0

narzekać to oni sobie tez mogą. Z budżetami 10x-15x większymi niż takie Leganes, Girona czy inne Hiszpańskie mniejsze kluby. Z obowiązkowymi klauzulami u Hiszpanów, co czyni je wręcz supermarketem dla takich "Liverpoolów" czy "Tottenhamów" i realna koniecznością wymiany 60-70% składu co sezon, poleganiem na wypożyczeniach i drakońskimi limitami płacowymi narzuconymi przez La Liga.
Nie ma porównania. Jeśli ktokolwiek z BPL narzeka na finanse, to jest tanie usprawiedliwienie.

0

Podobnie jak w meczu z Valencią gol Messiego... itd. Błąd na 3:0 nie rozstrzyga meczu, a na 2:1 lub 3:2 zdecydowanie.

3

trudniejszą? Mecz którym wszyscy się zachwycali, Arsenal-Liverpool bez obrony i z ręcznikami na bramce - 3:3:. Messi miałby w BPL z 2 gole na mecz i kolejne 2 asysty, jeśli miałby takiego Keane'a jako cel podań.
W tym roku Pep to jakos ogarnął, ale tam nawet czołówka traci sporo bramek, a mistrzostwo w ostatnich latach rozstrzyga się między drużynami które mają jako-tako funkcjonujące obrony - MU, Chelsea, teraz MC. Leganes straciło mniej bramek niż 4ty Tottenham.
Ja wiem, że to nie jest porównywalne, ale w Hiszpanii była po 2-3 wyróżniających się defensywami drużynach, stawka takich, która umie przynajmniej statystycznie, między sobą tracić mniej niż gola na mecz. W Anglii ten radosny chaos, powoduje takie wyniki, jak w meczu o którym wspomniałem.

3

Fakt, że długo sprzyjało mu niesamowite szczęście, które wygrywało mu mecze bez stylu, atutów piłkarskich, czy wręcz w meczach w których Real był słabszy (jak finał LM z Atletico).
Dziś to szczęście się odwróciło i równie nie wiadomo dlaczego, jak wtedy nie było wiadomo, czemu przyszło. Doszedł fakt osłabiających zespół transferów, które odbyły sie decyzją kogoś innego.
Sama gra Realu, taktyka, klarowność wizji, wydaje mi się lepsza niż kiedy Zizu "odziedziczył" wrak Realu po Benitezie.
Ale diagnoza, którą postawiłeś, jest bardzo dobra - dla Realu to świetny trener.
Nie zrewolucjonizował gry jak Guardiola, nie zbudował drużyny po swojemu, która zachwyca świat stylem, ale pogodził ego kilkunastu gwiazd i gwiazdek, co nie każdemu by się udało.

1

Nie do końca. Keyta był lepszy technicznie, lepszy w grze pozycyjnej, ale wtedy cała Barca była inna, ale analogia ciekawa.

0

W Chinach to ciekawe czy Twitter nie jest ocenzurowany :)

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

3

A niby "faul" Messiego na Varanie który zapędził się z piłką i nie chcąc prokurować rzutu z autu/kornera po prostu symulował że Messi go zahaczył?
A Brak odgwizdania faulu na Paulinho po próbie odbioru przez Carvajala, który nawet nie dotknął piłki.

Niby wielkie sytuacje to nie są, ale rzut wolny z całkiem dobrej pozycji, strata Varane'a, to całkiem dobre okazje w tak zamkniętym meczu.

A'propos Messiego - mam wrażenie, ze chłop waży z 200 kg i biega jak czołg, bo każde szturchnięcie i rywale którzy go wycinają jak mogą, nagle sami latają jak piórka. Ma moc chłopak.
Swoją drogą mogliby jego rywale mieć krztynę wstydu i starać się ustać na nogach wobec ataku zawodnika którego ciągle sami faulują.

Generalnie mecz faktycznie mecz nie był sędziowany źle, a na Hiszpańskie standardy wręcz bardzo dobrze, a ważne też, że możemy spokojnie powiedzieć, że w żadnej sytuacji sędzia nam nie pomógł, a mimo to klarownie wygraliśmy.

0

tylko że teraz, to media związane z Madrytem tak się dopominają tego grzecznościowego gestu, ze się przypomina złota myśl pani z Misia "Klient w krawacie jest mniej awanturujący się". Jakoś w Madryckiej prasie, chyba krawatów nie noszą, bo to już grotecha.

0

"Ale zatem jak wytłumaczysz mi fakt, że Barcelona wygrała ten puchar rok wcześniej?"
Bywały okresy, ze byliśmy po prostu sportowo niepodważalnie lepsi, bywały takie, kiedy nie przeszkadzano, tę marchewkę stosując. (Na polu ekonomi, była marchewką decyzja o relokacja fabryki Seata do Katalonii).
Trzeba pamiętać, ze były to czasy, kiedy Prezydenta Barcy, "nadawano" z Madrytu. Politycznie. Spośród popleczników generała wojsk Franco okresu wojny domowej, który został w powojennej Hiszpanii ministrem sportu.
Nie można było w takim układzie, jeszcze bardziej przykręcać śruby, więc czasem pozwalano i Katalończykom i Baskom wygrać puchar.
Czasem jednak, kiedy Katalończycy okazywali się niewdzięczni, stosowano kij, jak przy meczu 11:1. W tamtym sezonie (może nawet po meczu - nie pamiętam), dymisję złożył ten narzucony przez Madryt Prezydent Barcy.
Świat nie jest czarno-biały. Nie zawsze wpływ na wyniki musi być widoczny jak karny odgwizdany za faul 2 metry przed polem karnym. Czasem to szeptana propaganda w związku sędziów, wedle którego, dobrze byłoby, żeby "produkt eksportowy" jakim był dla Reżimu Real, nie przegrywał na własnym poletku.
Czasem to bezpośrednie uczucia, sympatie antypatie klubowe ważnych osób.
Trzeba też pamiętać, że w totalitaryzmach, w epoce po nich, kiedy demokracja się wykuwa, a Hiszpania swoją wykuwała po raz pierwszy na dłużej w latach '80, układy towarzyskie, znajomości, wpływy, to często alternatywne kręgi władzy niż tytularne urzędy.
Nic tu nie jest proste i oczywisty. Po Katalońskiej stronie, jest hodowane rzez 60 lat poczcie krzywdy, a potem fakt, ze produktywność Katalonii, nie przekłada się wprost na zwiększenie poziomu życia w niej samej. Że ktoś, kto stał nad nią z batem, teraz dalej ma bat - finansowy.
...ech to naprawdę skomplikowane,bo reszta Hiszpanii - czasem sama, czasem na skutek propagandy, jeszcze czasów Franco, traktuje Katalończyków jak zdrajców....
A dziś sprawa się jeszcze bardziej skomplikowała, bo zwolennicy niepodległości, w oficjalnych wyborach, zdobyli ponad 50% i to mimo nieuznanego i zwalczanego brutalnie referendum.

0

"Czemu pozwolił by Real przegrał w finale z Athletic Bilbao?" - jak dokładnie miewał się Athletic, jak fakt że Baskonia swoje ciągoty niepodległościowe wygasiła szybko o wojnie domowej, co było jakby kontrastem dla Katalonii. O wynikłych z tego profitach.
O układzie społecznym, który Baskonia sobie wywalczyła po epoce Franco bombami (np Katalonia ma podatek dochodowy 53% od najbogatszych, 19% Katalończyków generuje 25% PKB Hiszpanii), tymczasem Baskonia płaci podatek ryczałtowy, dzięki temu mogą sobie pozwolić na podatki regionalne w wysokości 20%.
Nic tu nie jest takie oczywiste. Czasem Kastylia wolała mieć wroga w postaci Katalonii, którą Sam Santiago uwielbiał, gdyby nie Katalończycy, a potulną Baskonię pogłaskać, by pokazać, że marchewka czeka w drugiej ręce.

0

Czy chłopaki w Barcelonie B sa jak galerianki? Lecą na starych dziadów z forsą i gładkimi... słówkami o przeróżnych perspektywach? :)

0

W zasadzie często robili to razem - vide pierwszy gol. Świetne zagranie w tempo. Świetne wyjście w tempo, genialne zgaszenie piłki na klacie... poezja.
To natomiast co robił Iniesta wychodząc z pressingu dwóch zawodników Depor, kilka razy, jednym zagraniem, to była poezja.

0

A nie? Raboną, w takiej sytuacji? przecież bramkarz tam był. To że obronił za linią wynikało z siły, precyzji strzału i tego jak był zaskakujący.

0

Tylko mówię - w tych meczach, w który statystycznie gola nie strzelą, Ronaldo nie ma czym podeprzeć dobrej oceny. Messi ma tyle argumentów, co było widać wczoraj, ze niejako przy okazji zalicza asystę, kreuje 3 kolejne okazje kolegom.
Wiem, ze liczy śie to co w sieci, tylko Ronaldo jednak strzela nawet mniej, a nie bronią go inne walory.
Messi nie dość że strzela, asystuje, to genialnie kreuje grę i nawet bez statystyk, trudno opisać jego wpływ na grę. Mówienie o tym, ze nie pomaga, jeśli to właśnie on nie notuje ostatniego podania/gola, to słomiana statystyka - wynik matematyki a nie analizy meczu w pełnym jego spektrum.

0

Ronaldo się zdarzyły takie mecze - Z Atletico w tamtym sezonie w półfinale LM. Był świetny - jak sprzed 2-3 sezonów. Mijał rywala dryblingiem, na szybkości, krótko przyjmował piłkę. Nawet bez goli w dwumeczu, był po prostu świetny.
Tylko tyle, że w większości przypadków jest odwrotnie - wykańcza jedną-dwie, czasem trzy piłki, spośród kilkudziesięciu które kieruje pomoc Realu do Napastników. Jest też ostatnią opcją dla Bale'a i Benzemy. Messi strzelając podobne ilości, sam jest najlepszym rozgrywającym świata.

0

ale co by nie mówić, to wyliczanka na tle słabiutkiego Deportivo. Z bardziej wymagającymi przeciwnikami, szczególnie taktycznie, bez takiej autostrady, przeciw autobusami, sprawuje się mocno przeciętnie, a ma kłopoty z obroną, co przy kontrach rywala jest kluczowe.

1

Widzisz, to kwestia wymagań. Jak Messi zagrał kosmos, ale nie trafił do bramki, to ma 6.5. Gomes ze dwa razy nie dał sobie łatwo zabrać piłki i raz ją przyjął krócej niż na 2 metry i już bohater na minimum 7 :)

0

To ja Ci wyślę bilet na zlot - będziesz oglądał jak najdalej od domu :)

5

PS.
Rożnica między Messim, a Ronaldo w takim meczu jest olbrzymia - Jeśli Ronaldo przyłoży 4 razy nogę i nie trafi w doskonałych sytuacjach, to nie robi nawet tej jednej rzeczy poprawnie. Messi po takim meczu, może stwierdzić, że "tylko nie wpadło" bo to co zaprezentował, to czasem był kosmos.

4

ASle z tymi ocenami Messiego to Wy tak serio?
Ja wiem, że w ostatnim meczu, szczególnie do przerwy, popełniał masę błędów, miał straty nie wynikajace ze skalkulowanego ryzyka, był w kilku momentach zgaszony przez Samedo, ale dziś to Messi byl dla mnie siłą napędową Barcę. Niemal wszystko co dobre, przeszło przez jego stopy w ataku. Nawet pressing aktywny uskuteczniał.

Ten mecz to po prostu najlepsza ilustracja faktu, że gość bez wpisu wo stronie "gole" może być najlepszym zawodnikiem meczu.

Druga sprawa, że bardzo żałuje, ze sędziowie zabrali Suarezowi, jednego z najładniejszych goli kariery. Luisito jak wraca do formy to w stylu...

0

"w tym wypadku może dojść do niepotrzebnych przepychanek przed samym klasykiem."
Raczej nie - to już nie czasy Boix Nois czy Ultras Sur.
Isco z kolegami po mistrzostwie, mieli pecha zostać nagranym podczas śpiewów o Barcelonie z użyciem wulgaryzmów, które pewnie powinny zostać w szatni. Na nikim to specjalnego wrażenia nie zrobiło. Może poza zwolennikami transferu Isco do Barcy.
Generalnie chyba przeceniamy ten wpływ opinii publicznej na graczy i vice versa.

"a ronaldo jest osoba dorosla. powinien wiedziec co moze powiedziec a co nie."
Tylko generalnie wszyscy też charakter Ronaldo znają i wiadomo, ze przed kontrowersyjnymi wypowiedziami, autoreklamą, powstrzymuje się przed galami ważnych nagród indywidualnych, kiedy ocenia się też wrażenie. Normalnie jest dość bezpośredni i choć kiedyś zdarzyło mu się wypowiadać bez szacunku dla rywala, co wśród sportowców jest akurat niezbyt tolerowane, tak większość nie specjalnie zmienia zdanie pod tym wpływem - Ci co Ronaldo lubią, nie przestaną go lubić po takich słowach, a dla tych, dla których jest ucieleśnieniem Diabła, pewnie tym ucieleśnieniem zostanie.

"swoje opinie odnosnie barcelony powinien zostawic raczej dla siebie "
No chyba tu akurat padło to konkretne pytanie i choć mógł odpowiedzieć, że nikt obowiązku robienia szpaleru nie ma (odpowiedź dyplomatyczna), wybrał jak wybrał. Pokrywa się to z cechami charakteru, który publicznie się ukazuje od czasu do czasu, ale czy kogokolwiek, tak szczerze, to dziwi.
Mnie bardziej dziwi, sama sugestia po stronie dzienników z Madrytu, kibiców Realu. Wiadomo, że szpaler to kurtuazja, ale dla kurtuazji muszą być odpowiednie warunki. Nie może być tak, że jedna strona 3 lata remontuje kible, nie pogratuluje 3 z rzędu PK, jednocześnie oczekując szpaleru po dwóch meczach w innych rozgrywkach. To trochę nie tak działa i Ci którzy się domagają, po prostu zmniejszają szansę na dobrowolny gest drugiej strony.

Ale wracając do clue - to już nie czasy "szalonych lat 80/90" z burdami kibiców, czy mordownia czasów Mou. Teraz stosunki między klubami, choć napięte, są całkiem normalne. Nie sadzę, że wypowiedzi Ronaldo - odpowiedzi na pytanie z wywiadu -wpłyną na nie choć na jotę.

0

Messi jest lepszy od Ronaldinho, Realowi walił hattricki na ich stadionie jako nastolatek i kibice nie klaskali, a wrzeszczeli od najgorszych.
Tyle z Twojej teorii.

0

Ważne co się mówi. Jednym się nie podoba to innym tamto. Kibice Realu wygwizdują Pique, Ronaldo chyba nigdy taką ikona Realu nie byl, by zebrać takie gwizdy od kibiców Barcy, ale prawo do wypowiedzi - jeden prowokujących, wspierających niepodległość, drugi do narcystycznych, aroganckich, mają takie samo i za samo korzystanie z tego prawa, nie można ich ganić.
Można wyśmiać same słowa, można się z nimi nie zgodzić, można je krytykować, można wnosić, że są dowodem cech charakteru, ale wolność wypowiedzi to akurat jedna z najważniejszych zdobyczy cywilizacji.

1

Ty w to wierzysz? Raz remoncik kibli, raz co innego. "dział inwestycyjny/remontowy klubu." Buhhaa, to ci dowcip. jakoś zawsze planują na mecze, w których Barca mogłaby na Santiago podnieść puchar.
To jedna ze złośliwości okazywanych Barcy. DOMAGANIE/SUGEROWANIE odpłaca nia się kurtuazją, jest nie tyle w złym guście, co po protu bezczelną bufonadą. Równą bufonadzie jednego z Twoich idoli, autora myśli.

1

Szpaler to tradycja w jednym przypadku - uhonorowania mistrza ligi. W innych dobra wola. Gdyby Real śpieszył z gratulacjami, po każdym zwycięstwie Barcy, pewnie można by pomyśleć o rewanżu. Jakoś sobie nie przypominam, szczególnie przyjacielskich gestów Realu po zwycięstwach Barcelony.
I słowo "kurtuazja" od "zasłużyć" leży daleko.

0

"Mistrzostwo świata zdobyte w konsekwencji mistrzostwa Hiszpanii...ktore jest owocem całej masy błedow sedziowskich"

mistrzostwo świata, zdobywa się akurat w konsekwencji zwycięstwa w LM. Co nie zmienia faktu, że Realowi robić szpaler nie ma żadnego obowiązku, pamiętając jak Madryt zawsze dyskredytował nasze sukcesy.

2

przecie de facto to Leo był główna lokomotywą co się tyczy napędzania naszej ofensywy.. - wszystko prawda, patrząc jednak z drugiej strony, taka lokomotywa musi mieć co ciągnąć. Na 2-3-4 wagony, które mogły "pocinać" śmiało za akcjami Leosia - Suarez, Drugi Suarez, we wcześniejszych meczach Deulofeu, Gomes i wielu innych, Alba wyróżnił się tym, że do tych ciasteczek poziomu się dostosował i zamieniał je w asysty, wykonując równie trudną część pracy. Odwracając Twoje zdanie "gdyby nie rozrzucone piłki na bok do Alby, to Idris Alba mógłby tak biegać bezsensownie aż do usranej śmierci" zapytam "a gdyby adresatem był Deulofeu, to Messi mógłby słać ciasteczka od 1-90 minuty co akcję, i dalej nic by z tego nie było.
Messi jest graczem nieocenionym. Jestem pewien, że nikogo podobnego nie widziałem i że nie zobaczę. z Twoich słów co chwila wynika, że "parę" lat oglądania piłki więcej, nie zmienia tego stanu - gość jest MJ piłki nożnej. I tak, jak MJ -przydarzały się mecze słabe, niestaranne, ze stratami w tabunach, na słabym procencie, takie w których jego plaster, ograniczał go przysparzając o frustrację (kto pamięta kim był Reggie Lewis), - Payton, Robert Horry, Joe Dumars - czasem słynęli z pojedynków -vs- Jordan.
I tak jak tam, wyznaczało to klasę Jordana, tak próby znalezienia bramkarza/drużyny która oparła się Messiemu, tylko podkreślają jego wielkość.
Facet od lat, przez stowarzyszenie statystyków, jest wybierany najlepszym rozgrywającym, z dwukrotną przewagą prawie, i od lat strzela ponad 50 goli na sezon.
Tylko że to nie znaczy, że straty nie posuwające akcji, bez szans na jej zdynamizowanie, wynikające z roztargnienia, a przydarzają się jak każdemu, nie powinny obniżać oceny.
Dlatego Wiem, ze o ile ZP przyznawana na sensownych zasadach, powinna lądować w łapki Leo, przez całą karierę, tak w pojedynczych meczach, może nie być najlepszy, może mieć gorszy dzień, połowę meczu - jak z Villarreal.
Czasem objawi się to przechodzeniem obok meczu, ale dwa genialne zagrania decydują o jego statystyce (choć specem od takich "zagrań" jest raczej Ronaldo - znika, by pojawić się w statystykach), a czasem faktem, że mimo starań, chęci, nic konstruktywnego statystycznie nie zdziałał.

Co do strzałów na bramę - tu z kolei zgadzam się w rozciągłości - Obejrzałem dziś MC - Tottenham. Co tam strzelają, z każdej pozycji, nogą prawą, lewą, głową ... bez opamiętania. Taka liga. Tam każdy gracz, pewnie w sytuacjach jakie ma Leoś, waliłby z zamkniętymi oczami choćby. Czasem szkoda, że gracz, który ma taką technikę, że lewą stopą może wiązać krawaty, czasem nie decyduje się na strzał. Tylko chyba to wynika z tej kalkulacji - tam gdzie innym kończą się pomysły, Leosiowi się otwierają nowe możliwości. Zamiast strzelić, może podaniem zbudować kolegę, dać mu wsparcie nie koniecznie oddając karnego. Jak ma pozycję taką 40/60%, to wie, ze kilka dotknięć, może odpowiednie zagranie na ścianę, sprawi że sytuacja sie zmieni w 60/40%. Facet ma tak wielkie pole możliwości, że trudno sobie nawet wyobrazić, o czym jeszcze może pomyśleć i czasem obawiam się nawet sprzed telewizora tego nie widać - po prostu nawet jako widzowie nie ogarniamy

Dzięki wielkie za Ciepłe słowa. Pozdrawiam równie serdecznie i do usłyszenia, z niecierpliwością czekam, na kolejną okazję.

1

"podczas jego wizyty w Chongqing, 30 milionowej miejscowości."
Chciałbym zauważyć dysonans poznawczy - dla mnie "miejscowość" to 10-30 tyś ludzi. 30 mln, to 3/4 Polski stłoczone na jednej przestrzeni !

0

choć z drugiej strony, kiedy w Polsce skandal gonił skandal, a ludzie unikali odpowiedzialności, dzięki funkcjom w PZPN mówiono o tym samym w FIFA.
Kto wie, czy niezależność struktur piłkarskich powinna być ważniejsza, niż przestrzeganie prawa przez członków.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: