FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
14
Zapomniane legendy polskiego futbolu:
16 lutego 1931 r. w Bobrku urodził się Edmund Kowal. Z piłką potrafił zrobić niemal wszystko. Był genialnym dryblerem, czarował w Krakowie, w Warszawie i w Zabrzu. W każdym z tych miast zapisał się w pamięci miejscowych kibiców. Jako młody chłopak grał od rana do wieczora, często sam przeciwko kilku młodszym chłopcom. Długo nie chciał zapisać się do żadnego klubu. W końcu jednak w 1946 r. dzięki namowom Józefa Wieczorka i Marcelego Strzykalskiego dołączył do drużyny KS Odra przy Hucie Julia w rodzinnym Bobrku. Miał braki w przygotowaniu motorycznym, nie imponował szybkością, a do tego dość dziwnie i nienaturalnie biegał na całych stopach. Wszystko to nadrabiał jednak swoją znakomitą techniką. Jesienią 1952 r. przeniósł się do Krakowa i został zawodnikiem OWKS. W 1953 r. wystąpił w 21 meczach i siedem razy wpisywał się listę strzelców. Z zespołem zajął drugie miejsce w rozgrywkach i już od kolejnego sezonu najlepsi zawodnicy drużyny trafili do Legii. ZW Warszawie spędził trzy sezony. Rozegrał 58 meczów i 14 razy pokonywał bramkarzy rywali. Dwukrotnie z kolegami z zespołu sięgał po dublet (1955 i 1956). Później razem ze swoim przyjacielem Ernestem Pohlem przeszedł do Górnika, gdzie już w pierwszym sezonie poprowadzili swój nowy klub do mistrzostwa. Gracz wybitnie utalentowany i znakomicie wyszkolony technicznie. Na boisku bardzo często szukał nieszablonowych rozwiązań. W 1959 r. zdobył swój drugi tytuł mistrza kraju. Miał problemy z alkoholem i był za to zawieszany. Jednak dla wielu kolegów z boiska był najwybitniejszym piłkarzem swoich czasów.
,,To był największy talent, jaki widziałem w życiu. Prawdziwy artysta piłki. Kiedy pierwszy raz pojechałem z Górnikiem na obóz, zaszokował mnie tymi swoimi dryblingami. Na treningach wiele razy próbowałem odebrać mu piłkę, udawało mi się to bardzo rzadko. Do dziś pamiętam ten jego niecodzienny zwód. Zawsze robił nogą charakterystyczny „krzyżyk” nad piłką, wszyscy się na to nabierali. Jeździł z tą piłką we wszystkie strony, to było niewiarygodne” – opowiadał o nim z kolei Jan Kowalski. W reprezentacji rozegrał tylko osiem spotkań i strzelił jednego gola w meczu z Finlandią w 1956 r. Nie potrafiono odpowiednio wykorzystać jego wspaniałych umiejętności i ustawiano go inaczej niż w klubie. Zmarł śmiercią tragiczną. W 1960 r. podczas świąt Wielkiejnocy, wybrał się w odwiedziny do kolegi. Po drodze zauważył tramwaj i chciał wskoczyć do pędzącego wagonu. Niestety poślizgnął się na resztkach zlodowaciałego śniegu i przewracając się, wpadł pod koła tramwaju. Za pazuchą miał butelkę wódki, która rozbijając się dotkliwie go poraniła. Jedyną dla niego szansą była natychmiastowa dializa. W Warszawie odmówiono pomocy, więc wysłano go do Poznania. Niestety było już za późno. W Reprezentacji rozegrał 8 meczów, strzelając jednego gola.
@Szalik
@Safrani
@shaun
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kapitan hawk
13
@FCBparasiempre
16 lutego 1964 r. w Salvadorze urodził się José Roberto Gama de Oliveira, znany bliżej jako Bebeto, napatnik; mistrz świata z roku 1994 i wicemistrz z roku 1998, najlepszy piłkarz Ameryki Południowej z roku 1989. Brązowy medalista olimpijski na igrzyskach w Seulu oraz w Atlancie. Słynna „Kołyska” Bebeto z Mundialu w USA weszła na stałe do kanonu „cieszynek”. Choć, jak zauważył kiedyś komentator TVP Jacek Laskowski, z niejednej z takich kołysek dzieci rychło by wypadły, to w ten sposób obwieszczono na całym świecie już tysiące narodzin potomków piłkarzy. Debiut w pierwszej drużynie Vitorii zaliczył w 1982 roku. W swojej rodzinnej miejscowości nie spędził jednak zbyt dużo czasu. Po roku gry w Vitorii trafił do Flamengo, prawdopodobnie najpopularniejszego klubu w całej Ameryce Południowej. Z zespołu właśnie odszedł Zico a wkrótce potem Leovegildo Lins da Gama Júnior. Były to dwie niezwykle ważne postacie drużyny, która zdobyła właśnie mistrzostwo Brazylii. Pierwszy sezon Bebeto w nowym klubie nie był jednak udany. „Fla” nie obroniło mistrzostwa, a w finale rozgrywek spotkali się dwaj wielcy rywale czerwono-czarnych, Vasco i Fluminese, które ostatecznie wygrało. Rozczarowanie sportowymi wynikami pozostało jednak w cieniu tragedii, do jakiej doszło w grudniu 1984 roku. W katastrofie lotniczej zginęli wówczas Nilton, brat piłkarza a zarazem pilot samolotu oraz Cláudio Figueiredo Diz, kolega z zespołu. Bebeto zdołał otrząsnąć się po tej tragedii i stał się niezwykle silnym punktem zespołu Flamengo. W koszulce Rubro-Negro Bebeto występował aż do 1989 roku. Według różnych źródeł rozegrał ponad 280 meczów i strzelił ok. 150 goli. W czasie gry dla „Fla” trafił najpierw do młodzieżowej, a później dorosłej reprezentacji. Jeszcze w 1983 roku wygrał z reprezentacją do lat 20. Mistrzostwo świata. W 1985 przyszedł czas na debiut w kadrze seniorów. Na Mundial do Meksyku nie udało mu się jednak pojechać. Pewnym przełomem w jego reprezentacyjnej karierze były Igrzyska Olimpijskie w Seulu w 1988 roku. Podczas turnieju stworzył świetny duet z Romario. To właśnie ich gole pozwoliły Canarinhos dostać się do finału, gdzie jednak lepszy okazał się ZSRR. Prawdziwym popisem Bebeto była jednak Copa America 1989. Turniej rozgrywany był w dość dziwnym formacie – najpierw dwie 5-drużynowe grupy, a później 4-zespołowa grupa finałowa. W tej ostatniej fazie Brazylijczycy wygrali z Argentyną 2:0, Paragwajem 3:0 i Urugwajem 1:0 i zdobyli złoto, a sam Bebeto został z sześcioma golami na koncie królem strzelców turnieju. Wtedy był już piłkarzem Vasco da Gama.
Przejście do lokalnego rywala wywołało sporo kontrowersji. Bebeto nie przejmując się tym specjalnie, zaczął z wysokiego „C” – Vasco w 1989 roku zdobyło po raz drugi w swojej historii mistrzostwo Brazylii. Sukcesy reprezentacyjne i klubowe przełożyły się również na indywidualne laury – na koniec roku Bebeto otrzymał prestiżową nagrodę dla najlepszego piłkarza Ameryki Południowej. Kolejny rok nie był już tak udany, choć wiele wskazywało na to, że może być inaczej. Bebeto znalazł się w kadrze na Mundial, który w 1990 roku odbywał się na włoskich boiskach. Selekcjonerem był wówczas Sebastião Lazaroni, który hołdował dość osobliwej zasadzie – podzielił swoich napastników na pary: Careca miał występować z Mullerem, a Bebeto z Romario. Ten ostatni przyjechał na zgrupowanie z urazem, a sam Bebeto również doznał kontuzji przed meczem z Kostaryką. W ataku grali Careca i Muller, a Brazylia odpadła już w 1/8 po porażce z Argentyną 0:1. Nie minęły nawet dwa miesiące od zakończenia mistrzostw świata, gdy wznowiono rozgrywki Copa Libertadores. Vasco miało zapewniony udział w tych rozgrywkach jako mistrz Brazylii z poprzedniego sezonu. W 1/8 brazylijski klub wyeliminował chilijskie Colo-Colo, ale w ćwierćfinale lepsze okazało się kolumbijskie Atlético Nacional. W 1992 roku Bebeto okazał się najlepszym strzelcem całej ligi i choć tym razem Vasco nie zdobyło trofeum, to dla José Roberto Gamy de Oliveiry tytuł króla strzelców stał się szansą na przenosiny do Europy.
Trafił do Deportivo La Coruna. Klub ten w sezonie 1991/1992 cudem uratował się przed spadkiem, ale już w nowej kampanii (przede wszystkim dzięki Bebeto) stał się czołową drużyną La Liga. Pierwszy sezon na De Riazior był dla brazylijskiego napastnika rewelacyjny. Trzecie miejsce w tabeli i tytuł króla strzelców z 29 golami na koncie. W pokonanym polu zostali m.in. Ivan Zamorano i Christo Stoiczkov. W kolejnych rozgrywkach Bebeto strzelił „tylko” 16 goli, ale „Depor” bliskie było zdobycia pierwszego w swej historii mistrzostwa Hiszpanii. W ostatniej minucie ostatniego meczu sezonu wystarczyło wykorzystać rzut karny. Etatowym wykonawcą jedenastek było do tej pory Bebeto. Tym razem oddał piłkę Jugosłowianinowi Miroslavowi Đukićowi, który jednak nie zdołał umieścić piłki w siatce. Mecz z Valencią zakończył się wynikiem 0:0. Deportivo i Barcelona zakończyła sezon z równą liczbą punktów, ale klub z Katalonii miał lepszą różnicę bramek. Tytuł trafił na Camp Nou. Po latach w wywiadzie dla magazynu ,,FourFourTwo” Bebeto wspominał tamtą sytuację: „Nnie chciałem uderzać, bo miałem 4 cm przerwę w mięśniu przywodziciela, nie trenowałem na pełnych obrotach przez 4 tygodnie a Dukič zawsze trafiał rzuty karne, nawet na treningu nie chybił ani jednego. Pozwoliłem mu strzelać. Potem przepraszał mnie za to. Wtedy, powiedział: »Jest ok., pozwól mi strzelać « Tego dnia boisko było bardzo błotniste. Może gdybym to ja strzelał? Może zmyliłbym bramkarza i posłałbym piłkę wysoko w środek bramki? Dukič przepraszał później wszystkich. Niestety przez gorszy bilans goli przegraliśmy mistrzostwo z FC Barceloną”. To bolesne niepowodzenie, Bebeto w pełni zrekompensował sobie występem na Mundialu w USA, o którym była już tu mowa. Kolejny sezon w Hiszpanii to kolejne wicemistrzostwo, tym razem za Realem Madryt. Następna kampania (1995/1996) była ostatnią w barwach galicyjskiego klubu. Bebeto zdobył 25 goli, co było zupełnie dobrym wynikiem, a zespół z La Corunii zajął dopiero 9. Miejsce. Bebeto nieco niespodziewanie postanowił wrócić do Flamengo. Niestety, nie wszyscy przywitali go ciepło, pamiętając, że swego czasu przeszedł do Vasco da Gama.
Dalsza kariera klubowa niestety nie przyniosła sympatycznemu napastnikowi zbyt wielkich sukcesów. Sevilla, powrót do Vitorii, Cruzeiro, Botafogo, meksykański Toros Neza, japońska Kashima Antlers, kolejny pobyt w Vitorii, powrót do Vasco i nieudana przygoda z saudyjskim Al-Ittihad – te wszystkie kluby Bebeto zdążył zwiedzić w ciągu ostatnich 6 lat swojej kariery. Zawodowe granie w piłkę zakończył w 2002 roku. O ile ostatnie lata na niwie klubowej były raczej niesatysfakcjonujące, to w reprezentacji wciąż było miejsce dla pochodzącego z Salvadoru zawodnika. Przed mundialem w 1998 roku wydawało się, że będzie to miejsce na ławce rezerwowych, ale wobec kontuzji Romario to właśnie Bebeto stworzył duet z Ronaldo. Trzy gole (w tym znakomity w meczu z Danią) w turnieju to powtórka wyniku z 1994 roku, tym razem jednak Brazylijczycy nie zdobyli tytułu. W pamiętnym finale z Francją przegrali 0:3. Po mistrzostwach Bebeto już nigdy nie zagrał w reprezentacji, kończąc ten etap kariery z przyzwoitym dorobkiem 75 meczów i 38 goli w narodowych barwach. Skoro była mowa o Romario, to warto napisać, choć kilka słów o skomplikowanych relacjach między nim a bohaterem tego tekstu. Romario zwołał konferencję prasową przed Mistrzostwami Świata w 1994, aby ogłosić, że nie usiądzie obok Bebeto podczas lotu drużyny do Stanów Zjednoczonych. Po latach jednak relacje obu panów wyglądają całkiem przyzwoicie. W 2018 roku Bebeto udzielił wywiadu, w którym chwalił sobie współpracę z dwa lata młodszym kolegą: „Grałem z Romario tylko w reprezentacji narodowej. Graliśmy razem tylko w jednym meczu Flamengo, zanim wyjechał do Europy. Czy wiesz, że Brazylia nigdy nie przegrała meczu, gdy Bebeto i Romario grali razem(?) ani jednego meczu! Poza tym za każdym razem, gdy graliśmy razem, przynajmniej jeden z nas strzelił gola”. Jak podsumować karierę tego wiecznie uśmiechniętego napastnika? Z reprezentacją zdobył mistrzostwo i wicemistrzostwo świata, w Deportivo uznawany jest za legendę, w innym klubach wiodło mu się różnie. W reprezentacji jednak zawsze trochę w cieniu Romario lub Ronaldo. Pewnie Bebeto mógł wyjechać do Europy nieco wcześniej. Prawdopodobnie nie powinien był odchodzić z Deportivo w 1996 roku. Być może jego kołyska jest najbardziej kultową „cieszynką” w najnowszej historii futbolu.
@Ogorinho1974
@Safrani
@shaun
@Szalik
7
Sympatyczne legendy futbolu:
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
6
@FCBparasiempre
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
13
Czy wiemy że…
16 lutego 1957 r. w finale pierwszego w historii Pucharu Narodów Afryki Egipt pokonał Etiopie 4-0. Wszystkie gole zdobył Mohammed Diab El-Attar 'El-Diba' w 2, 7, 68, i 89 minucie.
@Szalik
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kapitan hawk
1
@Kapitan hawk Nie no, na przestrzeni tylu lat nie tylko Gamper był nieskazitelny. Wspomnijmy choćby zamordowanego Josepa Sunyola. No ale przyznasz że jednak Bartomeu przebił wszystkich swoimi "nieskazitelnymi" rządami?
1
@MoralnyKarzel Po pierwsze to nie jest mój prywatny tekst. Po drugie to ja nie jestem polonista a po trzecie: Oj tam czepiasz sie :) Daj spokój, przeca to nie książka ani gazeta...
4
@FCBparasiempre
@Ogorinho1974
@Safrani
@shaun
@Szalik
15
Referendum ,,Elefant Blau”:
16 lutego 1998 r. ogłoszono głosowanie nad wotum nieufności wobec prezydenta Nuñeza. Referendum odbyło się z inicjatywy organizacji ,,Elefant Blau” założonej 14.12.1997 r. przez Joana Laporte i Sebastiana Rocę. Jej członkowie potępiali rządy Nuñeza i chcieli udowodnić że klub popadł w ogromne długi. W styczniu 1998 r. ,,Elefant Blau” udało się zebrać ponad 6 tysięcy podpisów co było podstawą do organizacji głosowania przeciwko prezydentowi. Instytucja krytykowała odejście Ronaldo, słabą pracę z wychowankami, wysoką pożyczkę, którą zaciągnął klub oraz wypłacenie firmie ,,Kappa” wyższego odszkodowania za zerwanie umowy niż to wynikało z porozumienia. ,,Elefant Blau” nie zgadzała się również na liczne przywileje ze strony klubu dla przestępczych grup kibicowskich, wypominała brak budowy obiecanego miasteczka sportowego i alarmowała iż zarząd chce ograniczyć prawa socios. Działacze klubu bronili się twierdząc że nie powinno się przeprowadzać głosowania z przyczyn formalnych. Negowali również większość zarzutów, twierdząc iż Zgromadzenie Generalne wyraziło zgode na pożyczkę, wniosek nie precyzuje o jakie grupy kibicowskie chodzi a transfer Ronaldo nastąpił z winy poprzedniego zarządu(choć ówczesnym prezydentem był także Nuñez). 6 marca socios opowiedzieli się za pozostawieniem władz klubu ale rok później, również dzięki działalności ,,Elefant Blau”, Nuñez podał się do dymisji. Organizacja wystawiła do wyborów Lluisa Bassata, który przegrał jednak z Joanem Gaspartem. Po tym wydarzeniu niespodziewanie ,,Elefant Blau” uległa rozwiązaniu.
Jak widzieliśmy przy okazji prezydenta Bartomeu, dzisiejsi socios także przybierali się do usunięcia ,,Bartka’’, jak pies do jeża! Przecież można to było zrobić znacznie wcześniej. Ba! To nawet było obowiązkiem wobec klubu tak postąpić.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
2
Bawcie się póki czas:
0
@FcPortoFan1999 No nie znam tego trenera, gdyż nie śledze portugalskiej ligi ale skoro masz takie obawy to trzeba tego trenera zwolnić ale też mieć kogo poważnego żeby go zastąpić...
0
@FcPortoFan1999 Najważniejsze żeby dowieźli zwycięstwo do końca. W końcu to wyjazdówka a na wyjeździe na ogół idzie ciężko. Najważniejsze 3 punkty.
4
@FCBparasiempre
@Ogorinho1974
@Safrani
@shaun
@Szalik
12
Botafogo wygrywa finał w koszulce Deportivo La Coruña:
Puchar Teresy Herrery to jeden z najbardziej prestiżowych i najważniejszych letnich turniejów w hiszpańskiej piłce nożnej. Jest to jeden z najstarszych w kraju, ustanowiony w 1946 roku. Chociaż w ostatnich latach tego typu turnieje tracą na popularności do tego stopnia, że ich organizacja staje się coraz trudniejsza, turniej organizowany przez RC Deportivo de La Coruña wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie. Skupimy się na edycji z 1996 roku, która, jak to zwykle bywa w tego typu turniejach, szczyciła się bardzo wysokim poziomem składu. W pierwszym półfinale gospodarze, RC Deportivo de La Coruña, zmierzyli się z brazylijskim Botafogo. W drugim półfinale Juventus Turyn zmierzył się z Ajaxem Amsterdam. Zwycięzca każdego meczu awansował do finału. Botafogo pokonało Deportivo La Coruña 2:1. Deportivo szybko objęło prowadzenie po rzucie karnym Txiki Beguiristaina w 6. minucie. Jednak brazylijska drużyna odwróciła losy meczu po bramkach Bentinho i Túlio Costy (gwiazdy drużyny). To zwycięstwo zapewniło Deportivo La Coruña miejsce w finale. W drugim półfinale Teresy Herrery, dwaj poprzedni finaliści Ligi Mistrzów musieli zdecydować, kto zmierzy się z Botafogo. Juventus (który już kilka miesięcy wcześniej pokonał holenderską drużynę w najważniejszych rozgrywkach europejskich) nie dał przeciwnikowi żadnych szans, zadając mu upokarzającą porażkę 6:0 dzięki hat-trickowi Padovano oraz bramkom Del Piero, Amoruso i Di Livio. Znakomity występ.
Ale tym, co naprawdę sprawiło, że ta edycja Trofeum Teresy Herrery przeszła do historii, była anegdota z finału. Botafogo i Juventus miały rywalizować o tytuł, ale najwyraźniej obie drużyny wystąpiły w swoich standardowych czarno-białych strojach. Rozwiązanie( zastosowane nawet na Mistrzostwach Świata) było dość prowizoryczne. Deportivo La Coruña pożyczyło swoją koszulkę Brazylijczykom, którzy oczywiście wyszli na boisko w oficjalnych spodenkach i skarpetkach. Kibice Depor, którzy oglądali ten finał, naturalnie szybko utożsamili się z brazylijską drużyną, ponieważ nosili koszulki Deportivo La Coruña. Być może dlatego Botafogo, wbrew wszelkim przeciwnościom, zdołało pokonać Juventus w rzutach karnych po spektakularnym meczu, który zakończył się historycznym remisem 4:4, wliczając dogrywkę. Amoruso (trzy gole) i Vieri strzelili gole dla włoskiej drużyny a Túlio (trzy gole) i França strzelili gole dla Brazylijczyków. W ten sposób Botafogo zdobyło swój pierwszy tytuł mistrzowski im. Teresy Herrery(zajmując drugie miejsce w 1959 roku). Zawodnicy odebrali jednak ogromne i prestiżowe trofeum w oficjalnych koszulkach w czarno-białe paski.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
4
O! widze ze trzeba oglądać drugą połowe derbów Madrytu bo pierwszej nie mogłem oglądać. Co ci Colchoneros w rezerwowym składzie grają że już przegrywają...?
4
@Kapitan hawk Celowo napisałem że nie tak odległe, gdyż Baskowie a zwłaszcza Athletic, w okresie międzywojennym również rządzili w Hiszpanii. Świadczą o tym tytuły, zwłaszcza Pucharu Hiszpanii, który(zanim powstała La Liga) był traktowany jako nieoficjalne mistrzostwo Hiszpanii...
5
@FCBparasiempre
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360
@AssisMoreira
11
Nie tak odległe czasy, gdy Real Sociedad i Athletic Club dominowały w hiszpańskiej piłce nożnej:
Dziś jesteśmy przyzwyczajeni do ligi „dwubiegunowej”, zazwyczaj zdominowanej przez FC Barcelonę lub Real Madryt. W rzeczywistości, jak dotąd w tym stuleciu, tylko Valencia, Atlético Madryt i Deportivo La Coruña zdołały przełamać tę dominację. Był jednak czas, gdy Real Sociedad i Athletic Club rządziły hiszpańską piłką nożną. Było to na początku lat 80-tych XX wieku. Real Sociedad zgromadził drużynę marzeń, złożoną głównie z lokalnych talentów, tworząc skład uważany za najlepszy w historii klubu. W sezonie 1979-1980 drużyna z San Sebastián była bliska zdobycia swojego pierwszego tytułu mistrza La Liga ale ostatecznie w starciu z Realem Madryt zwyciężyli piłkarze z Madrytu. Tytuł rozstrzygnął się w ostatniej kolejce, kiedy „Los Blancos” pokonali Athletic Club na Bernabéu, co sprawiło, że zwycięstwo Real Sociedad na „Atocha” nad Atlético Madryt straciło na znaczeniu. Było jednak jasne, że ta drużyna osiągnie wielkie rzeczy i tak też się stało. Real Sociedad zdobył swój pierwszy tytuł mistrzowski w kolejnym sezonie, remisując 2:2 w ostatniej kolejce na „El Molinón” ze Sportingiem Gijón. Goście przegrywali 2:1 w 89. minucie po golach Mesy dla gospodarzy i golu Kontabarríi, które okazały się nieskuteczne. To właśnie wtedy Zamora zapisał się w historii, strzelając wyrównującego gola, dając drużynie z San Sebastián pierwszy tytuł mistrzowski. Ale to nie był koniec, ponieważ Arconada, Perico Alonso, Satrústegui, Idígoras, Górriz, López Ufarte i spółka zdobyli drugi tytuł mistrzowski w sezonie 1981-1982. Tym razem na stadionie Atocha , przed własną publicznością, przeciwko Athletic Bilbao . Zamora i López Ufarte ponownie strzelili gole, zapewniając zwycięstwo 2:1 ( Sarabia strzelił gola dla Athletic).
Po dwóch tytułach mistrzowskich Realu Sociedad, przyszła kolej na Athletic, by kontynuować dominację Basków w rozgrywkach. Javier Clemente objął stery drużyny rok wcześniej i skompletował bardzo solidny skład, któremu jednak nie brakowało jakości, z takimi zawodnikami jak Zubizarreta, Liceranzu, Goikoetxea, Dani i Sarabia. Athletic Bilbao przystąpiło do ostatniej kolejki sezonu La Liga 1982-1983, mając swój los we własnych rękach. Aby zostać mistrzem, musiało wygrać na „Insular Stadium” w Las Palmas i liczyć na porażkę Realu Madryt na Mestalla z Valencią walczącą o utrzymanie w lidze. Nieprawdopodobny scenariusz się spełnił – podopieczni Clemente'a triumfowali 5:1, wykorzystując bramkę Tendillo, która zapewniła Valencii zwycięstwo. Rok później Lwy powtórzyły swój wyczyn, zdobywając mistrzostwo ligi w sezonie 1983-1984. Tym razem, zrządzeniem losu, Real Sociedad i Athletic ponownie zmierzyły się w ostatniej kolejce a stawką był tytuł mistrzowski ale tym razem to Athletic odniósł zwycięstwo. Wynik ponownie brzmiał 2:1, tym razem na korzyść drużyny z San Mamés (oba gole strzelił Liceranzu ) a w Bilbao świętowano kolejny tytuł.
@Szalik
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
4
@FCBparasiempre
@Safrani
@shaun
@Szalik
12
Legendy holenderskiego futbolu:
Coenraadt „Coen” Moulijn urodził się 15 lutego 1937 r. w Rotterdamie i dorastał w starej północnej części miasta. Jako mała anegdota, tuż za rogiem mieszkał znacznie młodszy Wim Jansen, kolejny ,,Feyenoorder par excellence”, który z wielkim zainteresowaniem śledził wyczyny swojego sławnego sąsiada. Moulijn ćwiczył kopnięcie o ścianę, którego później używał również Jansen. Moulijn zadebiutował w wieku 17 lat w klubie piłkarskim Xerxes, klubie z Rotterdamu. Zawodnik błyszczy pomimo młodego wieku i po sezonie jako zawodnik wyjściowy w swoim pierwszym klubie opuszcza Xerxes i przechodzi do Feyenoordu, który właśnie kupił go za 25 000 guldenów. Holenderski skrzydłowy zagrał swój pierwszy mecz w barwach Feyenoordu 18 września 1955 r. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Stając się legendarnym lewym skrzydłowym tej holenderskiej drużyny, był wirującym skrzydłowym, bardzo zręcznym i bardzo dobrze podającym. Jako filar drużyny, był pięciokrotnie koronowany na mistrza kraju, dwukrotnie wygrał Puchar KNVB i pomógł Feyenoordowi stać się piłkarską superpotęgą. W 1970 r., 15 lat po przybyciu, to było poświęcenie dla skrzydłowego, który pozwolił swojej drużynie wygrać Ligę Mistrzów z Celtic Glasgow a następnie wygrać Puchar Interkontynentalny 1970 z Estudiantes de la Plata. Lojalny wobec swojego klubu, Moulijn nigdy nie chciał opuszczać Feyenoordu, mimo że oferty były. Na początku lat 60-tych to właśnie FC Barcelona próbowała zrekrutować zawodnika ale bez powodzenia. Nazywany „Mister Feyenoord”, skrzydłowy rozegrał 487 oficjalnych meczów i strzelił 84 gole w klubie. Jego specjalny drybling był swego rodzaju zwodem, nurkował do środka, zanim wyszedł na zewnątrz, powtarzał ten gest rok po roku, zawsze z takim samym powodzeniem. Stopa tak dobrze przylegała do jego stopy, że niewielu obrońców było w stanie pokonać go jeden na jednego. Uważany za ,,Johana Cruyffa” Feyenoordu, pozostawił swój ślad w historii swojego klubu. Ponadto jest również legendą holenderskiej drużyny narodowej, z którą rozegrał 38 meczów, zdobywając 4 gole. Logiczne jest, że został wybrany najlepszym piłkarzem w historii Feyenoordu w 1999 roku. Pozostanie tym dyskretnym i skromnym człowiekiem, który zawsze wspierał swoją drużynę. Niestety, Coen Moulijn zmarł 4 stycznia 2011 roku w wieku 73 lat, dotknięty udarem mózgu w Sylwestra. Jego śmierć wywołała spore emocje w Rotterdamie, gdzie był jedną z najpopularniejszych postaci. Nie jest niczym niezwykłym, że ,,De Kuip” śpiewa piosenkę na jego cześć. Maskotka klubu nazywa się „Coentje”, jego drugi pseudonim, małe mrugnięcie. Jest też jego naturalnej wielkości brązowy pomnik, który spogląda na dziedziniec stadionu. Pierwszy raz dla holenderskiego piłkarza na długo przed Cruyffem. Absolutna klasa.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
3
@FCBparasiempre
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
16
Kobieta udająca mężczyznę, żeby grać w piłkę nożną:
Kobieca piłka nożna jest teraz w modzie, a bycie kobietą nie przeszkadza w uprawianiu tego sportu. Jednak w Hiszpanii w latach 20-tych i 30-tych XX wieku sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, co pokazuje przypadek kobiety, o której mowa w tym artykule. Pierwsza kobieca drużyna piłkarska w Hiszpanii powstała w Barcelonie w 1914 roku. Klub Spanish Girls był założony przez i związany z RCD Espanyol. Popularność tego sportu wśród kobiet na początku XX wieku była bardzo ograniczona, koncentrując się jedynie w trzech miastach: Barcelonie, Walencji i Madrycie. Mecze odbywały się rzadko, a kluby miały krótki okres istnienia. Kobiety, które kibicowały piłce nożnej, musiały pogodzić się z oglądaniem meczów mężczyzn. Nie inaczej było w przypadku Any Carmony Ruiz „Nity”, której niesamowitą historię opisał dziennikarz Jesús Hurtado. W 1925 roku na otwartym terenie w pobliżu koszar artyleryjskich w dzielnicy „Capuchinos”, wykorzystywanym przez ówczesną młodzież jako boisko do różnych sportów i gier, w tym piłki nożnej, stała się boiskiem dla szkół salezjańskich. Tam galicyjski ksiądz, Francisco Míguez Fernández, założył Sporting de Málaga i widząc entuzjazm i zapał dziewczyny, pozwolił Nicie dołączyć do drużyny. Jednak, aby młode kobiety mogły grać w piłkę nożną w czasach poprzedzających wojnę domową, w których obowiązywało surowe prawo zakazujące kobietom i mężczyznom uczestnictwa w mieszanych drużynach jakiejkolwiek dyscypliny sportowej, postanowiły one, za przyzwoleniem i przy pomocy masażysty klubu, Juana Marcheante, oszukać szanowanych ludzi, rywali a nawet własne koleżanki z drużyny, przynajmniej większość z nich. Nita zaczynała jako asystentka masażysty i zajmowała się praniem koszulek piłkarzy. Wiedząc, że jej rola nie może się do tego ograniczać, wraz z babcią Aną opracowała plan. Obcięła włosy jak mężczyzna, na co dzień nosiła perukę, aby „podkreślić” swoją kobiecość a także wykorzystywała ją jako asystentka marszałka. Aby móc grać mecze, brała udział tylko w meczach wyjazdowych, tych rozgrywanych wystarczająco daleko od dzielnicy „Capuchinos” lub takich, w których nie było szatni(co nie było trudne do znalezienia w tamtych czasach). Pojawiała się z krótkimi włosami, ciasno spiętymi i zakrytymi piersiami, używając pseudonimu „Veleta”, jak piłkarka.
Jednak Nita, po rozegraniu wielu meczów, została zadenuncjowana przez kogoś, kto w końcu ją rozpoznał, co doprowadziło do jej aresztowania i grzywny. Ojciec Míguez został wezwany do odpowiedzialności a młoda kobieta z Malagi musiała z ciężkim sercem opuścić ukochany klub. Jednak groźby i sankcje nie stłumiły jej pragnienia gry w piłkę nożną, więc Veleta postanowiła grać poza Malagą. Spróbowała i podpisała kontrakt z Vélez Club de Fútbol, gdzie zawsze występowała w męskim przebraniu, aż do momentu, gdy została ponownie odkryta i aresztowana na krótko przed wybuchem konfliktu narodowego, który wstrząsnął Hiszpanią w 1936 roku. Wojna domowa położyła również kres Sportingowi de Málaga, ponieważ jego założyciel i siła napędowa klubu, ojciec Míguez, został stracony. Po zakończeniu kariery piłkarskiej Nita zmarła w swoim rodzinnym mieście w wieku 32 lat w 1940 roku na tyfus. Została pochowana w koszulce Sportingu Malaga, klubu, który przyniósł jej tyle radości. Nie wiedziała, że wniosła znaczący wkład w rozwój kobiecej piłki nożnej i obecność kobiet w tym sporcie.
@Szalik
@Sysia11
@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
2
@FcPortoFan1999 Ano akurat nie wiem. Nie zagłębiałem sie w ten temat...
5
@FCBparasiempre
@Ogorinho1974
@Safrani
@shaun
@Szalik
14
Żywe legendy rodzimego futbolu:
Dokładnie 60 lat temu w Piasecznie urodził się Roman Kosecki . Od lat jest obecny na polskiej scenie sportowej i politycznej. W czasie kariery piłkarskiej występował na pozycji napastnika lub pomocnika. Karierę piłkarską rozpoczynał w klubie RKS Mirków (1980–1983), następnie był zawodnikiem RKS Ursus (do 1986). W latach 1987–1990 był związany z klubami warszawskimi – Gwardią i Legią. W barwach Legii Warszawa wystąpił w 51 meczach oficjalnych i strzelił 12 goli, świętował zdobycie dwóch Pucharów Polski (1989, 1990) oraz Superpucharu Polski (1989). Przeniósł się następnie do klubów zagranicznych; był kolejno graczem tureckiego Galatasaray SK (1991–1992), hiszpańskich Osasuny Pampeluna (1992–1993) i Atlético Madryt (1993–1995), francuskich FC Nantes (1995–1996) i Montpellier HSC (1996–1997). W 1997 przez krótki czas ponownie grał w Legii; ostatnie lata kariery zawodniczej spędził w USA, gdzie z Chicago Fire zdobył mistrzostwo i Puchar USA (1998). Zaliczył 69 występów w reprezentacji narodowej (jest tym samym członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta). Debiutował jako zawodnik drugoligowej Gwardii Warszawa w meczu przeciwko Rumunii w 1988. W czternastu meczach pełnił funkcję kapitana. Zakończył karierę reprezentacyjną, gdy w meczu ze Słowacją w Bratysławie (11 października 1995) otrzymał czerwoną kartkę za demonstracyjne zdjęcie koszulki w trakcie dokonywania zmiany. Założył szkółkę piłkarską w Konstancinie-Jeziornie pod nazwą MUKS Kosa Konstancin, zajmującą się szkoleniem młodzieży. W latach 2002–2005 zasiadał w radzie gminy Konstancin-Jeziorna . W wyborach parlamentarnych w 2005, otrzymując 4395 głosów, został wybrany na posła V kadencji . W wyborach parlamentarnych w 2007 po raz drugi uzyskał mandat poselski, otrzymując 6847 głosów. W 2007 ogłosił, że będzie kandydował w wyborach na prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, lecz niedługo potem zrezygnował z tych zamiarów, twierdząc, że polskiej piłce niepotrzebny jest prezes związany z partią polityczną. W wyborach parlamentarnych w 2011 z powodzeniem ubiegał się o reelekcję do Sejmu, dostał 4603 głosy. 26 października 2012 przegrał wybory na prezesa PZPN, jednak po wygranej Zbigniewa Bońka został wiceprezesem związku ds. szkoleniowych. Funkcję tę pełnił do 2016.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
3
@FCBparasiempre
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
13
,,La Manita” i hattrick Messiego:
15 lutego 2015 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Levante UD 5:0 w 23 kolejce Primera Division. Lionel Messi skompletował hat-tricka a Luis Suarez wszedł z ławki i strzelił pięknego gola nożycowym wolejem, dzięki czemu Blaugrana rozgromiła Levante 5-0, zmniejszając stratę do Realu Madryt do zaledwie jednego punktu. Luis Enrique dokonał aż ośmiu zmian w wyjściowym składzie na wtorkowy mecz półfinału Pucharu Króla z Villarrealem. Faworytem był Pedro Rodriguez a Suarez został zastąpiony przez Messiego i Neymara. Wynik ten oznaczał że Blaugrana wygrała już 11 kolejnych meczów od przegranej z Real Sociedad na początku roku a zawodnicy Enrique'a są w szczytowej formie. To był kolejny pokaz olśniewającego futbolu, gdy Levante zostało zmiażdżone przez szalejących Katalończyków. Neymar dał Barcelonie prowadzenie po 17 minutach, posyłając woleja nad bramkarzem po precyzyjnym podaniu Messiego na dalszy słupek. Messi sam trafił do siatki siedem minut przed przerwą, przejął piłkę prostopadłą i spokojnie wykończył ją w dolnym rogu. Argentyńczyk strzelił swojego drugiego gola a trzeciego dla Barcelony tuż przed upływem godziny, kończąc strzałem z bliskiej odległości po dośrodkowaniu Pedro z podania Sergio Busquetsa nad głową. Messi skompletował hat-tricka z rzutu karnego, po faulu Ivana Lopeza na Neymarze ale punktem kulminacyjnym meczu był moment, gdy Suarez potężnym, nożycowym kopnięciem umieścił piłkę w dolnym rogu bramki Diego Marino.
@Szalik
@Sysia11
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
1
@MoralnyKarzel No tak, rzeczywiście jest w tekście ujęte to dwa razy ale że niby błąd?? No ja nie nazwałbym tego błędem. Co najwyżej zbędnym powtórzeniem statystyki...
4
@FCBparasiempre
@Safrani
@shaun
@Szalik
12
Blaugrana w Primera Division:
15 lutego 1948 r. FC Barcelona rozgromiła na ,,Les Corts” Real Sociedad San Sebastian aż 6:1 w 20-tej kolejce Primera Division. Gole dla Barçy zdobywali: Seguer(2), Basora(2), Navarro oraz Florencio. W tamtym sezonie podopieczni urugwajskiego szkoleniowca Enrique Fernandeza sięgnęli po trzecie w historii mistrzostwo Hiszpanii wyprzedzając o 3 punkty CF Valencie.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974