1

obie? Tak powiedziałbym 50/50 - może roszczenie ma podstawy, ale są takimi kretynami że i to spartolą :)

0

Tak, ale nie zmienia to kwestii, że Barca jako klub, zarząd z Bartrą wiazali plany. Dlatego proponowali przedłużenie kontraktu ze zwiększeniem klauzuli i większą kasą. Bartrę Borussia namówiła, by nie korzystał z tej opcji. Więcej, by nawet nie godził się na klauzulę odkupu. Słowem wykorzystali okazję.
Teraz mają problem z tym, że Barca próbuje normalnie negocjować, bo gracza namawiać nie trzeba - on od 2-3 lat powtarza, że Barca to wymarzony klub.
Stąd ocenianie z punktu "moralnej wyższości" co najmniej karkołomne.

0

cenę dyktuje rynek. Jeśli sprzedający nie chce sprzedać, to innym wyjściem jest kiszenie przez rok zawodnika, który za rok pewnie nie pójdzie za całe 100 mln, bo spadnie forma sportowa, tym samym wartość, a dodatkowe dla wszystkich będzie jasne że w Borussii już nie zagra.

Za 2 lata Dembele będzie mógł skorzystać z prawa Webstera i odejdzie po wpłaceniu odszkodowania.. może z 50 mln.

0

Bo wiedzieli, że ich to spotka i niewiele mogą zrobić, a wzmocnią bezpośredniego rywala rok wcześniej. Czy dostaliby za niego jakieś 20-30 mln i rok wcześniej wpadliby w kryzys, niewiele w sumie zmieniło.
Lewego potrzymali i z drużyny walczącej o finał LM zaliczyli zjazd poza jej kwalifikacje. A i pieniążków nie przytulili. Może to nauczka, ile daje unoszenie się dumą, zamiast traktować interes normalnie?

4

"Barça osiągnęła całkowite porozumienie z zawodnikiem i teraz tylko oba kluby muszą uzgodnić warunki operacji."

jak widzę to zdanie to mi się nerwowo trzęsą ręce, mam rozbiegany wzrok, a nogi rwą się do ucieczki.
Dybala już ponoć do nas płynie w beczce, zabrali go po drodze uchodźcy,
Dembele idzie pieszo, bo znikł - ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, niech dzwoni do Fernandeza,
Coutinho chyba się czołgał na plecach, bo aż je sobie nadwyrężył...

Wszyscy dogadani, zostało się tylko porozumieć z klubami....
... a się okazało że jak PSG się dogadało z Neymarem, to ten już duchem był w Paryżu, nawet jak jeszcze grał w USA...

2

albo nawet jak za te 130 mln Dembele sprzeda, to niech się nie dziwi, ze zastępca będzie kosztował 80.
Kolejna kwestia to fakt, że akurat Dembele od zawsze powtarzał, że docelowym klubem jest Barca.
No i jakoś Watske nie przeszkadzało "niemoralne namawianie" jak wpadł i Bartre wyciągnął za 8 mln, mimo, że chcieli przedłużyć z nim kontrakt, lub choć prosili by Barca mogła go sprzedać normalnie, a nie za klauzulę. Wtedy namawianie nie było "amoralne".

4

Akurat Neymar to zamieszanie spowodował, bo inaczej się negocjuje, kiedy nie wszyscy wiedzą, ze masz 222 mln w skarbonce.
Nie bronię dyrekcji sportowej, bo to partacze pierwszej wody, ale Neymar mam wrażenie usiłuje zrzucić z siebie "sprawstwo" zamieszania.

0

zamierzona ironia, choć ilustrująca raczej co innego - wszystkie kluby muszą się liczyć z tym, że to piłkarze decydują - w ten czy inny sposób. Jak nie klauzula to prawo Webstera. Spotyka to Barcę spotka i mniejsze kluby.
Oburzenie BVB jest o tyle uzasadnione, bo proces ten raczej krzywdzi i nie pozwala im dołączyć do czołówki klubów na stałe, ale Liverpool? Mając rocznie 130 mln z praw TV, mocną markę i tak rozsądna konkurencję w lidze poza Manchasterami, które finansowo są półkę wyżej? To Live goli słabsze kluby, tymczasem tu usiłuje występować w roli pokrzywdzonego. Zwłaszcza, że jest w gronie klubów, które bez oporów korzystały ze szkółki Barcy, kiedy miała lepszy okres.

Tymczasem po takim postawieniu sprawy, raczej mogą mieć problem z zakontraktowaniem wzmocnień, bo piłkarze będą wiedzieli, że jeśli Liverpoolowi się nie uda zagościć w LM na stałe, to i tak będą problemy ze zmianą klubu.

1

Do BVB też wymusił transfer. Rozwija się szybko i żaden klub nie chce go puścić, nie zważając na żadne klarowne deklaracje z jego strony, że celem jest gra w Barcelonie.

No i warto się zastanowić - czy Live i BVB nie będą miały problemiku, próbując ściągnąć przyszłych niewol... wróć, piłkarzy do swojego klubu, pokazując, że raczej spełnienia marzeń nie ułatwiają nawet na uczciwych zasadach (za godziwe pieniądze w zamian - po 100 mln za swoje gwiazdy).

0

wychodząc z tego założenia, może od razu lepiej im wysłać czek za Neymara pocztą.

2

Oczywiście i BVB i Liverpool, zdają sobie sprawę, że zasada "doić frajera" zadziała dalej? Po wiadomości za jakie kwoty Barca kupiła tych piłkarzy, każde zastępstwo, nawet najmarniejsze, będzie kosztowało po 70-80 mln....

Co do samego transferu - on i Seri wystarczą. Jest Roberto za Iniestę + powrót klasycznej 6, właśnie Seriego i można założyć że środek da radę.
pozbyłbym się Gomesa za rozsądne pieniądze - Juve podobno chciało i może być ok.
Na Coutinho można poczekać rok, może trafi się zdolny, młody Hiszpan w typie Asensio lub Ceballosa.

Skład z Dembele i Serim rozwiązywałby wiele problemów.

0

"Dorastałem, grając w piłkę, i dotarcie do Barcelony jest dla mnie triumfem".
Z tego punktu widzenia - tak, ale wolałbym, by jak w wypadku Halilovića, nie stała się jednocześnie ostatnim sukcesem i końcem pracy.

0

"Może dlatego, że Atletico nie jest na poziomie Bayernu?"
Tak, ile finałów LM osiągnął Bayern a ile Atletico. Ile razy to Atletico pokonywało ostatnio Real, a ile Bayern.
Jeśli ktoś był na szczycie w latach 90, to nie znaczy, że konkurencja idzie w tym samym tempie i go nie dogoni. Atletico mnie ma intratnej umowy z "narodowym" producentem sprzętu sportowego, de facto finansującym klub, i dzięki dobremu zarządzaniu, doborowi graczy, trenerów, mimo, ze wielokrotnie osłabiane personalnie, sukcesywnie robiło progres aż dotarło na poziom Bayernu. Kto wie, czy nawet go nie minęło.
Oczywiście, że łatwiej utrzymać poziom w warunkach Bayernu - 80 mln ludzi, dochód per capita o 1/3 większy od Hiszpańskiego. Atletico jest drugim tak duży klubem w mieście, więc konkurencję ma większą i nie ma takiego "narodowego sponsora", bo za "narodowe dobro" robi Real (umowa sponsorska z tv która i tak transmituje La Liga..). Ale możesz się zdziwić jeśli myślisz, że to wszystko rozpadnie się od tak, po Simeone.

To talko jeden z przykładów buty.

"Piszesz o niemieckiej bucie, a co z katalońską? " -przytocz mi proszę wywiad w którym prezydent Barcy powiedział, że inny klub nie jest na poziomie Barcy. Mimo, że przez 10 lat Barca jest na szczycie. Jeśli mówienia o własnym sukcesie, nie odróżniasz od buty, to nie ma pola do dialogu.

"większość ludzi związanych z Barceloną wypowiada się jakby byli panami świata." ??? Przytocz

"Bayern swoje transfery załatwia przynajmniej bez szopek w gazetach" - vide Gotze, vide Lewandowski, vide Hummels... tak, zupełny brak "szopek".
I tak, Barca ma wpływ na to co piszą gazety...
Faktycznie tak myślisz?

Nie widzisz, że to konkurencja o czytelnika, powoduje że o Barcelonie się pisze więcej niż o Bayernie, bo jest bardziej popularnym klubem? Że ten sam trend powoduje, że o każdym potencjalnym celu transferowym Barcy, gazety piszą do upadłego z tyłka wymyślane opowieści? Że w końcu, po łączeniu 30 zawodników z Barcą zdarzy się że 3 z nich, faktycznie negocjuje, a zarząd jest o wszystkich wypytywany? Że Barca to nie firma, jak Bayern, ale stowarzyszenie, gdzie wiele więcej rzeczy odbywa się publicznie, bo jest dostępna statutowo dla 100-kilkudziesięciu tys. Soci, przynajmniej w formie raporu, więc nie bardzo jest jak odpowiadać "nic nie jest na rzeczy" na każde pytanie?
Może część widzisz, ale o większości nie masz pojęcia, a ze złej woli, mylisz jeszcze nieumiejętność negocjacji obecnego dyrektora sportowego z butą.

No i jeszcze raz zapytam? Kiedy zawodnicy wymuszali swoje transferu do Borussii, Bayernu, kiedy te kluby korzystają z klauzul, przekonują graczy (Thiago, Bartra) to jest ok. W drugą stronę kali zły. Brawo.

2

Daily Mail, to raczej nie jest w pełni wiarygodne źródło, choć jeśli są choć bliscy prawdy, to Barca sama straciła szansę na ten transfer.

3

akurat Hoenessa i jego "szacunek" to mam głęboko. To gość który twierdził że Atletico to nie klub na poziomie Bayernu, tuż przed porażką w dwumeczu,
Facet jest przykładem niemieckiej buty, takiej przysłowiowej, kojarzącej się z najgorszymi stereotypowymi cechami. Wystarczy poczytać jego wypowiedzi.
No i czy to nie Bayern, specjalizuje się od lat, we wrogich przejęciach najzdolniejszych graczy z Bundesligi?
Podziwiam ten wykwit hipokryzji.

Nie rozumiem też oburzenia ogólnie. Dembele wymusił transfer do Borussii, tylko wtedy to było ok. Od zawsze wypowiadał się, że Barca jest jego docelowym klubem i kiedyś tam zagra. Zdecydował się na etap - ważne - ETAP - Borussii, by regularnie grać i potwierdzał to w wywiadach kilkukrotnie. A nagle u Niemców zdziwienie, jakby im obiecał ślub i szczęśliwe "pożycie" aż do "śmierci".
On nie rzuca Niemca dla młodszej, tylko robi krok, o którym lojalnie uprzedzał.

Jeśli reprezentant klubu, który na szczycie łańcucha pokarmowego jest od lat i specjalizuje się w zjadaniu mniejszych ryb, krytykuje inną dużą rybę, \to brzmi to mało poważnie.

1

A ja myślę, że po sezonie, w którym Real zdobył LM z Carlo i w następnym go zwolnił, bo Barca była lepsza, Perez się po prostu zreflektował.
Zidane trafił w najlepsze możliwe warunki - zbudowana wielka drużyna, świetni młodzi piłkarze z latami gry przed sobą, plus rdzeń - Ramos, Ronaldo, Modric.
Doszło do tego, że układając te klocki, stworzył drużynę, zupełnie bez Ronaldo sobie radzącą. Tylko ona de facto taka była za Carlo, a jest systematycznie, mądrze wzmacniana najlepszymi piłkarzami Hiszpanii młodego pokolenia.

Tu Zidane nie musi na nic naciskać, wystarczyło właśnie to poukładać i pokonać najpoważniejsze wyzwanie, a w zasadzie dwa - porozdzielać minuty, by każdy czuł się ważny, a sukcesy potwierdziły rozsądek tego rozdziału, a drugi to opanować chęć Ronaldo, do gry zawsze, nawet w formie dalekiej od ideału. Teraz Ronaldo może błyszczeć w 4-5 meczach w sezonie i spijać śmietankę i Zidane, właśnie go tego nauczył, co być może dla Realu okaże się osiągnięciem ważniejszym niż 1 czy 2 trofea.

Ostatni przejaw ciśnienia Pereza, to występy Bale'a, który chyba ze względów marketingowych, jeszcze tam wegetuje, bo gracz najsłabszy w drużynie, który nie zagrał 50% minut, które potencjalnie mógł zagrać, z powodu kontuzji dalej mający miejsce w pierwszej 11, raczej zespół osłabia, ale i tu Perez przestaje cisnąć, trzymając Walijczyka na okazje specjalne - a to meczyk z Angielskim klubem w LM, a to jakieś spotkanie ciekawe dla Angielskich kibiców.

Zidane ma dwa podstawowe atrybuty trenera wielkiego klubu - czuje co powinien robić, by nie przeszkadzać piłkarzom, i ma zdolność do zarządzania ich ego.
Reszta to jak w każdym klubie, praca zespołowa. Ale to bez tych dwóch umiejętności, Zidane w Realu by sobie nie poradził.
Czy jest to dla Realu najlepszy trener? Tak. Nie tylko dla Realu, ale dla każdego klubu z gwiazdozbiorem. Tylko on może dać twarz projektowi, bo taktyczne wsparcie może zapewnić asystent pokroju Vilnovy, tylko że jemu zabraknie charyzmy w momencie próby, by samemu prowadzić zespół.
Czy Zidane poprowadziłby z sukcesami Barcę? Tak myślę. Czy jest to najlepszy trener świata? W tym momencie... raczej tak.
Kiedy klub dobija do progu, kiedy o sukcesie decyduje przekonanie o własnych umiejętnościach, wtedy z tarczą wraca Zidane i to nie jest przypadek. To umiejętność.

0

Marca nie opisuje taktyki, tylko braki w realizacji.
Generalnie fałszywa teza, bo w Barcelonie było bardzo złe wykonanie, na 1-2 pozycjach, bardzo kiepski dobór graczy, a kluczem był brak kreatywności na ostatnich 30 m.
Były dobre momenty. Nawet w trakcie meczu, który zostawił poczucie takiej dysproporcji sił, na 20-30 minut, może więcej, cisnęliśmy Real, przy wszystkich swoich brakach w tempie akcji, kreatywności, personaliach.
Real wymusił swoje tempo meczu - 20-30 minut ostrego presingu, kilka minut odpoczynku i dociśnięcie znów kilka minut przed przerwą. Obie połowy były lustrzane, tylko Barca nie potrafiła wykorzystać faktu, że po tym ostrym pressingu, Real nie ciśnie tak mocno, że daje jej wejść na swoją połowę.
Jeśli nie mamy sił i piłkarzy, by wygrać bitwę o regulacje tempa meczu, to trzeba zagrać bardziej kompaktowo, linie bliżej siebie, a w dobrych momentach, również blisko, ale wyżej całą drużyną. Wtedy tworzą się linie padań, każdy ma wybór do kogo podać, nawet pod pressingiem.
Tylko do tego trzeba ruchliwości i piłkarzy umiejących biegać, nie tylko szybko, ale z głową.

0

ważne w jakiej konfiguracji, w którym momencie Jasne, ze Real był po prostu lepszy, ale w myśl zasady, że kto gra, nie ma znaczenia, to akurat rola trenera sprowadza się do losowania słomek kto wchodzi....

Było kilka sytuacji, w których głęboko wierzę, S. Roberto na pozycji Gomesa, zachowałby się o wiele bardziej kreatywnie, nieszablonowo, pomógłby, a nie stanął i patrzył co zrobi Messi.

0

Trochę by się znalazło kombinacji, myślę nawet lepszych, na zestawienie pomocy, spośród tych 8(?) już graczy, którzy którzy mogą tam wystąpić.

Dla mnie Roberto, Rakitic, Busquets wyglądałoby lepiej, nawet sądząc po tym, jak grał Roberto, po powrocie na swoją pozycję, kiedy wszedł Samedo i odruchowo trzymał się bliżej środka.

2

Gdyby jeszcze były na to szanse.

0

No akurat Gomes to się nie łapie do "najlepszych"

2

Wygląda tragicznie, ale do takiej gry trzeba jednego - szybkości i ruchliwości w środku pola.
Jak szybko się minie wysoki pressing, to stwarza się okazje.
Niestety Barca buduje w środku "mięśnie" (Rakitic, Gomes, Paulinho, Turan), a tymczasem Real z nich w środku zrezygnował (Khedira, Alonso, Pepe wystawiany w środku), na rzecz Isco, Modrica, Ceballosa...
Efekt jest klarowny - Real dalej ma muskuły, ale tam gdzie powinien je mieć - Środek obrony, skrzydła, Okazuje się, ze w tiki-tace stali się lepsi niż obecnie jest pierwowzór...

O ironio, jeśli kiedyś ktoś wspomni o nudnym klepaniu... tak powinno to wyglądać. Po prostu. W Barcelonie wiele lat tak wyglądało, niestety się... popsuło.

No nic. Walczymy dalej.

0

jak w finale z Realem ? :)

0

to akurat pół prawdy. Co do jego uczciwości nie mogę być pewien, ale dowodów na to, ze kierował jakimiś działaniami, sam, osobiście, nie z pozycji wiceprezydenta jedynie, ale z premedytacją jest jednak mniej niż na działalność Laporty, która była systematyczna, wieloletnia i wprost wykazana w niezależnym audycie.
Kwestia legalności działań to jednak ocena niezbyt prosta, bo jak sąd ma rozstrzygnąć, co w firmie jest np. dopuszczalnym wydatkiem reprezentacyjnym a co nie. Na tej subiektywności oceny, Laporta zbudował wizję "zaszczutego psa", którą pogrywa. Na miejscu, w Katalonii, polityczne próby obnażyły go jako wizjonera, planistę, skutecznego egzekutora.
Na dodatek afera, w którą zamieszany jest jakkolwiek Barto, dała nam Neymara i tryplet, więc może tak źle nie było.
Rosell jest jednoznacznie negatywnym "bohaterem", ale tu warto odróżnić Barto od Rosella, choć sam musiałem do tej opinii "dorosnąć".
To Barto "przeprosił" się Cruyffem. To barto wyhamował Rosellowy młynek personalny w strukturach klubu. Razem uporządkowali status soci. Jest sporo plusów.
Kolejna sprawa - najważniejsza w tej ocenie, to jednak finanse - tu Bartomeu, jednak jest skuteczny i kompetentny, lub akurat tu dobiera skutecznych współpracowników. Wystarczy prześledzić wzrost wartości marki Barcy w rankingu Forbesa. Bez tego wzrostu, teraz płakalibyśmy nie nad odejściem Neymara, ale pewnie dziękowali, bo dałoby to pieniądze, dzięki którym klub mógłby wegetować dzięki zależności od Katarczyków, kolejne kilka lat. Zdobycie pozycji, do negocjacji z Nike i Rakutenem to kamienie węgielna najbliższych 7-10 lat.

0

tylko co z tego? Myślisz że PSG z radością sprzedałoby nam Matuidiego za 18 mln? Że miał taką metkę na pokrywce od słoika, tylko nikt z Barcy nie szukał na tej półce w piwnicy?
To tak nie działa.

3

Trochę niepoważna opinia. Na pewno znaczny udział mieli w niej ludzie z Azji, Ameryk czy innych miejsc, co nie znaczy, że z miejsca są "podejrzani".
Barca ma w samej Indonezji więcej polubień na Facebooku niż w europie. Czy wtedy też Indonezyjczycy są podejrzani?

Wystarczy nic nie mówić.

Z drugiej strony, dla wielu socis, cules, czy kibiców z innych stron świata, taka kampania to okazja do wyrażenia swoich obaw, które klub dość skutecznie ignoruje, lub działa jakby nie były ważne.
W samej Katalonii rzecz wygląda inaczej. Trochę lepiej widać jak na kampanii korzysta Laporta, który wśród socis z zagranicy miał zawsze lepsze notowania, bo na jego Kataloński wizerunek wpływa powszechna świadomość skompromitowania się jako polityka.
Stąd może złość zarządu na tę kampanię, bo faktycznie wydaje się promować konkretnego kandydata.

Inna sprawa, że sam uważam, że o ile Bartolomeu mógłby być dobrym prezydentem bo na finansach się zna i rozumie je, to nie umie się otoczyć ludźmi z wizją i mającymi koncepcję rozwoju sportowego, a to jednak przede wszystkim drużyna sportowa. Nie widać też szans, na drastyczną odnowę tego otoczenia, zarządu czy osób decyzyjnych.

Ta kampania była przydatna, by może dać zarządowi okazję do refleksji, choć sądząc po reakcji raczej zmarnowali tę szansę.

0

piję do tego, że bilans błędów jest inny niż się wydaje takim "zgodnym przypominaczom".
A także sadzę, że po prostu zmyślasz, że jesteś kibicem Barcy, bo jesteś zarejestrowany 2 dni i wszystkie twoje komentarze w mniejszy lub większy sposób, powielają popularną propagandę kibiców innych klubów, którym Barca łoiła tyłek o parę razy zbyt dotkliwie.
Nie wiem po co udajesz. Jeśli piszesz z pozycji "gorący fan Barcy" pamflety na nią co post, wcale nie jesteś wiarygodniejszy, niż gdy po prostu napiszesz, ze jesteś kibicem Realu i masz swoje zdanie. Można wtedy z tym zdaniem dyskutować, tylko jakaś elementarna uczciwość jest potrzebna.

0

" Chelsea, Arsenalem, czy chociażby Remonatadzie z PSG"
Chelsea - pierwszy mecz, mecz 2 lata wcześniej 4-2 po faulu na Valdesie.
Arsenal? Ten mecz w którym Arsenal miał 1! celny strzał na bramkę? W którym Van Persie obejrzał normalną żółtą kartkę, za kopnięcie po gwizdku (takie są przepisy), bo prowokował zachowaniem sędziego kilka razy?
Czy może o pierwszy mecz 2-2. w którym nie uznano prawidłowej bramki Messiemu?
A PSG? może mecz 2-2, w którym 1 gola PSG strzeliło z 2 metrowego spalonego Ibry a drugiego po tym, jak sędzia nie przerwał akcji, może po zderzeniu głowami w polu karnym leżało dwóch graczy Barcy i de facto powinien.

A może jeszcze Inter i oba mecze - jeden gorszy niż drugi (tak, wiem - synulka Busquetsa), ale gol ze spalonego, gol po faulu, nie odgwizdane karne nie uznany prawidłowy gol... dużo tego było.

I można by tak wyliczać, ale tak - można i trzeba mówić o błędach i można stopniować czyjś "mandat" do tego. Choćby na podstawie, faktu, ze piłkarze Realu klarownie wypowiadali się przeciw technologiom, które pracy sędziego mogły pomóc.

0

waszym nie kibicuję.
A w 2010 nie wygrała LM dzięki sędziom, więc jest remis... czekaj, bo z Chelsea też najpierw nas przekręcili w 2007 po golu na 4-2 po faulu na Valdesie. To 2-1 dla Barcy?

0

"Był liderem klasyfikacji strzelców prawie do końca bo prawie połowę bramek nastukał Celticowi."
Tylko dalej się spierasz ze swoją własną tezą. Dla mnie nie liczba jest najważniejsza - nigdy nie była samodzielnie - lecz gra. Messi naprawdę ciągnął Barcę w przeciągu wszystkich meczów LM (z resztą la liga też, poza kilkoma,) w tym dwumeczu z Juve. Słabo zagrał z PSG.
A ja oceniam grę, a nie wykorzystane akcje, które mógł de facto skończyć każdy na tamtym miejscu.

"Buffon nie bronił jakiś piłek nie do wyjęcia, " - dwumecz z Barcą mówi co innego. W tym szczególnie obrona strzału Iniesty, po której poszła kontra zakończona golem dla Juve.

"Co się działo gdy nie potrafili tego zrobić każdy widział w finale." A pamiętasz jak padały gole w finale? 2 pierwsze gole to rykoszety. Obciążanie za to Bufona to jakiś absurd. Te gole ustawiły finał, bo Real mógł grać to co lubi - kontrę. Był bezwzględnie w finale lepszy, ale to wcale nie zasługa kiepskiej dyspozycji Buffona.

"Jakimś cudem gloryfikacja Buffona zaczęła się w momencie gdy okazało się, że Real ma szansę na obronę Ligi Mistrzów."
Bzdura. Ja patrzyłem na bardzo pochlebne opinie Buffona już na etapie końa fazy grupowej. On wręcz rósł wraz z sezonem Juve - bardzo dobrym sezonem. Dopiero wynik bezpośredniej konfrontacji, (co dość nieuczciwe, zważywszy pozycje graczy) z Ronaldo finale, właśnie uciszył te głosy. Cieszę się, że ktoś o Buffonie pamięta, choć przyznam że plebiscyty przyzwyczaiły nas do nagradzania graczy ofensywnych, więc Buffon ma trochę mniejsze szanse.

"Gdy doszedł do formy na najważniejsze mecze miał widoczny wpływ na grę i wynik drużyny." - jeśli najważniejsze jest ostatnie 5 meczów w sezonie... Tak. Tylko, że po drodze wszyscy inni musieli pracować na to, by te mecze były najważniejsze.

"Masz jakieś jeszcze analizy?"
Dobra, uparłeś się na cyferki. Czy jeśli podasz komuś cudną piłkę na nos, a ktoś ją spartoli, w meczu w którym cała drużyna ma problem stworzyć szansę, to i tak dupa bo nie ma cyferki. Z drugiej strony, można spartolić mecz nawet z Legią, by być boskim. Masz jakieś jeszcze analizy?

Generalnie nie ma szans na porozumienie, bo dla ciebie Ronaldo to hero i nie ważne co ktoś powie. Prawdę masz jak pupę - swoją :P

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: