buzinga
Dołączył/a: maj 2011
3 obserwujących
1 obserwowany
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
AI FCB:
Nie broń go, bo on ewidentnie pisał o transferach z Brazylii, a nie o transferach Brazylijczyków, a to jest przecież różnica. Ci wszyscy zawodnicy których wymieniłeś, którzy odnieśli u nas sukces byli zakupieni z innych Europejskich klubów (Ronaldo-PSV, Rivaldo-Deportivo, R10-PSG, Sony Anderson-Monaco, Romario-PSV, Adriano-Sevilla, Alves- Sevilla)) i nic tu do rzeczy nie ma to, iż K9 czy Henrique nigdy nie zagrali oficjalnego meczu dla Barcy. Oni oficjalnie są naszymi zawodnikami z tym że konsekwentnie ich wypożyczamy. Poza tym za darmo ich nie kupiliśmy. Co do Giovanniego, ten grał u nas trzy lata. Kupiony za 30 baniek miał być wielką gwiazdą. A skończyło się na transferze do Benfiki, dla mnie to było transferowe rozczarowanie. Nie narzekałbym gdyby został kupiony za niewielką sumę, ale w tamtych czasach za 30 baniek można było kupić gwiazdę.
0
Oczywiście pisząc, że jeszcze w tym sezonie nic nie wygraliśmy miałem na myśli najważniejsze rozgrywki tj LM, PD i CDR, bo zwycięstwa w superpucharach i KMŚ nijak mają się do tryumfu w w/w rozgrywkach. Wiadomo nie te pieniądze i nie ten prestiż:)
0
Xavi6:
Znowu ten Cesc...
Jejku jejku czy ja muszę powtarzać to tysiąc razy. Nikt z normalnych kibiców Barcelony nie wierzył w to, że Cesc się u Nas nie sprawdzi. Po prostu część z nas oczekiwała zakupu klasowego stopera, a że w kasie nie było pieniędzy na Fabregasa i obrońcę, dlatego woleliśmy wzmocnić defensywę. Kto miał rację tego nie jesteś mi teraz w stanie udowodnić, bo gdybyśmy kupili np Thiago Silvę niewykluczone, że mielibyśmy więcej punktów na koncie. Ja jednak nie będę bawił się w rzeczywistość alternatywną, proszę tylko o jedno nie wyciągajcie takich głupich argumentów jak ten...bo nikt normalny tu wielkości i możliwości Fabsa nie kwestionował. Owszem było kilku szaleńców, ale nie można było tego traktować poważnie.
Poza tym obawialiśmy się o przyszłość Thiago, a w tym akurat nic złego nie było. Mało kto wierzył, że Pep tak mocno ograniczy rolę jeszcze do niedawna swojego ulubieńca Keity;) Przyznam się szczerze, że byłem gorącym przeciwnikiem sprowadzania byłego kapitana Arsenalu. Jednak do ewentualnego błędu najwcześniej przyznam się po sezonie. Na razie gramy dobrze, ale jeszcze nic nie wygraliśmy i podsumowanie jakiegokolwiek transferu w połowie sezonu jest moim zdaniem nie na miejscu.
0
MD:
Chyba coś Ci się pomyliło. Żaden transfer z Brazylii nie był niewypałem??? Doprawdy???
Nasze transfery z Brazylii to same niewypały. Jeśli masz na myśli zakupy Brazylijczyków typu Alves, R10, Rivaldo itd to byli to zawodnicy kupieni z europejskich zespołów. A z Brazylii przychodzili tacy wirtuozi jak Henrigue, K9 czy Giovanni, którzy kariery u nas nie zrobili.
0
Fake69:
Ależ ja nie kwestionuj, że Ty kwestionujesz wkład Messiego;p
Po prostu zarzuciłeś takie zajawkę, dlatego ja podjąłem temat. Problem jest taki, że nie tyle większość ślepo wielbi Argentyńczyka, ale też całą Barcelonę. Jak dla mnie to przejaw fanatyzmu i wkurza mnie to, że jak ktoś skrytykuje jakieś działanie klubu, to niektórzy zaczynają kwestionować przywiązanie do barw klubowych tego osobnika. Pięknie napisał to i powtarzał na tej stronce Constantine16: "Miłość nie zwalnia od myślenia"
0
Tikitaka:
Trochę sie pomyliłeś. K9 nigdy nie zagrał w koszulce Barcelony. Od razu został wypożyczony do Benfiki i nawet tam się nie sprawdził. Potem była Fiorentina i tak dalej i tak dalej....
Ale tok rozumowania dobry, zgadzam się z Tobą:)
0
Fake69:
Rzeczywiście nie wszyscy chcieli zauważyć zbyt duży indywidualizm Messiego. Jednak ja mam taką teorię:
Teraz Leo gra bardziej zespołowo, bo drużyna jest w lepszej formie i to było widać w ostatnich meczach. W sytuacjach w których miał lepiej ustawionego partnera nie wahał się i podawał. Wcześniej nie byliśmy w najlepszej dyspozycji (tragedii wtedy nie było, po prostu trochę brakowało do optimum formy), a Leo widząc ten fakt chciał być liderem pełną gębą i przesadzał w dryblingach.
Nie jestem fanatykiem Argentyńczyka. Jednak szczerze przyznam się, że dziwiło mnie jak niektórzy zarzucają mu duże ilości strat. Przecież on często próbuje zagrać ostatnie podanie. Często mu nie wychodzi i z tego też się biorą te straty, ale jak już mu wyjdzie to podanie jest pierwsza klasa:)
0
Poza tym Sanchez nie jest podatny na kontuzje. To że miał już 3 nie znaczy, że tak jest. Poprzedni sezon rozegrał praktycznie bez jakiegokolwiek urazu. Kontuzjami rządzi też trochę przypadek. Patrz Messi jeszcze 4 lata temu uraz za urazem gonił, a teraz najzdrowszy zawodnik w drużynie.
0
Ludzie zastanówcie się przez chwilę co piszecie. W lecie kiedy interesowaliśmy się Rossim wszyscy skrobali brać Rossiego, potem zaczął się temat Sancheza wszyscy chórem brać Sancheza, teraz to samo z Neymarem. On nam w ogóle nie jest do szczęścia potrzebny:) TikiTaka ma rację. On najpierw musi ograć się w jakimś średniaku a nie zrobić taki przeskok jak Robinho i w najlepszym przypadku skończyć właśnie jak piłkarz Milanu.
Poza tym mamy przecież kompletny skład i patrząc w przyszłość to wydaje się, że powoli będzie trzeba przygotowywać grunt pod takich zawodników jak Delofeu czy Rafinha, którzy za 2 latka będą pukać do pierwszej drużyny zamiast zapychać skład przereklamowanymi zawodnikami z Brazylii. A na tym ostatnim nigdy dobrze nie wychodziliśmy:) Kibicuję Barcelonie już trochę czasu, ale szczerze nie pamiętam, żeby zakupiony przez nas piłkarz prosto z ligi brazylijskiej się sprawdził, a było ich trochę.
0
A tak poza tym to napisałem swojego posta w Twoim kierunku, bo chciałem Ci pokazać inna perspektywę. Generalnie też nie zgadzam się z twierdzeniem, że Real hurtowo psuje piłkarzy. To jest po prostu ryzyko wkalkulowane w dokonywany transfer. Oczywiście można by było je zminimalizować, ale cóż każdy robi to co uznaje za stosowne.
0
magicznystyl:
Ależ ja CI tego nie zarzuciłem, po prostu delikatnie napomknąłem:) Bronisz Real w kwestii psucia młodych piłkarzy to jedno, ale drugie i to trzeba przyznać już niekoniecznie jako kibic Barcy, że w niewykorzystaniu potencjału poszczególnych graczy jakich mieli do dyspozycji dołożyli swoją cegiełkę np przypadek Canalesa, którego niepotrzebnie ściągali w tak młodym wieku. Cała reszta była już tylko konsekwencją zmiany barw klubowych przez Hiszpana. Kto przy zdrowych zmysłach myślał, że ten będzie mógł regularnie grać i rozwijać się w Madrycie ten jest trąba:) Swoją drogą sam jest sobie winien, że dał się skusić, ale o czym myślał zarząd królewskich rzucając go na tak głęboką wodę, to ja nie wiem. Lepiej było poczekać rok może dwa i wtedy go kupić, tak jak było z Di Marią. Błysnął na olimpiadzie, pograł trochę w Benfice i dopiero go zakontraktowano. W tym momencie wychodzi właśnie to o czym napisałem wcześniej czyli kupowaniu z głową:)
Pozdrawiam
0
Szymost:
Na razie wstrzymałbym się z pisaniem o 100%, bo taki Kiko Femenia chyba mu nie wyszedł:) Jednak i z tej gliny może jeszcze jakiś porządny garnek będzie:)
0
magicznystyl:
Ja bym tak tego ni rozgraniczał. To czy jakiś zawodnik rozwinie się w wartościowego piłkarza nie zawsze jest takie oczywiste. Potrzeba dużo pracy, mocnej psychiki i nieco szczęścia. Z kolei w Realu było już kilku naprawdę bardzo utalentowanych zawodników, którzy niestety nie zaistnieli w drużynie. Na pewno częściowo winę za taki stan rzeczy ponosi klub, bo jak tu nie winić włodarzy za zahamowanie rozwoju chociażby Sergio Canalesa czy Rafy Van der Vaarta. Oczywiście takie same zarzuty można by przedstawić Barcelonie, jednak moim zdaniem tu bardziej chodzi o przemyślane kupowanie piłkarzy (co teraz czyni Rosell i mi się to akurat podoba) niż zakupy w stylu Laporty, weźmy Kerrisrona może coś tam z niego będzie. Real kupuje właśnie w stylu Laporty. Jeden transfer im się uda drugi nie, ale tak jak to powiedział kiedyś Michniewicz (w sumie go nie lubię, ale w tej kwestii wyjątkowo się z nim zgadzam) jeżeli ponad 40% transferów przeprowadzonych przez klub można uznać za udane to jest już naprawdę dobrze.
0
Dyziak:
Świetny biznes sprzedać Villę, a kto go kupi jak ma kontuzję??? Poza tym nie ma co biznesowe podejście: kupić Neymara, koleś jest mega drogi, a my nie możemy sobie pozwolić na wydawanie lekką ręką ponad 40 baniek na zawodnika który może będzie wzmocnieniem a może nie, bo w ogóle nie jest sprawdzony w Europie i błyszczy jedynie w Brazylii. Gaspart sprowadził kiedyś za 30 baniek (w dolarach) mega utalentowanego Giovanniego. Teraz zadam pytanie ktokolwiek z Was oprócz mnie kojarzy gościa???
Bezsensem jest kupowanie stamtąd zawodników za taki hajs, to tak jak Trabzon kupił Mierzejewskiego (przepłacili dwukrotnie), a czy rzeczywiście będzie z niego pożytek diabli wiedzą.
0
Iceman
Problem jest taki, ze jedni nie widzą już dla Villi szansy, drudzy zakładają, że David wróci po kontuzji silniejszy. Ja tam nie wysnuwał bym tak daleko idących wniosków. Sam jestem optymistą i życzę El Guaje jak najlepiej, ale jak rozwinie się całą sytuacja to się jeszcze okaże. W całej tej rzeczy trzeba zachować zdrowy rozsądek, a nie popadać ze skrajności w skrajność.
Wkur... mnie jedna kwestia. Może powinienem na to srać, ale trudno poruszę ją. Ludzie zanim zaczniecie oceniać jakąś wypowiedź poprzez naciśnięcie znaczka + lub - zastanówcie się dobrze, czy jest to rzeczywiście wypowiedź poniżej pewnego poziomu??? często torpedujecie minusami wypowiedzi innych użytkowników tylko dlatego, że mają inne zdanie. A to jest po prostu chore!!!
0
Statistico:
Villa na pewno dostanie jeszcze szansę gry. Nieważne ile potrwa jego absencja. Wszytko będzie zależeć już od samego piłkarza, bo generalnie Barcelona daje możliwość wykazania się rekonwalescentom takim jak chociażby Militto. Inna sprawa czy David wykorzysta swoje szanse, bo nie czarujmy się ostatnio z jego formą najciekawiej nie było i ja nie byłbym takim szalonym optymistą jak większość tutaj zgromadzonych.
0
mrbizonx:
Spokojnie. Po pierwsze nie wiesz ile dokładnie potrwa absencja VIlli, a po drugie zarówno Hiszpania jak i Barcelona są w stanie wygrywać bez niego. Oczywiście lepiej mieć takiego piłkarza zdrowego, ale nie ma popadać w paranoję.
Ludzie ogarnijcie się, zachowujecie się tak jakby świat się skończył. Villa nie jest pierwszym piłkarzem Barcelony, którego czeka dłuższa przerwa w treningach.
0
rafkop8:
Ze ZP dla Canavarro był taki problem, że w tamtym okresie nie było zdecydowanego faworyta do nagrody. Włosi wygrali mundial w Niemczech no i ludzi postanowili docenić piłkarza defensywnego, dając nagrodę kapitanowi Squadra azzurra. Ja nikomu tego werdyktu nie mam za złe. W obecnej chwili nie ma wyznacznika dzięki któremu można porównać umiejętności zawodnika ofensywnego z defensywnym.
Bardzo doceniam wkład w sukcesy, nie tylko Barcelony, graczy od czarnej roboty. Kilka lat temu (tak z 10) kiedy nie byliśmy na topie, naszym głównym problemem, była słaba defensywa. Widać doskonale na przykładzie obecnej ekipy Guardioli jak duży wpływ na sukcesy drużyny ma postawa linii defensywnej. Mając w składzie takich piłkarzy jak Kluivert, Rivaldo, wcześniej Ronaldo, Figo i inni, brakowało nam solidnych tyłów. Z tego powodu nie zdobywaliśmy trofeów. Transfery Blanca, Petita itd nie były złymi pomysłami. Jednak Ci zawodnicy niestety się nie sprawdzili.
0
cd
Wniosek jest jeden, mianowicie taki, że świetnie pasował do taktyki Mou i bliźniaczo podobnie grającej na mundialu Holandii, a jak w następnym sezonie trzeba było potwierdzić klasę, to Wesley nie dał rady. Idąc tym tropem można stwierdzić, że najlepsi dają radę w każdych warunkach (odnoszę się do przykładów Messiego w Argentynie, które uważam za przekłamane). W Interze był nowy trener, nowy pomysł na grę, Snejder miał być liderem, może i był, ale ten Inter zawiódł (nie chodzi mi tylko o brak tytułów, ale też o jakość ich gry, która była bardzo niska). Oczywiście ten następny sezon nie ma znaczenia w kontekście przyznawanej nagrody za ubiegły. Posłużył mi tylko po to, żeby uświadomić Ci, ze wychowanek Ajaxu jest bardzo dobrym piłkarzem, który na ZP w 2010 roku nie zasługiwał.
Widzę, że sporo nadziergałem. Może nie będę pisał Ci o kolejnych zawodnikach. Proponuję zrobić tak:
Jeżeli chcesz podjąć ze mną dyskusję. Napisz nazwisko kolejnego zawodnika, który Twoim zdaniem bardziej od Leo zasługiwał na zwycięstwo w tym plebiscycie, a ja Ci udowodnię, że tak wcale nie było:)
I żeby nie było nieporozumień, nie jestem fanatykiem Leo, w sumie jego stylu gry nie lubię. Jednak trzeba oddawać cesarzowi co cesarskie i przyznać, że Argentyńczyk od 3 lat jest po prostu najlepszy.
Pozdrawiam
0
Manusite.pl
Może nie powinienem się wcinać w Waszą dyskusję, ale przebiega ona naprawdę ciekawie i po prostu nie moglem się oprzeć, żeby coś napisać. Cieszy mnie, że Constantine zwrócił Ci uwagę na fakt, iż istnieje różnica między najlepszym piłkarzem roku, a najbardziej utytułowanym. Prawda jest taka,że często jedno determinuje drugie, ale w 2010 roku tak nie było. Zwróć uwagę na to, że jednym z najbardziej utytułowanych piłkarzy w tamtym okresie był Robben, a jakoś nikt nie widział nim faworyta w wyścigu do ZP. Przypadek???
Constantine przyjął strategię bronienia Messiego. Ja zrobię zupełnie inaczej, kolejno będę udowadniał Ci, że poszczególni piłkarze nie zasługiwali na ZP i w ten sposób dojdziemy do jednego wniosku, że Messi wygrał ją zasłużenie.
Na początek wezmę Holendra z Interu. Tamten rok miał świetny, ale czy był najlepszy??? Tak jak atakujesz Messiego, ja zaatakuje Snejdera. Miał świetnych partnerów. W reprze Arjena, którego indywidualne akcje i bramki miały kolosalne znaczenie w sukcesie Oranje w RPA. W Interze był świetny Mou, kapitalnie funkcjonujący blok defensywny z najlepszym PO świata Maiconem (ówcześnie, bo teraz raczej nim nie jest), kapitalnego w kontrataku Millito, za plecami Cambiasso (niby dm, ale potrafił też skutecznie włączać się do akcji ofensywnych). Generalnie ten sam Snejder, następny sezon rozegrał bardzo słabo.
0
Inkk:
Zacznę od pierwszego meczu o Superpuchar; Real wyglądał w nim całkiem niezłe, bo my graliśmy słabo, na stojąco. Generalnie nie podoba mi się wiele rzeczy o których napisałeś. Np gra długimi piłkami, a i owszem każdy zespół to stosuje żeby rozciągnąć grę, ale częste granie takich piłek jest moim zdaniem znamienne dla drużyn grających z kontry. Odbiór i bach długa gałą do przodu, jak nic wychodzi kontratak. A ciągła gra z kontry charakteryzuje zespoły ustawiane defensywnie.
Trochę chyba nie doczytałeś mojego poprzedniego posta, bo napisałem tam, że rzeczywiście prawie niemożliwe jest wygranie walki o środek pola z naszymi. Jednak nie chcę się kłócić, bo wcześniej sam się nieco napiąłem i sprowokowałem tę dyskusję oraz napisałem kilka niepotrzebnych rzeczy.
Szanuję Twoje zdanie, sam mam jednak inne. Wydaje mi się, że największą winę za porażkę ponosi właśnie Mou. Real wszedł lepiej w mecz od Barcelony i przez pierwsze minuty nie mieliśmy zbyt wielu powodów do optymizmu, ale do akcji wkroczył nasz trener i skończyło się dobrze. Mourihno przeprowadził 3 zmiany, żadna z nich nie przyniosłą większych korzyści dla drużyny z Madrytu. Taki stan rzeczy można tłumaczyć na dwa sposoby. Pierwszy jest taki, że rywal zagrał kapitalnie i zneutralizował wszystkie działania i zamyśły trenera. Drugi, że te zmiany były po prostu chybione. Barcelona zagrałą naprawdę dobrze, ale nie kapitalnie, dlatego uważam tą drugą teorię za prawdziwą.
Szczerze wydaje mi się, że drużyna Portugalczyka ma większy potencjał niż jego wcześniejsze drużyny, ale to jest tylko moje zdanie.
Poza tym nie ma już znaczenia czy wychwyciłeś mój sarkazm czy nie. W sumie to nawet sarkazm nie był, bo to było na niego ewidentnie za słabe, bardziej żart z tego wyszedł, ale nieistotne.
Pozdrawiam
0
Stelios23:
Z jednej strony masz rację, z drugiej żeby dobrze grać potrzeba regularnych występów (tak się przecież buduje formę), a nie od czasu do czasu kilku minut. Oczywiście po kilku występach widać czy ktoś ma talent czy nie i czy można patrzeć w przyszłość z optymizmem. Sahin miał problemy zdrowotne i jego aklimatyzacja zapewne jeszcze trochę potrwa. Chociaż nie zauważyłem, żeby Mou jakoś specjalnie w niego wierzył. Tak jak napisałem wcześniej bałem się Realu, ale na strachu się skończyło...
Konkretniej na strachu skończył się pierwszy pojedynek, bo co będzie w następnym zobaczymy. Podobnie jak Pep byłem lekko zdziwiony, że Barcelonie na SB grało się tak łatwo.
0
A i jeszcze coś, Jeżeli Real chciał już grać z Barceloną ofensywnie to musiał wygrać z nami rywalizację w środku pola. Innej recepty nie ma. Te zejścia Kaki na lewą stronę były tylko dowodem na to, że to my panujemy w tej newralgicznej strefie boiska. Zdaje sobie sprawę z tego, że zdobycie środka pola w meczu z nami jest niemal niemożliwe, ale ja w tym sezonie strasznie bałem sie Realu. Ściślej ujmując chodzi mi o transfer Sahina. Myślałem że Mou ma plan, że będzie grał Turkiem na piwocie. Poprawi jego umiejętności defensywne, a w zamian otrzyma piłkarza niesamowicie kreatywnego na tej pozycji. Dlaczego o tym piszę? A no dlatego, żeby uzmysłowić wszystkim, że do wygrania rywalizacji z Barcą .grając ofensywną piłkę trzeba dysponować bardzo kreatywnym środkiem pola. Z kolei tacy zawodnicy jak Lass czy Khedira, są bardzo ograniczeni ofensywnie co moim zdaniem stanowi duży problem. A lekiem na całe zło mógłby być właśnie Nuri.
0
Inkk:
Tamto zdanie o zmianie już w pierwszej minucie było tanim sarkazmem. Jeżeli tego nie zauważyłeś/aś to kiepsko. Już się nie będę czepiał zwrotów typu oczywista oczywistość, bo to tak samo mądre jak fakty autentyczne. Generalnie możesz się ze mną nie zgadzać, ale Mou wspaniały taktyk, poległ właśnie z Barceloną na płaszczyźnie taktycznej. To że Kaka operował bardziej z lewej strony niż Ozil, wielką zmianą w ustawieniu nie było, ba nawet nieszczególnie wpłynęło na obraz gry. Z tymi zmianami chłodziło mi o to, że nie tyle wprowadzać napastnika za obrońcę, bo to była by maskara, ale np Kakę za Diarrę. Twoim zdaniem Diarra grał świetny mecz, moim zdaniem kosił równo i zszedł, bo ryzyko kończenie w 10 było bardzo duże. Poza tym zszedł ofensywnie usposobiony Di Maria, za Higuaina duża różnica,. sarkazm.
Piszę to co piszę, gdyż uważam że np taki Gus Hiddink jest lepszym taktykiem niż Mou. Rozumiem też że trenerzy dążą do tego, żeby proporcje między liczbą ofensywnych piłkarzy zgadzały się z defensywnymi, aby drużyna na boisku prezentowała się dobrze. Jednak Mou powinien zamiast zmiany ofensywnego za ofensywnego gracza, wprowadzić kogoś bardziej kreatywnego do środka pola w zamian za rygla defensywy. Owszem jest w tym dużo ryzyka, ale lepsze to niż oddawanie meczu, bo w drugiej połowie Real oddał mecz. Taki Kaka znacznie lepiej niż Ozil nie zagrał. Narobił trochę szumu, ale to i tak było za mało.
0
Inkk:
Ty te zmiany nazywasz bardzo dobrymi. A ja twierdzę, że one były automatyczne. Mou wprowadzał zawodnika grającego na tej samej pozycji co zdejmowany. Moim zdaniem należało pokombinować coś z ustawieniem. Takie zmiany przeprowadziłby na miejscu Mou każdy przeciętny trener, ale przecież Jose jest jednym z najlepszych i powinien zrobić coś więcej. Jednak jak doskonale widać było nie potrafił, a jego wielkie indywidualności same nie potrafiły zmienić obrazu gry (oczywiście Real stworzył kilka sytuacji których nie wykorzystał, ale Barca też je miała. Nie rozumiem pisania, że gdyby CR7 strzelił gola to byłoby inaczej. On nie strzelił i nie ma sensu bawić się w rzeczywistość alternatywną), nie pierwszy raz w meczu z Barceloną. Aż dziw bierze, że po kolejnym GD Portugalczyk nie wyciągnął jeszcze wniosków.
Ten mecz wygrała drużyna lepsza i nikt nie powinien mieć wątpliwości, że było inaczej:)
0
Pep zupełnie zaskoczył swoimi zmianami w taktyce Mou. Dziwi mnie to, że ludzie uważają Portugalczyka za najlepszego taktyka, skoro ten kolejny mecz z Barceloną przespał na ławce. Zupełnie nie reagował na to co się dzieje na boisku. Te niby zmiany, to była jakaś porażka, tam aż prosiło się o zdjęcie CR7, a zamiast tego Mou zdjął chyba tego, który wyglądał w Realu najlepiej czyli Di Marię. To jest najlepszy taktyk??? Moim zdaniem mógłby się troszkę poduczyć od Vincente Del Bosque, który widząc problemy swojej drużyny potrafi ściągnąć napastnika i wprowadzić pomocnika po to żeby drużyna kreowała więcej sytuacji i miała przewagę w środkowej strefie boiska, a w ostatecznym rozrachunku okazuje się to strzałem w dziesiątkę.
U Mourihno jak coś nie idzie tak jak sobie zakłada przed meczem, to później robi się duży problem. Szkoda, że od razu po strzelonym golu nie zdjął Benzemy i nie wprowadził Khedirę. Wtedy mogłoby mu się udać dowieźć 1-0 do końca:)
.
0
Maciach:
Wytłumacz mi jak się gra ultra defensywnie z pressingiem, bo ja tego nie kumam. Mi się zawsze wydawało, że pressing jest ściśle związany z ofensywną grą i stosują go zespoły grające właśnie w ten sposób.
0
A i jeszcze coś, denerwują mnie opinie w stylu: "nie wyobrażam sobie Barcy bez Pepa albo Leo". Kurde, w 2006 roku po finale w Paryżu nikt nie wyobrażał sobie Barcy bez R10 i Franka, a po 2 latach obu panów na Camp Nou już nie było. Od tamtego czasu zmieniło się wiele. Jednak klub ma się teraz bardzo dobrze. Naturalne jest to, że kiedyś Guardiola i inni opuszczą Barcelonę, ale czy to oznacza że klub nie będzie wygrywał??? Nie wiadomo. Pewne jest to, że będzie funkcjonował inaczej. Czy gorzej??? Też nie wiadomo.
0
Constantine16:
Masz rację. Może pięścią w stół jeszcze nie walę. A jestem nieco sfrustrowany takim obrotem sprawy. Co do samej wiary w klub to rzeczywiście nie ma nic złego w pisaniu, że będzie dobrze jak jest nieco gorzej. Ale na litość boską, po co pisać o tym tryliardy razy i robić z kontrolowanej obniżki formy, coś innego znacznie groźniejszego.
Problemem większości piszący tu ludzi jest przede wszystkim to, że zamiast samemu pomyśleć i wyrobić sobie zdanie na jakiś temat, Ci powielają opinanie pseudo znawców. Poza tym nasz naród ma tendencję do popadania ze skrajności w skrajność. A każdą krytykę traktuje jako bezpardonowy atak na czyjeś dobre imię, a przecież istnieje coś takiego jak krytyka konstruktywna:)
Odnośnie samego zatrudnienia Pepa. Byłem takim entuzjastą, dlatego że na rynku nie było zbyt wielu dostępnych fachowców, którzy mogli by sprostać takiemu wyzwaniu jak trenowanie Barcy. Wszystkim się wydaję że Barcelona to samograj, ale moim zdaniem jest zupełnie inaczej. Zapanowanie nad grupą w której jest tyle indywidualności jest trudne i w wielu zespołach wielu managerom się ta sztuka nie udawała, przykład koniec ery Galacticos. Chociaż tam kłótnie kto ma wykonać wolnego Beckham czy Zidane nie były ich największym problemem:) Bardzo chciałem Guardiolę, bo on zawsze był liderem. Jako piłkarz wszystkimi dyrygował, może nie posiadał tak fantastycznych umiejętności jak Xavi, ale już wtedy wszyscy go słuchali. A my w tamtym czasie potrzebowaliśmy właśnie kogoś takiego na ławce, kto ogarnąłby ten chaos po Franku Rijkaardzie (którego swoją drogą też bardzo cienię i ceniłem już kiedy pracował jako trener rep Holandii) Oczywiście było też kilka innych niuansów, które przemawiały na korzyć Mistera, ale zgodzę się z tym, że ten krok Laporty był ryzykowny.
Pozdro
0
Jakiś czas temu, kiedy nie zdobyliśmy pełnej puli w meczu z Getafe, ludzie pisali tu o niby jakimś kryzysie. Pisali też, że nieważne jak to się skończy to oni tak będą z Barcą. Nie widzisz w tym nic dziwnego, bo ja widzę. Żadnego kryzysu nie było, po prostu graliśmy dobrze, a nie jak wcześniej. kosmicznie Takie pisanie było próbą udowodnienia jakim to zajebistym kibicem się nie jest. Ja takich ludzi nigdy nie będę uważał za prawdziwych kibiców. Prawdziwy kibice nie muszą nikogo zapewniać o swoim przywiązani do barw klubowych, nie paplają na prawo i lewo, bo to nie jest kibicowanie to FANATYZM.