0

oni od 40 minuty powinni grać w 9....

0

przecież piłka jeszcze po nogach obrońcy. Nie wiem czy to też spalony, a poza tym co się przejmować szczekaczami. Alaves powinno w 9 od 40 minuty grać, a kartka Umtitiego... śmiech na sali.
Ale klops gomez pewnie szybciej kogoś z Barcy wyrzuci mimo obrazu gry. Przeciwnik kosi cały mecz, to jedna kartka w tą, jedna w tą - co za różnica. Barcelonie na wszelki wypadek karteczkę z tyłka lepiej dać.
Tego sędziowania to i VAR nie uratuje.

2

MC kupił Bernardo Silvę za 49,5 mln, który byłby rozwiązaniem kłopotów Barcy w środku według mnie. No cóż,. Coraz mniej celów transferowych zostaje. A Silva/Silva to będzie duecik.

0

"Pewnego dnia jechałem samochodem po Londynie i stwierdziłem, że nigdy jeszcze nie byłem w tym miejscu."
U nas miasto 170 tys i też się tak da. Codziennie zamykają jakąś drogę, remoncik, wykopki i się szuka objazdu. A ile wycieczek krajoznawczych się trzaska.
Zapraszamy do nas... bo poziom Barcy tez to nie jest.

A co do Bellerina w Barcelonie - nie, nie nie i... nie. Mam dość odkupowania wychowanków za wielkie kwoty. Albo niech sami zadbają, by mieć klauzulę powrotu do klubu, nie widać będzie że im zależy, albo jak prysnęli to bramę im zamykamy.

0

:blushing: ;) [kiedyś w czasach IRC, była taka ikonka ;)]

a poważniej - jasne jest że formuła prawna, w której ktoś jest niewinny, dopóki mu się winy bezwzględnie nie udowodni, ma konkretny wydźwięk.
Jeśli zakulisowe wpływy Pereza, sięgają także osób powiązanych z wymiarem sprawiedliwości (a dowodem niech będą osoby z loży SB), to jasne że nawet brak parcia na udowodnienie winy Laporcie, może być elementem destabilizującym Barcę. Przedłużający się konflikt wewnętrzny, coraz ostrzejsze wymiany zdań, coraz więcej spraw klubowych, wyciąganych na forum. Madrytowi w to graj. Zwłaszcza, że Perez żadnej konkurencji nie ma.
Tu ego Laporty, choć tańcuje z radości po każdym uniewinnieniu, na pewno nie działa dla dobra klubu. Druga strona medalu jest jednak taka, że szansa na odzyskanie pieniędzy od Laporty jest zerowa, a przedłużanie procesu przez Bartomeu (gest lojalności względem Rosella?) raczej na dobre klubowi również nie wychodzi.
Stąd mimo okazanej kompromisowości Bartomeu w kilku sprawach, wciąż nie jestem przekonany, czy jest w stanie uwolnić Barcę z tych uwikłań, dopóki właśnie lojalność względem poprzednika jest elementem jego rządów.

Co do Bardzo klarownie wyjaśniłeś historię upadku i wiarygodności politycznej, ale i osobistej przez Laportę, która wyklucza go jako poważnego kandydata. Tu w zasadzie nie ma żadnej dyskusji. Jednak wciąż sądzę, że łatwość, z jaką Rosell wytykał wady Laporty, wytaczał procesy z kasy klubu, (które również nie bardzo miały szanse powodzenia, więc odwołania można sobie było odpuścić), samemu nie działając przejrzyście również ustawia go w tym samym rzędzie winowajców. Problem jest taki, że jak dostrzegłeś, dla 99% użytkowników Bartomeu=Rosell i odwrotnie. Tymczasem ten pierwszy, mimo, ze był współpracownikiem drugiego, jest znacznie łagodniejszy w forsowaniu swoich pomysłów, mam też wrażenie, że nie czuje potrzeby tak głębokich zmian personalnych jak Rosell co daje pewną stabilność, obawiającą się pewną podzielaną przez szersze grono ludzi wizją rozwoju klubu - powrotem do cantery, zbilansowaniem finansów.

Sprawy przekrętów (domniemanych) przy transferze Neymara, nie są dla mnie w ogóle miarodajne, bo po pierwsze, ze względu na różnice w wyrokach, postępowaniu wobec samych piłkarzy, ale szerzej nawet - nieścisłości w regulowaniu podatków przez znane osobistości w Hiszpanii , sądownictwo tego kraju wydaje mi się niezbyt transparentne.
Mourinho, Xabi Alonso, Casillas, właściciel banku Santander, mąż księżnej - to tylko nieliczne przypadki, w których wystarczyła wpłata zaległości, urząd skarbowy zadowalał się twierdzeniem, ze różnice w wymaganych i zapłaconych podatkach, wynikały z omyłki, lub nieświadomości, lub w ogóle sprawy nie rozstrzygał. W porównaniu do determinacji w sprawie Messiego i uznania że 18-letni dzieciak wymyślił sposób by oszukiwać Hiszpańskiego fiskusa, trochę to wszystko naiwne i głupie.

Ważna też jest kolejna rzecz - uporządkowanie sprawy Soci. Zarzucano Rosellowi , że swoje urzędowanie zaczął od zmiany statutu, tak by Soci nie mógł zostać ktoś nie związany z Barcą, tak od razu. Laporta krytykował tę decyzję, bo spora część jego elektoratu, to przypadki które opisałeś - Soci z zagranicy, którzy życiem klubu z bliska albo się nie interesowali, albo mieli problem z dostępem do źródeł .
Tymczasem po akcji Rosella, z 177 tys Soci, zostało potwierdzonych 130 tys kart, z tego co pamiętam. Okazało się że 40 tys. Soci, to nie regulujące składek martwe karty, lub okazje do handlu miejscami na stadionie. To był ważny węzeł gordyjski, który przeciął Rosell i choć najpierw tą decyzję krytykowałem, to zrozumiałem po latach, jak ważna była.

Co do Pique - to umawiamy się przy urnie, na oddanie głosu na prezydenta :) Dokładnie podzielam Twoją opinię o nim, więcej nawet. Przy każdej "dyspucie" i ostrej krytyce kolejnej jego wypowiedzi, wybuchającej na tym forum, do której tak chętnie i bezrefleksyjnie przyłącza się spore grono kibiców Barcy, zwracam uwagę, by zamiast krytykować, zwracać uwagę na detale - kontekst wypowiedzi, to co zostaje powiedziane w szczegółach, czyje oburzenie po drugiej stronie sporu to budzi.
Facet jest bardzo inteligentny, dorastał w Barcelonismo, należy do Barcelonismo, ma odpowiednią pewność siebie, a w kluczowym momencie życia, musiał być zaradny, dać sobie radę zagranicą. Jak wspomniałeś, ma wiele atutów Pereza, choć na pewno jest bardziej moralny, a wnoszę to po zachowaniu na boisku, gdzie mimo wielu trudnych sytuacji, nigdy niesportowo się nie zachował.

1

Tu nie ma nic dziwnego. Dziś po prostu nie ma co podgrzewać atmosfery, bo z Realem nie rywalizujemy już o nic.

Co do poglądów Pique, jestem pewien że swoje ma, że dowody na ich słuszność wrzucał na Twiterra, kłopot w tym, ze Hiszpania to kraj, gdzie bardziej od faktów, od prawdy liczy się "prawda oficjalna". Parę kar już Pique dostał za głoszenie poglądów odbiegających od wizji "nieomylnych sędziów" RFEF i nie ma sensu narażać się na kolejne, kiedy presji na brak pomyłek już nie wywrze na arbitrach, bo już koniec sezonu i pozamiatane.

Facet jest inteligentniejszy niż się wielu tu wydaje i wie kiedy warto pogadać, by sami sędziowie zwrócili uwagę, że za często sobie pozwalają pomylić się na niekorzyść Barcy. Teraz takiej potrzeby nie ma.

1

Ja stoję emocjonalnie gdzieś pomiędzy Tobą, a T^L-em. Wiem, że Laporta już miał swój czas, że ten czas minął. Że spora część satysfakcji z korzystnych wyroków sądowych, ma u niego podłoże, leżące gdzieś w politycznych ambicjach - gdyby odbudował pozycję wśród Socis, miałby również szanse na odzyskanie politycznego życia.
Z drugiej strony wyroki wskazują jasno - wszystkie pomówienia, oskarżenia albo były mocno przesadzone, albo nie dość dobrze udokumentowane. Co więcej motywacja Rosella była równie personalna. To on chciał się na bufonie Laporcie odegrać, ale czynił to jak widać z punktu osoby moralnie wątpliwej. Nie maił jednak skrupułów, by tymi kamieniami pierwszy ciskać, słowem jeden wart drugiego.

Chciałbym by znalazł się prezydent spoza środowiska niebieskiego słonia, które stało się jednym wielkim kłębowiskiem żmij gryzących ogony sąsiada. Trzeba nowego otwarcia. Kogoś, kto nie będzie zbijał politycznego kapitału na byciu prezydentem Barcy, kogoś, kto wykorzysta finansowe podłoże, które zostawili poprzednicy, ale który rządzić będzie bardziej przejrzyście.
Niestety gdybym miał oddać swój głos, to nie potrafiłbym wskazać nikogo takiego (Pique, za parę lat), już dziś.

0

z drugiej strony Atletico dostało karnego, w sytuacji za jaką Neymar dostał żółtą za nurkowanie. Oszczędzono Felipe Luisa, Suarez dostał kartkę z tyłka. Akurat tam sędziowie wcale wyniku nie wypaczyli mam wrażenie.
Nie można tez zapomnieć nie uznanych goli z RSSS, nie wyrzucenia Aduriza i wielu innych wałków. To że akurat tamte mecze byliśmy w stanie wygrać "mimo wszystko" nie umniejsza skali błędów na niekorzyść Barcy.

6

A dla mnie cała sprawa jest już śmieszna. Pique - facet ma osobowość, poczucie humoru, czasem lubi wbić szpilę, ale personalnie nigdy do nikogo się nie odnosił nie pytany - zawsze pisze o zjawiskach, lub organizacjach. Czasem zaczepiony odpowie o pachołku.
Z drugiej strony ważniejsza strona osobowości - nigdy na boisku nie był chamem czy brutalem. Potrafił się zdobyć na takie gesty, by poprosić sędziego by nie dawał rywalowi czerwonej kartki. Nie do pomyślenia w dzisiejszym sporcie.
Te kluczowe kwestie, to wręcz przykład wartości La Masi, które zdobył grając z Puyolem i w szkółce się wychowując.

Z drugiej strony mamy chama i prostaka Carvajala, Ramosa i paru innych półgłówków, którzy potrafią polować na czyjeś nogi, kłamać oszukiwać. W chwili triumfu obrażać kogoś, kto wyraźnie im zalazł za skórę, bo sportowo to raczej stosunek pełen frustracji.

Tymczasem z niepojętych powodów, spora grupa użytkowników tej strony, w czambuł podążając za youtubowym trolem, krytykuje przy byle okazji Pique, i wychwala w wniebogłosy i pisze o "klasie" Ramosa, kiedy tylko zdarzy mu się udzielić wywiadu wedle scenariusza, byle nie musieć błysnąć inteligencją.
Bo w wywiadach "na gorąco" to on nie rozmawia o sędziach, chyba że dają mu kartki (a wszystkie niesłuszne oczywiście). Uważa, że sędziowie popełniaja po równo błędów (chyba że przegrywa 3:4 el Classico, wtedy mylą się tylko na niekorzyść Realu, a liga jest ustawiona), i td itp.

Nie dziwiłoby mnie ani trochę, gdyby to był Mały klubik niespełnianego kibica Realu (obecny na tej stronie, nie wliczam do niego kilku sympatycznych kibiców klubu z Madrytu, z którymi miałem okazję podyskutować).
Dziwi mnie właśnie ten owczy pęd, by chyba w przypływie kompleksów, za wszelką cenę chwalić cudze i krytykować swoje, bo tak jest "światowo" i "obiektywnie".

Tym niemniej cieszy postawa Pique, którego bardzo lubię i szanuje (na pewno w razie kandydowania na prezydenta, bez wahania oddam na niego głos), a który podobne wyrazy frustracji u rywala zlewa na ciepło, więc i ja mogę podobnie przestać okazywać refleksję, postawie tych zapalonych samoumartwiaczy.

0

po kolei - swoją relację opierasz o słowa dziennikarza Asa - tego samego, który konfabulował, że Pique obcinał rękawy koszulki, by nie było widać flagi Hiszpanii, a zamiast przeprosić napisał paszkwil, który można podsumować "bo on mówi brzydkie rzeczy na Real". Dziękuję, nie mam więcej pytań.
Ci sami piłkarze Barcy, których autor owej książki wymienia jako źródła potwierdzające jego wersje, w wywiadach mówili co innego, a inni dodawali także obecność (i szantaż) w przerwie, kiedy zmuszano piłkarzy Barcy, by wyszli na drugą połowę.
Po drugie - wcale to nie odosobnione zdarzenie, bo i finał butelek też spotkał się z brakiem reakcji, czy zamknięciem stadionu.
Sama krzywda Realu i nieuznane gole (niby prawidłowe) - przecież tam nawet autor, madridista, przyznaje że zupełnie nie ma dowodów na to, by tamten mecz faktycznie był tak wypaczony, by dać pretekst do takiej reakcji. Ba -nie ma dowodu, że był wypaczony jakkolwiek, bo relację na podstawie której w Madrycie narosło poczucie krzywdy, również przygotował reżimowy, madrycki dziennikarz, o bezstronności nie może tu więc być mowy.

"Dodatkowo skoro Franco wspierał Real to dlaczego dał mu przegrać w finale?"
To nie chodziło o zdanie samego Franco. To reżim i jego ludzie, mieli konkretne sympatie, ale bardziej na zasadzie "byle nie Barca" - bo Barca była synonimem buntowniczych Katalończyków.

"Sam jest sobie winien bo po przekroczeniu frontu (przez przypadek) krzyczał hasła republikańskie." Pewnie, jak cię będą ciągnąć rozstrzelać, to wykrzykiwanie "nie, nagle się zmieniłem, niech żyje Franco" mogło uratować mu życie.
Teraz to jedziesz po bandzie, Czyli jak skręcisz między niewłaściwe bloki i ziomy Cię skroją na telefon, gotówę i obiją mordę, to nie składasz doniesienia na policję, bo jesteś sam sobie winien? Publikuj dane, pewnie kilku chętnych się znajdzie.

"prezesa Barcelony który nie chciał zapłacić tylko wolał kręcić." - zdajesz sobie oczywiście sprawę, że prezes Barcy był mianowany przez reżim, że cała Barca musiała w swoich decyzjach być bardzo wyczulona politycznie i że znów powołujesz się na słowa kłamcy?

0

jeszcze się zdziwisz. Jak Pique będzie kandydował, to ja wsiadam w samolot i lecę głosować.

0

Alba to chyba po prostu kopnął w trawę. Mógł nawet pomyśleć, że to przeciwnik go zahaczył. Nie wiem czy wcześniej był kontakt, który wybił Albę z rytmu biegu czy coś.
Z resztą, karny i tak nie strzelony, kartki nie było, więc nie bardzo to w efekcie zmieniło mecz.

0

A ja nie wiem czy Alba po prostu nie zabił kreta, czyli po prostu nie kopnął w glebę i nawet mógł myśleć że był kontakt z nogą przeciwnika. Wtedy oburzenie zupełnie autentyczne.
Nie potępiam, dopóki nie będę pewny. Większe wątpliwości (albo inaczej, bardziej wydaje mi się, że Neymar zanurkował, kiedy zobaczył, że nic z akcji nie zrobi).

0

mogli im wysłać na fax - na ten od transferu De Gei z zeszłego sezonu, a później potwierdzenie wysłania faksu, wysłać zwykłą pocztą :)

0

Ja poproszę. A co z wpływem związku, którym zawiadywali generałowie i żołnierze z sił zbrojnych Franco. Co z represjami na graczach Barcy. Co z meczem 11-1. Tych niewygodnych zdarzeń można zebrać katalog.
Nie wiem czy pamiętasz słowa szefa komitetu sędziów "dopóki ja będę szefował temu komitetowi, dopóty Barca nie wygra mistrzostwa" (mniej więcej).

Oczywiście, ze formalnie klubem "reżimowym" było na początku Atletico Aviacion, ale później wraz z sukcesami Realu, to jemu pomagano formalnie (zmieniając zasady dopuszczające grę obcokrajowców min, tak by utrudnić transfer Di Stefano do Barcy, a później umożliwić do Realu).

Suche liczby, świadczą raczej o czym innym - PG czy PK były przez Real traktowane po macoszemu, a nieco nieformalnie, były to rozgrywki w które mniej ingerowano. Nie były tak prestiżowe jak mistrzostwo.

Pewnie że Franco wykorzystywał Real, by "reklamować" Hiszpanię - jedyną zjednoczoną, ale jednocześnie karano za używanie Katalońskiego i symboli Katalońskich. Barca została symbolem Kataloński, więc nie tylko była przedmiotem nacisków politycznych, ale antagonizowano ją z resztą Hiszpanii - ten podział utrwalono do dziś. Trwa on np. w innym modelu autonomii Baskonii i Katalonii - jeśli uważasz, że naciski polityczne, włącznie z narzuconymi "funkcyjnymi" prezydentami z centrali, nie miały znaczenia w tej rywalizacji, to musisz być ślepy.
I na koniec. Tę liczbę trofeów Barcy, należy raczej podyktować w kategoriach "mimo przeszkód" a nie "bez przeszkód".

0

wszyscy pamiętają, tylko liczy się bilans, a ten jest w klarowny sposób niekorzystny dla Barcy, tylko nie wszyscy zwolenicy football trola czy el jarka, chcą to przyznać.

2

Och, dzięki, już tłumaczę na Hiszpański i wysyłam przyszłemu trenerowi ;)..
A poważnie - ten sam cel mają wszystkie czołowe drużyny. W walce z tymi czołowymi, jednak Barca była najlepsza.
Punkty pogubiliśmy kilka razy, ale te pogubił też Real, tak niby regularny (1 zwycięski mecz więcej w przeciągu sezonu).
Nie powiem, ze sezon przegrany przez sędziów, bo okazji mieliśmy kilka, by mimo wszystko wygrać ligę, ale jednak nie powinno być tak, że trzeba wygrać więcej niż przeciwnik, ze względu na pomyłki które jego premiują, a Twoją drużynę krzywdzą, mimo ze nie ma się na nie wpływu. Tu po prostu rola szkolenia sędziów, technologi (goal line, które jest np. we Włoszech - +2 pkt dla Barcy) czy rozpatrywania kar za zdarzenia nie wpisane do protokołu, co wyeliminowałoby taktykę "hack a Neymar"...

0

akurat o ile zgodzę się z pierwszym zastrzeżeniem (absolutnie nie wierzę w żadne spiski/przelewy. Sympatie klubowe sędziów, to co innego), tak Alba po prostu zabił kreta - walnął swoją lewą nogę w trawę przy biegu - mógł być święcie przekonany, że to była noga przeciwnika.
Miałem dziesiątki takich sytuacji na głupim orliku, że w plątaninie się kopie w murawę, tuż obok czyjejś stopy i już jesteś przekonany że był kontakt, a tu patrzysz na krater który wykopałeś i wtedy przychodzi refleksja. Z resztą karny nie wykorzystany, więc na wynik nie wpłynął.
Z Sociedad 100% racja, tylko jednak bilans tych pomyłek był zdecydowanie na naszą niekorzyść, a Real na błędach co najmniej 4 punkty zyskał wprost.

0

W punkt.
Dodam jeszcze, że do oceny grania, warto jeszcze wziąć pod uwagę.. rywali. W swojej grupie Secunda B, za rywali mieli sporo drużyn rezerwowych innych klubów primera i secunda. W większości zbliżonych wiekiem graczy.
W barażach trafili na drużynę, dla której ten poziom między 2 a 3 ligą jest naturalny, ma i doświadczenie i młodych graczy. To zupełnie inna konfrontacja i ten brak doświadczenia wyszedł.
A wyszedł między innymi dlatego, że kluczowych graczy nie ogrywano w pierwszej kadrze, nie mieli gdzie się zetknąć z odpowiedzialnością meczów o stawkę z doświadczonymi drużynami.
Mam nadzieję, że przyszły trener sukcesywnie będzie dawał pograć kilku obiecującym graczom, a najlepszych będzie powoli wprowadzał do rotacji w większym zakresie minut, by to odmładzanie składu, czy też poszerzanie, odbywało się z użyciem graczy ze szkółki, dając jednocześnie najzdolniejszym nadzieję na grę w pierwszym zespole, by nie uciekli gdzie indziej.

0

Inaczej więc. Wtedy Ronaldo był wydajniejszy.

"Lepszość" piłkarska definiuje się jednak według mnie, nie w byciu bardziej wydajnym, choć to jeden z elementów, ale w byciu absolutnie nieprzewidywalnym, wymykaniu się schematom, wyznaczaniu epoki.

Ronaldinho był najlepszy, choć statystycznie nigdy nie porażał w porównaniu do wyczynów Messiego, a jednak jego gra czarowała. Był nieprzewidywalny, grał swój mecz i nie było wiadomo, jaką rolę pełni na boisku - czy jest skrzydłowym, czy rozgrywającym, czy "10" czy może "11". Siadało się i patrzyło.

Facet miał wizję gry, czucie tego co się dzieje na boisku, umiejętność podejmowania nieszablonowych decyzji i wykonania ich, nawet kiedy nie był w optymalnej formie.

Messi to inny typ. On Oszlifował do maksimum umiejętność wykorzystania ułamka sekundy - oddania strzału, zmiany kierunku biegu, podania, w momencie, kiedy obrońca przestawia stopy, robi zwrot, stara się ułożyć do wślizgu. Nikt na świecie nie ma takiego wyczucia tego momentu połączonego z precyzją. Na to Messi nałożył jeszcze niesamowity przegląd pola i orientację.

Ronaldo był po prostu szybki i silny, ale był klasycznym skrzydłowym. W Realu zaczął schodzić bardziej do środka pola karnego, ale to nigdy nie był zawodnik wymykający się schematom. Nie twierdzę broń boże, że był słaby. Po prostu nie był unikalny w swoim typie gry.

Posłuchaj z resztą zawodników którzy mierzyli się z Messim i Ronaldo. Wszyscy, bez wyjątku, mówili że Messiego w pojedynkę nie da się przykryć, bo po prostu nigdy nie wiadomo co zrobi. Przy kryciu Ronaldo, trzeba się zachować jak mówi podręcznik i zrobić to idealnie, ale Messiego nie da się upilnować, bo jest absolutnie trudny do odszyfrowania w swoich intencjach..

W koszykówce, piłce, piłce ręcznej - wszędzie gwiazdami zostają Ci zawodnicy, których repertuar pozwala oszukać rywala. ?Sporty te, mają jednak lata tradycji i obrońców, którzy swojego fachu też uczą się długo. Wybijają się jeszcze z grona tych bardzo dobrych Ci, którzy są jeszcze bardziej zaskakujący.

Pamiętam tez wywiad z Henrym opisującym wchodzenie Messiego do drużyny. Opowiadał, że wszystkie gwiazdy, sfaulowane ostrzej na gierkach wewnętrznych, krzyczą faul, mają pretensję do faulującego, że nie uważa na zdrowie kolegi z drużyny. Mówił, że Messi był inny - on w rewanżu brał piłkę i zaczynał ze środka - mijał drużynę rywali, strzelał gola, po drodze upewniając się że ośmieszy tego, kto go sfaulował. Natychmiast po wznowieniu, jak pies gończy odbierał piłkę i znowu strzelał rywalowi gola, znów ośmieszając tego, kto go sfaulował. I tak 3-4 razy, dopóki nie poczuł się usatysfakcjonowany. I to w dowolnych składach. Opisywał, że nigdy nie widział czegoś takiego. Nigdy, a sam nie był złym graczem i z wieloma dobrymi się mierzył.

Konkluzja?

Niech kiedyś Ronaldo strzeli w karierze jednego gola jak Messi z finału PK z Bilbao, to mogę uznać że to też gracz wyjątkowy. Na razie, był najlepszym z numerów 2.

0

Tylko jakkolwiek niezwykłej jakości są to piłkarze, to też tylko ludzie. Są dni, że się nie można skoncentrować, że jest fizyczny dołek, że coś się nie udaje. Jeśli w takim dniu, nie wystarczy być od przeciwnika trochę lepszym, ale trzeba być lepszym także o sędziowskie pomyłki, to może być zwyczajnie za dużo.

Nad tą prawdą obiektywną, jak zauważyłeś, nie ma co przeskakiwać czy jej obchodzić. To była realna przeszkoda, bo o mistrzostwie zdecyduje ten nie uznany gol z Betisem i Malagą być może.
Gdyby to chodziło tylko o błędy, gdyby nasz sezon w stosunku do Realu był kiepski i pełen potknięć, to nie skończyłoby się na 3-pkt różnicy i braku przegranego meczu z czołówką tabeli.

Wiem, że tą samą drogą (usprawiedliwień), chadza się na łatwiznę. Ale to nie ten przypadek - tu każdy z nas pamięta miesiąc tak pełen błędów na niekorzyść Barcy, że to po prostu za dużo.

0

To ja Ci powiem o co chodzi - +4 - tyle mniej więce na pomyłkach sędziowskich (lekko licząc) zarobił w tym sezonie Real, a -8, jak łatwo się domyślić, straciła Barca (tu dla odmiany, będąc skrupulatnym ;).
Jeśli twierdzisz, że zespół lepszy, w lidze decydującej się o 3 pkt, ma jeszcze nadrobić 12 punktów wynikające z pomyłek sędziów, to trochę za duże wymaganie.
Odwróćmy sytuację. Gdyby była taka saga błędów sędziowskich na korzyść Barcy, czy nie oznaczałoby to, że słabą formę zatuszowały te pomyłki? Zachowajmy elementarną logikę.

Każda drużyna ma spatki formy, mecze na "stojaka". Juve ma ten komfort, że nie mają poważnego Rywala, ale gdyby 8 pkt zabrali sędziowie, a 4 oddali Romie, to pewnie miałabyś (o ile dobrze pamiętam płeć), inne zdanie.

Gdybyśmy się założyli, kto będzie szybszy na 100m, ale ja wymyśliłbym sobie start z 40 m, to jednak miałabyś poczucie krzywdy (uzasadnione), zwłaszcza że nagroda wysoka.
A w finale powodzenia. Czas wrócić do starej formuły - albo Barca wygrywa, albo ten co ją wyeliminował.

0

A Cruyff ? Więcej jest wielkich którzy nie wygrali i małych, którzy do mistrzowskich drużyn się załapali.

2

Jeszcze nigdy nie kibicowałem tak Arsenalowi, by się na to swoje 4 miejsce załapał!

0

Dziś na łamach Marki z piłką żegna się Xabi Alonso: „zawsze broniłem czystego futbolu”
O kurna, padłem jak przypomniałem sobie polowanie na nogi Messiego z Pachołkiem i Ramosem :)

1

ok, jeśli tak trudno się nie zgodzić, to niech Juve zacznie przyszły sezon -8 pkt, a 2 główni rywale +4. Przecież jak jesteście tacy dobrzy, to i tak wygracie.
(pomijając brak realnego rywala Juve w lidze).
Nie bądźmy świętsi niż Jezus Chrystus - piorą nas po gębie, to nadstawiamy pupę.

Poziom La Ligi w tym sezonie nie zachwyca - mnóstwo turniejów w am. pd, skąd jest wielu zawodników czołowych klubów, zrobiło swoje. Real ma najbardziej europejski skład, ale tez parę gwiazd co kilka miesięcy na w podróż 15 tys km wysyłał przez ostatnie 3 lata.
To wszystko fakty, ale na tą kiepską formę faworytów, nałożyła się kumulacja sędziowskich błędów, wyjątkowo w tym sezonie okrutna dla jednej drużyny. Przy dobrej formie Barcy, możemy wygrać mimo tych błędów, ale kiedy liga jest na styku i rozstrzygną 3 punkty, to 4 punktów podarowane 1 i 4 zabrane drugim to przepaść nie do przeskoczenia.

0

Liczyłem sobie tak statystycznie, jak to wyglądało kidy Messi, według fanów Realu wygrywał NIEZASŁUŻONĄ ZP w roku trypletu Interu. W klasyfikacji kanadyjskiej/mecz Messi miał 1,38 pkt a Sneijder 0,48. Messi wygrał mistrzostwo krajowe, dołożył króla strzelców.
Kiedy Ronaldo wygrał ZP z Ribberym miał w KK/m 1,54 pkt, ale Francuz w bardzo zespołowo grającym Bayernie, wykręcił 0,72 pk! To tylko 2 krotna przewaga, a wobec braku JAKIEGOKOLWIEK trofeum, nie uzasadnia dla mnie tej ZP w 100%.

0

Dzięki, ty już najlepiej wiesz co bym. Po pierwsze przejrzyj moje posty zanim coś napiszesz - zobaczysz że nigdzie nie pisze o korupcji, czy perezie.
Po drugie przedstawiłem źródło i to niezależne, brytyjskie, które swoje wyliczenia tez poprowadziło bardzo ostrożnie.
Po trzecie, wchodząc w szczegóły, raz punkty zyskaliśmy w tym sezonie dzięki decyzjom sędziowskim ewidentnie - z RSSS na ich stadionie, traciliśmy w wielu innych meczach, więc bilans szczegółowy byłby pewnie jeszcze bardziej korzystny.
I po czwarte - jak zamierzasz odpowiadać, to zrób to merytorycznie bo na razie tylko bijesz pianę i trolujesz - "byś, posmarował, perez" fajne hasełka ale do nic na razie faktów nie zmieniają.

0

po pierwsze dla ciebie nie kolego. I na tym koniec.

4

a ja że będziemy "piersi" - wyszedł kawał o udach i piersiach :)

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: