AxelF
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Olsztyn
52 obserwujących
60 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Czy dla ciebie w piłce strzelone gole równa się dobry mecz? To chyba jakieś inne sporty oglądamy.
Ja widziałem wiele meczów, w których zdobywca 2-3 goli, grał tragicznie, gole zdobył (nie wnikając nawet, że po spalonych) w stytuacjach, kiedy koledzy mu je wypracowali, a samemu zmarnowawszy wiele dogodnych okazji. Podawał słabo, spowalniał grę. Tak było z Ronaldo.
Mecz z Atletico (pierwszy) zagrał rewelacyjny, nawet gdyby nie strzelił żadnej bramki, bo po prostu wszystko mu wychodziło. Z Bayernem nie potrafił mijać przeciwników, gubił piłkę przy przyjęciu, podawał za plecy, miał mnóstwo strat, źle się ustawiał. Wszystko robił źle, poza faktem, że strzelił gola. W rewanżu było podobnie. Nie wiem jak poradziłby sobie Real bez niego, ale wnioskując po wynikach meczów w których grali zmiennicy - Isco, Vasquez, Asensio, może nawet lepiej (bardzo prawdopodobne). To rzecz nie sprawdzalna, ale za sam mecz, ocenę można wystawić sprawiedliwie i podnieść ją po pół oczka za gola. Wtedy w skali 1-10 występ Ronaldo można podciągnąć do 5, lub max 5,5.
Z Atletico i bez tego statystycznego handicapu, zasłużył na 9,5-10 Obejrzyj oba mecze jeszcze raz i zobacz dobrze. Policz ile razy próbował naciągnąć sędziego nurami w pierwszych minutach meczu z Bayernem, jak słabo podawał ile razy zgubił proste piłki.
A teraz porównaj do meczu z Atletico, gdzie dryblował, wychodził do podań, poginał na całym skrzydle, wracał do obrony. Jeśli z powodu goli, chcesz postawić znak równości (lub nawet wyżej mecz z Niemcami) między meczami, to chyba nie zgadzamy się co do elementarnych zasad oceny piłkarza w meczu.
0
"Ale sędziowie mylą sie w obie strony" - tak, tylko tu dochodzimy do rzeczy bardzo policzalnej - ilości punktów, na które te błędy miały wpływ. Barca była w tym sezonie bardzo stratna, Real zyskał. Prosta kalkulacja.
Tu nie chodzi o "zwalanie winy", tylko jeśli Real zyskał na błędach, Barca straciła, a różnica na koniec wynosiła tylko 1 wygrany mecz, co świadczy o tym, że obie ekipy nie zachwycały, ani nie były regularne w przekroju sezonu, więc o mistrzostwie rozstrzygnęły detale. Te detale, to np. sędziowskie pomyłki.
A gdyby Ramosowi tych 2 goli dających zwycięstwa w jakiś meczach nie zaliczono, to jakby to wyglądało - 4 punkty mniej Realu. Czy wtedy w Realu nie mówiłoby się o "błędach odbierających tytuł" ? Nas skrzywdzono jeszcze bardziej, a tymczasem uprawiamy samobiczowanie do kompletu.
W maratonie każdy ma słabsze momenty, ale to nie znaczy że ma radzić sobie z przeciwnikami podstawiającymi nogi.
3
Nie rozumiecie, że profesjonalnym sporcie, czasem po prostu nie ma siły/formy, by biegać cały mecz na 100%? Czy wtedy, gdy drużyna się zmobilizuje, i strzeli 2 prawidłowe gole, mamy mieć pretensję do siebie, ze nie strzeliła kolejnych 2, czy mamy prawo wymagać uczciwego sędziowania a nie ruletki jak mawia Pique?
0
+ kolejne 2 przy nieuznanym golu z Malagą na CN i -1 pkt, za niezasłużony remis z RSSS. To tylko grubsze błędy.
1
http://www.goal.com/en-india/news/2292/editorials/2012/02/18/2913366/the-real-liga-table-with-correct-refereeing-decisions
A brak prawidłowej bramki z Betisem, niezaliczona z powodu domniemanego spalonego bramka Pique z Malagą? +4 pk, (przegrana z RSSS, kiedy dostaliśmy remis, to -1 pkt). Bilans? +3 pkt. A to tylko te z grubszych pomyłek. 3 punkty dałyby nam mistrzostwo. Prosta kalkulacja. Dwie nieuznane bramki.
0
Tylko opamiętajmy się. Minęło dopiero pół roku! Nie wiadomo co się zdarzy w nowym sezonie, bo pierwsze pól ostatniego Ronaldo grał beznadziejnie (powiedziałbym nawet że oprócz meczów z Atletico i Juventusem, to był cały rok. Nawet mecze z Bayernem miał tragiczne).
Jeśli ta słaba gra, nie przeszkodzi mu w nabijaniu statystyk, to można się zastanawiać nad wpływem na grę, ale jeśli będzie grał cienko i jeszcze będzie denny statystycznie, jak w mijającym sezonie? Jeśli będzie grał dobrze lub bardzo dobrze, to wątpliwości znikną same.
Tylko jeszcze raz wspomnę - raz głosowanie dla CRa skracano, raz przedłużano, by nabił jeszcze kilka goli w eliminacjach. Dla mnie to celowe zabiegi organizatora nagrody, który troszkę premiuje Ronaldo.
No i osobiście jestem zdania, że Messi jest po prostu najlepszym graczem. Nie - innym, porównywalnym, drugim wielkim. Po prostu najlepszym. Gdyby ZP była nagrodą dla najlepszego, to Messi ostatnie 10 lat zdobywałby ją nieprzerwanie, bo gra po prostu najlepiej. Ma największy wpływ na sukcesy Barcy, a i przeciętną bez niego Argentynę (co widać choćby po tych eliminacjach bez niego) doprowadził do tylu finałów.
S\Jest niedościgniony, pod względem rzeczy, które na boisku może zrobić tylko on. Tyle i aż tyle.
Co więcej, w punkcie 13. (chyba) regulaminu, określającym za co jest nagroda ZP, stoi zapis "overall performance on and off the pitch".
Messi nigdy nie symulował, bardzo rzadko zdarza mu się stracić panowanie na boisku, a na pewno nie powoduje sytuacji niebezpiecznych dla czyjegoś zdrowia. Pod tym względem jest przykładem, czego o Ronaldo nie można powiedzieć i skoro Suareza wykluczono z grona nominowanych do ZP dyscyplinarnie, to czemu nie reagowano tak, kiedy w sezonie Ronaldo 3 razy kopał od tyłu złośliwie rywali - Raz w meczu z Borussią i 2 razy w La Liga.
1
Państwo prawa, przede wszystkim powinno mieć przejrzyste zasady, tak by wyroki zapadające w podobnych sytuacjach były takie same. System prawa precedensowego ma tę zaletę, jednak ma i też mnóstwo wad. Warto jednak pracować nad dobrym prawem, by obywatele nie mieli właśnie takiego poglądu na państwo, jaki opisałeś.
Jeśli państwo "skłania" obywateli, marnym i zawodnym prawem do kombinowania i nie premiuje przejrzystością przepisów uczciwości, to wałki, lub po prostu pomyłki, to grożą każdemu.
To dlatego zaostrzanie kar, bez poprawienia prawa to bezsens. Hiszpania jednak lubi igrzyska na najwyższym poziomie, także w sprawach podatkowych widać... :)
P.S.
Znamienne jest, że po swiss leaks, gdzie wymieniono konkretne kwoty, historię rachunków i nazwiska z nimi powiązane, należące do wielu znamienitych obywateli Hiszpanii, np polityków, prezesa banku Santander, ale i sportowców - kierowcy formuły 1, którzy ukrywali przed fiskusem Hiszpańskim kasę na szwajcarskich kontach, niektórzy ponad 100 mln, w przeciwieństwie do prokuratur Niemiec, Francji, Anglii i wielu innych krajów, w Hiszpanii w zasadzie nikogo nie postawiono na ławie oskarżonych... Wesoły kraj.
0
Tylko jeśli w tym roku Ronaldo na pewno nie będąc statystycznie najlepszy, podobnie jak w tamtym roku, zgarnie ZP, to jednak gdzie konsekwencja w przyznawaniu nagrody?
To dlatego odnoszę wrażenie, że im gorszy w ostatnich latach, jest statystycznie i im mniejszy wpływ na sukcesy zespołów w przekroju sezonu ma Ronaldo, tym chętniej daje mu się ZP za "zwieńczenie kariery". a nie patrzy kto faktycznie był lepszy.
1
Nie wspominając już o tym, że chyba nikt na świecie nie szuka sposobu by jedne wpływy opodatkować w dwóch różnych krajach. Jeśli wpłacił podatek w Argentynie, to co miał jeszcze deklarować w Hiszpanii i Vice versa.
Wpłaty nie muszą być też regularne - to fundacja.
Messi gra dziesiątki charytatywnych meczów, płaci za utrzymanie kadry, zarabia spore pieniądze, z których przekazuje jakiś odsetek na cele charytatywne, by choćby móc uzyskać zwolnienia podatkowe.
Nie wiem czemu od razu zakładać złą wolę.
Ja doświadczyłem batalii z US z drugiej strony i mogę każdego zapewnić, że jak się urząd uprze, to każdego usadzi za brak podpisu, pomyłkę w kwocie, spóźnienie, a taki błąd sprytny urzędas "hoduje" po parę lat, później, tóż przed przedawnieniem wykazuje, i leci po premię od "tropienia oszustów" i karnych odsetek doliczonych za te parę lat, przez które się nic nie wiedziało o nieprawidłowościach. A jeszcze jak się samemu nie ma kopi faktur... oj bida panie, wszystko udowodnią, nawet jeśli wcześniej inny urząd skarbowy wydał ci opinię "tak będzie ok", to wcale nie jest dla sądu wiążąca.
Dodawszy do tego, że na czele policji skarbowej w Hiszpanii stoi babka, która parę lat zasiadała w zarządzie Realu, a do tej pory ma miejsce w loży, to nie trudno się domyślić co sądzić o "bezstronności" postępowania.
0
Ale policz wszystkie rozgrywki, dodaj asysty. Wyłania się obraz zupełnie inny. Bramki, jak napisałem, to ścisła klasyfikacja trofeum Złotego Buta a nie Złotej Piłki. Prosta sprawa. No i Messi miał jeszcze większą przewagę (już łączną, czyli uczciwiej policzoną) nad Sneiderem. co nie przeszkadzało fanom Realu deprecjonować tamtej ZP.
Powtórzę. W klasyfikacji kanadyjskiej w roku kalendarzowym (za który jest przyznawana ZP a nie za sezon), Ronaldo ledwie 2-krotną przewagę miał nad Riberym, Messi nad Holendrem 3-krotną.
1
Piszę o niespójności decyzji - jeśli decydowały ogólnie statystyki (i trzymamy się konwencji, która obowiązuje ostatnie naście lat, że głownie te, które odzwierciedlają najbardziej wpływ gracza na spotkanie - gole+asysty/mecz) - to Messi miał je lepsze niż Ribery i niż Ronaldo - Jeśli tytuły, obaj wtedy mieli słabszy niż Francuz sezon. Tak czy siak, nie widzę pretekstu dla wygranej Ronaldo.
3
Nie, wtedy po prostu statystycznie przyćmił wszystkich. Miał 3 razy więcej punktów w klasyfikacji kanadyjskiej/mecz niż rywale, którzy drużynowo wygrali trofea. Co więcej, jednak jakiś puchar zdobył - PK, pokonując Real między innymi.
Między Ronaldo a Riberym, ta różnica była tylko 2-krotna, a Ronaldo nie zdobył nic, a Ribery tryplet. Co więcej Messi i wtedy w klasyfikacji kanadyjskiej na mecz, był lepszy niż Ronaldo i również wygrał trofea. Co zdecydowało o ZP dla Ronaldo? Nie wiem. Jeśli tylko gole, to słabo, bo najlepszy piłkarz, to nie najskuteczniejszy snajper - to jest Złoty But.
5
mnie to nie przekonuje, bo Gdyby nie dobra gra drużyny przez 35 spotkań, nawet wystrzał formy w ostatnich kilku, byłby zupełnie po nic. My dzięki Messiemu to akurat w tej rywalizacji wytrzymaliśmy do 38 kolejki, a o mistrzostwie zdecydowały 3 pk, a nie 15.
W lidze mistrzów, Ronaldo zagrał 2 dobre mecze - z Atletico i z Juve. I 1 fenomenalny. Z Bayernem, mimo liczb, zagrał tragicznie. Cóż mógł poradzić Messi - to sport drużynowy i jeśli tylko on był w formie i tylko jego musieli kryć rywale, to nikt nie poradziłby więcej.
Poza tym, gdyby trofea decydowały o ZP, to za co dostawał ją Ronaldo w 2013 roku bodaj, kiedy zdobył ich okrągłe 0?
Klasy sportowej mu nie odmawiam, ale to był jego najsłabszy sezon od lat. Na mistrzostwach Europy, również bardziej przeszkadzał niż pomagał, poza meczem z Węgrami.
Jeśli ZP z tamtego roku, była naciągana, to ta będzie jeszcze bardziej, bo kilku graczy, z większą rolą w swoich zespołach, zdobywszy tryplet, nie wywalczyło jej wobec indywidualnych statystyk - np. Ribery. Gdzie tu jakaś logika.
Plebiscyt w ostatnich dwóch sezonach, zamienił się w "dajmy nagrodę za całokształt, w postaci 2 piłki pod rząd, Ronaldo, który na żadną z nich, nie zasłużył bezwzględnie).
0
Tylko w ustawieniu, gdzie Messi grałby typową 10, za plecami mając Busquetsa i Verattiego, którzy potrafią bronić - miałby chyba mniej pracy w defensywie niż teraz, kiedy jako skrzydłowy powinien się cofnąć za lewym obrońcą przeciwnika.
Cofający się Neymar i Dembele, bardziej uszczelnią naszą defensywę, niż trzymanie Leo, który do defensywy mobilizuje się w przekroju całego meczu w wybitnych sytuacjach.
No i grając zdecydowanie z przodu i bardziej na środku, Messi miałby automatycznie więcej miejsca i będzie bliżej bramki rywala.
2
To chyba był nieuznany gol Messiego - zdaje się spalonego sędzia się dopatrzył.
1
"Druga sytuacja wybrana przez Wengera również miała miejsce w pojedynku z Barçą, w przegranym 1:3 spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów w 2011 roku: − druga żółta kartka Van Persiego była bardzo ważna, ponieważ w tamtym momencie mieliśmy zapewniony awans, grając przeciwko bardzo mocnej drużynie."
Chyba zapomniał że ta sytuacje mieli, tylko dzięki pomyłce sędziego, w idealnej do oceny VAR akcji - nieuznana prawidłowa bramka Messiego na 2:1 w Londynie.
Gościu gorączkuje. Globalne ocieplenie mu nie służy.
1
i wąsy ma jak Bellerin, co dla wielu jest podstawowym atutem :)
1
A "Wcześniej mówiło się o zainteresowaniu tym piłkarzem ze strony Realu Madryt, PSG, Bayernu oraz klubów z Chin, gdzie Lucas Lima miał zarabiać aż 14 milionów euro za sezon." ? Raczej jakiś noname to nie jest. A może nie przychodzi za gigant kasę i będzie nowym D. Alvesem - mało znanym piłkarzem z pd. Ameryki, który wystrzeli jak dynamit.
Spokojnie. Dajmy mu szansę.
0
Sporo racji, ale jakoś mam wrażenie, ze rok poświęcony indywidualnie, to wciąż sporo dla Ronaldo. Widać to było w szczególności w meczach, w których nie szło - gdzieś tam było widać te przejawy frustracji.
W sumie oba scenariusze są względnie prawdopodobne i oba mają uzasadnienie w argumentach. Może zadecyduje sezon poświęceń, w którym zabraknie tego ciut szczęścia. Przekonamy się.
Dyskusja bardzo ciekawa, choć rozstrzygnie czas. Zawsze natomiast chętnie wrócę do niej wobec nowych faktów. Do usłyszenia i ciekam z niecierpliwością do kolejnej okazji na wymianę zdań. Może jakiś komentarz do ruchów transferowych Barcy :) Jest pole do popisu. Pozdrawiam i miłego tygodnia.. choć już połowa w zasadzie :)
1
Wiesz, odchodząc od oceny potencjalnego odejścia Ronaldo na Real, to zastanawiam się, czy Ronaldo dzięki samem u parciu na statystyki, utrzyma Real na powierzchni, czy w razie braku statystyk stanie się jego przekleństwem?
Piszesz o tym, że w rywalizacji o Pichichi , błysk w sezonie, Ronaldo zrezygnował. Dał się przekonać. Ale było tak, dlatego, że majaczył wielki cel - dublet. Teraz pewnie już piłek nie będzie odpuszczał graczom na lepszych pozycjach, nie będzie chciał odpoczywać, bo przestać kąpać się w zachwycie świata jest mu najtrudniej.
Więcej nawet - spotka go ten kryzys, który spotkał naszych - po obu trypletach, sekstecie. My mogliśmy walczyć o obronę LM, Real ma i to. Zobaczymy jak sobie poradzi z rozprężeniem Zidane. Czy Ronaldo nabijający statystyki, nie obciąży Realu zabierając kolegom na powrót te 2-3 kolejne szanse na mecz.
Ze środkiem Realu nie jestem tak pewny, bo fakt, że różnorodne środki Real ma, ale to, czy uda się wywalczyć rzut wolny, czy Modrić będzie miał okazję do strzału, zależy od tego, czy Real ma piłkę i czy ją płynnie przemieszcza. Zobaczymy, czy komuś z ustawieniem przecinaka na DP, lub nawet dwoma, uda się tą płynną wymianę przerwać. Jeśli będą kompetentni boczni obrońcy, to okazji stworzy Real pewnie mniej.
Generalnie wiem, ze bronienie przeciw Realowi, to ciężki kawał chleba, ale w zbyt wielu meczach w tym sezonie wyglądali słabo, zbyt często tej fabryki goli już brakowało, a wystarczyłoby by przecież sędzia zauważył ten spalony Moraty, a nie byłoby serii zwycięstw. To nie drużyna dominująca w stylu Guardioli, choć chyba mająca w teorii więcej argumentów w ataku. To nie obrona posiadaniem. Zobaczyłbym chętnie jak wygląda Real bez Ronaldo na przestrzeni miesiąca. Mogłoby być lepiej nie gorzej.
Tym niemniej co do "zadyszki" u końca, przywoławszy postaci Zlatana i Inzaghiego, Van Nistelroya, przekonałeś mnie, że koniec może być owocny jeszcze :). Zwłaszcza, że Ronaldo na pewno lepiej się prowadzi niż wyżej wymienieni.
0
"...ale to nie jest ustalona kwota i wcale nie 1/3 jak gdzieś wyżej napisałeś. "
Może źle to sformułowałem. Chodzi mi raczej, ze po przejrzeniu "footbol leaks" kiedyś, z ciekawości zerkałem ile w jakich grupach, w jakich okolicznościach premii za podpis dostają piłkarze.
Zwykle jest to skorelowane z kontraktem, choć sama relacja bardziej złożony. Np. Lewy w związku z tym, że do Bayernu przychodził za darmo, dostał sporo większe pieniądze za podpis. W Barcelonie pamiętam Suareza jeszcze patrzyłem i było to ok 25% wartości kontraktu, Ogólnie musiałbym sobie poszperać, ale to ciekawa sprawa i głębsza niż oburzenie "bo Messi to chce dostać 50 baniek".
Zerknij z resztą na moje posty - śmieszy mnie ta "gównoburza" że tak pozwolę sobie użyć tego określenia, bo rozumiem że to biznes. Nie mam krztyny pretensji, że składka członkowska, którą opłacam, idzie na finansowanie na to. On zasługuje na każdy grosz- zapracował sobie. A miłości do klubu to nie wyklucza.
Mówi się że "liczmy się jak żydzi, kochajmy się jak bracia" Jakoś w życiu się ta zasada sprawdza - powoduje brak niedomówień. W piłce też jest dobrze, kiedy wszystko jest jasne.
0
Ja nie twierdzę że nie było ryzyka. Zrozumiałeś sens wypowiedzi w ogóle? Przeczytałeś ją, choć długa nie jest?
Przecież piszę wyraźnie, ze te kilkadziesiąt tys euro, to śmieszne pieniądze, jako część kosztu wyszkolenia KAŻDEGO przeciętnego dzieciaka z La Masi. Jeśli Barca podejmuje takie ryzyko w setkach przypadków i nikt nie wspomina, o jakimś "długu" Bojana, Bellerina, Cesca, czy innego Henrique wobec Barcy, to jakim prawem wytyka to Messiemu. Ryzykiem było przyjęcie bardzo zdolnego chłopaka, ale z prawdopodobieństwem, że terapia nie powiedzie się tak dobrze. Tyle. Nikt tu nikogo nie ratował kosztem milionów.
0
Ależ ty masz taką prostą mentalność. Człowiek/firma chcą w miarę możliwości zarabiać najwięcej. Są ludzie lubiący żyć za 10$ dziennie i nic mi do tego, ale jeśli ktoś twierdzi że nie podciąga go, nie rozumie chęci życia w luksusie, to mam go za fałszywego typa.
Skąd wiesz jak się życie ułoży dzieciom Messiego, bo ta fortuna ojca może ustawić 3-4 pokolenia, ale później ktoś ją roztrwoni, spadkobierców będzie coraz więcej. Człowiek musi myśleć o rodzinie, może teak nie masz, albo na rodzinę jesteś za młody. Ale mam dla ciebie układ - jak wygrasz/zarobisz poważną sumę to zostaw sobie 100 tys, resztę oddaj na WOŚP, bo dla mnie 101 tys to już pazerność.
0
I wszyscy dostawali podwyżki, a ty mówiłeś (mówiłaś... nie jestem pewien, ale tak kojarzę), wtedy że - "nie, mi podwyżka nie potrzebna, cieszę się kiedy zarabiam coraz mniej, a inflacja zżera mi dochody" :) Oczywiście ironia, ale to naturalne, że jeśli robisz coś najlepiej na świecie, to tak chcesz być opłacany.
MJ był opłacany astronomicznie. Bił rekordy, które wytrzymały 20 lat, a zapytaj któregokolwiek fana Bulls czy wątpi w przywiązanie Jordana do drużyny i czy chętnie się by go pozbył. Messi jest więcej niż Jordanem footballu, przynajmniej dla mnie i jako Soci, chętnie wysupłuje te marne parę euro na składkę, uśmiechając się w duchu, że choć w części mogę złożyć się na to, że najlepszy gracz w historii gra właśnie w tym klubie.
0
wiesz oczywiście, że Messi był genialnym dzieciakiem jeszcze w Argentynie. Ryzyko dotyczyło raczej powodzenia kuracji, ale jej koszt to mały ułamek procenta kosztu wyszkolenia KAŻDEGO z dzieciaków z La Massi. Jeśli bez problemu opuszcza nas do angielskich klubów kilkunastu najzdolniejszych wychowanków w ostatnim okresie, a płacą śmieszny "ekwiwalent" FIFA, to wytykanie tych paru tysięcy Messiemu, brzmi jak nieśmieszny żart.
4
A teraz poczytaj sobie jak konstruowane są kontrakty, jaki odsetek stanowi zwykle "signing fee",
Zainteresuj się też co robi teraz Puyol zawodowo (jest z de la Peñą agentem piłkarskim i taką kasę wyciąga od Barcy min, dla swoich klientów, choć kwotowo to pewnie ułamek tego, to % w stosunku do łącznej kwoty z kontraktu, pewnie zbliżone wartości)...
Ale gratuluję idealnego wpasowania się w schemat
_______(nazwisko piłkarza akurat wywołującego bulwers), to niedojrzały cham/nie kocha klubu. Puyol na pewno by TAK (cokolwiek to jest) nie zrobił.
3
Premia za podpis jest proporcjonalna do wysokości kontraktu. Jeśli zobowiązujecie się mu płacić powiedzmy 30 mln, przez kolejne 4-5 lat, to łączna kwota sięgnie pewnie 150 ml. 50 mln to 1/3 tej kwoty i tak zwykle premiowany jest kontrakt.
Z drugiej strony - trzeba mieć świadomość, że to pewnie jedna z ostatnich, jeśli nie ostatnia z umów Messiego. Za wszystko co dał Barcelonie, za bycie najlepszym piłkarzem w historii w jej barwach, musi być sowicie wynagrodzony i suma kontraktu odzwierciedla fakt, że Barca jest tu gdzie jest, i może mu tyle zapłacić, w dużej mierze dzięki niemu.
Co więcej, wytrwał przy Barcelonie, choć wiele razy mógł wybrać prostszą drogę. Nie musiał się użerać z Hiszpańskm fiskusem, nie musiał znosić tego wszystkiego, co doświadcza w Hiszpanii, jako Argentyńczyk i mieszkaniec Katalonii. To podwójne piętno. Ten związek to układ win-win, a by tak było, Messi musi być najlepiej zarabiającym piłkarzem.
0
Tu trochę mam inne spostrzeżenia, może dlatego inne wnioski. Oczywiście nie przeczę, że Ronaldo może być wartościowy dla Realu, ale o ile Messi na takiej swojej nowej/starej pozycji "10/8/6" schodzącej do tego ze skrzydła, jest decydujący dla drużyny - czy to jako golleador, jak w tym sezonie, czy jako rozgrywający - jak w pierwszym i drugim sezonie Lucho, tak Ronaldo po prostu zależy od formy zespołu. Jeśli nikt mu iluś okazji nie stworzy, to kreatywny nie będzie.
Będą zespoły, które nauczą się grać na Real Zizu, tak jak nauczyły się na Barcę Guardioli czy Real Mou. Jeśli zneutralizuje się środek Realu, co była w stanie zrobić przeciętna Barca w ostatnim el Classico, Wtedy napastnik Ronaldo, chcący by 6-9/10-15 strzałów drużyny oddawać samodzielnie... wiele będzie zależeć od dyspozycji fizycznej, a jak zauważył Rivaldo83, ta raczej będzie coraz słabsza z wiekiem.
Dla mnie taka "wielka ucieczka do przodu" jest ciekawym planem.
Po drugie, wiem, ze strzelił sporo goli, ale przyglądałem się jego grze. Wybitny mecz zagrał z pierwszy Atletico i tam, nawet gdyby żadnego gola nie strzelił, to byłby mecz wielki. Drug z Atleti i finał z Juve był po prostu dobry - sporo szczęścia przy rykoszecie, bo strzał był w środek, a mimo wszystko otworzył wynik. Najgorsze były mecze z Bayernem - multum nurkowania, błędy w przyjęciu piłki, podania za plecy do kolegów, przegrane dryblingi (przy dramatycznym %). Strzelone bramki (z czego kilka po dramatycznych spalonych), tylko wypaczają obraz spotkań, w których był dla zespołu zawadą.
To trochę jak z historią euro i LM tamtego sezonu. Nigdzie nie był decydujący, choć zagrał świetne pojedyncze mecze (odpowiednio Węgry - Wolfsburg rewanż), ale już wtedy potrzebował iluś kiepskich lub co najwyżej poprawnych występów, by na ich tle, jak gwiazdy świeciły te nieliczne bardzo dobre mecze.
Obawiam się, że dla nas, odejście Ronaldo to nie dobra, lecz zła wiadomość.
Real bez Ronaldo, byłby bardziej zrównoważony - zdywersyfikowany, pod względem stron ataku, napastników, którzy te ataki wykańczają. Ramos nie byłby już ratunkiem w meczach, gdzie Real 70 minut zmarnował, wrzucając piłki na Ronaldo, a ten przy braku formy, kolejno partaczył. Plan B - sto wrzutek do, nie musiałby się zdarzać
Barca stoi trochę w rozkroku, wobec doboru składu i taktyki do obecnego Messiego. To nie czas fałszywej 9 czy skrzydłowego w jego karierze.
Dla mnie, rozwiązaniem byłoby ustawianie go na klasycznej 10 w diamencie ŚP z Iniestą/Roberto/Rakiticem/Gomesem/Albą (lub klasowym pomocnikiem, którego może kupimy) za plecami , zabezpieczanymi, przez DP - Busquetsa.
Trójka obrońców - Umtiti, Pique, (Obrońca prawonożny w typie Abidala).
Bez piłki bronimy mocno w środku pola, do wyprowadzenia jej z własnej strefy, Busquets cofa się aż między własnych obrońców i pomagają mu ŚP. To tylko pomysł, ale wydaje się, że to by zdynamizowało przemieszczanie się z piłką całymi formacjami. Trójka z przodu dawałaby pressing, Messi mógłby człapać, biorąc ciężar gry na siebie i w rozegraniu, ale bliżej bramki rywala.
Ale do takiej czy innej koncepcji, zakładającej grę Messiego w miejscu, gdzie nie musi przebiec z piłką 20-30 metrów by stworzyć zagrożenie, a jednocześnie, gdy schodzi do środka, nie zostajemy z wielką dziurą na prawej stronie ataku, brakuje nam wykonawców.
Dlatego o ile Barca z wykorzystaniem atutu, jakim jest Messi, może mieć ciężko, tak Real, bez Ronaldo automatycznie nabierze różnorodności i płynności w grze. Dostanie opcje. Z Mbappe, w ataku Asensio na skrzydle Donnarummaą w bramce, i pieniędzmi ze sprzedaży Ronaldo, Moraty, Jamesa. Po prostu nie widzę słabych punktów takiej kadry, a te pieniądze jeszcze pozwolą ją ulepszyć, a w budżecie płacowym zostanie sporo po zwolnionym kontrakcie Ronaldo. Dlatego scenariusz trochę S-F ale całkiem wykonalny i jeśli ktoś ma mieć "jaja" by go przeprowadzić, to Perez z mandatem dopiero co wygranych wyborów.... w ktorych kłopot na razie jest z wyłonieniem kontr-kandydata.
9
A ja odnoszę wrażenie, że Perez ma plan.
Ronaldo mógłby być w Realu świetnym napastnikiem dającym 25+ goli w samej lidze na jeszcze 3-4 lata spokojnie. Problemy są dwa. Ego Ronaldo i fakt, że nie pogodzi się z rolą tylko "ważnego ogniwa".
W związku z czym, Perez zakombinował jak wybrnąć z sytuacji. Biorąc pod uwagę jego wpływy w organach skarbowych (była członkini zarządu Realu, jest szefem instytucji), musiał wiedzieć że "wyskoczy" sprawa Ronaldo.
Nie dość że moment jej "wyskoczenia" jest dobrany nieprzypadkowo (zaraz po końcu sezonu - wszystkie sprawy dotyczące Barcy, jakoś "wyskakiwały" w kluczowych dla nas momentach sezonu), to jeszcze sam fakt, że nie załatwiono tego po cichu jak spraw Casillasa, Alonso, Mou... świadczy wprost, że Perezowi to na rękę.
Teza? Jak pozbyć się w ostatnim momencie by na nim zarobić, gwiazdora który odcisnął piętno na końcówce bardzo udanego sezonu Realu i przebąkiwał o podwyżce, a ma poparcie kibiców? Sprawić, by sam domagał się odejścia.
Perez ma gwarancję, ze zgłoszą się MU, PSG może Chelsea. Samego Ronaldo sprzeda za pewnie 140-150 mln, a jeszcze zwolni komin płacowy, i w budżecie zostanie mu na 2-3 kolejnych piłkarzy, którzy sportowo utrzymają poziom Ronaldo.
Ostatni sezon udowodnił, że to drużyna pracuje na Portugalczyka, dopiero ostatnie 5-7 meczów sezonu to On dawał jej równie dużo indywidualnie. Tymczasem polegając na atutach fizycznych, które traci się z wiekiem, taka sytuacja będzie dla Realu obciążeniem.
Jeśli Perez sprzeda Ronaldo z zyskiem, w sytuacji, kiedy ten najlepszy moment kariery dał Realowi, opchnie jeszcze Moratę, zapewni sobie najlepszego napastnika młodego pokolenia, mając już na skrzydło Asensio i rozglądając się tylko po skrzydłowym z nazwiskiem, a za rok-dwa sprzeda Benzemę (choć on chyba wielkiego kontraktu nie ma), to dokona chyba najlepszej przebudowy w historii współczesnej piłki.
0
Pierwsze to nie porównanie, lecz ilustracja. Ilustracja tezy, że nie wszystkie wybory, w dowolnej wadze, są proste jak tak/nie. Nie odnoszę, nie porównuję przypadków, lecz zwracam uwagę na złożoność.
"teraz wygramy Puchar Waszego Króla". - oczywiście, że i Pique zdarzało się powiedzieć takie rzeczy, ale nie znasz kontekstu. Katalonia była bastionem republikanizmu, Real - sama nazwa - królewski klub, więc objęty patronatem króla.
W tym kontekście, puchar WASZEGO króla nie brzmi już nie wiadomo jak, choć oczywiście jest tu charakterystyczny dla Pique zabieg - niby nie obraża wprost, ale gdyby to była zniewaga, to jako taką odbierają ją właściwe uszy. To też trzeba umieć i porównaniu do prostactwa Ramosa, jeśli Pique jest rodem z gimnazjum, to Ramos musi chodzić na korki, by dostać się do przedszkola.
Z błędami w drugą stronę chodziło np. o mecz z Bayernem. A "spalony" Lewego sam na sam, a brak czerwonej kartki dla Casemiro, a czerwona dla Vidala. Kolejna akcja - brak czerwonej dla Casemiro w meczach z Atleti. Jakaś polisa wykupiona?
Tam było mnóstwo błędów na korzyść Realu, w tym 2 bramki ze spalonych, a jedna z olbrzymiego. No i dalej nie rozumiem czym piszesz w kontekście "a w drugą stronę już nie" i gwizdów Pique na reprezentacji.
Alba - zobacz że chłop "zabił kreta" Mógł nawet myśleć, że faktycznie został kopnięty, co nie zmienia faktu, że wyglądało humorystycznie.
Jeśli piszesz o II wojnie światowej, jako historyk, to zaczynasz od "Polskich zbrodni", czy o polityce III rzeszy i agresji na Polskę. Zachowajmy pewną proporcję. Ilość błędów na niekorzyść i korzyść Barcy i adekwatnie - Realu, była znacząca. Wypaczyła walkę o mistrzostwo, więc ja się Pique nie dziwię.
Kolejna sprawa -- w miejscu, gdzie skorzystaliśmy w meczu z RSSS na błędzie sędziego, Pique był pierwszy obok Enrique, którzy o tym mówili. Takich deklaracji nie słyszałem po żadnym błędzie na korzyść Realu, z usta jego piłkarza czy trenera.
Co więcej, to tylko Realowi przeszkadza VAR. Również znamienne.
" Dzielisz zdanie na pół i wybierasz pasujące do teorii kawałki." - nie, cytuję, pomijając wstawki. Przecież całość jest dostępna wyżej. Chodzi mi, byś się zorientował do czego się odnoszę.
" Real ma największą ilość peni w Hiszpanii, dla dużej ilości Hiszpanów jest to drugi klub(...) "
I pytam co z tego? Ja potrafię oddzielić kiedy ktoś np. próbuje mi sprzedać polisę, jest nachalny, a po pracy możemy się obaj spotkać na piwie. To przykład prozaiczny, ale rozszerzaj go dowolnie.
Po prostu nie ma argumentu na poparcie twojej tezy. Jesteś przykładem, jak bardzo można mieć do kogoś żal, aby krytykować w czambuł, nie rozumiejąc nawet epitetów którymi człowieka obdarza. Postępujesz jak owca biegnąca za innymi. Przecież nawet nie jesteś Hiszpanem, tylko kibicem Realu, a bronisz Hiszpanów gwiżdżących na gracza w reprezentacji swojego kraju.
Jeśli kibicujesz Hiszpanom, to ciesz się ich sukcesami, a do nich niezbędna jest dobra obrona, której Pique jest filarem.
W każdym przypadku, po prostu wychodzi, jak bardzo twoje personalne uczucia do rywala klubowego, przenosisz na inne pola i to jest clue a nie domniemane winy Pique.