sojerrrr
Dołączył/a: styczeń 2011
88 obserwujących
26 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Hehe, chciałbym tak szybko sklecać myśli! :) No jasne, że nie. Powiem Ci, że jeśli zdarzają mi się dłuższe wypowiedzi, nauczony jestem pisać to w osobnym edytorze tekstu. Ile razy tak mi się zdarzało, że tekst poszedł w... czeluść kosmosu z winy komputera, tejże zacnej strony, moich głupich błędów. Zawsze wolę pisać obok i poczekać te kilkanaście sekund.
3
Niezły, niezły... Ale wiemy, jak może grać Suarez :) Jemu wibitnie wychodzi pomoc, a chciałbym żeby równie dobrze wychodził finisz. Te staty nie są złe, nie mam zamiaru krytykować go nadmiernie, właściwie jestem przekonany, że odpali z grubej rury, kiedy to nastąpi - trudno powiedzieć. W poprzednim sezonie często pisałem, że Neymar wszedł dobrze w Barcę, ale to ten drugi i następne sezony będą dużo lepsze. Jak fajnie jest się cieszyć z tego, że się miało rację hehe. Neymar daje mnóstwo rozwiązań. Tak, to prawda, gra bez piłki Suareza jest naprawdę dobra, to on naciska na rywali. W zasadzie to, gdy po raz pierwszy widziałem bramkę, myślałem, że właśnie Suarez strzelił hehehe. Później okazało się, że to Suarez psychotycznie kierował myślami Mirandy. :) Ogólniie - chciałbym, żeby Suarez w tych setkach, które już miał wchodził z tzw. buciora. Jedno Ci powiem - trzeba się uzbroić w cierpliwość. Absolutnie nie skreślam Urugwajczyka. Będzie z niego większy pożytek, także w bramkach.
2
Oczywiście. Nie trzeba dublować, można czerpać wzorce nawet od rywali. Chodzi o stworzenie czegoś nowego, gdzie piłka będzie zaskakiwać.
5
Podsumowując, mecze z biało-czerwonymi układają się lepiej. A to już znak, gdyż jest to bardzo trudna do przejścia drużyna, zresztą tytuł mistrza Hiszpanii oraz finał LM + dalej nieograniczone ambicje mówią za siebie. Barca zdała sprawdziany z mocnymi rywalami jak Valencia, Sevilla, Atletico, PSG za wyjątkiem Realu i zaczarowanego RSSS. Forma (poza linią pomocy) wydaje się dobra i gotowa na decydujące mecze. Obrona i bramkarze są solidni. Barca zaczyna coraz lepiej grać kontratakami, a stałe fragmenty gry przynoszą więcej zagrożenia. Barca gra piłkę, gdy jest taka konieczność, bardziej bezpośrednią, jak to się mówi - do przodu, rezygnując z części bezproduktywnego klepania za wszelką cenę. Wygląda to na TĘ chwilę optymistycznie na zbliżające się mecze. Wiadomo, że może być różnie i przyjdą słabsze dni. Oby ta forma zwyżkowała, a jeśli mają przyjść jej wahania - trzymajmy kciuki, żeby ta sinusoida się za bardzo nie wykrzywiała. :) Pozdrówka.
7
Trzeba docenić wszystkie interwencje w obronie Pique, szczególnie te główkowe i tę z końcówki meczu, gdzie Pique widowiskowym wślizgiem wybił piłkę Torresowi.
6) Trener. Tak sobie myślę. Filozofia krytyki przeciętnego kibica zawsze była prosta. Gdy przychodzą słabe mecze, gdy drużyna traci punkty, remisuje, przegrywa - odpowiedzialność (choćby tę polityczną) bierze trener; Gdy drużyna wygrywa, widać progres - pochwałę powinien również dostać trener. Inna sprawa jest taka, że w rzeczywistości trener (ani Zarząd) nie może zawsze w 100% kontrolować, zdarzają się zrządzenia losu, przypadki. Jednak, jeśli coś się powtarza - jak właśnie kolejne zwycięstwo z Atletico, którymi nie mógł się pochwalić poprzedni trener - można śmiało wrzucić ten plus do skąpego pod tym względem koszyka plusów Luisowi Enrique. Przypisanie pozycji prawoskrzydłowego Messiemu było w każdym z tych meczów z Atletico kluczowe, gdyż widać było dezorganizację gry obronnej rywala, mniejsza ilość obrońców zdolnych do asekuracji Messiego. Leo miał więcej miejsca, nie widać było togo mankamentu, gdy Leo (czy w jednym meczu w zastępstwie Fabregas) był sparaliżowany, grając na środku. Defensywa Atletico nie mogła przecież pójść na takie szaleństwo, by skupiać się głównie na prawej flance Barcy. Zostawić z mniejszym kryciem Neymara i Suareza byłoby najprawdopodobniej samobójstwem taktycznym Simeone.
9
5) Piłkarze. Nie chcę w tej chwili rozpisywać się nad indywidualną formą piłkarzy, ale jedno jest pewne. Neymar i Messi w kolejnym meczu rządzą. Messi (mimo braku asysty i gola) był wg mnie znów najbardziej kluczową postacią, od niego zależało najwięcej kreacji w meczu. Tak, Messi to najlepszy rozgrywający, najlepszy kreator i asystent asystentów. Dał przykład, że można być kluczowym zawodnikiem, kończąc mecz bez asysty i gola. Coś jak Iniesta na ME 2012 (niestety, w obecnej chwili widać bardziej przeciętność gry Iniesty). Najważniejsze dla Messiego jest dobro drużyny, kto strzeli jest sprawą drugorzędną. Taką altruistyczną pomoc się ceni. Brawo Messi. Oczywiście gra Neymara jest coraz lepsza, super się patrzy na postępy tego chłopaka. W Barcelonie brakowało do duetu z Messim równie niebezpiecznego grajka i tak skutecznego. Nie mam zamiaru przekrzykiwać się na to, kto był w tym meczu bardziej kluczowym piłkarzem. W tym meczu dla mnie to jak rzut monetą. Obyśmy więcej takich meczów przeżywali, w których będziemy mieli kłopot z wyróżnieniem "tego najlepszego". W każdym razie - Neymar robi bardzo duże postępy.
Suarez gra dalej poniżej wielkich oczekiwań. Jest bardzo pomocny i waleczny, jest okej, ale chcemy oprócz tego - goli. Super przyjęcie piłki od Messiego przy pierwszym golu kolanem i szybka decyzja o podaniu do wybiegającego Neymara. Każda chwila zwłoki mogła kosztować Barcelonę, gdyż Neymar był goniony przez Juanfrana. To był jego najlepszy moment tego meczu. Najgorszy to zmarnowany strzał po wysunięci piłki przez Messiego. Tu powinna paść bramka. W podobnej sytuacji znalazł się Messi po podaniu od Neymara. Messi zmarnował w tym meczu 100% okazję na strzelenie gola. To chyba jedyny negatyw w grze Messiego. Właściwie Barca zmarnowała 3 takie sytuacje. Trzecią było zmarnowanie "setki" przez Andresa Iniestę po genialnym prostopadłym podaniu od... Leo.
9
Tych fauli było więcej. W tym wszystkim najmniejszym przewinieniem z punktu widzenia brutalnej gry było przytulanie się Nigueza do Messiego. :) Chłopak nie dał rady odebrać mu piłki, więc postanowił się go uczepić, jak rzep psiego ogona. Przynajmniej obyło się bez frustracji i faul skończył się z uśmiechem na twarzy. :)
Najgroźniejszy faul to ten Maria Suareza, który od tyłu nadepnął na piętę Messiego (fatalnie to wyglądało) - ryzyko naderwania ścięgna Achillesa było spore. Gil słusznie dał drugą żółtą za to zagranie, myślę, że byłoby sporo sędziów, którzy daliby za to zagranie bezpośrednią czerwoną.
4) Sędziowie. Fatalne sędziowanie. Kontrowersją pozostaje akcja po długim wykopie ter Stegena (solidny mecz; świetnie zauważył Neymara), gdzie Neymar znajdował się w zasadzie na linii z ostatnim obrońcą Atleti. Akcje ofensywne powinny być wg przepisów dot. reguł odgwizdywania spalonego promowane. Nie widziałem wprawdzie bocznej perspektywy, jedynie z ukosa, jednak wydaje mi się, że sędzia liniowy odgwizdał spalonego "na wszelki wypadek". Kuriozalne decyzje to te:
A) Juanfran rzuca się na Masche. Wg mnie standardowy nur na wymuszenie. Kontakt był przez piłkę pomiędzy nogami Juanfrana i Masche. Masche nie zrobił ruchu w stronę rywala. Nic tam nie było, dodatkowo rzekomy faul był przed polem karnym i nie miał kontynuacji w polu karnym.
B) Wystawiona z premedytacją ręka Ardy, który miał już żółtą kartkę na koncie i powinien się pilnować. Druga żółta powinna być i w efekcie czerwona.
C) Karny dla materacy za rękę Alby i ewentualna żółta. Nie widziałem w zachowaniu Alby chęci powiększenia ciała ręką, ale fakt, że zrobił to i było to nieprzepisowe. Wg mnie zwyczajny pech.
10
3) Gra faulem. Barcelonie się to zdarzało. Dla Atletico była to norma, element taktyczny, którym w każdym kolejnym meczu z silnym rywalem (silniejszym "na papierze") próbują zniwelować różnice w technicznej przewadze rywala. Jest to zrozumiałe z jednego powodu - mniejszych możliwości finansowych biało-czerownych. Innymi słowy - "Gramy tym, co mamy.". A nie mamy wcale tak słabych piłkarzy. Wręcz przeciwnie, drużyna jako całość została sklejona przez Simeone prawie perfekcyjnie jak na cały potencjał w niej drzemiący. To jest coś niesamowitego, co Simeone osiągnął, tworząc ze zwykłej dobrej drużyny - drużynę bardzo dobrą, ocierając się w poprzednim sezonie o koronę Champions League! Szanując dokonania Cholo, nigdy nie będę akceptował jego przyzwolenia na faul za wszelką cenę (tego nie mogę wiedzieć na pewno, ale mogę się domyślać, że tak właśnie jest!). Wszyscy widzieliśmy chamską, brutalną grę Atletico, nie można takiej gry usprawiedliwiać niczym. Czym innym jest twarda gra, czym innym faule, które wymierzane są z premedytacją, które ze sporym prawdopodobieństwem mogą się skończyć kontuzją. Simeone powiedział, że dla niego skończył się mecz po pierwszej połowie. Z jego winy! A na pewno z winy piłkarzy, którzy bez głowy na chybił-trafił lub celowo wchodzili brutalnymi kopnięciami w nogi piłkarzy Blaugrany. Neymar faulowany notorycznie przez Juanfrana, Mario Suarez dwukrotnie brutalnie faulujący Messiego, tak samo Raul Garcia wchodzący od tyłu w nogi Messiego, Torres prowokujący ter Stegena, ocierając się butem o jego kolano, Alves kopnięty przez Siqueirę, Cani koszący nogi Messiego, Mario Suarez koszący nogi Busiego.
11
1) Zaangażowanie. To najcenniejsza sprawa, która może wydobyć z piłkarzy maksimum. Było ją widać i u piłkarzy Rojiblancos, i u piłkarzy Barcelony. Odpuszczanie należało do rzadkości. Nawet piłkarzom, którym nie wychodziło, nie można zarzucić nadmiernej bierności. Na największą pochwałę zasługują wg mnie: Neymar, Messi, Alba i w obronie - świetnie ustawiony i dobrze interweniujący Pique.
2) Silny pressing Barcelony. Ten mecz pod tym względem nie jest wyjątkiem. Barcelona go dobrze stosuje, nie można mieć do tego zastrzeżeń. W poprzednich sezonach (za Tito i Taty) brakowało regularności w tym aspekcie gry. Pressing musi być całością drużyny, nie może tak być, że kilku piłkarzy naciska na rywala, kilku odpuszcza. Tym bardziej cieszy, że to wychodzi z tak trudnym taktycznie rywalem, jak Atletico. Powodowało to pośpiech w szeregach rywala i prowokowało do błędów. W drugą stronę też to było widoczne, ale moim zdaniem lepsza pod tym względem była Barca, co jest dużym plusem, gdyż uważam, że ogólnie to drużyna Simeone jest pod tym względem najlepsza.
9
Nie miałem okazji nic napisać o wczorajszym meczu Barcy na Vicente Calderon, więc skorzystam z dzisiejszej wolnej nocki. Myśli kotłują się pod moim czerepem i właściwie nie wiem, od czego zacząć... Może warto zacząć choćby od tego, że są to myśli pozytywne, napawające nadzieją. Sam styl gry i widowiskowość były takie, jakie mniej więcej chciałem zobaczyć. Przypuszczałem, że będzie to kolejny z meczowych szachów - żelazna taktyka, mało niespodzianek i tyle. Jednak po ostatnich pojedynkach z Atleti przypuszczałem, że wcale tak nie musi być, gdyż Barca (w przeciwieństwie do ostatniego sezonu Taty zaczęła sobie radzić z dzisiejszymi mistrzami Hiszpanii). Z wielką ciekawością zasiadłem więc do tego widowiska, z nadzieją, że zobaczę kawał dobrego meczu i się nie przeliczyłem. Owszem, mnóstwo było zagrań niesportowych (szczególnie w wykonaniu gospodarzy), jednak nie zmazało to mojej ogólnej dobrej oceny tego meczu. Chyba każdy przyzna, że lepsza dla oka była pierwsza połowa. Tam było maksimum wylanego potu, świetna walka, zaskakujące momenty; druga - była bardziej wynikiem kalkulacji. Z jednej strony widać było bardziej zrezygnowane Atleti, które w swojej bezsilności, związanej z wymogiem strzelenia 3 bramek i osłabieniem czerwoną kartką za protesty w tunelu, topiło się w swojej frustracji; z drugiej - oszczędzająca siły FC Barcelona, wyczekująca na błędy rywala, bardziej skupiona na kontrolowaniu meczu. Mamy wynik, niech rywal goni za piłką. Ogólnie, można zwrócić uwagę na kilka aspektów, które już wymieniam.
3
Wydaje mi się to nieprawdą, ale może coś przeoczyłem. Przeszukałem z ciekawości Internet, nigdzie nic na ten temat nie mogę znaleźć. Wprawdzie czytałem kiedyś artykuł, że Cristiano chciał pójść na studia, ale nic poza tym. Tacy piłkarze nie mają czasu nawet na zaoczne studia (choć byli i tacy), przeważnie spędzają czas na treningach. Mówię tu o samej ambicji, nie o chęci zdobycia wykształcenia w celach zarobkowych. Nie wnikałem w jego edukację ostatnio, ale z tego co mi wiadomo Cristiano skończył na edukacji podstawowej i nic tu do śmiechu. Po prostu tacy piłkarze w stu procentach poświęcają się dla swoich pasji. O tym marynarzu nie słyszałem :)
2
Nic mi o tym nie wiadomo... Z tego co wiem, skończył tylko szkołę podstawową. Możesz podać źródło?
5
Cristiano rzeczywiście urodził się w biednej dzielnicy w Funchal na Maderze (nie Mardenie; Nie kojarzysz? Piękna turystyczna wysepka :)) i na początku żył w biedzie. Rzeczywiście prawie całe życie (ja zresztą wielu piłkarzy, którzy jako chłopcy płakali za swoimi rodzicami i rodzinną miejscowością) spędził poza domem. Ojciec miał problemy z alkoholem, ale nie ma żadnych doniesień, żeby go bił. Wiadomo tylko o tym, że musiał patrzeć jak jego ojciec pije, a jego starszy brat Hugo nadużywa narkotyków (później zafundował leczenie w klinice odwykowej). Hehe, to wymyśliłeś z tym biciem. Wręcz odwrotnie, Cristiano i jego rodzeństwo bardzo lubili swojego ojca. Siostrzeniec Cristiana dostał imiona po ojcu Jose Dinis (który miał bić swoje dzieci?). Sam Cristiano przyznawał w wywiadach, że był to dla niego szok, gdy usłyszał (od Scolariego - wtedy trenera Portugalii) o śmierci ojca. Zawsze mówił, że to on go namawiał do gry w piłkę i jemu zawdzięcza sukces. Kiedyś powiedział coś takiego: "Mam silną osobowość po mamie i dobroć po ojcu". Rzeczywiście musiał ich lać... Można odnaleźć wiele dobrych wspomnień Cristiana o swoim ojcu. Jedną z bramek dla Portugalii w kilka dni po śmierci zadedykował mu. Warto też przypomnieć, że ojciec dał mu na drugie imię Ronaldo (po swoim politycznym idolu Ronaldzie Reaganie), może nie wszyscy wiedzą.
Prawda jest taka, że już jako młody chłopak nie chciał się uczyć, jak sam wspomina i, jak sam się przyznaje, miał pewien wybryk (za co został usunięty ze szkoły): rzucił w nauczyciela krzesłem. Za to, że go nie szanował, jak w jednym z wywiadów powiedział Cristiano. :))) Ot taka ciekawostka ode mnie.
1
Okej, powiedział. Jednak powiedział jeszcze coś więcej. Czuje się po prostu niedopowiedzenie, czytając sam tytuł i całą wypowiedź. Skoro został zapytany, powiedział, jak wg niego powinno być - to jest zupełnie w porządku. Chodzi tylko o subiektywny odbiór. Inaczej mówiąc - nie trzeba było akcentować tego konkretnego zdania, gdyż z góry przez sam tytuł powierzchownie odbiera się to, co Neymar chciał powiedzieć, a Neymar z jednej stroni gani takie zachowanie, ale z drugiej strony zwraca uwagę na prowokacje i na to, że piłkarze mają wady jak każdy człowiek. Za które trzeba karać. W sumie tytuł nie musi wyrażać wszystkiego, co w artykule. Tu - jednak trochę ta granica jest przesunięta. Moje odczucie i tyle :)
9
Lepszy byłby tytuł: "Neymar [o Cristiano]: Łatwo mówić tym, których tam nie ma.". Nie no, Robertinho, wypacza to jednak sens wypowiedzi przez wyciągnięcie zdania z kontekstu. :)
3
Zgadzam się. Nic dodać.
1
O właśnie - na szczyt dostać się trudno, jeszcze trudniej na nim utrzymać! :)
1
Ale Neymar i tak wg mnie lepiej wszedł w poprzedni sezon niż Suarez w ten. Suarez znowu więcej pomaga, ze strzałami u niego nieco gorzej. Pozostaje czekać.
2
Ja też uważam, że teraz jest przeciętnym graczem jak za takie pieniądze i na to, czego się od niego oczekiwało. Potencjał ma olbrzymi. Intuicyjnie wiem, że gdy mu się ta "lampka" zapali, zejdzie z niego presja, zobaczymy prawdziwego napadziora. Mam nadzieję, że to nastąpi wkrótce jak najszybciej w Lidze Mistrzów. Fakt, że chciałbym tego jeszcze lepszego Suareza zobaczyć już teraz, bo nieraz klnę przed TV, gdy marnuje setki. :)
1
Zgadzam się. Piątka! :)
1
To są tak subiektywne porównania, że trudno stwierdzić wyższość jednych nad drugimi. Ktoś się uczepi 3 mundiali, widowiskowych bramek, wszechstronności, poziomu rywali i bardzo ciężko o sprawiedliwe porównania. Teraz jest więcej piłkarzy na aż takim poziomie i nie wiemy tego, czy gdyby Messi urodził się wcześniej, czy nie biłby jeszcze większych rekordów niż Pele, lub odwrotnie - Pele nie byłby lepszy w golach od Messiego, gdyby się urodził dziś. Ja stawiałbym na jednak na Leo, ale to tylko intuicja. Neymara wolałbym zostawić w spokoju. Pięknie zaczął karierę i jeszcze piękniej ją będzie kontynuował w Barcelonie. Ale sami wiecie, jak niektórzy szybko kończą karierę. Najtrudniejsze nie jest dostać się na szczyt, ale utrzymać się na nim, czego wszyscy Barceloniści mu życzymy. :)
1
I ja też nie chcę wcinać się w tę odwieczną wojenkę historyczną pt. Pele vs Maradona, ale zauważ, że głosujący nie pamiętają tych czasów, ale sporo jeszcze mogło pamiętać Boskiego Diego. :) Ja też znam ich tyle, ile mogłem zobaczyć z filmów archiwalnych. Obaj na mnie robili wrażenie ogromne! Jakby było, gdyby ich przenieść w dzisiejsze czasy, nie wiem, ale sądzę, że znaleźliby się w czołówce. Natomiast gra klubowa Pelego była już mniej znana i wiadome jest to, że nabijał statystyki przeciw słabym zespołom - stanowym rywalom. Więc nie ma co porównywać ich statystyk klubowych, bo byłoby to nieuczciwe. Jednak Pele nie grał dobrze tylko z ogórami. :)
1
Bo Pele rzeczywiście był wyjątkowym piłkarzem, jeszcze bardziej wyjątkowym niż Neymar. Oczywiście trudno porównywać piłkarzy z tak odległych czasów, gdzie piłka wyglądała inaczej, ale można zostawić na boku ich grę klubową i porównywać tylko występy w reprezentacji. I ciężko porównywać ich już teraz, przecież całe życie piłkarskie Neymara przed nim. Nie mam nic przeciwko temu, by bił w barwach blaugrana i canarinhos wszystkie możliwe rekordy. :)
1
Nie no, jasne że nie. Ja też przez cały okres kibicowania, oglądania futbolu w ogóle nie przywiązywałem uwagi do statystyk. To tylko ciekawostka. Najważniejsza jest gra drużynowa, a w samym sporcie - emocje. Piłkarz może nabić mnóstwo goli, a jego występy mogą "nie jarać" tak bardzo jak gra innego. Tak samo z meczami, w jednych pada więcej goli, jedne są bez goli, ale tak dobrze się je ogląda, bo widać piękną zażartą walkę do końca i poświęcenie. Najlepsze są te mecze z takimi walorami + masa bramek, rzecz jasna. Sport powinno się chłonąć, coś jak film, nie zawsze rozbrajać na czynniki pierwsze, jak ustawienie i metody ruchu kamery, szczegóły montażu etc. To tylko ciekawostki drugorzędne, które niejako wyjaśniają, dlaczego coś jest tak dobre. Pozdrówka.
1
Jasne, że tak. Dla lepszego porównania lepsze byłoby, gdyby Leo grał w innej lidze, najlepiej w angielskiej, albo w drugą stronę - Cristiano cały czas w La Liga. I to najlepiej w tych samych latach, bo później mówiłoby się o tym, że poziom ligi się obniżył/ wzrósł.
Słusznie piszesz. Też chciałbym zobaczyć takie zestawienia, o których piszesz. Jest to sensowne, czyli zestawienia tych statystyk, które były liczone przez autora (Benjamina M.) dla porównania tych dwuletnich okresów, albo w ogóle pojedynczych najlepszych (najbardziej wydajnych) okresów CR-a i Leo, jeśli skupiać się tylko na tych dwóch zawodnikach. Wpływ czynników, jak taktyka, kumple z drużyny i ich wpływ na grę CR-a i Messiego są trudno mierzalne, ciężko byłoby je liczbowo uwzględnić. Można by je jedynie nadmienić w artykule, że to również czynniki istotne.
Tym badaniem naukowym mnie zachęciłeś, które oczywiście oglądałem (chyba kiedyś nawet leciało na TVP Sport) :) Chciałbym, żeby Messi również wystąpił w takim badaniu dot. wydolności jego ciała, ale też intuicji i innych walorów. Byłoby to dobre porównanie pozaboiskowe ich cech psychicznych i fizycznych. Bardzo chciałbym coś takiego zobaczyć ze zwykłej ciekawości. Teraz naszła mi taka myśl. Widziałem też dokument o ćwiczeniach dla młodych adeptów szkółki Borussii Dortmund. Mają tam taką salkę, w której piłkarze stoją wewnątrz czterościennego pokoju. Dostają piłkę z jednej strony i podświetla im się kwadrat, w który mają trafić. Wszystko jest nagrywane, analizowane. Lepsze osiągi ma ten, który zdobędzie najwięcej punktów w celności i wbije piłki najszybciej! Wygląda to fajowo :))
Sam zobacz:
Ciekawe, który by wygrał w takiej rywalizacji. :)
3
Ten z "wykopu" jest przejrzysty, jestem za. Dobry byłby też podgląd obrazów, czy linków z obrazami, ale nie jest to konieczne. Opcja odpowiedzi jest też ważna dla mnie. W takim razie doszliśmy do wspólnego zdania. Jak będziecie mieć czas, możecie nad tym pomyśleć. Nie musi być już, jeśli macie teraz na głowie sporo roboty, ale chciałbym, żeby w jakiejś perspektywie czasu taki mikroblog powstał. Dzięki za dyskusję i miłych nerwów dziś o 22:00 przy oglądaniu walki w Pucharze Króla z Colchoneros.
2
O, dobre pomysły podrzucacie. Macie rację. Tradycyjny shoutbox nie jest odpowiedni na tę stronę. Propozycje nazw - bardzo fajne. :) Obawiam się jedynie ich nadużywania hehe. "To co? Wchodzimy na La Rambla?", ale jest to już sprawa drugorzędna. Takie propozycje są, jak pisałeś, tym, o co mi chodziło.
2
Sam jesteś Bigos hahaha. ;D
Tak na poważnie... Dobrze piszecie, za przepisy kulinarne też chciałbym bana. Cóż tu dodać? Jestem jak najbardziej za waszymi alternatywnymi wyjściami.
1
Jest to możliwe, nie mogę być tego pewny, znając z doświadczenia naszą bardzo liczną i bardzo złożoną społeczność. Jedynym wyjściem byłoby to sprawdzić w praktyce, byśmy mogli być tego pewni. Nie upieram się przy swoim założeniu, że to by wypaliło. I nie chcę też narzucać Wam (redacji) zachodu, bo rzeczywiście moglibyście władować w całą tego organizację siły, a nie przyniosłoby to wymiernych efektów. Jest to ryzyko - prawda. Moim zdaniem godne poświęcenia, ale to już Wy zadecydujecie. To, o czym mówisz, jak zakładam, zdarzałoby się, ale - znów zakładam - summa summarum odciążyłoby to w znacznym stopniu artykuły.
Będą minusy (sytuacje, o których piszesz), więcej będzie plusów.
No toż przecież piszę o czymś takim! Czym wg Ciebie taki mikroblog różniłby się od mojego shoutboxa (przypominam, że również chciałbym, żeby obowiązywał w nim regulamin)? Wydaje mi się, że niczym. Dobry pomysł, Robertinho, wprowadzaj! Hehe.
Innymi słowy, każde inne rozwiązanie, prowadzące do stworzenia takiego miejsca dla ludzi chcących popisać o czymś innym, nawet może być to konkretnie ograniczone tylko do piłki nożnej, będzie wg mnie dobrym rozwiązaniem.
6
Dzięki za dobre słowa i niewałkowanie ciągle tego dennego tematu kłótni. Warto uznać każde dobre aspekty piłkarskie obu. Jedno mnie tylko zastanawia hehe. Jasne, Cris nie miał talentu, a Messi ciężko nie pracował. Nie lubię takiego uproszczenia, którego być może nie chciałeś być autorem, ale na to wyszło. :) The truth is somewhere in the middle. Jakby nie było, Cristiana stawia się jako tego ciężej pracującego - być może tak jest, jak da się usłyszeć od ludzi z jego otoczenia. Jego pracowitości nigdy nie podważałem, wyolbrzymił swoje walory fizyczne do granic możliwości ciężkim treningiem, zaangażowaniem, ambicją. Ale ogromnego talentu, intuicji, bystrości - tych wrodzonych - mu nie można odmówić. Tak czy siak, dzięki za pozytywny komentarz.