0

Państwo ma monopol na przemoc, ale uzasadnienie przemocy, to właśnie różnica między dyktaturą a demokracją i nikt nie wmówi polakowi, pamiętającemu co najmniej już 2 ustroje, że obie są tak samo dobre, słuszne, czy jakkolwiek to zwać.

0

Pewien epilog tej dyskusji, napisały wybory (nie te, na które szli Katalończycy, ale te, których dokonał premier Hiszpanii).
Wysłanie policji z zamiarem zatrzymania procesu wyborczego, nawet kosztem ofiar, niezwykła brutalność i zaciekłość, przy niezwykle spokojnej postawie wyborców.
Dopiero koniec tego epilogu stworzyli Katalończycy glosując -
"Rząd Katalonii poinformował w nocy z niedzieli na poniedziałek, że za niepodległością tego regionu opowiedziało się w referendum 90,9 procent z 2,26 mln osób, które wzięły w nim udział. Przeciwnych było 7,87 procent, czyli około 176 tysięcy Katalończyków."
2.26 mln osób, które oddały głos w takich warunkach, to niezwykłe osiągnięcie.
Nawet jeśli rzeczywisty wynik, będzie znacznie poniżej tego 90% (np. 80%), to wobec przebiegu referendum, będzie to miało niezwykła wymowę. Nie da się powiedzieć, co pisałeś, że niepodległość to wymysł polityków zbijających kapitał i nawiedzeńców. Zwłaszcza, że wszyscy pomni tych doświadczeń z politykami, do tego referendum poszli niezależnie od nich (przynajmniej takie mam wrażenie - że o ile wszyscy się pod referendum podpinali, to nie trzeba go było politycznie organizować, bo to obywatelski ruch).
Wiele jeszcze wniosków i obrazków zafunkcjonuje po wczorajszej katastrofie, jaką było dla Hiszpanii użycie siły. Teraz Katalończycy są nie tylko ignorowanie, ale zagrożeni, czego nie czuli od czasów Franco.

0

Akurat wcale nie "zabierze im miejsce w Lidze Mistrzów i część pieniędzy z praw telewizyjnych, nie dając nic w zamian. ", bo oczywiste jest, że wraz z punktami Barcy w rankingu UEFA, lige 1 bardzo by podskoczyło w rankingu lig. Być może tak wysoko, że w przeciągu 3-4 sezonów, zyskałaby dla ligi nie 1, ale 2 miejsca w LM.
Nawet w planowanej formule LM, gdzie miejsca mają być na stałe, ktoś już by zadbał, by to dodatkowe miejsce dla tak wzmocnionej Ligue 1 zorganizować.

Co więcej, w jakieś dającej się przewidzieć przyszłości, taka rywalizacja PSG/Barca dałaby korzyści wszystkim drużyno - większa kasa z praw TV, komplety na stadionach, więcej widzów z zagranicy.

0

To, co się zmieniło, to fakt, że Valverde zdaje się stosować logiczny - jakościowy, klucz do swoich zmian. Ci co są w formie lepszej niż konkurenci i udowadniają to na boisku, mogą liczyć na kolejne minuty i zmienia się to na bieżąco, wraz z oceną ostatnich meczów.
Bardzo dobry sygnał dla wszystkich zawodników.

0

Zamieść zdjęcie nosa. Kaziu ma nosa do takich spraw, ocenimy czy się kwalifikujesz ;)

0

Anglicy są większości, Amerykanami Europy. Nie bardzo wiedzą i nie bardzo ich obchodzi, co się dzieje poza wyspą. Stąd brak pytań na tematy społeczne/polityczne reszty świata.
O Messiego będą pytać zawsze, bo to gość, najlepszy w "ich" grę, a długo myśleli, nawet wbrew faktom, że to ich liga, ich piłkarze są najlepsi na świecie. Dlatego w erze Messiego, z niejakim zaskoczeniem, odkryli fakt, że ktoś kto się o BPL nawet nie otarł, ani nie ma na to ochoty, jest aż o tyle lepszy od ich "najlepszych na świecie" kopaczy.
A pomyśl jakie byłoby to zdziwienie, gdyby z Messim spotkali się w erze najlepszego Arsenalu Wengera, który cywilizował/europeizował grę na wyspach.

2

No dokładnie to samo pomyślałem.
Dodałem w myślach też sobie, ze Lucho mimo "wyszczekania", przez 3 lata nie zdobył się na tak jawne poparcie Pique, w żadnej sprawie, nawet kiedy wyrażenie takiego poparcia leżało w najbardziej żywotnym interesie Barcy ogólnie - czy to jeśli chodziło o błędy sędziowskie, czy o ocenę układów.

0

"Gest z koszulka Daniego Jarque to byl najmocniejszy przekaz w hiszpanskim sporcie" - tak, tylko to zupełnie inna sprawa. Wsparcie dla zmarłego przyjaciela, to tak daleko od politycznej deklaracji, potencjalnemu konfliktowi, jak można sobie wyobrazić.

"Gdy o bledach sedziow mowi jeden pilkarz, to bledy trwaja i nic sie nie zmienia. "
To prawda. Dlatego tym bardziej dziwię się Katalończykom, którzy odczucia mieli z Pique identycznie.

O ile z większością akapitu bardzo się zgadzam, tak z "Od trzech sezonow "dobre bledy" wrocily i wciaz sie nasilaja, co lacze m.in. z polemikami wokol Pique. " raczej nie. Ja upatruje tu raczej kulminacji presji wokół Realu. Miejsca "kiedy jeśli nie teraz" , bo Barca, będąc najsłabszą od lat, ze zmianą trenera w perspektywie, grając przeciętnie, gdyby nie owe błędy wciąż na krajowym podwórku Real by pokonała. Nawet zwycięstwo w LM, nie powodowałoby, że w Madrycie mogli by mieć wrażenie, ze od Barcy byli lepsi.
Zbyt wiele lat czekania, inwestycji, udanych zbiegów okoliczności w Madrycie, kłód rzucanych pod nogi Barcelonie i Messiemu, złych wyborów u nas, złych zarządów, by wciąż musieć oglądać plecy Barcy. To Simeone mówił od dwóch lat i to nie był przypadek, bo on, zajmując stanowisko i nie mając potencjału w drużynie, by nadrabiać błędy przeciw Atletico, ryzykował więcej od Barcy, a zdecydował się na takie słowa i to przed sezonem.
Słowa Pique, były próbą zwrócenia uwagi na tę kulminację presji, na tak wiele czynników, które Real pchały.

I ostatni akapit - pewnie że masz rację, i również to przeświadczenie mi towarzyszy i wciąż dziwie się, czemu Busquets, Alba, lub przyjaciel Pique ponoć - Cesk, nie powiedzieli nic. Fabregas miałby tyle łatwiej, ze jego głos z "oddali" mógłby być postrzegany jako bardziej wyważony, nawet gdyby powtórzył to samo.
Inna sprawa, że Pique nie szuka poklasku, co wielokrotnie udowadniał i chyba sobie zdaje sprawę, ze na kolegów nie może liczyć. Być może, dopiero jako prezydent Barcy, będzie bardziej słyszalny, a mandat socis, zedrze tę etykietkę "oszołoma", którą tak chętnie przypinają mu madryckie media i piłkarze.

0

Raczej nie. Niedawna prośba burmistrza Barcelony, do UE (nie wiem niestety do jakiego organu, a to istotne), o mediacje, wskazuje raczej, że po stronie Katalonii, zdają sobie sprawę z braku siły i możliwości, by do jakiegokolwiek zamieszania z przemocą dopuścić.
Cała retoryka Katalońskich nacjonalistów, oparta jest na pokojowym odłączeniu.

Całkiem niedawno, kiedy przeprowadzano referendum w Szkocji, Londyn powtarzał, że akceptacja niepodległości przez Szkotów, oznacza wystąpienie Szkocji z UE (o ironio, po brexicie). Krótko później, z UE podniosły się głosy, ze poza krótkimi negocjacjami, to wcale nie oczywiste, bo członkostwo w UE można zachować.

No i Mossos to jednak Katalońska formacja, ale podległa rządowi i wykonująca polecenia rządu centralnego. To ni tak, ze są po którejś stronie, po prostu wykonują rozkazy. Odmowa ich wykonania, byłaby deklaracją polityczną, apolitycznej służby.

Mam nadzieję, że referendum się odbędzie i przebiegnie w spokoju.

1

Tak to prawda, tylko może ze względu na tę ugodowość Iniesty, jego wyjątkową tendencję, by być miłym, uprzejmym, dyplomatycznym, zakładam, że choć jego słowa, faktycznie byłyby mocą równe wybuchowi Krakatau, to raczej równie prawdopodobne są, jak upadek drugiego meteorytu w to samo miejsce w Tungusce :)

I w drugiej kwestii - choć podzielam Twoje zdanie w pełni, co do bycia Pique liderem na boisku (raczej słabo to wygląda), tak sądzę, że poza nim, Pique jest jeszcze pewniejszy siebie i te ciosy z Madrytu w pewnym sensie jeszcze go umacniają.
Dowodzą, że nie merytoryczna strona krytyki, dla jego przeciwników jest ważna, ale krytyka sama w sobie. Pique to bardzo inteligentny facet, i pewnie potrafi to ocenić. Piłka nauczyła go radzić sobie z presją, więc na pewno krytyką się nie przejmuje. Jest dokładnie przeciwnym Inieście charakterem - ważniejsza jest dla niego klarowna opinia, niż ugodowość, to by nikogo nie urazić.
Choć na pewno wsparcie kolegów by pomogło.

1

Ostatni akapit to podsumowanie zdania "Nienawidzę gdy sport i polityka są w jakikolwiek sposób łączone", które komentujemy. Bo podchodząc w ten sposób, według mnie, wiele z rozumienia Barcy, sobie odbiera.
Nikt nie każe być pro/-przeciw, ale rozumieć kontekst zawsze warto.

0

około 19% według danych OECD, dane Hiszpańskie bywają inne. Populacja Katalonii to około 15% Hiszpanii jako całości, więc jak widać wkład do budżetu, znacznie przekracza średnią - skoro 1 region tworzy 1/5 PKB, to pozostałe muszą znacznie mniej, niż wynikałoby to z udziału per capita.

7

"Pytanie, czemu Busi, Iniesta, Alba, Fabregas czy Roberto nie wysla podobnego wsparcia Pique mowi wiele o dzisiejszej Hiszpanii."
Iniestę z tego grona bym wykluczył. On jest Hiszpanem z krwi i kości, a ważniejsze było dla niego zawsze unikanie konfliktu, niż wsparcie kolegi, jeśli miał wybierać między jednym a drugim.
Co do braku wsparcia w Katalońskich piłkarzach, to dziwiło mnie zawsze.

Kulminacja tego braku wsparcia, to był poprzedni sezon, kiedy najpierw Pique mówił o pracy sędziów, potem o braku wsparcia ze strony klubu - tu wszyscy piłkarze powinni go poprzeć.
Ale moment największego osamotnienia był wtedy, kiedy Pique powiedział na głos, to co niewielu mówiło, a wielu myślało - o układach w Hiszpańskiej piłce, o politykach zasiadających w loży SB, a potem nadzorujących procesy piłkarzy Barcy. O konotacjach między lożą SB, a związkiem. O sympatiach sędziowskich. Mówił o rzeczach trwających od wielu lat, ale nikt z Katalończyków nie wsparł go, mówiąc choćby, że faktycznie miewa podobne odczucia, bo na pewno nie jest to wymysł. Nowością jest tylko to, że na publiczne opisanie tego, odważył się Pique.

0

Ja Athletic szanuję, ale dostrzegam, że jako instytucja jest trochę w rozkroku.
A konotacje polityczne, też są ciekawe u Basków.

1

Co więcej - tak wyświechtany slogan "Mes que un club" to czysty związek z polityką, Katalonizmem, deklaracja związku z regionem, odpowiedzialność za język (komentarz po katalońsku na stadionie, w czasach gdy używanie publiczne tego języka było zakazane).
Wielu tak łatwo przytacza tę frazę, nie rozumiejąc jej sensu i prawdziwych konotacji.
Ja swoje kibicowanie Barcelonie, jak większość, zaczynałem od piłki, ale zrozumienie kontekstu w jakim jest klub umocowany politycznie/społecznie, pozwala wiele rzeczy oceniać inaczej, nawet w sprawach sportu.
Trochę takimi deklaracjami, człowiek zamyka się na rozumienie wielu rzeczy.

0

"W pozostałych okręgach również, bo inaczej ich zwalniam”; „jednym skinieniem palca powołuję ich i zwalniam, tak jest od 32 lat”; „jeśli sędziowie nie robią tego, co mówię, zwalniam ich”, mówił Padrón, prawa ręka Villara"

Biorąc pod uwagę, że jedyne dwa mistrzostwa Realu, w ostatnie 10 lat, powstały dzięki błędom sędziowskim -
http://www.fcbarca.com/74692-dziesiec-bledow-sedziowskich-na-niekorzysc-barcelony-w-sezonie-2016-2017.html?p=2&utm_source=mainNews&utm_campaign=hotTopics
(ledwie styczeń, a największe wielbłady krzywdzące Barce zdarzyły się później)
http://www.goal.com/en-india/news/2292/editorials/2012/02/18/2913366/the-real-liga-table-with-correct-refereeing-decisions (tu również ledwie do połowy sezonu tak bogata lista).
To słabo to wygląda, dla najsilniejszego Realu od lat.

4

Ramo s, podobnie jak spora grupa użytkowników tu, wykazał się niezrozumieniem treści wypowiedzi Pique. Jak zwykle zresztą.

Przecież Pique jasno powiedział, że zachęca ludzi do wzięcia udziału w referendum. Przecież to głos, zachęcający do tego, by opinia jaka się w tym głosowaniu zrodzi, była jak najbardziej miarodajna. Tyle.

Sami Katalończycy nie opowiadają się w,bo ja wiem, np. 80% za niepodległością. To jest bardzo cienka granica za/przeciw. Co więcej, ostatnio bardzo ostro Hiszpania reagowała, włącznie z aresztowaniami, na sam pomysł organizacji referendum.
Wszyscy je organizujący, mają świadomość, ze jego wynik, nie da Katalonii niepodległości. To co najwyżej mocniejszy mandat, by negocjować kształt autonomii.
Doszło do tego, że by móc się wypowiedzieć, w teoretycznie demokratycznym kraju, w zakresie swojej odrębności narodowej, Katalończycy muszą prosić o mediację z Madrytem Unię Europejską.
Z tego punktu widzenia, szeroki udział w referendum, zarówno na tak, jak i na nie, w pewien sposób oczyszcza atmosferę, daje podstawy do dyskusji, lub jej zakończenia w tym miejscu.

Pique wypowiadający się, jako rodowity Katalończyk, o silnych przekonaniach, mówiący do Katalończyków, nagle staje się celem dla Andaluzyjczyka Ramosa.
Jeśli pewne sprawy, przekraczają rozumienie pana "Czerwonego", a jako na kapitanie reprezentacji, spoczywa na nim odpowiedzialność jej integracji, a nie mieszania czyichś poglądów z grą, to powinien się zastanowić i zamknąć usta przed wypowiedzeniem podobnych słów.

I na koniec. Pique jest Katalończykiem, tak jak Ernest Wilimowski był Polakiem. Pod okupacją, zagrał w reprezentacji Niemiec i tam pozostał.
Pique, nie doświadczył innej sytuacji, niż ta, w której Katalonia nie jest częścią, Hiszpanii, mimo oddzielnej tożsamości narodowej. Dostosował się do niej, jako wybitny sportowiec, jest powoływany do kadry.
Gdyby miał wybór, nic do reprezentacji Hiszpanii by go nie ciągnęło, ale teraz, wpis w jego paszporcie jasno wskazuje, jakiego kraju jest obywatelem i wyboru w tej kwestii nie ma.
Co więcej, jak widać z krytyką spotyka się sam fakt, rozważania, czy wybór powinien mieć (referendum).

2

A potem policz błędy sędziowskie i ich bilans w punktach, w sezonach w których Real zdobywał mistrzostwo, bo okazałoby się, że raczej Madryt ostatnie 10 lat zasługiwał tylko na jeden tytuł i to nie Real by go zdobył.
Jeśli SPH, w którym błędy nic nie zmieniły, jest dla ciebie takim wyznacznikiem, to spojrzyj też na dwumecz z Sevillą w PK - tam Real dostawał karne, jak się jego zawodnicy nawzajem faulowali!
Ach, a może ten finał LM, w którym o dogrywce i karnych zdecydował gol Ramosa ze spalonego?....

Teraz tak - oczywiście że nikt nie zakwestionuje dobrej passy Realu, ani jego klasy, ale prawdą jest, że żałosne jest krytykowanie przez ASa czy Marcę stylu Barcy, bo jakoś im nie przeszkadzało jak kilkanaście meczów w tamtym sezonie Real wygrywał psim swędem, po samobójach, strzelając gole ze spalonych, itd.
Teraz Barca wygrywa mecze nie grając przekonująco, ale zwykle pewnie. Niech to bedzie podsumowanie dyskusji, kto ma ból pupy.

0

tylko pod warunkiem, ze są wsparci przez kreatywnych, a zarazem pracujących w obronie pomocników.

1

Tym bardziej, że przepisy mówią wprost, ze jeśli jest choć trochę wątpliwości, a przy sytuacji "na styk", z definicji jest, to gwiżdże się ofensywnie.
Niestety, sędziowie mogąc się pomylić na korzyść/niekorzyść Barcy, najczęściej wolą to drugie - z racji sympatii klubowych, powszechności opinii, ze w razie czego i tak nadrobimy ich błędy strzelając 2-3 gole więcej i w końcu dlatego, że kiedy Mou przynosił "listy błędów sędziowskich" na konfery, nawet jeśli zmyślonych, tak u nas latami "nie rozmawiano o sędziach".
Słowem sami sobie zgotowaliśmy ten los, poniekąd.

1

" gdzie Pepe całkowicie wyłączył Leo i dopiero czerwona karta pozwoliła nam wygrac" - tylko to taka klasyka przywołania największej bolączki krycia indywidualnego podając je za atut.
Pepe miał na przestrzeni tych minut które był na boisku, tyle wejść, które i w angielskiej spokojnie odgwizdywałoby się na żółta, że to musiało się tak skończyć.
Jeśli mecz sędziowany jest z przepisami, uczciwie, to kończy się własnie w taki sposób. Najpóźniej w połowie meczu, trzeba zmienić DP, a samych plastrów trzeba mieć w połowie ze dwa, bo granie z kartką to siedzenie na tykającej bombie.

Wiele się mówi o "ochronie" gwiazd w La Liga, tylko jak te kilka lat oglądam Barcę mecz w mecz, to jeszcze go nie widziałem w stosunku do Messiego. Ronaldo - wszystko niemal gwizdane i wiele więcej. Messi - obrońcom wybacza się tak wiele, że w zasadzie to przyznanie sędziów do faktu, że nie są w stanie nawet wyłapać fauli obrońców, bo jest ich tyle.
Nie ulegajmy historiom Mou, że "gdyby nie kartka to...", bo kartka, jest przewidzianą w przepisach sankcją, za konkretne faule, lub za uporczywe się ich dopuszczanie w jakimś czasie (sam z resztą wiesz lepiej). Każdy plaster, musi to wiedzieć, więc pytanie brzmi, czy będzie miał szczęście i sędzia pozwoli mu na 5-6 ostrych wejść/taktycznych fauli/przytrzymywanie za koszulkę, zanim nie zacznie tych sankcji stosować.
Odwołam się do przykładu ostatniego ligowego el classico - Casemiro powinien wylecieć około 30 minuty za 2 żółte, Marcelo w 20-któreś za bezpośrednią czerwoną, a Ramos wyleciał. doskonały przykład na to, jak zmotywowany Messi, potrafi sobie plastry i obrońców ustawiać.

4

Skuteczność każdej metody "na Messiego", w pewnym momencie sprowadza się do trzech czynników:
1. Pobłażliwości sędziego na ustawiczne faule - Messi nie pada co podcięcie, przytrzymanie, więc wszyscy arbitrzy z automatu pozwalają na więcej, ale czasem ten próg bywa absurdalnie, frustrująco wysoki. To pierwsza szansa obrońcy.
2. Stawki meczu - jeśli to mecz o nic, lub o "zwykłe" 3 pkt., czasami Messiemu przestaje się chcieć szarpać. On po prostu nie musi nic udowadniać.
3. Formy kolegów. Jeśli ci są w "gazie". Pojawia się z przodu, choć 1-2 graczy, którzy potrafią zagrać dobrą piłkę, czują tempo akcji Messiego, przewidzieć jego ruch, to widziałem jak grał i przeciw 2 plastrom (Alonso/Albiol, Alonso/Pepe i dziesiątki innych drużyn i innych kombinacji) i zawsze kończyło się tak samo.

Ograniczeniem jest tylko forma i chęć Messiego.

1

A dla mnie, mimo oczywistego faktu, ze każdy chce zarabiaj jak najwięcej, to akurat jest w klubie kilku gości, o których mógłbym śmiało powiedzieć, że gdyby piłka wciąż była grą amatorów, i każdy zarabiał jako kucharz, hydraulik, czy gdziekolwiek, to i tak graliby u nas w piłkę.
A jakież inne rozróżnienie nam zostaje, jeśli wszędzie pieniądze są niebotyczne?

Messi zarabia najwięcej na świecie, ale myślę, ze jest kilka klubów, w których zarobiłby jeszcze więcej i od przyszłego sezonu bez problemu może.
Jeśli twierdzi się, że gra w Barcy tylko dla kasy, to bzdura piramidalna. To zarobki proporcjonalne do umiejętności i wkładu.

No i czemu wątpić w deklarację z założenia mówiącą o hipotetycznej sytuacji - właśnie sporcie amatorskim? Bo teraz, w zupełnie innych warunkach jest się dobrze opłaconym profesjonalistą?

A jeśli jesteś spełnionym wypalaczem koszyków wiklinowych, narobiłeś ich całą komórkę i ktoś się do Ciebie zgłasza, by je kupić, to znaczy, że pozbywając się odpłatnie tego balastu, stajesz skomercjalizowanym beztalenciem? Że przestaje ci od momentu zaksięgowania pieniędzy, sprawiać przyjemność?
Naprawdę dziwny punkt widzenia.

Krytyki tego, że inni w innych klubach grają za kasę, nie rozumiem, ale z założenia myślenie, ze ktoś kłamie, mówiąc że mógłby coś robić za darmo, bo sprawia mu to przyjemność... dziwne.

0

Trzeba założyć jakiś pamiętniczek z dobrymi występami hiszpańskich arbitrów. Dużo łatwiej zapisać, a i zeszyt 16-kartkowy starczy na 3-4 lata :)

1

choć trzeba pamiętać, że po przyjściu Lucho w pierwszym sezonie, ta statystyka był podobna, lub może lepsza nawet. Pamiętam tekst tutaj chyba, rozwodzący się nad doskonałością Unzue, jako planisty stałych fragmentów.
SFG zawsze będą przeciętnie w Barcelonie, to po prostu nasza charakterystyka, choć sprytem można co nieco nadrobić i wolą walki. Paulinho też pomoże, jako osobowe wzmocnienie.

2

to z 10 spalonych było słusznych a pewnie z 5-6, w tym 3 oczywiste sam na sam nie. Karygodne błędy. A co gdyby zakończyło się np. remisem? To czy takie wielbłądy nie zaczęłyby serii jak w tamtym sezonie?

"Maffeo jako plaster na Messiego zagrał wyśmienicie" - tak, tylko znów warto zwrócić uwagę, że dzięki pobłażaniu arbitra, bo wielokrotnie swoje błędy, momenty w których Messi mu uciekł, a partnerzy nie zdążyli z asekuracją, naprawiał faulami, a w 2 co najmniej przypadkach, taktycznymi. On nie powinien dograć tego meczu, lub raczej, przy gwizdaniu zgodnie z przepisami pierwszego faulu taktycznego, po prostu musiałby się pilnować bardzo mocno i mieć świadomość że sędzia nie pozwala na takie coś. Niestety ten pozwalał.

Co nie zmienia oceny gry Girony, choć mnie bardziej podobał się Eibar z tamtej kolejki, mimo hokejowego wyniku, grali na prawdę piękną, dojrzałą piłkę.

2

"Maffeo szybko dostał kartkę, a zrobił bardzo mało, by otrzymać takie napomnienie."
Przy całym szacunku, ale tu się myli. Maffeo, to powinien w momencie, kiedy dostawał pierwszą żółtą kartkę, to co najmniej drugą właśnie zarobić. Mnóstwo fauli taktycznych. Messi wsadzał go co chwilę na karuzelę, z której ten próbował się ratować, trzymaniem za koszulkę. Nie raz, nie dwa, ale co najmniej trzy takie akcje, do żółtej kartki, w tym jedna przy okazji taktyczna.
Messi to mam wrażenie, się bardziej naburmuszył ilością błędów ze spalonymi i brakiem reakcji na te faule. !0 pierwszych fauli Girony, w tym 2 na bezpośrednie żółte, a zakończyło się zaledwie 1 kartką a to do 30 minuty.
To nie jest tak, że grali złośliwie, ale sędzia przymykał oko na to, ze nie mogli czysto powstrzymać graczy Barcy, a liniowi byli po prostu ślepi.

0

" Intencja mówisz?" - nie ja. Przepisy

"Czyli jak obrońca się poślizgnie i upadając wybiję ręką piłkę lecącą do pustej bramki to nie ma karnego?" - tak, może tak być. Zależy jak się zachowa. Czy będzie usiłował uniknąć kontaktu z piłką, czy celowo "niby sie na nią przewróci" Spektrum możliwości i ocen jest spore.

"To może przy rzutach wolnych mur powinien ustawiać się w bramce. " - nie widzę związku. Po prostu przeczytaj przepisy.

"Intencja intencją ale jeśli w ten sposób (nawet nieumyślny) wpływasz na wynik meczu to karny jest karnym a karta kartką."
Przeczytaj, potem się upieraj. Wykładnia kiedy i jak i w jakiej kolejności stosować przesłanki do odgwizdania ręki, w obecnym kształcie ma już dwa lata.

"Intencje miał dobre ale słusznie wyleciał z boiska." a co to ma do zagrania ręką? Przepis o nadmiernej agresji/ryzyku dla zdrowia rywala z przepisem o odgwizdywaniu gry ręką?

"Co do meczu LM, pokażesz mi jakąś powtórkę, link do sytuacji o której piszesz?"



0

Tylko jaka jest gwarancja, że korespondencja nie miała dalszego ciągu.
Pisało się o tym, że Lebron James, współwłaściciel Liverpoolu, sugerował zgodę na transfer za odpowiednią cenę. Może sprawa przeniosła się na inny szczebel.
No i to że sam Liverpool nie chciał się Coutinho pozbywać to jasne. Sam zawodnik zaczął wywierać presje w końcu negocjacji, a okres w jakim to robił, świadczy o tym, że maile z początku, a nawet z połowy sierpnia nie były ostatnie.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: