MagFCB
Dołączył/a: styczeń 2026
2 obserwujących
2 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@heniusss Myślę nad tym pomocnikiem i Neves czy nawet Vitinha mieliby sens, ale tam przychodzi Mourinho, a nie Klopp. Podejrzewam, że takie konie pociągowe jak Bellingham, Camavinga i Tchouameni akurat bardzo mu odpowiadają. Stawiałbym na to, że tego lata dojdzie tam jeszcze jeden pomocnik, ale nie sądzę, żeby był to dla nich priorytet na miare 150mln, właśnie ze względu na styl futbolu preferowany przez Mourinho.
2
@heniusss @PatrychoO @Pedri16Future @VamoSBarca88 Jeszcze jedna myśl przyszła mi do głowy. Znając Pereza, będzie to ruch strategiczny zarówno pod względem marketingowym, jak i taktyczno-rynkowym. Doue pasuje tutaj idealnie, bo potrzebują prawoskrzydłowego, jest prawdopodobnie największym młodym talentem obok Yamala, a jeśli go wyciągną, to PSG będzie bardzo, bardzo zależało na podpisaniu Alvareza, co całkowicie wywróci okienko Barcelonie. Opinie?
0
@heniusss Tego nie widziałem i też nie pokrywa się to z tym, co powiedział u Jimeneza.
0
@VamoSBarca88 ponownie, Vitinha nie gra z przodu.
0
@aldewir to tez nie jest formacja ofensywna
0
@heniusss Joao Neves to nie formacja ofensywna.
2
@PatrychoO Nie 150 milionów, no i to nie jest typowy Galáctico, jak nazwał to Perez. @Pedri16Future Dembele nie jest tyle wart, ponieważ ma 29 lat, a Barcelony Perez nie nazwałby wielkim klubem.
Zostaje chyba tylko Doue, który w sumie pasowałby jako odpowiedź na Yamala.
0
150 milionów, nie gra w PL i nie jest to Olise. Na lewym skrzydle jest tłok, więc to musi być 9-tka, prawoskrzydłowy bądź ofensywny pomocnik. Kto jest wart 150 milionów i spełnia pozostałe kryteria? Doue Ktoś jeszcze?
0
@AmigoBlancos Grasz z podatkiem? Wiesz o tym, że to całkowity strzał w stopę? :P
0
@ferdas_rawa Niezłą sortownię polskiej cebuli sobie tutaj urządziłeś :)
A te argumenty o Korei i Włoszech? Haha, smiechu co niemiara.
1
@MirusAmisz Pewnie. Poza tym może brak sukcesu takich produkcji jak właśnie GOW będzie rzutował na decyzje studia i przywrócą Geralta, kto wie! No i jasne, nie po to gra się w gry, żeby się nudzić =D
1
@MirusAmisz To zależy, jak bardzo skupią się na pójściu w stronę woke. Myślę, że mogliby przynajmniej dać możliwość wyboru postaci. Nie gram już zbyt wiele, ale akurat nowego Wiedźmina planowałem kupić. Szczerze mówiąc, nie odczuwam takiej samej immersji, grając kobietą, głównie dlatego, że sam jestem facetem.
No i irytuje mnie wciskanie na siłę tych samych motywów do kultowych gier, podobnie jak ma to miejsce w produkcjach Disneya. Natomiast uważam, że nawet jeśli sama gra okaże się dobra, to nie wywoła takiego hype'u jak jej poprzednicy, a co za tym idzie, prawdopodobnie nie sprzeda się równie dobrze.
0
@MirusAmisz Co łączy twórców GOW i CD Projekt RED? Obie firmy prowadzą politykę ESG. W skrócie - robią to, co każą im środowiska skrajnie lewicowe, byle tylko pieniądze się zgadzały. Nie oczekiwałbym, że te gry będą nawiązywać jakoscia do swoich protoplastów.
0
@addept Czyżby argumenty się skończyły? Wspaniała wypowiedź, zwłaszcza jak na Twój wiek. Popisuj się swym nietuzinkowym intelektem dalej, chętnie poczytam i się pośmieję =D
0
@esem91 Jedno nie istnieje bez drugiego, więc stawiam między nimi znak równości.
0
@addept Ty znowu o edukacji? To edukacja jest jednak dobra? To już zaczyna podchodzić pod dwubiegunowość. Jak już mówiłem, do książek.
1
@Kgorecki2500 Rakitić i klepanie piłki w bok oraz do tyłu przez ponad 90 minut.
4
Najbardziej naiwne i krótkowzroczne argumenty, jakie usłyszysz od skrajnego lewicowca?
- To jest legalne, więc jest ok.
- Ja nie mam nic do ukrycia, więc niech sobie sprawdzają, co chcą.
0
@addept No to lecinmy, argument „to jest legalne, więc jest właściwe” jest bardzo słaby. Mnóstwo rzeczy było lub jest legalnych, a jednocześnie można je uznać za moralnie wątpliwe albo społecznie szkodliwe. Legalność i słuszność to nie są synonimy. Ponownie, przyklady:
- Hazard jest legalny, a mimo to potrafi zrujnować ludziom życie.
- Papierosy są legalne, a nikt rozsądny nie twierdzi, ze sa dobre
- Plotkowanie, oczernianie kogoś w granicach prawa czy publiczne ośmieszanie ludzi często również jest legalne, ale to nie kończy dyskusji o tym, czy jest właściwe.
Skuteczność sama w sobie również nie rozstrzyga sprawy. Publiczne zawstydzanie ludzi może być skuteczne. Plotki są skuteczne. Manipulacja bywa skuteczna. Pytanie brzmi nie tylko „czy działa?”, ale również „jakie są koszty uboczne?” oraz „czy chcielibyśmy, żeby takie metody były stosowane wobec każdego i w każdej sytuacji?”.
Mam wrażenie, że mieszasz nagłaśnianie problemu społecznego z monetyzacją konfliktu. To, że prowokacja dziennikarska istnieje, nie oznacza automatycznie, że każda działalność oparta na prowokowaniu, zawstydzaniu i generowaniu emocjonalnych reakcji staje się dziennikarstwem. W prowokacji dziennikarskiej konflikt jest narzędziem służącym do ujawnienia informacji. W wielu internetowych formatach konflikt sam w sobie jest produktem.
I tutaj dochodzimy do najważniejszej kwestii. Jeżeli celem jest poprawa bezpieczeństwa, egzekwowanie prawa czy edukacja społeczna, to świetnie. Problem pojawia się wtedy, gdy sukces twórcy zależy od tego, żeby awantur, emocji i publicznych linczów było jak najwięcej. W takim modelu powstaje naturalna zachęta do eskalowania konfliktu, bo to właśnie konflikt generuje zasięgi.
Na końcu podajesz przykład złodzieja. Tylko że w państwie prawa od ustalania winy i wymierzania kary są odpowiednie instytucje. Właśnie dlatego istnieje różnica między „ten człowiek złamał prawo” a „internet uznał, że złamał prawo”. Historia wielokrotnie pokazała, że tłum bywa bardzo skuteczny w ferowaniu wyroków, ale znacznie gorzej radzi sobie z ustalaniem prawdy.
Dlatego nie mam problemu z nagłaśnianiem patologii. Mam problem z budowaniem modelu, w którym prywatne osoby stają się jednocześnie oskarżycielem, sędzią, wykonawcą kary i jeszcze zarabiają na całym procesie.
1
@Gary To akurat brzmi jak bardzo zdrowe podejście. Mam wrażenie, że wiele osób traktuje odpoczynek jako coś, na co trzeba sobie zasłużyć, a z tego co piszesz, Ty po prostu traktujesz go jako element całego systemu.
Co do aktywnego słuchania, to zazdroszczę. U mnie jest z tym różnie. Generalnie też nie lubię, gdy ktoś mi przerywa, i podobno jestem dobrym słuchaczem, ale mimo wszystko zdarza mi się mylić emocje z faktami.
A jeśli chodzi o „Outliers”, to nie czytałem, ale sprawdziłem na szybko, o czym jest. Część tematów brzmi znajomo, z częścią potencjalnie się nie zgadzam, a o części nigdy wcześniej nie słyszałem. Właśnie dlatego książka trafiła na moją listę. Brzmi interesująco, zwłaszcza że lubię konfrontować własne poglądy z autorami, z którymi nie zgadzam się w 100%.
0
@addept
Po pierwsze, seria historii o tym, że dostałeś wpierdol, ktoś Cię wyszarpał albo Ty komuś spuściłeś wpierdol, nie jest argumentem za słusznością jakiejkolwiek metody. To są anegdoty. Na tej samej zasadzie ktoś mógłby napisać, że był bity w dzieciństwie i wyszedł na ludzi. To nadal nie jest argument za biciem dzieci.
Po drugie, sam przyznajesz: „brutalne, nieetyczne, ale podziałało”. I właśnie w tym miejscu potwierdzasz dokładnie to, co krytykuję od początku. Twoja logika sprowadza się do - skoro coś działa, to jest usprawiedliwione. Tą samą logiką można usprawiedliwić ogromną liczbę działań, których normalnie byś nie zaakceptował. Szybkie przyklady:
- Można byłoby publikować nazwiska uczniów z najgorszymi ocenami, bo część zaczęłaby się bardziej przykładać.
- Tą samą logiką można byłoby usprawiedliwić publikowanie zdjęć dłużników na billboardach, bo część z nich szybciej spłaciłaby długi.
Po trzecie, przez całą dyskusję walczysz z argumentem, którego nikt nie postawił. Ja ani razu nie napisałem, że wykroczenia są w porządku. Ani razu nie napisałem, że kierowcy nie powinni dostawać mandatów. Ani razu nie broniłem jazdy po chodnikach.
Ty natomiast od kilku komentarzy odpowiadasz właśnie na tezę: „czy wykroczenia są złe?”. Tak, są złe. Gratuluję odkrycia czegoś, z czym wszyscy w tej dyskusji się zgadzają.
Pytanie, które zadaję od początku, brzmi zupełnie inaczej:
Czy publiczne zawstydzanie ludzi, budowanie zasięgów na ich emocjach i zarabianie na internetowych konfliktach jest właściwą metodą egzekwowania prawa?
Na to pytanie konsekwentnie nie odpowiadasz.
Po czwarte, tworzysz fałszywą alternatywę. Według Ciebie istnieją tylko dwie możliwości:
- internetowy pręgierz,
- całkowita bezczynność.
To jest zwyczajnie nieprawda. Istnieją mandaty, monitoring, częstsze kontrole, lepsza organizacja ruchu, automatyzacja zgłoszeń, zmiany infrastrukturalne i wiele innych rozwiązań.
Po piąte, porównanie tego typu kanałów do dziennikarstwa jest po prostu kuriozalne. Dziennikarz opisuje problem społeczny. Tutaj produktem jest konflikt. Im więcej awantur, wyzwisk, nerwów i emocji, tym więcej wyświetleń i pieniędzy. Gdyby taki standard przyjąć, to każdy kanał z publicznymi awanturami można byłoby nazwać działalnością reporterską.
Jedyny sensowny argument, który przedstawiłeś, to ten, że służby często działają nieskutecznie i ludzie szukają alternatywnych metod nacisku. To jest realny problem.
Tylko z faktu, że państwo działa niedoskonale, nie wynika automatycznie, że każda alternatywa staje się słuszna.
Mam wrażenie, że od początku próbujesz udowodnić, że wykroczenia są złe, podczas gdy ja próbuję rozmawiać o granicach społecznego zawstydzania i internetowego linczu. To są dwa różne tematy!!
I właśnie dlatego od kilku komentarzy kręcisz się w kółko, odpowiadając na własną wersję mojego stanowiska, zamiast na to, co faktycznie napisałem.
I NA KONIEC - nie chwal się, chłopie, w internecie, ile masz lat, bo to jest istny wstyd, żeby człowiek w tym wieku miał problemy z interpretacją tekstu i podstawowym zrozumieniem prostych tematów. Do książek.
1
@Senyer Tak jak z grubsza napisałeś. Fundament całej książki sprowadza się do budowania systemów opartych na małych, powtarzalnych działaniach. Reszta jest raczej rozwinięciem i uzasadnieniem tej głównej tezy.
Dla mnie największą wartością tej książki nie było samo stwierdzenie, że systemy są ważniejsze od motywacji, bo to dość intuicyjny wniosek. Bardziej zapadło mi w pamięć podejście do tożsamości i fakt, że każdy nawyk jest w pewnym sensie głosem oddanym na osobę, którą chcesz się stać.
Całość brzmi banalnie, natomiast fakty są takie, że nasze nawyki definiują nas jako ludzi bardziej, niż mogłoby się wydawać. Działa to trochę jak procent składany - pojedyncze decyzje wydają się nieistotne, ale ich efekt kumuluje się z czasem.
Tym, co wyróżnia tę książkę na tle wielu innych, jest jej praktyczność oraz prostota, z jaką tłumaczy, jak zastosować te rozwiązania w swoim życiu. Jeżeli faktycznie przeczytasz tę książkę, a następnie poświęcisz czas i wysiłek na wdrożenie tego, czego uczy, jestem przekonany, że w ciągu kolejnych 365 dni wydarzy się w Twoim życiu wiele dobrego.
W tym miejscu poleciłbym też zapoznać się z historią węgierskiej rodziny Polgar. Jak doszło do tego, że wszystkie trzy siostry zostały szachowymi mistrzyniami światowego formatu. To co zrobili ich rodzice, jest praktycznym przykładem 90% zasad, o których mówi ta książka.
1
@Gary To naprawdę gratuluję. Ja też próbuję, ale z różnym skutkiem, także ukłony! Proaktywność przychodzi mi nieco łatwiej, choć i tutaj dużym wyzwaniem bywa otoczenie, zwłaszcza że żyjemy w czasach, w których często próbuje się nam wmówić, że wszyscy jesteśmy ofiarami okoliczności.
Cieszę się. Fajnie będzie wrócić do tej rozmowy za jakiś czas.
0
@maatiixx Owszem, to umiejętność wypracowana przez lata praktyki i powtarzania podobnych debat. Nie zmienia to jednak faktu, że wiele lewicowych banałów i słabo przemyślanych argumentów było punktowanych zwykłą logiką, bez potrzeby uciekania się do manipulacji. I działo się to nie tylko w rozmowach ze studentami, ale również z ludźmi o znacznie większych kompetencjach i doświadczeniu.
Co do religii, tutaj też zgoda. Kirk po prostu sobie nią mordę wycierał.
0
@maatiixx Rozumiem, że szersze spojrzenie na sprawę może Ci przysłaniać niechęć do Kirka, natomiast sprowadzanie całej jego działalności do stosowania technik retorycznych wobec nastolatków jest sporym uproszczeniem.
Po pierwsze, ci „nastolatkowie” to w większości młodzi dorośli, którzy doskonale wiedzieli, że Kirk pojawi się na kampusie. Mieli mnóstwo czasu, żeby przygotować się do rozmowy i spróbować zaskoczyć go choćby jednym dobrze opracowanym argumentem czy tematem. Niewielu się to udawało.
Po drugie, Kirk debatował również z profesorami, aktywistami i innymi osobami mocno zaangażowanymi politycznie. Sam zresztą wrzucił bardzo długi materiał z Cambridge, o ile dobrze pamiętam, gdzie debata nie poszła po jego myśli. Dlatego uważam, że dość słabo opisałeś zakres jego działalności.
Co do filmików nastawionych na upokarzanie przeciwników i robienie z tego contentu - tutaj w pewnym stopniu się zgadzam.
0
Robienie z Charliego Kirka wielkiej postaci narodowej nie przestaje mnie bawić. Fakt, świetnie oglądało się, jak za pomocą prostej logiki rozbija wiele skrajnie lewicowych konceptów w kilka minut. Nie zmienia to jednak faktu, że był przede wszystkim aktywistą politycznym. Polaryzował debatę publiczną i był postacią ściśle zaangażowaną w działalność polityczną, której celem było promowanie określonej narracji. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego ani szczególnie szlachetnego - po prostu robił to, co robią aktywiści polityczni po obu stronach sceny ideologicznej.
1
@Gary Oba są świetne, a zwłaszcza dwójka. Ten problem naprawdę dotyczy 95%+ z nas, co widać dosłownie na każdym kroku. Dodałbym tylko od siebie, że żeby w pełni przeskoczyć ten sposób myślenia w każdym temacie, trzeba chyba ostro pracować nad sobą, bo każdy ma swoje „triggery” i zanim zdążymy się zorientować, rozmowa już się skończyła. Ego, czy też emocje związane z danym tematem, strasznie przysłaniają trzeźwe myślenie - mówię z doświadczenia :D
Jak już przeczytasz Atomic Habits to daj znać, co o niej myślisz.
0
@Konradowskyy Nie pogrążaj się.
0
@Archie ''Kiedy terapia staje się antyterapią", mogę prosic recenzje?
1
@Gary No to do kompletu serdecznie polecam „Atomic Habits”, jeśli jeszcze nie miałeś okazji przeczytać. Nie wiem, czy jest książka, która miała większy wpływ na moje życie w ostatnich latach.
Co najbardziej przypadło Ci do gustu w materiale Coveya?