FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
6
@FCBparasiempre
Po awansie na MŚ 1938 i zaciętym pojedynku z Brazylią wydawać by się mogło, że Polska stopniowo zaczyna stawać się znaczącym punktem na futbolowej mapie świata. Kolejne miesiące błyskawicznie jednak to zweryfikowały. Biało-czerwoni nie byli w stanie pokonać m.in. Łotwy, Norwegii czy Irlandii, rywali, którzy jeszcze do niedawna wydawali się być w naszym zasięgu. Na szczęście ze wsparciem przybyły posiłki z Wielkiej Brytanii. Na zaproszenie PZPN do Polski zawitał legendarny zawodnik Arsenalu – Alec James, który miał wpajać szkoleniowcom znad Wisły metody pracy poznane w ojczyźnie. Nasza kadra czekała na zwycięstwo już od 12 miesięcy, kiedy latem przybywał do kraju. A lato było piękne tego roku… Alec James nie został ściągnięty do Polski w charakterze selekcjonera. Ponieważ pod względem wyszkolenia taktycznego, jak i przygotowania kondycyjnego nasz kraj znajdował się lata za Wielką Brytanią, postanowiono zainwestować w nauczyciela. James nie był trenerem, po zakończeniu kariery piłkarskiej realizował się bardziej jako dziennikarz. Tym niemniej w kraju, który nie miał od kogo czerpać wzorców, dobre było i to, nawet pomimo dużych problemów z przeskoczeniem bariery językowej. James, wbrew temu, co pisała większość ówczesnych gazet nie był Anglikiem, a Szkotem. Styl gry swojej ojczyzny starał się wpoić w naszej kadrze. Tym samym mieliśmy grać krótszymi podaniami i cierpliwiej przenosić piłkę z obrony do ataku, zamiast szukać natychmiastowych wykopów. Był on również wielkim zwolennikiem systemu WM, święcącego triumfy w Wielkiej Brytanii, a w Polsce praktycznie nieznanego. Jego wdrożenie u nas do najprostszych rzeczy jednak się nie zaliczało. Przed meczem z Węgrami nikt nie dawał naszym zawodnikom najmniejszych szans. My nie wygraliśmy 9 meczów z rzędu, zaś rywale byli aktualnymi wicemistrzami świata. Mimo, że skład Węgrów był nieco okrojony (do mniej niż połowy tego z finału MŚ), także i my mieliśmy swoje problemy kadrowe, wynikające z przygotowań mobilizacyjnych. Z tego powodu mimo klasy przeciwnika w podstawowym składzie naszych zawodników znalazło się aż trzech debiutantów, a czwarty pojawił się na murawie w trakcie spotkania. Newralgicznym punktem był środek naszej pomocy, który sprawił, że w tym jednym meczu Polska zastosowała własną wariację systemu WM. Wszystkie gazety zapisały nasze ustawienie w formacji 2-3-5, podkreślając jednak pozycję „stopera”. W teorii miał to być, zgodnie z zamysłem twórcy tego systemu Herberta Chapmana i wdrażającego go Aleca Jamesa, jeden z pomocników wycofany do wspierania działań defensywy. W naszym modelu jednak pozostał on w drugiej linii. Pierwsze próby z grą w tym stylu miały miejsce jeszcze przed pojawieniem się Anglika, kiedy w środku pomocy ofensywnie usposobionego Wasiewicza zastępowano zorientowanym bardziej na destrukcję Nycem. W tym spotkaniu nie mógł on jednak wystąpić. Zastępstwo było sporym zaskoczeniem – padło na Edwarda Jabłońskiego. Zawodnik Cracovii nie dość, że debiutował w kadrze, to dodatkowo po raz pierwszy grał w środku pomocy. Pod nieobecność przede wszystkim Wostala doszło też do przetasowań w ataku. Na flankach szansę dostali kolejni debiutanci – Jażnicki i Cyganek. Zwłaszcza ten drugi, wypatrzony w Fabloku Chrzanów, miał stać się jednym z kluczowych zawodników tego spotkania. Węgrzy, jako pierwszy nasz rywal w meczu międzypaństwowym, zawitali do kraju samolotem. Było to jednak podyktowane względami bezpieczeństwa. W obliczu niepewnej sytuacji międzynarodowej chcieli jak najszybciej opuścić Polskę po meczu. Już przed nim dało się słyszeć drobne narzekania ze strony węgierskiej odnośnie terminu spotkania, który ich zdaniem nie pozwalał na odpowiednie przygotowani fizyczne. Nie zmienia to faktu, że z ich strony każdy spodziewał się zwycięstwa. Pierwsze minuty tylko to potwierdziły. Po chwilowej przewadze Polaków, Węgrzy przejęli inicjatywę. Dzięki szybkim i krótkim podaniom, raz po raz przedzierali się pod nasze pole karne. Słabo wyglądał nasz środek, mający problem z łączeniem obrony i ataku. Piłki po ewentualnych przechwytach były wybijane na ślepo i rzadko zbierane przez naszych napastników. Pomoc z kolei nie zapewniała możliwości krótkiego rozegrania, sama zaś nie stanowiła trudnej do przejścia zapory. 30 minut potrzebowali nasi rywale na zdobycie dwubramkowego prowadzenia po składnych kombinacjach. Chwilę później Polakom udało się jednak zdobyć kontaktowego gola, od którego rozpoczął się teatr jednego aktora. Ernest Wilimowski zaczął raz po raz rozmontowywać defensywę Węgrów indywidualnymi akcjami. Polacy zaczęli grać twardziej, zostawiając rywalom znacznie mniej miejsca niż do tej pory. W efekcie akcje naszych rywali stawały się mniej liczne, coraz częściej odzyskiwaliśmy piłkę wyżej. W środku harował za dwóch Dytko. Właśnie dzięki jego ofensywnym akcjom, Polacy atakowali całą szerokością boiska, rozciągając szeregi rywala. Bardzo często zapuszczał się on w głąb połowy Węgrów, kiedy nasza drużyna miała piłkę, natomiast w momencie jej straty, natychmiast cofał się by wesprzeć defensywę. Z tego względu więcej ataków pozycyjnych tworzonych było naszą lewą stroną. Tutaj również objawił się talent Pawła Cyganka. Wynaleziony przez Kałużę na boiskach A-Klasy zawodnik swoją nienaganną techniką doskonale radził sobie w indywidualnych starciach z rywalami, dzięki dynamice i dryblingom tworzył przewagę, która dawała więcej miejsca innym zawodnikom. Mógł na tym korzystać Wilimowski, który w drugiej połowie był już nieco mniej pilnowany, nawet pomimo tego, że rywale zostali zepchnięci do głębszej i liczniejszej defensywy. O ile Cyganek został cichym bohaterem tego spotkania (choć docenionym przez większość obserwatorów), tak pierwsze skrzypce kolejny raz zagrał Wilimowski. W drugiej połowie dorzucił dwa gole po indywidualnych akcjach. Według części źródeł także czwarty gol padł po tym, jak „Ezi” został sfaulowany w szesnastce po minięciu kilku rywali. „Przegląd Sportowy” w swojej relacji pisze z kolei o strzale Barana zablokowanym ręką. W obu wersjach egzekutorem rzutu karnego jest Piątek. Hat-trick Wilimowskiego wystarczył mu do zastania według ówczesnych relacji prasowych najlepszym strzelcem w historii reprezentacji, wyprzedzając Józefa Nawrota. Według aktualnych statystyk, w których nie liczona jest bramka długoletniego piłkarza Legii z uznanego za nieoficjalny meczu z Austrią, nastąpiło to jednak już wcześniej. Po latach to zwycięstwo ocenia się jako wielki sukces, z konkluzją, że przez wojnę doskonały polski zespół nie miał możliwości pokazania swojej klasy. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że przez pierwsze 30 minut nasi zawodnicy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Węgrzy królowali niepodzielnie i wszystko wskazywało na to, że ten mecz skończy się pogromem. Taktyka z wysoko grającym „stoperem” nie okazała się zbyt skuteczna. Nie udało się poprawnie wdrożyć ustawienia WM, o wskazówkach nauczyciela ze Szkocji szybko zapomniano, po wojnie grając ponownie ustawieniem 2-3-5. Samo zwycięstwo w dużej części można zawdzięczać woli walki i indywidualnym umiejętnościom zawodników, którzy doskonale radzili sobie w pojedynkach. James mógł czuć pismo nosem, że pod względem organizacji gry mimo wszystko kroi się katastrofa. Jego zalecenia na mecz z Węgrami zakładały skupienie się na defensywie i liczenie na szczęśliwy remis.
Wszystko to miało formę przekazu zdalnego, bo Aleca Jamesa nie było już w kraju. Według jednych przekazów wrócił na wyspy po wypełnieniu kontraktu w połowie sierpnia, według innych – nie poczekał na mecz, wyjeżdżając w obawie przed nadchodzącą wojną. A ta już wtedy wisiała w powietrzu. Na trybunach sporo było osób w mundurach a na pomeczowym bankiecie (z którego zresztą goście urwali się tak szybko, że zapomnieli zabrać honoriarium za mecz) płk Kazimierz Glabisz stwierdził, że być może to ostatni mecz przed kolejną wojną. Słowa okazały się prorocze, gdyż już kilkanaście dni później dowodził improwizowaną grupą „Kielce”. I choć wszystko zmierzało ku najgorszemu, te 90 minut meczu dało Polakom nie tylko mnóstwo radości, ale też, jeśli wierzyć cytowanym opiniom ze stadionu, wiarę, że skoro dało się wygrać ten mecz, da się wygrać i wojnę. Przy golu na 4-2 jeden z widzów nie wiedząc za bardzo jak zamanifestować radość, zdecydował się otworzyć parasol.
Dla zainteresowanych podaje jeszcze inne źródło: https://sport.tvp.pl/44111679/polska-wegry-42-1938-piec-dni-przed-westerplatte-wielkie-zwyciestwo-polakow
7
A lato było piękne tego roku…
Polska-Węgry 27 sierpnia 1939 r.
O jednym z najlepszych meczów reprezentacji Polski w jej historii przeczytacie w odpowiedzi na mój komentarz. Życze wszystkim miłej lektury.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
11
„Estadi Johan Cruyff”
Od prawie 15 lat mówi się o nowym stadionie dla rezerw FC Barcelony. Ich obecny dom, Mini Estadi, był kozłem ofiarnym, gdy Barça opracowywała, publikowała i wycofywała szereg planów rozbudowy Camp Nou. Ostatecznie w styczniu 2014 r. klub ogłosił przebudowę swojego domowego stadionu za 600 mln euro, a chociaż plan ten podlegał dalszym opóźnieniom, jedną stałą rzeczą był upadek Mini Estadi. Dwa miesiące przed tym ogłoszeniem klub kupił działkę obok swojego kompleksu treningowego w Sant Joan Despí za 8,27 mln euro. Na tej ziemi miał stanąć nowy dom Barcelona B & Barcelona Femeni. W maju 2015 roku Battle & Roig Architects Studio wygrało przetarg na zaprojektowanie nowego stadionu. Ich zwycięska propozycja obejmowała dwupoziomową główną trybunę, inspirowaną starym klubowym Campo de la Calle Industria , podczas gdy pozostałe trzy strony miały sześć rzędów siedzeń pod płytkim, wspornikowym zadaszeniem. 24 marca 2017 roku, w pierwszą rocznicę śmierci Johana Cruyffa, Barça ogłosiła, że nowy stadion będzie nosił imię klubowej legendy. Pierwsze boisko na tym terenie zostało oficjalnie otwarte 14 września 2017 roku podczas ceremonii, w której uczestniczyli prezes klubu Josep Maria Bartomeu, kapitan Andrés Iniesta, przedstawiciele Barcelona B & Barcelona Femeni i burmistrz Sant Joan Despí. Estadi Johan Cruyff został oficjalnie zainaugurowany 27 sierpnia 2019 r. Prezydent Bartomeu ponownie był obecny, wraz z wdową po Cruyffie Danny i synem Jordim. Pierwszą drużynę reprezentowali Messi, Busquets i Piqué, a także niedawny nabytek z Ajaxu, Frenkie de Jong. Kapitan Barcelony B, Sarsanedas i kapitan Femeni Torrejón również byli obecni. Jordi Cruyff miał zaszczyt rozpocząć pierwszy mecz, towarzyski między młodzieżowymi drużynami Barcelony i Ajaxu. Ajax wygrał mecz 0-2, a Nacir Unuvar strzelił obie bramki dla młodej holenderskiej drużyny. Pięć dni później, 1 września 2019 r., Barcelona B rozegrała pierwszy oficjalny mecz na stadionie, a Jorge Cuenca z Barcelony strzelił pierwszego gola po 2 minutach, w remisie 2-2 z Gimnàstic de Tarragona. Barça opisuje nowy stadion jako klejnot koronny Ciutat Esportiva. Jest to stosowny hołd dla człowieka, który zrobił tak wiele jako zawodnik i menedżer, a także podkreśla zaangażowanie klubu w rozwój młodzieży. Stadion ma pojemność 6000 miejsc, z czego 5000 znajduje się w ciągłym dolnym pierścieniu, a reszta mieści się na górnym poziomie głównej trybuny. Posiada licencję UEFA Category 3 Status, co oznacza, że może rozgrywać mecze UEFA Youth League, a także mecze UEFA Women's Champions League. Jest również zatwierdzony przez LFP na mecze hiszpańskiej drugiej ligi. Stadion kosztował 12 mln euro, co daje 2000 euro za miejsce. Nie jest tani jak na stadion rezerwowy, ale ma wiele cech, które są teraz powszechne na stadionach 5 razy większych. Boisko, oświetlenie, siedzenia są najnowocześniejsze, a kwestie środowiskowe są rozwiązywane poprzez recykling wody deszczowej i sadzenie drzew w ilości odpowiadającej tym, które wyginęły po oczyszczeniu terenu (chociaż 700 miejsc parkingowych wydaje się być sprzeczne z tą polityką!). Estadi Johan Cruyff to nowoczesna wersja klasycznego projektu stadionu iberyjskiego, która oddaje sprawiedliwość wielkiemu człowiekowi.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
7
Puchar Gampera wędruje po raz ósmy w ręce Blaugrany:
27 sierpnia 1975 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Feyenoord Roterdam 3:1 w finale Pucharu Gampera po golach Marciala, Sotila oraz Cruyffa.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
9
Feliz cumpleaños panie Andersonie!
Dzisiaj swoje 48 urodziny obchodzi właśnie Anderson Luis de Souza, ofensywny pomocnik rodem z Brazylii. Sławe zdobył grając w FC Porto, dla którego grał w latach 1999-2004. W 2002 r. otrzymał portugalskie obywatelstwo i zdecydował się na gre w reprezentacji tego kraju. Był największą gwiazdą portugalskiej drużyny, gdy rok po roku wygrywała Puchar UEFA oraz Lige Mistrzów. Ten drugi triumf wywołał prawdziwy exodus najlepszych piłkarzy oraz trenera Jose Mourinho. Wydawało się iż Anderson podąży za swoim trenerem do Chelsea, lecz ostatecznie wylądował na Camp Nou. W przeciwną stronę powędrował Ricardo Quaresma oraz pokaźna suma pieniędzy(kilkanaście milionów euro). Pod koniec 2004 r. Anderson zajął drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki, przegrywając jedynie z Szewczenką. Bardzo szybko zaadoptował się w zespole Franka Rijkaarda i był jedną z gwiazd drużyny, która w latach 2005/06 zdobyła 5 trofeów. Poza walorami technicznymi doceniano olbrzymią pracowitość naturalizowanego Portugalczyka(w meczach regularnie przebiegał ponad 12 kilometrów). W FC Barcelonie zdobył ogółem 20 goli i zaliczył 37 asyst w 161 meczach. Niektóre źródła przypisują mu większą zdobycz bramkową(22), gdyż Anderson miał wyjątkowe szczęście do goli po rykoszetach, a zazwyczaj takie gole wywołują kontrowersje w momencie ustalania strzelca. Po fatalnym sezonie 2007/08 był jednym z piłkarzy, których odejścia zażądał Pep Guardiola. W efekcie Anderson trafił do Chelsea, gdzie spotkał Luisa Felipe Scolariego, dawnego trenera reprezentacji Portugalii. W sierpniu 2013 r. zakończył piłkarską karierę.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@UriBoyka No ale jednak odpaść z AEK Ateny to nie to samo co Kajratami, jeśli oczywiście do tego dojdzie...
0
@UriBoyka No nie pamiętam teraz ale z Almatami to chyba raczej nie?
0
No ale to będą jaja jak Kajrat Almaty wyeliminuje wielką firme z Ligi Mistrzów, jaką jest Celtic Glasgow!
5
Świątek, piątek czy niedziela, nasza Iga zapierdziela!
13
Wiekopomny triumf ,,Białej Gwiazdy” i to z kim?
26 sierpnia 2008 r. Wisła Kraków na stadionie przy ulicy Reymonta, pokonała FC Barcelone w ramach eliminacji Ligi Mistrzów 1:0. ,,Biała Gwiazda” to jedyna Polska drużyna, której udało się pokonać Dume Katalonii. Jedynego gola w rewanżowym meczu zdobył Brazylijczyk Cleber, popisując się świetną główką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Wiślacy przegrali jednak pierwsze spotkanie 4:0, więc było to pyrrusowe zwycięstwo, lecz dla polskiego futbolu historyczne.
@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@allien18 To ty światowy człowiek jak ty w Monaco takie rzeczy wyprawiasz...
14
Blaugrana w Superpucharach:
26 sierpnia 2011 r. FC Barcelona zdobyła Superpuchar Europy. 36-ty mecz o to trofeum rozegrano na Stade Lluis II w Monaco. Naprzeciwko siebie stanęły Barça oraz FC Porto. W 39 minucie Messi wykorzystał fatalny błąd piłkarzy Porto, którzy w praktyce podali mu piłke, stwarzając sytuację sam na sam i Argentyńczyk nie miał problemów z pokonaniem Heltona. W 88 minucie rywali dobił rezerwowy w tym meczu Fabregas. Porto kończyło ten mecz w dziewiątke po czerwonych kartkach dla Rolando(po dwóch żółtych) oraz bezpośredniej dla Guarina.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
1
@Bocheno1 A no to zmienia postać rzeczy. To trzeba było od razu mi tak mówić...
0
@mekston Zaraz, no to jeśli ojciec Rumun a matka Chinka to jakim cudem z Wielkiej Brytanii?
1
@Safrani A miało być tak pięknie, zresztą sam o tym pisałeś że ma być dobrze i co ? Ja już po 2 meczach zorientowałem się ze coś jest nie tak, zwłaszcza z tym Fornalczykiem...
0
@Gary Na wikipedii pisza że to Emma Raducanu z Wielkiej Brytanii. Ale nazwisko Raducanu z Wielkiej Brytanii? Brzmi jakby z Rumunii?
0
@mekston A kim jest ta ładniutka dziewczionka?
11
Zapomniane legendy FC Barcelony:
26 sierpnia 1961 r. zadebiutował w barwach Blaugrany Jose Zaldua, znakomity napastnik z lat 60-tych. Miało to miejsce w meczu "Copa Ramon de Carranza" z Rivert Plate Buenos Aires. Zaldua rozegrał oficjalnie 361 spotkań w koszulce Dumy Katalonii. Łącznie zdobył w nich 178 goli. Najlepszy okazał się dla niego pierwszy sezon, w którym zapisał na swoim koncie 27 goli w 46 meczach. Pamiętajmy również że Zaldua jako pierwszy zawodnik FC Barcelony zdobył pięć goli(!) w międzynarodowym meczu klubowym o punkty. Dokonał tego 6 października 1965 r. w spotkaniu przeciwko FC Utrecht w ramach pierwszej rundy Pucharu Miast Targowych.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
11
Piorunujące uderzenie:
25 sierpnia 2011 r. Legia Warszawa pokonała w Moskwie tamtejszy Spartak 2:3 w 4 rundzie eliminacji Ligi Europy. Takie mecze na zawsze przechodzą do klubowej historii a kibice danej drużyny opowiadają o nich potem swoim dzieciom i wnukom. Legia Warszawa przebyła w tym spotkaniu drogę z piekła do nieba. Po 27 minutach przegrywała już 0:2, a mając na względzie remis 2:2 w pierwszym starciu przy Łazienkowskiej, oznaczało to odpadnięcie z Ligi Europy. W tamtym momencie raczej nikt nie przypuszczał, że stołeczny zespół będzie w stanie odwrócić losy rywalizacji. Jednak szybko strzelony gol kontaktowy przez Michała Kucharczyka, a potem kapitalna bomba Macieja Rybusa w końcówce 1. połowy przywróciły nadzieje na korzystny rezultat. Wynik 2:2 utrzymywał się do 90. minuty. Wszystko wskazywało na to, że konieczna będzie dogrywka. I właśnie w doliczonym czasie w polu karnym Spartaka wyskoczył niczym ,,Filip z konopi” Janusz Gol i uderzeniem głową pokonał Andrija Dykania! Wśród piłkarzy Legii zapanowała ogromna euforia. Na moskiewskich Łużnikach wydarzył się cud! Zdobywcom Pucharu Polski nikt nie był już w stanie odebrać awansu do fazy grupowej Ligi Europy. ,,To najważniejsze zwycięstwo w mojej karierze trenerskiej. Na początku spotkania graliśmy słabo i to Spartak miał przewagę. Jednak dzięki dobrej organizacji gry i determinacji potrafiliśmy się podnieść. Przełomowym momentem była sytuacja, gdy straciliśmy gola na 0:2, ale już po chwili sami strzeliliśmy bramkę. Dziś czuję się tak zadowolony, jak wówczas, gdy z Wisłą Kraków wygrałem z FC Barceloną. Tylko, że tamto zwycięstwo nic nam nie dało a ta wygrana oznacza dla nas awans do fazy grupowej Ligi Europy!”- pomeczowa wypowiedź Macieja Skorży.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Arkon
@Adran360
0
@FcPortoFan1999 Wprawdzie słowackiej nie widziałem ale jednak polemizowałbym...
0
@Eto'o9 R10 Zgadzam się w stu procentach. Mało tego! Dodam jeszcze że Ronaldinho i Eto'o mieli tą samą kochanke...
0
@FcPortoFan1999 Daj spokój! Nie wiem czy słowacka liga nie lepsza bo czeska to napewno!
0
@FcPortoFan1999 To nie są cuda, to jest Extrapojebaka! a nie Extraklasa
8
Blaugrana w Superpucharach:
25 sierpnia 2006 r. FC Barcelona poległa w meczu o Superpuchar Europy z FC Sevillą. To miał być czwarty puchar Blaugrany w 2006 r. po wygraniu mistrzostwa kraju, Ligi Mistrzów oraz Superpucharu Hiszpanii. Niespodziewanie piłkarze FC Sevilli po zdobyciu Pucharu UEFA, nie dali najmniejszych szans podopiecznym Franka Rijkaarda, zwyciężając pewnie 3:0. Oglądając tamten mecz byłem wręcz w szoku jak to możliwe że dysponując takimi piłkarzami jak Valdes, Puyol, Marquez, Sylvinho, Deco, Xavi, Ronaldinho, Eto’o czy wreszcie Messi, można polec aż tak gładko!?
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@Vurt Tak mówisz? No może i masz racje, któż to wie...
11
Trofeu Joan Gamper:
25 sierpnia 1998 r. FC Barcelona remisuje w meczu o Puchar Gampera 2:2 z FC Santos po golach Rivaldo oraz Figo. W rzutach karnych lepsi okazali się piłkarze Barçy wygrywając je 5:4 i to oni sięgnęli po puchar założyciela klubu.
Udany debiut ,,Tarzana”:
Kochani cules, 25 sierpnia 1999 r. w barwach Dumy Katalonii zadebiutował Carles Puyol Saforcada. Miało to miejsce w meczu o Puchar Gampera ze Sportingiem Lisbona wygranym przez Barçe 3:1 po golach Figo, Daniego oraz Dehu. FC Barcelone prowadził wówczas Luis Van Gaal. Popularny ,,Tarzan” rozegrał pełne 90 minut.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
0
@Kessie A co to wogóle znaczy?
9
Był sobie puchar:
25 sierpnia 1989 r. FC Barcelona wygrała Trofeum Ciutat de Barcelona. Pojedynki te były organizowane przez Espanyol Barcelona od 1974 r. do 2012 r. Barça została raz zaproszona na takie spotkanie i wygrała mecz z Espanyolem na Estadio de Sarria 1:2 dzięki golom Ernesto Valverde i Julio Salinasa.
Wymarzony debiut o stawke:
25 sierpnia 1996 r. Luis Nazario de Lima strzela w barwach Blaugrany w swoim debiucie o stawke 2 gole(!)(5 i 89 minuta) w Superpucharze Hiszpanii przeciwko Atletico Madryt. Był to pierwszy mecz o Superpuchar rozgrywany na Estadio Olímpico de Montjuïc, zakończony zwycięstwem Barçy 5:2. W meczu rewanżowym Ronaldo nie zagrał.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@blakkudium Aha no to dzięki póki co.
Jeśli te mecze rzeczywiście byłyby rozgrywane popołudniami, to nie musiałbym brać długiego urlopu a w zasadzie to nawet wogóle w takim wypadku nie musiałbym brać urlopu. Te godziny są wręcz idealne ale coś trudno mi w to uwierzyć że tak akurat będzie...
1
Słuchajcie no drodzy użytkownicy. W związku z tym że za rok święto futbolu, czyli mundial, to mam zamiar na tą wyjątkową okoliczność wziąść przynajmniej tydzień urlopu. Pytanie tylko o których godzinach(a chodzi mi głównie o faze pucharową, zwłaszcza od ćwierćfinałów) będą rozgrywane mecze?