@MesQueUnClub_87 "Nie bierz sobie każdego wpisu w internecie tak mocno do serce bo sobie rozregulujesz układ nerwowy i nabawisz problemów na stare lata."
Skoro jesteśmy przy ludowych mądrościach (z Twoją powyżej zgadzam się w 100%) to zaserwuję jedną Tobie. Nie musisz dzielić się każdą swoją opinią w internecie. Czasem lepiej po prostu przemilczeć, pomyśleć "a może się mylę, może się wstrzymam jeszcze gdy napłyną wszelkie dane potrzebne mi do wyrażenia swojego zdania". To z kolei wyrobi w Tobie bardzo korzystny nawyk, aby nie popadać w krzywdzące/nieprawdziwe konkluzje na zasadzie "tak czuję". Bo ilość tych "tak czuję" się kumuluje, czasami dostrzeżesz swój błąd, ale w większości przypadków nikt nie będzie tracił energii aby Cię z błędu wyprowadzić i można tkwić w takim "tak czuję" przez lata, aż zapominamy genezy tego wrażenia i zaczynamy je postrzegać jako wielokrotnie potwierdzany (m.in. przez mieszankę poszlak i innych, zbieżnych z wyjściowym poglądem "tak czuję") fakt.
@Rafalloxfcb Dobre pytanie. Oczywiście będąc konsekwentnym powinniśmy karnego anulować (a wiemy, że przepis mówi o powtórzeniu karnego). Gdybym jednak chciał sensownie usprawiedliwić różnicę w tych przepisach skupiłbym się na tym, że wychodzenie z linii przez bramkarza jest rozpatrywane w momencie strzału, tak samo podwójne dotknięcie. Natomiast zatrzymanie ma miejsce przed strzałem, nie jest bezpośrednio (lecz pośrednio) związane z samą czynnością strzału. Powiedziałbym też, że zarówno przepis o wyjściu przed linię oraz o podwójnym strzale jest zero-jedynkowy (wyszedł/nie wyszedł, dotknął/nie dotknął) natomiast płynność ruchu jest kryterium troszkę mniej ostrym. Znajdą się tacy którzy uważają, że takie podejście jak Lewandowskiego to jest czasem zatrzymanie/zwód przed strzałem, w sensie różnica między całkowitym zatrzymaniem ruchu (na milisekundę) a jedynie jego znacznym spowolnieniem jest ogromnie nieprecyzyjna. Przepis też pamiętajmy powstał przed VARem, więc ryzyko błędnego oszacowania tego rozróżnienia z murawy byłoby spore, dlatego jednokrotna szansa na powtórkę wydawała się sprzyjać temu, aby arbiter nie popełnił błędu w ocenie. Przepis o podwójnym kontakcie również powstał przed VARem, natomiast z uwagi na jego ostrość byłby stosowany częściej zgodnie z faktem dokonanym.
Także dałeś mi do myślenia. Osobiście widzę lekką różnicę między tymi przypadkami (moment przewinienia) ale jeśli chcemy być konsekwentnie to tak, powinniśmy ujednolicić ten przepis. Mamy do tego technologię.
Jeśli chcesz znać moje zdanie to przepisy powinny być inne niż dotychczas, a każdy przypadek rozpatrywany osobno. 1. Wychodzenie przed linię - tak jak obecnie, powtórka karnego. 2. Nieintencjonalne podwójny touch (tak jak w ostatnim meczu) - brak przewinienia 3. Intencjonalny podwójny touch (dobitki po słupku, dobitki od bramkarza, potykasz się, piłka odskakuje na dwa metry, wstajesz, podbiegasz i dobijasz; elastico) - anulowanie gola. 4. Podbieganie z zatrzymaniem - ja bym w ogóle zabronił wykonywania karnych w sposób Lewandowskiego, ale to tylko moje subiektywne wrażenie, że w tych zatrzymaniach często zbyt mocno zahaczamy niemal o drybling/zwód i generalnie wolę nie oglądać karnych polegających na położeniu bramkarza w ten sposób, wolę oglądać piękne gole z karnych, a i takie są. Ale to tylko moje widzimisię.
Poza tym skupiając się już tylko na tym podwójnym kontakcie - są sytuacje 1 na milion, gdzie zawodnik tak kiksuje (widziałem to chyba 1-2 razy na youtube w całym życiu), że piłka dosłownie zostaje muśnięta i pokonuje zaledwie metr, dwa do przodu. Gdybyśmy zarządzali powtórkę takich zagrań, to w interesie zawodnika (który jawnie spartolił strzał) byłaby próba dojścia do piłki, podprowadzania sobie jej z powrotem na 11 metr i strzelenie gola aby mógł strzał powtórzyć. Ponieważ obecnie w przepisach nie ma nic o intencji zagrania. Więc równie dobrze mógłbyś tych dotknięć wykonać 10 zamiast 2, nie miałoby to różnicy, dopóki oddałbyś strzał z 11 metra sędzia musiałby powtórzyć jedenastkę. A tak jak jest teraz takie "cwaniactwo" nie jest możliwe.
@mientusek1407 Ponieważ przepis karze drużynę tego zawodnika, który przewinił, a nie drużynę, która nie zawiniła.
Jeśli bramkarz przewinił, a obronił strzał - karny powtarzany, ukarana zostaje w ten sposób drużyna zawodnika który przewinił. Jeśli bramkarz przewinił, ale nie obronił strzału - karny nie jest powtarzany. Jeśli napastnik przy strzale karnego przewinił i strzelił karnego - karny jest anulowany i w ten sposób drużyna zawodnika który przewinił jest ukarana. Jeśli napastnik przewinił ale nie strzelił - karny nie jest powtarzany.
Gdyby karny był powtórzony, drużyna która przewiniła byłaby nagrodzona/uratowana lub inaczej: drużyna która nie zrobiła nic niewłaściwie byłaby ukarana.
Właściwie żyjemy trochę jak w śnie. Mamy dwóch kluczowych zawodników (podstawowej jedenastki) Polaków w Barcelonie i do teraz nie mogę otrząsnąć się z wrażenia, jak nam się poszczęściło, że przyszło nam dożyć takiej chwili.
Zmiana przepisu ze spalonym spowoduje, że granie wysoką linią będzie po prostu niemożliwe. Trudno obrońcy dogonić napastnika, który ma nad Tobą przewagę długości ciała i jeszcze chce biec w kierunku bramki. Obrońca nie ma tego komfortu, jeśli chcesz grać na pułapkę ofsajdową musisz iść do przodu, a jeśli zrobisz ten krok ale nie złapiesz na ofsajdzie, to już nie dogonisz napastnika na bank.
Mam wielką nadzieję, że to nie przejdzie. Jasne, bramek będzie padać więcej (bo nie tylko będą padać po wykorzystaniu wysokiej linii, ale tez np. przy dośrodkowaniach z kontry itp.), ale mimo wszystko moim zdaniem spowoduje to, że najbardziej ofensywne, najatrakcyjniej grane drużyny po prostu się cofną... I to maksymalnie, do szczelnego bloku. Pytanie się pojawia, czy w takiej sytuacji pressing w ogóle będzie stosowany, skoro on przecież rozciąga drużynę, chyba że gra się wysoko, to wtedy gra się w kompakcie wysoko, ale jeśli nie będzie można grać wysoko to nie będzie się grać pressingiem bo znacznie mądrzejsze będzie po prostu trzymanie szyków i obrona cała 11 na swojej połowie, jak w piłce ręcznej. Takie mam wrażenie.
@Murazor "poczytaj sobie komentarze pod tym tweetm." Gdybym na podstawie komentarzy w mediach społecznościowych oceniał Polaków, to nie miałbym ani jednej pozytywnej rzeczy do powiedzenia o naszym narodzie.
@krzakov Telegraph jest brytyjskim medium i tam generalnie wszyscy o tej sprawie wiedzą, stąd nie ma potrzeby tego wypisywać wprost. Chodzi o małżeńskie problemy, rozwód po 30 latach wspólnego życia.
@reloaded Nie zrozumiałeś kolegi chyba. Chodzi o to, że Twoje powody sympatii/antypatii blakną w porównaniu z tym, co naprawdę się liczy (tak czysto obiektywnie, globalnie, politycznie). Kolega zarzucił Ci dziwną hierarchię wartości/priorytetów.
A to złe mówienie Zełeńskiego to zwykła polityka była, nic osobistego. Wywieranie presji, zagranie, które jestem w stanie zrozumieć ze strategicznego punktu widzenia osoby przypartej do muru. A nie jakaś niewdzięczność jak to ładnie próbowały przedstawić media społecznościowe ;-) Nie wspominając już o tym, jaki to był dawny i pojedynczy wybryk, który nie pociągnął za sobą żadnych konsekwencji. Działania Trumpa jak najbardziej pociągają konsekwencje.
EDIT: No i ten kontrast był zabawny. Wydawałoby się na pierwszy rzut oka, że jest więcej istotnych powodów, aby uważać Trumpa za nieobliczanego gościa, do którego trudno mieć obojętny stosunek.
@gg156 "czy nam się to podoba czy nie, jest w zasadzie samowystarczalna." Co za kompletne, nonsensowne bzdury. I nie, nie będzie argumentów ani dyskusji. Poruszam się w internecie zbyt długo aby rozpoznać argument tak oderwany od realiów, aby rozpoznać w nim autora, którego do niczego nie przekonam. Ale wiem skąd takie diagnozy się biorą, sam byłem w podobnej pułapce myślowej dekadę temu. Szukać informacji TAK DŁUGO, aż znajdę coś co przeczy temu, co się mówi z zachodnich mediach (przeczytałem inny Twój komentarz o tym jak to trzeba trochę poczytać więcej niż to co się mówi w polskich mediach. I zgadzam się, tyle że zauważyłem, jak to zwykle oznacza po prostu negowanie dosłownie wszystkiego. Rzeczywistość nie może być taka, jaką nam mówią, bo przecież media kłamią. Zawsze musi być odwrotnie, zawsze. Byłem w takim myśleniu, doświadczyłem, nie polecam).
W każdym razie nie wiem jak głęboko musiałeś grzebać w propagancie tych drugich, aby dokopać się do takiego wniosku, bo gdybyś holistycznie śledził zachowania Rosji na arenie międzynarodowej na przestrzeni ostatnich 20 lat (a ostatnich 3 to już w ogóle), to w życiu byś czegoś takiego nie napisał.
Tyle pomniejszych wskaźników ekonomicznych które świadczą o tym jak Rosja dostała w dupę, a Ty wyjeżdżasz z zadłużeniem. Może inflację podaj, może wydatki na zbrojenia względem PKB, albo odpływy kapitałowe (tu dopiero włos jeży się na głowie). Dynamikę (czyli zmianę w czasie) bilansu handlowego. Spadki z eksportu surowców energetycznych. Spadki inwestycji zagranicznych. Trzeba być naprawdę niewiarygodnym optymistą aby sądzić, że gospodarka jest tak elastycznym systemem, że tak szeroko zakrojony pakiet sankcji (nie idealny, żebyśmy nie zaczynali tu wyliczać luk systemu) ma jakiś marginalny wpływ na funkcjonowanie kraju o takiej charakterystyce jak Rosja.
"uzależnienie od chin - USA, UE też są uzależnieni i to nawet bardziej." - ponad 65% (z pamięci mówię) ropy z Rosji leci do Chin. Gdyby Chiny tej ropy nie kupowały, Rosja "przestałaby istnieć". USA i EU nadal miałyby partnerów handlowych więc nie, nie są bardziej uzależnieni. Chiny są dla Rosji niezbędnym i głównym rynkiem zbytu, bez którego nie dałoby się prowadzić wojny.
Naprawdę przerażają mnie takie komentarze. Bo ja jestem przekonany, że masz więcej samozaparcia od typowego Kowalskiego, aby śledzić sytuację, szukać informacji, ale to do jakich wniosków się dokopujesz to jest po prostu przykre. I to wszystko tylko po to, by utwierdzić się przekonaniu, że jesteśmy okłamywani, a Ty zdołałeś przejrzeć przez zachodnią propagandę (przypadkiem wpadając w następną). A dane mówią same za siebie, tylko wymagają troszkę wiedzy. I mówię to jako osoba po studiach ekonomiczno-finansowych dzięki czemu wiem, co oznaczają niektóre te zwroty jak "saldo obrotów bieżących" i jak się przekładają na gospodarkę.
Oszczędzę Ci czasu na odpowiedź - nie warto, nie przeczytam jej ani nie odpowiem, wystarczająco czasu zmarnowałem na powyższy komentarz więc odznaczę powiadomienia jako przeczytane i nigdy do tego wątku nie będę zaglądał. Mówię to bo naprawdę (wierz mi, mówię szczerze) szanuję Twój czas. Pozdrawiam :)
@Pedri16Future ja tu tylko zostawię komentarz, aby zachęcić do obejrzenia filmiku DO KOŃCA! Pada tam znakomita predykcja, że to nie Rosja najedzie zbrojnie Ukrainę, ale Ukraina Polskę :D
może tak dla odmiany skomentujecie (zgłaszam się do ludzi w komentarzach) treść newsa a nie koncentrujecie się na la liga? Czy nie rozumiecie za bardzo jego treści, o co się nas oskarża, czemu jest uzasadnione podejrzenie nieprawidłowości, w ogóle nie rozumiecie czemu jest to potencjalna nieprawidłowość (jeden z użytkowników napisał: "jeśli kwota jest na koncie to powinno ich to g obchodzić" ten na pewno nie rozumie o co chodzi), mam rację? Bardzo rzadko macie aż tak pełen konkretnych informacji artykuł do zanalizowania. Narzekacie na Laporte że nic konkretnego nie mówi, a gdy macie tak konkretny artykuł przed oczami to sami nie potraficie w żaden sposób skomentować sprawy. Rozczarowujące.
@Yoshi94 Tak naprawdę też by polegli, ale masz całkowitą rację :) Choć przecież obserwowaliśmy w przeszłości w Barcelonie (i obecnie też obserwujemy takiego jednego) grajków, którzy potrafią dosłownie z miejsca odjechać obrońcy. To pokazuje jakich kosmicznych zdolności motorycznych to wymaga. Gdy się to ogląda z kamery stadionowej zawieszonej wysoko, szerokokątnej aby ująć pół boiska w kadrze, to reakcja na taką udaną kiwkę będzie umiarkowana, ale z ground level to robi naprawdę wrażenie. Myślisz sobie "przecież go się nie da przejść, to jakiś potwór".
Wyświetliło mi się w proponowanych na youtube, więc się podzielę.
Araujo zostaje wyzwanie 1 vs 1 z kilkoma wybranymi z ulicy grajkami (którzy się jakoś tam wyróżniali) plus kilku profesjonalnych freestyleowców. W ogóle można sobie uświadomić (jeśli ktoś ogląda mecze jedynie w tv, nie ma w tym nic złego, sam byłem jedynie na kilku spotkaniach w życiu) jak niewiarygodnie ciężko jest przejść profesjonalnego obrońcę, że to nie jest takie granie podwórkowe, że to są atleci na takim poziomie fizycznym, że to nie jest normalne - choćbyś uprawiał nawet sport regularnie, choćbyś był szybki i wysportowany, potrafił grać w piłkę, to nie masz żadnego podjazdu do obrońcy z pierwszej ligi. Nie chodzi mi o to, że to jest jakaś tajemna wiedza, to co w tej chwili mówię - chodzi mi o UŚWIADOMIENIE sobie faktu, któremu nie poświęcamy oglądając spotkania żadnej uwagi.
Podobno jest jeszcze odcinek z Raphinhią i Ansu Fatim, mam zamiar obczaić.
@Corr "Jest coraz lepiej, ponieważ internet coraz bardziej wpływa na świadomość obywateli, zamiast ograniczać się do zniekształconego przekazu telewizyjnego i manipulacji." Mój drogi, telewizja mogłaby się uczyć poziomu manipulacji od mediów społecznościowych. Mechanizmy są te same - telewizja jak i media społecznościowe mówiąc jedynie do "swoich" wyborców, umacniając ich w przekonaniu do swoich poglądów. Ograniczają oni informacje dokładnie w ten sam sposób, aby sprawa została przedstawiona 0-1-kowo w świetle tej właśnie partii. Nie ma żadnego zniuansowania tematów, grupy telewizyjne (koncentrujące wyborców PO/PIS) i grupy internetowe (tu najwięcej rzuca się w oczy Konfederacja) przedstawiają sprawy polityczno-gospodarcze w ten samo czarno-biały schemat... ponieważ szarość jest niebezpieczna. Szarość odbiera wyborców, którzy zaczęli by nabierać wątpliwości, czy ta partia nadal mówi ich głosem. I pójdzie poszukać ugrupowania, które jasno i klarownie orzeknie, że są antysystemowi w całej rozciągłości (w CAŁEJ! w każdym aspekcie, wszystko jest kłamstwem i wszyscy kłamią a tylko oni mają monopol na prawdę i nie dadzą się zbałamucić fałszywym danym).
Manipulacje internetowe są dużo bardziej wyszukane, przez co bardziej niebezpieczne - w przeciwieństwie do telewizji do nich docierają również czasami osoby z innych obozów politycznych, bo algorytmy ich pchają na emocjonalne zderzenie czołowe. I można ich przekonać, przekonwertować na swoje. Aby to zrobić, trzeba ich podburzyć na decyzje podejmowane w opozycji lub w Brukseli, podburzyć i dobrać taki zestaw danych, aby jasno i klarownie wyszło na moje. Doskonała mieszanka prawdy i manipulacji, którą można odkryć wyłącznie, gdy się trochę poszpera lub się cokolwiek wie, gdy się pracowało z jakimikolwiek danymi ilościowymi i wie, jakie zadać pytanie aby mieć pewność, że daną statystyka możemy się podeprzeć. Np. jakieś ugrupowanie prawicowe wrzuciło obrazek na facebooku na temat cen energii elektrycznej potrzebnej do przejechania 100km elektrykiem, porównując to ze spalinówkami. Od razu rzuciły mi się do głowy pytania, które normalny odbiorca takich obrazków nie stawia: za jaki okres są to dane, KTO opublikował te dane, i jak wyglądała ta sytuacja w innych okresach, bo może w poprzednich było to rozwiązanie korzystne cenowo i owa sytuacja - przedstawione na "obiektywnym" wykresie z którego USUNIĘTO wszystkie źródła - jest jedynie pochodną zmiennych czynników gospodarczych, a nie stanem stałym, który skrzętnie ukrywają lewaccy aktywiści (pamiętajmy, rozważamy tylko cenę paliwa. Taka była treść grafu więc na takich danych stosujemy porównanie. Nie zaczynajmy dyskusji o tym czy elektryki są be czy nie, mam to w dupie, chodzi mi tylko o manipulację danymi w tym konkretnym przypadku). Się okazało, że moje podejrzenia były słuszne - był to pierwszy okres, w których ta cena wypadła niekorzystnie dla elektryków. Pierwszy. Manipulacja polega na tym, że obrazek tego nie precyzuje. Nie daje tego przeglądu lat ubiegłych przez co wyciągamy daleko idący wniosek, że jest to stan permanentny, a gdy sytuacja się odwróci to gwarantuję wam, że nagle nie pojawi się na tym profilu informacja, że elektryk jest tańszy POD KĄTEM wydatków na przejechanie tych 100km niż paliwa kopalne. Nie napiszą o tym. Ponieważ to nie pokrywa się z linią ich partii. Ponieważ te strony mają taką samą agendę jak stacje telewizyjne, tylko w drugą stronę - i bycie transparentnym i uczciwym wobec swoich wyborców NIE OPŁACA się. Bo by jeszcze znalazł się ktoś, kto by zwątpił, a najwięksi wyznawcy zaczęliby się odsuwać.
Najgorsze w tym wszystkim jest to że młodzi ludzie (sam nie jestem stary, mam 30 lat, ale mówię teraz o dopiero wkraczających w dorosłość) rzeczywiście wierzą, na bazie kontrastu, że internet jest mniej przekłamany niż telewizja. Dlatego że pokazuje banalne do obalenia kłamstwa telewizji. Banalne, a więc do zrozumienia przez każdego, który na takie rozpracowanie kłamstwa natknie. I jednocześnie - to internetowe medium, "wolne" medium, "antysystemowe" medium - produkuje własne! Dużo trudniejsze do wyzwolenia się. Pokazuje nam kłamstwa oponenta, pokazuje nam część prawdy - to wszystko budzi kojące zaufanie, że wreszcie czytam/słucham o normalności, wreszcie jestem wolny od tego ścieku medialnego - a jednocześnie wpada w kolejny. Podejrzewam że każdy młody człowiek interesujący się polityką/gospodarką/nauką będzie w to wpadał, albo przynajmniej zdecydowana większość. Sam kiedyś na zajęciach z teorii mediów wychwalałem internet tymi samymi słowami, ale im częściej starałem się weryfikować politykę uprawianą w sieci, tym więcej warstw obłudy i zwykłej ludzkiej durnoty odkrywałem. A algorytmy są chyba jeszcze bardziej zniewalające niż stacje telewizyjne - bo w telewizji możesz się natknąć na wywiad z politykiem z przeciwnego ugrupowania, który będzie w okrutny sposób atakowany przez dziennikarkę i może wywoła to w Tobie takie oburzenie, że posłuchasz, co ten gość ma do powiedzenia. Wszystko w ramach Twojej telewizji, w ramach Twojej "banieczki informacyjnej". W internecie natomiast te banieczki nie będą Ci nawet podrzucać tych drugich opcji, albo jedynie w kontekście obśmiania ich poglądów - przez tych, w których poglądy wierzysz. Nie w rozmowie, w której ten drugi będzie mógł obronić swoich racji - najprawdopodobniej w memie, paszkwilu, w jednostronnie sformułowanej relacji: "a oto jaki przepis wprowadziła dziś Unia Europejska, oto są odtajnione przez nas powody ich wprowadzenia - w tym poście nie pochylimy się nad analizą, czy powody jakie nam podali (ich też wam nie podamy!) mają podstawy w nauce/gospodarce - to w końcu Unia Europejska, więc rozumiecie, my nie wierzymy w nic co oni robią, więc nie musimy tego dla was sprawdzać, jesteście w końcu naszymi wyborcami, więc oczywiście że zgadzacie się z nami w tej kwestii - i oto co macie o tym wszystkich myśleć".
@MOLESTA ja tylko wkleiłem fragment mówiący o tym, jakiego rodzaju ludzie zasiadają w zarządzie RFEF. Kolega przedstawił to jako wielki skandal, który właśnie wyszedł na światło dzienne (takie odniosłem wrażenie).
@Kuchar w sensie nie szokuje mnie to, że w zarządzie krajowego związku piłkarskiego zasiadają ludzie związani (aktywnie lub w przeszłości, przecież nie ma to znaczenia jeśli kogoś podejrzewamy o zły wpływ) z klubami piłkarskimi. Krótkie googlowanie członków zarządu PZPN i już drugi wynik wyszukiwania wskazał mi prezesa Motoru Lublin, a wcześniej Korony Kielce. Nie wiem czemu to kogokolwiek dziwi. I skąd w ogóle porównanie do sprawy Negreiry. Na przestrzeni lat mieliśmy pewnie dziesiątki swoich przedstawicieli. Tam zasiadają sami ludzie związani z piłką.
@Kuchar "President Rafael Louzán convenes his Board of Directors for the first time, with representation from LaLiga, Liga F, AFE, players, coaches, clubs, the refereeing sector, and all regions of Spain."
@AxelF także przepraszam, że zrobiłem to wtrącenie w tekście, przez które potem przez resztę tekstu myślałeś, że piszę o Barcelonie z 2008-2012 bo straciłeś niepotrzebnie czas na googlowanie i dłuższy komentarz.
@AxelF Źle zrozumiałeś mój komentarz :) pisząc o futbolu Xaviego miałem na myśli jego okres jako trenera, nie okres trenerski Guardioli.
Ale widzę które zdanie Cię tak zagryzło, je również opatrznie zrozumiałeś, nie chcę mi się za bardzo teraz go tłumaczyć ale mówiąc o "intensywności Barcy sprzed 15 lat" miałem na myśli, że wtedy dużo więcej zależało od trzymania pozycji, o którym wspominał Mourinho, Guardiola i Xavi. Nie napisałem że nie biegali, bo oczywiście że biegali. Dziś trzymanie pozycji już tak nie działa w sytuacji, gdy masz całą drużynę przeciwnika za linią piłki.
@slayer życie na nieobotycznym poziomie materialnym uzależnia. Masz świadomość, że takie życia zapewniło Ci właśnie zarabianie milionów i aby utrzymać te wille, ciągłe wakacje, cokolwiek sobie zamarzysz to to robisz, to musisz dalej zarabiać miliony. A gdy ci dają bez problemu to to kusi jednak i jakaś próba rozwagi czy rozwoju schodzi na drugi plan. Myślisz sobie "poradzę sobie" (bo w końcu spisany na straty Xavi nie był, przeżył w dużym futbolu wszystko, podobno inteligencję boiskową ma wysoką i taktycznie też potrafił poukładać drużynę aby wygrała ligę czy z Realem 4:0, to się samo nie dzieje). Natomiast kompletnie nie poradził sobie z przygotowaniem fizycznym zespołu, a raczej przeszczepił normy katarskie / lub Barcelońskie sprzed 15 lat (zupełnie inny futbol pod kątem intensywności, i miejsca też jest mniej na rozgrywanie) i to nie zadziałało w dłuższej perspektywie, wszystkie poruszali się po boisku w tempie dzisiejszego De Jonga. A dziś ten zespół ma twarz Raphinii, Gaviego, Casado w kontekście zaangażowania i tym zaangażowaniem są w stanie przechylić szalę każdego meczu, bo umiejętności zawsze mieli, tylko potrzeba jeszcze być szybszym od rywala w każdym momencie (w podejmowaniu decyzji, konstrukcji akcji, w odbiorze, w próbie rozpracowania defensywy, we wszystkim). Za Xaviego zespoł grał tak, jakby drugi zespół tylko czekał na wciry - wymieniali sobie tą piłkę w swoim tempie umiarkowanym i myśleli, że to wystarczy, że nie ważne jak gra przeciwnik mi im coś strzelimy - a jak zespół postawił się świetnym blokiem lub kontrpressingiem to wielkie zdziwienie i wymówki "straciliśmy gole po naszych błędach". No tak, bo przeciwnik wcale na nie spokojnie nie czekał. Wcale sobie ich nie wygryzł zębami będąc po prostu szybszym i bardziej bezpośrednim w swojej grze.
Czyli znowu wychodzi na nasze :P Najpierw ludzie uważali, że w poprzednim meczu karnego nie powinno być, bo piłkarz drużyny przeciwnej był zbyt atletyczny i udało mu się przeskoczyć Szczęsnego i uniknąć wślizgu w nogi, a dziś byliśmy zbyt nieudolni w przerwaniu akcji (choć wyraźnie przecięto akcje, to nie był jakiś półsekundowy ping-pong tylko niedokładne podanie, jakby wybił na 15 metrów zamiast 5 tuż pod nogi przeciwnika to już byśmy byli zgodni, że akcja przecięta) to nas ratuje. Kurczę, my to jesteśmy chyba najszczęśliwszą drużyną na świecie, od dziś tak będę określał Barcelonę :)
W każdym razie bez znaczenia, wyraźnie wygraliśmy.
@unic ten absurd to tzw. przepisy gry, i ArchivoVAR ma w 100% rację w tej kwestii. Ale oczywiście decyzja "na korzyść" nas to będziemy teraz umywać rączki. Nie istotne, wygraliśmy 7:1.
@PoGGi no nie, to nie tak że jak 5 minut piłka będzie nie wychodzić a Barca będzie sobie klepać, to po takiej klepce cofną jej bramkę bo 5 minut temu odebraliśmy z faulem. To jest do rozpoczęcia akcji (zyskania posiadania), dlatego byłem bardzo zdziwiony, że tego karnego cofneli.
@mekston hej, mam takie pytanie, jako że nie interesowałem się nigdy tenisem, ale mój ojciec zaczął oglądać Świątek od początku jej sukcesów na arenie międzynardowej więc swoją drogą zacząłem o tym słuchać. Często mówił o tym byciu jedynką, byciu dwójką w rankingu, i tego dotyczy moje pytanie - co to zmienia? Są jakieś profity finansowe z tego tytuły, jakieś uprzywilejowane traktowanie w jakiś klasyfikacjach, rozstawieniach. Pytam WYŁĄCZNIE o różnice między jedynką a dwójką bo zdaję sobie sprawę, że jak jesteś na 60 miejscu to będziesz miał niższe wpływy z kontraktów reklamowych i być może do jakiegoś turnieju będziesz musiał przejść jakąś tam drogę kwalifikacyjną, niż jak jesteś w top3 (rozpoznawalność), natomiast czy jest jakakolwiek namacalna różnica pomiędzy jedynką a dwójką oprócz prestiżu?
Byłbym wdzięczny każdemu za uzupełnienie mojej wiedzy w tym temacie! :-) Bo ojciec nie był mi w stanie odpowiedzieć, zbyt krótko się tym interesuje.
@4Fabregas4 dlatego ja po prostu nie mogę przebywać na tej stronie, gdy decyzje sędziowskie są po naszej myśli. Czuję się jak w jakimś domu wariatów. A zupełnie nie mam takiego wrażenia gdy oglądam z jakimiś ludźmi w rzeczywistym świecie i komentujemy sytuacje na powtórkach, wszyscy widzą to samo. A potem wchodzę na La Ramble i jakiś zwrot o 180 stopni.
1
@MesQueUnClub_87 "Nie bierz sobie każdego wpisu w internecie tak mocno do serce bo sobie rozregulujesz układ nerwowy i nabawisz problemów na stare lata."
Skoro jesteśmy przy ludowych mądrościach (z Twoją powyżej zgadzam się w 100%) to zaserwuję jedną Tobie. Nie musisz dzielić się każdą swoją opinią w internecie. Czasem lepiej po prostu przemilczeć, pomyśleć "a może się mylę, może się wstrzymam jeszcze gdy napłyną wszelkie dane potrzebne mi do wyrażenia swojego zdania". To z kolei wyrobi w Tobie bardzo korzystny nawyk, aby nie popadać w krzywdzące/nieprawdziwe konkluzje na zasadzie "tak czuję". Bo ilość tych "tak czuję" się kumuluje, czasami dostrzeżesz swój błąd, ale w większości przypadków nikt nie będzie tracił energii aby Cię z błędu wyprowadzić i można tkwić w takim "tak czuję" przez lata, aż zapominamy genezy tego wrażenia i zaczynamy je postrzegać jako wielokrotnie potwierdzany (m.in. przez mieszankę poszlak i innych, zbieżnych z wyjściowym poglądem "tak czuję") fakt.
Dobrego wieczoru :-)
1
@Rafalloxfcb Dobre pytanie. Oczywiście będąc konsekwentnym powinniśmy karnego anulować (a wiemy, że przepis mówi o powtórzeniu karnego). Gdybym jednak chciał sensownie usprawiedliwić różnicę w tych przepisach skupiłbym się na tym, że wychodzenie z linii przez bramkarza jest rozpatrywane w momencie strzału, tak samo podwójne dotknięcie. Natomiast zatrzymanie ma miejsce przed strzałem, nie jest bezpośrednio (lecz pośrednio) związane z samą czynnością strzału. Powiedziałbym też, że zarówno przepis o wyjściu przed linię oraz o podwójnym strzale jest zero-jedynkowy (wyszedł/nie wyszedł, dotknął/nie dotknął) natomiast płynność ruchu jest kryterium troszkę mniej ostrym. Znajdą się tacy którzy uważają, że takie podejście jak Lewandowskiego to jest czasem zatrzymanie/zwód przed strzałem, w sensie różnica między całkowitym zatrzymaniem ruchu (na milisekundę) a jedynie jego znacznym spowolnieniem jest ogromnie nieprecyzyjna. Przepis też pamiętajmy powstał przed VARem, więc ryzyko błędnego oszacowania tego rozróżnienia z murawy byłoby spore, dlatego jednokrotna szansa na powtórkę wydawała się sprzyjać temu, aby arbiter nie popełnił błędu w ocenie. Przepis o podwójnym kontakcie również powstał przed VARem, natomiast z uwagi na jego ostrość byłby stosowany częściej zgodnie z faktem dokonanym.
Także dałeś mi do myślenia. Osobiście widzę lekką różnicę między tymi przypadkami (moment przewinienia) ale jeśli chcemy być konsekwentnie to tak, powinniśmy ujednolicić ten przepis. Mamy do tego technologię.
Jeśli chcesz znać moje zdanie to przepisy powinny być inne niż dotychczas, a każdy przypadek rozpatrywany osobno.
1. Wychodzenie przed linię - tak jak obecnie, powtórka karnego.
2. Nieintencjonalne podwójny touch (tak jak w ostatnim meczu) - brak przewinienia
3. Intencjonalny podwójny touch (dobitki po słupku, dobitki od bramkarza, potykasz się, piłka odskakuje na dwa metry, wstajesz, podbiegasz i dobijasz; elastico) - anulowanie gola.
4. Podbieganie z zatrzymaniem - ja bym w ogóle zabronił wykonywania karnych w sposób Lewandowskiego, ale to tylko moje subiektywne wrażenie, że w tych zatrzymaniach często zbyt mocno zahaczamy niemal o drybling/zwód i generalnie wolę nie oglądać karnych polegających na położeniu bramkarza w ten sposób, wolę oglądać piękne gole z karnych, a i takie są. Ale to tylko moje widzimisię.
Poza tym skupiając się już tylko na tym podwójnym kontakcie - są sytuacje 1 na milion, gdzie zawodnik tak kiksuje (widziałem to chyba 1-2 razy na youtube w całym życiu), że piłka dosłownie zostaje muśnięta i pokonuje zaledwie metr, dwa do przodu. Gdybyśmy zarządzali powtórkę takich zagrań, to w interesie zawodnika (który jawnie spartolił strzał) byłaby próba dojścia do piłki, podprowadzania sobie jej z powrotem na 11 metr i strzelenie gola aby mógł strzał powtórzyć. Ponieważ obecnie w przepisach nie ma nic o intencji zagrania. Więc równie dobrze mógłbyś tych dotknięć wykonać 10 zamiast 2, nie miałoby to różnicy, dopóki oddałbyś strzał z 11 metra sędzia musiałby powtórzyć jedenastkę. A tak jak jest teraz takie "cwaniactwo" nie jest możliwe.
0
@mientusek1407 Ponieważ przepis karze drużynę tego zawodnika, który przewinił, a nie drużynę, która nie zawiniła.
Jeśli bramkarz przewinił, a obronił strzał - karny powtarzany, ukarana zostaje w ten sposób drużyna zawodnika który przewinił.
Jeśli bramkarz przewinił, ale nie obronił strzału - karny nie jest powtarzany.
Jeśli napastnik przy strzale karnego przewinił i strzelił karnego - karny jest anulowany i w ten sposób drużyna zawodnika który przewinił jest ukarana.
Jeśli napastnik przewinił ale nie strzelił - karny nie jest powtarzany.
Gdyby karny był powtórzony, drużyna która przewiniła byłaby nagrodzona/uratowana lub inaczej: drużyna która nie zrobiła nic niewłaściwie byłaby ukarana.
85
Właściwie żyjemy trochę jak w śnie. Mamy dwóch kluczowych zawodników (podstawowej jedenastki) Polaków w Barcelonie i do teraz nie mogę otrząsnąć się z wrażenia, jak nam się poszczęściło, że przyszło nam dożyć takiej chwili.
16
Zmiana przepisu ze spalonym spowoduje, że granie wysoką linią będzie po prostu niemożliwe. Trudno obrońcy dogonić napastnika, który ma nad Tobą przewagę długości ciała i jeszcze chce biec w kierunku bramki. Obrońca nie ma tego komfortu, jeśli chcesz grać na pułapkę ofsajdową musisz iść do przodu, a jeśli zrobisz ten krok ale nie złapiesz na ofsajdzie, to już nie dogonisz napastnika na bank.
Mam wielką nadzieję, że to nie przejdzie. Jasne, bramek będzie padać więcej (bo nie tylko będą padać po wykorzystaniu wysokiej linii, ale tez np. przy dośrodkowaniach z kontry itp.), ale mimo wszystko moim zdaniem spowoduje to, że najbardziej ofensywne, najatrakcyjniej grane drużyny po prostu się cofną... I to maksymalnie, do szczelnego bloku. Pytanie się pojawia, czy w takiej sytuacji pressing w ogóle będzie stosowany, skoro on przecież rozciąga drużynę, chyba że gra się wysoko, to wtedy gra się w kompakcie wysoko, ale jeśli nie będzie można grać wysoko to nie będzie się grać pressingiem bo znacznie mądrzejsze będzie po prostu trzymanie szyków i obrona cała 11 na swojej połowie, jak w piłce ręcznej. Takie mam wrażenie.
0
@Murazor "poczytaj sobie komentarze pod tym tweetm." Gdybym na podstawie komentarzy w mediach społecznościowych oceniał Polaków, to nie miałbym ani jednej pozytywnej rzeczy do powiedzenia o naszym narodzie.
3
@krzakov Telegraph jest brytyjskim medium i tam generalnie wszyscy o tej sprawie wiedzą, stąd nie ma potrzeby tego wypisywać wprost. Chodzi o małżeńskie problemy, rozwód po 30 latach wspólnego życia.
1
chleba i igrzysk. Tego ludzie chcą.
1
@reloaded Nie zrozumiałeś kolegi chyba. Chodzi o to, że Twoje powody sympatii/antypatii blakną w porównaniu z tym, co naprawdę się liczy (tak czysto obiektywnie, globalnie, politycznie). Kolega zarzucił Ci dziwną hierarchię wartości/priorytetów.
A to złe mówienie Zełeńskiego to zwykła polityka była, nic osobistego. Wywieranie presji, zagranie, które jestem w stanie zrozumieć ze strategicznego punktu widzenia osoby przypartej do muru. A nie jakaś niewdzięczność jak to ładnie próbowały przedstawić media społecznościowe ;-) Nie wspominając już o tym, jaki to był dawny i pojedynczy wybryk, który nie pociągnął za sobą żadnych konsekwencji. Działania Trumpa jak najbardziej pociągają konsekwencje.
EDIT: No i ten kontrast był zabawny. Wydawałoby się na pierwszy rzut oka, że jest więcej istotnych powodów, aby uważać Trumpa za nieobliczanego gościa, do którego trudno mieć obojętny stosunek.
0
@gg156 "czy nam się to podoba czy nie, jest w zasadzie samowystarczalna."
Co za kompletne, nonsensowne bzdury.
I nie, nie będzie argumentów ani dyskusji. Poruszam się w internecie zbyt długo aby rozpoznać argument tak oderwany od realiów, aby rozpoznać w nim autora, którego do niczego nie przekonam. Ale wiem skąd takie diagnozy się biorą, sam byłem w podobnej pułapce myślowej dekadę temu. Szukać informacji TAK DŁUGO, aż znajdę coś co przeczy temu, co się mówi z zachodnich mediach (przeczytałem inny Twój komentarz o tym jak to trzeba trochę poczytać więcej niż to co się mówi w polskich mediach. I zgadzam się, tyle że zauważyłem, jak to zwykle oznacza po prostu negowanie dosłownie wszystkiego. Rzeczywistość nie może być taka, jaką nam mówią, bo przecież media kłamią. Zawsze musi być odwrotnie, zawsze. Byłem w takim myśleniu, doświadczyłem, nie polecam).
W każdym razie nie wiem jak głęboko musiałeś grzebać w propagancie tych drugich, aby dokopać się do takiego wniosku, bo gdybyś holistycznie śledził zachowania Rosji na arenie międzynarodowej na przestrzeni ostatnich 20 lat (a ostatnich 3 to już w ogóle), to w życiu byś czegoś takiego nie napisał.
Tyle pomniejszych wskaźników ekonomicznych które świadczą o tym jak Rosja dostała w dupę, a Ty wyjeżdżasz z zadłużeniem. Może inflację podaj, może wydatki na zbrojenia względem PKB, albo odpływy kapitałowe (tu dopiero włos jeży się na głowie). Dynamikę (czyli zmianę w czasie) bilansu handlowego. Spadki z eksportu surowców energetycznych. Spadki inwestycji zagranicznych.
Trzeba być naprawdę niewiarygodnym optymistą aby sądzić, że gospodarka jest tak elastycznym systemem, że tak szeroko zakrojony pakiet sankcji (nie idealny, żebyśmy nie zaczynali tu wyliczać luk systemu) ma jakiś marginalny wpływ na funkcjonowanie kraju o takiej charakterystyce jak Rosja.
"uzależnienie od chin - USA, UE też są uzależnieni i to nawet bardziej." - ponad 65% (z pamięci mówię) ropy z Rosji leci do Chin. Gdyby Chiny tej ropy nie kupowały, Rosja "przestałaby istnieć". USA i EU nadal miałyby partnerów handlowych więc nie, nie są bardziej uzależnieni. Chiny są dla Rosji niezbędnym i głównym rynkiem zbytu, bez którego nie dałoby się prowadzić wojny.
Naprawdę przerażają mnie takie komentarze. Bo ja jestem przekonany, że masz więcej samozaparcia od typowego Kowalskiego, aby śledzić sytuację, szukać informacji, ale to do jakich wniosków się dokopujesz to jest po prostu przykre. I to wszystko tylko po to, by utwierdzić się przekonaniu, że jesteśmy okłamywani, a Ty zdołałeś przejrzeć przez zachodnią propagandę (przypadkiem wpadając w następną). A dane mówią same za siebie, tylko wymagają troszkę wiedzy. I mówię to jako osoba po studiach ekonomiczno-finansowych dzięki czemu wiem, co oznaczają niektóre te zwroty jak "saldo obrotów bieżących" i jak się przekładają na gospodarkę.
Oszczędzę Ci czasu na odpowiedź - nie warto, nie przeczytam jej ani nie odpowiem, wystarczająco czasu zmarnowałem na powyższy komentarz więc odznaczę powiadomienia jako przeczytane i nigdy do tego wątku nie będę zaglądał. Mówię to bo naprawdę (wierz mi, mówię szczerze) szanuję Twój czas.
Pozdrawiam :)
3
@Pedri16Future ja tu tylko zostawię komentarz, aby zachęcić do obejrzenia filmiku DO KOŃCA! Pada tam znakomita predykcja, że to nie Rosja najedzie zbrojnie Ukrainę, ale Ukraina Polskę :D
5
może tak dla odmiany skomentujecie (zgłaszam się do ludzi w komentarzach) treść newsa a nie koncentrujecie się na la liga? Czy nie rozumiecie za bardzo jego treści, o co się nas oskarża, czemu jest uzasadnione podejrzenie nieprawidłowości, w ogóle nie rozumiecie czemu jest to potencjalna nieprawidłowość (jeden z użytkowników napisał: "jeśli kwota jest na koncie to powinno ich to g obchodzić" ten na pewno nie rozumie o co chodzi), mam rację? Bardzo rzadko macie aż tak pełen konkretnych informacji artykuł do zanalizowania. Narzekacie na Laporte że nic konkretnego nie mówi, a gdy macie tak konkretny artykuł przed oczami to sami nie potraficie w żaden sposób skomentować sprawy. Rozczarowujące.
2
@ricardo0705 Chętnie zniszczę to przeświadczenie :)
1
@Yoshi94 Tak naprawdę też by polegli, ale masz całkowitą rację :) Choć przecież obserwowaliśmy w przeszłości w Barcelonie (i obecnie też obserwujemy takiego jednego) grajków, którzy potrafią dosłownie z miejsca odjechać obrońcy. To pokazuje jakich kosmicznych zdolności motorycznych to wymaga. Gdy się to ogląda z kamery stadionowej zawieszonej wysoko, szerokokątnej aby ująć pół boiska w kadrze, to reakcja na taką udaną kiwkę będzie umiarkowana, ale z ground level to robi naprawdę wrażenie. Myślisz sobie "przecież go się nie da przejść, to jakiś potwór".
3
Wyświetliło mi się w proponowanych na youtube, więc się podzielę.
Araujo zostaje wyzwanie 1 vs 1 z kilkoma wybranymi z ulicy grajkami (którzy się jakoś tam wyróżniali) plus kilku profesjonalnych freestyleowców. W ogóle można sobie uświadomić (jeśli ktoś ogląda mecze jedynie w tv, nie ma w tym nic złego, sam byłem jedynie na kilku spotkaniach w życiu) jak niewiarygodnie ciężko jest przejść profesjonalnego obrońcę, że to nie jest takie granie podwórkowe, że to są atleci na takim poziomie fizycznym, że to nie jest normalne - choćbyś uprawiał nawet sport regularnie, choćbyś był szybki i wysportowany, potrafił grać w piłkę, to nie masz żadnego podjazdu do obrońcy z pierwszej ligi. Nie chodzi mi o to, że to jest jakaś tajemna wiedza, to co w tej chwili mówię - chodzi mi o UŚWIADOMIENIE sobie faktu, któremu nie poświęcamy oglądając spotkania żadnej uwagi.
Podobno jest jeszcze odcinek z Raphinhią i Ansu Fatim, mam zamiar obczaić.
4
@Corr "Jest coraz lepiej, ponieważ internet coraz bardziej wpływa na świadomość obywateli, zamiast ograniczać się do zniekształconego przekazu telewizyjnego i manipulacji." Mój drogi, telewizja mogłaby się uczyć poziomu manipulacji od mediów społecznościowych. Mechanizmy są te same - telewizja jak i media społecznościowe mówiąc jedynie do "swoich" wyborców, umacniając ich w przekonaniu do swoich poglądów. Ograniczają oni informacje dokładnie w ten sam sposób, aby sprawa została przedstawiona 0-1-kowo w świetle tej właśnie partii. Nie ma żadnego zniuansowania tematów, grupy telewizyjne (koncentrujące wyborców PO/PIS) i grupy internetowe (tu najwięcej rzuca się w oczy Konfederacja) przedstawiają sprawy polityczno-gospodarcze w ten samo czarno-biały schemat... ponieważ szarość jest niebezpieczna. Szarość odbiera wyborców, którzy zaczęli by nabierać wątpliwości, czy ta partia nadal mówi ich głosem. I pójdzie poszukać ugrupowania, które jasno i klarownie orzeknie, że są antysystemowi w całej rozciągłości (w CAŁEJ! w każdym aspekcie, wszystko jest kłamstwem i wszyscy kłamią a tylko oni mają monopol na prawdę i nie dadzą się zbałamucić fałszywym danym).
Manipulacje internetowe są dużo bardziej wyszukane, przez co bardziej niebezpieczne - w przeciwieństwie do telewizji do nich docierają również czasami osoby z innych obozów politycznych, bo algorytmy ich pchają na emocjonalne zderzenie czołowe. I można ich przekonać, przekonwertować na swoje. Aby to zrobić, trzeba ich podburzyć na decyzje podejmowane w opozycji lub w Brukseli, podburzyć i dobrać taki zestaw danych, aby jasno i klarownie wyszło na moje. Doskonała mieszanka prawdy i manipulacji, którą można odkryć wyłącznie, gdy się trochę poszpera lub się cokolwiek wie, gdy się pracowało z jakimikolwiek danymi ilościowymi i wie, jakie zadać pytanie aby mieć pewność, że daną statystyka możemy się podeprzeć.
Np. jakieś ugrupowanie prawicowe wrzuciło obrazek na facebooku na temat cen energii elektrycznej potrzebnej do przejechania 100km elektrykiem, porównując to ze spalinówkami. Od razu rzuciły mi się do głowy pytania, które normalny odbiorca takich obrazków nie stawia: za jaki okres są to dane, KTO opublikował te dane, i jak wyglądała ta sytuacja w innych okresach, bo może w poprzednich było to rozwiązanie korzystne cenowo i owa sytuacja - przedstawione na "obiektywnym" wykresie z którego USUNIĘTO wszystkie źródła - jest jedynie pochodną zmiennych czynników gospodarczych, a nie stanem stałym, który skrzętnie ukrywają lewaccy aktywiści (pamiętajmy, rozważamy tylko cenę paliwa. Taka była treść grafu więc na takich danych stosujemy porównanie. Nie zaczynajmy dyskusji o tym czy elektryki są be czy nie, mam to w dupie, chodzi mi tylko o manipulację danymi w tym konkretnym przypadku). Się okazało, że moje podejrzenia były słuszne - był to pierwszy okres, w których ta cena wypadła niekorzystnie dla elektryków. Pierwszy.
Manipulacja polega na tym, że obrazek tego nie precyzuje. Nie daje tego przeglądu lat ubiegłych przez co wyciągamy daleko idący wniosek, że jest to stan permanentny, a gdy sytuacja się odwróci to gwarantuję wam, że nagle nie pojawi się na tym profilu informacja, że elektryk jest tańszy POD KĄTEM wydatków na przejechanie tych 100km niż paliwa kopalne. Nie napiszą o tym. Ponieważ to nie pokrywa się z linią ich partii. Ponieważ te strony mają taką samą agendę jak stacje telewizyjne, tylko w drugą stronę - i bycie transparentnym i uczciwym wobec swoich wyborców NIE OPŁACA się. Bo by jeszcze znalazł się ktoś, kto by zwątpił, a najwięksi wyznawcy zaczęliby się odsuwać.
Najgorsze w tym wszystkim jest to że młodzi ludzie (sam nie jestem stary, mam 30 lat, ale mówię teraz o dopiero wkraczających w dorosłość) rzeczywiście wierzą, na bazie kontrastu, że internet jest mniej przekłamany niż telewizja. Dlatego że pokazuje banalne do obalenia kłamstwa telewizji. Banalne, a więc do zrozumienia przez każdego, który na takie rozpracowanie kłamstwa natknie. I jednocześnie - to internetowe medium, "wolne" medium, "antysystemowe" medium - produkuje własne! Dużo trudniejsze do wyzwolenia się. Pokazuje nam kłamstwa oponenta, pokazuje nam część prawdy - to wszystko budzi kojące zaufanie, że wreszcie czytam/słucham o normalności, wreszcie jestem wolny od tego ścieku medialnego - a jednocześnie wpada w kolejny. Podejrzewam że każdy młody człowiek interesujący się polityką/gospodarką/nauką będzie w to wpadał, albo przynajmniej zdecydowana większość. Sam kiedyś na zajęciach z teorii mediów wychwalałem internet tymi samymi słowami, ale im częściej starałem się weryfikować politykę uprawianą w sieci, tym więcej warstw obłudy i zwykłej ludzkiej durnoty odkrywałem. A algorytmy są chyba jeszcze bardziej zniewalające niż stacje telewizyjne - bo w telewizji możesz się natknąć na wywiad z politykiem z przeciwnego ugrupowania, który będzie w okrutny sposób atakowany przez dziennikarkę i może wywoła to w Tobie takie oburzenie, że posłuchasz, co ten gość ma do powiedzenia. Wszystko w ramach Twojej telewizji, w ramach Twojej "banieczki informacyjnej". W internecie natomiast te banieczki nie będą Ci nawet podrzucać tych drugich opcji, albo jedynie w kontekście obśmiania ich poglądów - przez tych, w których poglądy wierzysz. Nie w rozmowie, w której ten drugi będzie mógł obronić swoich racji - najprawdopodobniej w memie, paszkwilu, w jednostronnie sformułowanej relacji: "a oto jaki przepis wprowadziła dziś Unia Europejska, oto są odtajnione przez nas powody ich wprowadzenia - w tym poście nie pochylimy się nad analizą, czy powody jakie nam podali (ich też wam nie podamy!) mają podstawy w nauce/gospodarce - to w końcu Unia Europejska, więc rozumiecie, my nie wierzymy w nic co oni robią, więc nie musimy tego dla was sprawdzać, jesteście w końcu naszymi wyborcami, więc oczywiście że zgadzacie się z nami w tej kwestii - i oto co macie o tym wszystkich myśleć".
3
@MOLESTA ja tylko wkleiłem fragment mówiący o tym, jakiego rodzaju ludzie zasiadają w zarządzie RFEF. Kolega przedstawił to jako wielki skandal, który właśnie wyszedł na światło dzienne (takie odniosłem wrażenie).
2
@Kuchar w sensie nie szokuje mnie to, że w zarządzie krajowego związku piłkarskiego zasiadają ludzie związani (aktywnie lub w przeszłości, przecież nie ma to znaczenia jeśli kogoś podejrzewamy o zły wpływ) z klubami piłkarskimi. Krótkie googlowanie członków zarządu PZPN i już drugi wynik wyszukiwania wskazał mi prezesa Motoru Lublin, a wcześniej Korony Kielce. Nie wiem czemu to kogokolwiek dziwi. I skąd w ogóle porównanie do sprawy Negreiry. Na przestrzeni lat mieliśmy pewnie dziesiątki swoich przedstawicieli. Tam zasiadają sami ludzie związani z piłką.
0
@Kuchar "President Rafael Louzán convenes his Board of Directors for the first time, with representation from LaLiga, Liga F, AFE, players, coaches, clubs, the refereeing sector, and all regions of Spain."
0
@AxelF także przepraszam, że zrobiłem to wtrącenie w tekście, przez które potem przez resztę tekstu myślałeś, że piszę o Barcelonie z 2008-2012 bo straciłeś niepotrzebnie czas na googlowanie i dłuższy komentarz.
0
@AxelF Źle zrozumiałeś mój komentarz :) pisząc o futbolu Xaviego miałem na myśli jego okres jako trenera, nie okres trenerski Guardioli.
Ale widzę które zdanie Cię tak zagryzło, je również opatrznie zrozumiałeś, nie chcę mi się za bardzo teraz go tłumaczyć ale mówiąc o "intensywności Barcy sprzed 15 lat" miałem na myśli, że wtedy dużo więcej zależało od trzymania pozycji, o którym wspominał Mourinho, Guardiola i Xavi. Nie napisałem że nie biegali, bo oczywiście że biegali. Dziś trzymanie pozycji już tak nie działa w sytuacji, gdy masz całą drużynę przeciwnika za linią piłki.
0
@slayer życie na nieobotycznym poziomie materialnym uzależnia. Masz świadomość, że takie życia zapewniło Ci właśnie zarabianie milionów i aby utrzymać te wille, ciągłe wakacje, cokolwiek sobie zamarzysz to to robisz, to musisz dalej zarabiać miliony. A gdy ci dają bez problemu to to kusi jednak i jakaś próba rozwagi czy rozwoju schodzi na drugi plan. Myślisz sobie "poradzę sobie" (bo w końcu spisany na straty Xavi nie był, przeżył w dużym futbolu wszystko, podobno inteligencję boiskową ma wysoką i taktycznie też potrafił poukładać drużynę aby wygrała ligę czy z Realem 4:0, to się samo nie dzieje). Natomiast kompletnie nie poradził sobie z przygotowaniem fizycznym zespołu, a raczej przeszczepił normy katarskie / lub Barcelońskie sprzed 15 lat (zupełnie inny futbol pod kątem intensywności, i miejsca też jest mniej na rozgrywanie) i to nie zadziałało w dłuższej perspektywie, wszystkie poruszali się po boisku w tempie dzisiejszego De Jonga. A dziś ten zespół ma twarz Raphinii, Gaviego, Casado w kontekście zaangażowania i tym zaangażowaniem są w stanie przechylić szalę każdego meczu, bo umiejętności zawsze mieli, tylko potrzeba jeszcze być szybszym od rywala w każdym momencie (w podejmowaniu decyzji, konstrukcji akcji, w odbiorze, w próbie rozpracowania defensywy, we wszystkim). Za Xaviego zespoł grał tak, jakby drugi zespół tylko czekał na wciry - wymieniali sobie tą piłkę w swoim tempie umiarkowanym i myśleli, że to wystarczy, że nie ważne jak gra przeciwnik mi im coś strzelimy - a jak zespół postawił się świetnym blokiem lub kontrpressingiem to wielkie zdziwienie i wymówki "straciliśmy gole po naszych błędach". No tak, bo przeciwnik wcale na nie spokojnie nie czekał. Wcale sobie ich nie wygryzł zębami będąc po prostu szybszym i bardziej bezpośrednim w swojej grze.
0
Czyli znowu wychodzi na nasze :P Najpierw ludzie uważali, że w poprzednim meczu karnego nie powinno być, bo piłkarz drużyny przeciwnej był zbyt atletyczny i udało mu się przeskoczyć Szczęsnego i uniknąć wślizgu w nogi, a dziś byliśmy zbyt nieudolni w przerwaniu akcji (choć wyraźnie przecięto akcje, to nie był jakiś półsekundowy ping-pong tylko niedokładne podanie, jakby wybił na 15 metrów zamiast 5 tuż pod nogi przeciwnika to już byśmy byli zgodni, że akcja przecięta) to nas ratuje. Kurczę, my to jesteśmy chyba najszczęśliwszą drużyną na świecie, od dziś tak będę określał Barcelonę :)
W każdym razie bez znaczenia, wyraźnie wygraliśmy.
6
@unic ten absurd to tzw. przepisy gry, i ArchivoVAR ma w 100% rację w tej kwestii. Ale oczywiście decyzja "na korzyść" nas to będziemy teraz umywać rączki.
Nie istotne, wygraliśmy 7:1.
1
@PoGGi no nie, to nie tak że jak 5 minut piłka będzie nie wychodzić a Barca będzie sobie klepać, to po takiej klepce cofną jej bramkę bo 5 minut temu odebraliśmy z faulem. To jest do rozpoczęcia akcji (zyskania posiadania), dlatego byłem bardzo zdziwiony, że tego karnego cofneli.
3
@MesQueUnClub96 Czy jesteśmy sami we wszechświecie (wątpliwe, ale niewykluczone), a jeśli nie, to jacy oni są?
3
Do tego chłop się dziś zaręczył! :-)
1
@mekston Jezu, pięknie dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź! :) strasznie mnie to ciekawiło i wreszcie będę miał pogląd na tę sprawę.
0
@mekston hej, mam takie pytanie, jako że nie interesowałem się nigdy tenisem, ale mój ojciec zaczął oglądać Świątek od początku jej sukcesów na arenie międzynardowej więc swoją drogą zacząłem o tym słuchać. Często mówił o tym byciu jedynką, byciu dwójką w rankingu, i tego dotyczy moje pytanie - co to zmienia? Są jakieś profity finansowe z tego tytuły, jakieś uprzywilejowane traktowanie w jakiś klasyfikacjach, rozstawieniach. Pytam WYŁĄCZNIE o różnice między jedynką a dwójką bo zdaję sobie sprawę, że jak jesteś na 60 miejscu to będziesz miał niższe wpływy z kontraktów reklamowych i być może do jakiegoś turnieju będziesz musiał przejść jakąś tam drogę kwalifikacyjną, niż jak jesteś w top3 (rozpoznawalność), natomiast czy jest jakakolwiek namacalna różnica pomiędzy jedynką a dwójką oprócz prestiżu?
Byłbym wdzięczny każdemu za uzupełnienie mojej wiedzy w tym temacie! :-) Bo ojciec nie był mi w stanie odpowiedzieć, zbyt krótko się tym interesuje.
1
@4Fabregas4 dlatego ja po prostu nie mogę przebywać na tej stronie, gdy decyzje sędziowskie są po naszej myśli. Czuję się jak w jakimś domu wariatów. A zupełnie nie mam takiego wrażenia gdy oglądam z jakimiś ludźmi w rzeczywistym świecie i komentujemy sytuacje na powtórkach, wszyscy widzą to samo. A potem wchodzę na La Ramble i jakiś zwrot o 180 stopni.