6

Zapomniane legendy polskiego futbolu:

Dokładnie 120 lat temu w Łodzi urodził się Antoni Gałecki. Mimo niezbyt imponujących warunków fizycznych był znakomitym obrońcą. Potrafił wielokrotnie przewidywać zachowania rywala i był bardzo rozważny. Jako junior trenował w Harcerskim KS, ale pod koniec 1925 r. trafił do ŁKS-u, któremu był wierny aż do 1947 r. W 1928 r. dostał pierwsze powołanie do reprezentacji, mimo że ŁKS nie należał wówczas do ligowej czołówki. Zadebiutował 27 października w meczu z Czechosłowacją. Nie był jednak etatowym reprezentantem i kolejne występy w narodowych barwach zaliczał w odstępach dwuletnich. Łódzkiej drużynie różnie się wiodło, zmieniali się szkoleniowcy, ale Gałecki zawsze był jednym z filarów zespołu. Zimą piłkarskie buty zamieniał na łyżwy i grał w hokeja. W 1934 r. przez pewien czas pełnił funkcję grającego trenera, ale później wolał się skupić tylko na grze. Wreszcie zaczął odgrywać ważniejszą rolę w reprezentacji. Pojechał na igrzyska olimpijskie do Berlina, gdzie jego partnerami w obronie byli Władysław Szczepaniak i Henryk Martyna. Ze Szczepaniakiem stworzyli znakomity duet, który w reprezentacyjnych barwach rozegrał wiele meczów, w tym pamiętne spotkanie z Brazylią. Ostatni raz wystąpił w narodowych barwach w przegranym 2:3 wyjazdowym meczu z Irlandią. Kiedy wybuchła wojna, został zmobilizowany. Walczył w kampanii wrześniowej, później przedostał się na Węgry, gdzie wraz z ekipą Junaka Drohobycz został internowany w Egerze. W 1941 r. uciekł do Jugosławii. Tam przez pół roku występował w barwach akademickiego HASK Zagrzeb. Po agresji III Rzeszy przez Turcję trafił do Palestyny, gdzie wstąpił do II korpusu generała Andersa. Walczył pod Tobrukiem i Monte Cassino. Dosłużył się stopnia podporucznika, a pod koniec wojny przebywał w Anglii. Wrócił do kraju i wiosną 1947 r. rozegrał kilka meczów w ramach eliminacji do reaktywowanej ligi. Szybko jednak zmuszono go do zaprzestania gry a także do rezygnacji z funkcji trenera ŁKS-u. Szkolił mniej znaczące kluby w okolicy. Zmarł kilka miesięcy po zdobyciu przez jego ukochany klub pierwszego w historii mistrzostwa Polski(14 grudnia 1958 r.). W reprezentacja rozegrał 18 meczów.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360

4

@FCBparasiempre
4 czerwca 1938 r. meczem III Rzesza Niemiecka – Szwajcaria, zainaugurowano trzecie w historii mistrzostwa świata. Gospodarzami trzecich w historii Mistrzostw Świata byli Francuzi. Kraj dobrze zaprezentował się podczas organizacji Letnich Igrzysk Olimpijskich 14 lat wcześniej, więc FIFA nie miała obaw co do swojego wyboru z sierpnia 1936 roku. Inną sprawą jest fakt, że nie miała większej alternatywy, bo jedyni konkurenci, Holandia i Belgia, wycofali swoje wnioski przed wyłonieniem organizatora. Pewny udział w turnieju miał, jako gospodarz, kraj znad Loary i obrońcy tytułu, Włosi. Do eliminacyjnych bojów stanęło 37 drużyn. Podzielono je, na wzór eliminacji do poprzedniego Mundialu, na grupy lub pary zgodnie z położeniem geograficznym. Polska została skojarzona z Jugosławią. Biało-Czerwoni bez problemu pokonali swoich rywali na stadionie Legii 4:0. W rewanżu w Belgradzie ulegli co prawda 0:1, co i tak nie miało wpływu na losy awansu. Polska stała się jednym z czterech debiutantów na Mistrzostwach Świata, obok Norwegii, Kuby i Holenderskich Indii Wschodnich. Podczas eliminacji okazało się, że nie tylko Francja i Włochy wywalczyły awans bez wychodzenia na murawę. Tego samego „dokonały” ekipy Kuby, Holenderskich Indii Wschodnich, Brazylii i Rumunii, ponieważ ich kwalifikacyjni rywale wycofali się z walki o prawo do udziału w zawodach. Spory wpływ na listę uczestników Mundialu miała coraz bardziej napięta sytuacja polityczna w Europie. Hiszpania, pochłonięta wojną domową, nie przystąpiła do eliminacji. Antysemickie i mocarne zapędy Benito Mussoliniego i Adolfa Hitlera budziły postrach w ogromnej części Europy, szczególnie środkowo-wschodniej. Udział na Mistrzostwach Świata wywalczyli Austriacy, jednak przez dokonany w pierwszej połowie 1938 r. Anschluss, w wyniku którego austriackie tereny zostały włączone do III Rzeszy, nie było możliwości, by na turnieju zagrał kraj, który de facto nie istniał. Z tego powodu organizatorzy zaprosili Anglików, którzy standardowo podziękowali, tłumacząc sobie, że są najlepsi na świecie i że nie muszą tego nikomu udowadniać. Trzeba jednak przyznać, że zaczęli interesować się turniejem, bo wysłali do Francji kilku swoich przedstawicieli, by ci uważnie śledzili boiskowe wydarzenia. Trzon reprezentacji Austrii został wcielony do drużyny III Rzeszy, co z miejsca uczyniło ją jednego z największych faworytów do końcowego zwycięstwa. Tragicznym bohaterem tych wydarzeń był najlepszy w historii piłkarz austriacki, Matthias Sindelar. Zawodnik ze względów politycznych nie chciał reprezentować obcego kraju. Nie mógł tego powiedzieć głośno, więc decyzję chciał obronić swoim wiekiem (35 lat) i częstymi kontuzjami. Takie tłumaczenie nie zadowalało Niemców, którzy wzięli go sobie pod uważną obserwację. Kiedy na początku następnego roku Sindelar wdał się w romans z włoską żydówką, zginął w niewyjaśnionych okolicznościach zatruty tlenkiem węgla. Oczywiście razem z kochanką. Do walki o Złotą Nike stanęło więc 15 zespołów. Dwanaście z Europy (Francja, Włochy, Polska, Węgry, Szwecja, III Rzesza, Norwegia, Rumunia, Szwajcaria, Czechosłowacja, Holandia, Belgia) i po jednej z Ameryki Południowej (Brazylia), Ameryki Środkowej (Kuba) i Azji (Holenderskie Indie Wschodnie). Z uwagi na dużą liczbę drużyn europejskich, turniej nazywano żartobliwie mistrzostwami Starego Kontynentu. Format zawodów był dokładnie taki sam jak cztery lata wcześniej we Włoszech. Piętnastu uczestników zostało podzielonych na pary 1/8 finału. Swoisty handicap otrzymała Szwecja, której przydzielona została Austria. Skandynawowie awansowali do ćwierćfinału bez powąchania murawy. Biało-Czerwoni trafili na Brazylię. Mundial rozegrano na 10 przygotowanych stadionach. Co ciekawe, Polacy podeszli do turnieju niemal z marszu, bo PZPN nie zaplanował przerwy w rozgrywkach ligowych. Piłkarze nie mieli więc okazji na złapanie świeżości. Odbyli jedynie sześciodniowe zgrupowanie w Wągrowcu. Do Francji udali się pociągiem sypialnianym z Berlina. Znacznie dłuższą i męczącą podróż musieli przebyć ich rywale z 1/8 finału, Brazylijczycy. Morski rejs parowcem z Rio de Janeiro trwał aż 17 dni. Reprezentacja Canarinhos była dla Polaków wielką niewiadomą. W meczu otwarcia, 4 czerwca 1938 roku w Paryżu, III Rzesza podejmowała Szwajcarię. Po remisie 1:1 zarządzono powtórzenie meczu następnego dnia. Wówczas rozegrano także pozostałe sześć spotkań pierwszej fazy turnieju, w tym najważniejsze starcie dla polskiego kibica, Brazylia – Polska, o czym napisze jutro.

Do ćwierćfinału, obok Brazylii i Szwecji, awansowali Szwajcarzy (1:1 i 4:2 z III Rzeszą), Węgrzy (6:0 z Holenderskimi Indiami Wschodnimi), Kubańczycy (3:3 i 2:1 z Rumunią), Francuzi (3:1 z Belgią), Włosi (2:1 z Norwegią) i Czechosłowacja (3:0 z Holandią). W tym ostatnim starciu doszło do precedensowego wydarzenia. Pierwszy raz w historii Mistrzostw Świata zdarzyło się, by w regulaminowych 90 minutach gry padł bezbramkowy remis. Dotyczy to zarówno samych turniejów mistrzowskich, jak i eliminacji. W każdym z poprzednich 89 meczów takiej rangi padał co najmniej jeden gol. Chyba nikogo nie zaskoczy, jeśli napiszę, że w turniej znów wplątała się polityka. Oczywiście ponownie za sprawą Benito Mussoliniego. Znakomicie pokazał to ćwierćfinałowy mecz pomiędzy Francją a Włochami. Il Duce nakazał swoim rodakom wystąpić w czarnych koszulkach na cześć wspieranej przez dyktatora Falangi. Dla Mussoliniego nie było innego scenariusza niż ten, że Włosi ponownie zdobędą tytuł Mistrzów Świata, co jeszcze bardziej podkreśli potęgę budowanego przez niego kraju faszystowskiego. Sędziowie grali w jednej drużynie z gośćmi z Półwyspu Apenińskiego, wspomagając ich w newralgicznych momentach spotkań. Italia pokonała Francję 3:1. Tym samym Francuzi zapisali się na kartach futbolu jako drużyna, która jako organizator Mistrzostw Świata rozegrała najmniej spotkań (dwa). W pozostałych ćwierćfinałach Węgrzy pokonali 2:0 Szwajcarię, Szwedzi rozgromili Kubę 8:0, a brutalne starcie między Brazylią a Czechosłowacją, zakończone remisem 1:1, trzeba było powtórzyć. W powtórce Canarinhos zwyciężyli 2:1. W półfinałach Węgry pewnie pokonały Szwecję 5:1, a Włosi podejmowali Brazylię. Wielkie ryzyko podjął trener Canarinhos, Asemar Pimenta, dając odpocząć swojemu najlepszemu zawodnikowi, Leonidasowi. Według szkoleniowca napastnik miał oszczędzać siły na finał. Na finał, w którym zabrakło zarówno Leonidasa, jak i pozostałych kolegów z drużyny, bowiem ulegli Italii 1:2. Awans do wielkiego finału dał Włochom wątpliwy rzut karny wykorzystany przez Giuseppe Meazzę. Trafienie wzbudziło na trybunach salwę śmiechu, bo zmierzającemu do piłki zawodnikowi Interu spadły spodenki. Będąc w biegu złapał jedną ręką za dolną część swojego piłkarskiego stroju i posłał futbolówkę obok zdezorientowanego Waltera. Zwycięstwo z Brazylią było szeroko komentowane we Włoszech. Faszystowskie media, przychylne reprezentacji i kontrolowane przez Benito Mussoliniego, pisały: ,,Składamy hołd włoskiej inteligencji, która zatriumfowała nad brutalną siłą czarnych”. W starciu o trzecie miejsce lepsi okazali się Brazylijczycy, ogrywając Szwecję 4:2. Wielki finał pomiędzy Włochami a Węgrami rozegrano 19. czerwca w Paryżu. Na kilka godzin przed rozpoczęciem widowiska Vittorio Pozzo otrzymał telegram z bardzo krótką wiadomością: Zwycięstwo albo śmierć. Oczywiście nie trudno się domyśleć, że nadawcą był nie kto inny jak Benito Mussolini. Włoski szkoleniowiec wziął sobie mocno do serca przekazaną mu depeszę i w obawie o swoje życie motywował swoich zawodników do zagorzałej walki. Madziarzy również byli bardzo zmotywowani. Wybuchowa mieszanka 22 zawodników walczących z całych sił o zwycięstwo spowodowała, że starcie musiało zostać przerwane na kilka minut. Przerwa była konsekwencją regularnej bójki, do której doszło między dwiema stronami. Włosi wygrali 4:2 po dubletach Colaussiego i Pioli. Dla Węgrów trafiali Titkos i Sarosi. Piłkarze znad Dunaju bardzo dobrze zdawali sobie sprawę, z jakim ciężarem psychicznym przystąpili do finału ich przeciwnicy, czego dowodem są pomeczowe słowa bramkarza, Antala Szabo: ,,Pozwoliłem wbić sobie aż cztery gole ale przynajmniej uratowałem im życie”. Azzurri zostali pierwszą drużyną, która obroniła tytuł mistrzowski sprzed czterech lat. Ceremonii zakończenia Mundialu przewodniczył sam Mussolini. Na jego żądanie podopieczni Pozzo musieli założyć mundury, w których bardziej przypominali żołnierzy niż piłkarzy. Dzień po triumfie Włochów, na łamach Lo Sport Fascita ukazał się tekst: ,,W kraju i poza granicami, w sporcie i poza nim, my, Włosi, drżeliśmy i wciąż drżymy z pozytywnych emocji na widok tych rasowych atletów, którzy pokonali tak wielu zacnych oponentów. Widzimy w nich symbol nieposkromionego marszu Włochów Mussoliniego”. Królem strzelców Mistrzostw Świata został Leonidas, autor 7 trafień. Brazylijczyk był pierwszym piłkarzem z kraju kawy i słońca, który zdobył międzynarodową sławę. Rozkochał w sobie rzeszę kobiet, a francuskie media pisały, że podczas gry sprawia wrażenie, jakby miał sześć nóg. Zasłynął z niezliczonej liczby pięknych goli, zwłaszcza strzelanych przewrotką. Niektóre z nich były tak magiczne, że chwilę po ich strzeleniu odbierał gratulacje od pokonanych chwilę wcześniej bramkarzy. Był nazywany Diamente Negro (Czarny Diament). Gdy wszystkie ekipy rozjeżdżały się do swoich krajów, większość żyła w przekonaniu, że za cztery lata na terenie III Rzeszy odbędzie się kolejny mundialowy turniej. Mało kto przypuszczał, że na następne Mistrzostwa Świata przyjdzie zaczekać aż dwanaście lat…

3

1

@Lionel_Messi10 To byłoby cudowne uczucie zobaczyć Lionela Messiego bijącego rokord na mistrzostwach świata i to rekord tego piepszonego szwaba!
Dzięki śliczne za info o meczu Albicelestes :)

0

@Lionel_Messi10 Co do asyst to jestem święcie przekonany że wyjdzie na samodzielne prowadzenie. Natomiast co do goli to obawiam się że nie pobije tego szwaba, choć bardzo bym chciał. Jeśli w fazie grupowej nie strzeli 3 goli to później może być już bardzo ciężko to zrobić. Przedewszystkim to Argentyna ostatnio nie zachwyca w meczach towarzyskich, zobaczymy jak to będzie wyglądać z Hondurasem? Jest gdzieś transmisja tego meczu?

8

El Clasico w finale Copa del Rey:

4 czerwca 1983 r. na „Estadio de La Romareda” FC Barcelona pokonała w finale Pucharu Hiszpanii Real Madryt 2:1 i sięgnęła po to trofeum po raz 20-ty w historii. W finale błyszczał „Boski” Diego Maradona, który w 32 minucie asystował przy golu Victora Muñoza. W drugiej połowie w 55 minucie wyrównał Santillana, jednak ostatnie słowo należało do Blaugrany. Obie drużyny chciały odkupić swoje winy po niezbyt udanym sezonie. Nuñez postanowił wykorzystać tę okazję aby zmobilizować piłkarzy i kibiców, używając języka, który mógł odnieść widoczny skutek: „Mam nadzieję że cała drużyna zdaje sobie sprawę że podczas tego meczu reprezentuje nasze państwo i w związku z tym musi mną kierować duch jedności i siły". Przepięknie wymierzone i wymagające wielkiej wyobraźni piłkarskiej podanie Maradony w 32 minucie meczu umożliwiło Victorowi zdobycie pierwszego gola w tym spotkaniu. Real doprowadził do wyrównania tuż po rozpoczęciu drugiej połowy meczu, kiedy Santillana wykorzystał nieporozumienie w defensywie pomiędzy Gerardo i bramkarzem Urrutim. Barça dominowała przez resztę spotkania a zarówno Maradona jak i Schuster udowodnili swoją piłkarską jakość, doprowadzając do zdobycia zwycięskiego gola. Gdy sędzia chciał już odgwizdać koniec drugiej połowy, Julio Alberto popędził lewym skrzydłem, wrzucił piłkę w pole karne a niekryty Marcos Alonso oddał tak precyzyjny strzał z woleja że bramkarz Realu Miguel Angel mógł tylko wyjąć piłkę z siatki, zastanawiając się jak takie uderzenie w ogóle było możliwe. Schuster nie miał już żadnych wątpliwości, jak zakończy się to spotkanie i na oczach Króla Hiszpanii zaprezentował piłkarzom ,,Krolewskich” hiszpański odpowiednik gestu ,, pieprz się". Nuñez wyglądał jakby miał pęknąć z dumy, gdy kapitan jego zespołu Sanchez poprowadził Maradone i resztę drużyny aby odebrać puchar z rąk Juana Carlosa. Przez najbliższą noc i kolejny dzień cała Barça świętowała w swoim charakterystycznym stylu a Maradona, Menotti i Schuster zostali bohaterami. Wspomnień czar:



@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

7

Przełomowa data w życiorysie „Boskiego” Diego:

4 czerwca 1982 r. FC Barcelona dokonała transferu Diego Maradony. Operacje zakończono tydzień przed rozpoczęciem Mundialu w Hiszpanii. Niespełna 22-letni wówczas Argentyńczyk pobił transferowy rekord świata. Blaugrana zapłaciła Boca Juniors 1 miliard 200 milionów peset(równowartość 5 milionów funtów). Około 2/3 tej kwoty trafiło do Argentinos Juniors, drużyny, której Diego był wychowankiem. Dwa lata później „Boski Diego” wyśrubował transferowy rekord, odchodząc do SSC Napoli za 1 miliard 400 milionów peset, choć niektóre źródła podają iż Włosi zapłacili sume identyczną jak wcześniej Barça. Pamiętajmy że w latach 80-tych nie było lepszego piłkarza na świecie od Diego. ,,El Pelusa” był wówczas wart każdych pieniędzy.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@misterio
@Ogorinho1974
@Sysia11
@Vivienne

1

@Kapitan hawk W pierwszej chwili pomyslałem sobie że co ty za głupoty piepszysz!?
Że też wam sie chce żartować i to jeszcze z naszych...

9

Zjawiskowe meczycho w Hajdukach:

Do meczu z Garbarnią Kraków(3.06.1934) żadne zawody piłkarskie Ruchu Hajduki Wielkie nie oglądały takich tłumów publiczności jakie właśnie zebrały się na meczu Ruch-Garbarnia. Ponad 12.000 widzów zjechało się na emocjonujące zawody do Hajduk. Nic dziwnego. Stawka meczu była wysoka albowiem zwycięzca zapewnił sobie prowadzenie w lidze a że obie ekipy znajdowały się wówczas w najlepszej może formie ze wszystkich zespołów ligowych, zrozumiałe jest że mecz ten wywołał tak wielkie zainteresowanie. „Nawet występy mistrza Austrji Admiry, w Katowicach i w Król Hucie nie zgromadziły w obu dniach więcej niż 2 tys. osób”- takimi słowami tygodnik ,,Raz, Dwa, Trzy” rozpoczął relacje z meczu, który bez wątpienia elektryzował całą piłkarską publiczność w kraju. „Niebiescy” wystąpili w swoim najsilniejszym składzie: Ploch-Wadas, Katzy - Zorzycki, Badura, Dziwisz - Urban, Giemza, Peterek, Wilimowski, Wodarz. Relacje prasowe są zgodne iż początek meczu należał do Garbarni, która miała okazje do zdobycia gola. Po jednej z interwencji Plocha, który trudną piłke wybił na róg, gra się wyrównała a po chwili Ruch przejął inicjatywę. W 16 minucie gola zdobył Giemza po rogu bitym przez Urbana. W 20 minucie drugiego gola strzelił Wilimowski a w 29 minucie Peterek trzeciego. Taki też wynik utrzymał się do przerwy. Po wznowieniu gry w 47 minucie Peterek zdobył kolejnego gola. Wydawało się że wynik meczu jest rozstrzygnięty, lecz krakowscy gracze rzucili się do ataku i w 51 minucie zdobyli pierwszego a w 57 drugiego gola. Gracze Garbarni uzyskali wyraźną przewagę i kiedy wydawało się że kolejne gole dla gości to kwestia czasu, w 67 minucie Peterek został sfaulowany w polu karnym. Rzut karny egzekwował sam poszkodowany, który zdobył piątego gola dla Ruchu. Gra się zaostrzyła, co spowodowało iż Dziwisz i Pazurek zostali wyrzuceni z boiska. Po chwili szóstego gola zdobył Wilimowski, lecz i Garbarnia odpowiedziała trafieniem. W 89 minucie gola dla Ruchu ponownie zdobył Peterek po świetnym podaniu Giemsy, jednakże minute później Garbarnia strzeliła czwartego gola. Wynik 7:4(!) do częstych nie należał, co podkreślała prasa a i liczba łącznie strzelonych jedenastu goli była nie lada atrakcją dla zebranej publiczności. Oczywiście gazety podkreślały świetną dyspozycje napadu Ruchu, co rzecz jasna dziwić nie może, jednakże część zwróciła uwagę na słaby punkt, którym był bramkarz Hajduczan- Ploch, który dał sobie wbić aż 4 gole.

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@NeroTFP1
@Ogorinho1974
@Safrani

3

@FcPortoFan1999 A to jasne że takiej gwarancji nie ma. Zreszta w piłce próżno szukać gwarancji...

6

Bogu dziękować że w składzie Nigerii nie zagrają Osimhen i Lookman. W przeciwnym razie mogłoby dojść do kompromitacji...

1

@Marusek No być może mecz ZSRR-Węgry odbywał się 0 19-tej ale nasz mecz z Anglią to był raczej po północy. Nie pamiętam tylko o której był mecz z Portugalia i Maroko? Napewno było kilka meczów po północy...

11

Wybitne legendy argentyńskiego futbolu:

3 czerwca 1927 r. urodził się Eliseo Mouriño. Eliseo okazał się na kluczowej pozycji środkowego pomocnika godnym następcą takich wielkości jak Monti, Minella, Perucca czy Rossi. Jego znakomita gra w 1951 roku wywindowała skromny Banfield na najwyższe w historii miejsce a mianowicie do tytułu wicemistrza Ligii. Niebawem zasilił Boca Juniors, który po odejściu „Złotego chłopca" Lazzottiego w 1947 r. bezskutecznie próbowało zasklepić tę lukę. Mouriño poprowadził Boca do pierwszego od 10 lat tytułu mistrza. Wybitnie inteligentny, wszechstronny, wszystko widzący strateg ze środka pola kierował grą całej drużyny, posiadał charyzmę przywódcy i charakter nieustraszonego wojownika. Zginął tragicznie w marcu 1961. Grał wtedy w chilijskim Green Cross. Ekipa wyleciała samolotem DC3 do odległego Osorno. Nigdy nie dotarła do celu i jej wrak wbity w skaliste zbocze znaleziono na wysokości 3 050 m. Na miejscu zginęli wszyscy. Chile wraz z Argentyną okryły się solidarną żałobą. W reprezentacji Argentyny Mouriño rozegrał 21 meczów, dwukrotnie zdobywając Copa America(1955 i 1959). Natomiast w lidze argentyńskiej rozegrał 278 meczów i zdobył 6 goli; ponadto zdobył mistrzostwo Argentyny z Boca Juniors w 1954 r.

@Vivienne
@Sysia11
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360

10

Prezentacja Neymara na Camp Nou 3 czerwca 2013 r.:

Niezwykle utalentowany Brazylijczyk był w kręgu zainteresowań niemal wszystkich największych europejskich klubów, lecz Barça ubiegła konkurencje i(jeśli wierzyć spekulacjom) już wiele miesięcy wcześniej praktycznie zapewniła sobie transfer wychowanka FC Santos. Ostateczna suma transferu nie jest znana do dziś z powodu wielu niejasnych zapisów kontraktowych i faktu iż prawa do karty zawodniczej Neymara rościło sobie poza jego drużyną kilka innych podmiotów.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

1

@Marusek Przepraszam że od razu nie odpisałem ale nie miałem już sił. Z pewnością ten mecz oglądałem ale bardzo słabo go pamiętam a co ważniejsze, to kompletnie nie pamiętam czy obejrzałem go w całości? A to wszystko przez te bardzo późne godziny nocne rozgrywania meczów. W końcu byłem jeszcze dzieckiem i nie dawałem rady zarywać nocek. Byłem zaskoczony takim wynikiem i myślałem że "ruskie" dojdą przynajmniej do ćwierćfinału a tu małe zaskoczenie bo przegrali z naprawde silną Belgią i tego meczu też nie pamiętam czy ogladałem? Zapewne też był późno w nocy? Zresztą wogóle tegoroczny mundial będzie mi przypominał ten z Meksyku w 1986 r., głównie właśnie ze względu na pore rozgrywania spotkań...

10

@FCBparasiempre
Od momentu utworzenia pozycji środkowego obrońcy, Barça zawsze miała na tym stanowisku jednych z najlepszych hiszpańskich piłkarzy. Od Biosci po Cubarsiego, znajdziemy Garaya, Olivellę, Gallego, Migueliego, Alexanko, Nadala, Abelardo, Puyola i Piqué a wciąż pomijamy kilka znakomitych nazwisk. I oczywiście, niewybaczalne byłoby pominięcie Gensany, który bardzo szybko stał się jednym z najwybitniejszych środkowych obrońców pod koniec lat 50-tych i na początku lat 60-tych, chociaż nieszczęśliwa kontuzja i jej następstwa, których nigdy w pełni nie wyleczył, zmusiły go do przejścia na emeryturę, gdy wciąż miał w sobie wiele futbolu. Dziś nie byłoby wątpliwości co do pozycji, na której grał Enric Gensana Merola, urodzony 3 czerwca 1936 r. w Lleidzie. Bez wątpienia byłby jednym z dwóch środkowych obrońców. Jego imponująca budowa ciała i znakomite umiejętności w powietrzu dyktowałyby to, i chociaż w swojej koniecznie krótkiej, ale intensywnej karierze grał na tym polu, wypełniając obowiązki na tej pozycji, rzadko nosił na plecach numer „5”, który w tamtym czasie wyróżniał środkowego obrońcę. W jego ukochanej Blaugranie teoretycznie na tej pozycji grali tacy zawodnicy jak Biosca, Brugué, Rodri, Garay i Olivella, ponieważ Gensana grał głównie jako defensywny pomocnik pomocnik, czasami współpracując z Vergésem a czasami z Segarrą. Był niezwykle utalentowany. Wszystko w jego życiu potoczyło się błyskawicznie. W wieku 18 lat zadebiutował w barwach Lleidy(jak się wtedy nazywała) w drugiej lidze. Tuż po ukończeniu 20 lat dołączył do FC Barcelony a rok później (nie mając jeszcze 21 lat) grał już w reprezentacji Hiszpanii. Jednak w wieku 26 lat doznał poważnej kontuzji, która ostatecznie zadecydowała o reszcie jego kariery, zmuszając go do przedwczesnego zakończenia kariery w wieku 30 lat i śmierci w wieku 69 lat. On, który wydawał się niezdobytą twierdzą dla napastników rywali, choć być może nie do końca dla nieprzewidywalnych zwrotów akcji ludzkiej egzystencji… Z naprawdę wyjątkową jak na tamte czasy sylwetką(mierzył 186 cm wzrostu) był prawie o głowę wyższy od większości swoich kolegów z drużyny. Dwadzieścia meczów w drużynie Terra Ferma wystarczyło Blaugranie, by go pozyskać. Był sezon 1956-57 a trener Domingo Balmanya, sympatyczny Mingu, dawał szanse kilku młodym, ale dobrze przygotowanym zawodnikom: Olivelli, Vergésowi, Collowi, Gensanie… Nie zagrał wiele(12 meczów ligowych i 5 pucharowych) ale to wystarczyło, by zapewnić sobie miejsce w reprezentacji i mistrzostwo. Zadebiutował w reprezentacji „B” 8 grudnia 1956 roku, mając za sobą zaledwie siedem meczów w Pierwszej Lidze. Mecz odbył się w Cagliari, stolicy Sardynii i zakończył się skromnym zwycięstwem Hiszpanii 1:0, po golu jego kolegi z drużyny, Justo Tejady. Wyjściowy skład wyglądał następująco: Carmelo; Olivella, Campanal, Valero; Vergés, Gensana; Tejada, Pepillo, Peiró, Del Sol i Collar. Kilka miesięcy później, 26 maja 1957 roku na stadionie Bernabéu w Madrycie był już członkiem reprezentacji Hiszpanii, grając w meczu kwalifikacyjnym do Mistrzostw Świata 1958 w Szwecji, mimo że Hiszpania nie miała już szans na awans, odpadając w rundzie wstępnej po raz drugi z rzędu (w 1954 roku odpadli z turnieju przez nieumyślnego Włocha, który po dogrywce w Rzymie, która okazała się nierozstrzygająca, wylosował nazwisko Turcji zamiast Hiszpanii). Skład reprezentacji tego popołudnia przedstawiał się następująco: Ramallets, JC Quincoces, Garay, Segarra; Verges, Gensana; Basora, Kubala, Di Stefano, Mateos i Gento. Hiszpania pokonała Szkocję 4:1, po golach Mateosa, Kubali i Basory. A ten wspaniały debiutancki sezon zakończył się zwycięstwem w Copa del Generalísimo w 1957 r., w słynnym i jak dotąd jedynym finale Barcelony, rozegranym na podupadłym stadionie Montjuic przeciwko RCD Espanyol. W następnym roku w pełni zadomowił się w wyjściowej jedenastce Barcelony (30 meczów we wszystkich rozgrywkach) i zdobył swój drugi tytuł, inauguracyjny Puchar Miast Targowych (1955-1958). Wcześniej jednak został uznany za najlepszego zawodnika prestiżowego turnieju w Caracas, zwanego „Małym Pucharem Świata”, który Barça również wygrała. Gensana był już wówczas wspaniałym talentem: szlachetnym, czystym i wysokiej klasy obrońcą, który wzbudzał szacunek dzięki wyjątkowym walorom fizycznym a nie dzięki brutalnej grze. I to właśnie kontuzje okazały się jego zgubne, gwałtownie przerywając błyskotliwą karierę. Ale nie wybiegajmy w przyszłość… Warto zauważyć, że oprócz tego, że był znakomitym defensywnym pomocnikiem, wchodził do ataku z dużym niebezpieczeństwem – co było dość nietypowe w tamtych czasach – a jego wzrost pozwolił mu strzelić sporo goli nie do obrony strzałami głową (kilkadziesiąt w Barcelonie w ciągu swojej stosunkowo krótkiej kariery i dwa w reprezentacji).

Mistrz Ligi i Pucharu w sezonie 1958-59 pod wodzą Helenio Herrery, a w kolejnym sezonie ponownie zwycięzca Turnieju Regularności, w którym Barça ponownie zdobyła Puchar Miast Targowych w jego drugiej edycji (1958-1960). Gensana był już uznawany za jednego z najlepszych środkowych obrońców na kontynencie, a teraz miał fantastyczny występ w Pucharze Europy, choć Blaugrana przegrała finał w 1961 roku z Benficą Lizbona, przez cholernie kwadratowe słupki, które zdawały się być zdeterminowane, by odbić cztery strzały. W wieku 25 lat zawodnik z Lleidy był u szczytu kariery i miał przed sobą perspektywę ostatecznego zadomowienia się na Mistrzostwach Świata w 1962 roku(do których Hiszpania w końcu się zakwalifikowała) które miały odbyć się w Chile, wciąż leczącym rany po strasznym trzęsieniu ziemi w Valdivii w 1960 roku. Ale… Niespodziewana kontuzja – jak to zwykle bywa – odniesiona w Grecji podczas tournée, uniemożliwiła mu wyjazd do tego andyjskiego kraju i tam właśnie zaczęły się jego problemy. Chociaż w sezonie 1962/63 grał dość często (a jeden z jego goli był kluczowy dla Barcelony w finale Pucharu Króla, który wygrali na Camp Nou z wciąż niedoświadczonym Realem Zaragoza), nie był już tym samym piłkarzem, co kiedyś. W kolejnym roku jego udział był minimalny-Olivella grał na środku obrony, co dawało mu pełną satysfakcję, zarówno w Barcelonie, jak i w reprezentacji Hiszpanii – ograniczając się do zaledwie czterech meczów ligowych, z których niektóre wychodził na boisko z zauważalną nadwagą. Miał wkrótce skończyć 28 lat, ale można było powiedzieć, że jako piłkarz elity, jego kariera dobiegła końca. W rzeczywistości nigdy więcej nie założył niebiesko-czerwonej koszulki a w sezonie 1964/65 został wypożyczony do Osasuny wraz z Montesinosem i Zaldúą, aby wzmocnić drużynę Navarre, która przeżywała trudny okres w drugiej lidze. Najbardziej optymistyczni kibice liczyli, że odzyska dawną formę a przynajmniej zbliży się do niej, ale ich oczekiwania zostały zawiedzione. Rozegrał kilkanaście meczów z Rojillos, którzy ostatecznie zapewnili sobie miejsce w lidze a następnie dołączył ponownie do Barcelony wraz z dwoma innymi wypożyczonymi zawodnikami. Jednak zamiast dołączyć do pierwszej drużyny, dołączył do drużyny rezerw, Condal, która niedawno awansowała do Segunda Division. W tej drużynie, w której młodzi zawodnicy, tacy jak Rodés, Borrás, Rexach, Más, Pujol, Martí Filosía i Felíu, odnieśli sukces, Gensana wniósł swoje doświadczenie w sezonach 1965-66 i 1966-67, grając w około trzydziestu meczach, aż(co zbiegło się ze spadkiem Condal do Third Division) definitywnie zakończył karierę piłkarską. Pozostawił po sobie godny pozazdroszczenia dorobek, który mógłby być jeszcze lepszy, gdyby nie liczne kontuzje fizyczne: 2 tytuły mistrzowskie, 3 trofea Copa del Generalísimo i 2 Puchary Miast Targowych, ponad 250 rozegranych meczów i 23 gole, 10 występów w seniorskiej reprezentacji i 4 w drużynie rezerw. Później poświęcił się własnym biznesom i rozwijaniu innej swojej wielkiej pasji – polowań. Zmarł w Barcelonie, również w bardzo młodym wieku(69 lat) 28 września 2005 roku.

3

@FCBparasiempre
Hiszpańska Liga Piłkarska sezonu 1927/28 była pierwszą próbą zorganizowania mistrzostw ligowych w Hiszpanii w sezonie hiszpańskim 1927–28. Jednakże pojawiły się liczne rozbieżności w jej organizacji i wśród uczestniczących drużyn, dlatego podzielono ją na dwie rozgrywki, z których żadne nie zostały zakończone, zwane „Torneo de Campeones” i „Liga Profesional de Clubs de Football” lub „Liga Máxima”. W momencie zakończenia rozgrywek pierwszymi klasyfikowanymi drużynami były odpowiednio FC Barcelona i Racing de Santander. „Torneo de Campeones” składało się z tzw. „maksymalistów”, czyli najbardziej wpływowych klubów, które były zwycięzcami hiszpańskich mistrzostw regionalnych i Copa del Rey; natomiast „Liga Máxima”, „minimalistyczna”, składała się z pozostałych klubów opowiadających się za wolną konkurencją na profesjonalnym szczeblu krajowym. Jednak w miarę rozwoju znaczenia te zaczęły się odwracać. W sprawozdaniach i kronikach „maksymalistami” nazywano tych, którzy tworzyli „Liga Máxima”, z największą liczbą uczestników a „minimalistami” – tych z „Torneo de Campeones”. Został on zaprojektowany jako turniej ligowy, w którym brałoby udział 16 klubów między wrześniem 1927 a lipcem 1928 r. Początkowo opowiadano się za równością dla wszystkich klubów, ale mistrzowie Copa del Rey nie zgodzili się na to, więc kluby podzielono na dwa turnieje, osiem w Liga Profesional i sześciu mistrzów Copa del Rey, którzy założyli Unię Klubów Piłkarskich, zdecydowali się nie brać udziału i utworzyli Torneo de Campeones, oprócz dwóch dołączonych w ostatniej chwili, RCD Espanyol na zaproszenie i CA Osasuna, które dołączyły po utworzeniu Federacji Piłkarskiej Nawarry. Ten podział w ten sposób opóźnił wspólne i zgodne narodziny mistrzostw krajowych. Chociaż żadne z tych dwóch turniejów nie zostały zakończone, były one prekursorem i poprzednikiem La Liga , która rozpoczęła się w następnym sezonie. Do 1927 roku jedynymi oficjalnymi rozgrywkami, w których brały udział hiszpańskie kluby piłkarskie, były odpowiadające im mistrzostwa regionalne i Puchar Króla, oprócz innych lokalnych turniejów lub meczów towarzyskich. Wraz z profesjonalizacją piłki nożnej w Hiszpanii, uregulowaną już od 1926 roku, kluby stanęły przed koniecznością uzyskania większych dochodów z kas biletowych, aby sprostać coraz wyższym wymaganiom swoich głównych postaci i przetrwać finansowo. Mistrzostwa regionalne były mało opłacalne dla czołowych drużyn, ponieważ ich stadiony były zapełnione tylko podczas meczów o największej rywalizacji. Aby więc móc pokryć coraz droższe transfery i wydatki każdego stowarzyszenia, kluby zaczęły dyskutować o możliwości utworzenia krajowej ligi zawodowej, która byłaby bardziej konkurencyjna i opłacalna niż istniejące mistrzostwa. Krótko mówiąc, celem było przyciągnięcie większej widowni, a tym samym pozostawienie klubom większych korzyści. Pierwsza poważna zmiana w tym zakresie zaczęła nabierać kształtu w 1926 roku, kiedy to, po długiej debacie, kluby zatwierdziły Regulamin hiszpańskiej zawodowej piłki nożnej. Wzorując się na modelu brytyjskim, poczyniono pierwszy krok w kierunku profesjonalizmu, kładąc podwaliny pod narodziny mistrzostw, które miały to potwierdzić. Kiedy ostatecznie podjęto decyzję o utworzeniu tego turnieju ligowego, dyskusja skupiła się na liczbie uczestników, co doprowadziło do podziału na dwie części: na kluby chcące ligi utworzonej wyłącznie przez drużyny, które kiedyś wygrały Copa del Rey, i na te, które chciały, aby liga była otwarta dla większej liczby drużyn. Ostatecznie, po wielu dyskusjach i przy braku porozumienia, zorganizowano dwa równoległe turnieje: turniej „maksymalistów” z udziałem znakomitych drużyn, które wygrały Puchar Króla ( Athletic Bilbao, Madryt FC, FC Barcelona, Real Unión i Arenas Club ) lub ich spadkobierców, gdyż wśród pięciu mistrzów znalazł się Real Sociedad dzięki tytułowi Club Ciclista , oraz turniej „minimalistów” z udziałem drużyn, które nie osiągnęły żadnego pucharowego wyczynu. Początkowo turniej tworzyło pięć drużyn (Racing de Santander, Celta de Vigo, Sporting de Gijón, Valencia FC i Sevilla FC ), plus te wykluczone przez mistrzów, RCD Español i Atlético Madryt . Sześciu zwycięzców Pucharu Króla utworzyło następnie Związek Mistrzów i zaczęło propagować wśród swoich członków świętowanie Ligi zamkniętej dla pozostałych. W odpowiedzi na to powstała Liga Klubów Piłkarskich Zawodowych (PFCL), której celem było zorganizowanie większego turnieju ligowego, w którym mogłaby wziąć udział większa liczba uczestników. Obie grupy stały się znane jako „Minimaliści” i „Maksymaliści” – w zależności od rodzaju rozgrywek, w których brały udział.

Te rozbieżności w integracji tego, co już nazywano „turniejem szóstki”, czyli „Torneo de Campeones” sprawiły, że zaczęto ich nazywać „antyligistami”, mimo że chcieli turnieju ze wspólnym formatem ligi. Pozostałe siedem klubów rozpoczęło negocjacje w sprawie tego, co nazwali Liga Profesional lub Liga Máxima, umożliwiając włączenie każdego mistrza regionalnego a ostatecznie CA Osasuna, jedynego przedstawiciela federacji Nawarry. W ten sposób promowali spotkanie na szczeblu federacji, które odbyło się 20 września 1927 r. z następującymi przedstawicielami: Federacji Galicji reprezentującej Celta de Vigo i Deportivo de La Coruña; Federacji Asturii reprezentującej Sporting de Gijón i Unión Deportivo Racing, obie z Gijón; Federacji Kantabrii reprezentującej Racing de Santander i Montaña Sport ; Federacja Walencji dla klubów Valencia FC, Atlético Saguntino i CD Castellón ; Federacja Murcia dla klubów Real Murcia , Cartagena FC i rzeki Thader w Murcii; Federacja Centro dla klubów Atlético Madryt i Unión Sporting Club w Madrycie ; Federacja Kastylii i León dla klubów Club Deportivo Español w Valladolid ; Federacja Aragonii dla klubów Iberia SC w Saragossie; oraz Federacja Andaluzji dla klubów Sevilla FC, Real Betis, Málaga FC i FC Malagueño. Członków Ligi Maxima zaczęto nazywać „maksymalistami” ze względu na większą liczbę drużyn, niż miało to miejsce dotychczas, co odwróciło pierwotne znaczenie tych terminów. Po utworzeniu pierwszej grupy „maksymalistów” szybko powstała grupa Ligi Profesjonalnej ale nie obyło się bez próby ostatecznego zjednoczenia maksymalnej liczby klubów, kiedy dziesięć klubów, które miały utworzyć wspólną ligę zawodową, zaprosiło do przyłączenia się sześć mistrzowskich klubów Hiszpanii. Nie udało im się jednak osiągnąć pomyślnego wyniku, ponieważ ich turniej już się rozpoczął, więc ostatecznie utworzono także Ligę Profesjonalnej. W trakcie trwania obu mistrzostw „maksymaliści” zgodzili się 11 kwietnia 1928 r. na wpisanie CA Osasuna do ligi, co oznaczało modyfikację kalendarza a także ponowne włączenie RCD Español, który początkowo nie brał udziału w rozgrywkach a także późniejsze przyjęcie innych klubów, które ostatecznie nie brały udziału w rozgrywkach, prawdopodobnie dlatego, że rozgrywki „Torneo de Campeones” przebiegały lepiej i planowano już włączenie wszystkich pozostałych klubów do nowej edycji, dzieląc je według dywizji. W obliczu lepszego rozwoju „Torneo de Campeones” ich „rywale” zaplanowali kolejny turniej pucharowy wśród wszystkich klubów zawodowych, łącznie do szesnastu, które miałyby zostać dodane do tych, które już tworzyły Liga Máxima i nawet zaoferowali taką samą możliwość podziału na dwie dywizje, nawet szukając ochrony w Królewskiej Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej ale bez skutku z powodu niestabilności, której doświadczała, co jedynie przewidywało rozpad hiszpańskiej piłki nożnej. Następnie nadal mówiono o tych dywizjach, tworząc dwie dywizje już ustanowionych mistrzostw z sezonu 1928-29 pod nazwami Pierwszej i Drugiej Dywizji. Liga to zawody sportowe, w których rywalizują ze sobą wszystkie drużyny lub uczestnicy tej samej kategorii a zwycięzcą zostaje ten, który zdobędzie najwięcej punktów. Musimy zmienić perspektywę obecnej koncepcji ligi, ponieważ w tym przypadku, po raz pierwszy w Hiszpanii, brano pod uwagę konfrontacje równych sobie, bez globalnego poczucia rozgrywania wszystkich meczów. Minimalistyczny turniej ligowy był ligą zamkniętą bez spadku. Początkowo zwycięzca otrzymywał 3 punkty, a przegrany jeden. Później, bardziej standardowo, przyznawano dwa punkty za zwycięstwo, jeden za remis i zero za porażkę. Mistrzem zostawała drużyna, która na koniec sezonu zdobyła najwięcej punktów. Niektóre mecze rozgrywano na stadionach, które nie były ani gospodarzami, ani gośćmi. Dla hiszpańskiej federacji liga była oficjalna, ponieważ jej statut został określony w statucie, choć nie dotyczyło to meczów. Mamy do czynienia z profesjonalną rywalizacją na poziomie krajowym, z milczącym uznaniem federacji. Zaproszono drużyny, które były mistrzami Hiszpanii, ale dobrowolnie zdecydowały się nie brać udziału w pierwszej zawodowej lidze hiszpańskiej. Jednym z kilku trofeów ustawionych w rywalizacji, prawdopodobnie w celu faworyzowania zawodów, było to, które zostało ogłoszone w meczu, który miał zostać rozegrany 18 września 1927 r. pomiędzy Racing i Sporting jako Puchar Królowej, który został przełożony z powodu braku czasu. Istnieją dwa mecze Racing-Sporting, które są przyznawane lidze maksymalistycznej, jeden w listopadzie, a drugi w czerwcu. Racing wygrał oba, więc zakładamy, że wygra Puchar Królowej. Rozegrano również trójkątny Puchar Wiosny pomiędzy Español, Athletic de Madrid i Osasuną, po przyjęciu tej ostatniej do Ligi, który wygrali Katalończycy. Liga Máxima, oficjalnie Profesjonalna Liga Klubów Piłkarskich, rozpoczęła swoją działalność we wrześniu 1927 roku. Sezon przebiegał nieregularnie, niektóre mecze rozgrywano na początku sezonu, naprzemiennie z mistrzostwami regionalnymi. Ligę przerywał rozwój Mistrzostw Hiszpanii, które miały jeszcze większą „atrakcyjność” dla kibiców, a kolejne mecze rozgrywano pod koniec sezonu, aż do lipca 1928 roku. Wówczas wznowiono już negocjacje między minimalistami a maksymalistami w sprawie ustanowienia mistrzostw ligi na sezon 1928–29, osiągając porozumienie. Ostatecznie Liga Maksymalna nie rozegrała wszystkich swoich meczów. Ponadto odbył się turniej pomiędzy klubami wyeliminowanymi z mistrzostw Hiszpanii, które walczyły o bardzo cenny puchar (prawdopodobnie Sporting 1-2 Osasuna pochodzi z tego turnieju). Óscar, napastnik Racingu Santander, strzelił 4 gole w meczu z Celtą rozegranym w Santander, mając na koncie strzelone bramki w tym sezonie (Racing 7-4 Celta) a także strzelił 4 gole przeciwko Iberii. Największą różnicą bramek było zwycięstwo Racingu 9-0 Sevilla rozegrane we wrześniu w Santander (5-0 w przerwie a Oscar zdobył szóstego gola), co jest wyrównaniem rekordem bramkowym Racingu w oficjalnym meczu ligowym Racingiem 9-0 z Alavés z sezonu 1932–33. Rozegrano 48 meczów, z czego część z 65 zaplanowanych a część przypisano Lidze. Pod koniec 1927 roku klasyfikację prowadziła Celta. Zgodnie z początkowym wynikiem Ligi (10.07.1927) (w którym przyznawano 3, 2 i 1 punkt), mającym na celu zachęcenie drużyn do udziału w rozgrywkach a także biorąc pod uwagę zaplanowane mecze rozegrane bez meczów Osasuny w Pucharze Wiosennym, klasyfikacja przedstawiała się następująco: Racing Santander(37 punktów), Sporting Gijon(25), FC Sevilla(24) i tak dalej. Rozgrywki zostały niedokończone a wirtualnym zwycięzcą został Racing Santander.

7

Duma Katalonii mistrzem „Torneo de Campeones”:

3 czerwca 1928 r. Real Madrid remisuje na swoim stadionie z FC Barceloną 1:1 w ostatnim meczu tzw. Turnieju Mistrzów. Dzięki temu remisowi Blaugrana została mistrzem tychże rozgrywek. Całą historie dwóch równocześnie rozgrywanych turniejów pod egidą „Hiszpańskiej Ligi Piłkarskiej” przeczytacie w odpowiedzi na mój komentarz.

@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

7

@FCBparasiempre
2 czerwca 1986 roku. ZSRR – Węgry.

Swietłana wyjmuje z szafki kolejną kasete. Wszystkie są podpisane na grzbiecie. Na tej można przeczytać: Eduard Borysowicz, pilot śmigłowca". Pisarka się koncentruje, próbując przypomnieć sobie oczy, dłonie, wyraz twarzy. Kiedy wydaje się jej że jest gotowa, włącza magnetofon, nachyla się nad pustą kartką i zaczyna spisywać.

Strzelili Jakowienko i Olejnikow. Potem Biełanow z karnego. Później oni trafili do własnej siatki. Nie, nie. Zaraz...(myśli) przedtem strzelił Jaremczuk. Tak, na pewno i na końcu Rodionow. Taka była kolejność: Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Biedni Węgrzy, nieźle ich zlaliśmy. Pani też to oglądała? W budynku mieliśmy malutki telewizor. Siadaliśmy przed nim w kilku, ci, którzy w tym momencie nie pracowali. Mecze nadawali prawie codziennie. Wydawało nam się niemożliwe żeby w innych miejscach cokolwiek się działo. Dla nas światem było to, co widzieliśmy na zewnątrz: elektrownia, wyludnione wioski, zdewastowany teren, czerwone drzewa. A jednak się działo. Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Wyobraża sobie pani? Nie wiem dlaczego władze pozwoliły żeby nasza reprezentacja pojechała na mundial, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Niech mi to pani wyjaśni. Ja jestem wojskowym, ograniczam się do wykonywania rozkazów. Złożyłem przysięgę...(kaszle) byli tam różni. Niektórzy chcieli żeby przeprowadzano z nimi wywiady, chcieli występować w telewizji. Inni myśleli że robią coś heroicznego. „Służba ojczyźnie! Służba ojczyźnie to święty obowiązek!", krzyczeli w środku lasu, wymachując łopatami. Ja się nie odzywałem. Wsiadałem do helikoptera i wykonywałem rozkazy. Wolałem nie mówić rodzicom że wysłali mnie do Czarnobyla ale pewnego dnia brat przypadkowo znalazł moje zdjęcie w gazecie, pokazał je matce i powiedział: " proszę bardzo, Prawdziwy bohater!". Ona się rozpłakała rozumie pani? Spędzaliśmy wiele godzin pośród gruzów. Niektóre maszyny tego nie wytrzymywały. Wariowały, przestawały działać... Musieliśmy się tym zająć sami. Nic nadzwyczajnego. Po prostu praca. Bardzo ciężka praca. Nocami krążyłem nad reaktorem. Wykonywaliśmy zdjęcia w podczerwieni, mówiono że w ten sposób można wykryć fragmenty rozsypanego grafitu. Za dnia nie dało się ich dostrzec. Nie używaliśmy masek. Tylko jednego pamiętam. Starego likwidatora, zawsze w masce... Ja wkładałem jedynie rękawice, które nam rozdawali. Siedzenie mieliśmy wyłożone ołowianymi arkuszami ale ołów nie chroni przed wszystkimi promieniami. Szczypało w gardle. Łzawiły oczy. W uszach słyszało się nieustający gwizd. Nie dało się ogolić bo twarz była cała czerwona jakby poparzona... Tak to wyglądało. Podobało mi się że były mecze bo człowiek miał o czym gadać z towarzyszami ze zmiany. Kiedy myślałem o rodzinie robiło mi się smutno. Kiedy myślałem o tych wszystkich ewakuowanych ludziach robiło mi się smutno. Kiedy myślałem o swoim zdrowiu to się martwiłem. Najlepiej było więc przez cały czas myśleć o piłce nożnej.

Spuściliśmy łomot Węgrom... Tak, jak to było... Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Prawda że za pierwszym razem powiedziałem tak samo? Generałowie też interesowali się wynikami drużyny. Kiedy wygrywaliśmy cieszyli się że włączaliśmy ich do naszych rozmów...(Śmieję się) później znowu poważnieli. Któryś powiedział: „Jesteśmy w stanie wojny. Gęby na kłódkę! A ten, kto nie stanie w obronie pozostałych zostanie uznany za zdrajcę!". Jeden chłopak, chyba z Leningradu zrobił krok do przodu. „Chce żyć", błagał. Zagrozili mu że stanie przed sądem wojskowym. Żołnierze ognia. Tak wszyscy o nas mówili. Uważałem że to ładne. Rzucali nas tutaj jak piasek na reaktor. Człowiek zrozumiał to dopiero po latach, kiedy zaczął się nad tym zastanawiać. Słyszy się że jeden zachorował a drugi stracił włosy na całym ciele. Samobójstwa... Widziałem, jak umierał przyjaciel. Zrobił się wielki, spuchł jak beczka. Wtedy naprawdę zaczynasz się martwić. Tam wysoko, w helikopterze człowiek uświadamia sobie wiele rzeczy. Wie pani co widziałem na poboczach dróg? (kaszle) Cieniutką błyszczącą warstwę, krystaliczną. Jakby ktoś pokruszył całe mnóstwo diamentów... Widziałem też kolegów, którzy siłą wyciągali ludzi z domów, wsadzali dzieci do pociągów przez okna, strzelali do psów z dubeltówek. Kiedy się to analizowało człowiek się denerwował. To właśnie chcę pani powiedzieć. Nie rozumiem dlaczego to robili. Niektórzy tracili rozum, wpadali w panikę i trzeba ich było przywiązywać do łóżka. Przychodziłem do nich bardzo wcześnie rano, kiedy kapitan jeszcze spał i mówiłem im: „Przestańcie o tym myśleć bracie. Jesteśmy tu na misji. Później będziecie mieli czas na rozmyślania. Teraz trzeba się skoncentrować, Tak jest najlepiej. Postarajcie się". Każdy musiał znaleźć jakiś swój sposób. Jakowienko, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Widzi pani? Są takie rzeczy, o których nawet gdybym chciał nie zdołałbym zapomnieć.

Taśma się zatrzymuje. Zanim odłoży ją na miejsce i wyjmie następną, Aleksiejewicz podchodzi do biblioteczki żeby coś sprawdzić. Mundial ‘86, 2 czerwca, „Estadio Irapuato”, Związek Radziecki - Węgry, strzelcy goli... Wraca do biurka i chowa kartkę do szuflady.

8

@FCBparasiempre
„Totalny” Ajax:

2 czerwca 1971 r. Ajax Amsterdam pokonał Panathinaikos Ateny 2:0 po golach Van Dijka(5 m.) i Haana(87 m.). Finał Pucharu Europy w 1971 r. na stadionie Wembley był punktem zwrotnym w europejskiej piłce nożnej, nie tylko dla triumfującego Ajaxu, ale dla całego sportu. Ajax, rozwijająca się siła z Amsterdamu, odniósł zwycięstwo, zapewniając sobie pierwszy w historii Puchar Europy i umacniając swoją pozycję wśród elity kontynentu. To była noc, która nie tylko ukoronowała nowego mistrza, ale także wprowadziła świat w rewolucyjny styl gry — ,,Total Football” — który miał na nowo zdefiniować grę na następną dekadę. Dla Ajaxu to zwycięstwo było ukoronowaniem lat rozwoju pod okiem wizjonerskiego Rinusa Michelsa, trenera, który starannie opracował filozofię futbolu, stawiającą na płynność, ruch i inteligencję taktyczną. Jego drużyna Ajaxu z 1971 r. nie była tylko zbiorem utalentowanych jednostek, ale spójną jednostką, w której każdy zawodnik odgrywał rolę zarówno w obronie, jak i ataku. Prowadzona przez ikonicznego Johana Cruyffa gra Ajaxu na Wembley zapowiadała początek ery dominacji, w której podbili Europę przez trzy kolejne lata. Po drugiej stronie boiska stał Panathinaikos, outsider z Grecji, prowadzony przez samego Ferenca Puskása, jedną z najbardziej znanych postaci futbolu. Pod jego wodzą Panathinaikos pokonał przeciwności losu i dotarł do finału, stając się pierwszym greckim klubem, któremu się to udało. Ich podróż na Wembley oczarowała fanów w całej Europie i pomimo tego, że uważano ich za mało prawdopodobne, nieśli na swoich barkach nadzieje całego narodu. Sam mecz był fascynującym starciem stylów — progresywny, swobodny futbol Ajaxu kontra bardziej konserwatywne, defensywne podejście Panathinaikosu. Jednak wynik nie dotyczył tylko taktyki; był to moment symbolizujący zmianę w dynamice władzy w europejskim futbolu. Zwycięstwo Ajaxu reprezentowało powstanie nowego rodzaju klubu, który przyjął innowację i zbiorową siłę ponad indywidualny blask. Finał Pucharu Europy w 1971 r. był czymś więcej niż tylko rywalizacją dwóch klubów; był to pojedynek tradycji z nowoczesnością, a triumf Ajaxu zapoczątkował dekadę piłkarskich innowacji. To była noc, w której ,,Total Football” naprawdę osiągnął dojrzałość i miał trwały wpływ na drużyny na całym świecie przez wiele kolejnych lat. Gdy Ajax wzniósł trofeum napisano nowy rozdział w europejskiej piłce nożnej. Nie było to tylko zwycięstwo Ajaxu, to był początek ery.

Droga Ajaxu i Panathinaikosu do finału Pucharu Europy w 1971 r. była równie fascynująca, co sam finał – była to opowieść ukształtowana przez ich style taktyczne, kluczowych zawodników i decydujące momenty. Dla Ajaxu była to kampania zdefiniowana przez ich rosnącą pewność siebie jako europejskiej potęgi. Pod taktycznym geniuszem Rinusa Michelsa, radzili sobie z wyzwaniami stawianymi przez takie drużyny jak Basel, Celtic i Atlético Madryt z poczuciem nieuchronności. Zwycięstwo Ajaxu 3-1 nad Atlético w półfinale było szczególnie znaczące, ponieważ pokazało ich płynność, kontrolę i rosnącą reputację „Totalnego Futbolu”. Centralnym punktem tej podróży był Johan Cruyff, którego występy były klasą mistrzowską wszechstronności i inteligencji piłkarskiej. Z drugiej strony Panathinaikos był niespodzianką zawodów. Niewielu spodziewało się, że grecka drużyna dotrze do finału, ale pod wodzą legendarnego Ferenca Puskása, na każdym kroku przełamywali przeciwności losu. Ich droga na Wembley obejmowała dramatyczny triumf w półfinale nad Crveną Zvezdą Belgrad, mecz, który pokazał ich odporność i dyscyplinę taktyczną. Droga Panathinaikosu do finału była odzwierciedleniem taktycznego sprytu Puskása i determinacji kluczowych graczy, takich jak Mimis Domazos i Antonis Antoniadis. Sukces Ajaxu miał swoje korzenie w rewolucyjnej filozofii Total Football, która pozwalała graczom na płynną zamianę pozycji, utrudniając przeciwnikom ich powstrzymanie. Rinus Michels opracował system, w którym Johan Cruyff, często będący punktem centralnym w ataku, mógł cofnąć się do pomocy, wyciągając obrońców z pozycji i tworząc przestrzeń dla innych. Gracze tacy jak Arie Haan i Ruud Krol byli integralną częścią tego systemu, przyczyniając się zarówno do defensywy, jak i ofensywy. Elastyczność i inteligencja taktyczna Ajaxu były kluczowe dla ich europejskiej passy. Z drugiej strony Panathinaikos podszedł do finału w bardziej pragmatycznym stylu, skupiając się na solidnej defensywie i polegając na kreatywności Domazosa oraz sprawności Antoniadisa w wykańczaniu kontrataków. Puskás zaszczepił w drużynie głęboką dyscyplinę taktyczną, łącząc grecką determinację z własnym doświadczeniem jako jednego z największych umysłów w grze. Podczas gdy Ajax starał się zdominować posiadanie piłki i wywierać wysoki pressing, Panathinaikos zadowalał się głębokim siedzeniem i atakowaniem z kontrataku, mając nadzieję na wykorzystanie luk pozostawionych przez odważnych bocznych obrońców Ajaxu. Oczekiwania związane z finałem Pucharu Europy w 1971 r. były ogromne. Ajax był faworytem, a ciężar oczekiwań był wysoki, szczególnie biorąc pod uwagę chęć Michelsa, by ukoronować swoją taktyczną rewolucję europejską chwałą. Dla holenderskiej drużyny ten mecz nie był tylko kwestią zdobycia trofeum; chodziło o udowodnienie, że ich nowe podejście do piłki nożnej może stawić czoła tradycyjnym potęgom Europy. Dla Panathinaikosu podróż na Wembley była już historycznym osiągnięciem, ale rosło przekonanie, że mogą oni dokonać jednego z największych wstrząsów w historii europejskiej piłki nożnej. Obecność Ferenca Puskása na linii bocznej dodała intrygi, ponieważ węgierska legenda starała się poprowadzić Panathinaikos do triumfu przypominającego jego dni gry. Stadion Wembley, siedziba angielskiej piłki nożnej, był idealną sceną dla tego starcia ideologii. Atmosfera była elektryzująca, a kibice z całej Europy zebrali się, aby być świadkami tego, co miało stać się kluczowym momentem w historii piłki nożnej.

Od pierwszego gwizdka Ajax próbował narzucić swój styl gry i nie zajęło im dużo czasu znalezienie przełomu. W 5. minucie sprytny ruch z lewej flanki pozwolił Dickowi van Dijkowi fachowo zamienić dośrodkowanie, dając Ajaxowi wczesne prowadzenie. Bramka była doskonałym przykładem płynnego ruchu Ajaxu, a Van Dijk znalazł przestrzeń w polu karnym, podczas gdy obrona Panathinaikosu miała problemy z dogonieniem biegaczy. Panathinaikos odpowiedział zdeterminowaną obroną, próbując powstrzymać szaleńczy atak Ajaxu. Podczas gdy pochłaniali presję, udało im się stworzyć kilka półszans dzięki szybkim kontratakom prowadzonym przez Domazosa. Jednak kontrola Ajaxu nad grą była oczywista, a ich trio pomocników dyktowało tempo i uniemożliwiało Panathinaikosowi uzyskanie jakiegokolwiek stałego posiadania piłki. Na początku drugiej połowy Ajax nadal dominował w posiadaniu piłki, ale Panathinaikos pozostał nieugięty, odmawiając załamania się pod nieustającą presją. Johan Cruyff zaczął znajdować więcej miejsca, schodząc głębiej, aby organizować ataki, podczas gdy obrona Panathinaikosu była coraz bardziej rozciągnięta. Najlepsza szansa Panathinaikosu nadeszła w połowie drugiej połowy, kiedy Antoniadis znalazł się w polu karnym, ale jego wysiłek został dobrze obroniony przez bramkarza Ajaxu Heinza Stuya. Ten moment wywołał krótką nadzieję dla greckiej drużyny, ale szybko została stłumiona przez ciągłą kontrolę Ajaxu nad środkiem pola. W ostatnich minutach wyższość Ajaxu została potwierdzona. Na trzy minuty przed końcem Arie Haan zdobył drugiego gola, zapewniając zwycięstwo, jego potężny strzał z dystansu odbił się od obrońcy i pozostawił bramkarza Panathinaikosu bezradnego. Holenderskie świętowanie rozpoczęło się, gdy Ajax wiedział, że są o krok od zdobycia swojego pierwszego Pucharu Europy. Finał był pokazem talentu w szeregach Ajaxu, ale Johan Cruyff górował nad resztą. Jego zdolność do dyktowania gry, wizja i przywództwo odegrały kluczową rolę w triumfie Ajaxu. Niestrudzony występ Arie Haana w pomocy był kolejnym ważnym momentem, a jego późny gol przypieczętował zwycięstwo holenderskiej drużyny. W przypadku Panathinaikosu Mimis Domazos dzielnie próbował zainspirować swoją drużynę, ale został pokonany przez dominację Ajaxu w pomocy. Antonis Antoniadis, który był głównym zagrożeniem bramkowym Panathinaikosu przez całe rozgrywki, został odizolowany i dobrze zorganizowany przez zdyscyplinowaną obronę Ajaxu. Zwycięstwo Ajaxu oznaczało początek ich dominacji w europejskiej piłce nożnej. W kolejnych latach zdobyli Puchar Europy jeszcze dwa razy, stając się jedną z najwspanialszych drużyn w historii piłki nożnej. Rinus Michels wkrótce odszedł, aby zarządzać Barceloną, ale dziedzictwo „Total Football” trwało pod wodzą Stefana Kovácsa, który poprowadził Ajax do dalszej chwały. Dla Panathinaikosu dotarcie do finału w 1971 r. pozostaje szczytem europejskich osiągnięć. Choć nie udało im się tego wieczoru, ich podróż na Wembley była inspiracją dla greckiej piłki nożnej. Czas Ferenca Puskása u sterów był może krótki, ale jego wpływ pozostawił trwały ślad na klubie i greckiej piłce nożnej jako całości. Finał Pucharu Europy w 1971 r. był przełomowym momentem w historii piłki nożnej. Zwycięstwo Ajaxu zapoczątkowało powstanie Total Football, stylu, który miał wpłynąć na przyszłe pokolenia. Kluby takie jak FC Barcelona a później AC Milan przyjęły i dostosowały filozofię Ajaxu, kontynuując jego dziedzictwo na arenie europejskiej. Johan Cruyff, serce tej drużyny Ajaxu, później wzniósł tę filozofię na nowe wyżyny jako zawodnik i menedżer. Dla Panathinaikosu finał był szczytem europejskich ambicji. Choć nigdy więcej nie osiągnęli takich szczytów, ich bieg w 1971 r. pozostaje powodem do dumy dla greckiej piłki nożnej, symbolizując to, co można osiągnąć dzięki wierze i taktycznej dyscyplinie.

11

Bitwa o Santiago:
2 czerwca 1962 miała miejsce tzw. "Bitwa o Santiago". W drugiej kolejce fazy grupowej mistrzostw świata w Chile gospodarze zmierzyli się z Włochami w meczu, który przeszedł do historii jako "najbardziej przerażający, obrzydliwy i haniebny pokaz futbolu w historii" i jednocześnie zainspirował wprowadzenie żółtych i czerwonych kartek. To był od początku bardzo brutalny mundial. W meczu otwarcia Muhamed Mujić z Jugosławii złamał nogę Eduarda Dubinskiego z ZSRR. Uraz przyczynił się u niego do rozwinięcia mięsaka, który doprowadził do jego przedwczesnej śmierci siedem lat później. Mujić nie wyleciał nawet z boiska. W sumie przez pierwsze dwa dni turnieju trzech zawodników złamało nogę. ,,Zespoły obawiają się wczesnego powrotu do domu i zapominają, że to tylko gra. Z każdego z czterech stadionów docierają informacje o przemocy, złych manierach i poważnych kontuzjach”– pisał brytyjski "Telegraph". "Express" poszedł dalej: ,,Wszystko wskazuje na to, że turniej przemienia się w krwawą jatkę. Relacje z meczów brzmią jak korespondencje z frontu”. Spotkanie Włochy – Niemcy zostało opisane jako "wojenne manewry". W pierwszej kolejce Włosi zremisowali z Niemcami 0:0. W drugiej nie mogli sobie pozwolić na porażkę, jeśli chcieli zachować szanse na wyjście z grupy. Zadanie mieli jednak niełatwe – grali z gospodarzami, na oczach 66 tysięcy fanatycznych kibiców w stolicy Chile, Santiago. Przed turniejem włoska prasa zaszła im za skórę. W "La Nazione" i "Corriere della Sera" pojawiły się artykuły mocno krytykujące stan przygotowań w kraju, który zaledwie dwa lata wcześniej przeżył największe trzęsienie ziemi w historii ludzkich pomiarów. W jego wyniku zginęły tysiące ludzi, a cztery z ośmiu stadionów stały się niezdalne do użytku. "W Santiago nie działają telefony, taksówki są tak rzadkie jak wierni mężowie a za telegram do Europy płaci się ręką i nogą. Panują tu niedożywienie, analfabetyzm, alkoholizm i bieda, a prostytucja jest na porządku dziennym" – pisali Antonio Ghiredelli i Corrado Pizzinelli. Ich korespondencje tak rozwścieczyły Chilijczyków, że dziennikarze musieli ratować się ucieczką z kraju. Jeden z argentyńskich reporterów został wzięty za Włocha i dotkliwie pobity. Nawet takie tło nie tłumaczy jednak boiskowych wydarzeń. ,,Mecz, który za chwilę państwo zobaczą, najgłupszy, najbardziej przerażający, obrzydliwy i haniebny pokaz piłki nożnej, być może w całej historii tej gry” – mówił brytyjski komentator BBC David Coleman we wstępie do swojej relacji.

Mundial w Chile nie był pokazywany na żywo w Europie. Skomentowane relacje były wysyłane za Ocean samolotem. Dopiero cztery lata później MŚ w Anglii transmitowano na żywo do wielu innych krajów. Początkowo do prowadzenia spotkania wyznaczono sędziego z Hiszpanii. Po proteście Włochów zmieniono go na doświadczonego Anglika, Kena Astona. Sędziował on jednak stronniczo. Nie dostrzegał fauli i prowokacji gospodarzy, nie zauważył nawet, gdy Leonel Sanchez (syn zawodowego boksera) lewym sierpowym złamał nos kapitana Italii, Humberto Maschio. Obwiniał później za to niedoświadczonych sędziów liniowych. Tymczasem już po czterech minutach Aston wyrzucił z boiska pierwszego z Włochów, Giorgio Ferriniego. Ten odmówił zejścia. Musiała interweniować uzbrojona policja. Od tego momentu na boisku zapanowała już zupełna samowolka. Mnożyły się niewiarygodnie brutalne ataki, choć po latach obie drużyny twierdziły, że one się tylko broniły. W drugiej połowie z boiska wyleciał Mario David. Grający w dziewiątkę Włosi nie byli w stanie utrzymać bezbramkowego remisu. Przegrali 0:2 po golach Jaime Ramireza w 73. i Jorge Toro w 87. minucie. Komentujący spotkanie Coleman był w szoku, że zostało dokończone. Sędzia Aston naciągnął w nim ścięgno Achillesa i nie poprowadził już żadnego meczu ani na tym, ani na kolejnych mundialach. Zasiadł za to w Komisji Sędziowskiej FIFA i był głównym szefem arbitrów na MŚ 1966, 1970 i 1974. Był pomysłodawcą wprowadzenia żółtych i czerwonych kartek (pierwszy raz pojawiły się na mundialu w Meksyku 1970). Być może przekonało go do tego wspomnienie z Santiago... ,,Spodziewałem się trudnego meczu, ale nie aż takiego... Przyszło mi do głowy, by go przerwać, ale obawiałem się, co wówczas stałoby się z włoskimi zawodnikami. Wiedziałem tylko, że nie doliczę do tego nawet minuty!”– wspominał. W trzeciej kolejce RFN wygrało z Chile 2:0, co dla Włochów oznaczało pożegnanie z turniejem. Niechęć chilijsko-włoska jeszcze wzrosła. Jeden z lokalnych działaczy oskarżył Azzurrich o grę pod wpływem narkotyków. Rywale nazwali gospodarzy kanibalami, a w Rzymie wysłano wojsko do ochrony chilijskiego konsulatu. Chile doszło do półfinału, w którym przegrało z późniejszym triumfatorem, Brazylią. Trzecie miejsce to najlepszy wynik w historii tego kraju. Cały turniej do końca obfitował jednak w agresywne faule i boiskowe bijatyki. Zresztą, zdrowie zawodników nie było priorytetem dla FIFA jeszcze przez długie lata. Za to przemowa komentatora BBC przeszła do historii. Coleman kończył: ,,Nacje te spotkały się po raz pierwszy i miejmy nadzieję, że ostatni. Jeśli mistrzostwa świata przetrwają w obecnej formie, to należy coś zrobić z drużynami grającymi w ten sposób. Powinny one być natychmiast usuwane z rywalizacji”.
@Szalik
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360

11

Zapomniane legendy światowego futbolu:

2 czerwca 1904 r. w Pradze urodził się František Plánička, legendarny czeski bramkarz. Jest jedną z największych legend czechosłowackiego futbolu i uchodzi za jednego z najlepszych bramkarzy w historii futbolu. Graczem Slavii Praga był w latach 1923-1938, pełnił funkcję kapitana zespołu. Wielokrotnie był mistrzem Czechosłowacji(1925, 1929, 1930, 1931, 1933, 1934, 1935, 1937) a w 1938 triumfował także w prestiżowym Pucharze Mitropa. W barwach Slavii rozegrał 969 meczów. Bronił w golfie, którego gruba wełna łagodziła upadki. Często wychodził na boisko w czapce z daszkiem ażeby wyglądać na wyższego. Miał bowiem niewiele ponad 170 cm wzrostu ale był bardzo skoczny. W reprezentacji Czechosłowacji zagrał 73 razy. Debiutował 17 stycznia 1926 r. w meczu z reprezentacją Włoch a ostatni raz zagrał w 1938 roku. Wielokrotny kapitan, w tej roli poprowadził Czechosłowację do wicemistrzostwa świata w 1934. Cztery lata później w meczu z Brazylią na mundialu we Francjii doznał kontuzji i był to jego ostatni reprezentacyjny występ. Wielokrotnie nagradzany, w 1985 został uhonorowany nagrodą fair play UNESCO.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

11

Półfinał na piątke:

2 czerwca 1957 r. FC Barcelona „rozjeżdża” Real Sociedad na „Estadi d'Atotxa” 1:5 w ramach pierwszego półfinału Copa del Generalisimo. Po dwa gole zdobyli Justo Tejada i Eulogio Martinez, jedno trafienie zaliczył Urugwajczyk Ramón Alberto Villaverde. Co ciekawe, tydzień później rewanż na „Camp de Les Corts” zakończył się rezultatem… również 5:1 dla Blaugrany.

@Vivienne
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360

12

Swoisty debiut:

2 czerwca 1952 r. FC Barcelona po raz pierwszy w swojej historii rozegrała mecz z Manchesterem City. Był to mecz towarzyski wygrany przez Barçe 5:1. Jednocześnie w tym meczu zadebiutował legendarny lewy obrońca Sigfrid Gracia, strzelając jednego z goli. Wówczas ,,The Citizens” nie byli tak silną ekipą jak dziś a do tego w Blaugranie ,,szalał” Kubala więc nie można się dziwić takiemu wynikowi.

@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

1

@FcPortoFan1999 No zgadza sie!

0

@FcPortoFan1999 No niby racja ale do 23.00 jednak mogą pograć spokojnie...

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: