AxelF
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Olsztyn
52 obserwujących
60 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Wydarzenia ostatnich kilku dni, dały też odpowiedź, jak powstaje taka narracja : W godzinach meczu Argentyny, hiszpańska TV narodowa dała powtórkę masterchefa, a jej największy dziennik trąbi dziś "Cristiano nie zawodzi", mimo że generalnie zagrał ze Szwajcarią słaby mecz.
Taki przykład.
0
I tu dochodzimy do sedna mojej miłości do spisków - kto mi udowodni ze na filmikach jesteś Ty? Ha! :)
"Jeśli jesteś zwolennikiem teorii spiskowej (jednej)..."
To wymień na początek tę jedną.
Co do reszty zgoda, tylko mnie wydaje się że w równym odstępie podążam wzdłuż tej granicy po właściwej stronie, jak Ty masz podobne przekonanie co do własnej osoby. Dorzuciłbym, że u Ciebie kwitnie jeszcze przekonanie o nieomylności własnych ocen personalnych i na to dysponuję znacznie łatwiejszymi do udowodnienia frazami, niż Ty na moją domniemana wiarę w teorie spiskowe.
0
Pominę pierwszą część, bo argumenty mamy swoje, tu się po prostu nie zgadzamy, ale usiłujesz mnie wtykać w buty, które nie są moje "Gościu, oglądaj mecze. Ja rozumiem bycie fanem Barcelony i antyfanem Realu w jednym".
Po pierwsze, nie rozumiem co mają sympatie klubowe do oceny roli piłkarza, zwłaszcza piłkarza Chelsea. (jeśli mają w twoim przypadku, nie oceniaj mnie według swojej miary). Po drugie, Jeśli twierdzisz że rola Kante, jest nie wiadomo jak szeroka poza tym co opisałem (ty też czytaj dokładnie), to szersza może być tylko o elementy rozegrania piłki, jak u Busquetsa, Alonso, Gerarda... Takim piłkarzem Kante na pewno nie jest.
Słowem usiłujesz się przyczepić, ale tak niby kulturalnie.
"Neymar miał jeszcze gorsze i głupsze zachowania, niż on i to również w ważnych meczach,"
Ale co to kurma ma za znaczenie przy dyskusji o DP i roli odpowiedzialności gracza, w grze na tej pozycji? Wrzuta byle się przyczepić do kogoś z Barcy?
"Pique ile razy walił babole?"
Tylko co to kurna ma do rzeczy? Ramos jest przeciętnym obrońca i gdyby nie swoisty immunitet, to meczów w pełnym wymiarze dogranych miałby jeszcze mniej. Tylko co to wnosi do dyskusji o DP?
Tyle w temacie.
0
Musiałby "wynaleźć" nową taktykę - 5-2-0.
5miejsce w lidze, 2 miejsce w fazie grupowej ligi Europy, 0 trofeów... i tak cały sezon :)
1
Nie pamiętam dokładnie dokładnych wyników, ale pamiętam, że czytałem kiedyś opracowanie, przytaczane chyba przez Guillem Balague w jednym z jego tekstów.
Autorzy na podstawie zapisów video, włącznie z uwzględnieniem różnicy ile klatek na sekundę, jest w jakim formacie wideo, mierzyli czas jaki miał zawodnik między kontaktem z piłką, a reakcją obrońców, dystans do najbliższego, prędkości biegu z piłką i bez średnie dla meczu, najwyższe notowane itd.
Wniosek był prosty i oczywiście wyczuwalny intuicyjnie - piłka w tych 60 lat, które objęto badaniami (choć różna jakość i ilość materiałów z różnych epok), to tak de facto kilka różnych dyscyplin.
Ktoś już pisał poniżej ile czasu na decyzje ma Messi, a ile miał Maradona, ale także to, jakie prędkości osiągali obrońcy, jak się ustawiali, jakie dystanse zachowywali, jak wyszkoleni technicznie byli.
Oprócz faktu, że sędziowie wiele wybaczali, ponieważ przeciętne umiejętności w footballu były znacznie niższe, więc technicznie bardzo dobrzy gracze, musieli znosić dużo więcej, (co naturalnie nie wynikało tylko z przypadku, ale tolerowano złośliwe faule, choć karano też ciekawie, np. sprawcę na tak długo, jak kontuzjowany był gracz poszkodowany). wszystkie wskaźniki działają na niekorzyść dzisiejszych napastników.
Mają mniej czasu na przyjęcie piłki, więcej obrońców przy sobie, co wynika z doskonalenia taktyki, muszą panować nad piłką biegnąc z wyższą prędkością, wykonywać zwody szybciej, by uciec szybszym obrońcom, większość obrońców jest też lepsza technicznie i należą do bardziej "zdywersyfikowanych" typów - nie 2-3 wysokich "kołków" na obronie, którzy nic innego nie robią. W formacji często są wystawiani gracze, którzy 20 lat temu, bez problemu mogliby grać jako skrzydłowi.
Oczywiście znacznie większa intensywność meczów - zwykle mocny spadek tempa teraz przypada między 75-80 minutę, wcześniej było to raczej fazami w połowach. Wynika to z tego, ze gracze są odpowiednio żywieni, mają opiekę lekarską.
Oczywiście jednorazowy przeskok do sprzętu z epoki Pele, pewnie byłby szokiem dale wielu graczy, ale nawet to spowalniało grę. Kolejny ciekawy wniosek, to zachowanie piłki przy interwencjach - bardzo wiele goli pada dziś po strzałach z dystansu, więc obrońcy nawet nie chcąc muszą podejść ciut wyżej i szybciej zaczynać krycie zawodnika otrzymującego podanie. Kiedyś taki soczysty strzał to była sztuka, a większość ówczesnych bramkarzy, grała z piłką, która w porównaniu do dzisiejszych, leciała znacząco wolniej i bardziej przewidywalnie (ale napastnikowi też łatwiej było ją opanować), stąd lepszy odsetek skutecznych interwencji, niskich jak na dzisiejsze standardy bramkarzy.
Chciałbym móc przytoczyć to badanie linkiem, bo było bardzo ciekawe, ale musiałbym bardzo głęboko pogrzebać, a pewnie nie mam tyle czasu.
Co prawda nie jestem pewien czy to na pewno był tekst Balague, w którym podlinkowano badanie, ale jeśli ktoś będzie chciał, to polecam przeszukać na stronie spis jego tekstów, i jeśli właśnie coś o porównaniu dzisiejszych i historycznych graczy będzie, to właśnie tam powinno być.
Proszę wtedy o rzutkę na priva, bo chętnie sobie tamten tekst jeszcze raz przeczytam.
1
Jeśli na podstawie liczb twierdzisz że "Messi znikał", a Ronaldo, nazwijmy to "był kluczowy" to powodzenia.
Messi zagrał mocno przeciętny mecz z PSG... a bramkę zdobył, choć z karnego.
Z Juventusem zagrał jeden bardzo dobry i jeden dobry mecz. Tylko co z tego, jeśli wsparcia nie miał, bo taktycznie i indywidualnie drużyna była w rozsypce.
Ronaldo z Neapoli nie bronią nawet liczby, ale na klasę przeciwnika, zagrał... przeciętnie.
Z Bayernem zagrał okropnie. Widziałem, jak do momentu gry w przewadze non stop nurkował, machał łapami, podawał za plecy, nie potrafił przyjąć piłki. Był tragiczny... w obu meczach strzelił tak wiele "dyskusyjnych" goli, że Messi nie miał ich w 2 edycjach tyle. Słowem choć znowu spił śmietankę, w robocie raczej przeszkadzał, co jednak przy pomyłkach sędziego i solidnej grze Realu wystarczyło by mieć szanse.
Atletico - Tu pierwszy mecz, to była bajka. Grał świetnie i dawno nie widziałem meczu w którym grał tak spokojnie, na luzie, tyle mu wychodziło. Nawet gdyby nie strzelił goli, to byłby jeden z najlepszych meczy Ronaldo jakie oglądałem przez ostatnie być może 2 lata.
Drugi mecz, choć bez statystycznych fajerwerków, to był również bardzo dobry występ, choć pierwszemu nie dorównał zdecydowanie.
Juve, to dość szczęśliwy pierwszy gol po rykoszecie, a później kontra, na 3:1, ale sam mecz fazami. Na tym polega różnica - jeśli rywalowi udaje się przenieść grę do środka pola, a wynik jest dla Realu niekorzystny lub remisowy, to Ronaldo nie uczestniczy wiele w grze. zależy od podań kolegów - jak w el Classico. Jeśli się go od gry odetnie, to niewiele zrobi, w przeciwieństwie do Messiego.
No i rzecz najważniejsza - przy słabej postawie przez cały sezon, Ronaldo mógł błysnąć w tych 3 meczach, bo koledzy go tam "dowieźli. Gdyby nie Messi, Barcy pewnie nawet by tam nie było.
Jak sądzisz, o wpływie którego to świadczy bardziej i którą drużynę dla nas niestety, łatwiej wyłączyć koncentrując się na wyłączaniu Messiego.
1
W sumie mało to ważne, ale Ronaldo ma farta - kiedy wszyscy się zachwycali statystycznymi rekordami, był w stanie w miarę równo rywalizować z Messim, co dało mu ze 2 ZP w tym 1 bez żadnego trofeum na koncie.
Teraz, kiedy nagle oceniającym optyka się przestawiła na tytuły, nagle Real zanotował pierwszy sezon z dubletem od.... długiego czasu i dwie kolejne LM (nie ważne jak fartowna 1). Znów Ronaldo skorzystał na zmianie tej tendencji w ocenie co składa się na ZP.
No cóż. Jako fan Barcy nie jestem obiektywny, ale dla mnie Messi to najlepszy piłkarz w historii tego sportu. Robi rzeczy jakich nie umiałby zrobić nikt z obecnie grających w takiej gamie i pewnie pojedyncze postaci w ogóle z tych najlepszych obok Messiego w swoich czasach. A jeszcze 20 lat temu to był zupełnie inny sport (dwa piwka, po fajeczce i na boicho, w przerwie dymka i hotdoga :)
I żadne ZP tego faktu nie zmienią, że Messi najlepszy jest i basta i nigdy by swoje wyniki osiągnąć, nie musiał rywali kopać, symulować, grać nie fair play.
1
Według mnie, zupełnie nietrafne porównanie. Casemito, Kante to "typowi" DP. Tacy, których zadania ograniczają się do odbioru, asekuracji, blokowania akcji rywala środkiem, a jeśli nadarzy się okazja - zrobienia kilku metrów do przodu, by zakończyć akcję podaniem lub strzałem.
Busquets to zupełnie inny tym gry w defensywie - jak wspomniano, sporo odbiorów bez fauli, asekuracja nie zawodników, ale linii - wobec faktu jak wysoko gra obrona Barcy, to najczęściej na jego barkach spoczywa opóźnienie akcji rywala, by albo nie był w stanie, albo bardzo trudno było mu rozciągnąć akcję na skrzydła, tak by dać naszym obrońcom, także bocznym, czas na ustawienie się.
To kwestia inteligencji, czytania gry, rozpoznania zagrożeń/strat zanim nastąpią. Tego tak dobrze na świecie nie gra nikt inny. Stąd waga dla systemu Barcy.
Wziąwszy tez pod uwagę, jak spisuje się Casemiro przeciw ważnym rywalom, to już w ogóle trudno tu go zrównywać z Busquetsem. Gdyby nie nadzwyczajna pobłażliwość sędziów, nie powinien dograć meczów z Barcą, Atletico, Bayernem - czyli kluczowych meczów Realu w tamtym sezonie, w każdym osłabiając swój zespół. Jak na gracza porządkującego obronę, to słabo to wygląda.
0
A według mnie jesteś zwolennikiem diety kalafiorowej i wychodzisz z domu tylko we wtorki czwartki i soboty, a Twój ulubiony kolor to zielony. A teraz UDOWODNIJ że nie. Co prawda nie dyskutowaliśmy bezpośrednio o Twoich upodobaniach, ale nigdy też nie napisałem że sam uważam jakiś "spisek" za prawdziwy, więc analogia słuszna.
A ciut bardziej na serio, to zarzut, ze ktoś jest zwolennikiem teorii spiskowych "w ogólności" jest sam w sobie bez sensu. Jeśli teorii spiskowej to której? Wszystkich? Jeśli nie, to co której?
No i co według Ciebie jest teorią spiskową?
Ale to z gruntu bezsensowna dysputa, bo Ty zdanie swoje masz, w tym na mój temat, nie ważne czy choćby bliskie prawdy, a mnie trochę szkoda czasu, by poświęcać go na walkę z wiatrakami - czyjąś opinią o mnie. A ni mi to do szczęścia, nie potrzebne, ani nie płacą mi za to :).
0
Z grubsza niby racja. Są jednak rzeczy obiektywnie mierzalne - statystyki, liczby i choć ich interpretacje dalej są dyskusyjne lub zależą od miejsca z którego się na nie spogląda, czy doświadczeń interpretującego, to jednak pewne ogólne tendencje można snuć.
Jeśli w historii, 9/10 prób promowanie państwowej własności w firmach, kończyło się kiepsko - firmy w długiej perspektywie, trwoniły kapitał, przydatny do inwestycji w prosperity i trzeba było do nich dokładać w czasie kryzysu rynku, to kolejne 10 prób, prawdopodobnie będzie równie nieudane. Można dyskutować o ścisłych wskaźnikach, które pozwalają to przewidzieć, ale trend jest oczywisty.
W piłce też jest wiele takich rzeczy.
Możesz mi też zarzucać wiele, ale nie to, ze jestem zwolennikiem spiskowych teorii. Toczę na tej stronie z wieloma użytkownikami różne dyskusje, nie zawsze się zgadzamy, ale udaje się uzgodnić punkty styczne i protokół rozbieżności. generalnie poza kilkoma osobami, nie mam problemów by swoje racje sprzedać i wysłuchać argumentów, jeśli ktoś jakie przedstawia.
Nie trzeba dyskusji "wygrać" by była owocna. Wystarczy by się kończyła bez wycieczek osobistych.
0
Spiskowe? W życiu, to głos rozsądku na puszczy. Po prostu Ty nie zauważyłeś że jesteś za mlecznym szkłem :)
0
Nieumiejętność przegrywania, a brak szacunku dla rywala po porażce, to dla mnie dwie różne rzeczy.
Nieumiejętność przegrywania, to cecha, która każe Ci dążyć do zwycięstwa za każdym razem, nie pozwala przyzwyczaić się do porażki, jako części sportu, ale motywuje, by jej unikać. Może jest to coś z pogranicza strachu nawet.
Brak szacunku do rywali, to to o czym piszesz. Tu faktycznie Neymar miał swoje za uszami - nie potrafił uznać, że ktoś potrafił go wyłączyć z gry, przyznać, że nie potrafił być lepszy od obrońcy.
(choć trzeba być uczciwym i wspomnieć, że o ile w pierwszym sezonie, był płaczliwy i często symulował, to w kolejnych latach doszło do niego, że Hiszpańscy sędziowie pozwolą rywalom zrobić mu krzywdę i nikt się nad nim litował nie będzie. Mimo wszystko, zwykle uczciwych warunków rywalizacji nie było i zwykle był kopany i faulowany, na takim poziomie, że 1/10 wystarczyłaby do tego, by taki Ronaldo kogoś skopał w odwecie. Ronaldo uchodziły duuuuużo gorsze rzeczy i nikt nie mówi o nim jako niedojrzałym szczeniaku, ale nazywany jest liderem Portugalii. A różnica na co im i wobec nich pozwalali sędziowie jest oczywista).
3
"przynajmniej nie robił ludzi w ch.. " - dobre, widać młody jesteś.
Nie przeżyłeś rozczarowania, kiedy ktoś kto myślano, ze będzie szansą na odzyskanie wielkości Barcy w erze "wielkiej smuty", że zostanie jej symbolem na wiele lat, kogo uczyniono kapitanem, kto deklaruje pozostanie.... kilka dni po wyborach prezydenckich u największego rywala, czmycha do klubu, który był sprawcą wręcz kompleksów u Socis.
Neymar to tylko osłabienie. Jak przejdzie z PSG do Realu... to będzie nędznym człowiekiem, choć wielkim piłkarzem, rywala wzmacniającym, ale to dzieje się w czasie, kiedy u nas gra najlepszy w historii. Kiedy wygrywaliśmy latami, kiedy się nasyciliśmy, a kompleksy ma rywal. Zupełnie nieporównywalna sytuacja.
5
Brak umiejętności przegrywania, chciałbym zauważyć, jest cechą najwybitniejszych sportowców. Nie złość, żal, ale po prostu organiczna nieumiejętność.
Taki był Jordan, który na treningu pobił Kerra, Tacy są Ronaldo, Suarez którzy płaczą, krzyczą, symulują, słowem zrobią wszystko by wygrać. Taki jest Messi, który nawet w gierkach treningowych kipiał złością gdy przegrywał (polecam opowieści Henry'ego o Bartrze, czy Puyola ot ym jak sam próbował "przykryć" Messiego).
To cecha godna szacunku.
Cienka granica jest taka, że Messi, Jordan, jako jedyni tej złości potrafili użyć na boisku. Ronaldo, Suareza, Neymara łatwiej zdeprymować, sprowokować, ale sama cecha charakteru jest warunkiem wielkości.
0
Swoją drogą, Belgia, posiadacz jednej z najlepszych w teorii par środkowych obrońców - Vermalen, Kompany, nie mogłaby chyba ich razem zestawić od kilku lat z powodu kontuzji jednego lub drugiego. Niesamowity pech.
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
0
To może powinienem "skończyć karierę", żeby jakoś kolejny pozytywny akcent dać ? :)
0
Tylko chwilę później, PSG przelało Neymarowi na konto równowartość wpłaty. Na tej podstawie Fifa dochodzi FFP. To jasne że intencją wpłaty klauzuli, było zatrudnienie w PSG i korzyść finansowa, polegająca kolejnym przelewie z tytułu "za podpis."
To wszystko jest proste do sprawdzenia, bo szejk nie dał mu 220mln + 30 mln za kontrakt w używanych 20 :)
Teraz kwestia rozstrzygnięcia, czy premia od Barcy, faktycznie jak utrzymuje zarząd, była warunkowa - zależała od deklaracji lojalności, braku negocjacji z klubami itd.
Jeśli dodamy prawne "2 do 2," a sąd pewnie to potrafi, oceni nie tylko literę prawa, ale intencję stron (zapobieżenie takiemu manewrowi, przez zawarcie klauzul) , to wszystko da jakiś wyrok.
Pozostaje czekać.
Sprawa jest o tyle ciekawa, że rozstrzygnie według mnie, czym jest premia za kontrakt. Być może okaże się, że w kategoriach prawa pracy, nie prawa sportowego, to po prostu składnik wynagrodzenia i opłacając klauzulę (wypowiadając umowę), zawodnik zrzeka się części wynagrodzenia, które było należne, za okres w którym stosunku pracy nie będzie świadczył.
0
tak, tylko jeśli premia jest dzielona na transze, a ta jak widać była, to dość prawdopodobne, ze była obwarowana jakimiś warunkami. Reszty dowiemy się w sądzie.
1
Czemu nikt nie pomyślał, że to po prostu np. wielkość sektora. Że byli dogadani np. na 300-400 miejsc, ale wychodziłoby, ze kibice by się mieszali.
W normalnych okolicznościach, nie miałoby to znaczenia, ale w tych i jednym i drugim rozdzielenie może być na rękę ze względu na bezpieczeństwo.
Na Hiszpańskich stadionach, często siedzą obok siebie ludzie w koszulkach rywali i jest git. Teraz jakby ktoś siedział w koszulce z flagą Katalonii, a na mecz przyszedł zaciekły rojalista, to mogłoby być nieciekawie.
No i to pierwszy sezon Wanda, nikt nie wie jak to zabezpieczać, pewne rzeczy się docierają - to 3 mecz, więc to faktycznie ryzyko.
No i w końcu, tam kluby dają sobie bilety wyjazdowe na zasadzie wzajemności - proporcjonalnie do wielkości stadionu.
Tu bym się na siłę wielkich rzeczy nie doszukiwał - faktycznie obawa o bezpieczeństwo, może faktycznie nie ogarniają pewnych rzeczy.
0
przecież Messi jest pod ochroną, a on go lekko szturchnął. Za taki faul, gracze innych drużyn, nawet nie obejrzeli by żółtej, generalnie to wtedy sędzia skrzywdził Luisa, a nie ten Messiego :)
1
Były kilka razy podnoszone argumenty, o 3 zapisach obwarowujących premię:
- deklaracja pozostania w klubie (a Neymar nie powiedział jasno że zostaje, więc nie wypełnił według Barcy tego punktu).
- brak negocjacji z innymi klubami
- jeszcze coś (pamięć już nie ta:)
Generalnie według słów zarządu, dlatego byli tak pewni pozostania Neymara, bo oprócz klauzuli, brali pod uwagę, że ostatnia premia za podpis (a kto wie, może warunki dotyczyły całego aneksu, więc i kwoty podwyżki - stąd odszkodowanie), była obwarowana powyższymi regulacjami, stąd podrażały sprawę dla wpłacającego klauzulę za Neymara PSG o kolejne 30 mln. Stąd wciąganie PSG w cała sprawę.
Rozstrzygnie sąd. Jeśli Hiszpański, to mam podstawy sądzić, ze nie będzie sprzyjający, Francuski też pewnie nie.
2
To nie chodziło o formule podpis/wypełnienie, bo takiego warunku nikt nie wpisywał na pewno, ale fakty, ze po podpisaniu kontraktu, Neymar miał jasno zadeklarować że zostaje w Barcelonie, miał nie negocjować z innymi klubami przez ileś miesięcy i jeszcze coś.
Podpisanie kontraktu z PSG raczej wymagało negocjacji i nikt nie uwierzy, że stało się to w 2 dni. Pewnie są umowy przedwstępne, jakieś dokumenty, które wysyłano FIFA.
Zobaczymy.
0
Akurat nie jestem Ślązakiem, ale tak. Właśnie w średniowieczu istniało Księstwo śląskie. Tak. w czasie rozbicia dzielnicowego Polski, funkcjonowało Księstwo Śląskie, pod panowaniem Władysława II.
Potem Śląsk był lennem Czech, a do 1806 funkcjonował jako część Świętego Cesarstwa, z głosem elektorskim. Musisz wiedzieć, że suwerenność, w rozumieniu tamtych stosunków, nie należała do dzisiejszego suwerena, czyli narodu, ale była definiowana na kanwie prawnych stosunków lennych władców.
Jako fan monarchii na pewno to wiesz, ale przypominam, ze samo posiadanie głosu elektorskiego, było oznaką ważnego statusu.
1
"Oczywiście, że wymyślono lepsze systemy. Najlepsza jest republika arystokratyczna (arystokracja Arystotelesowska), potem monarchia."
Tylko o ile w czasach Arystotelesa i polis po parę tysięcy mieszkańców, wskazanie najrozsądniejszych, było możliwe z nazwiska, to dziś nie przebrałbyś nawet nazwisk tych, którzy mają wybrać tych najlepszych. Utopijna koncepcja. I nie radzę rodzić się kobietą w tym systemie, bo Arystoteles twierdził, że wolność kobiet rozbija społeczeństwo... także ten, jak kiedyś się dorobisz zony, to w imię "idei" najpierw zabierz jej paszport i prawo jazdy, a potem przykuj do kaloryfera. Ciekawe co Ci powie o idealnym ustroju.
Monarchia mówisz? A to Ludwik XIV jakoś nie kojarzy się Francuzom najlepiej.
Masz poglądy nastolatka generalnie. Nie widzisz jak bardzo świat odbiega od Twoich "idealnych" definicji.
"lepsza profesor Pawłowicz od pożal się profesora Bartoszewskiego "
pewnie. Lepsza niedouczona absolwentka prawa ("wziąść" bo to "gwara Pruszkowska" itp.), obrażająca innych na sali plenarnej, trolująca w internecie, niż facet który uwięziony w obozie koncentracyjnym, po zwolnieniu, zamiast się zaszyć, przedostawał się przez granicę okupowanego kraju by przekazać o tym co się dzieje wewnątrz światu. Bohater powstania, żołnierz AK, krytyk ustroju od początku, za co spotykały go szykany.... a z resztą.
Jeśli teraz pomyślę, że tak moralnie jednoznaczny wybór to u Ciebie dokładnie przestawione myślenie, to strach pomyśleć co by było, gdyby się więcej takich "arystokratów" zebrało. Rządy "ludzkich panów"?
Szkoda dyskutować, bo pomijając poglądy w których się nie spotkamy, nie mamy wspólnego podłoża etyczno-moralnego, na którym możemy dyskusję rozwijać.
Mogę być wyborcą polskiej partii przyjaciół piwa ale są pryncypia etyczne, na których trzeba się oprzeć by coś oceniać. Inaczej to wszystko jest bez sensu.
0
Ten sam gość, tę samą "ukrytą opcję" widzi w większości zachodniej Polski i na pomorzu, Kaszubach. Jakaś mała mania :) Wszędzie gdzie elektorat PIS jest mniejszy 15-20% pewnie z radością dekretem odebrałby 500+ :)
1
Ślązacy to kawał historii. Fakt, że przez wiele lat znajdowali się w granicach Niemiec/Czech/Polski, podzieleni między silniejsze państwa, nie sprawia, że nie wykształcili własnej tożsamości.
We wczesnym średniowieczu, miasta w całej europie powstawały "na prawie niemieckim" jeśli chcesz wiedzieć, bo prawo niemieckie, wraz z kanonicznym, tworzyły zręby prawne ówczesnej europy. Ślązacy to Księstwo śląskie, które dzielone na coraz mniejsze twory, wciąż długo zachowywało głos elektorski w rzeszy.
Ich wybory najnowsze to powstania śląskie, W czasach, gdy węgiel a nie technika stanowił o bogactwie państw, oni wybrali trudniejszą drogę w ramach odradzającej się Polski.
Długo by dyskutować, tylko chyba zły adres wybrałem.
0
Chyba najlepsze i najprostsze wytłumaczenie tej skomplikowanej sytuacji. Przystępnie i z sensem. Brawo.
0
"gdzie 2 żuli spod budki z piwem będzie mieć decydujący głos nad profesorem,"
Jeżeli nad "profesor" Pawłowicz, to poziom jest zdecydowanie wyrównany. I to w pojedynkach "żul" - Pawłowicz 1:1.
"którzy zostali wybrani przez innych głupich ludzi..." - odwieczny problem - nawet nie jak wybrać mądrych, którzy wybiorą mądrych, tylko co to obiektywnie jest "mądrość" w polityce?
Z poglądami jest jak z pupą, każdy ma własną. Demokracja jak mawiał Churchill, (nie tajemniczy "klasyk", któremu przypisano już wszystkie cytaty), demokracja jest najgorsza, tylko nic lepszego jeszcze nie wymyślono.
0
Problem w tym, ze na tej pozycji, nie ma kogoś, kto zagwarantowałby powtarzalnie lepsze występy, niż Rakitic. Z braku laku i innego PO, Roberto wciąż jest jedyną alternatywą dla Samedo, którego Valverde oszczędza, znając rolę wahadłowych w swojej taktyce. Poza Roberto, ani wystawiony od początku w tym miejscu Paulinho, ani nikt inny, nie dali wystarczającej kreatywności.
Paulinho znacznie lepiej czuje się na pozycji Iniesty, niż cofnięty, a Rakitic, jest kimś między 4 a 6. To też odbija się na wydajności, choć nie przeczę, że raptem 2 jego mecze były zupełnie przekonujące. Trochę mało.
Może powrót Rafinhy?