FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
4
"Españolitos, teraz wygramy puchar waszego króla!” - wykrzykiwał niegdyś Gerard Pique. Jednak ten ,,nie Kataloński Puchar Króla" jest nam potrzebny niemal jak tlen. Czy na niego w pełni zasłużyliśmy w przekroju całego sezonu to już sprawa bardzo dyskusyjna. Dla trenera, dla prezydenta i dla nas wszystkich, wygranie Copy jest w tej chwili priorytetem. Chłopaki nie zmarnujcie takiej okazji, stać was na zdobycie tego pucharu!
Vamos Barca, vamos a ganar!
5
Wspaniałe historie, (nie)pamiętne daty:
17 kwietnia 1960 r. FC Barcelona przypieczętowała swój ósmy tytuł mistrzowski La Liga w historii. Zadecydował o tym ostatni mecz Primera Division z Realem Saragossa wygrany na Camp Nou 5:0. Rywalizacja w sezonie 1959/60 była niezwykle zacięta. Real Madryt, który miesiąc później zdobył swój 5 Puchar Europy z rzędu, skończył lige z identycznym dorobkiem punktowym i pierwszy raz w historii o końcowym tryumfie decydowała różnica goli. Real wygrał swój ostatni mecz z Las Palmas tylko 1:0, natomiast ,,La manita” wbita Saragossie pozwoliła Blaugranie ostatecznie wyprzedzić Królewskich zaledwie o 2 gole!
Zobaczyć jak się wścieka z tego powodu Franco, bezcenne...
3
Słynne, nieco zapomniane remontady:
16 kwietnia 1986 r. FC Barcelona dokonuje remontady, odrabia straty z pierwszego meczu i pokonuje IFK Göteborg 3:0 w półfinale Pucharu Europy Mistrzów Klubowych. Hattrickiem w tym spotkaniu popisał się Pichi Alonso, lecz bohaterem został Urruti, o czym za chwile. Ponieważ w pierwszym meczu Szwedzi również wygrali 3:0, o awansie zadecydowały rzuty karne, które Katalończycy wygrali 5:4. Na Camp Nou zasiadło wówczas 100 tysięcy ludzi a cena najtańszych biletów odpowiadała dzisiejszym czterem euro dla socios i siedmiu euro dla pozostałych kibiców. Niemiec Schuster z początku nie był powołany na ten mecz z powodu gorączki ale ostatecznie prosto z łóżka udał się na stadion i zagrał w podstawowym składzie. Najlepszy mecz dla Barçy rozegrał Pichi Alonso, który strzelił 3 gole dające dogrywke i rzuty karne a w nich bramkarz Urruti obronił decydującą ,,jedenastkę” Nilsona, która mogła dać awans IFK a następnie sam strzelił gola! Błąd Mordta i gol Victora dały szczęśliwą przepustke do finału. ,,Jeżeli nasz dwumecz byłby podstawą opowiadania, to edytor wyrzuciłby je do kosza, uważając iż finał historii jest zbyt wydumany”- podsumował ,,dramatyczny spektakl” trener FCB Venables.
0
@armat94 No to w takim razie podaj przykład na topowym poziomie kupna trenera przez klub
0
@BarcaInfo Zaraz, zaraz a od kiedy to kupuje się trenerów z klubu? Ja pierwsze słysze
2
Z historii klubu:
100 lat temu, a dokładnie 16 stycznia 1921 r. FC Barcelona pokonała CE Europa 2:1 w mistrzostwach Katalonii. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt wywołania przez kibiców zamieszek na Estadio Camp del Carrer Indústria, gdzie rozgrywano ten mecz. Industria, popularnie nazywana Escopidora była pierwszym stadionem Blaugrany, który został zamknięty z nakazu federacji hiszpańskiej. Była to kara nałożona w następstwie zajść wywołanych przez kibiców Barcy zaraz po meczu właśnie z CE Europa. Mimo zwycięstwa, naciski i ataki na sędziego przyczyniły się do interwencji obecnej na stadionie policji z Gwardii Cywilnej. Wydarzenia te ówczesna prasa określiła mianem ,,nieprzyjemnych zajść". Doszło do nich pod koniec meczu, kiedy to madrycki sędzia Pablo Lemmel, były bramkarz klubów Gimnasia i FC Madrid, i według niektórych źródeł ,, cieszący się zasłużoną sławą antybarcelonisty oraz socio Espanyolu", został zaatakowany przez niektórych sympatyków Barcy. Agresja nieroztropnych kibiców kosztowała klub karę nałożoną przez Hiszpańską Federacje Piłkarską, która nakazała zamknąć Escopidore na 3 miesiące. W następną niedziele po zajściach Duma Katalonii rozgrywała kolejny mecz o mistrzostwo Katalonii na Camp del Carrer Galileu przeciwko FC Internacional. Kilka minut przed końcem słynny napastnik Alcantara zdobył zwycięskiego gola dla Barcy. Było to nie lada osiągnięcie w starciu z walecznym rywalem, którego bramkarz Bru był najlepszym zawodnikiem. Paradoksalnie arbitrem tego spotkania był niezawodowy sędzia Massana, będący piłkarzem...Espanyolu. Kolegium Sędziów nie desygnowało na to spotkanie żadnego arbitra, ponieważ FC Barcelona nie wytłumaczyła się jeszcze z poprzednich zajść. Tak oto funkcjonował futbol w tamtej epoce.
0
Nawet na zastrzykach to nasz Piqenbauer nic dobrego już nie wniesie w tym sezonie. Zresztą przyszły sezon powinien być jego ostatnim w klubie. Trzeba stawiać na młodych, zdolnych i perspektywicznych zawodników, takich jak choćby Roger Riera czy Santiago Ramos.
2
@LUPR Oczywiście że nie mam pewności. Nikt z żyjących obecnie tego nie udowodni. Jednak kontrowersja zaistniała inaczej Barca nie zeszła by z boiska ot tak sobie. Ja tą wiadomość przytoczyłem z książki a z tego co wiem to książka bazuje głównie na prasie hiszpańskiej, głównie bodaj na ,,La Vanguardia", tak więc to nie jest wyssane z palca.
6
Z cyklu, kiedyś to były czasy:
15 kwietnia 1916 r. FC Barcelona opuściła boisku kwestionując decyzje sędziego. Działo się to w czwartym półfinałowym meczu o Puchar Króla z Realem Madryt(wówczas nie nazywano tego jeszcze El Clasico). Po jednym zwycięstwie każdej ze stron u siebie(stosunek bramkowy, ani też gole na wyjeździe nie miały wtedy znaczenia) w Madrycie padł remis… 6:6! po dogrywce. Dwa dni później obie drużyny spotkały się ponownie w Madrycie. Przy stanie 3:2 w dogrywce dla FC Madrid(późniejszy Real), sędzia uznał kolejnego gola gospodarzom lecz Blaugrana domagała się odgwizdania faulu na ich bramkarzu. Piłkarze Barçy w proteście zdecydowali się zejść z boiska i w efekcie sędzia zakończył mecz wynikiem 4:2. Z powodu tego incydentu Hiszpańska Federacja Piłki Nożnej zabroniła drużynom z Madrytu rozgrywania spotkań w Copa del Rey. Duma Katalonii powróciła do tych rozgrywek dopiero w edycji 1918/19.
No cóż, można chyba śmiało stwierdzić iż to właśnie od tego 15 kwietnia zaczęło się ,,sprawiedliwe sędziowanie” na korzyść Madrytu.
Ponadto 15 kwietnia 1941 r. urodził się Josep Maria Fuste Blanch, pomocnik, jedna z legend FC Barcelony oraz były szef sekcji weteranów Blaugrany. W wieku 20 lat został wypożyczony do Osasuny, gdzie zaliczył swój debiut w Primera Division. Jego kariera na środku pomocy Barçy trwała 10 lat i zaowocowała dwoma Pucharami Miast Targowych oraz trzema Pucharami Króla. Z reprezentacją Hiszpanii zdobył też mistrzostwo Europy w 1964 r. Po zakończeniu kariery został zawodnikiem a następnie trenerem i ostatecznie szefem drużyny weteranów, która regularnie grała mecze pokazowe, w tym także poza granicami Hiszpanii.
2
@jeyx77x Od zawsze jestem za korzystaniem odważniej z La Masii i zawsze będę to powtarzał że w wychowankach siła, umiejętności i entuzjazm. Nie bał się Cruijff postawić na młodziutkiego Guardiole, nie bał się Van Gaal postawić na młodziutkiego Puyola, Xaviego czy Inieste, wreszcie Rijkaard nie bał się postawić na młodziutkiego Messiego!
1
Swoją drogą to ty chyba jeszcze jesteś nie pełnoletni, skoro jako dzieciak nie mogłes oglądać Puyola?
2
@DanielVeB Zdecydowanie żałuje że nie mogłem oglądać na żywo wielkiej legendy- Ladislao Kubale. To był barceloński geniusz, nie gorszy od Messiego.
1
Kalendarium:
14 kwietnia 2014 r. FC Barcelona zdobyła młodzieżową Lige Mistrzów. Rozgrywki te powstały w wyniku ewolucji projektu ,,Next-Gen Series” i patronat nad nim objęła UEFA. Sezon 2013/14 był debiutancki i rywalizowały w nim 32 zespoły podzielone na identyczne grupy jak te w ,,dorosłej” Lidze Mistrzów. Młodzi piłkarze podróżowali wraz ze starszymi kolegami i grali mecze grupowe w tych samych terminach, zazwyczaj o wcześniejszych porach, na mniejszych, bocznych boiskach(w Barcelonie areną zmagań było Mini Estadi). W fazie pucharowej przeprowadzono już jednak osobne losowanie i rozgrywano tylko jeden mecz. Barça reprezentowana przez drużynę Juvenil A pokonała 4:2 FC Kopenhage oraz 4:1 Arsenal i awansowała do turnieju finałowego rozegranego w dniach 11-14 kwietnia w szwajcarskim Nyonie. W półfinale Blaugrana ograła 1:0 Schalke po golu Munira a w finale pewnie pokonała Benfice 3:0 po 2 golach Munira i jednym trafieniu Rodrigo Tarin. To właśnie pochodzący z Maroka Munir był największą gwiazdą całych rozgrywek, strzelając 11 goli i notując 5 asyst. Ja tylko przypomnę iż w tamtej ,,złotej” ekipie grał choćby znany dzisiaj napastnik-Adama Traore.
0
Neymar, Neymarinho, Neymarito! Jakżesz my go kochamy i......... nieznosimy...
0
@AlwaysBlaugrana Przede wszystkim nie jestem żadnym rozpuszczonym dzieciakiem. Rzeczywiście co do tych 35 wygranych meczów to przesadziłem, po prostu byłem zły po El Clasico na jakość jaką prezentujemy w tym sezonie, zwłaszcza w pierwszych połowach meczu. Jednak już te 30 wygranych meczów jest absolutnym minimum do wygrania La Liga! Przykład? W sezonie 2014/15 zdobywamy 94 punkty(2 punkty więcej od Realu) i zdobywamy mistrzostwo. W sezonie 2016/17 zdobywamy ,,tylko" 90 punktów i przegrywamy mistrzostwo z Realem o 3 punkty. Mało tego, w sezonie 2011/12 Real Madrid zdobywa 100 punktów i mistrzostwo, wyprzedzając nas o 9 punktów! No to chyba aż tak bardzo nie przesadziłem z tymi 35 meczami? Jak widzisz nawet te 30 wygrane mecze nie zagwarantują nam mistrzostwa, ba! nawet 32 wygrane mecze mogą(choć nie muszą) nie dać mistrzostwa w La Liga. W tej chwili mamy najwięcej porażek z trójki prowadzącej i nawet te 7 wygranych i jeden remis do końca sezonu mogą nie wystarczyć do mistrzostwa a wtedy uzyskalibyśmy bodaj 87 punktów, tak? Tak więc sam widzisz że taką niejako gwarancją do wygrania ligi jest jednak te 35 wygranych spotkań ponieważ nie w każdym sezonie Real czy Atletico będą przegrywać po 5, 6 czy 7 meczów. My natomiast nie mamy jakości by wygrać przynajmniej 30 spotkań, więc bardzo ciężko jest liczyć na ,,majstra".
29
Po stokroć Feliz cumpleaños Tarzanie!
Panie i Panowie, Carles Puyol Saforcada kończy dzisiaj 43 lata!
Wszyscy go znamy i wszyscy kochamy. Przy okazji urodzin Carlesa przypomnę trochę ciekawy okres w jego życiu dotyczący Figo. Otóż Luis Figo dla Carlesa był przede wszystkim pierwszym idolem z pierwszych lat pobytu w Barcelonie. Figo trafił do Barçy latem 1995 r. a ,,Tarzan” kupował w tamtym czasie wszystkie lokalne gazety sportowe, wycinał jego zdjęcia i umieszczał w specjalnym albumie aby się nie pogniotły. Siedemnastoletni Katalończyk był wówczas przekonany że treningi w La Masii to tylko piękny epizod w jego życiu i po powrocie do domu będzie mógł udekorować tymi fotkami swój pokój w La Pobla. Dla Puiego największym dowodem jego umiejętności było to że Johan Cruijff chciał go mieć u siebie pomimo obecności w składzie tak znakomitych piłkarzy jak Stoiczkow oraz Laudrup. Gdy w sezonie 1999/2000 Carles przebił się wreszcie do pierwszego składu, Portugalczyk miał już status wielkiej gwiazdy, był jednym z kapitanów i grał pierwsze skrzypce u kolejnych trenerów Barçy. To właśnie Figo obok Guardioli oraz Rivaldo był futbolistą, któremu Puyol przyglądał się ze szczególna uwagą. ,,Udzielił mi wielu trafnych wskazówek podczas moich początków w pierwszej drużynie”- mówił Pui. – »Powiedział po portugalsku: ,,Kiedy masz piłke młody, to nie komplikuj sobie życia i zawsze szukaj najprostszych rozwiązań«. Starałem się go słuchać”. Tarzanowi w Portugalczyku imponowała nie tylko świetna technika czy bajeczna wizja gry ale również wielka wola walki i stawianie dobra zespołu ponad wszystko inne. Osobiście sam nie miałem pojęcia o pierwszym idolu Tarzana, wyczytałem to w ubiegłym roku z książki.
Luis Figo….. czy my tak naprawdę dobrze go znamy? Czy tylko nienawidzimy?
3
Ciekawostka sprzed lat:
12 kwietnia 1925 r. FC Barcelona rozegrała swój pierwszy w historii mecz z klubem z Ameryki Południowej. Przeciwnikiem był słynny Nacional Montevideo a mecz zakończył się wynikiem 2:2. Warto wspomnieć iż w ekipie ,,Urusów” zagrał słynny napastnik Hector Scarone, który rok później występował w barwach…Blaugrany.
2
@endriuuu2 Rozbiliśmy Seville??? dzieciaku, przecież to był fart roku, jeśli nie dziesięciolecia. Rakitić spokojnie wykorzystał by tego karnego. Tak naprawde to nie wiem czy zasłuzyliśmy na awans do finału?
0
@AlwaysBlaugrana Nie należe do ludzi którzy kogoś obrażają ale ciebie należałoby opieprzyć! A w jakim ty matriksie żyjesz że nie wiesz jak to było za Guardioli czy Vilanovy? Jeśli było tak samo jak teraz to ty jesteś co najwyżej sezonowcem!
0
@AlwaysBlaugrana I co to nam daje te jego przepuszczenie, biorąc pod uwage cały sezon i zdobywanie trofeów? To klub, który powinien wygrywać co najmniej 35 meczów w La Liga i zdobywać trofea!
Żenujące to jest wychwalanie piłkarzy, którzy nie powinni się znaleźć w tym klubie.
0
Odnośnie wczorajszego meczu:
Po pierwsze La Ligi nie wygrywa się jednym Klasykiem czy dwoma.
Po drugie La Lige wygrywa się regularnością zwycięstw i regularnością w obydwu połowach meczu, plus intensywność w meczach. U nas zabrakło tego wszystkiego.
Po trzecie La Lige wygrywa się odpowiednią jakością, nie tylko pierwszej jedenastki ale również zmienników. Niestety tej jakości też brakuje.
Po czwarte(nawiązując do trzeciej myśli) czwórka francuskich piłkarzy. Jak napisałem kilka dni temu że Griezmann to taki pajac na boisku i że potrafi głównie strzelać ,,swojej żonie dzieci" to redakcja szybciutko usuneła mój komentarz. Podobnie rzecz ma się z Lengletem, Dembele i Umtitim(ten z kolei pajacował z kontuzją u jakiś szamanów). Jeśli chodzi o poziom takiego klubu jak FC Barcelona to wszyscy Francuzi są tzw. boiskowymi pajacami i nie zasługują by tutaj grać.
Po piąte, defensywa a zwłaszcza środek pola. Jeśli Laporta się uprze i przedłuży umowy z Francuzami, Sergim Roberto a zwłaszcza z Busquetsem to będzie to przysłowiowy strzał w kolano i w przyszłym sezonie będzie to samo co w tym albo i gorzej.
Wreszcie po szóste trzeba śmiało ale i rozsądnie korzystać z La Masii. Przecież widzieliśmy wczoraj kto się wyraźnie wyróżniał w naszym zespole. Ś.p. Johan Cruijff, później Van Gaal a skończywszy na Pepie, oni potrafili umiejętnie skorzystać z młodych zdolnych chłopaków, których i teraz nie brakuje.
Ps. Tak szczerze to nie my zasłużylismy w tym sezonie na mistrzostwo tylko zdecydowanie Real
0
@TheMugShot No cóż, nie każdy trzyma tak długo poziom jak Xavi czy Messi...
3
Feliz cumpleńos Thiago!
Równiutko 30 lat temu urodził się Thiago Alcantara. Z pochodzenia jest Brazylijczykiem, jego ojciec Mazinho zdobył z Canarinhos mistrzostwo Świata w 1994 r. W tym samym roku cała rodzina przeniosła się do Hiszpanii, gdzie Mazinho jeszcze przez kilka lat grał w piłke a synowie przyjeli hiszpańskie obywatelstwo. Thiago był wyróżniającym się zawodnikiem drużyn młodzieżowych Blaugrany i już w wieku 18 lat zadebiutował w pierwszym zespole. Wszyscy wiemy kto pozwolił mu zadebiutować i jak potoczyły się dalsze jego losy...
0
@msmsms jakość tamtej drużyny nieporownywalnie lepsza od dzisiejszej, co nie znaczy że dzisiaj musimy przegrać.
0
@Calkiemspoko Jak dla mnie za jaskrawy
2
Przed nami Grande Espectacolo el Clasico po raz 276 w historii. Począwszy od wygranego 3:1 Copa de la Coronacion Alfonso XIII, skończywszy na przegranym ubiegłorocznym Klasyku w stosunku...1:3.
Chłopaki! po prostu wyjdźcie na boisko i cieszcie się futbolem razem z nami wszystkimi cules...
1
Dzisiaj obchodzimy 111 rocznicę urodzin Ś.p. Helenio Herrery. Jeśli ktoś nie kojarzy kim był, to powinien nadrobić zaległości:
Helenio Herrera urodził się w Buenos Aires. Dokładna data jego przyjścia na świat nie jest jednak znana. Argentyńczyk w swojej biografii podał, że urodził się w roku 1916 roku, jednak jego żona twierdziła, że to on sam dokonał zmiany w swoim akcie urodzenia, w którym początkowo widniał rok 1910. Ostatecznie, większość wiarygodnych źródeł jako datę przyjścia na świat Herrery podaje dzień 10 kwietnia 1910 roku. Niemal całe swoje dzieciństwo Helenio Herrera spędził w Maroku, gdzie w małym klubie Roches Noires rozpoczął swoją zawodniczą karierę. Jako piłkarz bronił jeszcze barw Racingu Casablanca, CASG Paryż, Stade Francais, Charleville, Roubaix-Touring, Red Star oraz ponownie Stade Francais. W roku 1944, w wieku 34. lat, na dobre poświęcił się jednak karierze szkoleniowej. I jak się okazało, był to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Herrera okazał się absolutnym trenerskim innowatorem. Argentyńczyk był mistrzem taktyki i mobilizacji, a także niezrównanym psychologiem. Był prawdziwym El Mago, jak z lubością pisała o nim europejska prasa. Jako jeden z pierwszych trenerów w historii, Herrera na każdym kroku podkreślał olbrzymie znaczenie kibiców w sukcesach klubu. – Trybuny to nasz dwunasty zawodnik. Ich wsparcie jest dla nas niezbędne – mawiał. Trenerską karierę rozpoczął we Francji, ale największe sukcesy odnosił gdzie indziej. Z Atletico Madryt dwukrotnie zdobył Mistrzostwo Hiszpanii, a z FC Barceloną – dwa razy Mistrzostwo, Puchar Króla oraz dwukrotnie europejski Puchar Miast Targowych. Latem 1960 roku Argentyńczyk zmienił Katalonię na Lombardię. Herrera dał się skusić Angelo Morattiemu, ówczesnemu prezydentowi Interu, ojcu Massimo. To właśnie Inter Herrery stał się symbolem ultra defensywnego pojmowania futbolu, opartego na ostrej, bezkompromisowej obronie własnej bramki i zabójczych, szybkich jak światło, kontratakach. Celem było zwycięstwo za wszelką cenę. Nie liczył się styl czy finezja. Wyższość zespołu nad jednostką oraz obowiązek podporządkowania wszystkiego dla osiągnięcia sukcesu stały się głównymi wytycznymi trenerskiej filozofii Herrery. Na sukcesy nie trzeba było długo czekać. Inter był jak walec, niszczący swoich rywali. Helenio Herrera, mając do swojej dyspozycji graczy, którzy znakomicie pasowali swoją charakterystyką do idei catenaccio, stworzył prawdziwą machinę wojenną. Giuliano Sarti w bramce, Armando Picchi, Tarcisio Burgnich, Aristide Guarneri i Giacinto Facchetti w obronie, Hiszpan Luis Suarez i Mario Corso w drugiej linii oraz Sandro Mazzola i Brazylijczyk Jair z przodu – to właśnie były najważniejsze elementy układanki Herrery. W maju 1963 roku Inter wywalczył swoje 8. Mistrzostwo Włoch, imponując przy tym konsekwencją i determinacją. Jak się później okazało, Scudetto to miało stać się swoistym preludium do największych sukcesów w historii klubu.
1
Z cyklu ciężkie starcia:
9 kwietnia 1986 r. FC Barcelona pokonała Athletic Bilbao na San Mames 2:1 w rewanżowym starciu półfinału Pucharu Króla. Barça tylko sobie znanym sposobem przetrwała pierwszy kwadrans rewanżu(na Camp Nou Barça wygrała skromnie 1:0). Urruti kilkakrotnie ratował zespół przed utratą gola, który mógł dać wyrównanie stanu rywalizacji. W 15 minucie Schuster wykonał rzut rożny na krótki słupek, toru lotu piłki nie przeciął żaden z piłkarzy i wpadła ona do bramki. Dziesięciu piłkarzy Athletic, na czele z bramkarzem Zubizarretą domagała się odgwizdania faulu na golkiperze gospodarzy ale arbiter uznał gola. Piękna bramka z rzutu wolnego Goikoetxei dała nadzieje na odrobienie strat, lecz przypadkowe wybicie z własnej połowy, po którym Carrasco wykorzystał sytuacje sam na sam zmniejszyło szanse Athleticu niemal do zera. ,,Wiedziałem że zagramy z Blaugrana ale nie spodziewałem się że spotkamy się również przeciwko trójce sędziowskiej. Przy pierwszym trafieniu arbiter najpierw wykonał gest jakby chciał odgwizdać faul ale nagle pokazał na środek boiska. Po tej sytuacji każda decyzja sędziego była dziwna”- podsumował trener Basków Iñaki Saez. Natomiast Schuster miał zupełnie inne zdanie: ,,Sędziowanie było fantastyczne”- podsumował Niemiec.
1
@victor Chore jest to, że część z tego zaczyna się sprawdzać...
2
@adambądkowski93 Ślicznie, szlachetny cel.