2

@FC1899Barca To niech marzą o przystąpieniu do SuperLigi w systemie spadków i awansów. Niech marzą o utrzymanie się w nich (dostaną sporą kasiorę na wejście co powoli im zrobić super transfery), a potem niech marzą o wysokich miejscach. Zmieniajmy marzenia, ja też nie marzę już by zostać stażakiem czy piłkarzem, dorosłem, marzenia się zmieniły. Teraz mam nowe.

Powstanie SuperLiga, powstaną nowe marzenia.

0

@CarloCule Jego wynik z tego sezonu we wszystkich rozgrywkach to 13 goli i 8 asyst. Owszem, był kontuzjowany, ale to także działa na jego niekorzyść w kontekście przyszłego transferu. Szczerze mówiąc obecnie nie oddałbym Dembele za Neymara choć sam byłem zwolennikiem jego sprzedaży to gdy Dembele jest w formie potrafi sporo namieszać i jest dużo młodszy.

0

@Djzordon no widzisz i te przedszkolaki grają teraz w ćwierćfinale LM. Tak czy siak daj znać jak Martin zacznie strzelać takie bramki z takimi zespołami.

0

@matt121 Wcale nie. Vinicius prawdopodobnie mówi o pensji, natomiast Andre Cury o kwocie transferu. To ma w sumie sens, Barcelona za Bartomeu oferowała przesadzone pensje.

0

@Djzordon Jak Martin zacznie dla nas strzelać 2 bramki z Liverpoolem to daj znać, chętnie włączę tv.

1

@Joe_Pesci "widziałeś tych ludzi pod respiratorami czy tylko to co w TV pokazują? ". Tak widziałem. Mój wujek zmarł pod respiratorem w marcu tego roku.

1

@BrzydkiAS o tak, Braithwaite za Messiego i jedziemy :P
Nie powinienen zostać zmieniony. Stali w tym deszczu przez 3 minuty gdy sędzia poprawiał sprzęt, przy tej temperaturze i takim siarczystym deszczu (również niezły wiatr) jest po prostu cholernie zimno, szczególnie gdy jesteś rozgrzany i różnica temperatur między Tobą a otoczeniem jest spora.

1

Z kolei osoby które mają na prawdę coś ciekawego do powiedzenia często odsuwają się od internetu bo wiedzą, że to jakoś nie dociera, a same środowisko jest toksyczne. Jesteś jedną z 2 osób której komentarze śledzę na tej stronie i nie wypowiadasz się zbyt często mimo że Twoje komentarze są na prawdę wnikliwe, nie sądzę, że czujesz wielką potrzebę pisania długich monologów opiniotwórczych.

Tak samo widzieliśmy ostatnio dosyć spory odpływ z La Rambli osób, którzy tworzyli na prawdę niezłe treści na tej stronie, merytoryczne treści. Z internetem się nie wygra. I ten exodus sprawia, że jeszcze bardziej te skrajnie idiotyczne opinie się jeszcze mocniej uwypuklają. W świecie "normalnych ludzi" panuje konsensus co do pozycji Ronaldo czy Messiego w światowym futbolu.

1

@AxelF Za czasów Ronaldinho internet raczkował i opinia obiegowa to była ta, które została rozpropagowana przez dorosłych ludzi, często ekspertów sportowych i tego co nasi znajomi z podwórka mówili w rozmowach (a osobiście nie miałem wśród nich żadnych idiotów, nikt nie śmiał powiedzieć że Ronaldinho nie jest wyjątkowy, zawsze panował konsensus odnośnie wielkich piłkarzy). Dzisiaj w dobie internetu wielu ludzi z niego korzystająca (tak na prawdę bardzo bardzo intensywnie) jest osobami o nikłej wiedzy i wykształceniu, często młodzi, głupi, zawistni (bo internet to takie środowisko hejtu, młodzi podłapują ten język, widzą jak idioci przekrzykują się w internecie że Messi to karzeł a Ronaldo pedzio i podchwytują ten język). To internet sprawił, że powszechna opinia obiegowa kojarzy się nam z opinią najgorzej wykształconych, zawistnych, smutnych ludzi, którzy nie potrafią docenić rywala. Te komentarze rzucają się w oczy bo są lajkowane przez ludzi o podobnym poziomie mentalnym i wiedzy o piłce nożnej.

Taka moja opinia, feel free to disagree.

0

@koksik2700 Nie ma sensu tego porównywać bo to nie jest Neymar sprzed 4 lat tylko Neymar dziś.

0

@lukaszbarca15 "Chyba jednak lepiej miec miliony i miec problemy niz nie miec kasy i tez miec problemy."

Lepiej też być zdrowym i mieć pieniędze, niż nie być zdrowym i też mieć pieniądze. Tak możesz zrobić z każdym pozytywnym bodżcem więc nie wiem po co to pisać.

Stan posiadania jest ważny ale w dużym stopniu nieistotny dla naszego samopoczucie. Często to ZMIANA stanu materialnego może polepszyć lub pogorszyć samopoczucie, nie samo posiadanie, ponieważ do niego się szybko przyzwyczajamy. Nie myślimy ciągle o tym, że "zarabiam 100 mln rocznie jakie to mnie czyni szczęśliwym". Nie. Pomyślisz tak, gdy podpiszesz nowy kontrakt na 130 mln "super!". I dalej przestajesz o tym myśleć. Tak samo ja nie myślę o swoich zarobkach, przynajmniej nie one sprawiają mi szczęście. Ale ucieszę się gdy zarobię w jakimś miesiącu większą kwotę niż w poprzednim. Problemy bogaczy są tak samo ludzkie jak nasze, są po prostu inne i w całości ograniczają się to potrzeb niematerialnych (a więc moim zdaniem - tych istotniejszych). Jak zdrowie, miłość, poczucie zrozumienia etc.

0

@Encore Wiesz, dla mnie byłoby przerąbane życie za 2000zł brutto, nie muszę stracić nóg bym był niezadowolony z życia i określił je jako ciężką egzystencję. Pytanie: co sprawia, że wartościujemy ten poziom nieszczęścia? A no właśnie nasz obecny poziom szczęścia, poziom osób, które nas otaczają. Moja matka ma niepełną emeryturę i płacą jej 800-parę złotych netto. Gdyby teraz się dowiedziała że będzie dostawać 2000zł byłaby najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. Ludzie zazdroszczą ludziom pensji rzędu 10.000zł (bardzo fajne pieniądze w końcu), w innej grupie pensja 10.000 może oznaczać klepanie biedy. Nie ma czegoś takiego jak obiektywna wartość szczęścia. Ten bez nóg może się czuć szczęśliwy a porównaniu z kimś w jeszcze gorszej sytuacji np. całkowitym paraliżu, bo może np. jeździć po świecie na wózku. Albo był kiedyś taki artykuł o ślepym chłopcu który pojechał na mecz na Camp Nou (chyba z Realem nie?). Ja nigdy nie byłem na Camp Nou a ten chłopczyk był, spełniał swoje marzenie pomimo niepełnosprawności.

Także mogę powiedzieć z pełną świadomością że Messi ma ciężko z tą presją, to musi być presja, której nie potrafimy sobie nawet wyobrazić. I zupełnie uzasadniona presja wpływająca na jego samopoczucie, które momentami może być takie same jak u kogoś biednego. Choćby weźmy za przykład Iniestę który zmagał się z depresją i ten stan odczuwa się zupełnie identycznie niezależnie od Twojego stanu konta czy innych dobór (nawet tych niematerialnych jak zdrowie, bliscy czy sława). I żal mi było Iniesty i nigdy nie powiem że bogacz z depresją nie ma ciężko, bo to paskudna choroba która niejednokrotnie prowadzi do samobójstwa.

0

@Encore Nie że on ma przerąbane tylko że ta sytuacja jest przerąbana dla niego.
Ile jeszcze lat będzie trzeba by ludzie zrozumieli, że pieniądze pieniędzmi ale gdy się ich ma pewien poziom to potem użyteczność krańcowa (satysfakcja z posiadania 1 jednostki więcej) maleje aż osiąga zero. Natomiast na prawdę nie wyobrażam sobie żyć ciągle zaczepianym przez obcych ludzi na każdym kroku. Gdy masz wszystko co materialne takie rzeczy jak brak prywatności są w subiektywnym odczucie NIESKOŃCZENIE bardziej dotkliwe i ważne. Szczęście jest subiektywne. Np. Twoje problemy rodzinne (załóżmy żona zdradza, dzieci przyjmują narkotyki, babcia umiera) możesz odczuwać podobnie jak milioner Messi który jest ciągle zaczepiany przez ludzi. I oczywiście to sytuacje bez porównania, ale nikt nie tłumaczy sobie szczęścia (nikt normalny), że "ale ten to ma gorzej, nie powinienem się czuć źle z tym co mam" bo szczęście tak nie działa. Dla kogoś szczytem nieszczęścia będzie że jego sytuacja materialna jest kiepska (starcza mu tylko na rachunki i jedzenie) i to jest straszne, ale z drugiej strony masz człowieka który stracił nogi i nie może chodzić i on sobie myśli "co Ty masz za problemy gościu. Masz nogi, możesz WSZYSTKO". I jest taki Messi co ma miliony ale nie ma życia prywatnego i komfortu psychicznego poza boiskiem. W próżni potrafimy łatwo uszeregować te 3 nieszczęścia względem siebie, ale w perspektywy każdego człowieka osobno uczucie jest bardzo zbliżone - smutek, frustracja.

2

@Janiama Życzę zdrowia koleś, dasz radę!

0

@Pawelsky Ja największy strach czułem przed Di Marią w jego prime time. Mówię o indywidualnych zawodnikach bo jeśli chodzi o drużynę to Bayern (i jak czas pokazał, słusznie).

0

@Qaz123 Kiedyś już to słyszałem.

3

Oczywiście, że raczej to się nie stanie, ale takie nastawienie jakie prezentuje De Jong jest bardzo istotne i potrzebne u piłkarza. Trzeba zawalczyć. 2017 rok mnie tego nauczył. Nie ważne, że zwykle cuda się nie zdarzają, ale jeden raz na milion - możliwe. PSG może mieć gorszy dzień, Messi może mieć najlepszy mecz w roku, Ter Stegen może wyjmować wszystko. Możliwe że sędzia albo VAR pomoże. Nigdy nie wiadomo.

Tak czy siak szkoda że to nie jest 3-1 po pierwszy meczu.

4

@Persyfl "Zawsze Mnie dziwili ludzie, którzy chcieli kościelnego ślubu z osobą niewierzącą. To takie otwarte niemal stwierdzenie, że cała ta wiara nie ma dla ciebie większego znaczenia" Ciekawy związek przyczyno-skutkowy, muszę przyznać. Sam bym go lepiej nie wymyślił. Szczególnie te wyjątkowo nowatorskie odkrycie, że ludzie potrafią pragnąć dwóch przeciwstawnych sobie rzeczy.
Szczerze mówiąc mnie by bardziej dziwiła osoba wierząca, która nie chce ze mną wziąć ślubu dlatego że jestem niewierzący i woli ze mną mieszkać bez ślubu (wbrew przykazaniom swojego kościoła). Ale co ja tam wiem...

Nie czuję żadnego nacisku społecznego. Nie obchodzi mnie żadna społeczność czy co rodzice sobie pomyślą, obchodzi mnie moja kobieta i tylko ona. I jestem w stanie zrobić dla niej coś, na czym jej zależy. Rzeczywiście, straszne, że nie jestem upartym osłem, który trzyma się swojego ateizmu jak tarczy i walczy z nieistniejącym bogiem i nie nawraca innych w komentarzach, że tego Boga nie ma. Taka miękka faja trochę ze mnie.

"Chłodny wierzący" - prosiłbym o definicje bo google dały mi tylko jeden wynik i to bez definicji.

Chyba nie rozumiesz pojęcia oportunizmu bo nie można stawiać znaku równości pomiędzy pójściem na kompromis, szacunkiem do przekonań innego człowieka a oportunizmem. Mój brak wiary się nie zmienia choćby o 1%. Wzięcie ślubu kościelnego ani mnie nie krzywdzi, ani nie wadzi. Jest typową tradycją jak wizyta u bliskich na święta, pogrzeb, ślub u znajomych. Tradycje chrześcijańskie przeniknęły do mojego życia świeckiego. Wow, niesamowity mechanizm. Może nobla dostanę za to odkrycie że takie rzeczy się dzieją?


1

@Bykunn Tylko jeszcze nadmienię że ja też nie byłem ministrantem, po prostu moi najlepszy kumple nimi byli i mnie zaprosili na tą halę :-)

1

@Bykunn Cóż, do ślubu jeszcze mi daleko. Więc jeśli już do niego dojdzie to zobaczymy czy z tym przysięganiem przed bogiem będzie jakiś problem. Bo na razie jest to dla mnie czysto abstrakcyjne zagadnienie.

Pozdrawiam i cieszę się że udało się nam kulturalnie porozmawiać ;-)

0

@Bykunn "Nie wyśmiewam Twoich poglądów. Zastanawia mnie tylko jak partnerka ma Ci potem w życiu ufać, skoro przed jak mniemam ważnym dla Niej Bogiem, będziesz kłamał o życiu i wychowywaniu dzieci w wierze?"

Moja partnerka wie o tym, że jestem ateistą i szanuje mój pogląd tak samo jak ja jej o wierze. Nigdy nie było i nigdy nie będzie między nami kłótni na tym tle. Udany związek opiera się na kompromisie.

"Moja partnerka rozumie to doskonale" Czyli jeśli chodzi o wychowanie dzieci to wychowacie/wychowujecie je w odstępstwie od kościoła tak? Hmm... Okej, jeśli to jej odpowiada to wasza sprawa :) Cieszę się że potraficie wypracować dziające porozumienie

1

@Bykunn Weźmiemy ślub i cywilny i kościelny. Nikt nie musi się do niczego uginać. Wspaniałe uczucie, nikt nie musi poczuć się niekomfortowo.
Chodziłem do kościoła przez 15 lat... wiekszość moich znajomych z dzieciństwa to ministranci (z którymi harataliśmy w piłkę nożną co piątek na hali wynajmowanej i opłacanej z osobistych pieniędzy księdza). Kościół nie jest miejscem które mnie straszy czy w którym czuję się niekomfortowo. Nie wierzę i tyle.

0

@Bykunn Nie obrażam się na emotki po prostu lubię jeśli mój rozmówca traktuje mnie poważnie. Możemy sobie pożartować, pośmiać się, ale jeśli rozmawiamy poważnie to chciałbym abyś Ty nie wyśmiewał moich poglądów a ja nie będę wyśmiewał Twoich.

3

@Bykunn Kościół to jest dla mnie budynek. Na ślubnym kobiercu nie będę myślał o Bogu, o sakramentach, o księdzu, a o tym, że obok mnie w ślubnej sukni stoi kobieta którą kocham i łączy nas SYMBOLICZNA przysięga małżeńska.
Ten ślub kościelni nie jest taki straszny. Na pogrzeby też chodzę, wiązankę ostatnio kładłem na grób wujka. A nie wierzę, że dokądś trafił. Można to pogodzić, to jest na prawdę łatwe.

Tradycja z wiarą są bardzo związane. I ja nie czuję się zagrożony przez kościół. Nie czuję potrzeby wypisywania się z niego, podarcia mojej książeczki od pierwszej komunii, palenia krzyży i wyrzucania biblii. Nie czuję jakiegoś obrzydzenia na myśl o staniu w garniturze przed ołtarzem ani nawet pójściu w towarzystwie z moją starszą już matką do kościoła ten jeden raz w roku na wielkanoc tylko po to by sprawić jej przyjemność. (tak, moją starszą matkę coś takiego ucieszy).

Moja partnerka nie musi rozumieć ponieważ nie będę jej odbierał tego ważnego dla niej sakramentu. Bo ją kocham. Liczy się dla mniej bardziej niż moje ateistyczne "Boga nie ma, nie pójdę do kościoła bo jestem upartym osłem i umrę za swoje przekonania". Co z tego? Ten symbol nie musi mieć dla mnie wymiaru religijnego. Gdy założę obrączkę na jej palec nie będę ślubował swojej wierności przed Bogiem ale przed nią. Czy to aż tak nieprawdopodobne?

2

@Bykunn Chciałbym Ci na koniec jeszcze coś poradzić. Traktuj swojego rozmówcę poważnie. Nie wyśmiewaj się z życia/poglądów innych ludzi tymi swoimi emotkami. Nie chciałbyś, aby ktoś traktował Twoje słowa w ten sposób.

4

@Bykunn Jasne, że tak. Jeśli moja partnerka będzie tego chciała. Jeśli nie, to oczywiście nie wezmę.

Fakt, że pochodzę z katolickiej rodziny pozwala mi spojrzeć na to z drugiej perspektywy. Tzn. wiem, ile dla kogoś znaczy wiara lub ślub kościelny i mój ateizm nie jest wart bycia upartym jełopem który mówi "nie pójdę z Tobą do kościoła bo nie". Spędzam z rodziną święta Bożego Narodzenia, chodzę na cmentarz, wezmę ślub kościelny z religijną partnerką. Nie jestem "z tych". Podejrzewam, że to bardzo częsta i normalna rzecz.

Chciałbym spytać jeszcze: przyznaj się, nie doczytałeś mojej wypowiedzi do końca prawda? Bo o ślubie cywilnym mówię dosłownie w następnym zdaniu. Ruszyłeś od razu do ciętej riposty, czy mam racje?


0

@Bykunn Moim zdaniem nie ma to żadnych formalnych skutków. Jestem z domu chrześcijańskiego, wyniosłem jakieś pozytywne wartości, poznałem wierzenia moich bliskich, co jest uważam plusem, że nie muszę się ich uczyć od zera. Mamy pewną wspólną bazę kulturową na podstawie wspólnie obchodzonych świąt katolickich.

Nie wierzę w Boga i żadna instytucja czy papierek nigdy nie narzucała mi abym uczynił inaczej (słowo NARZUCAĆ stawiam jak klucz). Byłem bierzmowany również. Też kompletnie to nie robi w moim życiu różnicy.

A widzę jeden plus: jeśli moja przyszła partnerka będzie chciała mieć ślub kościelny to będę miał podstawowe sakramenty. A nie musiałbym teraz lecieć do kościoła by się chrzcić i bierzmować (w rzeczy które nie wierzę). Sakrament małżeństwa można potraktować bardzo świecko, jako takie tradycyjne zawiązanie więzi, nie musi mieć w sobie podstawy religijnej. Wiem, że od tego jest ślub cywilny ale nie widzę problemu żeby w kościele przypieczętować mój związek, tak samo jak nie widzę problemu w tym, że odwiedzam zmarłych na cmentarzach.

15

@Comentateiro Daj spokój. Byłem chrzczony, chodziłem na religie, jestem niewierzący.

Poza tym wychowywanie się nie w wierze jest też pewnego rodzaju wyrobieniem sposobu myślenia, że wiara nie jest mi potrzebna. Jest taką samą indoktrynacją. Rodzice mają prawo wychować dziecko w wierze w jakiej chcą, jest to powszechne na całym świecie i nie stanowi żadnego problemu społecznego, bo jeśli nie zechcesz wierzyć, to i tak nie będziesz. Masz wybór religii a gdy jesteś gówniarz decyzje podejmują za Ciebie rodzice. Chcą Cię wychować w wierze, którą uważają za słuszną. Gdybym był wierzący również chciałbym wychować mojego syna w wierze w istotę, która można przyczynić się do jego zbawienia. To naturalne.

Btw: komuś z was na prawdę przeszkadza to że był kiedyś chrzczony? bo ja nie wyobrażam sobie sprawy, która byłaby mi bardziej obojętna.

1

@FDJ Spytaj Atletico, obecnego lidera La Liga czy choć przez 1 sekundę żałowali, że wzięli Suareza za darmo.

"Jak widać po meczu z Sevilla niepotrzebny Suarez jak się dobrze ułoży drużynę." Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Z resztą to zdanie jest prawdziwe nawet w kontekście Messiego (wygrywaliśmy z Realem i bez niego gdy siedział na ławce po kontuzji). A jednak chcesz budować druzynę w oparciu o niego.

1

@LuisSalvano Zaczeli agresywnie bo wiadomo, że Barcelona w pierwszych 10 minutach nabiera dopiero czucia piłki i popełniają dużo błędów w tym fragmencie gry. Później już grali na obronę wyniku z pojedynczymi zrywami "jak się uda to fajnie, jak nie to nie".

Trzeba przyznać, że słabo jednak zagrali. No i od 1:0 powinni jeszcze bardziej naciskać, zamknąć ten mecz tą jedną bramką a oni się cofnęli. Z drugiej strony Barcelona na prawdę fantastycznie doskakiwała do rywala w tym spotkaniu, nawet Messi angażował się w odbiory. I ostatecznie nie mieli tych sytuacji zbyt wiele. Barcelona nie pozostawił im zbyt wielu okazji.

Plan w dogrywce Sevilli był jednak utrzymać się przy 2:0 z uwagi na grę w osłabieniu. Nie udało się to więc zaczęli atakować, niestety (dla nich) bezskutecznie i byli mocno wykończeni. Przede wszystkim zawodnicy Sevilli grali słabo w przechwytach no i ich ustawienie było rzeczywiście nadzwyczaj głęboko cofnięte, jak nie Sevilla. A środek Barcy zagrał na prawdę świetnie, Pedri to będzie nad-piłkarz kiedyś (mam nadzieję).

Oj fajnie się to oglądała, wreszcie wygrana z silniejszym rywalem i to w jakim stylu! :)

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: