FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Słuchajcie no drodzy użytkownicy. W związku z tym że za rok święto futbolu, czyli mundial, to mam zamiar na tą wyjątkową okoliczność wziąść przynajmniej tydzień urlopu. Pytanie tylko o których godzinach(a chodzi mi głównie o faze pucharową, zwłaszcza od ćwierćfinałów) będą rozgrywane mecze?
10
La historia Trofeu Joan Gamper:
24 sierpnia 1983 r. FC Barcelona pokonała Borussie Dortmund 2:1 w finale Pucharu Gampera. Gole dla Barçy zdobyli Schuster oraz Quini.
Również 24 sierpnia, lecz roku 2005 Messi ,,zaszalał na Camp Nou” w meczu o Trofeu Joan Gamper. Wówczas puchar wygrał Juventus po rzutach karnych(po 90 minutach 2:2), lecz ten wieczór należał do 18-letniego Argentyńczyka. Przed meczem pojawiały się spekulacje na temat wypożyczenia utalentowanego nastolatka do… Espanyolu Barcelona. Messi zasygnalizował jednak wyraźną chęć wskoczenia do pierwszego składu Barçy. W meczu z Juventusem imponował przyspieszeniem, techniką, dryblingiem a występ zwieńczył znakomitą asystą do Iniesty przy golu na 1:1. Frank Rijkaard zdjął Leo w ostatniej minucie aby publiczność mogła zgotować mu owacje na stojąco. Pod wrażeniem był nawet trener rywali Fabio Capello: ,,Nigdy nie widziałem piłkarza takiego jak on. Ma wszystko”- komplementował słynny Włoch.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
1
@blakkudium Wiem, widze! W końcu mam juz ten pieprzony Canal+
1
@Safrani O miejscu w tabeli na zakończenie sezonu, to z pewnością jeszcze nic nie przesądza. Jednak takiej firmie nie przystoi przegrywać na własnym stadionie z beniaminkiem. To po prostu wstyd...
3
AC Milan przegrał na San Siro z jakimś Cremonese? Nie no, istny komediodramat, żeby aż tak się stoczyć...
9
Pierwsze spotkanie dwóch zaprzyjaźnionych klubów:
24 sierpnia 1960 r. FC Barcelona rozegrała towarzyskie spotkanie z Ajaxem w Amsterdamie, pokonując holendrów 4:3. Był to pierwszy w historii pojedynek tychże klubów. Gole dla Barçy strzelili: Evaristo, Villaverde, Luis Suarez oraz Sandor Kocsis.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
6
@FCBparasiempre
23 sierpnia 1971 roku urodził się Demetrio Albertini. Od początku swojej przygody z piłką był związany z Lombardią, w której żył. Okazało się, że lepiej nie mógł trafić. Milan, do którego w końcówce lat osiemdziesiątych trafił Demetrio, był wówczas największym marzeniem każdego chłopca z samego Mediolanu i okolic tego pięknego miasta. Mimo iż dane mu było spełnić marzenie stosunkowo szybko, bo w wieku 15 lat, to wcale nie było mu łatwo w klubie z San Siro. Spowodowane było to olbrzymią konkurencją w linii pomocy. W końcu wówczas w pierwszej drużynie było spore grono wielkich pomocników na czele z Rijkaardem, Gullitem, Ancelottim, czy Donadonim. Jasne było zatem, że nie będzie mu łatwo się przebić. Na genialny pomysł wpadł wówczas Berlusconi i Sacchi. Wysłali go bowiem na wypożyczenie do Padovy, by ograł się wśród dorosłych piłkarzy. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Milan przygarnął w końcu Albertiniego. W 1991 roku późniejszy znakomity pomocnik tej drużyny wrócił z wypożyczenia z Padwy, by stać się następcą wyżej wymienionych pomocników. Pierwszy sezon Demetrio przypadł jeszcze na końcówkę przygody Ancelottiego w Milanie, jednak już wtedy zaczynał być wiodącą postacią zespołu „Rossonerich”. Przełomem okazało się również zatrudnienie Fabio Capello. Milan w pierwszym sezonie Demetrio i Fabio zdobyli mistrzostwo Włoch bez porażki. Później było równie dobrze. ,,Kiedy byłem juniorem, podążałem za Ancelottim i Rijkaardem, próbując ich naśladować w meczu”– Albertini. Sam Albertini w Milanie szybko dorobił się statusu kluczowego gracza. Wzorował się na swoich bardziej doświadczonych kolegach, co potem przekładał na współpracę z nimi. Z czasem do klubu przybywali nowi zawodnicy, którzy byli świetnymi partnerami Albertiniego. To wszystko przekładało się na znakomitą postawę Milanu w latach dziewięćdziesiątych. Największym jednak sukcesem Demetrio w Milanie był mecz finałowy Ligi Mistrzów w 1994 roku. Starcie z równie mocną wówczas Barceloną Johanna Cruyffa miało być spotkaniem, w którym to „Duma Katalonii” uważana była za faworyta. Okazało się, że to był mecz, który przeszedł do historii klubu z San Siro. Milan z Albertinim w składzie wygrał wówczas 4:0, co zostało uznane za najlepsze spotkanie w stuletniej historii klubu. Później było ciut gorzej, ponieważ na sukces w Europie Milan czekał aż do 2003 roku. W lidze było nieco lepiej, ponieważ sam Albertini zdobył jeszcze jedno scudetto w sezonie 1995/1996. Powoli jednak wielkość Milanu zaczęła słabnąć na rzecz wielkiego wówczas Juventusu, czy rosnącego w siłę Lazio. Demetrio, co prawda grał długo w Milanie, bo do 2002 roku, ale nie był to czas pełen sukcesów. Ostatecznie dane mu było rozegrać w koszulce „Rossonerich” 291 spotkań, w których zdobył 21 goli. Milan dla Albertiniego okazał się rajem. Nigdzie indziej nie szło mu już tak dobrze, jak w Mediolanie, ponieważ w każdym klubie, w którym grał miał kłopoty z walką o pierwszy skład. Nie pomagały mu w tym kontuzje, przez które nie mógł pojechać z kadrą Włoch na mundial w Korei i Japonii. Albertini był również emocjonalnym człowiekiem, co pokazał moment odejścia z Milanu. Po tym, jak jego mentor z czasów młodości, Carlo Ancelotti, który został trenerem Milanu i postawił śmiało na Pirlo, Demetrio nie mógł tego znieść i postanowił, że odejdzie do Hiszpanii.
W swojej karierze miał dwa hiszpańskie przystanki. Pierwszym był Madryt, ale nie jego biała część. Trafił bowiem do Atletico, gdzie szkoleniowcem zespołu był wówczas legendarny dla „Los Colchoneros” Luis Aragones. Atletico, które wróciło do Primera Division po dwóch sezonach w drugiej lidze, miało za zadanie po prostu utrzymać się, co w obecnych czasach brzmi przynajmniej dziwnie. Na początku XXI wieku jednak Atletico było cyrkiem na kółkach prowadzonym przez Jesusa Gila i jednym z będących w jego trupie miał być również Albertini. Kontuzje jednak spowodowały, że Demetrio zagrał ledwie 28 spotkań przez rok. Mimo to w pewien sposób pomógł drużynie utrzymać się w lidze. Kolejne lata były jeszcze trudniejsze. Po powrocie do Włoch trafił do Rzymu, gdzie ponownie spędził tylko jeden sezon. Albertini powoli szykował się do końca kariery. Sezon 2004/2005 spędził w Bergamo, by w 2005 roku trafić na krótko do Barcelony, gdyż tam były spore problemy z kontuzjami. Pech chciał, że Frank Rijkaard, który prowadził wówczas Barcę i znał Albertiniego z gry w Milanie, zapomniał, że sam Demetrio miał wówczas spore problemy z urazami. Demetrio Albertini zadebiutował w reprezentacji Włoch 21 grudnia 1991 roku w rozgrywanym w Foggii meczu „Squadra Azzurra” z Cyprem. Włosi wygrali wówczas 2:0. Albertini zyskał uznanie u selekcjonera kadry, którym był wówczas ten sam Arrigo Sacchi, który odesłał go na wypożyczenie do Padovy. Szkoleniowiec postawił na Demetrio w kadrze. Był ważną postacią w kwalifikacjach do pamiętnego mundialu w 1994 roku, w którym zdobył z reprezentacją srebrny medal. Później Włosi z Albertinim w składzie zawiedli na EURO 1996 i mundialu we Francji, by już na dwa lata później z Dino Zoffem na ławce trenerskiej zagrać na EURO w Belgii i Holandii. Albertini, powołany do kadry, zaliczył wówczas ostatni wielki turniej międzynarodowy. Zdobył tytuł wicemistrza Europy, po czym trapiony kontuzjami został zmuszony zakończyć karierę.
6
Żywe legendy włoskiego futbolu:
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
3
Ponoć 2:0 to wynik bardzo niebezpieczny? Być może, jednak nie dotyczy to ,,Kogutów" a już napewno nie dziś...
0
@FcPortoFan1999 Chociażby...
0
@UriBoyka No na emeryture w jego wypadku byłoby ciężko ale na przerwe, to na bank powinien iść!
1
A mówiłem, a prosiłem, a błagałem, Pepito odejdź i zostaw już dla własnego dobra Manchester City. To nie! Nie słucha dobrych rad. To teraz niech dalej się kisi we własnym sosie...
Ech Pepito czegoż ty taki uparty...
10
Wybitne legendy futbolu:
23 sierpnia 1910 r. w Mediolanie urodził się Giuseppe Meazza, napastnik, 2-krotny Mistrz świata(1934 i 1938) oraz 3-krotny Mistrz Włoch. Giuseppe Meazza był najbardziej rozsławionym włoskim piłkarzem w przeciągu lat 20-tych i 30-tych. Genialny wręcz napastnik obdarzony niezwykłym talentem do strzelania bramek był bożyszczem wszystkich tifosich którzy przychodzili na stadion z jednym celem - ujrzenia kolejnego popisu swojego idola... Peppino bo taki przydomek przylegał do Meazzy zadebiutował w pierwszym zespole Interu Mediolan w wieku zaledwie siedemnastu lat. Już rok później w sezonie 1928-29 pobił rekord Serie A w ilości strzelonych bramek ,Włoch zaliczył 33 trafienia! Wiele goli i wspaniała gra zaowocowały powołaniem do dorosłej reprezentacji Włoch. Pierwsze spotkanie Meazza rozegrał w 1930 roku przeciwko Szwajcarii i popisał się dwiema pięknymi bramkami! Kolejnym wielkim wydarzeniem w życiu Giuseppe były Mistrzostwa Świata w 1934 roku gdzie drużyna Italii występowała jako gospodarz turnieju. Jak się później okazało wspaniała gra Włochów a szczególnie Meazzy pozwoliły sięgnąć po pierwsze w historii Azzurich Mistrzostwo Świata. Cztery lata później na kolejnym mundialu tym razem we Francji Giuseppe w roli kapitana zespołu doprowadził swoją drużynę do kolejnego tytułu Mistrzowskiego i tym samym został za życia uhonorowany tytułem najlepszego piłkarza w historii włoskiej piłki! Po powrocie z MŚ w życiu Meazzy nastąpiła znaczna zmiana, po wielu wspaniałych latach spędzonych w Interze do skutku doszedł transfer do lokalnego rywala Nerazzurrich -AC Milan. Giuseppe strzelał bramki ale nie zachwycał już tak jak za czasów gry w czarno niebieskich pasach. Kolejnymi klubami gwiazdora był Juventus i Varese ale tam również nie mógł się odnaleźć jako człowiek i jako piłkarz. Karierę zakończył w barwach Atalanty w 1947 roku. Giuseppe Meazza jest nieodłączną legendą światowego futbolu ,przeszedł do historii jako zawodnik który strzelał mnóstwo goli, jako podwójny Mistrz Świata i jako pierwszy piłkarz w Europie, który zdobywał bramki wspaniałymi przewrotkami. Po jego śmierci w 1979 roku stadion na którym spędził najlepsze lata został nazwany jego imieniem.
@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
1
@Gary To był największy przekręt w dziejach mistrzostw świata i wogóle futbolu, w dodatku podwójny, bo nie dość że się szprycowali to jeszcze powkręcali sobie metalowe kołki od Adidasa! FIFA całkowicie przymkneła oczy. Pieprzony szwindel szwabskich cwaniaczków!
1
@Gary Faktycznie, literówka! Przepraszam on się urodził w 1929 roku. Naniose niezwłocznie poprawke! Ta "Złota jedenastka" była wręcz "diamentowa" i rzeczywiście Czibor był czołową postacią ówczesnej reprezentacji, reprezentacji, którą na tychże mistrzostwach w finale przekręcili pieprzone szwabskie cwaniaczki. Wiesz o co chodzi? Pisałem o tym w lipcu, przy okazji rocznicy "Cudu w Bernie"
12
Trofeu Joan Gamper:
23 sierpnia 1983 r. FC Barcelona pokonuje Nottingham Forest 2:0 po dwóch golach Marcosa w półfinale Pucharu Gampera i melduje się w finale tegoż pucharu.
23 sierpnia 2002 r. FC Barcelona pokonała w piątek Crveną Zvezdę Belgrad 1:0 i zdobyła 37. tradycyjne trofeum Joana Gampera. Przy powolnej, ospałej grze zespół prowadzony przez Holendra Louisa Van Gaala zaczął grać niebezpiecznie od 55. minuty, kiedy na boisku pojawili się Argentyńczycy Javier Saviola, Juan Román Riquelme i Bask Gaizka Mendieta. W 80. minucie Saviola został złapany za koszulkę, gdy zmierzał w stronę bramki, a rzut wolny wykonał Mendieta, piłkę dotknął Riquelme, a Brazylijczyk Fabio Rochemback strzelił głową. W pierwszej połowie Van Gaal wystawił na boisko kilku rezerwowych, ale Riquelme wyszedł na boisko od pierwszej minuty, ożywiając to trofeum, które z roku na rok cieszy się coraz mniejszym zainteresowaniem kibiców, którzy wówczas nie zapełnili nawet połowy stadionu Camp Nou.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
2
@Bocheno1 A no to co innego :) Dzięki śliczne i również pozdrawiam.
2
@Bocheno1 Nie szkodzi, nic się nie stało. Jeśli kopiuje coś z internetu to w zasadzie ze strony retrofutbol.pl i niektóre z zagranicznych stron po przetłumaczeniu przez google translate. Natomiast mnie w szkole uczono tylko i wyłącznie języka rosyjskiego, którego i tak już pozapominałem. Co prawda znam kilka słów po hiszpańsku i może ze 20 po angielsku ale generalnie jako Polak nie akceptuje obcych języków. Zresztą obcokrajowcy nie uczą się w szkołach polskiego języka, więc dlaczego ja musze znać ich język?
11
Żywe legendy nie tylko FC Barcelony:
23 sierpnia 1946 r. urodził się Marcial Manuel Pina Morales, znany po prostu jako Marcial, środkowy pomocnik. Był częścią słynnej linii ataku Espanyolu, znanej jako „Pięć Delfinów”. Nazwa została wymyślona przez Josepa Marię Ducampa, która nie odnosiła się do wodnego ssaka ale do spadkobierców francuskiego tronu. W ciągu 16 sezonów zgromadził 379 występów w La Liga strzelając 79 goli. Reprezentował cztery kluby, głównie FC Barcelonę, z którą zdobył trzy główne tytuły: mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Hiszpanii oraz Puchar Miast Targowych. Urodzony w Bárzana de Quirós w Asturii Marcial, debiutował zawodowo w Elche CF w wieku 18 lat, kończąc swój pierwszy sezon 24 występami i trzema golami. Latem 1966 dołączył do RCD Español po odrzuceniu ofert Interu Mediolan, Realu Madryt i FC Barcelony. W swoim pierwszym sezonie z ,,Los Pericos” Marcial strzelił 11 goli w 29 meczach co przyczyniło się do trzeciego miejsce w lidze ale w trzecim sezonie spadł z drużyną do Segunda Division, po czym podpisał kontrakt z FC Barceloną. Jego przejście do FC Barcelony było nie lada wydarzeniem. W ciągu 8 lat gry w granatowo-bordowych barwach wystąpił w 357 oficjalnych meczach, strzelając 84 gole. W sezonie 1973-1974, gdy Katalończycy zdobyli mistrzostwo kraju, Marcial był drugim najlepszym strzelcem Primera Division, ustępując jedynie Quiniemu ze Sportingu de Gijón. W 1977 r. Marcial opuścił Blaugrane po tym, jak został zawieszony przez klub w poprzednim sezonie za złamanie przepisów wraz z kolegą z drużyny Carlesem Rexachem, który jednak pozostał w klubie. Następnie podpisał kontrakt z Atlético Madryt na trzy kolejne sezony w najwyższej klasie rozgrywkowej, przechodząc na emeryturę w roku 1980 w wieku prawie 34 lat, po rozegraniu zaledwie dziewięciu meczów w drużynie stołecznej. Marcial był jedynym graczem, który strzelał gole Realowi Madryt w czterech różnych zespołach. Jest także jedynym zawodnikiem, który w jednym meczu Primera Division strzelił 2 gole z bezpośredniego rzutu wolnego zarówno prawą, jak i lewą nogą. Marcial zagrał 15 razy w reprezentacji Hiszpanii. Zadebiutował 23 października 1966 przeciwko Republice Irlandii remisując 0:0 w eliminacjach UEFA Euro 1968.
@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
3
@Bocheno1 Dla twojej wiadomości, 70% moich tekstów pochodzi z książek, następne 10% z gazet i nie znajdziesz ich w internecie. Poza tym jak sam widzisz na tej stronie większość użytkowników wrzuca właśnie komentarze z internetu, gdyż nie chce im się czytać książek czy gazet. Tobie nigdy nie zdarzyło się wrzucić tutaj czegoś z internetu?
0
@Lionel_Messi10 A co oznaczają te literki?
10
Niespełnione legendy Blaugrany:
23 sierpnia 1939 r. urodził się Zoltan Czibor. Węgier trafił do FC Barcelony w 1958 r. wespół z genialnym napastnikiem Sandorem Kocsisem namówiony przez Ladislao Kubale. Na Camp Nou grał jednak mało, choć skutecznie bo strzelił aż 50 goli w 90 meczach. Pomimo wielu ważnych goli nie zrobił poważnej kariery i już w 1961 r. przeniósł się do Espanyolu, krótko później kończąc karierę piłkarską. Węgier miał pseudonim ,,Pajaro Loco” od kreskowej postaci znanej w Polsce jako ,,Woody Woodpecker.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson
0
W dzisiejszych czasach być kibicem Widzewa to trzeba mieć nerwy ze stali. To ja po to wykupiłem Canaly + żeby patrzeć na tych frajerów i się wściekać? Przegrali wygrany mecz a chwilami wygladało to jak sabotaż...!
10
Żywe legendy argentyńskiego futbolu:
22 sierpnia 1997 r. urodził się Lautaro Javier Martinez, argentyński napastnik. Mistrz świata z 2022, zdobywca Copa America 2021 oraz 2024, mistrz Włoch 2021 oraz 2024, dwukrotny zdobywca Pucharu Włoch oraz trzykrotny zdobywca Superpucharu Włoch. Lautaro jest pierwszym zawodnik w historii Serie A, który wchodząc z ławki rezerwowych strzelił 4 gole! Miało to miejsce 30 września 2023 roku, kiedy to Inter Mediolan pokonał na wyjeździe Salernitane 0:4 w 7 kolejce Serie A. Wszystkie 4 gole Lautaro strzelił w drugiej połowie meczu.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11
11
Zapomniane legendy brazylijskiego futbolu:
22 sierpnia 1930 r. urodził się brazylijski bramkarz Gylmar dos Santos Neves, mistrz świata z 1958 i 1962 roku. Gilmar zaczął swoją karierę w klubie Jabaquara z Santos, ale przeszedł do Corinthians Paulista w 1951. Z tym klubem zdobył mistrzostwo stanu Sāo Paulo w 1951, 1952 i 1954. Pod koniec dekady, podpisał kontrakt z Santosem, gdzie był częścią jednej z najlepszych drużyn piłkarskich w historii sportu. W Santosie grał z takimi legendami jak Pelé, Pepe, Zito, Mengalvio, Lima, Coutinho i wiele innych. Z Gilmarem między słupkami, FC Santos zdobywał prawie wszystkie mistrzostwa, jakie można było zdobyć: 5 mistrzostw stanu São Paulo (1962, 64, 65, 67, 68), 4 mistrzostwa kraju (1962, 63, 64, 65), 2 razy Copa Libertadores (1962 i 1963) i 2 razy Puchar Interkontynentalny (w 1962 przeciwko Benfice z rewelacyjnym Eusébio i w 1963 przeciwko Milanowi). W reprezentacji Brazylii Gilmar zagrał 94 razy (103 z nieoficjalnymi meczami) i był powoływany trzy razy na mistrzostwa świata (od 1958 do 1966). Był w wyjściowej jedenastce, gdy Brazylia zdobywała mistrzostwo po raz pierwszy (1958) i drugi (1962). Został wybrany przez IFFHS najlepszym brazylijskim bramkarzem XX wieku i jednym z najlepszych na świecie. Jest pamiętany ze swojego trzeźwego stylu na boisku i spokojnej osobowości.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Comentateiro
@Bernard777
@Adran360
9
Z historii pucharu imienia założyciela ,,naszego” klubu:
22 sierpnia 1968 r. FC Barcelona pokonała w finale o Puchar Gampera brazylijskie Flamengo aż 5:4. Gole dla Barçy zdobywali: Palau(13 i 30 minuta), Mendonça(52 i 68 minuta) oraz legendarny Fuste w 65 m.
22 sierpnia 1984 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Bayern Monachium 3:1 w finale Pucharu Gampera. Gole dla Blaugrany zdobyli: Carrasco(2) oraz Caldere.
Z kolei 22 sierpnia 1990 r. FC Barcelona rozegrała finał Pucharu Gampera na Estadio Olimpico w Barcelonie. Jubileuszową 25. edycje tego turnieju po raz pierwszy rozegrano poza Camp Nou. Powodem była wymiana murawy, bowiem nowa nawierzchnia nie była przygotowana na 4 mecze w ciągu 2 dni. Nietypowe okoliczności nie przeszkodziły Dumie Katalonii wygrać w półfinale ze Spartakiem Moskwa 1:0 a w finale ograć Anderlecht 3:1 po golach Koemana, Begiristaina oraz Stoiczkowa. Stadion Olimpijski na wzgórzu Montjuic był areną Pucharu Gampera także w 1996 r., gdy Blaugrana ponownie tryumfowała pokonując w finale Inter Mediolan 2:1. Od roku 1997 rozgrywano już tylko jeden finałowy mecz o Puchar Gampera.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@L4ngusta Komplet to byłby niemal cud ale ponoć cuda się zdarzają...
2
Naprzód! y wszystkie poskie kluby w europejskich pucharach. Vamos a ganar!
8
,,Pogoniarze” pokonani 3:1 na 7 kolejek przed końcem sezonu:
W niedzielę 21 sierpnia 1938 roku na stadionie w Wielkich Hajdukach w obecności około 6000 widzów, chociaż niektóre gazety pisały w relacjach nawet o 10 tysięcznym tłumie, o godzinie 17:00 sędzia Rutkowski dał znak do rozpoczęcia meczu. Sędzia wnikliwie sprawdzał obuwie piłkarzy. Przepisowo nie powinny były zawierać żadnych widocznych elementów metalowych, kołki musiały być okrągłe i spłaszczone, zrobione z kauczuku. W powietrzu dało się wyczuć niesamowite podniecenie na trybunach ale także wśród piłkarzy. Publiczność powitała gości niemilknącymi gwizdami, co interpretowano jako wyraz niezadowolenia z tego, jak potraktowano piłkarzy Ruchu w pierwszej rundzie rozgrywek we Lwowie. ,,Poganiacze" nic sobie z tego nie robili. Od 1 gwizdka arbitra gra była rwana, nerwowa, formacja pomocy gości dominowała nad Hajduczanami. Goście nawet zdobyli gola ze strzału ręką, co wywołało salwy śmiechu na trybunach. Wreszcie w 25 minucie spotkania Peterek po precyzyjnej centrze Wodarza pomimo asysty trójki obrońców gości zapakował głową piłkę do bramki i Ruch objął prowadzenie. Mimo gola gra w ataku piłkarzy Ruchu była niemrawa i co rusz słychać było głosy niezadowolenia z trybun. Faktem jest też ostra gra piłkarzy ze Lwowa, na którą arbiter reagował odgwizdywaniem rzutów wolnych, których w samej tylko pierwszej połowie obserwatorzy spotkania naliczyli 30. Po przerwie Ruch osiągnął zdecydowaną przewagę w polu, jednak w dalszym ciągu ,,niemrawość" charakteryzowała poczynania napastników. Tymczasem jeden ze sporadycznych wypadów zawodników Pogoni przyniósł im powodzenie i w 70 minucie wynik brzmiał 1:1. Jednak w 80 minucie po podaniu Kruka Wilimowski strzelił na 2:1 a kilka minut później po akcji Peterka ,,Ezi" ustalił wynik meczu na 3:1. Jeszcze w ostatnich sekundach gola strzelił Peterek ale sędzia nie uznał trafienia, twierdząc iż piłka wpadła do bramki gości już po ostatnim gwizdku. Atmosfera na tym meczu była niezwykle gorąca, do czego przyczyniły się zarówno wydarzenia z pierwszego meczu pomiędzy obiema drużynami we Lwowie, jak i bezpośrednio wydarzenia na stadionie w Wielkich Hajdukach. Co ciekawe, na temat wydarzeń po meczu z Pogonią milczą archiwa klubowe a sprawa najwyraźniej nie miała zapaść na dłużej w pamięci i historii klubu. Po zwycięstwie z Pogonią przy jednoczesnej porażce u siebie Warszawianki z Wisłą, Ruch umocnił się na pozycji lidera z dwupunktową przewagą nad Warszawianką.
@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@NeroTFP1
@Ogorinho1974
@Safrani
11
,,Wisełka” popłynęła:
21 sierpnia 2001 r. FC Barcelona pokonała Wisłe Kraków 1:0 w ramach 3 rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Był to rewanż za dramatyczny pojedynek sprzed 2 tygodni. Jedynego gola w meczu bez historii zdobył w 72 minucie Luis Enrique. Wisła nie stworzyła sobie żadnej okazji pod bramką Bonano a najlepsze noty w drużynie gospodarzy zebrał Xavi Hernandez. Ten mecz po prostu musiał się odbyć. Po emocjonującym spotkaniu w Krakowie, zakończonym wygraną gości z Barcelony 4:3, stało się jasne, że do wywalczenia awansu do fazy grupowej Champions League mistrzom Polski potrzeba zwycięstwa różnicą co najmniej dwóch bramek na słynnym Camp Nou. W taki obrót spraw nie wierzyli nawet najwięksi optymiści wśród fanów Białej Gwiazdy, dlatego Franciszek Smuda najwyraźniej postawił na godne pożegnanie się z rozgrywkami. Cel udało się zrealizować, bowiem gospodarze zaledwie raz pokonali, świetnie dysponowanego Artura Sarnata. Kibice spod Wawelu mogli opuszczać trybuny jednak z poczuciem niedosytu, bowiem goście przez 90 minut, ani razu nie zagrozili bramce Roberto Bonano. ,,Był to jeden z najważniejszych meczów w tym sezonie. Ewentualna porażka z Wisłą byłaby taki ciosem, po którym ciężko byłoby nam się pozbierać. Czasami zdarza się nam grać słabiej, jednak tego meczu nie wolno nam było przegrać”- pomeczowa wypowiedź Carlesa Rexacha, ówczesnego trenera Blaugrany.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360