rozwoju klubu, ponieważ musiał być cały czas rozbudowywany, ale i tak w pewnym momencie i to okazało się niewystarczające…



Również 20 maja, roku Pańskiego 1992, FC Barcelona zdobyła swój pierwszy(i zarazem ostatni) w historii Puchar Europy Mistrzów Klubowych. W finałowym meczu pokonała po dogrywce Sampdorie Genua 1:0. ,,Salid y divertiros”(pol. ,,Idźcie i bawcie się”)- tak powiedział ś.p. Johan Cruijff do swoich piłkarzy przed decydującym starciem z Sampdorią na Londyńskim Wembley. Spotkanie było naprawdę ciekawe a o końcowym wyniku musiała zadecydować dogrywka. Do 111 minuty gole nie padły ponieważ dobrze dysponowani tego dnia byli bramkarze obu zespołów. Najlepszą sytuacje Barça stworzyła w drugiej połowie, gdy genialne podanie Laudrupa do Stoiczkowa zakończyło się strzałem Bułgara w słupek. W zespole włoskim dwie okazje sam na sam z Zubizarreta zmarnował Gianluca Vialli. Wreszcie nadeszła 21 minuta dogrywki. Eusebio Sacristan został sfaulowany około 25 metrów od bramki przez Invernizziego. Bakero trącił piłke, do której podbiegł Koeman i z całej siły kropnął ją tuż przy samym słupku bramki bezradnego Pagliuci. Sukces stał się faktem. Puchar jako pierwszy wzniósł w góre Alexanco, który przyszedł na dekorację w koszulce numer 4 należącej do Koemana. Był to symboliczny gest kolegów z drużyny, którzy chcieli uhonorować trzynastoletni staż Alexanco w barwach Dumy Katalonii i jego ogromne zasługi dla chwały klubu.


7

Feliz cumpleaños Jose!


Dzisiaj swoje 65 urodziny obchodzi Jose Ramon Alexanco, obrońca, kapitan i jedna z legend FC Barcelony. Choć pochodzi z Barakaldo, a swoją karierę zaczynał w barwach Los Leónes, to głównie kojarzony jest z Dumą Katalonii. Spędził kilkanaście lat jako piłkarz ekipy z Katalonii, zdobył pierwsze trofeum Ligi Mistrzów w historii klubu (wtedy jeszcze Puchar Europy). Rozegrał 276 spotkań ligowych w barwach Blaugrany, więcej niż choćby Pep Guardiola. Od wielu lat był niekwestionowanym liderem zespołu, także w negocjacjach z pracodawcami a z jego zdaniem liczyli się wszyscy prezesi Blaugrany. Na dowód jego niezwykłej roli przytocze taki oto fakt: W czasie wszystkich wyjazdów FCB tylko Alexanco otrzymywał w hotelu ,,jedynke”, samodzielny pokój należny pierwszemu wśród równych. Podczas finału Pucharu Europy z Sampdorią, Johan Cruijff wpuścił go na boisko na końcowe minuty dogrywki. Na Wembley te kilka minut na murawie były czymś więcej, niż tylko udziałem w walce dla utrzymania korzystnego rezultatu. Te minuty stały się piękną nagrodą dla wspaniałego gracza a jego nazwisko napisane zostało wśród zdobywców najcenniejszego trofeum. Cztery miesiące później Alexanco obchodził swoje 36 urodziny, a więc zdążył w ostatniej chwili swojej kariery sięgnąć po wspaniałą nagrodę.



Poza tym 19 maja 1957 r. FC Barcelona gromi na Estadio Camp de Les Corts Real Madrid aż 6:1 w ramach ¼ Copa del Rey. Cztery gole w tym meczu zdobywa świetny paragwajski napastnik Eulogio Martinez. To było ostatnie El Clasico na słynnym Camp de Les Corts. Następne odbywały się głównie na Camp Nou.



Ponadto 19 maja 1996 r. zarząd FC Barcelony zwolnił z funkcji trenera Johana Cruijffa. Decyzje podjęto tuż po tym jak Blaugrana zremisowała z Espanyolem, tracąc w 89 minucie gola i zarazem matematyczne szanse na mistrzostwo. Przed poinformowaniem Criujffa o zakończeniu współpracy działacze skontaktowali się już z Bobby Robsonem. Holender był wściekły i nie chciał przywitać się z Gaspartem mówiąc ,,Czemu podajesz mi rękę Judaszu” po czym dodał jeszcze: ,, W Barçy jeden puszcza muzykę a reszta tańczy, nie poszedłbym z nim na piwo”. Prosił o wsparcie dla drużyny i nowego trenera, ,,wprowadzonego do drużyny, której nie może ułożyć pod siebie wobec przedłużenia kontraktów przez kilku graczy”. Po kolejnego meczu na Camp Nou kibice zwrócili się przeciwko prezydentowi Nuñezowi, którego przywitały białe chusteczki a oklaskami żegnali Jordiego Cruijffa kierując na niego sympatie, którą darzyli jego ojca.

0

@norbi77 Aaaa, no to wyszło szydło z worka! Akurat o tym fakcie balowania przez 2 dni nie wiedziałem. Ale że pozwolono im na to 2 dni przed finałem to też zastanawiające...

11

Zdarzyło coś, co zdarzyć się nie powinno:



18 maja 1994 r. FC Barcelona poległa w finale Ligi Mistrzów przegrywając z AC Milan 4:0. Zdecydowanym faworytem starcia w Atenach był ,,Dream Team” Johana Cruijffa. Blaugrana była do tego pojedynku niepokonana przez 20 spotkań(w tym 17 zwycięstw) a cztery dni przed finałem została mistrzem Hiszpanii. W finale istniał tylko Milan, Barça ani przez moment nie zagroziła rywalom. Trudno w to uwierzyć. To było coś wręcz niewytłumaczalnego, jak tak wielka wówczas Barça mogła w taki sposób spartolić finał?

0

@LS Wystarczy przed użytkownikiem wpisać małpe i już? A z jakiego powodu ta małpa? przecież małpe daje się w adresie mejlowym? czyz nie?

3

@norbi77 Tylko idioci i laicy będą cię hejtować. Prawdziwi cules raczej tego nie zrobią, a już napewno nie ja!

1

Panie Kubix05, TSV 1860 Monachium owszem powstał w 1860 roku tyle że to wówczas nie był jeszcze klub piłki nożnej. Sekcja futbolu powstała dopiero w 1899 r. i to od tej daty należy postrzegać ten klub jako piłkarski.

5

Z cyklu (nie)zapomniane finały:



17 maja 2006 r. na Stade de France FC Barcelona pokonała Arsenal FC 2:1 w finale Ligi Mistrzów i zdobyła to trofeum drugi raz w historii. Kluczowa dla losów meczu była akcja z 18 minuty, gdy bramkarz ,,Kanonierów” Lehmann sfaulował wychodzącego na czystą pozycje Eto’o. Pomimo że w tej samej akcji piłke w siatce umieścił Giuly, sędzia cofnął gre do momentu faulu, anulował gola i pokazał Lehmannowi czerwoną kartkę. W 37 minucie Emmanuel Eboue wymusił kontrowersyjny rzut wolny z narożnika boiska i po dośrodkowaniu w pole karne Sol Campbel główką zdobył gola na 1:0 dla Arsenalu. W drugiej połowie Blaugrana biła głową w mur a przeciwnicy groźnie kontrowali, lecz strzały Henry’ego raz po raz kapitalnie bronił Valdes. Wreszcie w 76 minucie wprowadzony kwadrans wcześniej Larsson przedłużył podanie Iniesty do Eto’o i Kameruńczyk pokonał rezerwowego bramkarza Arsenalu Manuela Almunie. Raptem 5 minut później Larsson ponownie dograł piłke w pole karne a tam rezerwowy prawy obrońca Barçy Beletti zmieścił piłke pomiędzy nogami Almunii i padł z radości na kolana w strugach rzęsistego deszczu.

Pamiętam jaki byłem zły iż przez większość meczu Rijkaard stawiał na swojego bezproduktywnego rodaka Van Bommela a na ławce siedział Iniesta z Larssonem. Na szczęście w pore zareagował bo inaczej nigdy bym mu tego nie wybaczył.

2

Legendy:

16 maja 1925 r. w Rio de Janeiro urodził się Nilton dos Santos, najlepszy w historii lewy obrońca, 2-krotny mistrz Świata. Nilton Santos przez całą piłkarską karierę związany był z jednym klubem - Botafogo Rio de Janeiro. W barwach tego klubu rozegrał 723 spotkania i strzelił 11 goli. Był podstawowym graczem reprezentacji Brazylii podczas Mistrzostw Świata w Szwajcarii w 1954 roku, Mistrzostw Świata w Szwecji w 1958 roku oraz Mistrzostw Świata w Chile w 1962 roku. Na mistrzostwach świata w Szwecji strzelił gola, który przeszedł do historii futbolu a trzeba zaznaczyć iż w owych czasach bardzo rzadko obrońcy strzelali gole a zwłaszcza na Mundialu. Przypomnijmy zatem ten wyczyn Santosa: otóż Brazylia grała mecz z Austrią, była 5 minuta drugiej połowy i Brazylia starała się utrzymać wątłe prowadzenie 1-0. Nilton przyją piłkę na swojej połowie i ruszył do przodu. Niedaleko pola karnego przeciwnika podał do Altafiniego i zażądał jej z powrotem. Otrzymał ją tuż przed polem karnym i przerzucił rasowym lobem nad bramkarzem Szanwaldem. Było 2-0 a na 3-0 podwyższył Altafini i Austriacy już się nie podnieśli. Austria okazała się trudnym rywalem i nie wykorzystała dwóch dogodnych sytuacji na strzelenie goli tylko dzięki dobrze broniącemu Gilmarowi. Ostateczny wynik 3-0 dla Brazylii nie oddaje przebiegu gry. Gdyby nie gol Santosa rezultat mógłby być zupełnie inny. Niltona Santosa uważa się za pioniera gry ofensywnej wśród obrońców, który regularnie strzelał bramki w barwach Botafogo. Nilton wyróżniał się spośród większości graczy. Był inteligentny, wygadany i przyjaźnił się z gwiazdami estrady. Lecz niewielu wiedziało iż pomimo sławy jaką zdobył grając w Botafogo i w reprezentacji, wrócił do nauki, zapisując się na wieczorowy kurs do Colegio Juruena, gdzie ukończył edukację przynajmniej na poziomie gimnazjum. Legendarny zawodnik cierpiał na chorobę Alzheimera, zmarł w wieku 88 lat w Rio de Janeiro 27 listopada 2013 roku. FIFA uznała Niltona Santosa za najlepszego lewego obrońcę w historii futbolu!

0

@tristan87 To w takim razie na ogromną korzyść Widzewa w meczu z Termalicą

0

Czy ktoś orientuje się czy w pierwszej lidze jest zastosowany VAR? A jeśli nie jest to z jakiego powodu?

0

@kibic1899 W sumie to prawie odpowiedź na twoje pytanie sama się układa. Skoro żaden trener na świecie nie jest w stanie zagwarantować trypletu, to po co zwalniać Koemana na rok przed końcem kontraktu? Dla mnie to jest oczywiste że przyszły sezon da nam odpowiedź w kwestii jego dalszych losów.

1

Z kart historii:

16 maja 1926 r. FC Barcelona wygrała szósty w historii(i drugi z rzędu) Puchar Hiszpanii. W finale rozgrywanym na Estadio Mestalla pokonała Athletic Club de Madrid 3:2 po dogrywce. Gole dla Barçy strzelali: Samitier(62 m.), Just(63 m.) oraz Alcantara(112 m.). Przypomne tylko iż Athletic Club de Madrid to była pierwsza nazwa Atletico Madryt.

Poza tym 16 maja 1979 r. FC Barcelona zdobyła swój pierwszy Puchar Zdobywców Pucharów w historii pokonując w finale Fortune Düsseldorf. Rozgrywki, w których brali udział zdobywcy krajowych pucharów, organizowano w latach 1961-99. Ogółem przeprowadzono 39 edycji a Barça wygrała czterokrotnie te rozgrywki, najwięcej ze wszystkich drużyn. W sezonie 1978/79 Duma Katalonii eliminowała kolejno Szachtar Donieck, Anderlecht(obrońców tytułu), Ipswich Town i SK Beveren aby w finale na St. Jakob Stadium w Bazylei ograć Fortune Düsseldorf po dogrywce 4:3. Był to jeden z najlepszych meczów w finałach europejskich pucharów. Przy stanie 1:1 Rexach nie strzelił karnego, jednak wyprowadził swój zespół na prowadzenie w dogrywce. Nie brakowało również heroicznych czynów. Otóż Migueli grał z unieruchomionym obojczykiem a Quini wystąpił krótko po wypadku samochodowym, w którym ucierpiał on i jego żona. Gwoli ścisłości przypomnę tylko strzelców goli dla Blaugrany: Tente Sanchez(5 m.), Asensi(35 m.), Rexach(103 m.) oraz Krankl(111 m.).


4

Panie i Panowie, koneserzy futbolu. Dokładnie 120 lat temu w Buenos Aires urodził się Luis Fernando Monti, jeden z najwybitniejszych środkowych pomocników w dziejach futbolu. Był mistrzem Świata z reprezentacją Włoch(1934), 4-krotnym mistrzem Włoch, 3-krotnym mistrzem Argentyny oraz zdobywcą Copa America z reprezentacją Argentyny(1927). Reprezentant dwóch krajów: Argentyny i Włoch. Jeden z zaledwie kilku piłkarzy, którzy w turniejach finałowych MŚ bronili barw dwóch krajów.

Monti był znany z niezwykle skutecznego stylu gry. W ówczesnym systemie taktycznym pełnił rolę środkowego pomocnika, odpowiedzialnego nie tylko za konstruowanie akcji swego zespołu ale także za utrudnianie życia przeciwnikowi. Ze swych zadań wywiązywał się w sposób bezwzględny, zazwyczaj grał na pograniczu faulu, jednak niemal w każdym meczu potrafił zdominować środek pola.

Zawodową karierę zaczynał w Huracán, w Argentynie grał także w Boca Juniors i San Lorenzo. W reprezentacji debiutował w 1924, jednak dopiero w 1927 stał się jej podstawowym zawodnikiem. W tym samym roku Argentyna wygrała turniej Copa América, a w 1928 Monti wraz z drużyną zdobył srebrny medal olimpijski – pierwszy mecz finałowy z Urugwajem zakończył się remisem 1:1, w powtórce Argentyna przegrała 1:2. Dwa lata później w Urugwaju rozgrywane były pierwsze mistrzostwa świata. W finale zmierzyły się ponownie Urugwaj z Argentyną i Argentyńczycy znowu musieli uznać wyższość sąsiadów z drugiej strony La Platy – tym razem przegrali 2:4. W 1931 Monti zagrał ostatni raz w reprezentacji Argentyny i wyjechał do Włoch, gdzie podpisał kontrakt z Juventusem. Z klubem tym zdobył 4 tytuły mistrza kraju a w 1932 zadebiutował (jako tzw. oriundi) w drużynie Italii. Z włoskim zespołem w 1934 zdobył tytuł mistrza świata. Luis Monti to środkowy pomocnik San Lorenzo Buenos Aires, który zyskał sobie opinię ,,Doble ancho”(podwójne płuca). Przydomek był w pełni uzasadniony. Krępy masywnie zbudowany Monti miał niespożyte siły. Szarżował z ferworem rozpędzonego byka, z furią i temperamentem budzącym popłoch w szeregach rywali. W akcje wkraczał bez pardonu, ostro i bezwzględnie. Jego energia wcale się nie wyczerpywała w destrukcji, w której był mistrzem. Potrafił mądrze zawiązać akcję w środku pola i celnym podaniem posłać w bój napastników wspierając ich przy każdej okazji. Zawodnik wprost nieoceniony, waleczny do szaleństwa, iście granitowa kolumna podtrzymująca cały zespół. W latach trzydziestych święcił również tryumfy w turyńskim Juventusie.

0

Jeśli np. wielki kapitan Miguel Bernardo Bianquetti obchodzi urodziny czy też charyzmatyczny Jose Alexanco to milczycie jak grób! Ten pierdoła Dembele nawet do pięt im nie dorasta! Halo redakcja! Poświęcajcie pamięć legendom a nie dla byle kopaczy.

3

Kalendarium:



15 maja 1970 r. urodzili się holenderscy bracia De Boer. 15 stycznia 1999 r. FC Barcelona ogłosiła transfer braci Franka i Ronalda de Boer z Ajaxu Amsterdam do FC Barcelony. Za zawodników zapłacono odpowiednio 11 i 10 milionów euro. Louis Van Gaal, który był trenerem bardzo naciskał na zakup przede wszystkim obrońcy reprezentacji Holandii, brat przyszedł niejako w pakiecie. Guardiola tak podsumował transfer kolejnych graczy z Kraju Tulipanów do FC Barcelony: „Gdybym to ja był Holendrem, z trudem zaakceptowałbym ośmiu Katalończyków w Ajaksie, ale jeżeli gra się dobrze i wygrywa, można zaakceptować wszystko”. Frank występował w Dumie Katalonii przez pięć sezonów i był podstawowym zawodnikiem, natomiast Ronald po dwóch mocno nieudanych dla siebie latach opuścił Camp Nou i przeniósł się do Glasgow Rangers gdzie stał się jedną z legend i ikon klubu z Ibrox Stadium.


3

Warto wiedzieć, warto pamiętać:

14 maja 1994 r. FC Barcelona zdobyła czwarte z rzędu mistrzostwo Hiszpanii w niecodziennych okolicznościach. W ostatniej kolejce Blaugrana zgodnie z planem wygrała w ostatniej kolejce z FC Sevillą 5:2. To jednak jeszcze nie wystarczało bowiem liderem przed ostatnią serią spotkań było Deportivo La Coruña i wygrana na własnym stadionie z Valencią dawała piłkarzom z Galicji pierwszy w historii klubu tytuł. Na Estadio El Riazor długo jednak utrzymywał się wynik bezbramkowy. Wreszcie w ostatniej minucie meczu, Deportivo wywalczyło rzut karny. Podstawowy wykonawca ,,jedenastek” Donato został zmieniony a jego zastępca Bebeto odmówił podjęcia odpowiedzialności. W końcu odpowiedzialność na swoje barki wziął Serb Djukič, który uderzył jednak w środek bramki strzeżonej przez Vazqueza i bramkarz ,,Nietoperzy” nie miał problemu z obroną tego strzału. Duma Katalonii trzeci raz z rzędu zdobyła mistrzostwo dzięki wpadce rywali w ostatniej kolejce. Trzeba przyznać iż ś.p. Johan Cruijff miał niebywałego farta i to aż trzy razy pod rząd!



Tak się składa iż również 14 maja, tyle że 3 lata później(1997) Duma Katalonii zdobyła swój czwarty i zarazem ostatni Puchar Zdobywców Pucharów. Drużyna Sir Bobby’ego Robsona pokonała w drodze do finału AEK Larnace, Crvene Zvezde, AIk Sztokholm oraz AC Fiorentine. W decydującym spotkaniu na De Kuip w Rotterdamie Blaugrana pokonała w finale PSG 1:0. Katalończycy przybyli do Holandii na dwa dni przed meczem z czterogodzinnym opóźnieniem. Powodem był fałszywy alarm bombowy na pokładzie samolotu. Trener Robson denerwował się gdyż zespół chciał poświęcić popołudnie na odpoczynek. Mimo kłopotów Blaugrana zwyciężyła z ekipą Brazylijczyka Raia, który pokonał Barçe w Pucharze Interkontynentalnym w 1992 r. i w Lidze Mistrzów w 1995 r., za każdym razem strzelając gola. Jedynego gola w Rotterdamie zdobył w 37 minucie z rzutu karnego Ronaldo. To był ostatni występ Brazylijczyka w barwach Dumy Katalonii. Z trybun widowisko oglądał Van Gaal. Który w przyszłym sezonie objął FC Barcelone. Bobby Robson był świadomy że jego posada wisiała na włosku i mimo zdobycia tego Pucharu został jednak zwolniony.



Ponadto 14 maja 1922 r. FC Barcelona po raz czwarty w historii sięgnęła po Puchar Hiszpanii. W finałowym starciu w Vigo Duma Katalonii pokonała Real Union Club Irun aż 5:1! Gole dla Barçy strzelili: Torralba, Samitier, Clement Gracia oraz dwa genialny Alcantara.

6

Ważne daty z historii Blaugrany:


13 maja 1902 r. doszło do pierwszego w historii El Clasico(choć wówczas jeszcze tak tego nie nazywano). Pojedynek miał miejsce w półfinale turnieju o nazwie Copa de la Coronacion, zorganizowanego z okazji koronacji króla Alfonsa XIII. Blaugrana pokonała Los Blancos(ówcześnie FC Madrid) 2:1 po dwóch golach Steinberga i jednym Gampera. Kibice wspierali zawodników obydwu drużyn, poza obcokrajowcami grającymi dla Barçy(było ich aż sześciu), których przywitały gwizdy. Dwa później Duma Katalonii spotkała się w finale z Club Vizcaya(ówczesny Athletich Bilbao). Mecz miał odbyć się rano ale przeciwnicy narzekali że w ciągu kilku dni grali już trzykrotnie i chcą odpocząć. Prawdziwym powodem protestu było oczekiwanie na obrońcę Careagę, który zdążył na popołudniowy termin pojedynku. O 22:25 Hans Gamper wysłał telegram do Barcelony: ,,Vizcaya- klub złożony z najlepszych zawodników z Bilbao wygrał 2:1. Mecz wyrównany. Publiczność zadowolona. Wracamy w sobotę po południu”. W finałowym składzie Blaugrany zagrało trzech szkockich braci Morris(John, Samuel i Henry). Inną ciekawostką jest fakt, że FC Madrid chciał aby FC Barcelona zagrała z nimi jeszcze raz o drugie miejsce, lecz Barça miała już zaplanowaną podróż powrotną. W wymyślonym międzyczasie Copa Gran Peña zagrali więc przegrani z półfinałów- FC Madrid i Club Español. Cały turniej uważany jest za prekursora Pucharu Hiszpanii.



Również 13 maja, lecz w roku 2009 FC Barcelona pokonała na Estadio Mestalla Athletic Bilbao 4:1 i sięgnęła po raz 23 w historii po Puchar Hiszpanii. Myślę że większość z was pamięta to wydarzenie? Przypomnę tylko strzelców goli: Yaya Toure(32 minuta), Messi(55 minuta), Krkič(57 minuta) oraz Xavi(64 minuta). Ja bardzo dobrze pamiętam ten finał bo nagrywałem go na płyte, a mecz jeśli się nie myle transmitowała telewizyjna jedynka.

2

Moim skromnym zadaniem, na miejscu pana Laporty nie zwalniał bym Koemana. To trener, który potrafi zrobić coś z niczego, a u nas tego niczego było najwięcej w tym sezonie. Jeśli już Laporta uparł by się ze zwolnieniem Koemana to uważam iż najlepszą opcją było by zatrudnienie Francisco Pimienty i to najlepiej z Xavim jako asystentem, by mógł nabrać doświadczenia. Zatrudnianie innego trenera spoza klubu klasy Koemana, czy też teoretycznie słabszego nie ma kompletnie sensu.

4

Z historii FCB:



12 maja 1982 r. FC Barcelona pokonała w finale Standard Liege 2:1 i sięgnęła po raz drugi w historii po Puchar Zdobywców Pucharów. Rywale objeli prowadzenie w 8 minucie dzięki bramce Vandersmissena ale tuż przed przerwą wyrównał Alan Simonsen. Natomiast w 63 minucie zwycięskiego gola strzelił Quini. Trener Barçy Lattek stwierdził iż teraz ,,czuje się spełniony”. Niemiecki szkoleniowiec wstawił do składu Migueliego, który w tamtej edycji pucharów wystąpił przez zaledwie 9 minut: ,,Sporo zaryzykowałem bo od dawna nie grał. Dlaczego na niego postawiłem? Pomyślałem że to idealny piłkarz na to starcie i sprawdziło się to w stu procentach”. Usunięty z boiska pod koniec meczu Meeuws miał inne zdanie na temat ,,Tarzana”: ,,Carrasco atakował co chwile dwoma wyprostowanymi nogami i sędzia nie reagował. Natomiast o Miguelim można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest piłkarzem”. Holender Tahamata grający dla Standardu, pomimo porażki zdobył się na żart o Manolo, który krył go przez całe spotkanie: ,,Jestem pewien że wszedłby za mną nawet do łazienki”.

2

Dla koneserów futbolu:

116 lat temu urodził się Pedro Petrone, wybitny Urugwajski napastnik. Mistrz Świata z 1930 r. 2-krotny Mistrz Olimpijski-1924 i 1928 oraz 2-krotny Zdobywca Copa America-1923 i 1924. W reprezentacji Urugwaju rozegrał 29 spotkań strzelając 24 gole. Pedro był typem napastnika, który łączył w jedną, spoistą całość walory brytyjskie i latynoską szkołę finezji. Zaczynał w klubie FC Charley na pozycji bramkarza co dało mu skoczność i sprężystość oraz wyborne przygotowanie fizyczne. Kiedy jednak w roku następnym zastąpił kogoś w napadzie i z miejsca strzelił 4 gole, stało się jasne co jest jego przeznaczeniem. W 1923 roku trochę przypadkowo towarzyszył kadrze narodowej na tournée po prowincji. W meczu z Colonią wszedł i ,,walną" ot tak sobie 5 goli pod rząd! Trener reprezentacji de Lucca natychmiast włączył go do pierwszego składu i tak 18-letni Petrone zawarł bliższą znajomość z kadrą narodową i współtworzył „złotą armadę”, która skompletowała wszystkie możliwe na świecie zaszczyty. W 1924 Pedro przeszedł do wielkiego Nacional Montevideo, dla którego zdobył 146 goli w 128 meczach(warto obliczyć tą świetną przeciętną na mecz). W latach 1931-33 występował we włoskiej Fiorentinie gdzie w sezonie 1931/32 został królem strzelców zdobywając 25 goli! Natomiast rzadką ciekawostkę stanowi jego udział(wprawdzie w meczu towarzyskim) w barwach Peñarol w 1929, co wcześniej było wręcz nie do wyobrażenia ze względu na przepaść wrogości dzielącą oba klubowe giganty. Petrone nieco zwalisty, potężnie zbudowany mężczyzna, był prawdziwym postrachem każdej obrony. Do perfekcji opanował sztukę gwałtownego przeboju z reguły kończonego strzałem. Piłkę umiał osłaniać ciałem tak chytrze że przeciwnicy pozostawali bezradni. Na bramkę szedł jak taran na pełnej szybkości aż ziemia dudniła. Walił jak z armaty z 20, 30, a nawet 40 metrów ale nie były to bomby na oślep tylko w światło bramki. Pedro przy pewnych cechach właściwych angielskim „centrom napadu” panował nad piłką niewiele gorzej niż Scarone czy Andrade. Miał bogaty repertuar podań. Po prostu idealnie wykorzystywał wszystkie talenty, jakim tak sowicie obdarzyła go natura. Jego snajperskie wyczyny wzbogaciły potoczny język piłkarski. Kiedy jakiś obiecujący napastnik oddaje potężny strzał strzał, którego siła dorównuje precyzji, wytrawni smakosze futbolowi mlaskając z uznaniem pomrukują zwięźle „Petroniano”!

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?