1

@Marusek Co do Widzewa to już zdążyłem się dawno do tego przyzwyczaić. Natomiast jeśli Legia spadnie to dla mnie będzie to niekończące się święto...

1

O jes! O jes! Pepito, jakże cie nie kochać!

1

Tak jes! Vamos Obywatele! Vamos!!!
Ps. Widzewa nie oglądam i na razie nie zamierzam...

0

Vamos "the Citizens"! czy jak tam to sie pisze bo ja chińskiego nie uznaju.
Vamos a ganar!!!

12

Zasłużone postacie argentyńskiego futbolu:

8 lutego 1959 r. urodził się Mauricio Macri, argentyński polityk, przedsiębiorca i działacz sportowy. Kiedy w 1995 r. Macri wygrywał wybory na prezesa Boca Juniors, klub ten pogrążony był w kryzysie finansowym. Z zawodu inżynier budownictwa, nowy prezes zarządzał wcześniej koncernem „Sevel”, mającym licencje na produkcje argentyńskich wersji fiatów i peugeotów. W 1991 r. został porwany przez skorumpowaną grupę policjantów, która przetrzymywała go przez 12 dni, do czasu aż jego rodzina zdecydowała się zapłacić okup. To właśnie w czasie uwięzienia Macri miał podjąć decyzje o wejściu do polityki a jego przygodę z Boca można uważać za sprawdzian umiejętności wyborczych i okazje do budowania zaplecza wśród mieszkańców Buenos Aires. Choć wydawałoby się że między kojarzonym z centroprawicą Macrim a wywodzącymi się głównie z klasy robotniczej kibicami Boca powinny istnieć fundamentalne różnice, plan się powiódł. W 20015 r. Macri został następcą Cristiny Kirchner na fotelu prezydenta Argentyny. Po raz pierwszy w dziejach Boca miała jasny biznesplan, pozwalający klubowi wyjść z długów. Wśród wprowadzonych przez Macriego innowacji była infolinia, zdecentralizowany system sprzedaży biletów i wydzielenie na stadionie przestrzeni gdzie korporacje mogły wynajmować loże dla swoich pracowników. Sukcesy pozaboiskowe nie miałyby jednak znaczenia bez zwycięstw na murawie. Macri szybko zdał sobie sprawę że jedynym sposobem na funkcjonowanie argentyńskiego klubu jest pogodzenie się z rolą wylęgarni talentów dla o wiele bogatszych zespołów z Europy. Pod jego rządami Boca postawiła więc na szkolenie młodzieży, rozwijała swoją akademię, wyszukiwała obiecujących juniorów z całego kraju i kupowała zawodników, których w przyszłości mogłaby odsprzedać z zyskiem. Rozkwit Buenos Aires nastąpił w okresie eksportu argentyńskich dóbr na Stary Kontynent. Macri odwołał się do tej tradycji, czyniąc z Boca Juniors wybieg dla piłkarzy myślących o wyjeździe do Europy. Sukcesy jakie przyniosła jego strategia są niekwestionowane. W ciągu 12 lat prezesury zarobił dla klubu 80 milionów funtów na transferach piłkarzy a zarazem mógł się cieszyć z 16 trofeów.

Rzecz jasna na wprowadzenie zmian potrzebował czasu. Gdy w lipcu 1998 roku Carlos Bianchi zostawał trenerem Boca, mijało 6 lat od chwili gdy drużyna pod Oscarem Tabarezem wygrywała Aperture. Krytycy Bianchiego mogliby wprawdzie twierdzić że(podobnie jak w Velez Sarsfield) odziedziczył zespół niemal w pełni uformowany, jednak choć rzeczywiście zawodnicy, których poprowadził do sukcesów, trenowali już w klubie, to potrafił wyciągnąć z nich więcej niż Bilardo i Veira, po części pewnie dlatego że nie miał do czynienia z zamieszaniem wokół Maradony. Nowy trener odsunął od składu Caniggie, który wkrótce zerwał kontrakt z klubem, pozbył się Diego Latorre mówiącego że szatnia Boca przypomina kabaret a także Nestora Fabbriego, Nolberto Solano i Sergio Castillo, po czym zbudował niewielki i lojalny skład, w czym tkwił jego zdaniem klucz do sukcesu. Nie znaczy to, rzecz jasna że wszystko szło jak z płatka. Napastnicy Martin Palermo i Barros Schelotto na przykład szczerze się nie znosili, z czym musiał sobie jakoś poradzić. ,,Zamkną się z nami w jednym pomieszczeniu i powiedział że wie, że się nie lubimy ale teraz to się musi zmienić bo zamierza wystawiać nas przez 19 kolejek w wyjściowej jedenastce”- opowiadał Schelotto. Boca nie przegrała w żadnej z tych 19 kolejek, zwyciężając 13 razy i remisując w sześciu meczach i w efekcie wygrywając Aperture z przewagą 9 punktów! Kiedy w końcu na 3 kolejki przed zamknięciem Clausury ulegli Independiente, seria meczów bez porażki wydłużyła się do 40-tu. W ten sam weekend przegrało zresztą również River, co oznaczało że mistrzostwo kraju pozostaje w rękach Boca. W defensywie zespół Bianchiego grał uważnie i twardo. W tamtym sezonie tracili mniej niż gola na mecz, zarówno w trakcie Apertury, jak i Clausury, za to w ofensywie zachwycał przede wszystkim dzięki cudownej kreatywności Juana Romana Riquelme. Był to zaledwie 20-letni wiecznie zamyślony, sprawiający wrażenie niemal nieobecnego wizjoner a zarazem piłkarz, dzięki któremu(jak powiedział Jorge Valdano) ,,futbol nigdy nie zostanie zapomniany. Piłkarz jakby żywcem przeniesiony z czasów gdy życie było wolniejsze niż dzisiaj a my wynosiliśmy krzesła na ulice i robiliśmy z nich bramki podczas meczów z sąsiadami”. Jak przystało na zawodnika z innej epoki, Riquelme przypominał raczej kogoś pogrążonego w żałobie i z niechęcią wykonywującego normalne czynności życiowe. Brakowało mu szybkości, nie potrafił raptownie przyśpieszyć w stylu, który niegdyś charakteryzował Maradone a później Messiego i wydawał się niemal rozkoszować wolnym tempem. Był mistrzem ,,la pausa”, najwspanialszym interpretatorem owej sztuki nagłego wyciszenia od czasów Ricardo Bochiniego. Co czyniło go jeszcze bardziej atrakcyjnym, wydawało się że jest jej ostatnim wykonawcą…

@Szalik
@Sysia11
@shaun
@Safrani
@patataj
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10

15

„M.S.N.” porządziło na „San Mames”:

8 lutego 2015 r. FC Barcelona pokonała na wyjeździe Athletic Bilbao 2:5 w 22 kolejce Primera Division. Barça miała znakomitą okazję, by zmniejszyć stratę do lidera ligi i nie zmarnowała jej. Pomimo intensywności gry Athleticu, Blaugrana pokazała, jak dobrze naoliwiona jest ich maszyna. Z Xavim, który ponownie prezentował wyjątkowo wysoki poziom, i z „trzema tenorami”, a zwłaszcza Messim, idealnie zgranymi i zjednoczonymi w niszczycielskim trio ofensywnym, Barça była nie do zatrzymania. Podopieczni Luisa Enrique bez trudu objęli prowadzenie na San Mamés, stadionie spragnionym heroicznego występu i liczącym na barki Aduriza, który w poniedziałek będzie mógł pochwalić się zwycięstwem. Jednak napastnik Athleticu, ich najaktywniejszy zawodnik, został powstrzymany przez Bravo w pierwszych próbach, na chwilę przed tym, jak Barça postanowiła zaprezentować piłkarskie mistrzostwo. Katalońska drużyna znalazła sposób na zdobycie bramki po kwadransie gry, kiedy Messi wykonał bezpośredni rzut wolny, piłka po uderzeniu w mur oszukała Iraizoza i wpadła do siatki, ustalając wynik na 0-1. Barcelona prowadziła, ale mecz nadal był zacięty po obu stronach boiska. Iraizoz i Bravo robili wszystko, co mogli, by utrzymać wynik 0:1, który ostatecznie zniknął z upływem minut. Prawie miesiąc po swojej ostatniej bramce Luis Suárez ponownie trafił do siatki po tym, jak Iraizoz popisał się niesamowitą interwencją. W 25. minucie w końcu pokonał bramkarza Athleticu potężnym strzałem zza pola karnego. Athletic Bilbao nie odpuszczał, trafiając w słupek za sprawą Aduriza i ostatecznie zmniejszając stratę po przerwie dzięki dobitce Mikela Rico po strzale samego Aduriza. San Mamés wybuchło a Athletic ruszył do przodu w poszukiwaniu wyrównania, ale udało mu się stworzyć szansę dopiero, gdy ich napastnik upadł w polu karnym po faulu Alvesa. Mateu Lahoz mądrze pozwolił na kontynuowanie gry a Barça natychmiast uwolniła swój potencjał. Odzyskała piłkę i ruszyła do ataku. Brutalna akcja przywróciła dwubramkową stratę po tym, jak ostatni strzał Messiego odbił się od De Marcosa. Dwie minuty później, w spektakularnej akcji zespołowej, padł czwarty gol. Messi rozpoczął grę na własnej połowie, podał do Rakiticia, który ruszył do przodu i oddał piłkę Argentyńczykowi. Messi następnie zszedł do środka, na lewą stronę, gdzie po tym, jak Xavi wybiegł, Neymar wykończył akcję. Fantastycznie.

Barça świetnie się bawiła i całkowicie zdominowała mecz, którego Athletic Bilbao nie poddał się bez walki, nie poddając się po golu Aduriza, potężnym strzałem na bliższy słupek. Błąd Bravo nie miał większych konsekwencji, ponieważ jego drużyna grała wyjątkowo dobrze. Chociaż Neymar zmarnował wiele okazji, Blaugrana ponownie trafiła do siatki za sprawą Pedro, po jednej z tych magicznych chwil Messiego, które wprawiają rywali w osłupienie. Wynik 2-5 zakończył wspaniały mecz Blaugrany, która wciąż traci jeden punkt do Realu Madryt, lecz nastroje są diametralnie różne od tych, jakie panują w przypadku jej największego rywala. Do meczu pozostawał zaledwie miesiąc a odbędzie się „klasyk”, który może zadecydować o losach ligi.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

3

@Gary Aha, no to mnie pocieszyliście :)
A tyle dobrego zrobił z Messim, echhhh...

2

@Gary Nie no! Jakżeście mogli zapomnieć o moim kochanym murzynku Samuelu!???

14

Duma Katalonii na szóstke!

8 lutego 1953 r. FC Barcelona rozgromiła na ,,Camp de Les Corts” Atletico Madryt 6:1 w 19 kolejce Primera Division. ,,Karetą” w tym meczu popisał się niejaki Tomás Hernández Murillo, zwany Moreno. Jednocześnie zanotował klasycznego hattricka w drugiej połowie spotkania(67, 77 oraz 82 minuta). Pozostałe gole zdobyli genialni napastnicy: Cesar Rodriguez oraz Estanislao Basora. Po 19-tej kolejce Blaugrana zajmowała 4 pozycje z 23 punktami, ze stratą 4 punktów do prowadzącego Espanyolu.

@Szalik
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary

14

Feliz cumpleaños panie Christo!

Dokładnie 60 lat temu urodził się Christo Stoiczkow, bułgarski napastnik, którego wszyscy cules bardzo dobrze znają. Bułgara przyuważył w meczu Barçy z CSKA Sofia w ramach Pucharu Zdobywców Pucharów i ściągnął do klubu Johan Cruyff. Na Camp Nou trafił w 1990 r. i z miejsca stał się gwiazdą drużyny a także ulubieńcem cules. Szybko przekonano się także o tym, jak krewki jest to piłkarz, nie bez powodu nazywany ,,Vulgar Bulgar”. Jego współpraca z Cruyffem stawała się coraz trudniejsza i w efekcie w 1995 r. Stoiczkow został sprzedany do Parmy. Jednak wraz z odejściem Cruyffa, powrócił do Barcelony, gdzie jednak pełnił drugoplanowe role i ostatecznie na dobre odszedł w 1998 r. Stoiczkow jest niechlubnym rekordzistą w ilości czerwonych kartek otrzymanych przez piłkarza Blaugrany a mianowicie 11. W barwach Dumy Katalonii rozegrał 336 spotkań strzelając w nich 162 gole. Zdobył 5 mistrzostw Hiszpanii, 2 puchary Hiszpanii, Puchar Europy Mistrzów Klubowych, Puchar Zdobywców Pucharów, 2 Superpuchary Europy oraz 4 Superpuchary Hiszpanii.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

16

Ile Złotych Piłek zdobyliby Pelé i Maradona?

Złota Piłka to nagroda przyznawana przez magazyn „France Football” najlepszemu europejskiemu piłkarzowi od 1956 roku. Jednak w 1995 roku czasopismo postanowiło poszerzyć zakres swojej działalności i zaczęło nagradzać najlepszego piłkarza świata. Mając to na uwadze, ile Złotych Piłek zdobyłyby takie gwiazdy jak Pelé czy Maradona? Sam magazyn przeprowadził niedawno symulację, w której „zmodyfikował” aż 12 nagród. Najbardziej uderzającym wynikiem jest to, że Brazylijczyk Pelé, uważany przez wielu za najlepszego piłkarza wszech czasów, miałby aż 7 Złotych Piłek. Skupiając się na innej wielkiej legendzie futbolu, Diego Armando Maradonie, francuski dziennik stwierdza, że „El Pelusa” zasłużyłby na dwa trofea. To z 1986 roku, bez wątpienia, należało do niego po znakomitym występie na Mistrzostwach Świata w Meksyku, gdzie poprowadził reprezentację Argentyny do tytułu. Drugie, w 1990 roku, było finalistą Mistrzostw Świata we Włoszech i zdobył swoje drugie „Scudetto” z Napoli. Inne wielkie gwiazdy, które nie otrzymały Złotej Piłki a które zdaniem „France Football” na nią zasługiwały, to Garrincha, Kempes i Romario. Garrincha z pewnością zdobyłby ją w 1962 roku, będąc najlepszym piłkarzem Brazylii podczas zwycięskiego Pucharu Świata w Chile. Tymczasem Argentyńczyk Mario Alberto Kempes został wybrany Piłkarzem Roku w 1978 roku, podobnie jak Romario w 1994 roku. Kevin Keegan i Christo Stoiczkow zatem nie otrzymaliby nagrody. Oto 12 zmian, które według „France Football” powinny zostać wprowadzone:

1958: Pelé zamiast Kopy.

1959: Pele zamiast Di Stéfano.

1960: Pelé zamiast Luisa Suáreza.

1961: Pelé zamiast Sívoriego.

1962: Garrincha zamiast Masopusta.

1963: Pelé zamiast Lwa Jaszyna.

1964: Pelé zamiast Denisa Law.

1970: Pelé zamiast Mullera.

1978: Kempes autorstwa Keegana.

1986: Maradona w wykonaniu Biełanowa.

1990: Maradona zamiast Matthäusa.

1994: Romario zamiast Stoiczkowa.



Oczywiście, francuskie wydawnictwo z przyjemnością przyznało honorowe Złote Piłki zarówno Pelému, jak i Maradonie. W ten sposób obaj zostali uznani za jednych z najwybitniejszych piłkarzy w historii. W każdym razie piłkarze z największą liczbą Złotych Piłek są tacy, jacy są, bo ani Pelé, ani Maradona nie mogli ich oficjalnie odebrać za swoich czasów. Oto ranking piłkarzy, którzy otrzymali tę prestiżową nagrodę najwięcej razy:



Lionel Messi, Argentyna, 8

Cristiano Ronaldo, Portugalia, 5

Johan Cruyff, Holandia, 3

Marco Van Basten, Holandia, 3

Michel Platini, Francja, 3

Franz Beckenbauer, Niemcy, 2

Rummenigge, Niemcy, 2

Ronaldo Nazário, Brazylia, 2



@Szalik
@Sysia11
@shaun
@Safrani
@patataj
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10

0

Bravissimo Brentford! Sprawiedliwości stało się zadość za niepodyktowanie rzutu karnego dla Brentford w pierwszej połowie.

0

Vamos Brentford!
Vamos a ganar!

0

@Lionel_Messi10 Wiesz co, nie obraź sie ale ja aż takim desperatem to nie jestem żeby wstawać na mecz towarzyski o pierwszej w nocy, pomimo że jutro nie musze iść do roboty. No ale cóż, każdy z nas jest inny i ma własną wole do podejmowania decyzji...
Tak czy inaczej miłego oglądania :)

0

@Lionel_Messi10 No i ty na ten towarzyski mecz będziesz specjalnie wstawał o 1.00 w nocy żeby go obejrzeć?

0

@Bocheno1 Jak to nie ma ludzi? A niby kto?

1

@Lionel_Messi10 No ale z tą ekwadorską Barcelona to chyba tylko towarzyski jest mecz?

0

Nie no ludzie! Przecież w mecze Newcastle-Brentford powinien zostać podyktowany rzut karny dla Brentfordu! Tripier ewidentnie pociagał przeciwnika za koszulke...!

14

Jeden z lepszych bramkarzy w historii futbolu:

Michel Preud'Homme był jednym z tych bramkarzy, których dzieciaki z lat 80-tych i 90-tych wspominają z rozrzewnieniem. Belg był jednym z najlepszych bramkarzy na świecie a w pewnym momencie był nawet najlepszy. Urodzony 24 stycznia 1959 roku w Ougrée w Belgii, miał długą karierę, która doprowadziła go do przejścia na emeryturę w wieku 40 lat w 1999 roku. Pamiętacie go z Mistrzostw Świata w USA w 1994 roku, gdzie był najlepszym bramkarzem turnieju? Niezależnie od tego, czy odpowiedź brzmi tak, czy nie, czytajcie dalej. Będziemy wspominać jednego z najlepszych bramkarzy w historii piłki nożnej. Już od wczesnych lat gry w Standardzie Liège, gdzie zadebiutował w 1977 roku, Preud'homme wykazywał się wyjątkowym talentem w obronie. W trakcie gry w Standardzie pomógł drużynie zdobyć dwa tytuły mistrzowskie Belgii i Puchar Belgii, szybko stając się jednym z najlepszych bramkarzy swojego pokolenia. W 1986 roku przeniósł się do KV Mechelen, gdzie kontynuował sukcesy. To właśnie tam Preud'homme osiągnął szczyt europejskiej piłki nożnej, prowadząc drużynę Mechelen do zwycięstwa w Pucharze Zdobywców Pucharów w 1988 roku i Superpucharze Europy w tym samym roku. Jego umiejętność spektakularnych obron i przywództwo na boisku uczyniły go idolem kibiców. Ostatni etap swojej kariery piłkarskiej spędził w portugalskiej Benfice, od 1994 roku aż do przejścia na emeryturę w 1999 roku. Nawet w późniejszych latach swojej kariery zawodowej Preud'Homme nadal pokazywał swoją jakość i był uznawany za jednego z najlepszych bramkarzy na świecie. Po zakończeniu kariery piłkarskiej rozpoczął karierę w branży piłkarskiej, pracując zarówno w biurach jako dyrektor sportowy, jak i jako trener. Zajmował się zarządzaniem takimi drużynami, jak Standard Liège, Twente i Bruges. Preud'homme zadebiutował w reprezentacji Belgii w 1979 roku, rozpoczynając karierę, w której rozegrał łącznie 58 meczów w barwach swojego kraju. W czasie gry w reprezentacji brał udział w kilku ważnych turniejach, jednak z powodu pewnego niejasnego incydentu, uznanie na arenie międzynarodowej zyskał dopiero po trzydziestce. Mistrzostwa Świata we Włoszech w 1990 roku, gdzie odegrał kluczową rolę w doprowadzeniu reprezentacji do 1/8 finału, były jego pierwszym dużym turniejem w barwach Belgii. Szczyt jego międzynarodowej kariery przypadł na Mistrzostwa Świata w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych. Belgia ponownie dotarła do 1/8 finału ale to Preud'homme skradł show. Jego występy na bramce były po prostu spektakularne a jego umiejętność dokonywania niemożliwych obron przyniosła mu Puchar Lwa Jaszyna dla najlepszego bramkarza Mistrzostw Świata USA w 1994 roku . To wyróżnienie, w wieku 35 lat i z 17-letnim stażem, ugruntowało jego pozycję jednego z najlepszych bramkarzy na świecie tamtych czasów.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, jego pierwszy duży turniej z reprezentacją Belgii miał miejsce, gdy miał już 31 lat. Było to spowodowane poważnym niepowodzeniem w karierze. Choć jego kariera międzynarodowa nie była zła, z pewnością mogła być o wiele lepsza. Jego występy w bramce Belgii mogłyby być o wiele bardziej imponujące, gdyby nie zamieszany w skandal związany z ustawianiem meczów i łapówkarstwem na początku lat 90-tych. W rezultacie nie mógł wziąć udziału w Mistrzostwach Europy w 1984 roku i Mistrzostwach Świata w 1986 roku w Meksyku, gdzie Belgia dotarła do półfinału, pokonując Hiszpanię. Oznaczało to, że nie mógł zadebiutować w reprezentacji Belgii w ważnym turnieju aż do Mistrzostw Świata we Włoszech w 1990 roku, gdzie zastąpił inną legendę belgijskiego bramkarza, Jean-Marie Plaffa. Michael Preud'Homme nigdy nie chciał rozpamiętywać tego incydentu, który zatrzymał jego karierę aż do trzydziestki, kiedy to w końcu nabrała rozpędu. Szkoda, ale nie umniejsza to jego statusu jednego z najlepszych bramkarzy w historii.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

1

@Laminedependencia Ano faktycznie! Przypomniał mi się Robert "Bobby" Charlton...

0

@Laminedependencia No można tak powiedzieć :) A to na Roberta niby mówią Bobek?

6

Robert Lewandowski w meczu z Majorką strzelił 10 gola w La Liga ale też jednocześnie strzelił 423 gola na poziomie pierwszoligowym, czym zrównał się z legendarnym snajperem Stjepanem Bobkiem. Obaj zajmują 5 miejsce w tej klasyfikacji.

0

@Arkon Aha, no tak coś troche podejrzewałem. Nie mam pojęcia czy Totti nadaje sie na takie funkcje ale co do Messiego, to mam wrażenie że on jednak do takich funkcji się nie nadaje. Już chyba prędzej na trenera młodzików...

6

Panie Cristiano Romero cożeś pan najlepszego narobił? Broń Boże takiego wejścia w reprezentacji na tegorocznych Mistrzostwach Świata......!

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?