@Kismeth no nie wierzę. musisz być tym typkiem co pisał tutaj w 2016 cytuję "jeszcze pożałujemy odejścia Claudio". Ja nie żałowałem ani sezonu mimo, że uwielbiałem Bravo. Ale Niemiec był po prostu lepszy, od początku. Popełniał błędy i wystarczyło ogranie aby je wyeliminować, jak to się często dzieje z bramkarzami.
@Ciuus Dosłownie wynajęliśmy za własne pieniądze niezależnego, zewnętrznego audytora, który wydał niezależną opinie zgodnie z zasadami rachunkowości. La liga przyjęła nasze sprawozdanie finansowe z którego został wykreślony przychód ze sprzedaży lóż, przez audytora, zatrudnionego przez Barcelonę. La liga nic sobie nie interpretowała, wzięła dostarczone przez nas sprawozdanie, w którym nie był uwzględniony przychód za loże. I nie, nie możemy przedstawić swojego, tylko zopiniowane przez audytorów - od 2014 roku kluby la liga mają wymóg audytować każdy financial statement oraz zamieszczać taki audyt online.
@DONANDRESINFINITY " Każda firma ma prawo sprzedać swoje aktywa i zaksięgować je wtedy gdy kasa spłynie." Zaksięgować wzrost środków na rachunku bankowym, wyksięgować wartość sprzedanego aktywu, tak. Ale PRZYCHÓD zaksięgujesz dopiero, gdy pozbędziesz się środka trwałego, zrzekniesz się prawa majątkowego lub wykonasz usługę. Tak jest przynajmniej w Ustawie o Rachunkowości, w Międzynarodowych Standardach Rachunkowości pewnie też, bo wszędzie obowiązuje memoriał.
@kejdzi 1. Myślę, że wpływ pieniędzy był traktowany jako swego rodzaju potwierdzenie/gwarancja podpisana umowy z tymi firmami z Bliskiego Wschodu. Bez tego nie byłoby w ogóle o czym mówić, nie byłoby namacalnego dowodu, że Barcelona jakąkolwiek umowę podpisała.
Moja hipoteza jest też taka, że wg la liga istniało uzasadnione podejrzenie, że stadion będzie wykonany w tym sezonie (mówiło się wtedy o marcu?) więc można te przychody wliczyć w ten sezon. W jakiej części, na jakich zasadach - nie mamy pojęcia, to już trzeba by się odwołać do tych, którzy w tej sprawie uczestniczyli. Ale na dzień dzisiejszy nie ma żaden rzetelnych szacunków co do tego, czy umowa o udostępnienia loży będzie realizowana w tym okresie obrachunkowym.
Poza tym pamiętajmy o wątku tego tajemniczego audytora, który nam to wszystko klepnął a jego tożsamość jest tajemnicą.
2. Zacząłem pisać odpowiedź ale tak ją zagmatwałem że usunąłem wszystko. Generalnie w błąd wprowadzają ci co mówią, że nie można sprzedać czegoś czego nie ma. Nie można zrealizować przychodu, który nie jest zrealizowany. Tzn. możesz mieć pieniądze za miejsca loży VIP, możesz je nawet wydać, ale przychód (w kategoriach księgowych) osiągniesz wtedy gdy zaczniesz swoje zobowiązanie (tj. udostępnienie katarczykom czy komu tam to sprzedaliśmy loży VIP) wypełniać. Cash flow a rachunek zysków i strat to dwie osobne rzeczy. Gdyby pojęcia "pieniądze które otrzymujemy" a "przychód" były tożsame, to nie używalibyśmy ich oddzielnie.
Jakby ktoś miał ochotę zobaczyć jak się normalnie księguje taką operacje np. gdy ktoś Ci płaci czynsz na 2 lata z góry. Nie trafia ta kwota od razu do przychodu. Macie fajny przykład na dole strony ale polecam całość. Prawdopodobnie niewiele z tego zrozumiecie bo to jakbyście chcieli przeskoczyć jeden semestr studiówi od razu poszli na zajęcia w drugim półroczu, ale pomalutku czytając może nabrać jakieś perspektywy jak to wszystko się "w typowych" przypadkach odbywa.
Zwrócicie uwagę na sam dół. Jak kwota w przychodach pojawia się dopiero w kolejnych okresach, a NIE w 2017 :
"W bilansie sporządzonym na dzień 31 grudnia 2017 r. według załącznika nr 1 jednostka zaprezentuje wartość pobranego z góry czynszu za najem po stronie pasywów w:
- pozycji B.IV.2 "Inne rozliczenia międzyokresowe - długoterminowe" kwotę 27.500 zł (kwota podlegająca zarachowaniu do przychodów w 2019 r.: 11 m-cy × 2.500 zł),
- pozycji B.IV.2 "Inne rozliczenia międzyokresowe - krótkoterminowe" kwotę 30.000 zł (kwota podlegająca zarachowaniu do przychodów w 2018 r.: 12 m-cy × 2.500 zł)."
@Coveta tak dokładniej chodzi o to, że usługa (w tym przypadku: udostępnienie loży VIP) nie została wykonana. A nie została wykonana, ponieważ nie ma stadionu. A na stan końcówki zeszłego roku było uzasadnione podejrzenie, że ten stadion zostanie oddany do użytku jeszcze w tym sezonie. W tej chwili nie ma żadnych przesłanek ku temu aby domniemywać, że usługa zostanie (choćby w części) wykonana w obecnym roku obrachunkowym.
To tak jakbym ja chciał sobie dziś zacząć księgować przychody z mojego hotelu na Marsie z roku 2124, bo sprzedałem komuś "po znajomości" najlepsze miejscówki. No przecież będę przyjmował gości na Marsie, mamy świetną firmę zakontraktowaną SpaceX, która mi to gwarantuje.
Przepisy o uznawaniu przychód są tak skonstruowane, aby takie porąbane rzeczy nie były możliwe. Póki co mamy ZOBOWIĄZANIE wobec naszych "przyjaciół z Bliskiego Wschodu", że będą mogli sobie w tych lożach oglądać mecze. Logiczne jest, że osiągniemy przychód wtedy, gdy spełnimy to zobowiązanie, i to przychód proporcjonalny do kosztów, jakie będzie generować rokrocznie konserwacja tej loży.
@AxelF Krótka odpowiedź: nie. I nie róbcie analogii do życia codziennego bo tak to nie działa. Polecam rozwinąć komentarze pod wpisem naszego redaktora i tam przeczytać komentarz Dawida15.
@Dawid15 Piękne dzięki za komentarza Dawid! Miałem właśnie wspomnieć o rozliczeniach międzyokresowych, ale że od praktyki minęło trochę czasu to wolałem się wstrzymać.
Nic mnie tak nie boli jak lata studiów, setki godzin wkuwania setek-tysięcy stron, by pod artykułem wypowiedział się jakiś ziutek, któremu się wydaje, że on to wszystko już wie za sprawą instytutu chłopskiego rozumu. I wniosek jest jeden: uwzięli się na nas!
@MOLESTA Na przyszłość czytaj moje komentarze w całości. Nie musisz czytać wszystkie, ale te które zaczynasz to chociaż kończ.
"byl termin taki sam jak dzis: czyli w czasie przerwy/po przerwie reprezentacyjnej(marcowej)." Sprawdziłeś to? Mogę odpuścić sobie sprawdzanie i Ci zaufać?
@Koriolan ooo to i ja go nie odpuszczę. I to 26.03, jeden dzień wcześniej. To nic dziwnego, że Barcelona naciska. Oczywiście dla naszego dobra byłoby dobrze, gdyby się udało go rozegrać później, choć nie sądzę, abyśmy mieli to starcie z la ligą wygrać. Zobaczymy.
@Koriolan Zrobiłem małe ślectwo i oto co mi wyszło.
"The LaLiga President said the Celta postponement and the fact Madrid had played in the World Club Championship in December, which also saw their game in Valencia postponed, had meant there were no spare dates in the calendar.This problem would have been resolved if Celta and Madrid had been knocked out of Europe, but Madrid are still in the Champions League, while Celta will play the quarter-finals of the Europa League."
Także po prostu nie było innych terminów. Trzeba było przenieść 2 mecze a dodatkowo (w przeciwieństwie do Osasuny) Celta grała jeszcze w Europie więc tych terminarzy możliwych było jeszcze mniej, nie było takiej wyliczanki jak nam Osasuna zaproponowała, więc pozostał po prostu ten jeden termin.
@MOLESTA okej, moje małe śledztwo dały coś takiego:
"The LaLiga President said the Celta postponement and the fact Madrid had played in the World Club Championship in December, which also saw their game in Valencia postponed, had meant there were no spare dates in the calendar.This problem would have been resolved if Celta and Madrid had been knocked out of Europe, but Madrid are still in the Champions League, while Celta will play the quarter-finals of the Europa League."
Także po prostu nie było innych terminów. Trzeba było przenieść 2 mecze a dodatkowo (w przeciwieństwie do Osasuny) Celta grała jeszcze w Europie więc tych terminarzy możliwych było jeszcze mniej, nie było takiej wyliczanki jak nam Osasuna zaproponowała, więc pozostał po prostu ten jeden termin. Sprawdzanie kalendarzy reprezentacji z sezonu 16/17 vs. mecze ligowe to już ponad moje siły.
@MOLESTA Także jestem ciekaw, na czym polegała inność sytuacji z 2016/2017. No bo chyba im nie chodziło o to, że tam się dach uszkodził od burzy (thx google) a u nas lekarz zmarł i "w teorii" mogliśmy grać. Mogli być bardziej precyzyjny w tej kwestii.
@MOLESTA "Jeśli chodzi o precedensy, chociaż istnieje stara i krótka uchwała z sezonu 2016/17, w której mecz został wyznaczony między dwoma ostatnimi kolejkami, z jednej strony okoliczności nie pokrywają się, a z drugiej strony wyrażamy nasze całkowicie sprzeczne kryteria z tym, co zostało rozstrzygnięte przy tamtej okazji"
Czyli: 1. Okoliczności było inne, to co napisałem w komentarzu wyżej. Mogła to być inna sytuacja, jedna z tych, którą opisałem wyżej. 2. Zarząd się zmienił i obecny nie popiera tamtego rozwiązania.
@MOLESTA Wytłumaczyłem w komentarzu powyżej w czym problem.
Nie wiem jak mocno pamiętasz sytuację z meczu Realu z Celtą Vigo w 2016/2017, zakładam, że w ogóle, tak jak ja. Może mieli już matematycznego mistrza, może Celta była 10 w tabeli i nie miała szans ani na spadek ani na awans, może wyjątkowa sytuacja miała miejsca 2-3 tygodnie wcześniej niż data meczu przełożonego i po prostu nie było innego terminu, żadnego. [Edit: Okej, z lutego na maj. Przeczytałem. i Real nie był mistrzem, dalej walczyli z Barceloną o tytuł do ostatniej kolejki]
Od zasady, że mecze 37 i 38 kolejki rozgrywane sa o tej samej porze są wyjątki. Jeśli grają dwie drużyny o nic (nie mogą spaść, awansować, wygrać mistrza) to ten mecz można zagrać o innej porze. Niestety na dziś (17.03) nie wiemy, która w tabeli będzie Osasuna ani która będzie Barcelona i jak układać się będą punkty. Więc nie można pominąć wszystkich dat poprzednich i liczyć, że gdy przyjdzie termin między 37 i 38 kolejką to będą grały ze sobą dwie drużyny o nic.
Wytłumaczę o co chodzi, bo tekst długi i chyba niektórzy nie wiedzą o co kaman (takie mam przeczucie po komentarzach, może się mylę)
Jeśli Barcelona awansuje w tych wszystkich rozgrywkach (co nie jest wykluczone) to według propozycji złożonej przez Osasunę gralibyśmy między 37 a 38 kolejką. A tak się od lat składa, że mecze obu tych kolejek rozgrywane są o tej samej porze (nie muszę tłumaczyć dlaczego?). A wynik spotkania Osasuna vs. Barcelona może wpływać zarówno na inne drużyny walczące o mistrzostwo oraz ewentualną walkę o europejskie puchary dla Osasuny i innych drużyn, które będą o pozycje premiowane walczyć.
W takiej sytuacji rozumiem postanowienie la ligi - nie można w nieskończoność przekładać, że może Barca odpadnia tu, może Barca odpadnie tu, bo jak nie odpadnie to pozostanie jedynie ten nie fair dla innych drużyn termin. I wiem, że nas jako kibiców to mało obchodzi, ale nie bez powodu ostatnie kolejki rozgrywane są o jednakowej porze.
Łatwiej chyba będzie poprosić kadry narodowe o puszczenie zawodników z przerw reprezentacyjnych po pierwszym spotkaniu (zakładając, że będą dwa). I wystarczy, że zgodzą się te kadry, które rozgrywają mecze bliżej daty meczu, bo Hiszpania gra ostatni 4 dni przed datą hipotycznego spotkania z Osasuną, więc spokojnie zawodnicy z HIszpanii będą gotowi.
@lithotripter mi niestety nie wystarczy. Coś tam pamiętam ekonometrię, umiem w matmę, chcę link do obliczeń i zestawienie jednych z drugimi. Bez tego mogę się tylko opowiedzieć po stronie, z którą już UPRZEDNIO zgadzałem się. Albo przeciwko tej, do której już uprzednio byłem nastawiony negatywnie.
Dlatego wycofałem się z zainteresowania polityką. Ona nie jest skierowana do osób, która chcą sami zweryfikować informacje, którzy są w ogóle w stanie to uczynić. Ona jest skierowana do osób, którym wystarczy to, że ich się przekona.
Dobrej nocy :)
Prośba do innych komentujących - nie odpisujcie mi na mój post. Napisałem go w chwili, w której chciałem go napisać (nazwijcie to "chwilą słabości"), ale szczerze mówiąc nie mam ochoty dalej babrać się w tym temacie. Szkoda waszego czasu i mojego, do niczego nowego nie dojdziemy. Dobranoc wszystkim.
Wyliczenie wpływów po zmianie stawki opodatkowania nie jest NIGDY zero-jedynkowe. Każdemu ekonomiście wyjdzie inny wynik ponieważ zasada ceteris paribus po prostu się nie sprawdza w realnym świecie. Można służyć do formułowania pewnych modeli ekonomicznych ale nigdy nie korzystamy z niej, by wyliczyć konkretną wartość. Bo to nie będzie tak, że jeśli coś obniżamy/podwyższamy to tyle samo ludzi w takim samym stopniu będzie z danego dobra po obniżeniu/podwyżce korzystało. Wiele z tych rzeczy to szacunki, co prawda oparte m.in. na danych historycznych, ale nie są to wielkości absolutne. To są widełki i podawanie tych kwot bez widełek (i nawet podanie wartości środkowej) jest uproszczeniem godnym zajęć na studiach, ale nie dla realnej polityki.
Poza tym to pewnie fragment jakiegoś programu, ale ja dostałem ten tiktokowy short i w tym tiktokowym shorcie nie są wskazane metody wyliczenia oraz autorzy raportu. Nie oceniam uzyskanych danych liczbowych, oceniam tiktokowy short, który jest taki "piękny", taki "otwierający oczy". Nie jest, bo bez tych informacji jest bezwartościowy.
"Nie pamiętam". Ja też nie pamiętam wielu rzeczy, którymi żywo się interesuję i o których mam ponadprzeciętną wiedzę. I mówiąc żywo mam na myśli w wielogodzinnym wymiarze godzin, regularnie. Na pewno nie pamiętałem (gdy się tym zajmowałem w ramach moich kompetencji zawodowych) dokładnej kwoty wpływów np. z PITu do budżetu państwa. I lepiej powiedzieć, że się nie pamięta niż potem, żeby ktoś ci wypominał (w celach manipulacji. Tak to jest w mediach i w polityce) że "zmieniłeś zdanie" albo "kłamałeś". Podczas gdy po prostu nie chciałeś podać liczby, której nie byłeś pewny z pamięci. Zapamiętywanie wszystkich dużych liczb jest bez sensu, ważne że wiesz, gdzie je odszukać i w jaki sposób możesz je wykorzystać.
Nie jestem ani wyborcą Konfederacji ani fanem Mentzena, choć gościem wydaje mi się inteligentnym w tym, na czym się zna. Ma zdecydowanie większą więcej o ekonomii od pozostałych polityków, z którymi wchodzi w debaty - gdy jeszcze chciało mi się bawić w zainteresowanie polityką, oglądać jakieś wywiady czy debaty (dziś kompletnie się od polityki odciąłem, to totalna strata czasu bo masy i tak wybiorą za Ciebie) dało się zauważyć, jak jego rozmówcy pierdzielą farmazony, z kolei Mentzen dosłownie parafrazuje czystą wiedzą z podręczników i zajęć ekonomii. Specjalnie zaznaczyłem "parafrazuje", a nie powtarza - widać, że rozumiał, o czym mówi i odkąd zacząłem się interesować polityką żaden polityk z grona tych popularnych nie wypowiadał się o ekonomii na takim poziomie szczegółowości i merytorycznej poprawności.
Jeśli ktoś uważa, że ten tiktok coś obnażył, to jest bardzo podatny na manipulacje. Bo jestem przekonany, że zaczęło się pojawiać pewne zorganizowane działania anty-Mentzen od kiedy konkurencji zaświtało, że może podebrać sporą liczbę głosów. Liczba tego typu "tiktokowych prawd oświeconych" o Mentzenie zaczęła w ostatnich miesiącach wzrastać w zastraszającym tempie.
Nie zagłosuję na Mentzena. Uważam, że w Konfederacji szerzyło się - i nadal szerzy - antynaukowy bełkot spod znaku "chłopskiego rozumu, prostej prawdy i pozorów prawdopodobieństwa". Ale są tam mądrzy ludzie, i Mentzen w kwestii ekonomii, finansów, podatków jest z pewnością jednym z nich. Czy ich program jest realny do wprowadzenia? Myślę, że nie, ale to kolejne 10.000 znaków i nie mam motywacji, aby tyle wypisywać.
Nie mniej powyższe video oceniam jako zajebiście skuteczną zagrywkę polityczną. Nikt nie powie "sprawdzam sprawdzającego", bo ludzie są za głupi. Zgadzają się ze sprawdzającym, bo reprezentuje ich postawę wobec Mentzena. I nic nie rusza internetowej gawiedzi tak, jak słowa "nie pamiętam". Bo się źle kojarzy - z ludźmi z polityki, którym postawiono zarzuty i w sądzie zadaje im się pytania odnośnie konkretnych dat i osób, a ci chroniąc siebie odpowiadają "nie pamiętam". Tylko to zupełnie inna sytuacja, zupełnie normalna w świecie normalnych ludzi, tylko w internetowym ścieku nadaje się tym słowom jakiś apokaliptyczny wymiar.
@DiSBlaDE Jaki tekst? Źródło podane jest dopiero w treści. Musze wejść w artykuł i go przeczytać aby odnaleźć źródło. Nagłówki informują o newsie i w obecnych czasach spora część ludzi czerpie informacje właśnie z nagłówków. A potem to powtarza, bezrefleksyjnie, w takiej ilości, że przechodzi to niemal w fakt. Potem nawet zdarza się szanowanym przeze mnie dziennikarzom to podchwycić, ponieważ niekiedy ludzie mają problem aby sobie przypomnieć, skąd dowiedzieli się po raz pierwszym o danej plotce - czy była bezźródłowa, równie dobrze wyssana z palca, czy kryje się za nią konkretna osoba. Czy została w jakikolwiek sposób potwierdzona, czy nie.
I to też nie jest rozwiązanie ponieważ ja potem rozmawiam na tym forum z wami, dyskutuję i ktoś mi przedstawia jakąś ploteczkę jako prawdę objawioną, opiera na niej cały swój pogląd na człowieka/zjawisko i ciężko potem z kimś takim rozmawiać. Także na tego typu wybrakowanych, niepotwierdzonych informacjach cierpimy wszyscy. Bo tego potwierdzenia już po prostu nie poszukujemy.
@DiSBlaDE Ja osobiście zmieniłbym politykę publikowania newsów na stronie. A mianowicie nie wrzucał żadnego newsa, w którym znajdują się sformułowania "źródła zbliżone do zawodnika/klubu". Ja wiem, że dziennikarze chronią swoje źródła, ale ja chronię swój mózg przed fake newsami. Jeśli nie ma wyraźnie napisane kto jest źródłem, z imienia i nazwiska, to taka informacja nie ma większej wartości niż moja fantazja. Nie mogę jej w żadnym stopniu ocenić pod kątem prawdziwości, a więc traktuję ją jako nieistniejącą.
Pytanie które się niektórym nasuwa: w jaki sposób podanie imienia i nazwiska zmienia ten stopień oceny. Cóż, mianowicie w taki, że 1) cytowane źródło może informację zdementować. Jeśli nie ma źródła z imienia i nazwiska, źródło nie można zdementować informacji 2) nakłada większą odpowiedzialność na dziennikarzy, którzy musza się liczyć z konsekwencjami opublikowania nieprawdziwej informacji, która uderza w dobra klubu/zawodnika. Tym samym dwa razy się zastanowią, zanim postanowią uderzyć w sensacyjne tony. 3) podanie źródła informacji zachęci innych dziennikarzy do wysyłania próśb do źródła o komentarz, a więc prędzej uzyskamy potwierdzenie informacji niż gdy nie ma źródła wcale - wtedy bzdura po prostu rozpływa się w czasie.
Co roku czytaliśmy o powrocie Naymera do Barcelony i ani razu w tych newsach nie pojawiło się konkretne źródło tej informacji. Dlatego nie powinniśmy tego typu informacjom dawać tlenu. Możemy poczekać na newsy sprawdzone lub takie desygnowane czyimś nazwiskiem.
Jeśli między 5 i 6 sekundą nagrania wygląda to na podskoczenie piłki, to z całym szacunkiem, nie ma na świecie technologii video, która przekonałaby Cię do jakiegokolwiek podwójnego kontaktu. Dosłownie nie mogliśmy otrzymać (nawet hipotetycznie) lepszej powtórki niż ta. Jeśli po niej nadal zostajemy przy swoim to jest znak, że dosłownie nic by nas nie przekonało. Piłka ucieka w bok, nie w górę.
Ja wiem, że piłka może podskoczyć. Ale znamienne wydaje mi się, że wątpliwości w tej chwili mają jedynie fani Barcelony i Atletico Madryt. Tak bardzo chcemy dostrzec tam błąd sędziego że przekonamy sami siebie, że nie widzimy tego co widać jak na dłoni w załączonej powtórce. Ja też kibicowałem Atleti z całych sił, ale cholera, chyba już wystarczy tego zaprzeczenia.
Najpierw sobie myślę "no cóż, jak widać oczy nie wszystkich przetwarzają w takiej samej ilości klatek, z wiekiem to się zmienia", a potem czytam dalej:
"Raczej coś w rodzaju że piłka się poruszyła od nadepnięcia z impetem w murawę korkami wtedy murawa lekko się zniekształciła i poruszyło piłke..."
Cholera, okazało się, że na stronie mamy człowieka-teleskop :D dostrzegł odkształcenie murawy na filmie. A jeśli nie dostrzegłeś, to po w ogóle o tym wspominasz? Że mogło być, ale nie widzisz, ale przyjmiesz że było? Mózg rozwalony.
3
@Kismeth no nie wierzę. musisz być tym typkiem co pisał tutaj w 2016 cytuję "jeszcze pożałujemy odejścia Claudio". Ja nie żałowałem ani sezonu mimo, że uwielbiałem Bravo. Ale Niemiec był po prostu lepszy, od początku. Popełniał błędy i wystarczyło ogranie aby je wyeliminować, jak to się często dzieje z bramkarzami.
2
@kamiVeB zapomnieli dziś poinformować piłkarzy Valencii, że liga ma być skorumpowana.
0
@Ciuus Dosłownie wynajęliśmy za własne pieniądze niezależnego, zewnętrznego audytora, który wydał niezależną opinie zgodnie z zasadami rachunkowości. La liga przyjęła nasze sprawozdanie finansowe z którego został wykreślony przychód ze sprzedaży lóż, przez audytora, zatrudnionego przez Barcelonę. La liga nic sobie nie interpretowała, wzięła dostarczone przez nas sprawozdanie, w którym nie był uwzględniony przychód za loże. I nie, nie możemy przedstawić swojego, tylko zopiniowane przez audytorów - od 2014 roku kluby la liga mają wymóg audytować każdy financial statement oraz zamieszczać taki audyt online.
0
@DONANDRESINFINITY " Każda firma ma prawo sprzedać swoje aktywa i zaksięgować je wtedy gdy kasa spłynie." Zaksięgować wzrost środków na rachunku bankowym, wyksięgować wartość sprzedanego aktywu, tak. Ale PRZYCHÓD zaksięgujesz dopiero, gdy pozbędziesz się środka trwałego, zrzekniesz się prawa majątkowego lub wykonasz usługę. Tak jest przynajmniej w Ustawie o Rachunkowości, w Międzynarodowych Standardach Rachunkowości pewnie też, bo wszędzie obowiązuje memoriał.
0
@DONANDRESINFINITY Polecam wygooglować pojęcie "zasada memoriałowa w rachunkowości".
1
@kejdzi 1. Myślę, że wpływ pieniędzy był traktowany jako swego rodzaju potwierdzenie/gwarancja podpisana umowy z tymi firmami z Bliskiego Wschodu. Bez tego nie byłoby w ogóle o czym mówić, nie byłoby namacalnego dowodu, że Barcelona jakąkolwiek umowę podpisała.
Moja hipoteza jest też taka, że wg la liga istniało uzasadnione podejrzenie, że stadion będzie wykonany w tym sezonie (mówiło się wtedy o marcu?) więc można te przychody wliczyć w ten sezon. W jakiej części, na jakich zasadach - nie mamy pojęcia, to już trzeba by się odwołać do tych, którzy w tej sprawie uczestniczyli. Ale na dzień dzisiejszy nie ma żaden rzetelnych szacunków co do tego, czy umowa o udostępnienia loży będzie realizowana w tym okresie obrachunkowym.
Poza tym pamiętajmy o wątku tego tajemniczego audytora, który nam to wszystko klepnął a jego tożsamość jest tajemnicą.
2. Zacząłem pisać odpowiedź ale tak ją zagmatwałem że usunąłem wszystko. Generalnie w błąd wprowadzają ci co mówią, że nie można sprzedać czegoś czego nie ma. Nie można zrealizować przychodu, który nie jest zrealizowany. Tzn. możesz mieć pieniądze za miejsca loży VIP, możesz je nawet wydać, ale przychód (w kategoriach księgowych) osiągniesz wtedy gdy zaczniesz swoje zobowiązanie (tj. udostępnienie katarczykom czy komu tam to sprzedaliśmy loży VIP) wypełniać. Cash flow a rachunek zysków i strat to dwie osobne rzeczy. Gdyby pojęcia "pieniądze które otrzymujemy" a "przychód" były tożsame, to nie używalibyśmy ich oddzielnie.
Jakby ktoś miał ochotę zobaczyć jak się normalnie księguje taką operacje np. gdy ktoś Ci płaci czynsz na 2 lata z góry. Nie trafia ta kwota od razu do przychodu. Macie fajny przykład na dole strony ale polecam całość. Prawdopodobnie niewiele z tego zrozumiecie bo to jakbyście chcieli przeskoczyć jeden semestr studiówi od razu poszli na zajęcia w drugim półroczu, ale pomalutku czytając może nabrać jakieś perspektywy jak to wszystko się "w typowych" przypadkach odbywa.
http://www.poradnikksiegowego.pl/artykul,90,16175,ujecie-w-bilansie-rozliczen-miedzyokresowych-przychodow.html
Zwrócicie uwagę na sam dół. Jak kwota w przychodach pojawia się dopiero w kolejnych okresach, a NIE w 2017 :
"W bilansie sporządzonym na dzień 31 grudnia 2017 r. według załącznika nr 1 jednostka zaprezentuje wartość pobranego z góry czynszu za najem po stronie pasywów w:
- pozycji B.IV.2 "Inne rozliczenia międzyokresowe - długoterminowe" kwotę 27.500 zł (kwota podlegająca zarachowaniu do przychodów w 2019 r.: 11 m-cy × 2.500 zł),
- pozycji B.IV.2 "Inne rozliczenia międzyokresowe - krótkoterminowe" kwotę 30.000 zł (kwota podlegająca zarachowaniu do przychodów w 2018 r.: 12 m-cy × 2.500 zł)."
1
@Coveta tak dokładniej chodzi o to, że usługa (w tym przypadku: udostępnienie loży VIP) nie została wykonana. A nie została wykonana, ponieważ nie ma stadionu. A na stan końcówki zeszłego roku było uzasadnione podejrzenie, że ten stadion zostanie oddany do użytku jeszcze w tym sezonie. W tej chwili nie ma żadnych przesłanek ku temu aby domniemywać, że usługa zostanie (choćby w części) wykonana w obecnym roku obrachunkowym.
To tak jakbym ja chciał sobie dziś zacząć księgować przychody z mojego hotelu na Marsie z roku 2124, bo sprzedałem komuś "po znajomości" najlepsze miejscówki. No przecież będę przyjmował gości na Marsie, mamy świetną firmę zakontraktowaną SpaceX, która mi to gwarantuje.
Przepisy o uznawaniu przychód są tak skonstruowane, aby takie porąbane rzeczy nie były możliwe. Póki co mamy ZOBOWIĄZANIE wobec naszych "przyjaciół z Bliskiego Wschodu", że będą mogli sobie w tych lożach oglądać mecze. Logiczne jest, że osiągniemy przychód wtedy, gdy spełnimy to zobowiązanie, i to przychód proporcjonalny do kosztów, jakie będzie generować rokrocznie konserwacja tej loży.
2
@AxelF Krótka odpowiedź: nie.
I nie róbcie analogii do życia codziennego bo tak to nie działa.
Polecam rozwinąć komentarze pod wpisem naszego redaktora i tam przeczytać komentarz Dawida15.
2
@Kismeth i na tym zdaniu cała dyskusja powinna się skończyć.
0
@Aragorn33 dobre pytanie!
3
@Dawid15 Piękne dzięki za komentarza Dawid! Miałem właśnie wspomnieć o rozliczeniach międzyokresowych, ale że od praktyki minęło trochę czasu to wolałem się wstrzymać.
Nic mnie tak nie boli jak lata studiów, setki godzin wkuwania setek-tysięcy stron, by pod artykułem wypowiedział się jakiś ziutek, któremu się wydaje, że on to wszystko już wie za sprawą instytutu chłopskiego rozumu. I wniosek jest jeden: uwzięli się na nas!
1
@ventriloquist1 Mówi o tym podstawa zasada współmierności kosztów i przychodów. Lekcja pierwsza z podstaw rachunkowości, uczą tego na samym początku.
http://www.vademecumksiegowego.pl/artykul_narzedziowa,1323,0,22238,przychody-rozliczane-w-czasie.html
15
Absolutnie nie powinno być dogrywek w Lidze Narodów, może z wyjątkiem finału.
0
https://www.facebook.com/share/v/1HBvBrAi2v/
Doskonałe ;D
"Where is Raphinhia?"
0
@MOLESTA Wystarczyło krótkie "tak, sprawdziłem". Te przytyki z podwórka zachowaj sobie dla swoich kolegów.
0
@MOLESTA Na przyszłość czytaj moje komentarze w całości. Nie musisz czytać wszystkie, ale te które zaczynasz to chociaż kończ.
"byl termin taki sam jak dzis: czyli w czasie przerwy/po przerwie reprezentacyjnej(marcowej)." Sprawdziłeś to? Mogę odpuścić sobie sprawdzanie i Ci zaufać?
0
@Koriolan ooo to i ja go nie odpuszczę. I to 26.03, jeden dzień wcześniej. To nic dziwnego, że Barcelona naciska. Oczywiście dla naszego dobra byłoby dobrze, gdyby się udało go rozegrać później, choć nie sądzę, abyśmy mieli to starcie z la ligą wygrać. Zobaczymy.
1
@Koriolan Zrobiłem małe ślectwo i oto co mi wyszło.
"The LaLiga President said the Celta postponement and the fact Madrid had played in the World Club Championship in December, which also saw their game in Valencia postponed, had meant there were no spare dates in the calendar.This problem would have been resolved if Celta and Madrid had been knocked out of Europe, but Madrid are still in the Champions League, while Celta will play the quarter-finals of the Europa League."
Także po prostu nie było innych terminów. Trzeba było przenieść 2 mecze a dodatkowo (w przeciwieństwie do Osasuny) Celta grała jeszcze w Europie więc tych terminarzy możliwych było jeszcze mniej, nie było takiej wyliczanki jak nam Osasuna zaproponowała, więc pozostał po prostu ten jeden termin.
0
@MOLESTA okej, moje małe śledztwo dały coś takiego:
"The LaLiga President said the Celta postponement and the fact Madrid had played in the World Club Championship in December, which also saw their game in Valencia postponed, had meant there were no spare dates in the calendar.This problem would have been resolved if Celta and Madrid had been knocked out of Europe, but Madrid are still in the Champions League, while Celta will play the quarter-finals of the Europa League."
Także po prostu nie było innych terminów. Trzeba było przenieść 2 mecze a dodatkowo (w przeciwieństwie do Osasuny) Celta grała jeszcze w Europie więc tych terminarzy możliwych było jeszcze mniej, nie było takiej wyliczanki jak nam Osasuna zaproponowała, więc pozostał po prostu ten jeden termin. Sprawdzanie kalendarzy reprezentacji z sezonu 16/17 vs. mecze ligowe to już ponad moje siły.
0
@MOLESTA Także jestem ciekaw, na czym polegała inność sytuacji z 2016/2017. No bo chyba im nie chodziło o to, że tam się dach uszkodził od burzy (thx google) a u nas lekarz zmarł i "w teorii" mogliśmy grać. Mogli być bardziej precyzyjny w tej kwestii.
0
@MOLESTA "Jeśli chodzi o precedensy, chociaż istnieje stara i krótka uchwała z sezonu 2016/17, w której mecz został wyznaczony między dwoma ostatnimi kolejkami, z jednej strony okoliczności nie pokrywają się, a z drugiej strony wyrażamy nasze całkowicie sprzeczne kryteria z tym, co zostało rozstrzygnięte przy tamtej okazji"
Czyli:
1. Okoliczności było inne, to co napisałem w komentarzu wyżej. Mogła to być inna sytuacja, jedna z tych, którą opisałem wyżej.
2. Zarząd się zmienił i obecny nie popiera tamtego rozwiązania.
0
@MOLESTA Wytłumaczyłem w komentarzu powyżej w czym problem.
Nie wiem jak mocno pamiętasz sytuację z meczu Realu z Celtą Vigo w 2016/2017, zakładam, że w ogóle, tak jak ja. Może mieli już matematycznego mistrza, może Celta była 10 w tabeli i nie miała szans ani na spadek ani na awans, może wyjątkowa sytuacja miała miejsca 2-3 tygodnie wcześniej niż data meczu przełożonego i po prostu nie było innego terminu, żadnego. [Edit: Okej, z lutego na maj. Przeczytałem. i Real nie był mistrzem, dalej walczyli z Barceloną o tytuł do ostatniej kolejki]
Od zasady, że mecze 37 i 38 kolejki rozgrywane sa o tej samej porze są wyjątki. Jeśli grają dwie drużyny o nic (nie mogą spaść, awansować, wygrać mistrza) to ten mecz można zagrać o innej porze. Niestety na dziś (17.03) nie wiemy, która w tabeli będzie Osasuna ani która będzie Barcelona i jak układać się będą punkty. Więc nie można pominąć wszystkich dat poprzednich i liczyć, że gdy przyjdzie termin między 37 i 38 kolejką to będą grały ze sobą dwie drużyny o nic.
1
Wytłumaczę o co chodzi, bo tekst długi i chyba niektórzy nie wiedzą o co kaman (takie mam przeczucie po komentarzach, może się mylę)
Jeśli Barcelona awansuje w tych wszystkich rozgrywkach (co nie jest wykluczone) to według propozycji złożonej przez Osasunę gralibyśmy między 37 a 38 kolejką. A tak się od lat składa, że mecze obu tych kolejek rozgrywane są o tej samej porze (nie muszę tłumaczyć dlaczego?). A wynik spotkania Osasuna vs. Barcelona może wpływać zarówno na inne drużyny walczące o mistrzostwo oraz ewentualną walkę o europejskie puchary dla Osasuny i innych drużyn, które będą o pozycje premiowane walczyć.
W takiej sytuacji rozumiem postanowienie la ligi - nie można w nieskończoność przekładać, że może Barca odpadnia tu, może Barca odpadnie tu, bo jak nie odpadnie to pozostanie jedynie ten nie fair dla innych drużyn termin. I wiem, że nas jako kibiców to mało obchodzi, ale nie bez powodu ostatnie kolejki rozgrywane są o jednakowej porze.
Łatwiej chyba będzie poprosić kadry narodowe o puszczenie zawodników z przerw reprezentacyjnych po pierwszym spotkaniu (zakładając, że będą dwa). I wystarczy, że zgodzą się te kadry, które rozgrywają mecze bliżej daty meczu, bo Hiszpania gra ostatni 4 dni przed datą hipotycznego spotkania z Osasuną, więc spokojnie zawodnicy z HIszpanii będą gotowi.
12
@Faro " jak juz bylo po meczu"
Że wy się nigdy nie nauczycie, że mecz się nie kończy przed ostatnim gwizdkiem.
1
@lithotripter mi niestety nie wystarczy. Coś tam pamiętam ekonometrię, umiem w matmę, chcę link do obliczeń i zestawienie jednych z drugimi. Bez tego mogę się tylko opowiedzieć po stronie, z którą już UPRZEDNIO zgadzałem się. Albo przeciwko tej, do której już uprzednio byłem nastawiony negatywnie.
Dlatego wycofałem się z zainteresowania polityką. Ona nie jest skierowana do osób, która chcą sami zweryfikować informacje, którzy są w ogóle w stanie to uczynić. Ona jest skierowana do osób, którym wystarczy to, że ich się przekona.
Dobrej nocy :)
Prośba do innych komentujących - nie odpisujcie mi na mój post. Napisałem go w chwili, w której chciałem go napisać (nazwijcie to "chwilą słabości"), ale szczerze mówiąc nie mam ochoty dalej babrać się w tym temacie. Szkoda waszego czasu i mojego, do niczego nowego nie dojdziemy. Dobranoc wszystkim.
10
@macio_944 Jestem po ekonomii.
Wyliczenie wpływów po zmianie stawki opodatkowania nie jest NIGDY zero-jedynkowe. Każdemu ekonomiście wyjdzie inny wynik ponieważ zasada ceteris paribus po prostu się nie sprawdza w realnym świecie. Można służyć do formułowania pewnych modeli ekonomicznych ale nigdy nie korzystamy z niej, by wyliczyć konkretną wartość. Bo to nie będzie tak, że jeśli coś obniżamy/podwyższamy to tyle samo ludzi w takim samym stopniu będzie z danego dobra po obniżeniu/podwyżce korzystało. Wiele z tych rzeczy to szacunki, co prawda oparte m.in. na danych historycznych, ale nie są to wielkości absolutne. To są widełki i podawanie tych kwot bez widełek (i nawet podanie wartości środkowej) jest uproszczeniem godnym zajęć na studiach, ale nie dla realnej polityki.
Poza tym to pewnie fragment jakiegoś programu, ale ja dostałem ten tiktokowy short i w tym tiktokowym shorcie nie są wskazane metody wyliczenia oraz autorzy raportu. Nie oceniam uzyskanych danych liczbowych, oceniam tiktokowy short, który jest taki "piękny", taki "otwierający oczy". Nie jest, bo bez tych informacji jest bezwartościowy.
"Nie pamiętam". Ja też nie pamiętam wielu rzeczy, którymi żywo się interesuję i o których mam ponadprzeciętną wiedzę. I mówiąc żywo mam na myśli w wielogodzinnym wymiarze godzin, regularnie. Na pewno nie pamiętałem (gdy się tym zajmowałem w ramach moich kompetencji zawodowych) dokładnej kwoty wpływów np. z PITu do budżetu państwa. I lepiej powiedzieć, że się nie pamięta niż potem, żeby ktoś ci wypominał (w celach manipulacji. Tak to jest w mediach i w polityce) że "zmieniłeś zdanie" albo "kłamałeś". Podczas gdy po prostu nie chciałeś podać liczby, której nie byłeś pewny z pamięci. Zapamiętywanie wszystkich dużych liczb jest bez sensu, ważne że wiesz, gdzie je odszukać i w jaki sposób możesz je wykorzystać.
Nie jestem ani wyborcą Konfederacji ani fanem Mentzena, choć gościem wydaje mi się inteligentnym w tym, na czym się zna. Ma zdecydowanie większą więcej o ekonomii od pozostałych polityków, z którymi wchodzi w debaty - gdy jeszcze chciało mi się bawić w zainteresowanie polityką, oglądać jakieś wywiady czy debaty (dziś kompletnie się od polityki odciąłem, to totalna strata czasu bo masy i tak wybiorą za Ciebie) dało się zauważyć, jak jego rozmówcy pierdzielą farmazony, z kolei Mentzen dosłownie parafrazuje czystą wiedzą z podręczników i zajęć ekonomii. Specjalnie zaznaczyłem "parafrazuje", a nie powtarza - widać, że rozumiał, o czym mówi i odkąd zacząłem się interesować polityką żaden polityk z grona tych popularnych nie wypowiadał się o ekonomii na takim poziomie szczegółowości i merytorycznej poprawności.
Jeśli ktoś uważa, że ten tiktok coś obnażył, to jest bardzo podatny na manipulacje. Bo jestem przekonany, że zaczęło się pojawiać pewne zorganizowane działania anty-Mentzen od kiedy konkurencji zaświtało, że może podebrać sporą liczbę głosów. Liczba tego typu "tiktokowych prawd oświeconych" o Mentzenie zaczęła w ostatnich miesiącach wzrastać w zastraszającym tempie.
Nie zagłosuję na Mentzena. Uważam, że w Konfederacji szerzyło się - i nadal szerzy - antynaukowy bełkot spod znaku "chłopskiego rozumu, prostej prawdy i pozorów prawdopodobieństwa". Ale są tam mądrzy ludzie, i Mentzen w kwestii ekonomii, finansów, podatków jest z pewnością jednym z nich. Czy ich program jest realny do wprowadzenia? Myślę, że nie, ale to kolejne 10.000 znaków i nie mam motywacji, aby tyle wypisywać.
Nie mniej powyższe video oceniam jako zajebiście skuteczną zagrywkę polityczną. Nikt nie powie "sprawdzam sprawdzającego", bo ludzie są za głupi. Zgadzają się ze sprawdzającym, bo reprezentuje ich postawę wobec Mentzena. I nic nie rusza internetowej gawiedzi tak, jak słowa "nie pamiętam". Bo się źle kojarzy - z ludźmi z polityki, którym postawiono zarzuty i w sądzie zadaje im się pytania odnośnie konkretnych dat i osób, a ci chroniąc siebie odpowiadają "nie pamiętam". Tylko to zupełnie inna sytuacja, zupełnie normalna w świecie normalnych ludzi, tylko w internetowym ścieku nadaje się tym słowom jakiś apokaliptyczny wymiar.
0
@DiSBlaDE Jaki tekst? Źródło podane jest dopiero w treści. Musze wejść w artykuł i go przeczytać aby odnaleźć źródło. Nagłówki informują o newsie i w obecnych czasach spora część ludzi czerpie informacje właśnie z nagłówków. A potem to powtarza, bezrefleksyjnie, w takiej ilości, że przechodzi to niemal w fakt. Potem nawet zdarza się szanowanym przeze mnie dziennikarzom to podchwycić, ponieważ niekiedy ludzie mają problem aby sobie przypomnieć, skąd dowiedzieli się po raz pierwszym o danej plotce - czy była bezźródłowa, równie dobrze wyssana z palca, czy kryje się za nią konkretna osoba. Czy została w jakikolwiek sposób potwierdzona, czy nie.
I to też nie jest rozwiązanie ponieważ ja potem rozmawiam na tym forum z wami, dyskutuję i ktoś mi przedstawia jakąś ploteczkę jako prawdę objawioną, opiera na niej cały swój pogląd na człowieka/zjawisko i ciężko potem z kimś takim rozmawiać. Także na tego typu wybrakowanych, niepotwierdzonych informacjach cierpimy wszyscy. Bo tego potwierdzenia już po prostu nie poszukujemy.
0
@DiSBlaDE Ja osobiście zmieniłbym politykę publikowania newsów na stronie. A mianowicie nie wrzucał żadnego newsa, w którym znajdują się sformułowania "źródła zbliżone do zawodnika/klubu". Ja wiem, że dziennikarze chronią swoje źródła, ale ja chronię swój mózg przed fake newsami. Jeśli nie ma wyraźnie napisane kto jest źródłem, z imienia i nazwiska, to taka informacja nie ma większej wartości niż moja fantazja. Nie mogę jej w żadnym stopniu ocenić pod kątem prawdziwości, a więc traktuję ją jako nieistniejącą.
Pytanie które się niektórym nasuwa: w jaki sposób podanie imienia i nazwiska zmienia ten stopień oceny. Cóż, mianowicie w taki, że 1) cytowane źródło może informację zdementować. Jeśli nie ma źródła z imienia i nazwiska, źródło nie można zdementować informacji 2) nakłada większą odpowiedzialność na dziennikarzy, którzy musza się liczyć z konsekwencjami opublikowania nieprawdziwej informacji, która uderza w dobra klubu/zawodnika. Tym samym dwa razy się zastanowią, zanim postanowią uderzyć w sensacyjne tony. 3) podanie źródła informacji zachęci innych dziennikarzy do wysyłania próśb do źródła o komentarz, a więc prędzej uzyskamy potwierdzenie informacji niż gdy nie ma źródła wcale - wtedy bzdura po prostu rozpływa się w czasie.
Co roku czytaliśmy o powrocie Naymera do Barcelony i ani razu w tych newsach nie pojawiło się konkretne źródło tej informacji. Dlatego nie powinniśmy tego typu informacjom dawać tlenu. Możemy poczekać na newsy sprawdzone lub takie desygnowane czyimś nazwiskiem.
0
@Majkmajki https://www.uefa.com/news-media/news/0297-1d449595df1f-e4e8a42fabeb-1000--uefa-statement-on-var-decision-at-atletico-de-madrid-vs-re/" target="_blank" rel="nofollow">https://www.uefa.com/news-media/news/0297-1d449595df1f-e4e8a42fabeb-1000--uefa-statement-on-var-decision-at-atletico-de-madrid-vs-re/
Jeśli między 5 i 6 sekundą nagrania wygląda to na podskoczenie piłki, to z całym szacunkiem, nie ma na świecie technologii video, która przekonałaby Cię do jakiegokolwiek podwójnego kontaktu. Dosłownie nie mogliśmy otrzymać (nawet hipotetycznie) lepszej powtórki niż ta. Jeśli po niej nadal zostajemy przy swoim to jest znak, że dosłownie nic by nas nie przekonało. Piłka ucieka w bok, nie w górę.
Ja wiem, że piłka może podskoczyć. Ale znamienne wydaje mi się, że wątpliwości w tej chwili mają jedynie fani Barcelony i Atletico Madryt. Tak bardzo chcemy dostrzec tam błąd sędziego że przekonamy sami siebie, że nie widzimy tego co widać jak na dłoni w załączonej powtórce. Ja też kibicowałem Atleti z całych sił, ale cholera, chyba już wystarczy tego zaprzeczenia.
0
@Majkmajki "szczerze tam dotyku nie widać. "
Najpierw sobie myślę "no cóż, jak widać oczy nie wszystkich przetwarzają w takiej samej ilości klatek, z wiekiem to się zmienia", a potem czytam dalej:
"Raczej coś w rodzaju że piłka się poruszyła od nadepnięcia z impetem w murawę korkami wtedy murawa lekko się zniekształciła i poruszyło piłke..."
Cholera, okazało się, że na stronie mamy człowieka-teleskop :D dostrzegł odkształcenie murawy na filmie. A jeśli nie dostrzegłeś, to po w ogóle o tym wspominasz? Że mogło być, ale nie widzisz, ale przyjmiesz że było? Mózg rozwalony.