AxelF
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Olsztyn
52 obserwujących
60 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Ewidentnie Barcelona pozwoliła przeciwnikowi wciąż być w grze. To w takim stanie, przy tak niepewnej dyspozycji, było najpoważniejszym błędem.
Gdyby przydarzył jeszcze jeden korner, albo przypadkowa kontra mogłaby być kiszka, bo słabo wyglądało przyspieszanie Barcy.
Messi zakopał się między liniami - ani nie strzelał, ani asystować nie miał komu. bo Suarez w formie tragicznej. Rakitć poprawnie, ale kilka razy miał więcej miejsca, a zatrzymywał się, podawał do tyłu.
Deulofeu, tragicznie - człowiek jednego zwodu. Nie na tej stronie, nie ma na co zrobić jak nie schodzi na wstrzelenie piłki, bo decyzja o strzale zajmuje mu zaskakująco dużo czasu.
Gdyby nie fakt, że Sevilla się zaskakująco dostosowała do tempa Barcy, mógłby być kłopot.
Widowisko zepsuł tez sędzia i nie chodzi nawet o te dwa, a jeden 100% karny, ale mnóstwo decyzji gwizdanych w różnych kryteriach w stosunku do obu zespołów.
W jedną stronę delikatny kontakt, i faul zawodnika Barcy - w drugą cięcie przez nogi i brak reakcji. Mnóstwo takich decyzji. Nie wiem jak to widać z punktu widzenia sędziego, ale kurde - albo pozwalamy grać, albo gwiżdżemy równo dość aptekarsko.
No i gdyby nie ta 2 bramka Paco, albo gdyby Sevilli kontra weszła, to błędy sędziego wypaczyłyby mecz.
0
Francuskich? Chyba nawet to one brutalniej pacyfikowały miasto po zdobyciu.
Co nie zmienia faktu, ze Katalończycy uznają tę datę za symboliczny koniec swojego państwa, tak jak my datę ostatniego zaboru, choć de facto istniało później utworzone przez Napoleona Królestwo Polskie., Wolne miasto Kraków, a sam proces upadku RP zaczął się jeszcze przed pierwszym zaborem, a zaborów wspierały Anglia, Szwecja.
Niewiele rzeczy było oczywistych wobec innych definicji suwerena, świadomości narodowej itd. Mówiąc o tamtych czasach, posługujemy się uproszczeniami, odnosimy definicję do dzisiejszego ich rozumienia. Czasem pozostaje nam tylko symbolika, a kiedy zapytasz Katalończyka, kiedy Katalonia utraciła niepodległość, wymieni tę datę lub rok 1939 i koniec Republiki.
0
Och. Uprościłem. Ale chodzi mi o aktualny czas i aktualny spór.
Nie czasy wojny domowej.
1
P.S.
Nie wiem tego na pewno, ale mam nadzieję, ze nagła mięta do Gomesa, służy uniknięcia błędu, które popełniono przy Ardzie, Vidalu. Odsunięto ich od składu, z laurką "nieprzydatni" spodziewając się atrakcyjnej sprzedaży.
Gomes mam nadzieję, dostaje szanse by go nieco odbudować i korzystnie sprzedać.
1
Bardzo dobry tekst, po raz kolejny.
Mam jednak jak jedno ważne spostrzeżenie. Gomes nie jest i nie będzie graczem "na Barcę". Jego "sufit" jest inny niż sufit Deulofeu, ale jest i jest równie dotkliwy.
Jest mianowicie spora różnica między graczem, który rozumie taktykę trenera, ma inteligencję w grze, widać że czuje grę, a takim, który potrafi to przełożyć na swoje poczynania na boisku. Nie mam na myśli braków technicznych absolutnie.
Chodzi o prędkość, z jaką Gomes podejmuje decyzje, o tym, jak długo zajmuje mu wykonanie jakiegoś pomysłu.
Jeśli się grało w koszykówkę, to widać "objawy" które się spotykało często na poziomie AZS. Często wysocy (powyżej 200 cm) zawodnicy, byli świetnie wyszkoleni taktycznie, bo ktoś z nimi pracował od wczesnej młodości, kiedy wyprzedzili wzrostem resztę. Bywali bardzo dobrzy technicznie, nieźle rzucali, zastawiali się, górowali siłą i warunkami, ale jakże często okazywało się, że przegrywali pojedynek o zbiórkę z zawodnikiem 10-15 cm niższym - skocznością, ale przede wszystkim sprytem, ustawieniem, przewidywaniem, zwrotnością.
Gomes często przegrywa główki wyglądając jakby ostatnią sekundę już spodziewał się uderzenia piłki o głowę. Daje sobie odebrać piłkę, bo nie widzi przeciwnika nadbiegającego gdzieś delikatnie z tyłu.
Tego się nie da wyuczyć w tym wieku. To 23 lata, Tego uczą w La Massi 10-12 latków. Trzymaj głowę wysoko, nie patrz na piłkę, rozglądaj się.
W meczu Neapoli-City patrzyłem jak Sane, gracz szybszy i sprawniejszy od Gomesa, wyprowadzał kontrę. 80% tej akcji to było szczęście i czytanie gry Aguero, który pobiegł tam, gdzie miał szanse powalczyć o piłkę straconą przez Sane. Niemiec ciągle patrzy na piłkę i na trawę maks kilka metrów przed sobą. Cała jego szybkość, marnotrawiona jest na reagowanie na to, co robi przeciwnik, a nie dyktowanie własnych warunków.
To jest różnica między graczem, który ma "papiery" na grę w Barcelonie, a Gomesem.
Kto wie, może się mylę. Może Gomes faktycznie wystrzeli, ale dla mnie, wystawianie gracza, który zajmuje jedno z zaledwie 10 miejsc w polu, mając tak wąska rolę, lub inaczej, będący w stanie, tak wąską rolę wykonać, to zbytnia strata dla Barcy.
Paulinho zaimponował mi właśnie tym, co opisałeś - Toure, Keita, a teraz on, przy swojej sile i warunkach, byli bardzo mobilni, spostrzegawczy, świadomi tego co się dzieje, mieli odpowiednie tempo podejmowania decyzji.
Niestety sukces Barcy, zależy od tego w dużej mierze. by w pierwszym tempie podać do wybiegającego, by Suarez nie został na 10 spalonych.
Coutinho, wraz z wycofanym Messim zabezpieczany przez Busquetsa lub Busquetsa i Paulinho, dawałby szanse zbudowania szybko poruszającego się, środka pola.
To bardzo seksowna koncepcja, tylko roli w niej, dla Gomesa nie widzę.
2
Nie można, nie wspomnieć, że kiedy gra toczy się tak szybko, ze przeciwnik nie nadąża z faulem zawodnika z piłką, bo ten w momencie kontaktu, już jej nie ma, przewaga fizyczna rywala schodzi na drugi plan. Zaczyna się liczyć tolerancja sędziego, na te faule bez piłki.
Tylko wtedy, mimo ciągłej gry z piłką, Barca była jedną z najbardziej ruchliwych drużyn. Od dawna taka nie jest, a jak dowodzi fizyka, o wiele łatwiej trafić w nieruchomy cel.
10
Czyli w momencie okupacji Radzieckiej, która zastąpiła okupację Niemiecką, i nadaniu w '52 Stalinowskiej konstytucji, z wpisaną później "przyjaźnią ZSRR" i "przewodnią rolą PZPR", rację bytu straciły jakiekolwiek głosy domagające się suwerenności faktycznej Polski?
Przecież to było legalne prawo. Obowiązywało. ?Jak nie kochałeś ZSRR i nie uznawałeś przewodniej roli PZPR to Twój problem i można Cię rozstrzelać?
Wporzo. Dyskusja o prawie, powinna się odbywać w ramach istniejącego prawa. Tylko z Katalończykami nikt rozmawiać nie chce, a "w 2010 hiszpański Trybunał Konstytucyjny podważył istnienie narodu katalońskiego. Trybunał ten stwierdził mianowicie, iż nie ma legalnych podstaw, aby rozpoznać Katalończyków jako naród, TK dodał przy tym: “The constitution only knows one nation, Spain”."
(za Krzysztof Wojczal).
Wniosek - nie ważne, ze ktoś oficjalnie nie uznaje Cie nawet za istniejącego, sieć grzecznie cicho, bo on tak napisał swoją konstytucję i ma cię legalnie w tyłku.
Bywają okoliczności, w których litera prawa jest tak niedoskonała, że usprawiedliwia bardziej zdecydowane akcje. Z zastrzeżeniem, że Katalończycy nie sięgnęli nigdy po siłę i przemoc - jedyną stroną która używała tych narzędzi był rząd w Madrycie.
1
Tylko Bilbao uzgodniło dla kraju Basków podatek ryczałtowy. Ekonomiczny powód niezadowolenia zniknął, bo mówiąc wprost, Madryt kupił spokój.
"W 2010 hiszpański Trybunał Konstytucyjny podważył istnienie narodu katalońskiego. Trybunał ten stwierdził mianowicie, iż nie ma legalnych podstaw, aby rozpoznać Katalończyków jako naród, TK dodał przy tym: “The constitution only knows one nation, Spain”."
Za blogiem Krzysztofa Wojczala.
Ta decyzja, jest generalnie akceleratorem dalszych nastrojów niepodległościowych. Nawet w tak etnicznie jednolitej Polsce, nie neguje się takiego poczucia odrębności narodowej, stąd w spisach powszechnych, pojawiało się pytanie o narodowość i osób określających się jako Kaszubi, Ślązacy nie próbowano represjonować.
7
A jeśli kraj ma w konstytucji zapis, że daną narodowość obejmuje nakaz pracy przymusowej?
Pamiętaj, ze NSDAP też ktoś wybrał w legalnych wyborach.
Tu sytuacja jest tak, że z punktu widzenia Katalończyków, ktoś im narzucił konstytucję, podczas gdy ich kraj jest okupowany od 1714 roku.
Nie jest to sytuacja 0-1, w której ktoś dochodzi do władzy i łamie i ignoruje konstytucję, która jest kompromisem wielu trendów politycznych.
0
"Zawsze wtrącasz te wątki osobiste do dyskusji."
Jakie osobiste? Nikogo innego tak nie bronisz jak Alvesa, zawsze na wspomnienie o nim jesteś Ty. To po prostu fakt.
"Trochę to słabe, ale to Twój mój poziom, nie mój." No fak. Cudowny Twój.
Cudowny apostato swoich walorów indywidualnych.
" Piszesz, abym nie komentował Twoich postów, więc mam taką autocenzurę uprawiać, dając Ci mozliwość subiektywnej wypowiedzi do czego masz prawo, jednak uzurpujesz sobie prawo do prawdy nienaruszalnej, nieweryfikowalnej, nie poddanej krytyce."
reszty wykwitów fantazji nie komentuję. Kończę, stosując się do własnej sugestii. Masz jakiś kłopot z samooceną, bo w banalnej prośbie o brak zaczepekz konkretnie Twojej strony, piszesz jakieś dyrdymały o "kagańcach" "cenzurze" "kłamaniu". Dziękuję za takie kopanie się z koniem
0
można, tylko Ramos wybrał, że oni nie rozmawiają o sędziach :)
2
Ronaldo tyle samo wybronił przeciwnikowi co sam strzelił, ale tylko gole się liczą, więc ZP 2018 znowu jego. :)
0
Bardzo przeciętny bramkarz w mojej ocenie. Dość niepewny w interwencjach, proste strzały parował przed siebie.
Po prostu wczoraj nie potrafili gracze Barcy, swą stateczną grą, wytworzyć pozycji do strzałów, by go przetestować.
4
Tak z grubsza - podanie, byle jakie, jest asystą, bez względu na to, co Messi musiał z nim zrobić. Podanie nie zamienione na bramkę, to co najwyżej sytuacja kluczowa.
Wymieniasz kilka meczów na przestrzeni sezonu. Ok, Wspomniałem, ze nawiązywał w pojedynczych meczach do najlepszej formy, ale ciągle to były tylko pojedyncze zdarzenia.
Ja mam bardziej wyważoną opinię na temat domniemanego wpływy Alvesa na tryplet.
To że nie miał konkurencji, nie jest winą Alvesa, ale klubu, w którym dzięki obecności Brazylijczyka, wzmocnienie PO było najmniejszym z priorytetów, jak się okazuje niesłusznie. Montoya nie był zastępcą na poziomie, ale nawet on zbierał rozsądne recenzje, na tle gry Alvesa, w sezonie Martino, co też stawia Twoje twierdzenia w innym kontekście.
Nie jest tajemnicą, że jesteś psychofanem Alvesa, wszystkim krytykującym grę Brazylijczyka, wpierasz z góry, że są uprzedzeni. Prawda leży po środku - Alves w meczach, na które się spinał, bywał świetny, problem w tym, że z czasem, było takich meczów coraz mniej.
Ty potrafisz przytoczyć te wyróżniające się momenty, ja wciąż mam w oczach mnóstwo leniwych rozwiązań (nie tylko zastosowanych z winy Alvesa, ale ogólnego bezruchu, tym niemniej upór na ich stosowanie...), nonszalancja, niedokładność podań, który zmuszał kolegów do walki o najprostsze piłki podane na kilka metrów, brak powrotów w defensywie, kiedy nie zatrzymywał akcji ustawieniem.
Prawdziwy obraz zawiera obie te części, obojętnie jak bardzo byś nie dopuszczał do siebie drugiej.
Generalnie nie ma jednak dyskusji. Alves napisał wspaniały rozdział w Barcelonie, ale miał też długie okresy, kiedy kojarzył się z tragiczną grą i brakiem zaangażowania.
Tyle.
Proszę, nie odnoś się więcej do moich postów, bo masz swoje zdanie, ja mam swoje - uszanuj je. Nie dyskutuję z Tobą z określonych powodów i nie mam ochoty kolejny raz na te same scenariusze i tabuny tabelek, na których usiłujesz jak w excelu udowodnić bardziejszą rację. To tak nie działa w piłce., a i mojej oceny nie zmienisz.
7
Na pewno napisał historię, ale mówienie że mógłby jeszcze pograć, to zdecydowanie odważna teza.
On powinien zmienić otoczenie w sezonie Taty Martino.
Ogólny marazm jaki ogarnął Barcę wtedy, był bardzo widoczny, ale Alves był wtedy symbolem tego regresu. Z zawodnika, który rok wcześniej jeszcze szukał gry kombinacyjnej, zmienił się w zawodnika, który coraz więcej stosował prostych rozwiązań - do linii i wyrzutka, a nigdy nie był mistrzem celowanych krosów, przy braku miejsca, więc rezultaty widzieliśmy.
To nie możliwe, by w sezon tak bardzo się uwstecznił. To kwestia braku motywacji, faktu, ze cała drużyna przestała grać szybką kombinacyjną piłkę.
Tylko u nas, do tych prostych środków, nie było wykonawców.
Gdyby wtedy odszedł, pewnie mając nowe wyzwania, motywacje, zdecydowanie, pewnie Alvesa szczytu formy, widzielibyśmy jeszcze ze 3-4 lata co najmniej. To trochę takie małżeństwo z rozsądku było. Ani on nie był szczęśliwy, ani Barca do końca.
Niewątpliwie od czasu Alvesa, dopiero Samedo rokuje na bycie zawodnikiem w podobnym typie, a nie ma gwarancji czy choćby zbliżonym poziomie. Przez cały ten czas, właśnie od Taty Martino, nie było rozsądnej alternatywy, bo sama obecność Alvesa, powodowała że klubowi trudno było ściągnąć zawodnika do rywalizacji. Może gdyby taki był, to też Alves grałby lepiej te ostatnie lata w Barcelonie?
To zawsze był zawodnik nieszablonowy, wraz z wiekiem znacząco poprawił ustawienie, bardzo lubiłem go jako człowieka (choć boiskowe zagrywki podobnie jak te Alby, strasznie mnie denerwowały). Nie mam wrażenia jednak, ze Barca dwa sezony temu, poniosła niepowetowaną stratę - tu właśnie według mnie, wyznacznikiem był sezon Martino. To tam Alves, podobnie jak reszta drużyny, stracił chęci i zapał, a bez niego, był tylko bardzo dobrym wahadłowym, w pojedynczych meczach jedynie nawiązującym do tego, co prezentował jako normalna swój normalny poziom do tego sezonu.
1
Busquets powiedział, że wygraliby 95/100 takich meczy. Być może ma racje, tylko problem, ze te 5 przydarza się kiedy brakuje 3 punktów do zwycięstwa w lidze, czy w półfinale z Juve.
To nie planów B, C, D nam brakuje.
Brakuje nam kompaktowości i tempa w posiadaniu piłki w ataku. Nie jesteśmy drużyną dośrodkowującą ze skrzydeł, a mało który przeciwnik blokuje skrzydła od dośrodkowań (raczej broni przeciw dryblingom). Piłka musi chodzić szybciutko, a zawodnicy w ataku być ciągle w ruchu. Strzały z dystansu - ok, ale to tylko środek do rozrzucenia obrony nieco w przód - o te 5-7 metrów, ale dalej trzeba to wykorzystać.
Guardiola mówił, że jeśli dajemy się sfaulować, to gramy za wolno. Jak wiele w tym prawdy, widać po ilości akcji, w których statyczny Busquets, Suarez, Samedo leżeli na glebie. Nie da się wygrać stojąc takich meczów.
Jedyne słowa pocieszenia, to fakt, ze to nie był jeden z tych 5/100 przegranych meczów, które o czymś decydowały. Problem jednak w tym, czy kiedy nadejdą takie mecze, będziemy potrafili z siebie coś wykrzesać, czy znowu piłka do Messiego i stoimy.
1
pomylił loty. "nie ma bunkrów, ale też jest fajnie" pomyślał i został :)
4
Ja mam trzy "obrazki " z tego meczu.
1. - To jak bardzo "rozwleczona" jest Barca w ataku, jeszcze na swojej połowie i podczas wyprowadzania piłki. Straszne odległości z reguły dzielą zawodników, więc zawodnik z piłką, pod pressingiem rywala, nie ma komu bezpiecznie podać. Wziąwszy jeszcze ogólny bezruch w tej fazie meczu, to się robi sztuka by wyjść spod jakiegokolwiek pressingu, nie mówiąc o takim Realu np.
Ewidentny brak 2 świetnie utrzymujących piłkę pomocników, którzy potrafiliby wziąć na siebie ciężar operowania nią, wraz z Busquetsem i bocznymi obrońcami.
2. Strasznie szybko Barca siadła kondycyjnie. O ile w pierwszej połowie wyglądaliśmy nieźle, tak w 2 po prostu nas zajechali. Błędy w obronie mnożyły się bo gracze byli zmęczeni. Intensywność pierwszej połowy, nie oglądana w Barcy często, widać dała się we znaki.
3. Straszny zastój i brak ruchu panują w ataku pozycyjnym. Zmusza to do wielu przerzutów, a w końcu któryś prowokuje stratę i kontrę. Nie wiem, czy bardziej się nie opłaca pobiegać by wychodzić na pozycję, niż stać, nie stwarzając okazji, a potem ganiać za kontrami. Tylko to wynika z faktu, ze ogólnie Barca to dość "stara" drużyna i nie mamy zbyt wielu dynamicznych, wybieganych zawodników. Alba, Roberto, Samedo, Paulinho, (Suarez w formie)... reszta gra bardzo statycznie.
2
Aduriz, Raul Garcia. To dwa typy których nie trawię. Z jednej strony, gdy sędzia nie patrzy, walną rywala z łokcia, przewrócą, kopną, przytrzymają. Często złośliwie i świadomie z narażeniem zdrowia.
Z drugiej symulanci na całego - każde dotknięcie, kontrakcik (lub jego brak) od razu zwalają się jak cięte kłody. Garcia, walczący w powietrzu o piłkę z Pique i wygrywający ją, w starciu z Albą nie jest w stanie utrzymać się na nogach, kiedy nie opiera się na piłce, bo Alba mu ją czysto wybił :)
6
A ja niedawno przeczytałem świetne przysłowie :
"Jeśli spierają się dwie osoby, a jeden ma rzetelne 55% racji, to bardzo dobrze i nie ma co się szarpać. Jak kto ma 60% racji, to ślicznie, to wielkie szczęście i niech Bogu dziękuje. Jak kto ma 75% racji, to? To mądrzy powiadają że to bardzo podejrzane. A jak w 100% racja jest po jednej stronie? To taki, co mówi że cała racja jego, to paskudnik, gwałtownik straszny rabuśnik i paskudny łajdak"
Dzięki Karolowi wiem, ze nie trzeba mieć całej racji by być zadowolonym, że lepiej nie być łajdakiem, a dyskusje mnie nauczyły że człowiek opanował sztukę erystyki, w rozumieniu Kotarbińskiego nie Schopenhauera. Dzięki wielkie.
W związku z czym, tytuł im "Macieja Maleńczuka" FCBarca.com, wędruje do Karola. Za kontrowersyjne dla niektórych poglądy i treści, zawsze wsparte wartością artystyczną i merytoryczną :)
Gratulacje.
3
Czekałem, czekałem, nie powiem :)
0
Wiem o wszystkim co napisałeś, co nie zmienia faktu, ze mamy sytuacje jasną prawnie. Tzn. obce państwo - Rosja, zrzekała się części swojego terytorium, względem państwa Ukrainy, choćby ów podział był czysto teoretyczny, bo nikt w ZSRR nie dopuszczał wtedy myśli, że Ukraina może kiedykolwiek być suwerennym państwem.
To, ze dziś, mieszkańcy tego oddanego terytorium, nie bardzo czują związek z państwem, do którego zostali przyłączeni, a Rosja się "rozmyśliła" i jednak Krym chce odzyskać, nie zmienia ustaleń międzynarodowych.
Co więcej, nienaruszalność terytorialną Ukrainy, zagwarantowano 1993 roku bodaj, kiedy uzgodniono z nią oddanie broni atomowej po ZSRR, a stacjonującej na terytorium Ukrainy. Podobnie jak ustalono tymczasowość rosyjskiej obecności wojskowej w bazach na Krymie, co również potwierdzało uznanie przynależności
Krymu do Ukrainy przez Rosjan.
Wszystko co nastąpiło od 2015 roku i wybuchu wojny, jest złamaniem prawa międzynarodowego przez Rosję.
Katalonia to inny temat. Tu nikt nie oferował Katalończykom niepodległości, a nie rezygnowali z niej jako suwerenny podmiot, bo zostali do tego zmuszeni wkroczeniem wojsk Burbonów do Barcelony. Pewnie bez tego, Katalonia byłaby Francuska w całości, a kto wie, czy w latach "wiosny ludów" , albo później - po końcu drugiej wojnie lub w latach 50 nie odzyskałaby suwerenności, jako cały region. Ustalając granice w Jałcie, bardzo naciskano na narodowość państw, będąc pomnym ułomności ustaleń po pierwszej wojnie, które doprowadziły i były pretekstem do II wojny. Kto wie, czy obecność jednorodnego regionu Katalonii, różnej językowo i kulturalnie, nie dałaby jej szans na prawdziwą niepodległość.
Dlatego porównanie jest zupełnie niecelne.
No i cóż. niepodległość Kosowa, była dość kontrowersyjna, bo w sumie historycznie region był serbski. Dopiero napływ i szybszy przyrost populacji Albańskiej etnicznie, doprowadziły do konfliktu i pewnie gdyby nie krwawy sposób tłumienia separatyzmów wybrany w Serbii, tuż po wojnie w Jugosławii, nikt by tego Kosowa tak klarownie nie wspierał. Zwłaszcza, że np. Holendrzy, mając "za pazuchą" poważne niedopatrzenia, jako nadzorujący operacje ONZ w czasie wojny w 1993 roku. Ich brak reakcji umożliwił ludobójstwo, nie mogli sobie pozwolić na bezczynność w Kosowi, co stało się motorem napędowym do procesu poparcia niepodległości Kosowa.
Osobiście, mam mieszane odczucia z tym wyborem - trudny do wytłumaczenia prawem międzynarodowym, otwiera furtkę do dowolnej interpretacji i działań takich, które wykorzystuje Rosja, mające spore mniejszości rosyjskojęzyczne u sąsiadów z byłego ZSRR.
4
DonCorleone - gratulacje, mój typ. Jak słusznie zauważono, Messi naszej strony - unikalny styl.
Tej pozostałej 17 i reszcie użytkowników, również wielkie gratulacje za stworzenie społeczności.
0
zupełnie nie trafiona analogia, bo Ludność Donbasu, to rosyjskojęzyczni Ukraińcy, lub etniczni Rosjanie mieszkający na terenie innego państwa i dążący poprzez przejściową niepodległość, do przyłączenia jego fragmentu do Rosji.
Katalończycy to naród, z własnym językiem, kulturą, który dąży do odzyskania niepodległości utraconej w 1714 roku.
0
Pivot na ultra panoramie :)
0
Uwaga. Real zdobywał ostatnio jeden tytuł na 7 lat, przy 5 Barcy, więc jeśli podobna proporcja - 1 odświeżenie wyglądu, na 5 naszych, jest ich celem, to nasz obecny wygląd osiągną w 2038 :)
0
Ależ gdzie okładka Marcy o pomocy sędziowskiej Realowi? Szkoła faulowania się przy pomocy rywala im. Pepe w Realu, wciąż działa.
Choć z Sevillą w tamtym sezonie, "z braku laku", faulowali się między sobą w polu karnym Sevilli i karnego też dostali :)
0
O ile się nie mylę, obie groźne straty Aleni, nastąpiły w sytuacjach, kiedy był w oczywisty sposób faulowany. Ciężko mieć do gracza pretensje, za to, ze sędzia sobie go wybrał, by nie odgwizdywać fauli na nim.
Mnie bardzo podobało się to, ze przez cały mecz, starał się tworzyć opcje kolegom. Pokazywał się do zagrania, tak by zawodnik z piłką miał jak do niego zagrać i kontrolował swoje ustawienie tak, by otrzymując piłkę, mieć korytarze podań. Bardzo ważna rzecz.
1
Dobre. :) Żart, któremu broda nie rośnie. Jak Casemiro :)
0
Nie chodzi o poprawność polityczną. Czy to poprawność polityczna każe Ci nie przychodzić na basen w hotelu w sandałach i białych skarpetkach, czy szacunek dla ogólnego poczucia estetyki :)
No i dla mnie, różnicowanie przekazu, tego co powiedziałbyś komuś vis-a-vis, i tego, co piszesz przez Internet, świadczy o braku ogłady. Jeśli w rozmowie w twarz, też zaczynałbyś od czegoś, co ktoś mógłby uznać za obraźliwe, to jest to nie odwaga, ale głupota, bo zamyka Ci wiele drzwi w życiu.
No i to ogłaszanie "a ja nie jestem poprawny politycznie" to deklaracja w sporych już kręgach, równie popularna, co "poprawność polityczna" w innych, więc chyba nie ma się co afiszować.