AxelF
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Olsztyn
52 obserwujących
60 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
5
"Zapytany o klucz do osiągnięcia dobrego rezultatu Fontàs odparł.."
Tymczasem powinien odpowiedzieć : fuks, gra na czas, sędzia :)
1
Ja widziałem. Pique tak powiedział, Lucho tak powiedział, kiedy w tamtym sezonie sędziowie podarowali nam punkt z Sociedad. Obaj mówili, że Barca nie zasłużyła na remis, bo 2 gol Sociedad powinien być uznany. Pique chyba nawet od razu po meczu to mówił.
Wystarczy słuchać.
0
"Widzę że Ty masz już swoją spiskową teorię i nic Cb nie przekona do tego że Barca nie gra najlepiej"
A ja widzę , że operujesz formułkami forumowymi, bo nigdzie o żadnym spisku/teorii nie wspomniałem. Jedynie o tym, że żadna gra, ani jednego ani drugiego zespołu w meczu, nie usprawiedliwia błędów sędziego.
Nie ma czegoś takiego jak "niewykorzystane sytuacje po prostu się mszczą", jeśli prawidłowo strzeliliśmy 1 bramkę więcej niż przeciwnik, a od humoru sędziów zależy fakt, czy ją uznają.
"Oglądasz sędziów którzy się mylą i na nich się skupiasz, a ja oglądam piłkę nożną gdzie na kilka setek w meczu nie pada żaden gol. "
To nie ma żadnego związku. Jeśli z 30 sytuacji, w tym 15 groźnych strzelasz 3 bramki, a sędzia niweczy wysiłek drużyny, to nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek oceną zespołu.
"'Ale trzeba mieć swoje argumenty na wygrywanie.
Ale czy nie dociera do Ciebie, że drużyna która strzeliła prawidłowo gola więcej niż rywal, powinna wygrać mecz, a dwa ostatnie po prostu zremisowała!
Ja Ci podaję prosty przykład. Czy w moim hipotetycznym scenariuszu, kiedy operator telefoniczny Ci pobierze te 100 zł za dużo z rachunku, to znaczy że powinieneś zarobić więcej 200 zł a nie narzekać? Że skoro nie zarobiłeś 200 zł więcej, na okoliczność ich pomyłki, to się nie starasz?
Nie to, ktoś okradł Cię z owoców uczciwej pracy, a na początek to jest ważniejsze. Wszystko inne to dalsze części do analizy. Zacząć trzeba od zapewnienia normalnych warunków pracy piłkarzom, a nie takich, w których jeden partacz z gwizdkiem zabiera im owoce 90 minut wysiłku.
0
Nie zgadzam się. Pierwszy mecz od dawna, k którym tyle się działo w ataku. Efekt przesunięcia wyżej linii pomocy i powiększenia odstępu od linii obrony.
Skalkulowane ryzyko, ale zaważyły 3 czynniki, których splot jest mało prawdopodobny, a jednak się zdarzył: kiepska skuteczność, błąd sędziego, kontuzja kluczowego obrońcy w kluczowej akcji rywala.
Bliżej było 3:1 niż 2:2 a jednak. Po prostu. bywa w piłce.
0
Oczywiście że jest, jednak w perspektywie połowy sezonu w tamtym roku, już miał dzięki pomyłkom + kilka punktów. W sezonie mistrzostwa Mou +7 bodaj. Tak się składa, że oba przypadki to jedyne mistrzostwa Realu w ostatnie 10 lat.
Nikt nie przeczy , że są przypadki kiedy Real na prawdę jest krzywdzony w meczu - jednym kardynalnym błędem, czy wieloma. Tylko w jakiejś dłuższej perspektywie zazwyczaj albo zyskuje, albo traci mniej na tych błędach. To jest Clue.
0
W kółko Macieju.. od 10 lat z 7 mistrzostwami. Nie jest najgorzej.
Z drugiej strony można się też czepiać. Tak jest fajniej.
1
Gdyby to działało, to Ronaldo, Suarez, Gabi i paru innych dostawaliby MVP w tym względzie.
1
Dziwisz się?
Mnie obchodzą błędy w meczach Barcy. Jakoś tak się składa, że Barca na błędach w większości traci - w tamtym sezonie np. mistrzostwo - więc jest też ktoś kto zyskał.
Bilans względnie łatwo policzyć, więc to nie jest żadna "fobia" ale dyskusja o faktach.
jeśli bezpośrednio zyska Celta, to nie jest to dla mnie taki wielki problem, jak fakt, że stwarza to okazję do tego by bezpośredni rywale nadrobili - Valencia, Atleti, Real.
Żadnej filozofii.
1
łagodnie rzecz ujmując - ale co to zmienia w przypadku Barcy, której odebrano 4 punkty w 2 meczach?
Jak te pomyłki na niekorzyść/korzyść Realu w porównaniu z tamtym sezonem choćby się wyrównają, to się zdziwię.
Co więcej, na Razie to Real nawet nie jest rywalem Barcy, bo po drodze jest Valencia, Atletico.
Pewnie, że te punkty są ważne, ale na razie te 4 punkty Realowi nie dałyby nawet 2-go miejsca, bo macie słaby bilans.
A prowokujący nick, raczej nikt obcy Ci nie wymyślił, więc nie zdziw się jak błotem dostaniesz.
0
warto by tę wiedzę uzupełnić tę wiedzę o % rozkładzie opcji
0
Napastnik MOŻE się pomylić i 1000 razy jeśli wykorzysta 1001 sytuację, to wszystko część gry. Błędy, żadnego kalibru, popełniane przez sędziów nią nie są.
Możesz sobie wymyślać jakie chcesz teorie, ale fakty są takie.
Jak bank, operator komórkowy, ktokolwiek wystawiając Ci rachunek, rąbnie się o 100-200 zł, to co? Zadowolisz się mailem, że tak, owszem błąd był, ale teraz to już sobie zarób 100-200 zł więcej, bo w zasadzie oni mają ciężką pracę, a Ty jak masz ambicję to powinieneś i tak więcej zarabiać?
Brawo Ty
4
Sevilla widziałeś jak była bezradna, do gola na 1:1? Valencia? To samo - prowadzenie po nieuznanej bramce dla nas i remis im uratował sędzia de facto. Celta podobnie.
Słabsze 2-połowy to efekt słabych zmienników. Po prostu.
Jeśli trapieni błędami sędziowskimi, kontuzjami, straciwszy 2-go najlepszego zawodnika, wciąż prowadzimy w lidze, ze sporą wciąż przewagą, to reszta to już czepianie się.
Co więcej, Real w tamtym sezonie dostał oklep od wszystkich z top 4 a nawet top 6 miał wielkie problemy. Mistrzostwo wygrał na "ogórkach" jak ich nazywasz i na punktach, które Barca (z różnych przyczyn) na nich straciła.
Co więcej Real 3 sezonu Mou, klepał Barcę Vilnowy jak chciał. To był wręcz zespół anty-Barca, a proponuję spojrzeć na tabelę tamtego sezonu, jak bardzo się to kluczowe dla mistrzostwa okazało.
Oczywiście, że zwycięstwa z klubami czołówki są niezbędne i prestiżowe, ale de facto, wcale nie muszą przesądzać o mistrzostwie. Z Juve Barca kontrolowała mecz, mimo rezerwowego względnie składu. To też wartość, która o mistrzostwie zadecyduje bardziej niż mecze z topem.
10
Uwielbiam po takich meczach, po kolejnym kardynalnym błędzie sędziego, zabierającym nam już w sumie 4 punktu w ostatnich 2 meczach, to samobiczowanie.
Zalecam przerzucenie się z Barcy na jakiś klasztor. Tam postawa "nadstaw drugi policzek/pośladek" jest w cenie.
Nie da się zawsze strzelić 2 bramek więcej niż rywal, licząc że sędzia tym razem tylko jednej prawidłowej nie uzna.
O ile w meczu z Valencią, generalnie śedzia znów popełnił wielbłąd, ale mniej więcej równo sędziował, tak dziś Celta na błędach ewidentnie korzystała - od tych najmniejszych (rożne, auty, faule), przez większe (brak jeszcze kilku kartek, długą grę na czas), po największe - nieuznane prawidłowe gole.
Sędzia po prostu strasznie chciał udowodnić, że nie boi się sędziować meczu Barcy, że nie będzie miała fory i robił to tak mocno, że przegiął w drugą stronę.
Dlatego to było frustrujące.
Ta sytuacja z ewentualnym karnym po ręce gracza Celty - sporo to też zmienia w mojej optyce, bo jeśli faktycznie sędziowie mają zalecenie to gwizdać, to już 2 wielkiego babola zrobili, ale samo zalecenie mnie nie przekonuje, bo odbicie się piłki od innej części ciała, nie czyni jej często mniej losową.
Co do meczu - Bardzo ciekawy, emocjonujący i choć nie rozstrzygnięty na naszą korzyść, to nie był zły mecz Barcy wcale. Trochę za wielka dziura między pomocą a obroną, ale świetnie 45 minut w ataku, a później kolejne 25.
W obronie ze 3 błędy - w tym jeden to kwintesencja pecha - nieodgwizdanie rożnego dla Barcy, kontuzja Umtitiego....
Generalnie naprawdę Barca grała efektownie i efektywnie. Brakowało mi Robrto za Rakitica w pomocy i Samedo - lepszego w defensywie i szybszego na PO.
1
To czemu Real, Atletico, Valencia nie muszą wygrywać 4-5:0 bo im sędziowie co mecz nie uznają gola-dwóch?
Czemu Barca musi?
Bzury.
1
A przeciwnik to wychodzi po to, by naprawiać błędy sędziów. Gadanie.
Sędzia jest od tego, by sędziować, a nie by stanowił "obiekt empatii", jak ma ciężką pracę i by mu hurtem wybaczać wszystkie byki i jeszcze za niego je de facto naprawiać (strzelać o 2-3 bramki więcej niż rywal bo sędzia się może pomylić i nam 1-2 zabrać).
Dziś sędzia był z kosmosu. Mnóstwo darowanych kartek Celcie, mnóstwo prostych sytuacji, z pomyłkami (rożne, auty, faule), na których Celta korzystała, albo po których strzeliła jednego ze swoich goli.
Ja mam wrażenie, ze nie grająca złego meczu Barca, obojętnie co by nie zrobiła, to gdzieś by się zdarzyła sytuacja, w której punkty byśmy stracili - właśnie a to by się dał nabrać sędzia na nura graczy Celty w polu, a to jakiś wolny w niebezpiecznym miejscu.
Czasem po prostu się nie da wygrać, jeśli sędzia się tak dramatycznie myli.
0
śądzę, ze tak się stanie. Nawet jeśli nie formalnie, to tak mało prestiżowy puchar, zostanie po prostu "olany" przez kluby występujące w klubowym mundialu FIFA, albo przez brak wystawienia drużyny, albo wysłanie kompletnych rezerw.
0
Absolutnie nie - Rakitić powinien zejść do zawodnika z piłką - obejrzyj jeszcze raz akcję -
Faktycznie Rakitić z 15 metrów odcina wzrokiem możliwość ścięcia do środka....
To że później "podrobił" do Guedesa, który już odegrał piłkę do Gayi nic nie zmienia. Był tempo za późno. Zostawił Samedo z 2 zawodnikami, a później krył już nie biorącego udziału w akcji gracza Valencii.
Umtiti nie zachował się idealnie - ale nie zmylił tym kroczkiem Ter Stegena - ten i tak wyszedł do strzelca gola,, więc de facto nie miało to wpływu. Rodrigo wyskoczył zza jego pleców, a ktoś musiał ubezpieczyć odegranie na okolice 11 metra, gdyby na takie się Gayia zdecydował.
Niemiec też zrobił wszystko poprawnie, po prostu mając już niemal piłkę na rękawicy, został uprzedzony przez strzelca.
Tę akcję najłatwiej było zabić w momencie zagrania do Gayi - Samedo powinien pójść za LO Valencii a Rakitić doskoczyć od razu do Guedesa, tylko był za daleko.
0
Ja pierwszy raz na niego zwróciłem uwagę, w pre-sezonie Martino. Tam grali głównie młodzi zawodnicy, a w meczach z Bayernem, który zlał nas sezon wcześniej 7-0, młodziutki Roberto wyglądał jak profesor.
Grał taką 8/10 - rozgrywał, cofał się, pokazywał do gry. Rewelacja.
Później niestety wrócili Fabregas, Xavi a gra stała się statyczna i przewidywalna (na tle wciąż świeżych wspomnień sezonów Guardioli, strasznie irytował ten brak jakiegokolwiek ryzyka w rozegraniu).
Później Roberto wchodził na jakieś ogony, ale chyba naczelnym przykazaniem Martino było "nie tracić piłki" więc głównie grał do tyłu, nie ryzykował, a i tak notował straty. Też już myślałem, że nic z tego nie będzie.
Na szczęście, Lucho choć zawalił w mojej ocenie z Grimaldo i kilkoma innymi talentami, Roberto odzyskał dla Barcelony.
Teraz Roberto jest gotów by być naszym kolejnym wielkim pomocnikiem.
0
Akurat tamta akcja to faktycznie wina Samedo. Miał dwóch zawodników do krycia - tego z piłką i idącego na obieg. Co miał zrobić? Sklonować się?
Rakitić nawet nie ruszył do pomocy, a Samedo zaatakował gracza z piłką, a potem choć nie przeciął podania do Gayi, to chociaż go gonił.
1
Generalnie, sporo "elity" z władz la liga, zachowało się, jakby tych wypowiedzi nie słyszało. Trochę dziwnie, biorąc pod uwagę, że uśmieszki Pique śledzą i karzą z pełną ostrością.
Nie mówię, że Simeone jest jakoś faworyzowany - wręcz przeciwnie - Atletico nikt nie pomagał. Wiele decyzji widziałem na ich niekorzyść, w tym te w meczach z nami.
Chodzi mi o to, ze albo te wypowiedzi były sformułowane tak, że albo trudno udowodnić coś w sądzie, albo faktycznie nikt się tam niczego nie boi, nawet jeśli koś ze środowiska, jak Simeone, demaskuje ten burdel.
Dopuszcza się do okoliczności, w których sędziowie są słabi, gwiżdżą na "tak mi się wydaje", a stosują kryterium "tych lubię" gdy mają się pomylić.
Nie sądzę że ktoś celowo wypacza wyniki, wpływa na nie.
W Hiszpanii po prostu nie ma takiej potrzeby - sympatie klubowe wśród sędziów, są tak samo % jak wśród reszty społeczeństwa i pewnie wystarczy, ze sędzia wahając się, w przypadku Realu, zachowa się tak, by ich nie skrzywdzić, a w przypadku Barcy zda się na los i ma 50% skuteczności błędów. To już przewaga, która w połączeniu z nieco gorszą dyspozycją, może zdecydować o mistrzostwie.
To takie zwykłe, ludzkie.
Natomiast w przypadku mniejszych drużyn, o ile nie grają z wielkimi to tak nie działa - Ci sami, słabi sędziowie, podejmują losowe decyzje. Nie mogą sędziować drużynie z regionu, z którego pochodzą, sympatie poza lokalnymi lokują w Realu lub Barcy, więc w przypadku meczy innych drużyn, są na prawdę tragiczni, choć często równie kretyńskim błędem, którym przyczynili się do wygrania 1 meczu, okradają w drugim. tak wyglądają realia tych "mniejszych". Tylko w ich przypadku, one trudno jest strzelić "1 gola więcej" z każdym i gdy błędy kosztują spadek, to ten sam kaliber co utrata przez nie mistrzostwa.
0
Suarez ma tyle w 3 mecze :)
0
z Deulofeu :) z poprzedników, to Alexis też go denerwował :)
1
Ach i takie spostrzeżenie -
Wielu twierdzi że zawodnicy Barcy to wybitni aktorzy. Nikogo nie trzeba oszukiwać - Suarez nawet jak po prostu źle spadnie na plecy, to już się wszyscy spodziewają symulowania, mimo że się od razu podniósł.
Tym niemniej, dziś Zaza po przyjęciu piłki składający się jak scyzoryk, kiedy sam Vermalena trzymał, a była to tylko epizod tego kładzenia się graczy Valenci, nie mówiąc już o tych marnych próbach wymuszenia karnego.
Tak jest w każdym meczu.
Wszyscy widzą, ze gracze Barcy aktorzą, bo są w tym marni. Tymczasem w każdym zespole, jest kilka tak utalentowanych jednostek, że na naszym tle wyglądają te zarzuty zabawnie.
9
Tragiczny błąd Rakiticia przy golu Valencii - zbagatelizował sytuację, nie asekurował Sameda ani przy Gayi,, ani nie podszedł zamiast niego w pierwszym tempie. Straszne.
Umtiti akurat dobrze się zachował, bo najpierw szedł za akcją, ale później jak był duży kąt, to ubezpieczał wycofanie bardziej na 11 metr. Z podaniem na pierwszy słupek, powinni sobie poradzić bramkarz i drugi obrońca. Tu gracz Valencii miał ciut szczęścia bo 15 cm wyprzedził Ter Stegena, a Vermalen miał też pół kroku straty. a jest lewonożny - gdyby był prawonożny, to może lepiej zachowałby się na wślizgu...
0
"A ile razy mu się należała, a nie dostał ?" A ile razy, dyskutuje bo rywale nie dostają kartek, choć faule sa ewidentne, albo wielokrotne? Ja uważam Twoją opinię za krzywdzącą i uproszczoną.
"albo czasem napisać wręcz coś głupiego, żeby podkreślić głupotę komentowanego wpisu."
mnie to wygląda na ironię./szyderstwo, za które się obrażasz w moim przypadku./
"Co było krzywdzącego w mojej opinii ? Fakty są takie, że postawa Suareza z postawa sportową i fair-play ma niewiele wspólnego (..) -
no i właśnie - np. ZP dostaje się za" Overal performance on and off the pitch". W tym Fair-play. Można by się spodziewać, że Ronaldo, który jest z fair-play jeszcze bardziej (dużo bardziej) na bakier, niż Suarez, (który raz został ostentacyjnie zignorowany w nominacjach z powodu zachowania), również poniesie karę za swoje "występki". Nic takiego nie ma miejsca. Rywalizuje w "plebiscycie znawców" jak go określiłeś, wedle tej samej taryfy co uczciwy Messi.
To jest choćby niesprawiedliwe. To w tym kontekście, wywoływanie Suareza, jest akurat zgodne raczej z duchem Biblijnego przysłowia o belce we własnym oku i drzazdze w oku bliźniego.
"A nie zarzuciłeś mi czasem, że mam podwójne standardy moralne ? "
Tak, w konkretnym przypadku - ocen wydarzeń boiskowych. Hipokryzja jest cechą charakteru. podwójny standard "moralności"/etyki danego postępowania, może dotyczyć konkretnego warunku (przynależności klubowej sprawcy). Dla mnie to nie jest oczywiste przeniesienie 1:1.
"Nie twierdzę, że mnie obraziłeś, pytałem gdzie ja Ciebie obraziłem."
no dla mnie zarzut personalnych wycieczek jest dość oczywisty. Nie da się napisać, że personalne wycieczki dotyczą dyskusji. Mogą powstać w jej wyniku, ale to zabieg erystyczny, o konkretnej definicji. Zarzucając mi go, twierdzisz, że próbuję Cię dotknąć osobiście - po cechach charakteru/wyglądu/upodobaniach, w sposób, który ma na przykład zdyskredytować Twoją zdolność do uczestnictwa w dyskusji. Według mnie, to mniej więcej tak, jakbym Cię próbował obrażać.
"jednak w Barcelonie byli i są zawodnicy, którzy nadużywają takiego zachowania. (...)" no i znów wracamy do punktu wyjścia. Piszesz o czymś oczywistym. Ja przywołam przykłady - Marcelo, Balea, Ronaldo, Pepe, Carvajal, Casemiro, Alonso, Arbeloa, Ramos. Wszyscy oni to symulanci pierwszej wody, choć nie z równą częstotliwością.
Pepe, Alonso, Arbeloa, Ramos, Casemiro, Ronaldo, dodatkowo potrafili umyślnie i sukcesywnie próbować komuś zrobić krzywdę. Często bez piłki. (nie licząc nawet odcięć od prądu, jak Marcelo, Carvajal).
Co więcej Busquets symulował perfidnie raz. W meczu z Interem. Wszyscy to widzieli. Do kategorii symulantów wrzucasz go bezwiednie, podczas gdy symulacja to po prostu upadanie bez kontaktu z rywalem, szukanie tego kontaktu, by dać pretekst. Neymar też w pierwszym roku był daremny, ale później naprawdę symulował rzadko, kiedy się okazało, ze Hiszpańscy sędziowie, usiłując go "wychować" nie tylko nie gwiżdżą symulek, ale jeszcze wiele prawdziwych fauli nie odgwizdali.
"jak chociażby nie tak dawno faul na Di Marii w remontadzie z PSG" - a to akurat słaby przykład. Tam nie było ani cwaniactwa, ani gry aktorskiej. Nie trafił w piłkę, lub raczej zrobił to przez nogi, ocenę pozostawił 2 sędziowskiej, którzy nie widzieli faulu. Przyznał się do tego że faul był po meczu zaraz, co chyba nie miał odwagi uczynić Ramos, Alonso czy którykolwiek z Realowych brutali i oszustów, kiedykolwiek.
Jestem w stanie przytoczyć przykład na to zachowanie, o którym wspomniałeś o wiele "lepszego sortu", tylko absolutnie nie zaprzeczam że Masche to cwaniak, a i aktorzyć mu się zdarza, ale nigdy nie próbował zrobić umyślnie komuś krzywdy. Jeśli tak bywało, to raczej dlatego że był spóźniony, ktoś za szybki.
", czy też w jednym z El Clasico faulował bodajże Ronaldo,..." Tam akurat chyba więcej przypadku było, ale decyzja była zła, bo sędzia powinien przypadkowe wpadnięcie na siebie graczy bez piłki po prostu puścić. To było clue sytuacji.
Wtedy Higuain miałby szansę na swojego 3 gola przeciw Barcelonie o ile pamiętam. (ilość mówi przy okazji, jak wielka to była szansa :), mówiąc prześmiewczo.
"Barca grała piłkę piękną dla oka zanim przyszedł Guardiola, z jego przybyciem dorzuciła do swojej gry aktorskie sztuczki i nie wmówisz mi, że jest inaczej. "
Absolutnie krzywdząca teza. Co więcej nie potrafisz wykazać, że statystycznie zawodnicy Barcy mieli więcej takich "przypadłości" niż jakakolwiek drużyna.
Ja powiem inaczej - zawodnicy Realu, nie grali ładnie - byli chaotyczni, przegrywali, aktorzyli i byli brutalni. Przyjście Mou, wzniosło tylko 2 ostatnie cechy na najwyższy poziom. Później w spadku zostały. Ronaldo epickim uosobieniem boiskowego nurka był, jest, choć prawdopodobnie będzie mniej, bo z racji przesunięcia na "9" ma połowę mniej kontaktów z piłką niż dawniej, a więc okazji do aktorstwa.
"Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć i chyba nikt nie potrafi. "
Nie chodzi mi tu o hipotetycznie rozpisane scenariusze, ale jeśli Real ciśnie 90 minut, jest 0:0, a w 80 powinien mieć karnego, a kilka chwil wcześniej zawodnik rywala powinien dostać kartkę koloru czerwonego, to to dość klarowne.
W takich zestawieniach "tabela bez błędów sędziowskich", w których celują angielskie media, choć najczęściej piszą o BPL, są względnie jasne kryteria - rzadko się dopisuje takie karne choćby 60/40% jako gola, natomiast nieuznaną prawidłową bramkę, lub nieodgwizdaną sytuację z karnym w końcówce - już tak. Warto w ocenie zdać się na ludzi którzy o tym piszą z racji doświadczenia i może jako kibic Realu się dogrzebałeś do takich źródeł.
"Fakt jest jednak faktem, że błędy były poważne i wespół ze słabszą grą kosztowały Real punkty. "
Wiem jak to jest, bo tak "passa sędziów" trapiła Barcelonę więcej niż połowę rozgrywek. Forma nie była rewelacyjna, ale spotkania na styku często przegrywaliśmy/remisowaliśmy przez błędy sędziów i to ewidentne i oczywiste.
0
"Ot chociażby świeża sprawa, jak "ośmieliłem się" zwrócić uwagę na błaznowanie Suareza(..)"
Przecież to doskonała ilustracja tego co napisałem wyżej. Wytykasz komuś, to, co piłkarze Twojego klubu robią nagminnie. O to mi chodzi, a nie o sam fakt machania łapkami.
Chodzi o różnicę - ja nie szukam poklasku/sensacji/posłuchu (nie wiem co Tobą kieruje), wchodząc na stronę rm.pl i rzucając pod dyskusją o niesłusznej kartce dla Ronaldo, tekstu "Wg mnie powinien przed pierwszym gwizdkiem dostawać żółtą kartkę, wtedy mniej błaznuje, a więcej gra".
Jak widać, przy wszystkich podobieństwach, które zauważasz, różnica jest jednak diametralna.
Nie szukam prowokacji, spięć w pierwszym zdaniu dyskusji na stronie "obozu rywala", dziwiąc się, że ktoś jednak zareaguje, choćby ironią, a kiedy zareaguje wołając o krzywdzie i "atakach personalnych".
"A to nie jest personalna wycieczka " - nie to dokładnie to co napisałem - MOJA OCENA Twojego postępowania, sposobu w jaki mierzysz rzeczy w zależności od pochodzenia (Real/Barca - bo o tym się wypowiadam). Nikt choć trochę rozsądny, nie będzie tego generalizował na ocenę całej swojej osoby. Chyba że mu zależy, by wcielić się w pokrzywdzonego. Na to nic już nie poradzę.
"Jeśli w drużynie, której kibicuję są symulanci, to nie wolno mi tego wypominać innym zawodnikom " Oczywiście że można, ale warto robić to z klasą, lub w kontekście, a nie przy okazji zupełnie od czapy kartki, wygłaszać dodatkowo krzywdzącą opinię a potem obrażać się na reakcję.
"Nie przypominam sobie również, żeby ja Ciebie próbował obrażać."
Przypomnij gdzie zarzuciłem Ci "hipokryzję" czy "obraziłem". Chyba jednak po prostu przesadzasz.
A co do Ramosa, Ronaldo. Nie twierdzę, że nie widzisz ich wad, tylko jakoś zawsze na poruszenie ich w kontekście dyskusji o graczach Barcy, wracasz do pytania czemu przywołuję ich przykład.
Bo to właśnie przykład. Bo to klarowne personifikacje zachowań, które wcale w Barcelonie powszechne nie są - symulanctwo (teraz Suarez, Alba - o wiele więcej grało u nas graczy, którzy symulanctwem się nie plamili nigdy - Messi, Xavi, Iniesta, Puyol), czy agresywne, wręcz niebezpieczne dla zdrowia rywali zachowania (takich ostatnio [10-15 lat?] nie było u nas celowych).
Gdy schodzisz na wady graczy Barcy, czego się spodziewasz? Wszyscy będą sobie potakiwać, "poklepiemy się" słownie po pleckach? Po co?
Zakładam, ze Twoja krytyka Suareza, czy taki tekst jak powyższy, zupełnie oderwany od tematu newsa, krzywdzący, jest pisany w jakimś celu. dyskutując usiłuję dojść w jakim, jednocześnie przypominając, że na tekst "moralnej wyższości" to pada ze słabej strony.
"ale kilka sytuacji wręcz klarownych. " - teraz jeszcze ważne przy jakich wynikach. Jeśli kosztowały Real porażki i są naprawdę klarowne, warto sobie wynotować. Użyj tego argumentu, nadaj mu sensowną jakość, a nie anegdotyczną wyliczankę. Są też portale, które liczą "hipotetyczną tabelę". Tez ciekawe wnioski się nasuwają, widząc jak wielki wpływ ma na rezultaty czynnik określany "część gry", przez naiwnych, czyli właśnie błędy sędziowskie.
Przy czym wiele z nich nie trudno wyeliminować.
"Tylko w tych 4 meczach, Real stracił 9 punktów" - czyli wszystkie by po tych karnych by wygrał? Ok, faktycznie nie pomagają.
Choć osobiście nie liczyłem ani w tamtym sezonie, ani w sezonie Mistrzostwa Mou, karnych (choć nie wiem czy były 100%), jako bramek i to takich, które zmieniały wygrywającego mecz.
Te punkty które liczyłem jako stracone/zyskane przez Barcę to nieuznane prawidłowe bramki, lub uznane nieprawidłowe. Zwykle spalone, lub rzadziej takie jak ta Barcy z Betisem. Na sztuki można policzyć akcje, które wykraczały poza ten schemat, a decydowały o wyniku - w tym sezonie Mou, kiedy Higuain obronił ręką strzał Soldado w końcówce, czy mecz Osasuna - Barca, kiedy w polu karnym Osasuny, chyba Messiego wycięto w akcji na 2-3 dla Barcy, w klarowny sposób, poszła kontra i kilkanaście sekund później Osasuna strzeliła na 3-2. A to była 89 minuta, czy jakoś tak. To wypacza mecz, bo nawet jeśli nie zwycięstwo Barcy po karnym, to na pewno nie zwycięstwo Osasuny.
Ale na pewno warto zbierać i notować takie smaczki, choćby jako argument za technologią, za wspomaganiem sędziów, by udowodnić jak często się mylą bez tego.
W Hiszpanii układ jest jeszcze trudniejszy, bo dochodzą sympatie klubowe, historia itp.
3
Nie wiem tylko co bardziej - czy brak kreatywnego pomocnika, czy dynamicznego skrzydłowego jest bardziej uciążliwy w ataku, jednocześnie umożliwia asekurację obrony.
Złotym środkiem są płuca z żelaza, ale to trzeba mieć gromadę dwudziestolatków,
P.S.
Wczoraj to Leoś zagrał w obronie jak nastolatek - parę razy takie powroty, agresywnie po piłkę, próby odbioru, doskok. Fajnie było sobie przypomnieć jak to wygląda.
Zastanawiające tylko, że sędziowie zwykle odgwizdują takie faule Messiego, jakie na nim, nikt nawet nie zwraca uwagi. To aż zabawne, że kiedy się fauluje Messiego, to wszyscy tak się przyzwyczaili do tego, że jest filtr "co trzeci faul". Kiedy Messi mocniej doskoczy, to i rywale i sędzia są chyba tak zaskoczeni, ze pierwsi się kładą jak kłody, a drudzy wszystko gwiżdżą (odwrotnie niż Casemiro :)
0
"No tak, Ty piszesz z przekąsem, ja urządzam wycieczki personalne ;) A może to działa odwrotnie ? To ja pisze z przekąsem, a Ty próbujesz mnie "uwierać" ?
Wbrew pozorom mamy wiele wspólnego, "
O racji w tym semantycznym sporze, rozsądza historia Twoich wpisów. Nic więcej nie musze dodawać. Przejrzyj jakiś rok temu o ile pamiętam.
Wspólnego mamy tyle, ze każdy kibicuje swojej drużynie, równie mocno, równie mało obiektywnie się na jej temat wypowiadając. Tyle tylko, ze ja wiem o tej swojej "perspektywie", Ty na próby umieszczenia w kontekście wad swojego klubu, każdej dyskusji, reagujesz alergią i szeregiem retorycznych chwytów.
Co więcej, taka "wrażliwość" na domniemane "personalne wycieczki" strasznie groteskowa. Personalna wycieczka, do coś dramatycznie innego niż to co ja robię - wykazuję że w mojej opinii, masz podwójne moralne standardy oceny zachowań, że z łatwością wytykasz komu rzeczy, które Twoi ulubieńcy robią permanentnie. Twierdzisz że nie widzę kiedy Barca skorzystała na błędach, podczas kiedy wystarczy poczytać moje wpisy i jest to jasne. Kiedy to oczywisty błąd, nie ma problemu przyznać, podczas gdy sam się nawet taką przyzwoitością nie wykazałeś.
W końcu moją kwiecistą metaforę z córką gospodarza, wziąłeś personalnie, jakbyś był paxem, który cię tak namiętnie poleca.
Personalna wycieczka, to odwołanie się do Twojego wyglądu, cech charakteru, które nie mają związku z dyskusją, a dyskredytują Cię jako dyskutanta. Schopenhauer to wymyślił. To jak bardzo Twoje wrażenie jest nieprawdziwe, pokazuje choćby struktura moich wypowiedzi - odnoszę się po kolei, cytując dla klarowności Twoje wpisy.
Jeśli zostaliśmy w tym miejscu, mimo różnicy zdań, to wytłumacz mi proszę na jakiej zasadzie nagle uznałeś że robię "wycieczki personalne"? Abstrakcja jakaś.
Oczywiście, że czasem jestem kąśliwy, ironiczny, sarkastyczny. Z większością Twoich poglądów się nie zgadzam, a z racji nośnika - tekst - sposobem przekazania emocji jest ton narracji, forma wypowiedzi, czasem mocny dowcip, który mam nadzieję sprowokuje inteligentnego odbiorcę po drugiej strony do ciętej riposty, czasem spowoduje niekonsekwencję w odpowiedziach, której mogę użyć dalej.
Nigdy nie obrażam, a na pewno dyskusji w necie nie traktuję osobiście.
Jeśli ktoś jest nie wart uwagi, małostkowy, nudny, złośliwy, spamuje to zdarza mi się blokować i tyle. Nie bawię się w "obrażanie". szkoda życia.
Jeśli poczułeś się urażony - nie było to moją intencją. Tyle mojego podsumowania.
P.S.
Te 14 karnych to takie mocno naciągane, bo choć Barca na arbitrów narzekać nie może też gwizdano spalone przy sam na sam itd.. Takich sytuacji 50/50 gdzie nie ma 100% pewności, a obie decyzje się wybronią, nawet w ofensywnej interpretacji gry, nie liczyłbym do tej statystyki.
Ramosa zaś mi w ogóle nie szkoda, bo za to co robił w karierze, taki kuksaniec to najmniejszy możliwy powrót karmy, co nie znaczy, że nie powinien zawodnik Atletico zostać ukarany. Nie będę jednak oszustem, twierdząc że szkoda m Ramosa którego nie szanuję, uważam za boiskowego chama i zbira.
7
Ależ mnie wnerwiał Suarez symulkami... Ale mnie zęby bolały jak na to patrzyłem....
Najgorsze, że o ile mecz generalnie nie porywający delikatnie mówiąc, tak taktycznie pięknie Barca. Zrealizowane wszystkie cele. Zwycięstwo byłoby tylko wisienką na torcie.
Niesamowity Iniesta, chyba najlepszy mecz od długiego czasu, bo równy w te 80-kilka minut, świetnie pracujący, kreatywny, z pomysłem. Bajka.
Niesamowicie Pique, bo jak na obecną formę, to wręcz wystrzał z armaty :)
Ter Stegen, jak Bufon w tamtym sezonie - trzyma wynik, kiedy jest moment słabszej gry drużyny.
Ja jestem usatysfakcjonowany wieczorem.
0
"Suarez nawet jak ewidentnie gryzł Chelliniego to się wypierał i próbował się wykpić, symulując że to jemu krzywda się dzieje. "
A Ronaldo jak kogoś kopnął, to pobiegł i się przyznał. Teraz to już odlatujesz. W czym Cię niesprawiedliwie traktuje? Spodziewając się kontaktu z rzeczywistością?
Mnie piszesz o byciu fanem Realu nie Ronaldo, a potem konsekwentnie mnie rozliczasz z zachowań Suareza? Trochę jak Kali.
" cóż to takiego zrobiłem w poprzednim sezonie, żeby odczuwać wstyd do wchodzenia na tą stronę ? "
Przeczytaj kontekst - nie pisze o Twojej osobistej odpowiedzialności, ale o sezonie-dwóch w których Real korzystał tak wiele na błędach sędziego, aktorzonych karnych Marcelo z Wolsfsburgiem, decydujących o dostaniu się do finału LM, zrachowaniach Ronaldo (4-krotne uderzanie rywali bez piłki!) które mu uszły płazem, że teraz wypominania ekspresyjności Suareza, to kpina.
"Niejednokrotnie jednak to rywale są surowiej karani niż Barca, bo w końcu zewsząd wychodzą komunikaty, że "gwiazdy trzeba bardziej chronić". "
Tylko Ronaldo się zazwyczaj chroni, a Messiego tak przyzwyczajono się że nie pada, że małych fauli na nim - wciąż fauli - nawet się nie gwiżdże.
"A domaganie się kartek, odgórnie przykazane karaniem osoby domagającej się, jest chlebem powszednim dla pewnego środkowego pomocnika drużyny z Katalonii."
To chyba gra tez w Realu i to na wszystkich pozycjach, bo widziałem miliard takich zachowań w wykonaniu graczy Realu.
"co ma do tego Ronaldo " - podobnie naganne zachowania? Nie jako jedyny, ale najbardziej widoczny,
"natomiast smuci mnie trochę obecne zachowanie "kibiców"."
No jak widać nie odstajesz od wzorca pychy który tępisz, bo sam oceniasz kto jest "kibicem".
" że to bardzo duże szczęście, że nagrodę dla najlepszego zawodnika roku, przyznają osoby związane z futbolem i mają o tym jakiekolwiek pojęcie,(...)"
Tylko w ocenie osób które nie maja o tym pojęcia jak widać.
"Dziwi mnie troszeczkę Twój ton wypowiedzi, zawsze byłeś raczej spokojny i unikałeś wycieczek personalnych w moją stronę. Widzę, jednak że wreszcie wychodzi Twoje prawdziwe "ja". "
Och, ja tylko piszę z przekąsem. Specjalistą od "wycieczek osobistych" jesteś Ty i zajrzyj w swoją historię postów do mnie, żeby sobie odświeżyć pamięć.
Internet nie zapomina.
Jak widać odrobina ironii pozwala Ci wejść na poziom moralnej wyższości.
Ok. by skończyć to w tym momencie, napisz co masz ochotę, a ja od odpowiedzi się powstrzymam. Do nieusłyszenia.