Ewa Duarte zdawała się mówić: "Nie płacz po mnie Argentyno". Czytając kiedyś jej biografie nie potrafiłem jednak powstrzymać łez. Natomiast dzisiaj postaram się po męsku nie płakać po Argentynie(no chyba że ze szczęścia), zwłaszcza że Hiszpania również jest piłkarsko bliska memu sercu...........
@FCBparasiempre Później Anglia mnie przekonującym stylu zremisowała 2:2 z Belgią, prawdziwy przełom przyszedł natomiast na zgrupowaniu w lutym 1965 roku. Sześciu zawodników, w tym Gordon Banks, Bobi Charlton i Peter Thompson nie zagrało z powodu rywalizacji w pucharze Anglii, lecz Ramsey nie zmienił planów a w kontrolnym meczu reprezentacji seniorskiej z kadrą u-23 zdecydował się na ustawienie 4-3-3. Był oczarowany efektami. „Zagrałem coś, co okazało się okrutnym podstępem dla młodych zawodników, ponieważ nie ostrzegłem ich jaką taktyką zamierzają zagrać seniorzy- opowiadał. – w pomocy pierwszej reprezentacji wystąpiło trzech uznanych, wybitnych piłkarzy: Brian Douglas po prawej stronie, Johnny Byrne w środku a George Estham po lewej. Wszyscy oni szaleli na tle młodzieży". Tak został zrobiony pierwszy krok w kierunku drużyny znanej w Anglii jako „Wings Wonders(bezskrzydłe cuda). :Dwaj zawodnicy ustawieni szeroko na plamkach to luksus, który w praktyce sprawia że drużyna gra w dziewiątkę, w rywale są w natarciu"- mówił Ramsey. Dla Dave'a Bowena selekcjonera reprezentacji Walii w latach 1964-1974, geniusz Ramseya polegał na tym że wcześniej niż ktokolwiek inny w Wielkiej Brytanii zauważył iż jeśli drużyny grają czwórką Obrońców, tradycyjny skrzydłowy jest martwy. „Z trzema obrońcami było inaczej- wyjaśnia. - obrońca na długim słupku zabezpieczą środkowego obrońcę, więc skrzydłowy zawsze miał miejsce na wypadek podania krzyżowego. Przy czterech obrońcach bocznej defensorzy mogą grać blisko skrzydłowych, przez co ci nie mają miejsca by się rozpędzić a bez tego skrzydłowy jest skończony". Gdy system taktyczny został ustalony, Ramsey przystąpił do wynajdywania najlepszych piłkarzy, który można by w nim wykorzystać. W zremisowanym 2:2 kwietniowym meczu ze Szkocją debiutowali Stiles i Jack Charlton a w następnym miesiącu zremisowanym 1:1 spotkanie z Jugosławią po raz pierwszy w kadrze zagrał Alan Ball, niemniej dopiero w kolejnym meczu towarzyskim starciu z RFN Ramsey zaprezentował światu swoje 4-3-3. Ron Flowers z Wolves zastąpił stillesa, Ball zagrał w środku, Estham i Mike Jones z Leeds United pozostali ustawieni z przodu a Pain i Derek Temple z Evertonu w jego jedynym występie w reprezentacji naprzemiennie schodzili na skrzydło lub zapewniali wsparcie dla pomocników. Anglia wygrała 1:0. Następnie ponownie ze Stilesem w składzie pokonała Szwecję 2:1, co przekonało Ramseya że zmiana ustawienia na 4-3-3 była słuszna. Prawdopodobnie kluczowy w tym systemie okazał się Ball, któremu niespożyta energia pozwalała operować zarówno w roli skrzydłowego, jaki dodatkowego pomocnika, tak jak to robił Zagallo w Brazylii w 1962 roku. Pierwsze występy Anglii w sezonie 1965/66 nie były już tak imponujące ale w grudniu, ze Stilesem, Ballem i Charltonem w pomocy i Rogerem Huntem, Easthamem oraz Joem Bakerem , Anglicy pokonali Hiszpanię 2:0 w meczu, w którym zagrali zdecydowali lepiej od rywala. Zdając sobie sprawę z tego, jak skuteczny Jest to system Ramsay zdecydował się utrzymać go w tajemnicy. " Pomyślałem że byłoby błędem pozwolić wreszcie świata, naszym rywalom dowiedzieć się co robimy- wyjawił Bryanowi Jamesowi w wywiadzie dla „Mail". - Myślę że moim obowiązkiem jest chronić pewnych zawodników do momentu, w którym będziemy potrzebować ich najbardziej. To był bardzo wielki krok, jeśli chodzi o naukę, jaką zaczerpnął nasz zespół. Miałem stworzyć właściwą drużynę we właściwym czasie i nie zawsze oznaczało to parcie do przodu w określony sposób tylko dlatego że kiedyś to działało".
Ramsay wrócił do 4-2-4 przy okazji towarzyskiego remisu z Polską i zwycięstwa 1:0 z RFN. Wtedy zadebiutował Geoff Hurst, z miejsca odnajdując wspólny język z Huntem. Następujące po tych meczach starcie ze Szkocją wygrane 4 3 zadowoliło fanów i media ale zdaniem Ramsaya potwierdziło to, o czym już wiedział: 4-2-4 nie spełniało oczekiwań w grze obronnej. W wygranym 2:0 meczu z Jugosławią na Wembley w maju 1966 roku Ramsey zaprezentował ostatni element swojej układanki, Martina Peters opanowanego pomocnika West Hamu. Choć fakt że Ramsey uznał go za gracza będącego „10 lat przed nami", miał ciążyć Petersowi, był pan, podobnie jak Ball i Hurst, nowoczesnym, uniwersalnym zawodnikiem, zdolnym zarówno do kreowania gry, jak i żmudnej pracy w defensywie. W wyjazdowym towarzyskim meczu z Finlandią Ramsey uznał go za gracza będącego 10 lat przed nami, miał ciążyć Petersowi, był on, podobnie jak Boll i Hurst, nowoczesnym, uniwersalnym zawodnikiem, zdolnym zarówno gry jak i żmudnej pracy w defensywie. W wyjazdowym towarzyskim meczu z Finlandią Ramsey postawił na 4-3-3 z Ballem, Petersem i Charltonem w pomocy oraz Callaghanem w roli jedynego skrzydłowego. Anglicy wygrali 3:0 a trzy dni później pokonali w Oslo Norwegie 6:1, tym razem z dwoma skrzydłowymi: Connely zagrał jako klasyczny zawodnik tej pozycji a Paine schodził głębiej, w stylu Leadbettera. Peters wciąż nie był brany pod uwage jako pierwszy wybór(przynajmniej nie przez media) dostał jednak powołanie na ostatni sparing przed mistrzostwami z Polską w Katowicach. Było to wreszcie ustawienie, do którego zmierzał Ramsey, co potwierdziłby fakt że kiedy odczytywał skład mediom, z niezwyczajnym dla siebie wyczuciem dramatyzmu zrobił pauze, nim ujawnił że z numerem 11 zagra Peters. Było to ustawienie bez skrzydłowych przynajmniej tradycyjnych. Choć wciąż system określano jako 4-3-3, w rzeczywistości było to, jak wskazuje Nobby Stiles w autobiografii, 4-1-3-2 z nim w roli zakotwiczonego defensywnego pomocnika, mającego przed sobą Petersa, Charltona i Balla, którzy mogli ruszać do ataku i wspierać Hunta oraz(co wydawało się wtedy najbardziej prawdopodobne) Greavesa. Anglia wygrała 1:0 po golu Hunta. To wtedy Ray Wilson powiedział że zaczął godzić się z tym iż Ramsey mógł mieć rację, kiedy trzy lata wcześniej upierał się że Anglia zdobędzie mistrzostwo świata. W pierwszym meczu na mistrzostwach świata z Urugwajem, Ramsey wystawił Connelly'ego zamiast Petersa i powrócił do asymetrycznego 4-3-3. Być może wciąż nie chciał odkryć kart a może nadal myślał że skrzydłowy odegra rolę w pokonaniu słabszej drużyny, która, jak się spodziewał selekcjoner Anglików, zagęści obrone. Tak czy inaczej sposób nie zadziałał a pomocnicy mieli trudność z ruszaniem do ataku by wspomóc ofensywne trio. Urugwaj wywalczył bezbramkowy remis. W drugim meczu z Meksykiem Peters zastąpił kontuzjowanego Balla a Pain wyszedł zamiast Connely'ego. To odwróciło przechył ustawienia, tym razem skrzydłowy nie grał po lewej stronie a po prawej ale założenia pozostały takie same. Ramsey ponownie użył skrzydłowego przeciwko rywalowi, którego spodziewał się pokonać. Tak się też stało, Anglicy wygrali 2:0 po nie do końca porywającej ale wystarczająco dobrej grze. Callaghan znalazł się w składzie na trzeci mecz grupowy z Francją a Anglia ponownie zwyciężyła 2:0, choć spotkanie zapamiętano raczej z powodu brutalnego wejścia Stilesa w Simona. FIFA ostrzegła go przed kolejnymi takimi zachowaniami a Ramsay otrzymał wiadomość od angielskiej federacji z zapytaniem czy naprawdę musi w dalszym ciągu wystawiać Stilesa. Selekcjoner zagroził rezygnacją, być może dla zasady, lecz z pewnością głównie dlatego że wiedział jak niezbędny drużynie to przeszkadzanie rywalom jest pomocnik Manchesteru United.
Przeciwko Argentynie w ćwierćfinale Ramsey wrócił wreszcie do 4-1-3-2, ujawniając wreszcie" bezskrzydłe cuda". Być może Taktyczna zmiana okazałaby się wystarczająca ale Ramseyowi przyszła z pomocą kontuzja Greavesa. Dzięki temu mógł wystawić Hursta, napastnika mniej spektakularnego ale zdolnego do wygrania górnej piłki i utrzymania jej bez obawy o reakcję na posadzenie na ławce ulubieńca prasy. Spotkanie było ponure i pełne przemocy(jak to ujął Hugh McIlvanney, przypominało „nie tyle mecz piłkarski ile incydent międzynarodowy" ale Anglia grała mądrze i po czerwonej kartce dla kapitana Argentyńczyków Antonio Rattina wygrała 1:0 dzięki golu zdobytemu głową przez Hursta. Nie było to widowisko ale jeśli chodzi o Ramseya lekcja z porażki sprzed dwóch lat na Maracanie została odrobiona. Stiles, co niecodzienne, musiał kryć indywidualnie Onege, co uczynił z dużym zdyscyplinowaniem a Ball grając wysoko po prawej stronie był tego dnia znakomity, nie tylko sprawiając kłopoty Argentyńczyków w ofensywie ale i nie pozwalając ich bocznemu obrońcy Marzoliniemu na podłączenie się do ataków. Stiles odegrał ponownie kluczową rolę w meczu z Portugalią w półfinale, gdy zneutralizował w wygranym 21 spotkaniu(oba gole dla Anglików zdobył Bobby Charlton). Skuteczność systemu pozwalającego na grę z trzema ofensywnymi pomocnikami uwidoczniła się jeszcze raz w finale, gdy najpierw Peters w ciągu pierwszego gola dla gospodarzy a potem, po dośrodkowaniu z prawej klamki niezmordowanego Balla, Hurst zdobył(kontrowersyjnie uznaną) bramkę na 3:2 dogrywce. Przesądzającego o tytule mistrzowskim czwartego gola wbił Hurst w doliczonym czasie gry, po długim podaniu od Bobiego Moor’a, co(jak odnotował później Leadbetter) było trafieniem do złudzenia przypominającym gole, jakimi Ramsay najbardziej zachwycał się w czasach Ipswich: żadnego zawracania głowy, prosta piłka i zdecydowanie wykończenie. Być może pasowało to do Anglii, lecz było także nieco mylące bo ta drużyna potrafiła perfekcyjnie utrzymywać się przy piłce, co miała udowodnić ponad wszelką wątpliwość w Meksyku cztery lata później. Nie mniej wraz z upływem czasu pragmatyzm Ramseya stawał się coraz bardziej męczący. McIlvanney wyraził zdanie wielu ludzi, kiedy po porażce u siebie 1-3 z RFN 1972 roku uszczypliwie zauważył że „ostrożny, pozbawiony radości futbol był ledwo do wniesienia nawet wtedy, gdy przynosił zwycięstwa. Kiedy przyszły porażki, reakcja może być tylko jedna". Gdy Dzięki heroicznym wysiłkom Jana Tomaszewskiego w polskiej bramce Anglicy zaprzepaścili na Wembley awans do Mistrzostw Świata w 1974 roku Ramsey został zwolniony. Przy całym zdawkowym podejściu Ramsaya do mediów antypatię wobec niego ożywił powrót starego sporu pomiędzy estetyką a rezultatem. Nie było wątpliwości, po której on sam stał w stronie. Gardził podejściem Argentyny a jego zespoły są pewnością nie miały na sumieniu " wyczynów" rodem z anti-futbolu ale menadżer Anglików zgodziłby się z przemyśleniami Osvaldo Zubeldii na temat roli trenera. „Zatrudniono mnie aby wygrywać mecze - powiedział kiedyś Ramsey. - To wszystko w tym temacie".
@FCBparasiempre Równie przekonany o zwodniczym charakterze przegranej 3:6 z Węgrami był Ramsey, który zagrał w tym meczu na prawej obronie i zdobył trzeciego gola dla Anglii, wykorzystując rzut karny. On także zaobserwował ile zbioru dla Węgrów padło po długich podaniach i w zawoalowany sposób skrytykował Gila Merricka, bramkarza, sugerując że golkiper miał jeden z tych dni, kiedy wpuszcza się wszystko co leci na bramkę. Zważywszy na fakt że stosunek strzałów wynosił 35:5 na korzyść Węgier i niemal upokarzającą łatwość, z jaką goście utrzymywali się przy piłce w drugiej połowie, słowa to wydają się nieszczere, jednak intrygują. Być może ma to związek z faktem że kiedy Ramsey miał kontakt z obcokrajowcami doznawał zaćmienia umysłu, bo nie w końcu to człowiek, który odrzucił propozycję obejrzenia " Śpiącej Królewny" w Teatrze Bolszoj aby nie przegapić odcinka serialu z Alfem Garnettem w klubie brytyjskiej ambasady w Moskwie. A ponieważ rozwinął się w klubie o stylu nie aż tak odległym od tego, co zaprezentowali Węgrzy i występował w zespole, gdzie napastników zachęcano do cofania się w głąb polach aby zrobić wolne miejsce partnerom, może po prostu nie oszołomiła go techniczna i taktyczna maestria rywali. Z pewnością Ramsey nie był człowiekiem, którego piękno mogłoby oślepić. Biorąc pod uwagę że doprowadził reprezentację Anglii do jedynego międzynarodowego triumfu, wydaje się dziwaczne że ocenia się go w tak sprzeczny sposób. Niektórzy patrzą na rok 1966(jak inni przed nimi spoglądali na Chapmana albo 2-3-5) widząc w nim zapowiedź futbolu przyszłości, reszta Jednak wydaje się winić Ramsaya za posiadanie takich wielbicieli, tak jakby był winny że pozostali znajdując się pod wpływem odniesionego przez niego sukcesu Próbowali go bezrozumnie kopiować. Nawet gdy Anglia zdobywała mistrzostwo świata Ramseya podziwiano niechętnie. Jego biograf Dave Bowler pisał: „Krytycy wskazywali na to że analizował grę tak wnikliwie, jak gdyby była ona zwierzęciem laboratoryjnym i twierdzili że okrada to piłkę z poetyczności i sprowadza ją do nauki. On sam nie polemizował by z taką oceną a nawet mógłby uznać ją za komplement. Postrzegał piłkę jako ćwiczenie taktyczne, Sport tyleż ciała, co umysłu". Nie żeby radzę się tym przejmował ale jego reputacji nie pomogło żeby go tak potwornie krnąbrny. W głębi duszy Ramsey był realistą. Stało się to widoczne, gdy w sierpniu 1955 roku przejął drużynę Ipswich. Mógł akceptować pomysły Rowe'a w Tottenhamie ale szybko zorientował się że metoda „pchnij i biegnij" nie sprawdzi się w trzecioligowej drużynie, po której niewiele się oczekuje. Zaczął więc od prostych rzeczy i choć przegrał pierwszy mecz, reporter z „East Anglian Daily Timesa" zachwycał się tym, w jaki sposób drużyna wykorzystywała całą szerokość boiska. Wyniki szybko się poprawiły ale dopiero w grudniu Ramsey dokonał zmiany, która miała zapoczątkować dekadę ewolucji i skończyła się zdobyciem Pucharu Świata. Jimmy Leadbetter wyłącznikiem, świetnie wyszkolony, inteligentnym zawodnikiem, który borykał się jednak z brakiem szybkości. Pozyskał go poprzednik Ramseya Scott Duncan. W ciągu pierwszych czterech miesięcy rządów Ramseya Leadbetter zagrał tylko raz i martwił się o swoją przyszłość. Wtedy, tuż przed nowym rokiem trener poprosił go aby zagrał na lewym skrzydle. Łącznik obawiał się że nie jest wystarczająco szybki, Ramseya jednak bardziej interesowała gra tego zawodnika, gdy miał piłkę przy nodze.
„Miałem być lewoskrzydłowym ale nie grałem w ten sposób- mówił Leadbetter. - Zostałem wycofany aby odbierać piłki od naszych defensorów a ponieważ boczne obrońca przeciwnika nie wychodził do przodu na tyle daleko by mnie pilnować, miałem sporo miejsca. Gdy szedłem później do przodu wyciągałem bocznego obrońcę z jego pozycji. Nie mógł zostać tam, gdzie stał, nie kryjąc nikogo czuł się w obowiązku pójść ze mną a to sprawiało że po lewej stronie boiska pojawiała się wielka dziura. Było to miejsce, gdzie grał w środkowy napastnik Ted Philips. Potrzebował miejsca ale jeśli mu je zapewniłeś i podałeś piłkę kończyła ona w siatce". 1957 roku drużyna awansowała a wraz z pozyskaniem sportu środkowego napastnika Raya Crawforda oraz klasycznego skrzydłowego Roya Stevensona z Leicester City plan Ramseya nabrał kształtu. Było to 4-2-4, choć podobnie jak w ustawieniu, w którym Brazylia sięgnęła po Puchar Świata, tkwił tu pewien haczyk. Canarinhos mieli ustawionego wysoko ale cofającego się głęboko Mario Zagallo, Ipswich zaś Leadbettera, który musiał ustawiać się bliżej własnej bramki ze względu na brak szybkości. Kształtem przypominało to bardziej asymetryczne 4-3-3, które Brazylia przyjęła w 1962 roku, niż jej wcześniejsze o cztery lata 4-2-4. Anglicy grali jednak w zupełnie innym stylu. „Wierzymy w szybkie wyprowadzenie ataku z obrony- mówił Ramsey. - Drużyna jest najbardziej podatna na akcję przeciwnika Jeśli jej własny atak się nie powiódł. Gdybym miał zasugerować optymalną liczbę podań określiłbym ją na trzy". Być może nie ma w tym przypadku że odpowiadało to magicznej liczbie podań Reepa, choć nie istnieje żaden ślad że kiedykolwiek się spotkali. „Według Alfa im mniej podań wykonasz, tym mniejsza szansa że zagrasz źle- mówił Leadbetter. - Lepiej wykonać trzy dobre i proste podania, ponieważ jeśli próbujesz dziesięciu, jest właściwie pewne że któreś zepsujesz. Trzecie zagranie powinno stwarzać okazję do strzału. Dzięki sposobowi, w jaki się wtedy grało dało się to zrobić". Wielką słabością systemu "W-M" i gry tylko trzema obrońcami była konieczność ciągłego manewrowania. Jeśli rywale atakowali lewą stroną, prawy obrońca musiał powstrzymać skrzydłowego, środkowy obrońca zajmował się środkowym napastnikiem ale w obrońca wciskał się za środkowego by go zabezpieczać. Kiedy zaś przeciwnicy grali w ustawieniu 4-2-4 albo w innym systemie z dwójką napastników, prawy obrońca pilnował drugiego z nich. „To było jedyne możliwe wsparcie, więc gdy napastnik minął bocznego obrońcę miał dobrą sytuację"- wyjaśniał Leadbetter. Ku zdziwieniu wielu w 1961 roku Ipswitch ponownie awansowało A w kolejnym sezonie zdobyło tytuł mistrzowski, choć nas skompletowanie składu wydało ledwie 30 000 funtów, mniej niż 1/3 tego, co zapłacił Tottenham za ściągnięcie Jimmiego Gravesa z powrotem z Włoch. Jak pisał „The Times” gra Ipswich „nie wymaga wyjaśnienia- robią proste rzeczy, dokładniej szybko, w ich stylu nie ma fajerwerków ani udawania. Nie są ekscytujące, nie powodują że serce bije szybciej. Koniec końców, w przypadku uczciwego wyrobnika to cnota". Niewielka liczba telewizyjnych transmisji a często wręcz ich brak utrudniała zrozumienie taktyki Ipswich i nawet najlepsi obrońcy mieli problem aby poradzić ze sposobem gry zespołu Ramseya. "Leadbetter wstawiam się tak głęboko że nie wiedziałem kogo u diabła mam kryć- mówił George Cohen, boczny obrońca Fulla i reprezentacji Anglii. - wyciągał mnie z pozycji, po czym kopał piłkę do Crawforda czy Philipsa i zdobywał dwa gole, zanim zorientowaliśmy się o co chodzi. Zmień Philipsa i Crowforda na Hursta i Hunta i masz gotowy skład reprezentacji Anglii".
Jednak już w kolejnym sezonie rywale wiedzieli czego się spodziewać. Ipswich przegrało w meczu o tarczę dobroczynności 1:5 z Tottenhamem; Nicholson nakazał swoim bocznym obrońcom przesunąć się do środka i zająć środkowymi napastnikami a pomocnikom poradzić sobie z Ladbetterem i Stephensonem. Inne drużyny postępowały podobnie i do końca października 1962 roku, kiedy Ramsey został zatrudniony jako selekcjoner reprezentacji Anglii IPS Switch wygrało tylko dwa na 15 meczów. Działania poprzednika Ramseya w kadrze Waltera Winterbottoma realizowało wybieranie składu przez komitet, którego był tylko członkiem. Ramsey domagał się władzy absolutnej. Bez tego eksperymenty taktyczne byłyby niemożliwe: jeśli grupa ludzi po prostu głosuje, który zawodnik jest najlepszy na daną pozycję, taktyka musi być z góry określona; nie sposób brać wtedy pod uwagę równowagi czy interakcji między zawodnikami a w przeszłości oznaczało to bezmyślną wiarę zalety systemu "W-M". Ramsay protestował: „Ludzie mówili że Matthews, Finney, Carter i inni nigdy nie potrzebowali planów. Cóż, grałem z wieloma z tych zawodników i powiedziałbym że drużyna angielska była wtedy dobra, lecz byłaby o wiele lepsza, gdyby oprócz tego miała ścisły plan". Pewną kontrolę nad kadru Ramsey dostał jednak dopiero w maju następnego roku, wcześniej zaś poprowadził drużynę w dwóch meczach, przy których musiałem współpracować z komitetem. Przed pierwszym z nich gremium wybrało system "W-M" i Anglia przegrała 2:5 z Francją w Paryżu. To przekonało decydentów by spełnić życzenie Ramsaya i zmienić ustawienie na 4-2-4. Choć przyniosło to porażkę 1:2 u siebie ze Szkocją, nowy selekcjoner pozostał przy tym wariancie na początku pracy na nowym stanowisku. Posezonowe turnieje w maju 1964 roku po Ameryce Południowej okazało się kluczowe dla rozwoju taktycznej myśli Ramseya. Anglia rozniosła 10:0 Stany Zjednoczone w Nowym Jorku(selekcjoner zrewanżował się w ten sposób za przegrany 0:1 mecz w Belo Horizonte w 1950 roku) ale wyczerpani podróżą i zmuszeni do gry ledwie 3 dni później wyspiarze zostali zmiażdżeni 5:1 przez Brazylię w pierwszym meczu czterozespołowego turnieju. Później był remis z Portugalią ale kluczowe okazało się trzecie starcie z Argentyną. Rywale wiedzieli że wystarczy im remis aby wygrać cały turniej, więc mając dni świetności "la nuestry" dawno za sobą, ustawili się za linią piłki starając się ją utrzymywać, przeszkadzać przeciwnikowi i przetrwać do końcowego gwizdka. Anglicy, niczym grupa wieśniaków starająca się odnaleźć wyjście z labiryntu, jak określił to Desmond Hackett w " Daily Express", zostali zupełnie zaskoczeni. Dominowali w meczu ani przez chwilę jednak nie sprawiali wrażenia drużyny mogącej strzelić gol, do tego zostali zaskoczeni kontra i przegrali 0:1. „Zagraliśmy 4-2-4 z Roberto Telchem wycofujący się w stylu Zagallo z 1962 roku- opowiadał kapitan Argentyny Jose Ramos Delgado. - Anglia miała wtedy wielką drużynę, z Moor’em, Charltonem i Thompsonem ale my graliśmy inteligentnie. To prawda że Anglicy dużo dłużej utrzymywali się przy piłce, lecz tylko dlatego że oddaliśmy im środek pola, więc mogliśmy skupić się na kryciu konkretnych zawodników".
Kilku piłkarzy było rozczarowanych a Hackett napisał że „trzy lwy w herbie Anglii można zastąpić prążkowanymi kotami". Zareagował w typowy sposób: Anglia mogła zostać przechytrzona przez rywali trzymających się inteligentnego planu, lecz dziennikarz zakładał(jak często bywało i jak miało bywać w przyszłości) że piłkarze nie pokazali w barwach reprezentacji wystarczającej zawziętości i hardości. Brian James w „Daily Mail”, choć nie mniej wściekły wyciągnął z tego spotkania wnioski bliższe rzeczywistości: „Jeśli nie przejmujesz się stylem gry i uważasz że po rozrywkę idzie się do wodewilu, możesz wygrać wszystko- pisał. - Argentyna była po prostu skrajnie logiczna. Mieli następujące założenie: Jeśli oni nie strzelą, my nie przegramy. Tylko w najdzikszych momentach ostrość bezmyślności byli gotowi aby się otworzyć". Rzecz jasna Ramsey prędzej przyznałby się do uwielbiania Czajkowskiego niż do tego że Argentyna wywarła na niego wpływ, nie mniej musiał zaakceptować ogromną przepaść pomiędzy dwoma gigantami z Ameryki Południowej a Anglią. Co znaczące, raport angielskiej federacji po wygranej 1966 roku wspomina o tym, jak istotne było doświadczenie zebrane na tym tournee. W trakcie tego lata ramce ponownie przemyślał swoją strategię: prawdopodobnie uznał że system gry jest bardziej istotny niż personalia. I jego małomówność nie pozwalała na pewność, lecz można domniemywać że w ciągu następnych dwóch lat drużyna przeszła starannie kontrolowaną ewolucją, która doprowadziła Anglię do wygrania Pucharu Świata. Boby Charlton i Peter Thompson, czyli zawodnicy wystawiani przez Ramsey na flankach w 4-2-4 nie byli piłkarzami, po których można by się spodziewać powrotów do defensywy. Również od środkowych napastników Greavesa i Byrne'a praktycznie nie żądano by się cofali w głąb pola. George Easthem, który regularnie grał jako jeden ze środkowych pomocników był przekwalifikowany łącznikiem a jego partner Gordon Milne także nie miał sprawy w przeszkadzaniu rywalom. Ramsay zorientował się że 4-2-4 było dobrym ustawieniem do pokonywania słabszych zespołów ale nie pasowało na mecze z silniejszymi, mogło ponadto uczynić podatną na ataki rywala także wyraźnie lepszą ekipę, jeśli akurat miała zły dzień. W skrócie problem sprowadzał się do tego że 4-2-4 stwarzało zagrożenie pod bramką przeciwnika, kiedy miało się piłkę ale nie pomagało jeśli najpierw trzeba było ją zdobyć. Nie jest jasne, kiedy po raz pierwszy Ramsay zaczął myśleć o Nobbym Stilesie, walecznym defensywnym pomocniku Manchesteru United ale gdy tylko powołał go do kadry, okazało się że piłkarz nie może grać w ustawieniu 4-2-4. Takie rozwiązanie bowiem sprawiało że ciężar kreowania gry wpadł na barki jednego zawodnika. Ofiarą tego stanu rzeczy okazał się Thompson, nawet jeśli bym najlepszym reprezentantem w Anglii w Brazylii a tamtejsza praca ochrzciła go mianem „białego Pele". Znowu przyjętej perspektywy ranseja skrzydłowy Liverpoolu miał w sobie Zbyt wiele z artysty estradowego, więc selekcjoner zwrócił się ku takim zawodnikiem jak John Connelly, Jan Callaghan i Terry Paine. Powoli zaczął rezygnować z Thompsona. W pierwszym meczu nowego sezonu Anglicy zagrali w październiku na wyjeździe w rozgrywkach International. Ramsay ponownie postawił na 4-2-4 ale z Bobi Charltonem wycofanym na pozycję Easthama do pomocy i Painem oddelegowanym na prawą stronę, z zadaniem schodzenia w głąb pola w stylu Zagallo albo Leadbettera. Do przerwy Anglia prowadziła 4:0, lecz ostatecznie wygrała tylko 4:3. Pisząc o „90 minutach bałaganu" dziennikarz „The mail” domagał się głowy Ramseya, lecz ten, chodź wściekał się na niechlujność swojego zespołu nie był człowiekiem, który pozwoliłby na to by reakcja mediów odwiodła go od raz powziętego planu.
Kochani cules, pamiętajmy że 144 lata temu urodził się Hans-Max Gamper Haessig, człowiek, który założył FC Barcelone. Szwajcar nie jest jedynie założycielem i wieloletnim prezydentem FC Barcelony. Mało kto zdaje sobie sprawę, że był także pierwszym kapitanem Barcy zdobywając rekordowe 120 bramek w 51 spotkaniach. Bez cienia wątpliwości należy on do najważniejszych osób w całej historii klubu ze stolicy Katalonii, dlatego każdy culé nie tylko powinien, ale wręcz musi go znać.
Przez wielu uważany za pioniera piłki nożnej urodził się w Winterthur w Szwajcarii. Po śmierci matki reszta rodziny przeprowadziła się do Zurychu. Szwajcar był niezwykle usportowionym dzieckiem, łączył miłość do futbolu z golfem, kolarstwem, lekkoatletyką, pływaniem, rugby oraz tenisem. W Zurychu założył Excelsior, nieco później grał dla FC Basel i FC Zürich. W wieku 18 lat opuścił Szwajcarię i zamieszkał w Lyonie, we Francji, gdzie grał w rugby dla drużyny Athletique Union. Rok później w drodze do Afryki odwiedził w Barcelonie swego wuja Emila Gaisserta. Miasto tak go zauroczyło, że postanowił zostać tutaj na stałe. Po jakimś czasie nauczył się płynnie mówić po katalońsku oraz zmienił imię na Joan. W stolicy Katalonii pracował kolejno w firmie kolejowej, jako redaktor kolumny sportowej w gazetach szwajcarskich oraz pomagał w publikacji hiszpańskiego magazynu „Los Deports”. Szwajcarowi brakowało zespołu piłkarskiego z prawdziwego zdarzenia, dlatego 22 października 1899 roku umieścił w gazecie „Los Deports” ogłoszenie o chęci stworzenia klubu piłkarskiego w Barcelonie. Piłka nożna nie była jeszcze tak popularnym sportem jak dziś, lecz 29 listopada 1899 roku w sali gimnastycznej Gimnasio Solé brytyjscy, katalońscy i szwajcarscy miłośnicy futbolu założyli Futbol Club Barcelona. Akt założycielski podpisali: Joan Gamper, Walter Wild, Lluís d’Ossó, Bartomeu Terrados, Otto Kunzle, Otto Maier, Enric Ducal, Pere Cabot, Carles Pujol, Josep Llobet, John Parsons i William Parsons. Pierwszym prezydentem klubu został Walter Wild, skarbnikiem mianowano Bartomeu Terradasa, a funkcję sekretarza powierzono Lluísowi d’Ossó. Wkrótce później stworzono herb oraz wybrano barwy FC Barcelony. Gamper nie chciał objąć urzędu prezydenta klubu, wolał skupiać się na jak najlepszej grze dla swojego zespołu. Założyciel FC Barcelony ma się czym pochwalić, bowiem zdobył aż 120 bramek w 51 meczach. Po serii spotkań towarzyskich w 1901 roku katalońska drużyna wzięła udział w turnieju o puchar ufundowany przez Alfonso Macaya (pierwowzór Mistrzostwa Katalonii) zajmując w nim drugie miejsce. Kolejna edycja była prawdziwą demolką. Barça rozgromiła wszystkich rywali strzelając w ośmiu meczach 60 goli, tracąc zaledwie dwa. W 1905 roku FC Barcelona triumfowała w Pucharze Katalonii, wygrywając w finale z Espanyolem 3:2. Mimo tego klubowi groził upadek. Nie miał kto płacić składek, gdyż w 1908 roku było jedynie 38 socios (członków klubu).
Po rezygnacji ze stanowiska Vicença Reiga (rządził klubem przez 22 dni) urząd prezydenta Blaugrany obejmuje jej założyciel Joan Gamper. Najprawdopodobniej tego samego dnia podczas zabrania klubu niezręczną ciszę przerwał jeden z piłkarzy niejaki Wallace mówiąc: „Czy naprawdę nie ma nikogo odważnego na tyle, żeby spróbować uratować klub. Jeśli ktoś się znajdzie, może liczyć na pełne poparcie graczy”. Reakcja nowego sternika Dumy Katalonii była niemal natychmiastowa. „FC Barcelona nie może umrzeć i nie umrze! Jeżeli nikt mnie nie poprze, wezmę całą odpowiedzialność za klub na siebie. Mam pewność, że będę miał wsparcie tych ludzi, którzy byli ze mną, kiedy futbol uważano za głupotę i dziwactwo. Pragnę zapomnieć o błędach, przez które oddaliłem się od klubu i mam zamiar walczyć o odzyskanie świetności klubu. Jeśli ktoś się ze mną zgadza, niech mówi”. Słowa założyciela zachęciły wszystkich do działania. Zaczęto wierzyć w odbudowę zespołu. Wśród wielu inicjatyw Gampera było między innymi sprowadzenie byłych członków klubu, dzięki czemu liczba socios przekroczyła 200 osób. W sezonie 1908-09 Barça dyrygowana przez Szwajcara nie przegrywając żadnego spotkania zdobyła kolejne Mistrzostwo Katalonii. Kolejnym z wyzwań, z jakim się spotkał w czasie swojej pierwszej kadencji było znalezienie swojemu klubowi kawałka ziemi w celu zbudowania pierwszego własnościowego stadionu Camp del Carrer Indústria.
Według historycznych anegdot właśnie na tym mającym jedynie drewniane ławki obiekcie powstało określenie słynne określenie fanów Barcelony – culés, ponieważ z perspektywy ulicy widać było jeden „tyłek” (culo oznacza tyłek) obok drugiego i tak już zostało do dnia dzisiejszego. 14 października 1909 roku Gamper zakończył swoją kadencję, lecz zdecydował się pozostać w zarządzie.
17 listopada 1910 roku, podczas spotkania zarządu ponownie wybrali na prezydenta Joana Gampera. O ile w pierwszej kadencji Szwajcar zmagał się jedynie z problemami finansowymi tym razem musiał sprostać także niechęci ze strony Hiszpańskiej i Katalońskiej Federacji Piłkarskiej. Mimo tego Duma Katalonii wywalczyła Mistrzostwo Katalonii, sięgnęła po Puchar Hiszpanii, a liczba socios wzrosła do 367. W sezonie 1911/12 FC Barcelona zdobyła wówczas (nieoficjalne) Mistrzostwo Hiszpanii oraz Puchar Pirenejów. Niestety przeciwko klubowi wystąpili piłkarze, domagając się zapłaty za ich grę. Ze względu na napiętą sytuację prezydent chciał podać się do dymisji, jednak ostatecznie pozostał na swoim stanowisku. Warto dodać, iż 14 sierpnia 1912 roku w klubie pojawił się jeden z najlepszych piłkarzy w historii Barcy Paulino Alcántara. Rok później nieporozumienia z Federacją Katalonii i Hiszpanii przybrały na sile wskutek czego Barcelona zostaje usunięta z obu organizacji. Pod koniec tego burzliwego sezonu (30 czerwca 1913 roku) zmęczony ciągłymi sporami Gamper składa rezygnację, lecz jego rozłąka ze stanowiskiem nie trwała długo. 17 czerwca roku 1917 ponownie zostaje wybrany na prezydenta, za cel stawiając sobie zrekonstruowanie klubu. Jedną z pierwszych decyzji było pozyskanie pierwszego profesjonalnego trenera Anglika Jacka Greenwell’a. W 1919 roku Gamper sprowadził kolejne dwie legendy Dumy Katalonii: Ricardo Zamorę i Josepa Samitiera. Jednak 19 czerwca tego samego roku, kolejne problemy nękające Blaugranę zmuszają Szwajcara do ustąpienia ze stanowiska.
17 lipca 1921 roku, założyciel klubu zostaje jego prezydentem po raz czwarty. Sezon 1921/22 na długo zapisał się w pamięci sympatyków Barcelony. Zespół wywalczył wówczas mistrzostwo Hiszpanii i Katalonii, a 20 maja 1922 roku do użytku został oddany nowy, mogący pomieścić 25 000 osób, legendarny już dzisiaj stadion Les Corts.
Pod koniec sezonu 1922/23 klub miał już ponad 10 000 socios, co w tamtych czasach było wynikiem godnym pozazdroszczenia. W końcu po 742 dniach prezydentury Joan Gamper odchodzi z zarządu, lecz nie na długo – 1 czerwca 1924 roku, tuż przed świętowaniem Srebrnej Rocznicy założenia Barcy, po raz ostatni obejmuje stery Dumy Katalonii. 17 grudnia 1925 roku, na rozkaz dyktatora Hiszpanii Miguela Primo de Rivery, cały zarząd został odsunięty od klubu za propagowanie katalońskiego nacjonalizmu. W odpowiedzi przed jednym ze spotkań kibice Blaugrany spalili hiszpańską flagę oraz zagłuszyli hymn Hiszpanii co zakończyło się zamknięciem Les Corts na pół roku. Oskarżony o dowodzenie całą akcją Joan Gamper raz na zawsze zakończył swoją długą przygodę z FC Barceloną i udał się do Szwajcarii. To był początek równi pochyłej dla założyciela Barcy. W obliczu problemów finansowych oraz rozłąki z ukochanym klubem Gamper popadł w głęboką depresję, która zakończyła się samobójstwem 30 lipca 1930 roku. Jak można się było spodziewać na jego pogrzeb przyszły tłumy fanów Blaugrany. Szwajcar został pochowany na cmentarzu Montjuic w Barcelonie. W celu uczczenia jego pamięci FC Barcelona zastrzegła kartę członkowską z numerem 1, kilkanaście lat później (w 1966 roku) ówczesny prezydent Enric Llaudet stworzył turniej na cześć założyciela i wieloletniego prezydenta klubu. Szwajcar był przykładem całkowitego poświęcenia się dla swojego „dziecka”. Na szczęście pamięć po nim nie zginęła. Joan Gamper jako jeden z najważniejszych osobistości w historii FC Barcelony powinien być doskonale znany nie tylko przez culés, ale także przez wszystkich sympatyków hiszpańskiego futbolu. Bez wątpienia bez jego zaangażowania dzisiejsza pozycja Blaugrany nie byłaby w ogóle możliwa. Zapamiętajcie historię człowieka, który stworzył i uczynił Dumę Katalonii znaną niemal na całym świecie.
Wydarzyło się coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć w takim klubie jak Barça:
26 marca 2010 r. Johan Cruijff został ogłoszony honorowym Prezydentem FC Barcelony. Decyzja zarządu Joana Laporty została później cofnięta przez Sandro Rosella, który twierdził że statut klubu nie przewiduje takiej funkcji. Cruijjf zwrócił prezydenckie insygnia i przestał pojawiać się na Camp Nou.
Pomyśleć że ci socios przez tyle lat pozwalali rządzić takim sukinsynom jak Rosell i Bartomeu…
Gdyby żył, wszyscy składalibyśmy mu życzenia i za wszystko dziękowali. Kochani cules dzisiaj przypada 76 rocznica urodzin Ś.P. Johannesa Hendrika Cruijffa. Pochylmy się w zadumie ku czci ikony futbolu i wielkiej legendy FC Barcelony…
Feliz cumpleaños Pep!!! Josep Guardiola właśnie kończy dzisiaj 51 lat! No, Pepito! Chopie, ileż ty mi(i wszystkim cules) dałeś radości to głowa mała! Niechaj szczęście Tobie sprzyja a smutek omija. Dobry Pan miłością otacza, Anioł swe skrzydła nad Tobą roztacza. Bóg w zdrowiu niechaj zachowa Cię i radością z uśmiechem obdarza Cię. Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia legendo! Sto lat!
Komentarze
1
Vamos Argentyno! Vamos a ganar! Parasiempre!!!
2
@martusiaaaa Gdyby w finale nie grała Hiszpania tylko Francja lub co gorsza szwaby! to byłbym wręcz bliski zawału a tak to jestem spokojny, jak nigdy!
2
Ewa Duarte zdawała się mówić: "Nie płacz po mnie Argentyno". Czytając kiedyś jej biografie nie potrafiłem jednak powstrzymać łez. Natomiast dzisiaj postaram się po męsku nie płakać po Argentynie(no chyba że ze szczęścia), zwłaszcza że Hiszpania również jest piłkarsko bliska memu sercu...........
2
@FCBparasiempre
Później Anglia mnie przekonującym stylu zremisowała 2:2 z Belgią, prawdziwy przełom przyszedł natomiast na zgrupowaniu w lutym 1965 roku. Sześciu zawodników, w tym Gordon Banks, Bobi Charlton i Peter Thompson nie zagrało z powodu rywalizacji w pucharze Anglii, lecz Ramsey nie zmienił planów a w kontrolnym meczu reprezentacji seniorskiej z kadrą u-23 zdecydował się na ustawienie 4-3-3. Był oczarowany efektami. „Zagrałem coś, co okazało się okrutnym podstępem dla młodych zawodników, ponieważ nie ostrzegłem ich jaką taktyką zamierzają zagrać seniorzy- opowiadał. – w pomocy pierwszej reprezentacji wystąpiło trzech uznanych, wybitnych piłkarzy: Brian Douglas po prawej stronie, Johnny Byrne w środku a George Estham po lewej. Wszyscy oni szaleli na tle młodzieży". Tak został zrobiony pierwszy krok w kierunku drużyny znanej w Anglii jako „Wings Wonders(bezskrzydłe cuda). :Dwaj zawodnicy ustawieni szeroko na plamkach to luksus, który w praktyce sprawia że drużyna gra w dziewiątkę, w rywale są w natarciu"- mówił Ramsey. Dla Dave'a Bowena selekcjonera reprezentacji Walii w latach 1964-1974, geniusz Ramseya polegał na tym że wcześniej niż ktokolwiek inny w Wielkiej Brytanii zauważył iż jeśli drużyny grają czwórką Obrońców, tradycyjny skrzydłowy jest martwy. „Z trzema obrońcami było inaczej- wyjaśnia. - obrońca na długim słupku zabezpieczą środkowego obrońcę, więc skrzydłowy zawsze miał miejsce na wypadek podania krzyżowego. Przy czterech obrońcach bocznej defensorzy mogą grać blisko skrzydłowych, przez co ci nie mają miejsca by się rozpędzić a bez tego skrzydłowy jest skończony". Gdy system taktyczny został ustalony, Ramsey przystąpił do wynajdywania najlepszych piłkarzy, który można by w nim wykorzystać. W zremisowanym 2:2 kwietniowym meczu ze Szkocją debiutowali Stiles i Jack Charlton a w następnym miesiącu zremisowanym 1:1 spotkanie z Jugosławią po raz pierwszy w kadrze zagrał Alan Ball, niemniej dopiero w kolejnym meczu towarzyskim starciu z RFN Ramsey zaprezentował światu swoje 4-3-3. Ron Flowers z Wolves zastąpił stillesa, Ball zagrał w środku, Estham i Mike Jones z Leeds United pozostali ustawieni z przodu a Pain i Derek Temple z Evertonu w jego jedynym występie w reprezentacji naprzemiennie schodzili na skrzydło lub zapewniali wsparcie dla pomocników. Anglia wygrała 1:0. Następnie ponownie ze Stilesem w składzie pokonała Szwecję 2:1, co przekonało Ramseya że zmiana ustawienia na 4-3-3 była słuszna. Prawdopodobnie kluczowy w tym systemie okazał się Ball, któremu niespożyta energia pozwalała operować zarówno w roli skrzydłowego, jaki dodatkowego pomocnika, tak jak to robił Zagallo w Brazylii w 1962 roku. Pierwsze występy Anglii w sezonie 1965/66 nie były już tak imponujące ale w grudniu, ze Stilesem, Ballem i Charltonem w pomocy i Rogerem Huntem, Easthamem oraz Joem Bakerem , Anglicy pokonali Hiszpanię 2:0 w meczu, w którym zagrali zdecydowali lepiej od rywala. Zdając sobie sprawę z tego, jak skuteczny Jest to system Ramsay zdecydował się utrzymać go w tajemnicy. " Pomyślałem że byłoby błędem pozwolić wreszcie świata, naszym rywalom dowiedzieć się co robimy- wyjawił Bryanowi Jamesowi w wywiadzie dla „Mail". - Myślę że moim obowiązkiem jest chronić pewnych zawodników do momentu, w którym będziemy potrzebować ich najbardziej. To był bardzo wielki krok, jeśli chodzi o naukę, jaką zaczerpnął nasz zespół. Miałem stworzyć właściwą drużynę we właściwym czasie i nie zawsze oznaczało to parcie do przodu w określony sposób tylko dlatego że kiedyś to działało".
Ramsay wrócił do 4-2-4 przy okazji towarzyskiego remisu z Polską i zwycięstwa 1:0 z RFN. Wtedy zadebiutował Geoff Hurst, z miejsca odnajdując wspólny język z Huntem. Następujące po tych meczach starcie ze Szkocją wygrane 4 3 zadowoliło fanów i media ale zdaniem Ramsaya potwierdziło to, o czym już wiedział: 4-2-4 nie spełniało oczekiwań w grze obronnej. W wygranym 2:0 meczu z Jugosławią na Wembley w maju 1966 roku Ramsey zaprezentował ostatni element swojej układanki, Martina Peters opanowanego pomocnika West Hamu. Choć fakt że Ramsey uznał go za gracza będącego „10 lat przed nami", miał ciążyć Petersowi, był pan, podobnie jak Ball i Hurst, nowoczesnym, uniwersalnym zawodnikiem, zdolnym zarówno do kreowania gry, jak i żmudnej pracy w defensywie. W wyjazdowym towarzyskim meczu z Finlandią Ramsey uznał go za gracza będącego 10 lat przed nami, miał ciążyć Petersowi, był on, podobnie jak Boll i Hurst, nowoczesnym, uniwersalnym zawodnikiem, zdolnym zarówno gry jak i żmudnej pracy w defensywie. W wyjazdowym towarzyskim meczu z Finlandią Ramsey postawił na 4-3-3 z Ballem, Petersem i Charltonem w pomocy oraz Callaghanem w roli jedynego skrzydłowego. Anglicy wygrali 3:0 a trzy dni później pokonali w Oslo Norwegie 6:1, tym razem z dwoma skrzydłowymi: Connely zagrał jako klasyczny zawodnik tej pozycji a Paine schodził głębiej, w stylu Leadbettera. Peters wciąż nie był brany pod uwage jako pierwszy wybór(przynajmniej nie przez media) dostał jednak powołanie na ostatni sparing przed mistrzostwami z Polską w Katowicach. Było to wreszcie ustawienie, do którego zmierzał Ramsey, co potwierdziłby fakt że kiedy odczytywał skład mediom, z niezwyczajnym dla siebie wyczuciem dramatyzmu zrobił pauze, nim ujawnił że z numerem 11 zagra Peters. Było to ustawienie bez skrzydłowych przynajmniej tradycyjnych. Choć wciąż system określano jako 4-3-3, w rzeczywistości było to, jak wskazuje Nobby Stiles w autobiografii, 4-1-3-2 z nim w roli zakotwiczonego defensywnego pomocnika, mającego przed sobą Petersa, Charltona i Balla, którzy mogli ruszać do ataku i wspierać Hunta oraz(co wydawało się wtedy najbardziej prawdopodobne) Greavesa. Anglia wygrała 1:0 po golu Hunta. To wtedy Ray Wilson powiedział że zaczął godzić się z tym iż Ramsey mógł mieć rację, kiedy trzy lata wcześniej upierał się że Anglia zdobędzie mistrzostwo świata. W pierwszym meczu na mistrzostwach świata z Urugwajem, Ramsey wystawił Connelly'ego zamiast Petersa i powrócił do asymetrycznego 4-3-3. Być może wciąż nie chciał odkryć kart a może nadal myślał że skrzydłowy odegra rolę w pokonaniu słabszej drużyny, która, jak się spodziewał selekcjoner Anglików, zagęści obrone. Tak czy inaczej sposób nie zadziałał a pomocnicy mieli trudność z ruszaniem do ataku by wspomóc ofensywne trio. Urugwaj wywalczył bezbramkowy remis. W drugim meczu z Meksykiem Peters zastąpił kontuzjowanego Balla a Pain wyszedł zamiast Connely'ego. To odwróciło przechył ustawienia, tym razem skrzydłowy nie grał po lewej stronie a po prawej ale założenia pozostały takie same. Ramsey ponownie użył skrzydłowego przeciwko rywalowi, którego spodziewał się pokonać. Tak się też stało, Anglicy wygrali 2:0 po nie do końca porywającej ale wystarczająco dobrej grze. Callaghan znalazł się w składzie na trzeci mecz grupowy z Francją a Anglia ponownie zwyciężyła 2:0, choć spotkanie zapamiętano raczej z powodu brutalnego wejścia Stilesa w Simona. FIFA ostrzegła go przed kolejnymi takimi zachowaniami a Ramsay otrzymał wiadomość od angielskiej federacji z zapytaniem czy naprawdę musi w dalszym ciągu wystawiać Stilesa. Selekcjoner zagroził rezygnacją, być może dla zasady, lecz z pewnością głównie dlatego że wiedział jak niezbędny drużynie to przeszkadzanie rywalom jest pomocnik Manchesteru United.
Przeciwko Argentynie w ćwierćfinale Ramsey wrócił wreszcie do 4-1-3-2, ujawniając wreszcie" bezskrzydłe cuda". Być może Taktyczna zmiana okazałaby się wystarczająca ale Ramseyowi przyszła z pomocą kontuzja Greavesa. Dzięki temu mógł wystawić Hursta, napastnika mniej spektakularnego ale zdolnego do wygrania górnej piłki i utrzymania jej bez obawy o reakcję na posadzenie na ławce ulubieńca prasy. Spotkanie było ponure i pełne przemocy(jak to ujął Hugh McIlvanney, przypominało „nie tyle mecz piłkarski ile incydent międzynarodowy" ale Anglia grała mądrze i po czerwonej kartce dla kapitana Argentyńczyków Antonio Rattina wygrała 1:0 dzięki golu zdobytemu głową przez Hursta. Nie było to widowisko ale jeśli chodzi o Ramseya lekcja z porażki sprzed dwóch lat na Maracanie została odrobiona. Stiles, co niecodzienne, musiał kryć indywidualnie Onege, co uczynił z dużym zdyscyplinowaniem a Ball grając wysoko po prawej stronie był tego dnia znakomity, nie tylko sprawiając kłopoty Argentyńczyków w ofensywie ale i nie pozwalając ich bocznemu obrońcy Marzoliniemu na podłączenie się do ataków. Stiles odegrał ponownie kluczową rolę w meczu z Portugalią w półfinale, gdy zneutralizował w wygranym 21 spotkaniu(oba gole dla Anglików zdobył Bobby Charlton). Skuteczność systemu pozwalającego na grę z trzema ofensywnymi pomocnikami uwidoczniła się jeszcze raz w finale, gdy najpierw Peters w ciągu pierwszego gola dla gospodarzy a potem, po dośrodkowaniu z prawej klamki niezmordowanego Balla, Hurst zdobył(kontrowersyjnie uznaną) bramkę na 3:2 dogrywce. Przesądzającego o tytule mistrzowskim czwartego gola wbił Hurst w doliczonym czasie gry, po długim podaniu od Bobiego Moor’a, co(jak odnotował później Leadbetter) było trafieniem do złudzenia przypominającym gole, jakimi Ramsay najbardziej zachwycał się w czasach Ipswich: żadnego zawracania głowy, prosta piłka i zdecydowanie wykończenie. Być może pasowało to do Anglii, lecz było także nieco mylące bo ta drużyna potrafiła perfekcyjnie utrzymywać się przy piłce, co miała udowodnić ponad wszelką wątpliwość w Meksyku cztery lata później. Nie mniej wraz z upływem czasu pragmatyzm Ramseya stawał się coraz bardziej męczący. McIlvanney wyraził zdanie wielu ludzi, kiedy po porażce u siebie 1-3 z RFN 1972 roku uszczypliwie zauważył że „ostrożny, pozbawiony radości futbol był ledwo do wniesienia nawet wtedy, gdy przynosił zwycięstwa. Kiedy przyszły porażki, reakcja może być tylko jedna". Gdy Dzięki heroicznym wysiłkom Jana Tomaszewskiego w polskiej bramce Anglicy zaprzepaścili na Wembley awans do Mistrzostw Świata w 1974 roku Ramsey został zwolniony. Przy całym zdawkowym podejściu Ramsaya do mediów antypatię wobec niego ożywił powrót starego sporu pomiędzy estetyką a rezultatem. Nie było wątpliwości, po której on sam stał w stronie. Gardził podejściem Argentyny a jego zespoły są pewnością nie miały na sumieniu " wyczynów" rodem z anti-futbolu ale menadżer Anglików zgodziłby się z przemyśleniami Osvaldo Zubeldii na temat roli trenera. „Zatrudniono mnie aby wygrywać mecze - powiedział kiedyś Ramsey. - To wszystko w tym temacie".
2
@FCBparasiempre
Równie przekonany o zwodniczym charakterze przegranej 3:6 z Węgrami był Ramsey, który zagrał w tym meczu na prawej obronie i zdobył trzeciego gola dla Anglii, wykorzystując rzut karny. On także zaobserwował ile zbioru dla Węgrów padło po długich podaniach i w zawoalowany sposób skrytykował Gila Merricka, bramkarza, sugerując że golkiper miał jeden z tych dni, kiedy wpuszcza się wszystko co leci na bramkę. Zważywszy na fakt że stosunek strzałów wynosił 35:5 na korzyść Węgier i niemal upokarzającą łatwość, z jaką goście utrzymywali się przy piłce w drugiej połowie, słowa to wydają się nieszczere, jednak intrygują. Być może ma to związek z faktem że kiedy Ramsey miał kontakt z obcokrajowcami doznawał zaćmienia umysłu, bo nie w końcu to człowiek, który odrzucił propozycję obejrzenia " Śpiącej Królewny" w Teatrze Bolszoj aby nie przegapić odcinka serialu z Alfem Garnettem w klubie brytyjskiej ambasady w Moskwie. A ponieważ rozwinął się w klubie o stylu nie aż tak odległym od tego, co zaprezentowali Węgrzy i występował w zespole, gdzie napastników zachęcano do cofania się w głąb polach aby zrobić wolne miejsce partnerom, może po prostu nie oszołomiła go techniczna i taktyczna maestria rywali. Z pewnością Ramsey nie był człowiekiem, którego piękno mogłoby oślepić. Biorąc pod uwagę że doprowadził reprezentację Anglii do jedynego międzynarodowego triumfu, wydaje się dziwaczne że ocenia się go w tak sprzeczny sposób. Niektórzy patrzą na rok 1966(jak inni przed nimi spoglądali na Chapmana albo 2-3-5) widząc w nim zapowiedź futbolu przyszłości, reszta Jednak wydaje się winić Ramsaya za posiadanie takich wielbicieli, tak jakby był winny że pozostali znajdując się pod wpływem odniesionego przez niego sukcesu Próbowali go bezrozumnie kopiować. Nawet gdy Anglia zdobywała mistrzostwo świata Ramseya podziwiano niechętnie. Jego biograf Dave Bowler pisał: „Krytycy wskazywali na to że analizował grę tak wnikliwie, jak gdyby była ona zwierzęciem laboratoryjnym i twierdzili że okrada to piłkę z poetyczności i sprowadza ją do nauki. On sam nie polemizował by z taką oceną a nawet mógłby uznać ją za komplement. Postrzegał piłkę jako ćwiczenie taktyczne, Sport tyleż ciała, co umysłu". Nie żeby radzę się tym przejmował ale jego reputacji nie pomogło żeby go tak potwornie krnąbrny. W głębi duszy Ramsey był realistą. Stało się to widoczne, gdy w sierpniu 1955 roku przejął drużynę Ipswich. Mógł akceptować pomysły Rowe'a w Tottenhamie ale szybko zorientował się że metoda „pchnij i biegnij" nie sprawdzi się w trzecioligowej drużynie, po której niewiele się oczekuje. Zaczął więc od prostych rzeczy i choć przegrał pierwszy mecz, reporter z „East Anglian Daily Timesa" zachwycał się tym, w jaki sposób drużyna wykorzystywała całą szerokość boiska. Wyniki szybko się poprawiły ale dopiero w grudniu Ramsey dokonał zmiany, która miała zapoczątkować dekadę ewolucji i skończyła się zdobyciem Pucharu Świata. Jimmy Leadbetter wyłącznikiem, świetnie wyszkolony, inteligentnym zawodnikiem, który borykał się jednak z brakiem szybkości. Pozyskał go poprzednik Ramseya Scott Duncan. W ciągu pierwszych czterech miesięcy rządów Ramseya Leadbetter zagrał tylko raz i martwił się o swoją przyszłość. Wtedy, tuż przed nowym rokiem trener poprosił go aby zagrał na lewym skrzydle. Łącznik obawiał się że nie jest wystarczająco szybki, Ramseya jednak bardziej interesowała gra tego zawodnika, gdy miał piłkę przy nodze.
„Miałem być lewoskrzydłowym ale nie grałem w ten sposób- mówił Leadbetter. - Zostałem wycofany aby odbierać piłki od naszych defensorów a ponieważ boczne obrońca przeciwnika nie wychodził do przodu na tyle daleko by mnie pilnować, miałem sporo miejsca. Gdy szedłem później do przodu wyciągałem bocznego obrońcę z jego pozycji. Nie mógł zostać tam, gdzie stał, nie kryjąc nikogo czuł się w obowiązku pójść ze mną a to sprawiało że po lewej stronie boiska pojawiała się wielka dziura. Było to miejsce, gdzie grał w środkowy napastnik Ted Philips. Potrzebował miejsca ale jeśli mu je zapewniłeś i podałeś piłkę kończyła ona w siatce". 1957 roku drużyna awansowała a wraz z pozyskaniem sportu środkowego napastnika Raya Crawforda oraz klasycznego skrzydłowego Roya Stevensona z Leicester City plan Ramseya nabrał kształtu. Było to 4-2-4, choć podobnie jak w ustawieniu, w którym Brazylia sięgnęła po Puchar Świata, tkwił tu pewien haczyk. Canarinhos mieli ustawionego wysoko ale cofającego się głęboko Mario Zagallo, Ipswich zaś Leadbettera, który musiał ustawiać się bliżej własnej bramki ze względu na brak szybkości. Kształtem przypominało to bardziej asymetryczne 4-3-3, które Brazylia przyjęła w 1962 roku, niż jej wcześniejsze o cztery lata 4-2-4. Anglicy grali jednak w zupełnie innym stylu. „Wierzymy w szybkie wyprowadzenie ataku z obrony- mówił Ramsey. - Drużyna jest najbardziej podatna na akcję przeciwnika Jeśli jej własny atak się nie powiódł. Gdybym miał zasugerować optymalną liczbę podań określiłbym ją na trzy". Być może nie ma w tym przypadku że odpowiadało to magicznej liczbie podań Reepa, choć nie istnieje żaden ślad że kiedykolwiek się spotkali. „Według Alfa im mniej podań wykonasz, tym mniejsza szansa że zagrasz źle- mówił Leadbetter. - Lepiej wykonać trzy dobre i proste podania, ponieważ jeśli próbujesz dziesięciu, jest właściwie pewne że któreś zepsujesz. Trzecie zagranie powinno stwarzać okazję do strzału. Dzięki sposobowi, w jaki się wtedy grało dało się to zrobić". Wielką słabością systemu "W-M" i gry tylko trzema obrońcami była konieczność ciągłego manewrowania. Jeśli rywale atakowali lewą stroną, prawy obrońca musiał powstrzymać skrzydłowego, środkowy obrońca zajmował się środkowym napastnikiem ale w obrońca wciskał się za środkowego by go zabezpieczać. Kiedy zaś przeciwnicy grali w ustawieniu 4-2-4 albo w innym systemie z dwójką napastników, prawy obrońca pilnował drugiego z nich. „To było jedyne możliwe wsparcie, więc gdy napastnik minął bocznego obrońcę miał dobrą sytuację"- wyjaśniał Leadbetter. Ku zdziwieniu wielu w 1961 roku Ipswitch ponownie awansowało A w kolejnym sezonie zdobyło tytuł mistrzowski, choć nas skompletowanie składu wydało ledwie 30 000 funtów, mniej niż 1/3 tego, co zapłacił Tottenham za ściągnięcie Jimmiego Gravesa z powrotem z Włoch. Jak pisał „The Times” gra Ipswich „nie wymaga wyjaśnienia- robią proste rzeczy, dokładniej szybko, w ich stylu nie ma fajerwerków ani udawania. Nie są ekscytujące, nie powodują że serce bije szybciej. Koniec końców, w przypadku uczciwego wyrobnika to cnota". Niewielka liczba telewizyjnych transmisji a często wręcz ich brak utrudniała zrozumienie taktyki Ipswich i nawet najlepsi obrońcy mieli problem aby poradzić ze sposobem gry zespołu Ramseya. "Leadbetter wstawiam się tak głęboko że nie wiedziałem kogo u diabła mam kryć- mówił George Cohen, boczny obrońca Fulla i reprezentacji Anglii. - wyciągał mnie z pozycji, po czym kopał piłkę do Crawforda czy Philipsa i zdobywał dwa gole, zanim zorientowaliśmy się o co chodzi. Zmień Philipsa i Crowforda na Hursta i Hunta i masz gotowy skład reprezentacji Anglii".
Jednak już w kolejnym sezonie rywale wiedzieli czego się spodziewać. Ipswich przegrało w meczu o tarczę dobroczynności 1:5 z Tottenhamem; Nicholson nakazał swoim bocznym obrońcom przesunąć się do środka i zająć środkowymi napastnikami a pomocnikom poradzić sobie z Ladbetterem i Stephensonem. Inne drużyny postępowały podobnie i do końca października 1962 roku, kiedy Ramsey został zatrudniony jako selekcjoner reprezentacji Anglii IPS Switch wygrało tylko dwa na 15 meczów. Działania poprzednika Ramseya w kadrze Waltera Winterbottoma realizowało wybieranie składu przez komitet, którego był tylko członkiem. Ramsey domagał się władzy absolutnej. Bez tego eksperymenty taktyczne byłyby niemożliwe: jeśli grupa ludzi po prostu głosuje, który zawodnik jest najlepszy na daną pozycję, taktyka musi być z góry określona; nie sposób brać wtedy pod uwagę równowagi czy interakcji między zawodnikami a w przeszłości oznaczało to bezmyślną wiarę zalety systemu "W-M". Ramsay protestował: „Ludzie mówili że Matthews, Finney, Carter i inni nigdy nie potrzebowali planów. Cóż, grałem z wieloma z tych zawodników i powiedziałbym że drużyna angielska była wtedy dobra, lecz byłaby o wiele lepsza, gdyby oprócz tego miała ścisły plan". Pewną kontrolę nad kadru Ramsey dostał jednak dopiero w maju następnego roku, wcześniej zaś poprowadził drużynę w dwóch meczach, przy których musiałem współpracować z komitetem. Przed pierwszym z nich gremium wybrało system "W-M" i Anglia przegrała 2:5 z Francją w Paryżu. To przekonało decydentów by spełnić życzenie Ramsaya i zmienić ustawienie na 4-2-4. Choć przyniosło to porażkę 1:2 u siebie ze Szkocją, nowy selekcjoner pozostał przy tym wariancie na początku pracy na nowym stanowisku. Posezonowe turnieje w maju 1964 roku po Ameryce Południowej okazało się kluczowe dla rozwoju taktycznej myśli Ramseya. Anglia rozniosła 10:0 Stany Zjednoczone w Nowym Jorku(selekcjoner zrewanżował się w ten sposób za przegrany 0:1 mecz w Belo Horizonte w 1950 roku) ale wyczerpani podróżą i zmuszeni do gry ledwie 3 dni później wyspiarze zostali zmiażdżeni 5:1 przez Brazylię w pierwszym meczu czterozespołowego turnieju. Później był remis z Portugalią ale kluczowe okazało się trzecie starcie z Argentyną. Rywale wiedzieli że wystarczy im remis aby wygrać cały turniej, więc mając dni świetności "la nuestry" dawno za sobą, ustawili się za linią piłki starając się ją utrzymywać, przeszkadzać przeciwnikowi i przetrwać do końcowego gwizdka. Anglicy, niczym grupa wieśniaków starająca się odnaleźć wyjście z labiryntu, jak określił to Desmond Hackett w " Daily Express", zostali zupełnie zaskoczeni. Dominowali w meczu ani przez chwilę jednak nie sprawiali wrażenia drużyny mogącej strzelić gol, do tego zostali zaskoczeni kontra i przegrali 0:1. „Zagraliśmy 4-2-4 z Roberto Telchem wycofujący się w stylu Zagallo z 1962 roku- opowiadał kapitan Argentyny Jose Ramos Delgado. - Anglia miała wtedy wielką drużynę, z Moor’em, Charltonem i Thompsonem ale my graliśmy inteligentnie. To prawda że Anglicy dużo dłużej utrzymywali się przy piłce, lecz tylko dlatego że oddaliśmy im środek pola, więc mogliśmy skupić się na kryciu konkretnych zawodników".
Kilku piłkarzy było rozczarowanych a Hackett napisał że „trzy lwy w herbie Anglii można zastąpić prążkowanymi kotami". Zareagował w typowy sposób: Anglia mogła zostać przechytrzona przez rywali trzymających się inteligentnego planu, lecz dziennikarz zakładał(jak często bywało i jak miało bywać w przyszłości) że piłkarze nie pokazali w barwach reprezentacji wystarczającej zawziętości i hardości. Brian James w „Daily Mail”, choć nie mniej wściekły wyciągnął z tego spotkania wnioski bliższe rzeczywistości: „Jeśli nie przejmujesz się stylem gry i uważasz że po rozrywkę idzie się do wodewilu, możesz wygrać wszystko- pisał. - Argentyna była po prostu skrajnie logiczna. Mieli następujące założenie: Jeśli oni nie strzelą, my nie przegramy. Tylko w najdzikszych momentach ostrość bezmyślności byli gotowi aby się otworzyć". Rzecz jasna Ramsey prędzej przyznałby się do uwielbiania Czajkowskiego niż do tego że Argentyna wywarła na niego wpływ, nie mniej musiał zaakceptować ogromną przepaść pomiędzy dwoma gigantami z Ameryki Południowej a Anglią. Co znaczące, raport angielskiej federacji po wygranej 1966 roku wspomina o tym, jak istotne było doświadczenie zebrane na tym tournee. W trakcie tego lata ramce ponownie przemyślał swoją strategię: prawdopodobnie uznał że system gry jest bardziej istotny niż personalia. I jego małomówność nie pozwalała na pewność, lecz można domniemywać że w ciągu następnych dwóch lat drużyna przeszła starannie kontrolowaną ewolucją, która doprowadziła Anglię do wygrania Pucharu Świata. Boby Charlton i Peter Thompson, czyli zawodnicy wystawiani przez Ramsey na flankach w 4-2-4 nie byli piłkarzami, po których można by się spodziewać powrotów do defensywy. Również od środkowych napastników Greavesa i Byrne'a praktycznie nie żądano by się cofali w głąb pola. George Easthem, który regularnie grał jako jeden ze środkowych pomocników był przekwalifikowany łącznikiem a jego partner Gordon Milne także nie miał sprawy w przeszkadzaniu rywalom. Ramsay zorientował się że 4-2-4 było dobrym ustawieniem do pokonywania słabszych zespołów ale nie pasowało na mecze z silniejszymi, mogło ponadto uczynić podatną na ataki rywala także wyraźnie lepszą ekipę, jeśli akurat miała zły dzień. W skrócie problem sprowadzał się do tego że 4-2-4 stwarzało zagrożenie pod bramką przeciwnika, kiedy miało się piłkę ale nie pomagało jeśli najpierw trzeba było ją zdobyć. Nie jest jasne, kiedy po raz pierwszy Ramsay zaczął myśleć o Nobbym Stilesie, walecznym defensywnym pomocniku Manchesteru United ale gdy tylko powołał go do kadry, okazało się że piłkarz nie może grać w ustawieniu 4-2-4. Takie rozwiązanie bowiem sprawiało że ciężar kreowania gry wpadł na barki jednego zawodnika. Ofiarą tego stanu rzeczy okazał się Thompson, nawet jeśli bym najlepszym reprezentantem w Anglii w Brazylii a tamtejsza praca ochrzciła go mianem „białego Pele". Znowu przyjętej perspektywy ranseja skrzydłowy Liverpoolu miał w sobie Zbyt wiele z artysty estradowego, więc selekcjoner zwrócił się ku takim zawodnikiem jak John Connelly, Jan Callaghan i Terry Paine. Powoli zaczął rezygnować z Thompsona. W pierwszym meczu nowego sezonu Anglicy zagrali w październiku na wyjeździe w rozgrywkach International. Ramsay ponownie postawił na 4-2-4 ale z Bobi Charltonem wycofanym na pozycję Easthama do pomocy i Painem oddelegowanym na prawą stronę, z zadaniem schodzenia w głąb pola w stylu Zagallo albo Leadbettera. Do przerwy Anglia prowadziła 4:0, lecz ostatecznie wygrała tylko 4:3. Pisząc o „90 minutach bałaganu" dziennikarz „The mail” domagał się głowy Ramseya, lecz ten, chodź wściekał się na niechlujność swojego zespołu nie był człowiekiem, który pozwoliłby na to by reakcja mediów odwiodła go od raz powziętego planu.
95
Kochani cules, pamiętajmy że 144 lata temu urodził się Hans-Max Gamper Haessig, człowiek, który założył FC Barcelone. Szwajcar nie jest jedynie założycielem i wieloletnim prezydentem FC Barcelony. Mało kto zdaje sobie sprawę, że był także pierwszym kapitanem Barcy zdobywając rekordowe 120 bramek w 51 spotkaniach. Bez cienia wątpliwości należy on do najważniejszych osób w całej historii klubu ze stolicy Katalonii, dlatego każdy culé nie tylko powinien, ale wręcz musi go znać.
Przez wielu uważany za pioniera piłki nożnej urodził się w Winterthur w Szwajcarii. Po śmierci matki reszta rodziny przeprowadziła się do Zurychu. Szwajcar był niezwykle usportowionym dzieckiem, łączył miłość do futbolu z golfem, kolarstwem, lekkoatletyką, pływaniem, rugby oraz tenisem. W Zurychu założył Excelsior, nieco później grał dla FC Basel i FC Zürich. W wieku 18 lat opuścił Szwajcarię i zamieszkał w Lyonie, we Francji, gdzie grał w rugby dla drużyny Athletique Union. Rok później w drodze do Afryki odwiedził w Barcelonie swego wuja Emila Gaisserta. Miasto tak go zauroczyło, że postanowił zostać tutaj na stałe. Po jakimś czasie nauczył się płynnie mówić po katalońsku oraz zmienił imię na Joan. W stolicy Katalonii pracował kolejno w firmie kolejowej, jako redaktor kolumny sportowej w gazetach szwajcarskich oraz pomagał w publikacji hiszpańskiego magazynu „Los Deports”. Szwajcarowi brakowało zespołu piłkarskiego z prawdziwego zdarzenia, dlatego 22 października 1899 roku umieścił w gazecie „Los Deports” ogłoszenie o chęci stworzenia klubu piłkarskiego w Barcelonie. Piłka nożna nie była jeszcze tak popularnym sportem jak dziś, lecz 29 listopada 1899 roku w sali gimnastycznej Gimnasio Solé brytyjscy, katalońscy i szwajcarscy miłośnicy futbolu założyli Futbol Club Barcelona. Akt założycielski podpisali: Joan Gamper, Walter Wild, Lluís d’Ossó, Bartomeu Terrados, Otto Kunzle, Otto Maier, Enric Ducal, Pere Cabot, Carles Pujol, Josep Llobet, John Parsons i William Parsons. Pierwszym prezydentem klubu został Walter Wild, skarbnikiem mianowano Bartomeu Terradasa, a funkcję sekretarza powierzono Lluísowi d’Ossó. Wkrótce później stworzono herb oraz wybrano barwy FC Barcelony. Gamper nie chciał objąć urzędu prezydenta klubu, wolał skupiać się na jak najlepszej grze dla swojego zespołu. Założyciel FC Barcelony ma się czym pochwalić, bowiem zdobył aż 120 bramek w 51 meczach. Po serii spotkań towarzyskich w 1901 roku katalońska drużyna wzięła udział w turnieju o puchar ufundowany przez Alfonso Macaya (pierwowzór Mistrzostwa Katalonii) zajmując w nim drugie miejsce. Kolejna edycja była prawdziwą demolką. Barça rozgromiła wszystkich rywali strzelając w ośmiu meczach 60 goli, tracąc zaledwie dwa. W 1905 roku FC Barcelona triumfowała w Pucharze Katalonii, wygrywając w finale z Espanyolem 3:2. Mimo tego klubowi groził upadek. Nie miał kto płacić składek, gdyż w 1908 roku było jedynie 38 socios (członków klubu).
Po rezygnacji ze stanowiska Vicença Reiga (rządził klubem przez 22 dni) urząd prezydenta Blaugrany obejmuje jej założyciel Joan Gamper. Najprawdopodobniej tego samego dnia podczas zabrania klubu niezręczną ciszę przerwał jeden z piłkarzy niejaki Wallace mówiąc: „Czy naprawdę nie ma nikogo odważnego na tyle, żeby spróbować uratować klub. Jeśli ktoś się znajdzie, może liczyć na pełne poparcie graczy”. Reakcja nowego sternika Dumy Katalonii była niemal natychmiastowa. „FC Barcelona nie może umrzeć i nie umrze! Jeżeli nikt mnie nie poprze, wezmę całą odpowiedzialność za klub na siebie. Mam pewność, że będę miał wsparcie tych ludzi, którzy byli ze mną, kiedy futbol uważano za głupotę i dziwactwo. Pragnę zapomnieć o błędach, przez które oddaliłem się od klubu i mam zamiar walczyć o odzyskanie świetności klubu. Jeśli ktoś się ze mną zgadza, niech mówi”. Słowa założyciela zachęciły wszystkich do działania. Zaczęto wierzyć w odbudowę zespołu. Wśród wielu inicjatyw Gampera było między innymi sprowadzenie byłych członków klubu, dzięki czemu liczba socios przekroczyła 200 osób. W sezonie 1908-09 Barça dyrygowana przez Szwajcara nie przegrywając żadnego spotkania zdobyła kolejne Mistrzostwo Katalonii. Kolejnym z wyzwań, z jakim się spotkał w czasie swojej pierwszej kadencji było znalezienie swojemu klubowi kawałka ziemi w celu zbudowania pierwszego własnościowego stadionu Camp del Carrer Indústria.
Według historycznych anegdot właśnie na tym mającym jedynie drewniane ławki obiekcie powstało określenie słynne określenie fanów Barcelony – culés, ponieważ z perspektywy ulicy widać było jeden „tyłek” (culo oznacza tyłek) obok drugiego i tak już zostało do dnia dzisiejszego. 14 października 1909 roku Gamper zakończył swoją kadencję, lecz zdecydował się pozostać w zarządzie.
17 listopada 1910 roku, podczas spotkania zarządu ponownie wybrali na prezydenta Joana Gampera. O ile w pierwszej kadencji Szwajcar zmagał się jedynie z problemami finansowymi tym razem musiał sprostać także niechęci ze strony Hiszpańskiej i Katalońskiej Federacji Piłkarskiej. Mimo tego Duma Katalonii wywalczyła Mistrzostwo Katalonii, sięgnęła po Puchar Hiszpanii, a liczba socios wzrosła do 367. W sezonie 1911/12 FC Barcelona zdobyła wówczas (nieoficjalne) Mistrzostwo Hiszpanii oraz Puchar Pirenejów. Niestety przeciwko klubowi wystąpili piłkarze, domagając się zapłaty za ich grę. Ze względu na napiętą sytuację prezydent chciał podać się do dymisji, jednak ostatecznie pozostał na swoim stanowisku. Warto dodać, iż 14 sierpnia 1912 roku w klubie pojawił się jeden z najlepszych piłkarzy w historii Barcy Paulino Alcántara. Rok później nieporozumienia z Federacją Katalonii i Hiszpanii przybrały na sile wskutek czego Barcelona zostaje usunięta z obu organizacji. Pod koniec tego burzliwego sezonu (30 czerwca 1913 roku) zmęczony ciągłymi sporami Gamper składa rezygnację, lecz jego rozłąka ze stanowiskiem nie trwała długo. 17 czerwca roku 1917 ponownie zostaje wybrany na prezydenta, za cel stawiając sobie zrekonstruowanie klubu. Jedną z pierwszych decyzji było pozyskanie pierwszego profesjonalnego trenera Anglika Jacka Greenwell’a. W 1919 roku Gamper sprowadził kolejne dwie legendy Dumy Katalonii: Ricardo Zamorę i Josepa Samitiera. Jednak 19 czerwca tego samego roku, kolejne problemy nękające Blaugranę zmuszają Szwajcara do ustąpienia ze stanowiska.
17 lipca 1921 roku, założyciel klubu zostaje jego prezydentem po raz czwarty. Sezon 1921/22 na długo zapisał się w pamięci sympatyków Barcelony. Zespół wywalczył wówczas mistrzostwo Hiszpanii i Katalonii, a 20 maja 1922 roku do użytku został oddany nowy, mogący pomieścić 25 000 osób, legendarny już dzisiaj stadion Les Corts.
Pod koniec sezonu 1922/23 klub miał już ponad 10 000 socios, co w tamtych czasach było wynikiem godnym pozazdroszczenia. W końcu po 742 dniach prezydentury Joan Gamper odchodzi z zarządu, lecz nie na długo – 1 czerwca 1924 roku, tuż przed świętowaniem Srebrnej Rocznicy założenia Barcy, po raz ostatni obejmuje stery Dumy Katalonii. 17 grudnia 1925 roku, na rozkaz dyktatora Hiszpanii Miguela Primo de Rivery, cały zarząd został odsunięty od klubu za propagowanie katalońskiego nacjonalizmu. W odpowiedzi przed jednym ze spotkań kibice Blaugrany spalili hiszpańską flagę oraz zagłuszyli hymn Hiszpanii co zakończyło się zamknięciem Les Corts na pół roku. Oskarżony o dowodzenie całą akcją Joan Gamper raz na zawsze zakończył swoją długą przygodę z FC Barceloną i udał się do Szwajcarii. To był początek równi pochyłej dla założyciela Barcy. W obliczu problemów finansowych oraz rozłąki z ukochanym klubem Gamper popadł w głęboką depresję, która zakończyła się samobójstwem 30 lipca 1930 roku. Jak można się było spodziewać na jego pogrzeb przyszły tłumy fanów Blaugrany. Szwajcar został pochowany na cmentarzu Montjuic w Barcelonie. W celu uczczenia jego pamięci FC Barcelona zastrzegła kartę członkowską z numerem 1, kilkanaście lat później (w 1966 roku) ówczesny prezydent Enric Llaudet stworzył turniej na cześć założyciela i wieloletniego prezydenta klubu. Szwajcar był przykładem całkowitego poświęcenia się dla swojego „dziecka”. Na szczęście pamięć po nim nie zginęła. Joan Gamper jako jeden z najważniejszych osobistości w historii FC Barcelony powinien być doskonale znany nie tylko przez culés, ale także przez wszystkich sympatyków hiszpańskiego futbolu. Bez wątpienia bez jego zaangażowania dzisiejsza pozycja Blaugrany nie byłaby w ogóle możliwa. Zapamiętajcie historię człowieka, który stworzył i uczynił Dumę Katalonii znaną niemal na całym świecie.
66
Po stokroć Feliz cumpleaños Tarzanie!
Panie i Panowie, szanowni cules, Carles Puyol Saforcada kończy dzisiaj 45 lat! Wznieśmy toast za żywa legendę Blaugrany.
59
Wydarzyło się coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć w takim klubie jak Barça:
26 marca 2010 r. Johan Cruijff został ogłoszony honorowym Prezydentem FC Barcelony. Decyzja zarządu Joana Laporty została później cofnięta przez Sandro Rosella, który twierdził że statut klubu nie przewiduje takiej funkcji. Cruijjf zwrócił prezydenckie insygnia i przestał pojawiać się na Camp Nou.
Pomyśleć że ci socios przez tyle lat pozwalali rządzić takim sukinsynom jak Rosell i Bartomeu…
46
Gdyby żył, wszyscy składalibyśmy mu życzenia i za wszystko dziękowali. Kochani cules dzisiaj przypada 76 rocznica urodzin Ś.P. Johannesa Hendrika Cruijffa. Pochylmy się w zadumie ku czci ikony futbolu i wielkiej legendy FC Barcelony…
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Monix10
@Symson
@Sensible
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
46
Feliz cumpleaños Pep!!! Josep Guardiola właśnie kończy dzisiaj 51 lat! No, Pepito! Chopie, ileż ty mi(i wszystkim cules) dałeś radości to głowa mała! Niechaj szczęście Tobie sprzyja a smutek omija. Dobry Pan miłością otacza, Anioł swe skrzydła nad Tobą roztacza. Bóg w zdrowiu niechaj zachowa Cię i radością z uśmiechem obdarza Cię. Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia legendo! Sto lat!