0

tak, wyłapałeś moje lenistwo i skrócenie godz do g. Masz plusa do swojego notatnika "merytorycznych uwag"... a nie wróć...

0

"Espanyol przekazał LFP, że nie odnotowano wszystkich obelg ze strony kibiców Barcelony w trakcie ostatnich derbów."

A to mały świntuszek, skarżypyta ten espanyol. Pamiętam jak Barca nie chciała się wikłać w donosy, po tym jak "cudowna mniejszość" obrażała Shakirę.
Widzę że zdjęcie trenerów sobie, ale twardo cisnąc gnidy trzeba zawsze, bo jak mają okazje to robią to samo.

0

problem w tym, że Suarez partaczący przez cały mecz, w kluczowych dwóch akcjach zachowa się genialnie i w tych dwóch sytuacjach padną dwa gole - nawet jeśli nie będą to bezpośrednie asysty czy gole.
Przykład z ostatniego meczu z Juve jest oczywisty - czy Paco choćby miał szansę pomyśleć, o tym, co Suarez zrobił jednym kontaktem wystawiając Messiemu piłkę na 1:0 i otwarcie wyniku w kluczowej sytuacji, bo ustawiające mecz? Śmiem wątpić.

2

wniosek - kopanie rywali jest mniej groźne od klaskania :)

0

To był pierwszy mecz chyba od 2012 roku Messiego, bez kluczowego podania. Pierwszy od 5 lat. To już o czymś świadczy.

0

akurat klauzule w La Liga wymusił związek zawodowy piłkarzy.
Co nie zmienia że klauzule, profesjonalne kontrakty od 18 roku życia, i szereg innych rzeczy, sprawiają że Hiszpania jest dla innych lig, źródłem tanich młodych zawodników, lub przedszkolem/podstawówką, z którego podbiera się najzdolniejszych.

2

Gdyby stało się coś "niespodziewanego", to Messi zapracował sobie by móc odejść. Za godziwe pieniądze, a 300 mln to takie jest. Większe zaufanie mam do odpowiedzialności Messiego za klub, do jego ambicji, niż do klauzul.
Klauzule po 200-300 Mln powinni mieć Gomes, Turan, Paulinho itp. Gracze którzy nie sa wychowankami, których lojalność nie jest pewna, którzy nie czekali pełniąc drugorzędne role parę sezonów, by zagrać w pierwszym składzie jak Roberto, a którzy ostatecznie nie są niezbędni.
Taka klauzula, tak jak w przypadku Realu, to punkt odniesienie do kwoty sprzedaży. Zawsze się rozpoczyna negocjacje, od "zobaczcie, spuściliśmy wam 200 mln"....

0

"skminiłem", że z całego tekstu wybrałeś zupełnie nie ważną wartość, mającą tylko zilustrować fakt, że zablokowana, słabo uderzona piłka, nie bardzo stwarza zagrożenie dla bramkarza.
to nie ja tu nie "kmninię"

0

Chyba tak z pozoru, bo w obronie faktycznie powinien być te 5-6 sekund na powrotne odzyskanie piłki, ale tworząc akcję, trzeba mnóstwo ruchu. Xavi biegał niespiesznie, ale mnóstwo. Iniesta też robił spore odległości. Busquets za Guardioli grywał wklejając się między ŚO po pozycje wysoko w ataku. Nawet obrońcy, z racji wysokiego podchodzenia grają bardziej dynamicznie.
Rzekłbym, że akcenty rozłożone inaczej, ale nabiegać się trzeba i grając posiadaniem i broniąc przed nim.
Najważniejsza różnica, to fakt, ze to posiadający dyktuje tempo i decyduje czy przyspiesza, czy łapie oddech i się organizuje.

1

Może inaczej - swój post dedykuję szczególnie kolegom niżej, którzy podsumowywali "a tam przychód" "przychód to nie zysk", "nie ważne ile obracam, ale ile zostaje w portfelu" itd.
To raczej zwrócenie uwagi na fakt, że maksymalizacja zysku nie jest celem samym w sobie, ale "miłym dodatkiem" jak celnie to nazwałeś. Powiększenie przychodu, realnie świadczy o tym, że Barca z grona 4-5 największych ryb nie wypadła i to mimo modelu charakterystycznemu modelowi własności.
Gdyby chodziło o zysk, Barca powinna kupić klub w Anglii, wypożyczać zawodników, by ciągle osiągał to najwyższe możliwe miejsce, by dostać część angielskich pieniędzy. Tak jak Arsenal ostatnie parę lat. Małe inwestycje, drogie bilety, duży zysk. Tylko gdzie to prowadzi....

0

Komentarz usunięty

0

Świetny tekst. Dwa uzupełnienia mi się cisną na klawiaturę -
"Od wydajnego pressingu całej drużyny zaczyna się geneza sukcesu Barçy Guardioli"
To jest, rzekłbym jedna z 4 w ogóle i 1 z 2 tylnych łap, kudłatego psa, zwanego "sukces" w Barcelonie.
Pressing w jedną stronę i wyjście spod niego w drugą. Jeśli te dwie rzeczy funkcjonują, to przednie łapy mogą słabo działać, a meczu i tak zwykle nie przegrywamy.
To umiejętność wychodzenia Barcy spod pressingu, wiążąca się z tymi samymi atrybutami co samo zakładanie pressingu - ZAANGAŻOWANIEM, byciem pod grą, pokazywaniem się na pozycjach, kompaktowością zespołu w każdej fazie meczu, sprawiła, że przeciw teamowi Pepa nieliczne drużyny nawet pressing próbowały zakładać.
Wiem, że być może najtrudniejszym zadaniem jest znalezienie balansu, między cofnięciem na tyle wielu graczy do pomocy w wyjściu spod pressingu, a zostawieniem kogoś, by mógł szybko coś zrobić z piłką, kiedy się ten pressing rywala minie, ale to już zadanie trenera.
Te dwie przednie nogi, tak dla zaspokojenia ewentualnej ciekawości, to wedle mojej opinii - kreatywność ataku (ruchliwość, dobór zajmowanych pozycji względem kolegów, otwieranie linii podań swoim ruchem, wybieganiem w dobrym momencie na pozycję do otrzymania prostopadłej piłki). oraz skuteczność w wykorzystaniu okazji (z reguły Barca jest w tym bardzo dobra - nie oddaje nie przygotowanych strzałów, a kończący strzałem zawodnicy, mają wysokie odsetki celnych/oddanych i goli/celnych). Jeśli wszystko zagra, jest super i niemal zawsze wysoko wygrywamy. Kiedy jedna z "nóg" tej gry kuleje, to lepiej żeby to była jedna z przednich. z moich obserwacji.

"Ponieważ klub nie ma i nie chce mieć w składzie potężnie zbudowanych, wysokich defensorów,"
Tu z kolei mi się wydaje, że to nie do końca tak. Klub co okno transferowe, czyni z poparciem lub bez, aktualnego trenera, kroki, by takich wysokich/silnych/dobrze czujących się w powietrzu, znaleźć i to nie tylko ŚO ale na różne pozycje.
Problemy sa dwa - styl Barcy wymusza od zawodników poleganie na zwrotności, panowaniu nad piłką w pierwszym maks w drugim kontakcie, często w połączeniu z opanowaniem trudnych piłek. Niżsi gracze mają prościej dzięki niskiemu środkowi ciężkości. Nawet gdyby przymknąć oko, na Gomesa, który Busquetsem nigdy nie będzie, ze względu właśnie na to, ze wychowanek Barcy choć wysoki, to te atrybuty ma na poziomie pewnie niedoścignionym dla 95% pomocników defensywnych. Rzeczony Gomes mimo że poprawny technicznie, nigdy nie będzie potrafił przyjmując piłki, patrzeć gdzie drugim dotknięciem musi ją skierować.
Jedyne czego żałuję, ze Gomes nie został sprzedany, bo znalazłoby się miejsce dla Sampera. Pamiętam jak oczarował mnie swoją grą w presezonie. Nie jakimiś fajerwerkami, ale inteligencją, czytaniem gry i decyzjami. Busquets od tego zaczynał, tylko miał zaufanie Pepa. Samper też takiego potrzebuje.
Inna sprawa, ze chyba bardziej niż Gomes, szanse na pozostanie, przekreśliło mu przyjście Paulinho i choć nie znam go zbyt dobrze, a z charakterystyki sądząc, to jest właśnie ów wzrost, siła na jedynej możliwej pozycji - gdzieś między 4/6, na której jeszcze to może zdać egzamin.
Kolejne próby dodania siły i wzrostu to Mathieu, Vermalen, Umtiti. Tylko ostatni został kupiony w wieku rokującym płynne przystosowanie się do pewnej specyfiki gry w obronie Barcy. Dodatkowo ma atut niezbędny dla partnera Pique - szybkość.
Ten zdywersyfikowany układ obrony -wysoki, względnie silny, dość szybki, choć niezbyt zwrotny Pique + szybszy, zwrotniejszy, ale niższy partner, sprawdzał się u kolejnych trenerów. Myślę, ze wraz z wiekiem Pique, rola tego szybkiego gracza wzrośnie, a Umtiti oferuje wzrost i siłę.
Nie ma na rynku wielu takich klasowych stoperów, którzy odnaleźli by się w Barcelonie, oferowali niezbędne w La Liga zwrotność, szybkość.
W innych formacjach, trochę inaczej rzecz wygląda, ale nawet nasza 9, to nie "kloc" 190 cm, ale Suarez 185, choć szybki, silny, to jego podstawowym atutem jest gra po ziemi.

0

I wszystko fajnie, tylko Barca nie jest firmą, więc zysk nie jest celem. Dodatkowa sprawa, ze transfery nigdy nie były przełożeniem zysku, a właśnie przychodu.
To w relacji do niego, po odliczeniu kosztów plac, inwestycji i tysiąca innych rzeczy, włącznie z amortyzacją sprzętu, powstaje powstaje kwota, która może być rozdzielana między pensje nowych piłkarzy, a spłaty rat za zawodników lub zmiennych. Nikt nigdy Barcelonie nie przelał 200 mln (do czasów transferu Neymara), a jakoś zawsze w czołówce była. Wiele transferów po prostu robi na raty, a klauzul niemal nie płaci.

0

Dobra, 16km/h Negocjujemy jak o wielbłąda i figi?

2

Są dwa usprawiedliwienia tego wyniku - fakt, że przeciwnik nie zmusił do większej intensywności i biegania, oraz wspomniana zwartość. Faktycznie mnóstwo podań Juve, przechwyconych dzięki dobremu ustawieniu. Samedo mnie bardzo pozytywnie zaskoczył.
Juve umie operować piłką i fakt, że w sumie dość rozpaczliwie ją wymieniał na ostatnich 30 metrach przed naszą bramką jest dość nowy. Barca zawsze broniła wysoko i niezbyt dobrze się ustawiała właśnie tak na 20-30 metrze od swojej bramki. Jest progres, choć ciężko go ocenić, w związku z tym, od czego zacząłem - braku wielkiej intensywności przeciwnika.

9

A mogliśmy mieć Bellerina.... :)))) Dzięki ci Wengerze!

0

"Messi strzelił gola, ponieważ zostawiliśmy mu miejsce na boisku."
Spoko, sam sobie zrobił to miejsce. Ma taką magiczną pałeczkę. Machnął nią i obrońcy nagle się rozbiegają.
Maxiu, to mecz z ubiegłego sezonu był wyjątkiem. Zerknij na statsy Messiego.

4

A mnie zadziwia fetysz "okazji" po takich spotkaniach.
wszyscy krytykują Barcę za pierdyliard % celnych podań, pierdyliard samych podań i twierdzą, że posiadaniem się nie wygrywa meczów.
A jak wygląda druga strona? Czy 15 strzałami z 30 metrów, strzałami z nieprzygotowanych pozycji, zablokowanymi strzałami da się wygrywać mecze? Pewnie jakiś mały odsetek da, bo coś na farcie wpadnie, ale to środki nie z wyboru, ale wynikające z braku umiejętności minięcia gęstej obrony przeciwnika.
Owszem - strzały z dystansu tak. Messi strzela z dystansu zdecydowanie częściej niż Ronaldo, w ogóle ma bardzo duży odsetek bramek spoza 16m, ale to przygotowane akcje.
Dziś Juve miał okazalszą statystykę celnych strzałów, gdy 4 z nich i jedna główka pewnie toczyły się 15km/g i nie stworzyły żadnego zagrożenia, bo były zablokowane, lub oddawane z rozpaczliwych pozycji.
Kolejne kilka strzałów, w zasadzie niby ok, ale oddane w miejsce bramki, w którym każdy ogarnięty bramkarz nie może ich wpuścić.
1-2 naprawdę groźne strzały, ale Barca tych okazji naprawdę mogących przynieść bramkę pewnie de facto miała więcej.
A już gdzieś na innej stronie wyczytałem, że Barca "wygrała z niczego" bo strzałów miał Juve więcej.
Ten mecz to tylko przykład, ale fetysz strzałów jest równie głupi jak posiadanie dla posiadania, czy krytyka tego posiadania, bez rozumienia, z czego ono wynika.

0

Z grą Dembele na prawym skrzydle to celowy zabieg. Gra Alby - jej jakość i to jak się teraz prezentuje, nie bez przyczyny są z tym pomysłem skorelowany. Chłop gra jak z nut, mając partnerów szukających go podaniem na obieg, a uciekający naturalnie do środka pola karnego Suarez, robi mu miejsce na te obiegi.
Dembele z Samedo muszą się nauczyć grać, bo bardzo często na razie dublują swoje pozycje i stoją 5 metrów od siebie bez ruchu, bo żaden nie wie, gdzie pobiegnie drugi. Myślę, ze z Deulofeu lepiej to wygląda, choć mnie podoba się pomysł z wstawianiem S. Roberto po strzeleniu pierwszego gola, bo chłopak ma lepszy przegląd pola i otworzyć kontrę jednym zagraniem, czy zagrać prostopadłą piłkę potrafi lepiej niż obaj nasi prawostronni gracze.
Plus wielki - gra Samedo w obronie. Wielkie Wow jak widzę jak ten chłopak naturalnie dobrze się ustawia.

3

Dembele to musi przejść drogę Neymara.
W pierwszym sezonie też Neymar się od wszystkich odbijał, podawał w pierwsze tempo na pamięć do nikogo, nie patrząc na sytuacje, a koncentrując się na sztuczce, aktorzył, czy notorycznie po stracie, tracił zainteresowanie akcją.
Wtedy mieliśmy jeszcze Pedro więc tragedii nie było, ale by dać czas Dembele, to Valverde będzie musiał to poukładać. Nie jest beznadziejnie, ale trzeba chłopakowi czasu.
Mnie bardziej martwi, ze Rakitić na tle przeciwnika który nie dawał takiej swobody, wypadł dużo bardziej asekuracyjnie. Myślę, ze w takich meczach lepszy jest Roberto, który w ofensywie lepiej wspomaga zawodników z przodu, bo lepiej się odnajduje w grze w tłoku i pod presją.

22

Messi z reguły przełamuje się dubletami. :)

0

Real tak robi od dawna. Daj jeszcze chłopakom rok w pierwszej drużynie, choćby na ogony, by nabrali "marki" Real i potem opycha ich za obłędna kasę , mimo, ze większość jest przeciętna. Można? Można.
Real to wielkie transfery do, ale tez potrafią je odrobić mnóstwem takich właśnie sprzedaży po 30-40 czasem więcej mln.

0

Ja wiem że otrzymał, ale to było w czasie, kiedy zmieniano nazwę klubu z F.C Barcelona na Barcelona C d. F., bardziej Hiszpańskie, a decydował o tym medalu zarząd, w całości niemalże z nadania Franco, lub ministra Sportu, który był Frankistowskim Generałem i bliskim współpracownikiem.
To trochę tak, jakby tylko na podstawie medali, oceniać losy Polski po 45 roku. Przecież wtedy wszyscy ci Radzieccy marszałkowie, Generałowie, Generalissimusowie hurtowo dostawali najwyższe Polskie odznaczenia, a decydowali o nich ich właśni nominanci w Polskich instytucjach. Zupełnie nie miarodajny okres.
Wiem, ze akurat Franco, bo od jego ministrów to zależało, przychylili się do decyzji o sprzedaży ziemi po Les Corts, dzięki czemu powstało Camp Nou, kiedy sam Santiago Bernabeu, nie mógł na swój stadion wydębić takiej decyzji, przez parę lat, ale nie sadzę, by można było się posunąć do tezy, że Barca korzystała jako instytucja na dyktaturze Franco.

0

Ok, może po wypowiedziach Pereza, Tebasa w porównaniu z doświadczeniami Barcy ostatniego sezonu z pomyłkami sędziowskimi, jestem ciut przewrażliwiony, jeśli ktoś porusza te nitki.
Tu skłonny jestem Ci przyznać rację.

Z drugiej strony, wciąż twierdzę, że ten gol na 1:0 z pozycji spalonej zmienia kosmetycznie, lub w ogóle sytuację. Większość drużyn jedzie z prostym nastawieniem na mecz z Barcą - robić wszystko co się da, by dostać jak najmniej bramek i może uda się wyprowadzić kontrę lub dwie, by mieć okazję te jedną-dwie bramki zdobyć.
Przy takim nastawieniu, fakt czy Barca, fantazjując nawet, musiałaby odrabiać od 0-1 dla espanyolu, czy swoją bramkę zdobywa 10 minut wcześniej, niż zrobiła to w pełni legalnie, nic kompletnie nie zmienia na boisku.
Mówienie wszystkich trenerów, rywali, o planach A,B,C na Barcę, to bzdura. W praktyce zawsze wygląda to tak, że rywal gra 10-11 zawodnikami za linią piłki.
Tak samo wygląda to wtedy kiedy jest 0-0 i kiedy jest 2-0 dla Barcy, a rywal liczy, że nadarzy się kontra, kiedy Barca, będzie próbowała powiększyć przewagę i wtedy kiedy sam ma 2-0 i liczy na kolejną kontrę.

Gra Barcy się nie zmienia niezależnie od wyniku. Jest to naszą słabością, ale też pewnym imperatywem, stałą, punktem odniesienia, do którego szkoli się zawodników w la masi, zatrudnia trenerów drużyny A. Barca nie zaczyna bronić po 1:0 cała drużyną, by przeciwnik mógł twierdzić, że pierwszy gol z 5 coś zmienia.
Zwłaszcza, jeśli trener formalnie zmienia taktykę, na taką w której ma szanse tworzyć zagrożenie pod naszą Bramką, dopiero przy 0-3.
Wiem, ze detale się zmieniają, 5 obrońców u jednych, 3 DP u innych. Obraz jest jednak taki jak napisałem.

Wiele większe znaczenie miałoby, gdyby to Barcelonie nie zaliczono prawidłowej bramki, bo nie zawsze drużyna ma formę by strzelić ich pięć, a problem w tym, że sędziowie w La Liga, przez nasze długoletnie "nie dyskutujemy o sędziach" wolą się pomylić na naszą niekorzyść, jeśli mają wątpliwości, bo nikt ich za to nie skrytykuje. Dopiero wielbłądy tamtego sezonu, i odważniejsza postawa Pique, mam nadzieję trochę zmienią ten stan rzeczy.

Żeby nie było - Real przystępując z pozycji faworyta, do równie dużej ilości spotkań, ma tak samo. Również nie uważam, by w tamtym przypadku błąd na 1:0 był znacznie korzystniejszy dla Realu niż błąd na 2:0, choć Real jednak gra w sposób bardziej skalkulowany i po 1:0 znacznie częściej gra kontrą.
Znacznie różni się za to podejście sędziów do Realu, bo bilans sędziowskich pomyłek, Real ma korzystny i zawsze tak będzie, w lidze gdzie większość sędziów, podobnie jak większość społeczeństwa, jest kibicami i oprócz sympatii do lokalnej drużyny, której sędziować nie mogą, kibicują właśnie Realowi. Czysta psychologia. Nikt nie chce skrzywdzić "swojej" drużyny, więc mając wątpliwości, gwiżdże się na jej korzyść.

0

Pełna zgoda. Choć jeszcze nie wiadomo chyba, czy BPL trafi do eleven? Może się coś zmieniło? Na pewno Smokowski i Twarowski to jedni z lepszych komentatorów jakich da się usłyszeć. Niestety z racji specjalizacji w lidze angielskiej, niewiele razy mam okazję posłuchać ich komentarza, a szkoda.

0

Raczej cała wypowiedź jest w tonie usprawiedliwienia. Jeśli zahacza się w tym usprawiedliwieniu o decyzje sędziowskie, to stara się odciągnąć uwagę od dyspozycji swojego zespołu kosztem polemik.

Druga sprawa, że nie jestem przekonany czy błąd przy golu na 1:0 dla Barcy coś zmienia w mentalności 95% drużyn La Liga, a pewnie nie tylko jej. Te i tak się tylko bronią. Bronią się i przy 0:1 i przy 0:2 i czasem przy 0:3. Na tym polega kłopot Barcy z grą z takimi drużynami. Jeśli trener rywala, w 70 minucie, przy 0:3 dopiero wpuszcza gracza ofensywnego, za defensywnego, to trudno obronić myśl, ze jeden gol mógł na prawdę coś zmieniać.
Barca przeważała cały mecz i prędzej czy później by strzeliła gola. Teza, że mogłoby się tak nie stać, jest dość karkołomna.

1

Bardzo często w komentarzach odnajduje "echa" komentatorskich kwiatków.
A to Iniesta grał bardzo dobrze (wystarczy spojrzeć w statystykę celnych podań, żeby wiedzieć, ze jednak nie - nieźle utrzymywał się przy piłce, ale miał problem z celnym podaniem jej dalej.), A to faul Piqu. Tylko w tym meczu.
Dlatego założyłem, że i tu tak ślepo powtórzona teza. Przepraszam, jeśli uraziłem.

Sam też wolałem komentatorów C+, ale i tak jeden jedyny komentator -
Laskowski, był dla mnie jeśli chodzi o mecze La Liga na poziomie. Kilku innych w innych ligach - owszem, ale La Liga ma niestety pecha do matołków. Od braku znajomości przepisów (nie rozumieją co pokazuje sędzia i snują teorie, a potem po 15 minutach się rakiem wycofują). po swoje zdecydowane opinie o kontrowersjach, a więc sytuacje gdzie można podjąć rożne decyzje (tego komentator się powinien wystrzegać - powinien przytoczyć słowa ekspertów, autorytetów, ale nie samemu kształtować opinię, bo jest fanem Realu, albo bo pracuje dla fana Realu).
Takich grzechów jest cały katalog.

0

Tu różnica nie jest tak duża by słowo było niezrozumiałe w oryginale, a anglicyzmy też moim zdaniem niepotrzebnie się wplata tam, gdzie istnieje dobre tłumaczenie. Tym bardziej artykuł tłumaczony z Katalońskiego na polski z wtrąceniami Hiszpańskimi.
Jedak dla mnie to trochę dziwne. No i ostateczny argument to dla mnie to, jak Barca sama swoich członków nazywa na kartach. Soci.
Oczywiście prawa do swojego zdania nie odmawiam, ale jednak przydałaby się pewna świadomość kwestii i u piszących i u użytkowników.

0

"Katalonski klub i owszem, któr nota bebe sporo zawdziecza gen Franco ;-)"
No odważna teza.. nawet doszukując się jakiś innych wątków, w kontekście języka, to raczej słabo.
A ja wciąż wolę Soci - oryginał, lub tłumaczenie na polski. Na stronie nie tłumaczy się wywiadów na Hiszpański, więc czemu pojedyncze słowa tak i na dodatek wtedy, kiedy istnieją normalnie używane na legitymacjach Katalońskie oryginały i polskie odpowiedniki. Tu nie trzeba się Hiszpańskim wspomagać, by coś było zrozumiałe.

15

Jaki błąd przy golu Pique? Jeśli to uznajesz za faul, gdzie wyskok zaczynał pół metra od rywala, kontakt był w powietrzu, i to niezbyt silny, to Ramosowi nie powinni uznać z połowy bramek w karierze!!
To że Mirosławski, Madrycki fanboj, nie jest w stanie znieść kiedy Pique coś wyjdzie i wymyślił faul, to nie znaczy, że trzeba go słuchać jak owca.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: