MagFCB
Dołączył/a: styczeń 2026
2 obserwujących
2 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
@Bykunn Widzę, że edytowałeś post i nazwałeś mnie ‘skrajnym prawicowcem’, co tylko potęguje poziom absurdu, który tutaj prezentujesz. Gdy zapytam, skąd taka opinia, też odpowiesz ‘koniec tematu’, ‘nie będę tłumaczył’, ‘koniec dyskusji’? Czy jednak jesteś w stanie uzasadnić, dlaczego uważasz mnie za skrajnego prawicowca?
Co do kwestii ‘tłumaczenia’ - nie prosiłem o żadne tłumaczenie. Zadawałem pytania, bo liczyłem na merytoryczną dyskusję wokół Twojej ‘mocnej opinii’. Niestety się przeliczyłem - jedyne, co dostałem, to odwerwane od rzeczywistosci rzeczy, których nikt nie napisał, oraz masa ‘xD’. Faktycznie, poziom intelektualny aż kipi.
A teraz podkreślmy, jak bardzo nie masz pojęcia, o czym mówisz, co nazywasz teorią spiskową i jak bardzo ośmieszasz się w tej dyskusji. Nazywasz fakty teorią spiskową, co ponownie pokazuje, że używasz tego określenia wobec rzeczy, o których zwyczajnie nie masz pojęcia - nie wiesz, czym są - i tylko podkreśla, jak dużą ignorancją się wykazujesz, używając tekstów w stylu ‘foliowa czapa’.
Prezentuję Ci dokładnie, co jest napisane na stronie WEF:
‘Our partners shape the global agenda and make an impact on the social, economic, and geopolitical outlook.’
https://www.weforum.org/videos/our-partners-shape-the-global-agenda/?utm_source=chatgpt.com
Naprawdę - czy dalej będziesz uparcie bronił swojego pierwotnego wpisu?
0
@Bykunn Okej, czy zgadzasz się z tezą, że Davos jest miejscem, w którym wpływowe elity próbują kształtować agendy i priorytety polityczne? Znajdźmy ten tzw. ‘common ground’.
Edit. Jeżeli nie, to uzasadnij, PROSZE.
3
@Bykunn Owszem, odpisałeś mi, cytuję: ‘Całość, ale końcówka to kulminacja głupoty’ - odpowiedź na poziomie 6 klasy podstawówki. Dlatego stwierdziłem, że spróbuję Cię zrozumieć, zadać dodatkowe pytania - może sam czegoś się dowiem, albo chociaż w jakiś sposób wybronisz swój osąd. Jak już wiemy, nic takiego się nie wydarzyło. Raczej wyszedłeś na kogoś, kto rzuca ogólnikami bez pokrycia (co już samo w sobie coś mówi).
- Gdzie ja albo autor wcześniejszego wpisu użyliśmy słowa ‘tajne’ w kontekście Davos? Czyżbyś skrytykował wpis, nawet nie czytając go uważnie? Słabo.
- Jeżeli wpis był według Ciebie nieracjonalny, to wypadałoby to jakoś uzasadnić w merytorycznej dyskusji, a nie kończyć na ‘głupota, koniec tematu’. No ale może zbyt wiele wymagam.
- „A Ty piszesz, że to JA NIE MAM POJĘCIA co się dzieje w Davos, litości xD” - a masz pojęcie? Bo na ten moment to nie wygląda.
Reasumując: dopisałeś tezy i teorie, które nigdzie nie padły, przypisałeś rozmówca słowa, których nie wypowiedzieli, a na końcu wykazałeś się ignorancją wobec poruszanych tematów i brakiem ich zrozumienia.
Co to mówi o Tobie? To już pozostawię jako pytanie otwarte - każdy może wyciągnąć własne wnioski. Litości :)
1
@Bykunn Znowu przypisujesz mi tezę, której nie postawiłem. Nigdzie nie pisałem o ‘tajnej masońskiej organizacji rządzącej światem’. To jest Twoja hiperbola, nie moja argumentacja.
Od początku próbuję rozmawiać merytorycznie - rozdzielić wpływ, sieci powiązań, fora międzynarodowe od wizji ‘tajnego rządu świata’. Natomiast Ty zamiast odnieść się do tej różnicy, konsekwentnie podmieniasz ją na najbardziej skrajną wersję, którą łatwo wyśmiać.
I tu pojawia się pewien paradoks - zarzucasz innym ‘aluminiową czapę’, jednocześnie przypisując rozmówcy rzeczy, których nigdy nie powiedział.
Więc uczciwie: kto tu tworzy uproszczoną, wygodną narrację pod własną tezę? I czy ta ‘aluminiowa czapa’, którą tak chętnie rozdajesz, nie zaczyna przypadkiem leżeć po Twojej stronie dyskusji?
PS. W Davos nie ma żadnych „tajnych organizacji” - są fora ekonomiczne, których obszerne fragmenty są publicznie transmitowane i szeroko relacjonowane w mediach. Uczestniczą w nich najważniejsi politycy, przedsiębiorcy oraz przedstawiciele świata mediów. Nie ma w tym nic tajnego. Sam sposób, w jaki to przedstawiasz, ze nie masz o tym fioletowego pojęcia - choć do szydery jesteś wyjątkowo skłonny.
3
@Bykunn Nikt nie prosi o referat. Rozumiem, że nie chcesz wchodzić w szczegóły, ale z mojej perspektywy Twoja postawa wygląda tak, że zamiast odnieść się do konkretnych tez, odrzucasz całość na poziomie etykiet (‘aluminiowa czapa’ ‘odklejone’) i uznajesz, że nie ma przestrzeni do dalszej dyskusji.
Gdy pojawia się prośba o doprecyzowanie, które dokładnie elementy są według Ciebie nie do obrony i dlaczego, to zamiast argumentu pojawia się stwierdzenie, że ‘nie da się z tym dyskutować’.
W efekcie rozmowa nie dotyczy już treści samej wypowiedzi, tylko ogólnej oceny jej formy, przez co trudno dojść do jakiegokolwiek konkretu.
Dodatkowo mam wrażenie, że w tej chwili bardziej dyskutujesz ze mną niż z pierwotną wypowiedzią, do której się odnosiłeś. Czy możemy więc uznać, że nazwanie tamtej wypowiedzi ‘aluminiową czapą’ było oparte raczej na własnych przekonaniach i założeniach niż na wiedzy i zrozumieniu tego, jak funkcjonują kraje Zachodu?
2
@Bykunn Rozumiem, że odrzucasz interpretację o ‘tajnej grupie rządzącej światem’, ale mam wrażenie, że trochę upraszczasz tę wypowiedź do skrajności, którą łatwo zdyskredytować.
Dlatego chciałbym doprecyzować Twoje stanowisko:
- Gdzie dokładnie stawiasz granicę między uzasadnionym mówieniem o wpływie elit, forów międzynarodowych czy środowisk ponadnarodowych na politykę, a tym, co uznajesz za ‘spiskową narrację’?
- Czy uważasz, że takie miejsca jak Davos pełnią wyłącznie funkcję dyskusyjną, czy jednak mają realny wpływ na kształtowanie agend i kierunków polityk?
- Jeśli ten wpływ istnieje - to na jakim poziomie przestaje być on Twoim zdaniem ‘normalną koordynacją’, a zaczyna być czymś problematycznym?
- W kontekście Polski: czy Twoim zdaniem po 1989 roku nastąpiło pełne zerwanie z wcześniejszymi strukturami i elitami, czy dopuszczasz jakąś formę ciągłości? Jeśli tak - jak ją definiujesz?
Pytam, bo mam wrażenie, że bez takiego doprecyzowania łatwo jest sprowadzić całą dyskusję do etykiet (‘aluminiowa czapa’), zamiast realnie rozdzielić różne poziomy wpływu i zależności.
1
@Bykunn okej... rozbijmy to w takim razie
1. Czy uważasz, że coś takiego jak polityka globalistyczna w ogóle istnieje, czy to Twoim zdaniem błędne założenie?
2. Jeśli nie istnieje - to jak tłumaczysz koordynację działań między państwami w takich obszarach jak gospodarka czy klimat?
3. Jak oceniasz rolę forów takich jak Davos - czy Twoim zdaniem nie mają one żadnego realnego wpływu na kierunek polityk w Europie?
4. A jeśli jakiś wpływ jednak jest, to gdzie według Ciebie przebiega granica między ‘dyskusją’ a realnym oddziaływaniem?
0
@Bykunn Która dokładnie część wypowiedzi @Barca_Big_Moment to ‘aluminiowa czapa’?
0
@Comentateiro jak dokładnie Joe Biden i amerykańska lewica wspierały Europę?
0
@Bykunn Dobre pytanie pod kątem logiki. Chiny nie obalają tezy, że cywilizacja potrzebuje fundamentu. Pokazują raczej, że ten fundament nie musi mieć formy religii instytucjonalnej - ale wtedy często przybiera formę twardej ideologii państwowej albo głęboko zakorzenionej tradycji kulturowej. Marksizm się kłania, coraz bardziej widoczny także tutaj, w Europie (przypadek? :)). Ale czy takiego życia chcesz dla siebie i bliskich?
0
@lithotripter mam wrażenie, że całkowite wyrzucenie religii ze szkół to trochę ucieczka od tematu, a nie jego rozwiązanie. Bo niezależnie od tego, czy ktoś wierzy, czy nie - religia (szczególnie chrześcijaństwo w Europie) jest ogromną częścią naszej historii, kultury i tego, jak ukształtowało się społeczeństwo.
Dlatego bliżej mi do tego, co sam wspomniałeś - czyli jakiejś formy religioznawstwa albo podejścia bardziej kulturowego, ale prowadzonego w sposób neutralny, a nie przez jedną instytucję z własnym interesem. Bo wtedy faktycznie można pokazać pełen obraz: zarówno wpływ pozytywny, jak i negatywny.
Z drugiej strony pytanie, czy całkowita „areligijność” szkoły faktycznie rozwiązuje problem, czy raczej sprawia, że młodzi ludzie nie mają żadnego kontekstu i później budują opinie na podstawie fragmentów, emocji albo internetu.
Więc dla mnie to nie jest wybór „religia albo brak religii”, tylko raczej: w jakiej formie i przez kogo to jest nauczane.
Przede wszystkim chodzi o format. Religii często uczy się tak, jakby odbiorcami byli ludzie bezrefleksyjni, a nie osoby zdolne do krytycznego myślenia. Tymczasem duchowość i bogactwo tych zagadnień mogą być naprawdę rozwijające (nie chodzi mi tylko o katolicyzm itd.) - pod warunkiem, że są przekazywane w odpowiedni sposób i przez kompetentne osoby.
No i raz jeszcze: historia oraz realny wpływ wiary na społeczeństwa (nie tylko europejskie, ale i globalnie) powinny być wykładane rzetelnie i szczegółowo. Tylko wtedy późniejsze opinie absolwentów mają szansę być wartościowe i merytoryczne.
2
@Bykunn
Z moralności się częściowo zgadzam - ludzie mieli systemy wartości długo przed chrześcijaństwem i nie potrzebują religii, żeby nie robić złych rzeczy. To raczej kwestia sumienia, wychowania i społeczeństwa. Ten argument z komikiem dobrze to oddaje.
Natomiast mi chodziło bardziej o coś innego: nie o to, że religia „tworzy” moralność od zera, tylko że ją systematyzuje, utrwala i skaluje na poziomie całych społeczeństw. Daje wspólny punkt odniesienia dla milionów ludzi, a nie tylko indywidualne podejście „ja wiem, co jest dobre”.
Bo jasne, jednostka może być moralna bez religii. Tylko pytanie brzmi, co najlepiej działa jako spoiwo dla całej cywilizacji przez setki lat. Ponawiam pytanie (Bo chyba nie bagatelizujemy zakorzenienia wiary chrześcijańskiej i tego, jak ważna stała się cywilizacyjnie?) co dokładnie miałoby to zastąpić?
I właśnie dlatego mam wrażenie, że w XXI wieku coraz wyraźniej widać problem demoralizacji społeczeństw. Nie chodzi nawet tylko o samą religię, ale o ogólny rozpad trwałych norm, autorytetów i wspólnego kręgosłupa wartości. Relatywizm, kult przyjemności, skrajny indywidualizm, pogarda wobec odpowiedzialności, rozpad więzi rodzinnych, uzależnienie od bodźców i życia chwilą - to wszystko dzieje się dziś na ogromną skalę. W efekcie człowiek formalnie jest „wolniejszy” niż kiedyś, ale często jednocześnie bardziej zagubiony, płytszy i łatwiejszy do sterowania. I właśnie tutaj widzę rolę wiary oraz chrześcijaństwa - nie jako straszaka z piekłem, tylko jako realnego punktu odniesienia, który porządkuje życie jednostki i całych społeczeństw.
0
@lithotripter dlaczego?
1
@Toretto Masz rację, że religia bywała źródłem konfliktów i że w historii dochodziło do wojen „w imię Boga”. Tego nie da się negować. Ale pytanie brzmi: czy religia była realną przyczyną tych konfliktów, czy raczej narzędziem, które ludzie wykorzystywali do realizacji innych celów - politycznych, terytorialnych, władzy?
Bo jeśli spojrzymy szerzej, to konflikty i wojny istniały zawsze - również tam, gdzie religia nie odgrywała większej roli. XX wiek, najbardziej krwawy w historii, pokazał, że ideologie niereligijne (jak komunizm czy nazizm) potrafią generować jeszcze większą skalę przemocy.
Dlatego moim zdaniem problemem nie jest sama religia, tylko człowiek i to, jak wykorzystuje systemy wartości - czy to religijne, czy świeckie.
Z drugiej strony religia (szczególnie w Europie) była też czymś, co porządkowało życie społeczne, budowało wspólny system wartości i dawało ludziom pewien moralny „kręgosłup”. Bez tego pytanie brzmi: co dokładnie miałoby to zastąpić?
3
@Bykunn Owszem - to, o czym piszesz, to w dużej mierze grzechy Kościoła katolickiego. Haniebne rzeczy, które mocno dyskredytują tę instytucję i których absolutnie nie da się bronić.
Tylko pytanie: czy religia to to samo co Kościół?
Mi chodziło przede wszystkim o chrześcijaństwo i wiarę jako takie. Kościół to osobna kwestia - i na pewno nie jest czarno-biała, a mam wrażenie, że w Twoim wpisie został pokazany wyłącznie w czarnych barwach. A to nadal nie daje pełnego obrazu.
Jeśli spojrzymy historycznie, to chrześcijaństwo miało ogromny wpływ na ukształtowanie Europy - od prawa i etyki, przez rozwój uniwersytetów, po samą ideę godności człowieka. To na tych fundamentach budowano cywilizację zachodnią, niezależnie od tego, jak dziś je oceniamy.
Jednocześnie historia pokazuje, że cywilizacje często zaczynały się chwiać, gdy traciły wspólny system wartości. Upadek Cesarstwa Rzymskiego, kryzysy późnych imperiów - to nie były tylko kwestie gospodarcze czy militarne, ale też rozpad spójności społecznej i fundamentów, które wcześniej je scalały. I bardzo często wiązało się to z odejściem od wcześniej dominujących przekonań czy zasad.
Dlatego kiedy patrzymy na Europę Zachodnią, która w dużej mierze odeszła od wiary w ostatnich dekadach, trudno nie zauważyć pewnych analogii i zadać pytania, dokąd to prowadzi i co wypełnia tę lukę.
Ja sam nie jestem żadnym „zatwardziałym” katolikiem (do nie dawna ateista), ale ostatnie lata mocno zmieniły moje spojrzenie. Oddzielam wiarę i chrześcijaństwo od instytucji Kościoła. Bo Kościół to organizacja - taka, która miała te wartości przekazywać, ale nie raz je wypaczała i wykorzystywała do własnych celów.
Podsumowując: krytyka Kościoła - w wielu przypadkach jak najbardziej zasadna. Ale sprowadzanie całej religii tylko do jego błędów to moim zdaniem zbyt duże uproszczenie. Wiara to coś znacznie szerszego - to także moralność, kultura, głębia i pewien kompas, który przez setki lat pomagał budować stabilne społeczeństwa. Pytanie tylko, czy dziś mamy coś równie spójnego i trwałego, co mogłoby go zastąpić.
PS. Warto również zwrócić uwagę na wpływ arabskich pieniędzy w Europie oraz podejrzanie zbieżną propagandę właściwie w całej Europie, której głównym celem była dyskredytacja Kościoła i chrześcijaństwa. Nie uważam, że to nie powinno było wypłynąć, ale czy nie jest dziwne, że wypłynęło wszędzie naraz, jakby nikt wcześniej o tym nie wiedział? Moim skromnym zdaniem nie było tu przypadku, a dyskredytacja Kościoła (przy moim pełnym sceptycyzmie wobec tej instytucji) odbyła się w jakimś celu - i niekoniecznie z myślą o dobru Twoim czy moim.
3
@Ilka Szkoda, że w szkołach religia jest przedstawiana w tak płytki sposób i że tak mało edukuje się uczniów na temat tego, czym jest chrześcijaństwo, jakie ma znaczenie dla Polski i Europy, jak ważna jest wiara w kontekście cywilizacji oraz jaki miała wpływ na to, gdzie jesteśmy teraz i gdzie możemy (lub nie) być, całkowicie odchodząc od wiary.
Myślę, że byłoby wtedy dużo mniej ignorancji w komentarzach. Brawo za wysilek!
1
@Bykunn Raczej nie! Myślę, że ten temat (jak zawsze) jest grzany na potęgę, żeby nas polaryzować i dzielić. A prawda jest taka, że wiele da się poukładać tak, żeby „wilk był syty i owca cała”.
Im więcej prawdziwej tolerancji - czyli takiej, w której lesbijki i geje respektują przekonania innych ludzi, zwłaszcza chrześcijan, a chrześcijanie rozumieją, że są osoby z innym systemem wartości - tym lepiej.
Zamiast ciągłego zmuszania jednej strony do ustępstw, sensowniejszy byłby dialog i szukanie rozwiązań, które działają dla obu stron. Gdyby polityka faktycznie szła w tym kierunku, ten temat mógłby być dawno zamknięty. Taka moja utopia :)
2
@Bykunn Kluczowe jest to, że wyrok NSA dotyczy transkrypcji aktu małżeństwa zawartego za granicą, a nie tego, czym jest małżeństwo w polskim prawie. Czyli sąd nie powiedział: „uznajemy małżeństwa jednopłciowe w Polsce”, tylko raczej: „urząd ma obowiązek wpisać do rejestru fakt, że takie małżeństwo zostało zawarte zgodnie z prawem innego państwa”.
Więc to nie jest sprzeczność, tylko trochę dwa różne poziomy:
- NSA: jak państwo ma się zachować wobec faktu istniejącego za granicą
- Konstytucja/TK: czym jest małżeństwo w polskim systemie prawnym
0
@Bykunn Nie stoję po żadnej stronie sporu, ale stwierdziłem, że może warto to wyklarować, aby konwersacja posunęła się do przodu :)
Bo w prawie nie chodzi tylko o to, co da się „logicznie” wyczytać z jednego zdania, ale o to, jak ten przepis jest rozumiany w całym systemie.
Twoja interpretacja faktycznie jest spójna językowo - tylko że prawo opiera się też na wykładni systemowej i orzecznictwie. A u nas przyjęto (i potwierdzały to sądy), że ten zapis nie jest tylko opisem jednego typu małżeństwa, ale wskazuje, czym małżeństwo w ogóle jest w rozumieniu prawa - czyli związkiem kobiety i mężczyzny.
Więc to nie jest tak, że jedna interpretacja jest „bardziej logiczna”, tylko że jedna jest zgodna z tym, jak prawo jest faktycznie stosowane, a druga nie.
0
@Alicja3500 Rozumiem, doceniam, że jednak poświęciłaś chwilę, by odpowiedzieć na nurtujące mnie pytania. Dzięki :)
0
@Alicja3500 Pytanie z czystej ciekawości, niezwiązane ani z empatią, ani z jej brakiem wobec związków homoseksualnych: jak zapatrujesz się na Europę Zachodnią? Czym dla Ciebie jest LGBT? Oraz czy uważasz, że powinniśmy mentalnie iść w stronę „Zachodu”, czy raczej obrać inną ścieżkę?
Podkreślę raz jeszcze - jestem po prostu ciekaw Twojej opinii jako osoby homoseksualnej żyjącej w Polsce.
0
Wniosek, który nasuwa się po ostatniej serii pucharów europejskich, jest taki, że w Premier League wszystkie zespoły są po prostu na podobnym, przeciętnym poziomie. Newcastle nie jest ani znacząco słabsze od Manchesteru City, ani wyraźnie lepsze od Wolverhamptonu. Na ten moment jedyną naprawdę topową drużyną w całej lidze jest Arsenal. I choć jako całość Premier League może być najmocniejszą ligą świata, to jednak najlepsze drużyny świata grają obecnie w innych ligach.
3
@Kgorecki2500 Sama zmiana oznacza w praktyce niewiele, poza tym, że coś musi zostać formalnie odnotowane. Myślę też, że większość ludzi w Polsce nie ma problemu z osobami homoseksualnymi. Problem pojawia się raczej w tym, w jaki sposób odgórnie próbuje się przypisywać ludzi do szerszego nurtu LGBT, traktując go jako ich domyślną reprezentację.
Następnie ten sam nurt bywa wykorzystywany do wprowadzania kolejnych zmian społecznych. To właśnie w tym miejscu pojawia się potrzeba zachowania zdrowego sceptycyzmu - tak, aby zmiany nie poszły zbyt daleko, jak zdaniem wielu stało się w części krajów zachodnich.
Chodzi o to, by chronić spójność naszego świeckiego państwa i uniknąć sytuacji, w której społeczeństwo zostaje nadmiernie podzielone - nie tylko na lewicę i prawicę, ale również na coraz bardziej złożone i trudne do zrozumienia koncepcje społeczne. W skrajnych przypadkach prowadzi to do zamazania podstawowych pojęć, takich jak to, czym jest kobieta, mężczyzna czy orientacja seksualna.
W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że pewne postępy u nas w kraju są bliźniaczo podobne do tych, które miały miejsce już dawno temu u naszych sąsiadów, a my podążamy drogą Zachodu od dawna, tylko że jesteśmy w 'tyle'. Dlatego Zachód może być dla nas cenną lekcją, dzięki której nie musimy uczyć się na własnych błędach. W jakim kierunku to poszło, to chyba wszyscy wiemy. Więc sama zmiana w sobie, mimo że wydaje się niczym specjalnym, to jednak warto trzymać rękę na pulsie.
1
Oj, czyżby kiedy zamiast „jeziora” jest normalna murawa i liczy się to, kto jest lepszy piłkarsko (a nie fizycznie), okazało się, że jedyna taktyka to dać 200% w pierwszej połowie, licząc na autobus w drugiej - a potem już kompletny brak polotu? Angielska szkoła futbolu to stan umysłu.
0
@Ignareks stop przemocy!
2
@Cule1234 A ja wciąż czekam, aż ten człowiek zaproponuje jakieś konkrety :(
4
Czyżby 'najlepsza liga świata' wcale nie była taka najlepsza?
Liga Mistrzow:
Bayer Leverkusen vs Arsenal 1-1
Newcastle vs Barcelona 1-1
Galatasaray vs Liverpool 1-0
Real Madrid vs Manchester City 3-0
Atletico Madrid vs Tottenham 5-2
PSG vs Chelsea 5-2
Liga Europy/Konferencji:
Lille vs Aston Villa 0-1
Nottingham Forest vs Midtjylland 0-1
Crystal Palace vs AEK Larnaka 0-0
WRP: 1/3/5
2
@michal26 w punkt :)
4
@TR3YWAY Cudowne - obrazek stworzony przez AI, a ile kontrowersji. Aż trudno uwierzyć. Mam wrażenie, że ludzie, których to tak bardzo bulwersuje, chyba rzadko wychodzą z domu, bo ma to niewiele wspólnego z rzeczywistością i wartościami, które mimo wszystko wyznaje większość naszego społeczeństwa.
Polecam wszelkiej maści posty tego typu, które mają na celu wyłącznie polaryzować, zgłaszać, profile blokować, a jeśli emocje biorą górę, to zrobić sobie dłuższą przerwę od social mediów. Bo właśnie taki szit to wirtualny rak naszych czasów - coś, co nie wnosi nic poza podziałami i pogarszającymi się relacjami międzyludzkimi.
0
@clyde Tutaj się z Tobą nie zgodzę. Szonów nadal będzie dużo, tylko być może nie będzie to aż tak oczywiste. Bycie szonem to nie jest wyłącznie problem materialny, ale również moralny. Zgadzam się poniekąd ze stwierdzeniem, że ten rynek funkcjonuje tylko dlatego, że są chętni na takie „produkty”, natomiast problem jest dużo bardziej złożony od strony psychologicznej, niż mogłoby się wydawać - co zresztą chyba próbował poniekad wyjaśnić kolega @AlexDark00.
Ten problem psychologiczno-moralny dotyka obu stron: zarówno pań, które się sprzedają, jak i panów, którzy to kupują. Mówienie, że gdyby kobiety przestały się szonić albo faceci przestali to kupować, rozwiązałoby problem, jest zbyt dużym uproszczeniem. Tutaj potrzebna jest znacznie szersza interwencja odpowiednich organów, bo, jak już słusznie zauważyłaś, prowadzi to do patologicznych relacji międzyludzkich.
EDIT: Chodzi mi głównie o tę wypowiedź - 'dlatego mówię, niech mężczyźni zaczną panować nad swoim popędem to nie będzie szonów bo to się nie będzie oplacało. Nie mówimy tutaj o dorabianiu 500 zł miesięcznie tylko o tym, że niektóre z tych prostytutek są milionerkami przez napalonych typków. XD i to nie w tej jednej lasce, która się sprzedaje jest największy problem ale w tysiącach facetów które jej płacą.'