0

Jest spora różnica. Umtiti chciał do Barcy, jest tu szczęśliwy i nie myśli o "poszukiwaniu nowych wyzwań", co nie znaczy, że delikatna podwyżka i zwiększenie klauzuli nie powinny nastąpić.

1

oczywiście że to co napisałem to uproszczenie. Nie będę się bawił w społeczno-socjologiczne analizy wyników wyborów.

"Tylko że prawda jest taka, że większość wyborców PIS to ludzie starsi"
- to zdanie oczywiście przedstawia relatywną część wyborców pis nie w porównaniu do wyborców innych partii politycznych, ale jako wyborców pis w grupach wiekowych powiedzmy do 20, do 40 i powyżej roku życia i powyżej.
Tu przewaga tych "powyżej" nie podlega dyskusji i jest charakterystyczną cechą wyniku wyborczego.
Tak jak każda partia ma swój elektorat, tak pis podobnie. Dodatkowo sprawę zafałszowują jeszcze raczej powody głosowania na pis w wyborach parlamentarnych (spora grupa osób, która głosowała przeciw po, a nie z miłości do pis) i myślę że w grupie najmłodszych wyborców jeszcze pis stacji przy najbliższych wyborach (co nie znaczy, że nie zyska znacznie więcej w tej grupie powyżej powiedzmy po 40 roku życia).

Dla mnie jest konkretny wniosek - na pis głosuje w przeważającej części elektorat bardzo "betonowy" tzn o już ustalonych preferencjach, zmobilizowany, ale jednak z konkretną "datą ważności" Ci ludzie nie staną się młodsi.
Wcale przy tym nie jestem złośliwy. To po prostu fakt.

Z drugiej strony, wyniki głosowania wśród najmłodszego elektoratu, tez są zawsze raczej ciekawostką niż "potencjałem" dla partii.
Kiedyś Piłsudski powiedział "Kto nie był socjalistą za młodu, ten na starość będzie skurwysynem", w odpowiedzi na zarzuty swoich wyborów politycznych. Dziś trochę inne warunki i polaryzacja poglądów sprzyja nonkonformizmowi w tej kwestii (młodzieńczy bunt), co nie oznacza, że większość tych 18-19 latków nie dorośnie i nie ustabilizuje poglądów i raczej nie oznacza to, że za 20 lat, Korwin będzie zmieniał konstytucję w pojedynkę.

Pis jest partią wodzowską. Wpływ autorytetu było widać po po za tuska - nie wypływały tam wewnętrzne spory. pis jest o wiele bardziej zróżnicowany wewnętrznie (w swoim zbiorze wartości, ale jednak) niż tamta po. Pomyśl jak będzie wyglądało przejęcie schedy po kaczyńskim?

Krótko mówiąc. Perspektywy pis są dość jasne. Narracja tej partii, jest zbudowana na elektoracie wykluczonych społecznie, a więc o najniższych dochodach. Tymczasem od początku transformacji, rozwijamy się względnie stabilnie. Poza pierwszym reformatorskim okresem, nie zrobiliśmy nic, co by ten rozwój przyspieszyło, ale też żaden rząd, nie narusza pewnych podstawowych zasad na których jest zbudowany. Oczywiście zmieniają się jego podstawy, akcenty, ale on jest i dzięki niemu, w relacji do siły nabywczej, zarabiamy już jak w co biedniejszych krajach UE.
Obecny rząd usiłuje ciąć gałąź na której siedzi, nie bardzo wiem w imię czego, bo narusza system prawny zamiast go reformować, ale i to nie przełoży się szybko na utratę zaufania (choć hasełko "repolonizacji" już może).
W takich okolicznościach, choć zawsze rozwarstwienie dochodów będzie istniało, to najniższe, socjalne ich poziomy, zaczną powoli dawać szansę w miarę normalnego życia. Wtedy wyborcy pis odwrócą się od tej partii, w znaczniejszej części, lub pis zmieni retorykę, ale to już gdybanie.

Podsumowując - teraz już chyba wiesz co mam na myśli, mówiąc o raczej usychającym źródle niż morzu możliwości, kiedy piszę o elektoracie pis.
Oczywiście nie przeczę, że inne parie (może poza psl) nie mają podobnego problemu.
Brak jest rzeczywistej różnicy, osi sporu, nad którą można się wznieść konstruktywnie, dla dobra kraju i również bronić swojego poglądu, również dla jego dobra. Jest zamiast tego spór personalny, uraza, kaczyńskiego do tuska, zemsta, małostkowe uczucia jednych do drugich, które zawładnęły sporem politycznym, spychając gospodarkę, reformy na drugi plan.

0

o fantazję Mundo Deportiwo. Ułańską dodajmy. Może Simeone przyciął równo osobiście cała trawę, tylko udał się do wróżki, ta powiedziała mu dokładnie skąd będzie strzelał Messi i tam specjalnie zostawił trawę do kolan, tylko pomalował tak, by w transmisji nie było widać... Niezły agent ten Simeone.

1

1:1 po pierwszej połowie, w której Atletico miało kilka świetnych szans i drugiej, w której takich szans kilka mieliśmy my, to dość sprawiedliwy wynik. Żadna drużyna nie zrealizowała swojego planu, ale wobec zmęczenia, podróży, małej ilości treningów, taki "kompromis" nie jest wcale zły i pozostaje docenić punkt, zwłaszcza, że wcześniej wypracowaliśmy sobie nad Realem pewną bezpieczną przewagę.

1

Sędzia dziś popełnił jak dla mnie 3-4 błędy. Co więcej jak na La Liga był bardzo konsekwentny w tym co odgwizduje jako faul (poza 2 błędami).
Co prawda obie drużyny zmęczone po kadrach, co wpłynęło na tempo i intensywność meczu, a zarazem ułatwiło zadanie sędziemu, ale tak dobrze sędziowanego w jego wykonaniu meczu dawno nie pamiętam.

3

masz replay od tyłu...

15

Absolutnie nie ma karnego po kontakcie z dłonią, bo piłka odbiła się od brzucha i zawodnik nie miał kontroli nad jej lotem, a już cofał rękę. Totalny przypadek i nie wyczerpuje pierwszej i najważniejszej przesłanki odgwizdania karnego - intencyjności zagrania. Tu bardzo dobra decyzja.

Trzy za to złe - dwa niepodyktowane faule na Messim - ten wspomniany, oraz drugi kiedy Messi minął piłką zawodnika, a jego ruch zatrzymał obrońca wstawiając udo. To po prostu faul bez piłki.
Za to jedna zła decyzja na naszą korzyść - brak rożnego dla Atletico, bo ostatni piłkę dotknął Umtiti.

Generalnie gracze Atletico strasznie się kładli. Tym chyba zaskoczyli, bo zawsze grali ostro. Dziś na kartkę, za złośliwe faule, zapracował Gabi tylko, a i tak miał tylko 2 takie.

0

Dobrze że Luis zaznaczył, że mają poczucie, że zasługiwali na więcej w DRUGIEJ POŁOWIE. Powiedziałbym, że każda drużyna miała swoje 25-30 minut, a większość meczu toczyła się albo w środku, albo na połowie Atletico, ale w taki sposób, że zupełnie niegroźnie dla Oblaka.
W pierwszej połowie Atletico powinno strzelić 2 co najmniej gole, w drugiej my mieliśmy jeszcze ze 2 bardzo dobre szanse.

1

Nie, to był trudny mecz, po bardzo męczącym tygodniu kadrowiczów, na ciężkim terenie. To cenny punkt, a nie strata dwóch. Zwłaszcza że forma nie powalała.

1

ale co mnie obchodzi czyje to media. Jak chcę, to mogę prenumerować przez Internet dowolne media, a znając ciut języków, mieć w tyłku "repolonizację" czy inne propagandowe pracze mózgu.
Jak mam inne poglądy i doszedłem do nich świadomie, to nie da się ich zmienić, choćby z każdego odbiornika tv leciały tylko te bzdury, które wypunktował BOSSS85 niżej. PIS ma mentalność komunistów, i myśli że wszystko się da załatwić swoimi odpowiednikami podobnych metod.
Tylko że prawda jest taka, że większość wyborców PIS to ludzie starsi. To w perspektywie iluś lat, jakiegoś sukcesu, który Polska osiągnie bez względu na rządy, funkcjonując w UE i stabilnym klimacie ekonomicznym, jest droga bez przyszłości, bo niewielu młodych ludzi tak ślepo tej propagandzie wierzy.
Trudno. Mam nadzieję że skończą szkodzić szybciej niż później, ale kryzys ekonomiczny zweryfikuje te rządy, a najwięcej straci właśnie ten najsłabszy elektorat, uzależniony i przyciągnięty socjalnymi transferami.

0

Teraz są 2 a nawet trzy kategorie zadłużenia. Jeno to zobowiązania krótkoterminowe - każda działalność operacyjną, podpiera się kredytami, bo pieniądze się inwestuje. Jeśli masz zwrot z inwestycji na poziomie 1-2% wyższy niż odsetki od linii kredytowej, to nikt nie będzie się bawił zbieranie zaskórniaków. Suma takich zobowiązań, powinna się utrzymywać w relacji do przychodu, obrotu.
Druga sprawa, to dług, będący zobowiązaniami wobec innych podmiotów niż banki - innych klubów, firm itp. Tu kluby się kredytują nawzajem, bo spłata transferu w ratach to nic innego.
Trzecia sprawa w końcu, to to, z czym walczy La Liga. Zobowiązania wobec urzędów itp. Tu Barca nigdy nie miała problemu.
Nie demonizowałbym hasła "dług" bo to znacznie głębsze zagadnienie - trzeba spojrzeć jaką ma strukturę, jak powstaje, jak jest regulowany.
To, że Real i Barca pewnie go mają to jedno, tylko mogą mieć inne struktury zadłużenia, a np. czasowe regulowanie zobowiązań, podwyższa zdolność kredytową, więc redukcja długu Realu, może być przygotowaniem do wzięcia kolejnego kredytu, np. na budowę stadionu czy wielki (200 mln) transfer.

1

Doskonale wiem co to znaczy repolonizacja. To bełkot propagandowy.
Telewizja, gazeta, portal internetowy, to firmy i maja zapewniać zyski. Nie ważne czy są z kapitałem polskim, niemieckim, ugandyjskim czy zanzibarskim.
Przed kłamstwem powinny chronić niezawisłe sądy (a i z ich niezawisłością próbuje pis zerwać), a nie kontrola państwa.
Przykład stadniny to tylko jedna rzecz, ale komunizm nie upadł dla tego ze nie był piękny. Upadł bo był niewydolny gospodarczo, jak każda państwowa własność. Poza jednostkowymi, strategicznymi firmami, kluczowymi dla infrastruktury, a więc bezpieczeństwa, żadna firma nie ma uzasadnienia by była państwowa.
Jeśli ktoś próbuje zrobić pieniądze, proponując typ przekazu mediów, który ktoś chce oglądać/słuchać/czytać, to nic państwu do tego. Jeśli kłamie, udowodnij to przed sądem.
"Repolonizacja" to uzasadnienia, dla obsady kolejnymi aptekarzami, córkami leśniczego i podobnymi dojnymi wszczepami kolejnych firm.

0

Dobra, to nie ma sensu. Myśl sobie co chcesz. Bez odbioru.

1

ale z jakich praw? Praw do czego? Do programu który ktoś chce oglądać?
Co to jest "repolonizacja"? Stajnię w janowie też "zrepolonizowali" i oddali pod zarząd "fachowców" to im konie wyzdychały.
Rozumiem że "repolonizacja" Polsatu i TVN miała by już być przećwiczonym działaniem, mającym na celu by konkurencja TVPIS wyzdychała?

3

"To mam propozycję. Biegnij do Kurskiego..."
To ja wolę kupić płatną telewizję sportową i mieć wybór które rozgrywki mnie interesują, niż żeby mnie ktoś Pietrzakiem uszczęśliwiał na mój koszt.

3

A ja bardzo faceta szanuję, bo to jeden z najbardziej stonowanych, spokojnych komentarzy.
Facet jest z Madrytu, ma pewnie swoje poglądy, ale zamiast jątrzyć, przypomina o wydarzeniach z przeszłości, które łączą kibiców obu drużyn.
Nie rozumiem skąd wynika taka tendencja do doszukiwania się kłamstw. Stadion jest piękny i nowy, Przyjeżdża pierwszy prawdziwy rywal, bo i mecz z Chelsea, to tylko przygrywka. Czemu dotrzymania słowa danego socios, ma być mniej ważne niż to, by ten jeden sezon, przyjechało więcej kibiców rywala na oba mecze wyjazdowe?

1

Nie tak do końca z tą prostą oceną Atleti.
Uwielbiam śledzić ewolucję gry Atletico, jako danie kuchni codziennej, w kontraście do wyszukanych specjałów, którymi raczy Barca.
Atletico to cała droga - od uszczelnienia największych luk, mądrych transferów, obraniu sposobu gry, który pozwalał o trofeach myśleć, przy wsparciu wybitnego napastnika.
Ewolucje składu i brak takiego napastnika, na 2 lata zmusiły Simeone do szukania innej gry. Podobną rolę odegrał fakt, że rywale nie traktowali Atletico jak zwykłego przeciwnika, ale drużynę z topu i zaczęli po prostu grać na remis. Wtedy po miesiącu-dwóch posuchy, chyba w sezonie 15/16 zaczęli grać 4-3-3, ale naprawdę pięknie, kombinacyjnie, na tempo. Świetnie to wyglądało. Posypało się w meczu z Sociedad, a później z bodaj Celtą, ale dało Simeone do myślenia.
Kolejne próby, to takie 4-4-2 w defensywie, ale z jednym bardzo szybkim zawodnikiem ze środka, by w ofensywie uzupełniał atak. Też był moment że grali ślicznie.
Kolejny etap to przesunięcie Griezmanna w rolę Messiego Atletico, tylko w bardziej uporządkowanej taktycznie drużynie.

Z drugiej strony, z Barcą nigdy nie mogliby zagrać otwarcie, więc podostrzanie gry, choć mnie osobiście się nie podoba, jakoś rozumiem Zwykle też nie wynika z chęci zrobienia celowo zawodnikom Barcy krzywdy (były takie epizody, za choćby w SPH za Martino), ale raczej z walki bez odstawiania nogi, a widać na boisku, że i gracze Barcy i Atletico rozumieją różnicę.

Warto też posłuchać Simeone - to o czym mówi. Podkreśla przywiązanie graczy Barcy do drużyny, co w sumie jest prawdą, ale nikt nie jest bliżej tego ideału niż on i jego drużyna. On buduje na tej więzi całą filozofię. Zobacz jak łatwo pozwolono odejść Mirandzie, mimo że tworzyli świetny duet stoperów, bo nie było "chemii" z Godinem a on był ważniejszy.

Simeone to taki "Karol Okrasa" takiej siermiężnej z natury metody gry. Trochę "doprawił" ją niuansami, sprawił, że jest na tyle elastyczna, że nie wygląda źle przy "śledziku i wódce" konfrontacji z Malagą, ale potrafi ożywić danie z Homarem (Barcą) w roli głównej.
To pewna forma sztuki.

2

Pomijając już fakt, ze "kredyty", "pożyczki" lub raczej bezzwrotna pomoc dla TVPIS, a to już gruuube miliony zł, pochodzą z budżetu (chyba że Kurski ma spore zaskórniaki), a to już pieniądze wszystkich bez wyjątku Polaków, a wziąwszy pod uwagę deficyt budżetowy, czyli fakt, ze żyjemy na koszt przyszłych pokoleń, także naszych dzieci i wnuków.

0

Ad.1. Tak, w takim razie to naiwność. Jeśli myślisz, że kiedy ktoś związany z Realem, później zasiadający w loży, zajmuje się sprawą podatkową Messiego i mimo że prokuratura decyduje się nałożyć karę grzywny, ale bez więzienia, sama się domaga więzienia dla Messiego i jego ojca, jest obiektywna i bezstronna?
Co ciekawe, ta sama pani, uznała że 17-18 letni Messi, planował oszustwa podatkowe, podczas gdy w lustrzanym przypadku, uznała że wykształcona prawniczka, członkini rodziny królewskiej, zupełnie nie wiedziała nic o przekrętach podatkowych męża (miała wspólnotę majątkową, a mąż został skazany).
Mógłbym przytoczyć sporo takich drobnych przykładów, że ktoś kogoś zna, z kimś "siedział w loży" a potem się ten ktoś inaczej zachowuje w podobnych sprawach wobec Realu i Barcy. Faktycznie, brak związku.
To nie spisek, ale znajomość ludzkiej natury.

Ad.2.
Ok, oprócz meczu z Chelsea, jaki jeszcze mecz? Widziałeś pierwszy mecz? Widziałeś Dwumecz z Interem? Mogę każdy Twój przykład "przykryć" dwoma.
Pewnie, że sędziowie się mylą w obie strony, ale ważny jest bilans tych błędów.
I tak, widziałem np. artykuły na stronie rm, o tym ileż to Barca dostawała karnych (rekord), tylko mało to ważny wskaźnik, raczej propagandowy, bo nikt się nie zająknął ile z nich było uzasadnionych i ilu jeszcze uzasadnionych nie odgwizdano.
Możesz mi wierzyć. Te tabelki błędach prowadzących do mistrzostw Realu, nie są wymysłem fanów Barcy, ale powstają w np. angielskich źródłach.
Tu z resztą raczej wychodzi Twoje zabetonowanie na pozycji, że to moja mania/wiara w spiski/wymysł, tymczasem rzetelna dyskusja pewnie pozwoliłaby dokładnie policzyć te błędy i jestem przekonany, że ten stosunek (moje przykładowe 70%) sędziów o sympatiach pro-real potwierdziłby się.
Tym niemniej praca to tytaniczna, trzeba by odnaleźć źródła, przejrzeć video... godziny roboty. Mnie wystarcza to przekonanie i to co już wiem i co powiedziano w już znanych mi źródłach. Przyjmuję to za próbę reprezentatywną. Jeśli się ni zgadzasz - Twoje całkowite prawo, ale różnica polega na tym, że tak jak piszesz -
"Tobie błędy arbitrów pasują "pod Real", mnie pasują "pod Barcelonę" Tylko moje przekonanie nazywasz wiarą w spiski, a swoje uzasadnionym, zdrowym, brakiem obiektywizmu. Trochę tu nie widzę równości stron, więc nie ma pola do dyskusji :)

Ad.3."wszyscy nie lubią Barcy, tak wygląda "rzeczywistość" wg dużej części kibiców Barcelony"
No wymieniłeś 3 organizacje, Do "wszyscy" trochę daleko. Podpowiem Ci kolejną grupę - kibice innych drużyn także w sporej części to hejterzy Barcy, lub co najmniej cechują się antypatią. Nic w tym oczywiście dziwnego. Dodam że jeszcze rok - dwa sukcesów Realu i zamienimy się miejscami. Ty będziesz mówił o złośliwościach i kopiących mistrza po kostkach złośliwcach. Tak jak w życiu, Tu na pewno nigdy nie narzekałem, bo grupa szczekających, świadczy o Twoim sukcesie, równie bardzo co tych klaszczących.
Problem istnieje tylko wtedy, kiedy wśród "szczekaczy" są instytucje, a tu mówię o banie transferowym.

"o ile się orientuję to karę zapłacili i okienko pauzowali. Sankcje były mniejsze bo mniejsze były przewinienia, aw włączenie do nich synów Zidane'a to już było kuriozum, że strony FIFA i świetnie podsumowuje ich działania"
Takich kuriozów w pozwie wobec Barcy było bardzo dużo - zakwestionowano Holendra, którego rodzice mieszkają w Barcelonie od jego 5 roku życia. Tak jak mówisz ograny temat, tylko jednak kara na Real, za złamanie tego samego przepisu była krótsza, mniejsza finansowo, nie dotknęła zawodników ze szkółki, bo nie zawieszono wszystkich graczy z automatu, szybciej ją rozpatrzono i nie wypłynęła w trakcie sezonu, ale w przerwie między, tymczasem w Barce uderzono zupełnie jak w bęben przed ćwierćfinałem LM. Mnóstwo różnic. Dla mnie, bardzo krzywdzących Barcę.

A roszczeniowość Barcy, polegała na oburzeniu, że ktoś robi dokładnie to samo (pół świata footballu, drużyny Angielskie np. - Arsenal "podkupujący" 15-latków ze szkółki Barcy). Barca jest ofiarą tego procederu i wobec tego, danie szans na edukację i granie w piłkę dzieciakom z fundacji Samuela Eto'o,, ocenione jako przestępstwo, to po prostu obraza. Nie wiem, na czym więcej miałaby polegać ta roszczeniowość więcej.
Generalnie świetne wytłumaczenie, by poczuć się lepiej, "równie skrzywdzonym".

Można by przytoczyć przykład kar La Liga, - zawodnicy Realu nie zawsze karani, a ci Barcy zwykle mocno i dosadnie. Nawet w idiotycznych przypadkach. Albo Tebas krytykujący zawodników dostających butelką, gdy drugi rok z rzędu w Valencii rzucano przedmioty z trybun i pierwsza kara wynosiła 300 tys, a druga 1500. Ciekawy trend. Za rok jak ktoś trafi z trybun graczy Barcy butelką, to za nią zapłaci?
Dziesiątki przykładów. To nie fikcja to fakty i to bliskie.
Można tak ciągnąć. Nie zastanawia Cię, że ilość, masa tych przykładów tworzą pewną masę krytyczną. Że nie da się tego ignorować. Że o ile nie wierzę w zorganizowany spisek, tak z Realem, jak większością innych drużyn, sprawy rozstrzyga się normalnie, tymczasem bywają przypadki i w sporej części dotyczą Barcy, kiedy się je wykorzystuje do pokazania "to gwiazdy, ale nie mogą więcej niż inni" To taka Hiszpańska w mentalności pokazówka (podobnie jak głośne procesy podatkowe piłkarzy), odbywająca się kosztem zespołu, który z gwiazd się składa, a na dodatek nie cieszy się sympatią władz.

3

Czekają z VAR, aż Cristiano zakończy karierę. Okaże się że połowa fauli to symulki :)

0

Od końca.
Trochę mam lepszych, ciekawszych rzeczy do zrobienia, niż próby wpływania na Twoje sądy. Konsekwencja z jaką się tego sądu trzymasz, każe mi przypuszczać, że byłaby to walka nierówna i skazana na porażkę.

"Taka trochę złożona teoria, Real wygrywa bo:
1. Wszystkie ważne osobistości siedzą w loży vip na SB
2. Sędziowie
3. Barcy nikt nie lubi i wszyscy jej szkodzą
To tyle pokrótce zaobserwowałem z Twoich wypowiedzi, być może wszystkich nie wyłapałem."

1. To fakt. W loży SB siedzą ważne osobistości - ludzie hiszpańskiego związku, Hiszpańscy politycy itp. itd., których sympatii kibicowskich nawet nie trzeba przedstawiać. Jeśli myślisz że taka bliskość, nie sprzyja "załatwianiu" różnych kwestii, to dość naiwne. Tym niemniej, nigdy nie pisałem, ze "Real wygrywa" właśnie dlatego. Jestem zdania, ze taka bliskość jest nieuczciwą przewagą w sprawach organizacyjnych, proceduralnych, dyscyplinarnych ale na wyniki na pewno nie wpływa, choć były lata (80-90), kiedy wśród zasiadających w tej loży, był długoletni prezes związku sędziów, który wprost twierdził, że za jego kadencji Barca mistrzostwa nie zdobędzie i to jest fakt. Co do braku takiego związku dziś to jasne, jednak wpływ na zawieszenie sędziów za błędy, lub brak, to jednak przewaga (casus sędziów którzy w jednym spotkaniu popełniali wiele błędów na niekorzyść błędów, a od prowadzenia spotkań odsuwali nie byli i np. sędziego który tragicznie prowadził SPH, krzywdząc Real, i do "zamrażarki" trafił). Na takie decyzje mają wpływ osoby zasiadający w loży SB.

2. Sędziowie - oczywiste jest, że sędzia to też człowiek. Myli się. Oczywiste jest, że podobnie jak w całej Hiszpanii% sędziów, o sympatiach pro-Real jest znacząco większy. Tak po prostu jest, tak jest z sympatiami do klubów wśród Hiszpanów i to nic złego samo w sobie. Teraz jednak zastanów się - sędziujesz mecz, w którym musisz podjąć decyzję w ułamku sekundy potencjalnie kontrowersyjną decyzję. Ty na forum masz skłonność do widzenia świata, tak, by o Realu nie mówić źle (podobnie jak jak ja o Barcelonie), więc jak można przypuszczać, że sędzia w takim ułamku sekundy, nie będąc pewnym, będzie wolał nie skrzywdzić "swojej" drużyny, sam sobie uzasadniając dość decyzję 50/50 (lub bardziej oczywistą w jedną ze stron), w odpowiedni sposób. Nikt go z tego nie rozlicza, a wie też, że skutki negatywne (zamrażarka, gorsza ocena) dotkną go bardziej, jeśli pomyli się na niekorzyść Realu (patrz punkt 1). Znów - samo w sobie naturalne, choć ma wpływ na ileś decyzji. Jeśli o mistrzostwie rozstrzygają 3 pkt. to łatwo wskazać te pomyłki, które doprowadziły do faktu, że ta różnica jest np. w niewłaściwą stronę. Żadna teoria spiskowa.

Kolejny czynnik, to fakt, że całkiem spora grupa sędziów, np. Neymara nie lubiła i pozwalała na znacznie więcej rywalom, niż np. rywalom Realu. Dyskusje Brazylijczyka pogłębiały problem, bo najwięcej kartek żółtych Barca dostała właśnie za dyskusje. Taki łańcuszek - błędna decyzja - dyskusja - żółta kartka, a zatem kara za to, że w sumie zostało się skrzywdzonym.
Jeśli chcesz poczytać, polecam poszukanie tu, w historii, lub archiwum tej strony na googlu, artykułu z czasów Xaviego, w którym opisywał z nazwisk sędziów z którymi się lubią, z którymi można porozmawiać i takich, którzy za byle słowo sypią kartkami. Była tez zależność, odsetka złych decyzji - mniej pewni siebie sędziowie, nie pozwalający na rozmowę zawodnikom, byli zwykle bardziej omylni.

3. Nie wiem kto lubi Barcę i nie wiem co ma to wspólnego ze spiskiem. Wszyscy? Chyba co nieco koloryzujesz, żeby Ci teoria "pykla".
Mogłem napisać o konkretnych przypadkach (wyłganie się Realu z sankcji, mimo że wiele przypadków w szkółce Barcy również było dyskusyjne, potraktowanie młodych zawodników - Ci z Barcy, dostali wieloletnie całkowite zakazy Gry, Realu wrócili do gry po kilku tygodniach. Nie chce mi się pisać o szczegółach, ale generalnie kwestia jest żałosna. Barca załatwiała na pewno swoją część nieudolnie, a Real wykorzystał "nieoficjalne" kanały, znajomości, zamiast się "pluć" petycjami, ale na wynik uczciwego postępowania nie powinno mieć to wpływu, a miało drastyczny.
Nie wiem do czego możesz jeszcze pić, mówiąc "wszyscy" ale trudno mi tu dostrzec spiskowe teorie.

0

Bardzo możliwe. Na dodatek chyba statut Realu, nie nakłada na zarząd obowiązku aż tak szczegółowego przedstawiania bilansu, co też utrudnia porównanie.

Choć jak wspomniałem, znaczna część przychodów Realu pochodzi ze sprzedaży
graczy, to jednak długo kontrakty sponsorskie miał niższe niż Barca, a przychody wyższe. Na dodatek długo nie potrafił się zakwalifikować do dalszych rund LM, kiedy przychody z niej, były znaczną częścią budżetu. Choć prawdopodobnie miał lepszą umowę z Adidasem, niż Barca miała z Nike do ostatniego jej "odświeżenia".

Masz może linki do artykułów José Gay'i ? Bardzo chętnie bym coś poczytał, może Marca coś przetłumaczyła na angielski?

0

W ogóle Brazylia miała mega pecha. Gdyby Neymar, Jesus byli te 3-4 lata starsi, gdyby trafili z taką ekipą, na MŚ w Brazylii, mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej i mieliby szanse na MŚ. Szkoda, ze im się wtedy nie udało, bo choć bardziej kibicuję Argentynie, Brazylia wraca do piłki, która po prostu się podoba i przyjemnie się ją ogląda.

1

A ten faktycznie. Choć więcej Di Marian zepsuł niż stworzył. Niestety taka jest ogólnie kadra Argentyny w tych eliminacjach.

0

Fakt. MŚ zafałszowały obraz Argentyny. Odnieśliśmy wrażenie, ze to solidny zespół, podczas gdy w życiowej formie był Masche łatający dziury w obronie i w bardzo dobrej Messi. Niestety, faktyczną jakość pokazuje szersza perspektyw eliminacji i mecze z różnymi rywalami w systemie mecz-rewanż.
Jak wiele brakuje Argentynie do topu pokazały właśnie eliminacje.

Co nie zmienia faktu, że faza turniejowa rządzi się swoimi prawami i naprawdę przeciętna drużyna może wygrać turniej, co pozwala liczyć, ze argentyna, nawet gorzej poukładana niż ta z MŚ, sukces może odnieść (przykład Portugalii, Grecji)

1

Wcale nie takie pewne. Policz jakie Real otrzymał kwoty za samą sprzedaż piłkarzy i tylko w tamtym sezonie - Morata, James, Danilo, pewnie 200 mln przychodu. Wcześniej mniej znaczący piłkarze nawet, sprzedawani po 20-30 mln.
Real kupował gwiazdy, ale w "tle" sprzedawał tabuny piłkarzy za znaczące kwoty.

Dodatkowo, przypadkiem telewizja Hiszpańska która i tak transmituje mecze Realu, dziwnym trafem zaoferowała im kontrakt sponsorki na poziomie naszego z Rakutenem.

Naprawdę wierzę w to, że budżet Realu w jakiejś perspektywie się "spiął" i nie ma długu.

1

Fakt, ale w Europie jest znacznie większa rozpiętość umiejętności, czy poziomu (jak zwał tak zwał), bo jednak w CONMEBOL w grze do ostatniej kolejki były wszystkie poza 1 drużyną. W Europie sporo słabszych drużyn już nie miało matematycznych szans.

Poza kilkoma drużynami o naprawdę top poziomie - Hiszpania, Belgia, Francja, Włochy, Niemcy, Anglia, plus kilkoma bardzo dobrymi- Polska, Portugalia, Szwajcaria, Dania (pewnie w obu kategoriach kogoś pominąłem), to miejsc z bezpośrednim awansem lub barażem, zawsze jest zapas na kilka niespodzianek, lub reprezentacji co najwyżej przeciętnych. W tej Am. Pd. Jednak trzeba być solidniejszym i przynajmniej nie przegrywać.

0

Różnice punktowe także o tym świadczą.

1

To nawet nie była asysta. Niecelne podanie i przechwyt Leo....
Przed mecze pisano, ze Argentyna się modli, by choć piłka oddanych przez Leo piłek, wróciło do niego celnie w ostatnich 20 metrach od bramki rywala. Dziś wróciły 4 i padły 3 gole :)

0

Ja pamiętam jak a'propos jakiegoś meczu międzynarodowego, komentował Tomaszewski. W pewnym momencie, wspomniał przy golu strzelonym po krótkim słupku - ja bym to złapał. Zabrzmiało oczywiście jak czcza przechwałka, a znając "ekscentryczny" charakterek tego pana, całkiem mi to pasowało, ale po chwili wyjaśnił, że wtedy bramkarze znacznie łatwiej mieli ocenić lot piłki, a same strzały były znacznie wolniejsze. Dlatego największą loterią były warunki atmosferyczne, a nie dziwne zachowania samej piłki w locie.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: