FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
94
Kochani cules, pamiętajmy że 144 lata temu urodził się Hans-Max Gamper Haessig, człowiek, który założył FC Barcelone. Szwajcar nie jest jedynie założycielem i wieloletnim prezydentem FC Barcelony. Mało kto zdaje sobie sprawę, że był także pierwszym kapitanem Barcy zdobywając rekordowe 120 bramek w 51 spotkaniach. Bez cienia wątpliwości należy on do najważniejszych osób w całej historii klubu ze stolicy Katalonii, dlatego każdy culé nie tylko powinien, ale wręcz musi go znać.
Przez wielu uważany za pioniera piłki nożnej urodził się w Winterthur w Szwajcarii. Po śmierci matki reszta rodziny przeprowadziła się do Zurychu. Szwajcar był niezwykle usportowionym dzieckiem, łączył miłość do futbolu z golfem, kolarstwem, lekkoatletyką, pływaniem, rugby oraz tenisem. W Zurychu założył Excelsior, nieco później grał dla FC Basel i FC Zürich. W wieku 18 lat opuścił Szwajcarię i zamieszkał w Lyonie, we Francji, gdzie grał w rugby dla drużyny Athletique Union. Rok później w drodze do Afryki odwiedził w Barcelonie swego wuja Emila Gaisserta. Miasto tak go zauroczyło, że postanowił zostać tutaj na stałe. Po jakimś czasie nauczył się płynnie mówić po katalońsku oraz zmienił imię na Joan. W stolicy Katalonii pracował kolejno w firmie kolejowej, jako redaktor kolumny sportowej w gazetach szwajcarskich oraz pomagał w publikacji hiszpańskiego magazynu „Los Deports”. Szwajcarowi brakowało zespołu piłkarskiego z prawdziwego zdarzenia, dlatego 22 października 1899 roku umieścił w gazecie „Los Deports” ogłoszenie o chęci stworzenia klubu piłkarskiego w Barcelonie. Piłka nożna nie była jeszcze tak popularnym sportem jak dziś, lecz 29 listopada 1899 roku w sali gimnastycznej Gimnasio Solé brytyjscy, katalońscy i szwajcarscy miłośnicy futbolu założyli Futbol Club Barcelona. Akt założycielski podpisali: Joan Gamper, Walter Wild, Lluís d’Ossó, Bartomeu Terrados, Otto Kunzle, Otto Maier, Enric Ducal, Pere Cabot, Carles Pujol, Josep Llobet, John Parsons i William Parsons. Pierwszym prezydentem klubu został Walter Wild, skarbnikiem mianowano Bartomeu Terradasa, a funkcję sekretarza powierzono Lluísowi d’Ossó. Wkrótce później stworzono herb oraz wybrano barwy FC Barcelony. Gamper nie chciał objąć urzędu prezydenta klubu, wolał skupiać się na jak najlepszej grze dla swojego zespołu. Założyciel FC Barcelony ma się czym pochwalić, bowiem zdobył aż 120 bramek w 51 meczach. Po serii spotkań towarzyskich w 1901 roku katalońska drużyna wzięła udział w turnieju o puchar ufundowany przez Alfonso Macaya (pierwowzór Mistrzostwa Katalonii) zajmując w nim drugie miejsce. Kolejna edycja była prawdziwą demolką. Barça rozgromiła wszystkich rywali strzelając w ośmiu meczach 60 goli, tracąc zaledwie dwa. W 1905 roku FC Barcelona triumfowała w Pucharze Katalonii, wygrywając w finale z Espanyolem 3:2. Mimo tego klubowi groził upadek. Nie miał kto płacić składek, gdyż w 1908 roku było jedynie 38 socios (członków klubu).
Po rezygnacji ze stanowiska Vicença Reiga (rządził klubem przez 22 dni) urząd prezydenta Blaugrany obejmuje jej założyciel Joan Gamper. Najprawdopodobniej tego samego dnia podczas zabrania klubu niezręczną ciszę przerwał jeden z piłkarzy niejaki Wallace mówiąc: „Czy naprawdę nie ma nikogo odważnego na tyle, żeby spróbować uratować klub. Jeśli ktoś się znajdzie, może liczyć na pełne poparcie graczy”. Reakcja nowego sternika Dumy Katalonii była niemal natychmiastowa. „FC Barcelona nie może umrzeć i nie umrze! Jeżeli nikt mnie nie poprze, wezmę całą odpowiedzialność za klub na siebie. Mam pewność, że będę miał wsparcie tych ludzi, którzy byli ze mną, kiedy futbol uważano za głupotę i dziwactwo. Pragnę zapomnieć o błędach, przez które oddaliłem się od klubu i mam zamiar walczyć o odzyskanie świetności klubu. Jeśli ktoś się ze mną zgadza, niech mówi”. Słowa założyciela zachęciły wszystkich do działania. Zaczęto wierzyć w odbudowę zespołu. Wśród wielu inicjatyw Gampera było między innymi sprowadzenie byłych członków klubu, dzięki czemu liczba socios przekroczyła 200 osób. W sezonie 1908-09 Barça dyrygowana przez Szwajcara nie przegrywając żadnego spotkania zdobyła kolejne Mistrzostwo Katalonii. Kolejnym z wyzwań, z jakim się spotkał w czasie swojej pierwszej kadencji było znalezienie swojemu klubowi kawałka ziemi w celu zbudowania pierwszego własnościowego stadionu Camp del Carrer Indústria.
Według historycznych anegdot właśnie na tym mającym jedynie drewniane ławki obiekcie powstało określenie słynne określenie fanów Barcelony – culés, ponieważ z perspektywy ulicy widać było jeden „tyłek” (culo oznacza tyłek) obok drugiego i tak już zostało do dnia dzisiejszego. 14 października 1909 roku Gamper zakończył swoją kadencję, lecz zdecydował się pozostać w zarządzie.
17 listopada 1910 roku, podczas spotkania zarządu ponownie wybrali na prezydenta Joana Gampera. O ile w pierwszej kadencji Szwajcar zmagał się jedynie z problemami finansowymi tym razem musiał sprostać także niechęci ze strony Hiszpańskiej i Katalońskiej Federacji Piłkarskiej. Mimo tego Duma Katalonii wywalczyła Mistrzostwo Katalonii, sięgnęła po Puchar Hiszpanii, a liczba socios wzrosła do 367. W sezonie 1911/12 FC Barcelona zdobyła wówczas (nieoficjalne) Mistrzostwo Hiszpanii oraz Puchar Pirenejów. Niestety przeciwko klubowi wystąpili piłkarze, domagając się zapłaty za ich grę. Ze względu na napiętą sytuację prezydent chciał podać się do dymisji, jednak ostatecznie pozostał na swoim stanowisku. Warto dodać, iż 14 sierpnia 1912 roku w klubie pojawił się jeden z najlepszych piłkarzy w historii Barcy Paulino Alcántara. Rok później nieporozumienia z Federacją Katalonii i Hiszpanii przybrały na sile wskutek czego Barcelona zostaje usunięta z obu organizacji. Pod koniec tego burzliwego sezonu (30 czerwca 1913 roku) zmęczony ciągłymi sporami Gamper składa rezygnację, lecz jego rozłąka ze stanowiskiem nie trwała długo. 17 czerwca roku 1917 ponownie zostaje wybrany na prezydenta, za cel stawiając sobie zrekonstruowanie klubu. Jedną z pierwszych decyzji było pozyskanie pierwszego profesjonalnego trenera Anglika Jacka Greenwell’a. W 1919 roku Gamper sprowadził kolejne dwie legendy Dumy Katalonii: Ricardo Zamorę i Josepa Samitiera. Jednak 19 czerwca tego samego roku, kolejne problemy nękające Blaugranę zmuszają Szwajcara do ustąpienia ze stanowiska.
17 lipca 1921 roku, założyciel klubu zostaje jego prezydentem po raz czwarty. Sezon 1921/22 na długo zapisał się w pamięci sympatyków Barcelony. Zespół wywalczył wówczas mistrzostwo Hiszpanii i Katalonii, a 20 maja 1922 roku do użytku został oddany nowy, mogący pomieścić 25 000 osób, legendarny już dzisiaj stadion Les Corts.
Pod koniec sezonu 1922/23 klub miał już ponad 10 000 socios, co w tamtych czasach było wynikiem godnym pozazdroszczenia. W końcu po 742 dniach prezydentury Joan Gamper odchodzi z zarządu, lecz nie na długo – 1 czerwca 1924 roku, tuż przed świętowaniem Srebrnej Rocznicy założenia Barcy, po raz ostatni obejmuje stery Dumy Katalonii. 17 grudnia 1925 roku, na rozkaz dyktatora Hiszpanii Miguela Primo de Rivery, cały zarząd został odsunięty od klubu za propagowanie katalońskiego nacjonalizmu. W odpowiedzi przed jednym ze spotkań kibice Blaugrany spalili hiszpańską flagę oraz zagłuszyli hymn Hiszpanii co zakończyło się zamknięciem Les Corts na pół roku. Oskarżony o dowodzenie całą akcją Joan Gamper raz na zawsze zakończył swoją długą przygodę z FC Barceloną i udał się do Szwajcarii. To był początek równi pochyłej dla założyciela Barcy. W obliczu problemów finansowych oraz rozłąki z ukochanym klubem Gamper popadł w głęboką depresję, która zakończyła się samobójstwem 30 lipca 1930 roku. Jak można się było spodziewać na jego pogrzeb przyszły tłumy fanów Blaugrany. Szwajcar został pochowany na cmentarzu Montjuic w Barcelonie. W celu uczczenia jego pamięci FC Barcelona zastrzegła kartę członkowską z numerem 1, kilkanaście lat później (w 1966 roku) ówczesny prezydent Enric Llaudet stworzył turniej na cześć założyciela i wieloletniego prezydenta klubu. Szwajcar był przykładem całkowitego poświęcenia się dla swojego „dziecka”. Na szczęście pamięć po nim nie zginęła. Joan Gamper jako jeden z najważniejszych osobistości w historii FC Barcelony powinien być doskonale znany nie tylko przez culés, ale także przez wszystkich sympatyków hiszpańskiego futbolu. Bez wątpienia bez jego zaangażowania dzisiejsza pozycja Blaugrany nie byłaby w ogóle możliwa. Zapamiętajcie historię człowieka, który stworzył i uczynił Dumę Katalonii znaną niemal na całym świecie.
0
@maciach Sprawdze. Dzięki śliczne :)
3
Cóż to był za Klasyk!!!?
21 listopada 2015 r. Na Santiago Bernabeu Duma Katalonii zmiażdżyła Los Blancos 4:0, a Keylora Navasa pokonali Luis Suarez (dwukrotnie), Neymar i Andres Iniesta. Ubiegły sezon i minimalnie przegrane przez Real mistrzostwo Hiszpanii sprawiało, że gospodarze tego pojedynku mieli sporo do udowodnienia. O Królewskich było wówczas głośno, jednak nie ze względu na aspekty stricte sportowe. Mówiło się przede wszystkim o złej atmosferze w drużynie, możliwości zwolnienia Rafy Beniteza czy przestępczym epizodzie Karima Benzemy. Chwilowy kryzys, którego efektem były wysokie porażki z Athletikiem Bilbao czy Celtą Vigo, na dobre zażegnała Blaugrana. Katalończycy zwyciężyli bowiem cztery ligowe pojedynki z rzędu. Goście od początku byli zdecydowanie aktywniejsi w ofensywie. Obrona Realu skapitulowała już w 11. minucie, kiedy podanie Sergiego Roberto na gola zamienił Luis Suarez. Po kwadransie gry pomocy medycznej potrzebował Javier Mascherano. Jeszcze w pierwszej połowie Argentyńczyka zmienił Jeremy Mathieu. W 39. minucie Barcelona zadała kolejny cios. Przed polem karnym szarżował Andres Iniesta, który wypatrzył wychodzącego na czystą pozycję Neymara. Brazylijczyk, mimo ostrego kąta, popisał się doskonałą precyzją i zdołał pokonać Keylora Navasa. Katalończycy już w pierwszej połowie mogli rozstrzygnąć losy spotkania, jednak piłkę zmierzającą do siatki po uderzeniu Suareza z linii bramkowej wybił Marcelo. W drugiej odsłonie na boisku zobaczyliśmy inny Real – taki, który ze wszystkich sił walczył o dojście do sytuacji strzeleckich. Po tym, jak w boczną siatkę trafił Marcelo, umiejętności Claudio Bravo przetestował James Rodriguez. Po chwili – ku rozpaczy miejscowej publiczności – ich ulubieńcy mogli jedynie załamać ręce. Dwójkowa akcja Neymara z Iniestą zakończyła się golem tego ostatniego. Na końcowe pół godziny Luis Enrique postanowił wpuścić na murawę Lionela Messiego. Po przeciwnej stronie swoich kolegów do lepszej gry próbował zmotywować Cristiano Ronaldo, jednak i jego w doskonałej sytuacji zatrzymał Claudio Bravo. W 74. minucie Blaugrana upokorzyła swoich odwiecznych rywali, a sytuację sam na sam z Navasem wygrał Suarez. W końcówce meczu chilijski golkiper Barcy dwukrotnie interweniował po strzałach głową Karima Benzemy. Los Blancos nie potrafili pogodzić się z porażką, czego efektem była czerwona kartka dla Isco. Hiszpan z premedytacją kopnął Neymara, za co musiał opuścić boisko. Po raz ostatni tak wysokie zwycięstwo Dumy Katalonii miało miejsce w listopadzie 2010 roku na Camp Nou (5:0). W tabeli zawodnicy Luisa Enrique zachowali sześć oczek przewagi nad Królewskimi.
0
Odnośnie wczorajszych derbów. Po pierwsze oglądanie wczoraj meczu w internecie na strimach to był jakiś koszmar, tylko jeden działał i w dodatku jakość taka że było widać piksele! Po drugie, najważniejsze że debiut udał się Xaviemu i zainkasował 3 punkty a to zawsze buduje. Po trzecie, mecz w wykonaniu Blaugrany był tylko dobry, w porywach nawet bardzo dobry ale nic więcej. Po czwarte Xavi na dzień dobry ma pełne ręce roboty ponieważ wczoraj gołym okiem widać było brak zawodnika, który by wykańczał akcje golem. W dodatku defensywa to na te chwile jest na bardzo niskim poziomie i Xavi musi to poprawić. Druga linia jeszcze jako tako funkcjonuje ale to jeszcze nie to. Po piąte rzuty karne. Wczorajsze wykonanie karnego Depaya nie było wzorowe(niemal w sam środek bramki). Obronione bądź nietrafione jedenastki ciągnął się już nawet od Messiego a więc kilka lat. Tutaj Xavi też musi to poprawić. Podsumowanie: Wczorajsze zwycięstwo było szczęśliwe, żeby nie powiedzieć bardzo szczęśliwe a to tylko z powodu wysokiej nieskuteczności przeciwnika. Xaviemu należy się duży kredyt zaufania a nam dużo cierpliwości. Nie od razu Kraków zbudowano...
0
(Nie)zapomniane akcje, (nie)zapomniane starcia:
20 listopada 2001 r. Marc Overmars strzelił niecodziennego gola na Anfield Road. Historyczna akcja zaczęła się od wyrzutu z autu wykonywanego przez Coco. W ciągu nieco ponad minuty wymieniono aż 29 zagrań. Ostatnie zostało skierowane przez Xaviego do Overmarsa, który strzelił gola. Była to prawdziwa akcja zespołowa, w której uczestniczyli wszyscy gracze poza bramkarzem. Doliczając 33 podania wykonane przed zagraniem z autu, Barça kontrolowała piłke przez ponad 2 minuty i podawała ją aż 62 razy. Był to gol na 1:3, dający pierwsze w historii zwycięstwo nad Liverpoolem w piątym meczu i to w Lidze Mistrzów(druga faza grupowa). ,,The Times” napisał: ,,Katalońska ekipa pokazała jak wykańcza się rywala przed kontratakiem i jak ciężko pracuje aby odzyskać kontrole nad piłką”.
20 listopada 2004 roku FC Barcelona pokonała Real Madryt 3:0 w 12 kolejce Primera Division. To był pierwszy Klasyk Franka Rijkaarda. Holenderski trener miał szczęście, trafił na okres, w którym trenerem Realu był Mariano Garcia Remon, a w osiemnastce meczowej mieścili się tacy zawodnicy jak Francisco Pavon, Albert Celades, Santiago Solari czy Alvaro Mejia. Po 28. minutach na Camp Nou było 0-0. Wówczas ogromne nieporozumienie Roberto Carlosa i Ikera Casillasa, wykorzystał Samuel Eto’o. Kameruńczyk przejął piłkę na linii pola karnego gości, minął bramkarza Realu i wyprowadził Barcelonę na prowadzenie. Trzy minuty przed przerwą gospodarze powiększyli przewagę. Po pięknej akcji na listę strzelców wpisał się Giovanni Van Bronckhorst. Kwadrans przed końcem meczu "Blaugrana" postawiła "kropkę nad i". Bramkę z rzutu karnego zdobył Ronaldinho. ,,Przed tamtym meczem całą noc nie mogłem zmrużyć oka. Spytałem Ronaldinho: „Hej, czarnuchu, dobrze się czujesz?”, na co on odpowiedział, że chyba zaraz umrze. Ani Roberto Carlos, ani Iker Casillas nie spodziewali się, że odbiorę im piłkę i strzelę gola. Jak wróciłem do domu, pomyślałem sobie: „To był pierwszy mecz, w którym zagrałem jak prawdziwy profesjonalista”- tak oto wspominał po meczu bohater tego meczu- Samuel Eto’o. Sezon 2004/2005 Barcelona zakończyła na pierwszym miejscu w ligowej tabeli. Drugi Real wyprzedziła o cztery "oczka". Gdyby nie zwycięstwo na Camp Nou, tytuł mógłby trafić do stolicy Hiszpanii.
4
Wkraczamy w nowy rozdział z wielkimi oczekiwaniami i nadziejami. Czy to będzie epoka na miare Cruijffa czy też Guardioli? Tego nie wie nikt. Przy okazji debiutu Xaviego, takie oto porównania: Jak debiutowali najlepsi trenerzy w historii FCB w meczach o stawke: Tak się składa iż ŚP. Johan Cruijff również debiutował w derbach Barcelony i wygrał z ,,Papużkami” 2:0. Kolejne 2 mecze(pucharowy z Fram Rejkjavik i z Elche w La Liga) również wygrał, więc debiut okazał się wręcz wymarzony. Teraz Rijkaard. Debiut Franka przypadł na półfinał i finał Pucharu Katalonii, który Barça wygrała obydwa mecze, w tym finałowy z… Espanyolem 1:0. Kolejne pojedynki to zwycięstwo 0:1 z Athletic na San Mames oraz remis na Camp Nou z FC Sevillą(w tym meczu pierwszego gola w La Liga strzelił Ronaldinho), więc debiut całkiem udany. Na koniec nasz uwielbiany PeP Guardiola. Otóż zadebiutował on(o czym większość z nas powinna wiedzieć) w meczu kwalifikacyjnym do Ligi Mistrzów z… Wisłą Kraków(4:0). Kolejnym meczem był rewanż z Wisłą w Krakowie, gdzie Blaugrana przegrała 1:0. Trzecie spotkanie to inauguracja Primera Division i… porażka z CD Numancia 1:0. Później było już tylko lepiej i chyba najlepiej w historii, o czym wszyscy wiemy. Jak widać Guardiola miał najgorszy start w Dumie Kataloni, lecz zapisał się w pamięci jako ten najlepszy w historii. Wniosek: debiut i pierwsze mecze tak naprawdę o niczym jeszcze nie świadczą. Jednak było by miło wygrać w derbach a przynajmniej zremisować.
5
No proszę, to już 25 lat!
Ostatnim meczem piłkarskiej Ligi Mistrzów na polskich stadionach w XX wieku, było spotkanie Widzewa z Borussią Dortmund. 20 listopada 1996 roku, wobec 14 tys. widzów, na „starym” stadionie przy Al. Piłsudskiego 138, łodzianie zremisowali z mistrzem Niemiec. Widzewiacy mieli 3 punkty (za zwycięstwo 2:0 nad Steauą Bukareszt). Obie drużyny pamiętały mecz w Dortmundzie, gdzie na oczach 40 tysięcy widzów debiutujący w tych rozgrywkach widzewiacy przegrali tylko 1:2. Łodzianie od początku przejęli inicjatywę i wypracowali kilka okazji. Nie udało się ich wykorzystać, a dobrze zorganizowani goście przeprowadzili skuteczny kontratak. Zdobywcą prowadzenia w 14. minucie był Paul Lambert. Odpowiedź widzewiaków była błyskawiczna. Wyrównał Jacek Dembiński już niespełna minutę później. Drużyna prowadzona przez Franciszka Smudę nie zadowoliła się remisem. Gospodarze atakowali nadal i w 20. minucie znów Dembiński pokonał bramkarza rywali. Ten trzykrotny mistrz Polski (z Lechem 1992, 1993 i z Widzewem 1996) rozgrywał świetne spotkanie. Film z tego meczu przekonał zapewne włodarzy Hamburger SV i jesienią 1997 roku napastnik Widzewa został zawodnikiem tego klubu. Dembiński jest do dziś rekordzistą Widzewa pod względem strzelonych goli w europejskich pucharach (6 bramek w 11 meczach). Defensywa Borussii kierowana przez Matthiasa Sammera (mistrza Europy 1996, zdobywcę Złotej Piłki francuskiego magazynu „France Football” 1996) obroniła się przed kolejnymi atakami łodzian. Goście walczyli o wyrównanie. W ich atakach przy stałych fragmentach uczestniczył inny znakomity stoper Jurgen Kohler, mistrz świata (1990) i Europy (1996). W 65. minucie ustalił wynik meczu na 2:2. Arbiter Rune Pedersen powinien zauważyć faul Niemca na Sławomirze Majaku. Warto przypomnieć, że w Lidze Mistrzów 1996/1997 Widzew był ostatnim zespołem, który nie przegrał z Borussią. Po łódzkim spotkaniu mistrzowie Bundesligi pokonali kolejno: w ostatnim meczu grupowym Steauę Bukareszt 5:3, a później w ćwierćfinale Auxerre 3:1 i 1:0, w półfinale Manchester United 1:0 i 1:0 oraz w finale w Monachium Juventus Turyn 3:1. Widzewiacy w tamtej edycji LM rozegrali jeszcze jedno spotkanie. W Madrycie ulegli tamtejszemu Atletico 0:1. Zakończyli rywalizację grupową na trzecim miejscu.
Pozdrawiam wszystkich kibiców Widzewa :)
2
Czy wiecie że…..
Równo 50 lat temu w meczu I rundy Pucharu Anglii Bournemouth pokonało Margate 11-0 a 9 goli! zdobył 24-letni Szkot Ted "SuperMac" MacDougall.
4
Dzisiaj derby Barcelony? No to posłuchajcie:
Dokładnie 100 lat temu(20.11.1921) FC Barcelona rozgromiła w derbach Barcelony Espanyol 9:0! w ramach Mistrzostw Katalonii. Aż 5 goli w tym meczu strzelił genialny snajper Josep Climent Gracia. Hattrickiem popisał się legendarny Paulino Alcantara a jednego gola zdobył Vicenç Martinez. W końcowym rozrachunku FC Barcelona sięgnęła po raz 10-ty po mistrzostwo Katalonii. Królem strzelców zostali równocześnie Paulino Alcantara i Josep Climent Gracia, którzy strzelili po 19 goli każdy.
Jak to się potoczy dzisiaj? Dokładnie po stu latach?
3
Czy wiecie że...
19 listopada 1959 r. Pele zdobył swojego 1000 gola w karierze. W meczu FC Santos-Vasco da Gama na Maracanie w Rio de Janeiro wykorzystał rzut karny. Gola zadedykował biednym dzieciom z Brazylii. W swojej karierze strzelił łącznie 1281 goli, lecz ten wynik jest sporną kwestią gdyż część tych bramek zdobył w meczach towarzyskich.
3
Cóż to było za El Clasico!
19 listopada 2005 r. FC Barcelona rozbija w Klasyku Real Madryt na Santiago Bernabeu 0:3 w ramach 12 kolejki La Liga. Duma Katalonii pod rządami Franka Rijkaarda odniosła najbardziej efektowne zwycięstwo nad Realem na wyjeździe od czasu tryumfu 0:5 w sezonie 1973/74. Holender został pierwszym w historii trenerem Barçy, który dwukrotnie wygrywał w La Liga na Santiago Bernabeu(Cruijff jako trener uczynił to zaledwie jeden raz w ośmiu spotkaniach). Wynik meczu otworzył Eto’o po podaniu debiutującego w El Clasico Messiego. Bohaterem meczu został jednak Ronaldinho, który dwoma efektownymi rajdami dobił ,,Los Blancos” w drugiej połowie. Brazylijczyk był pierwszym piłkarzem Blaugrany od czasu Diego Maradony, którego gole oklaskiwali kibice madryckiego klubu na Santiago Bernabeu. Dwóch z fanów Królewskich, którzy na stojąco wyrażali swój podziw dla umiejętności Ronaldinho, stało się celebrytami. Byli bohaterami komiksów w gazetach, wywiadów dla prasy i telewizji.
4
Legendarne mecze:
19 listopada 1911 r. FC Barcelona gromi na Camp del Carrer de Industria FC Catale 17-0! w ramach Mistrzostw Katalonii. Mało tego, 8 goli! w tym meczu strzela legendarny napastnik Jose Rodriguez Vasquez, znany bliżej jako Pepe Rodriguez. Jest tylko jeden piłkarz w historii Blaugrany, który strzelił więcej goli od Pepe w meczu o stawke a mianowicie Joan Gamper(9 goli). Jest to jedno z najwyższych zwycięstw w historii klubu. Mimo tego Duma Katalonii zajęła tylko 3 miejsce w mistrzostwach ale na pocieszenie Pepe Rodriguez został królem strzelców tychże rozgrywek. Trzeba również podkreślić iż w tym meczu 4 gole strzelił…. pierwszy Polak w FCB- Walter Rozitsky.
2
(Nie)zapomniane legendy futbolu:
18 listopada 1963 r. urodził się Peter Schmaichel, duński bramkarz , mistrz Europy z 1992 r. oraz zdobywca Ligi Mistrzów z 1999 r. 18 listopada 1963 roku w duńskim mieście Gladsaxe na świat przyszedł jeden z najbardziej utalentowanych bramkarzy w historii światowej piłki nożnej. Święcił sukcesy zarówno w karierze klubowej, jak i z reprezentacją Danii. Kibice na całym świecie pamiętają go z serii świetnych występów w barwach Manchesteru United, jednak klub z Old Trafford był tylko jednym z wielu przystanków w bogatej karierze Petera Schmeichela. Duński bramkarz, Peter Schmeichel mimo to, że urodził się w Skandynawii obywatelem Danii został dopiero w wieku 7 lat. Wcześniej, przez pierwsze lata swojego życia nosił obywatelstwo po ojcu, który był Polakiem. Zresztą o polskich korzeniach jednego z najwybitniejszych bramkarzy świata w historii świadczy także jego drugie imię, Bolesław. Te otrzymał po dziadku. Z biegiem czasu rodzina Schmeichelów na dłużej osiadła jednak w Danii i ze względu na fakt, że matka Petera była Dunką ten bez problemu otrzymał obywatelstwo tego kraju. Talent piłkarski młodego Schmeichela nie został jednak dostrzeżony zbyt szybko. Dopiero w roku, w którym skończył 18 lat rozpoczął treningi w piłkarskim klubie. Jego pierwszą przystanią w piłkarskiej karierze stał się w 1981 roku miejscowy klub Gladsaxe Hero. Tam szybko zyskał sobie zaufanie szkoleniowców i stał się pierwszym bramkarzem drużyny. Schmeichel był wyróżniającym się zawodnikiem jedenastki z Gladsaxe i szybko zainteresowanie jego osobą wyraziły większe kluby Danii i Europy. On jednak pozostawał wierny barwom klubowym przez dwa lata. W roku 1984 Schmeichell trafił do Hvidovre IF. Tam mógł w dalszym ciągu szlifować swój kunszt bramkarski i... strzelecki. Przez dwa lata gry w tym klubie rozegrał bowiem 88 spotkań, w których strzelił sześć bramek, głównie po rzutach wolnych i karnych. O strzelającym bramkarzu szybko zrobiło się w Danii głośno.
W 1987 roku chęć zatrudnienia uzdolnionego golkipera wyraziło słynne duńskie Brøndby Kopenhaga. Na przeprowadzce do stolicy 24-letni wówczas Peter Schmeichel wyraźnie zyskał. Miał szansę nie tylko na grę wśród wielu reprezentantów kraju, ale także walkę o mistrzostwo Danii. Po tytuł ten udało mu się z jedenastką z Kopenhagi sięgnąć już w pierwszym roku gry w jej barwach. Po roku sukces ten powtórzył. W 1989 roku Brøndby musiało obejść się smakiem i przegrało walkę o mistrzostwo kraju, ale odkuło się zdobyciem Pucharu Danii. Kolejne dwa sezony przyniosły znów niepodważalną dominację drużyny ze stolicy, a Schmeichel zbierał bardzo pochlebne opinie. Nic więc dziwnego, że chęć zatrudnienia uzdolnionego bramkarza wyraziły największe kluby Europy, w tym słynny Manchester United. W tej sytuacji zadziałała magia Sir Alexa Fergusona, któremu udało się nakłonić Duńczyka do przeprowadzki na Old Trafford. Po latach sam przyznał, że była to jedna z najlepszych inwestycji jaką klub zrobił w minionym stuleciu. Latem 1991 roku Peter Schmeichel trafił do drużyny Czerwonych Diabłów i szybko wywalczył sobie miejsce między słupkami bramki drużyny szkockiego menedżera. Z przyjściem golkipera przyszły też liczne sukcesy Manchesteru na arenie angielskiej, jak i w Europie. Już w pierwszym roku gry Schmeichela na Wyspach The Red Devils zdobyły Superpuchar Europy. W latach 1993, 1994, 1996, 1997, 1999 Man Utd. sięgał po tytuł mistrza Anglii, w 1994, 1996, 1999 zdobył Puchar kraju, zaś w 1993, 1994, 1996, 1997 wywalczył Tarczę Wspólnoty. Spory w tym udział Schmeichela, który w 1992 roku został uznany za najlepszego bramkarza świata i swojego panowania długo nie oddał. Kapitalną erę w drużynie z Manchesteru Schmeichel ukoronował zdobyciem pucharu Ligi Mistrzów w 1999 roku. Wówczas po zaciętym finale drużyna Sir Alexa Fergusona pokonała Bayern Monachium 2:1 i mogła świętować zdobycie drugiego w historii klubu Pucharu Europy. Wraz z sięgnięciem po triumf w europejskich rozgrywkach skończyła się jednak era Schmeichela na Old Trafford. 36-letni wówczas golkiper zdecydował się na piłkarską emeryturę przenieść się w cieplejsze regiony Europy. Ostatecznie jako kierunek obrał Portugalię, gdzie związał się kontraktem ze Sportingiem Lizbona. Już pierwszy sezon Schmeichela spędzony w Portugalii przyniósł sukcesy. Drużyna ze stolicy kraju sięgnęła po mistrzowski tytuł a duński bramkarz był jej bardzo pewnym punktem.
Gra w preferującej techniczny styl rozgrywania piłki lidze nie przypadła jednak imponującemu świetnymi warunkami fizycznymi golkiperowi do gustu. Po dwóch latach gry w Verde-e-Brancos Schmeichel zdecydował się na powrót na Wyspy Brytyjskie. Wbrew pozorom 38-letni bramkarz nie miał większych problemów ze znalezieniem sobie klubu w angielskiej Premier League. Podpisał kontrakt z Aston Villa i przez rok gry w drużynie z Birmingham rozegrał w jej barwach 29 spotkań, strzelając jedną bramkę. W roku 2002 jako 39-latek trafił do Manchesteru City, odwiecznego rywala Czerwonych Diabłów, z którymi święcił największe sukcesy. Nie zostało to jednak źle na Old Trafford odebrane. Kibice pełni szacunku dla tego, co Schmeichel zrobił dla ich klubu przywitali go brawami, gdy znów zagościł na stadionie United. W barwach The Citizens Schmeichel występował przez rok. Rozegrał 29 spotkań, po czym zakończył bogatą karierę zawodniczą. Łącznie rozegrał w niej 653 spotkania, z czego aż 350 w Premier League. Obok bogatej kariery klubowej Peter Schmeichel może poszczycić się także imponującą karierą reprezentacyjną. Choć miał polskie korzenie, szczególnego wyboru nie miał i wybrał grę w reprezentacji Danii. W narodowych barwach zadebiutował w 1987 roku. Pięć lat później, jako kapitan duńskiej reprezentacji osiągnął z nią największy jej dotychczasowy sukces. Zatriumfował w Mistrzostwach Europy 1992 roku. Jak potem mówił, był to dla niego najwspanialszy sukces w całej karierze. Schmeichel bronił też duńskiej bramki podczas Mundialu 1998 roku we Francji. Karierę reprezentacyjną zakończył w 2001 roku, zaliczając 129 gier w narodowych barwach, w których strzelił jednego gola.
3
Wspominamy wspaniałych i troche zapomnianych piłkarzy FC Barcelony:
18 listopada 1926 r. urodził się Estanislao Basora, jedna z legend Barçy. Do Barcelony trafił w 1946 r. z Manresy. W pierwszym sezonie zarabiał ogromną jak na ówczesne czasy sume 35 tys. Peset. W 1949 r. jego ojciec został zastrzelony dubeltówką przez swojego pracownika z fabryki tekstyliów. Krótko potem Estanislao zadebiutował z golem przeciwko Irlandii w reprezentacji oraz strzelił hattricka przeciwko Francji w Colombes w ciągu 12 minut. Po tym drugim spotkaniu zyskał przydomek ,,potwora z Colombes’’. W latach 1952-54 grał w Blaugranie wraz ze swoim bratem Joaquinem. W 1956 r. trener Plattko nie wystawiał go w składzie i Basora otrzymał propozycje przejścia do Realu Madryt. Mimo trudnej sytuacji wolał jednak trafić na krótko na wypożyczenie do Lleidy aby niedługo po tym wrócić do Barçy. Był członkiem ,,Grupy przyjaciół’’- piłkarzy Blaugrany, którzy cieszyli się z samej możliwości gry w piłke a nie tylko ze zdobywanych trofeów. Estanislao Basora uważany jest za jednego z najlepszych skrzydłowych świata lat 40-tych i 50-tych. Z Dumą Katalonii zdobył 4 Mistrzostwa Hiszpanii i również 4 Puchary Hiszpanii. Basora był też ostatnim żyjącym członkiem najsilniejszej linii ataku, do której w swojej wspomnieniowej piosence(,,Temps era temps’’) nawiązywał Joan Manuel Serrat, znany hiszpański muzyk.
9
FC Barcelona bez historii jest jak człowiek bez pamięci:
18 listopada 1900 r. FC Barcelona rozegrała pierwszy w historii mecz na wydzierżawionym boisku Camp del Hotel Casanovas. Przeciwnikiem był Hispania Athletic Club, zwany ,,czerwonym teamem" ze względu na kolor strojów w jakim występowali przeciwnicy. W meczu tym nie mógł wystąpić legendarny napastnik i jednocześnie ikona Blaugrany- Joan Gamper, z powodu ciężkiej choroby. Mecz zakończył się wynikiem bezbramkowym ale najważniejsze było to iż boiskowe wydarzenia oglądało około 4 tysięcy osób, z czego tysiąc na siedząco. Tak wysoka frekwencja wynikała z masowego wysyłania zaproszeń przez sekretarza FC Barcelony. Spośród obecnych w loży honorowej znaleźli się między innymi prezesi Katalońskiego Stowarzyszenia Gimnastyki oraz Klubu Bicyklowego- dwóch najpopularniejszych organizacji sportowych tamtej epoki. Ponieważ nie był to obiekt spełniający wszystkie warunki, lecz zaledwie plac do rozgrywania meczów, jako szatnie piłkarze musieli wykorzystywać pokoje hotelu Casanovas, z czym wiązały się wielkie niedogodności. Do mycia mieli tylko miednicę a poza tym każdy z zawodników musiał przynosić z domu własny ręcznik. Piłkarze nie mieli też napojów by muc uzupełniać płyny w przerwie meczu i w efekcie dzielili się cytrynami, pijąc z nich sok, którym gasili pragnienie. Takie to były pionierskie czasy futbolu.
0
No widze że pani Julia to się okropnie nudzi na tej stronie. To już nie jest kibicowanie naszemu klubowi, tylko dziecięce głupoty i fanaberie...
5
Trafiła kosa na kamień:
17 listopada 1998 r. wybuchł konflikt Nuñeza z Cruyjffem i Stoiczkowem. Dwa lata po odejściu Cruijffa z klubu jego stosunki z prezydentem Nuñezem wciąż nie były najlepsze. ,,Wyraziłem zgodę na 2 mecze pożegnalne dla Cruijffa. Gdybym się na to nie zdecydował, nie miałbym teraz problemów. Dodatkowo oskarżył mnie o to że nie pozwoliłem mu na ostatnie spotkanie z kibicami a to nie prawda. Jest jedyną znaną mi osobą, która będzie miała 4 mecze pożegnalne: w Barcelonie i Amsterdamie, gdy kończył karierę piłkarską i 2, które czekają go teraz. Chyba każdy, kto mógłby do tego zarobić 200 mln peset(Cruijff miał dostać za mecze ponad milion euro) byłby szczęśliwy. A może się myle?”- ironicznie opisywał sytuację Nuñez. Dodatkowo prezydent Barcelony był skonfliktowany ze Stoiczkowem, który opuścił klub w 1998 r.: ,,To był błąd iż pozwoliłem mu w 1996 r. wrócić do drużyny. Niektórzy nie umieją zaakceptować tego, że jak tracą jakość w grze, to trafiają na ławke rezerwowych. Mogłem przewidzieć że jak Stoiczkow nie będzie grał w podstawowym składzie , to zaczną się problemy”- żalił się Nuñez. Stoiczkow, a jakże! nie pozostał mu dłużny: ,,Nuñez oszukuje ludzi. Gratuluje mu lat, które spędził z nami. Kiedy mówimy o nim źle, odpowiada, że atakujemy całe środowisko ,,barcelonismo”. Nie, panie Nuñez, mówimy o panu. Dziedzictwo Barcelony pochodzi od socios i zawodników. Bez nas kilka lat temu Nuñez był nikim”.
11
Redakcja raczyła zapomnieć, no to ja racze przypomnieć:
Otóż 16 listopada 2003 r. w towarzyskim meczu FC Porto z FC Barceloną(na otwarcie Estadio do Dragão) zadebiutował niejaki… Lionel Messi! Argentyńczyk, mając zaledwie 16 lat i 145 dni, wszedł na boisko w 71 minucie zastępując Fernando Navarro, jednocześnie stając się trzecim najmłodszym piłkarzem pierwszej drużyny, który zadebiutował w barwach blaugrana(po Alcantarze i Babangidzie). ,,Byłem tak podekscytowany iż nie mogłem zasnąć w noc przed meczem. Najważniejsze było dla mnie zagrać przynajmniej kilka minut. Udało się i to jest dla mnie najważniejsze. Po meczu trener Rijkaard podziękował mi za gre, byłem zadowolony ale oczywiście wolałbym żebyśmy wygrali’’-podsumował sytuację Messi. Szkoda tylko że Barça przegrała ten mecz 0:2. Takie oto były początki geniusza futbolu…
9
Czy wiecie że...
128 lat temu trzej bracia: Vaclav, Bohumil oraz Rudolf Rudlowie założyli Athletic Club Kralovske Vinohrady, znany dzisiaj wszystkim jako Sparta Praga.
0
Kim jest ten wspominany tutaj Karim Adeyemi? gdzie gra i jak gra?
6
Każdy cule powinien o tym wiedzieć!
16 listopada 2003 r. w towarzyskim meczu FC Porto z FC Barceloną(na otwarcie Estadio do Dragão) zadebiutował niejaki… Lionel Messi! Argentyńczyk, mając zaledwie 16 lat i 145 dni, wszedł na boisko w 71 minucie zastępując Fernando Navarro, jednocześnie stając się trzecim najmłodszym piłkarzem pierwszej drużyny, który zadebiutował w barwach blaugrana(po Alcantarze i Babangidzie). ,,Byłem tak podekscytowany iż nie mogłem zasnąć w noc przed meczem. Najważniejsze było dla mnie zagrać przynajmniej kilka minut. Udało się i to jest dla mnie najważniejsze. Po meczu trener Rijkaard podziękował mi za gre, byłem zadowolony ale oczywiście wolałbym żebyśmy wygrali’’-podsumował sytuację Messi. Szkoda tylko że Barça przegrała ten mecz 0:2. Takie oto były początki geniusza futbolu…
6
Wybitne legendy Dumy Katalonii:
15 listopada 1927 r. urodził się Joan Segarra, głównie środkowy obrońca, wielka legenda Dumy Katalonii. Segarra był charyzmatycznym kapitanem(miał przydomek ,,el Gran Capitan”) między innymi ,,Barcelony Pięciu Pucharów”. Cechował go wysoki wzrost i doskonałe przygotowanie fizyczne. Przez 15 sezonów rozegrał aż 402 spotkania we wszystkich rozgrywkach, co daje mu jedno z czołowych miejsc w historii klubu. Mimo gry na pozycjach defensywnych strzelał dużo goli, szczególnie w sezonie 1958/59, kiedy to Blaugrana zdobyła podwójną korone. Z powodu problemów z gałką oczną nie zagrał w finale Pucharu Europy z Benfiką. W reprezentacji rozegrał 25 spotkań, ostatnie na Mistrzostwach Świata w Chile w 1962 r. przeciwko Czechosłowacji. Zmarł 3 września 2008 r.
0
Xavi nie jest cudotwórcą i nie przywróci z tygodnia na tydzień najlepszej wersji Demira. Zresztą kiedy widzieliśmy najlepszą wersje Demira w pierwszym zespole? w meczach towarzyskich, tak? Jeśli tak, to może się okazać że nawet Xavi nie zrobi z niego zawodnika wyjściowego składu, który będzie robił różnice i decydował o zwycięstwach Blaugrany. To oczywiste że trzeba dawać młodym szanse zaistnienia i potrzeba na to czasu, jednak gwarancji na wygrywanie meczów i zdobywanie tytułów nie da nam nawet sam Xavi....
1
Oby te 82 % mocno się nie rozczarowało. Jestem przeciwny temu transferowi i obym ja się słodko mylił co do niego....
4
Ku pamięci legend:
14 listopada 1986 r. zmarł Ferdinand Daučik. Pochodził on z Czechosłowacji a do Barcelony przybył w 1950 r. jako trener węgierskich uciekinierów z komunistycznego kraju, których liderem był jego szwagier, Ladislao Kubala. Josep Samitier, wielka legenda Barçy był zachwycony poziomem węgierskiej drużyny i doradził prezydentowi FCB zatrudnienie zarówno Daučika, jak i Kubali. Już w pierwszym sezonie Blaugrana dzięki nowym nabytkom zdobyła mistrzostwo Hiszpanii a w dwóch kolejnych podwójną koronę. W 1954 r. Daučik odszedł z Barcelony i przez ponad 20 lat prowadził kilkanaście klubów, głównie hiszpańskich. W sumie był trenerem przez 30 lat bez przerwy, co jest rzadko spotykane. Jeszcze we wrześniu 1980 r. Daučik w wieku 70 lat był pełen werwy i pomysłów: ,,Jestem co raz bardziej przekonany że moja witalność bierze się z tego iż cały czas jestem aktywny. Do teraz widząc dzieci biegające za piłką przyłączam się do gry. Moja głowa jest pełna pomysłów, które zrewolucjonizują futbol hiszpański. To ostatni cel, który sobie postawiłem. Futbol hiszpański jest chory od ponad 15 lat, konkretnie od porażki na Mistrzostwach Świata w Anglii. Wiem że jestem osobą kontrowersyjną ale gdyby brać pod uwagę matematykę w piłce, to pod względem zwycięstw i trofeów byłbym numerem jeden”- powiedział Daučik w 1980 r.
1
@Pawel13sz Generalnie lewonożny, ale jeśli się nie myle to grał również prawą nogą.
4
Nie zapominajmy o legendach polskiego futbolu:
13 listopada 1955 r. urodził się Stanisław Terlecki, jeden z najwybitniejszych lewoskrzydłowych w dziejach polskiego futbolu. Był idolem kibiców, którzy kochali go za jego inteligentną, techniczną, szybką grę. Charakterny skrzydłowy, czarodziej dryblingu, fantastycznie szybki i zwrotny chłopak o latynoskiej technice... Idol dzieciństwa i młodości wielu kibiców futbolu, którzy dla niego chodzili na mecze ŁKSu, Polonii, Legii, a także amerykańskich Pittsburgh Spirit, Golden Bay Earthquakes i gwiazdorskiego New York Cosmos. W polskiej lidze debiutował jako zawodnik Gwardii Warszawa. W reprezentacji zachwycał finezyjną techniką i skutecznością, grając obok Jana Tomaszewskiego, Włodzimierza Lubańskiego, Kazimierza Deyny, Władysława Żmudy. Kontuzjowany nie pojechał na mistrzostwa świata w Argentynie, choć powołał go Jacek Gmoch. Nie zagrał również na mundialu w Barcelonie cztery lata później, kiedy z powodu tzw. „afery na Okęciu", otrzymał bezwzględną dyskwalifikację na rok, ani - będąc zawodnikiem Pittsburgh Spirit - w kadrze Antoniego Piechniczka w 1982 r. Nie spełnił więc swojego wielkiego marzenia. Ostatni raz wystąpił, grając kilkadziesiąt minut z synem Maćkiem, w meczu drugiej ligi Polonia Warszawa - Boruta Zgierz w 1992 roku. Był wówczas wciąż na szczycie. Miał szczęśliwą rodzinę, mieszkał w pięknej willi w Żółwinie, jeździł daimlerem, zajmował się biznesem... Piotr Dobrowolski w książce ,,Terlecki. Tragiczna historia jednego z najlepszych piłkarzy w Polsce” próbuje zrozumieć, czy to z powodu przekleństwa losu, przypadku, niewłaściwych wyborów, czy cech charakteru Stanisław Terlecki stracił wszystko, prócz przyjaciół, i zmarł skłócony z rodziną, zmagając się z problemami finansowymi, uzależnieniem od leków i alkoholu, depresją. Rozmawia z ludźmi, którzy znali go z czasów piłkarskich sukcesów w Polsce i za oceanem, jak też z okresu gdy prowadził zajęcia piłkarskie na Orliku w Łodzi czy leczył się na oddziale psychiatrycznym. Wędruje ścieżką życia piłkarza uważnie i z wielkim taktem. Spod jego pióra wyłania się człowiek niejednoznaczny, wewnętrznie sprzeczny, skłócony z sobą i ze światem. Inteligentny, oczytany, elokwentny, niebanalny. Dobroduszny, wspaniałomyślny i szczodry, a jednocześnie bon vivant, elegancik, utracjusz. Serdeczny, życzliwy i uczynny, a jednocześnie pyszny, kłótliwy, nieporadny. Kolorowy ptak, wieczny chłopiec, który nie potrafił żyć zwyczajnie.
6
Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia panie Stanisławie!
Dzisiaj swoje 84 urodziny obchodzi legenda polskiego futbolu a mianowicie Stanisław Oślizło. „To chyba takie moje meczowe podium. Debiut w kadrze, w meczu ze Związkiem Radzieckim w Warszawie, to była wielka nobilitacja. W Brazylii stanąłem naprzeciwko Pele, Garrinchy, Gilmara, wielkim gwiazdom. Udział w finałowym spotkaniu Pucharu Zdobywców Pucharów był również czymś wspaniałym” – wspomina jubilat. Oślizło zaczął trenować piłkę nożną w Kolejarzu Wodzisław Śląski krótko przed maturą, namówiony przez kolegów. W 1960 roku trafił do Górnika Zabrze. W seniorskiej reprezentacji obrońca zadebiutował 21 maja 1961 w Warszawie w meczu z ZSRR, zakończonym wygraną 1:0 po golu Ernesta Pohla. Z Górnikiem dotarł do finału Pucharu Zdobywców Pucharów (1970). W Wiedniu zabrzanie przegrali z Manchesterem City 1:2, a jedynego gola dla polskiej drużyny zdobył jej kapitan - Oślizło. Wcześniej jednak, w półfinale, Górnik grał z włoską Romą. Po dwóch remisach konieczny był trzeci mecz. Doszło do niego w Strasbourgu. Też był remis - 1:1. O awansie decydowało losowanie żetonem. Do wyboru był kolor zielony i czerwony. Kapitan Górnika wybrał zielony, co dało zabrzanom przepustkę do finału. „Jeżeli miałbym jeszcze raz wybierać drogę życiową, ponownie zostałbym piłkarzem. Tyle, że teraz to już jest zawód” – dodał. Cały czas jest związany z Górnikiem, był w klubie rzecznikiem prasowym, jest od lat doradcą zarządu. Jego ukochana drużyna jest w tym sezonie beniaminkiem ekstraklasy i liderem po rundzie jesiennej. „Na razie idzie nam dobrze, ograliśmy czołówkę. Ale to dopiero połowa drogi. Teraz przyjdą rewanże, zaczniemy je wyjazdowym meczem z Legią. To będzie ważne spotkanie dla obu zespołów” - powiedział 8-krotny mistrz Polski w barwach Górnika. Przyznał, że nie przywiązywał nigdy wagi do daty urodzenia. „Nie zastanawiałem się nad tym. Jestem, jaki jestem. Myślę, że ludzie mnie lubią, szanują, doceniają. To chyba ta trzynastka nie jest taka pechowa” – śmiał się 57-krotny reprezentant kraju. Stanisław Oślizło urodził się 13 listopada 1937 roku w Wodzisławiu Śląskim. Grał w miejscowym Kolejarzu (obecnie Odra), Kolejarzu Katowice, Górniku Radlin i Górniku Zabrze. Z tym ostatnim klubem osiem razy zdobył mistrzostwo kraju i sześciokrotnie Puchar Polski. 57 razy zagrał w reprezentacji, zdobył jednego gola. Pracował jako trener m.in. w Odrze Wodzisław.
3
Z historii Blaugrany:
13 listopada 1950 r. socios zagłosowali za zakupem terenów pod Camp Nou. Architekci ocenili iż stary stadion Camp de Les Corts da się powiększyć jedynie o 8 tys. miejsc przy jednoczesnym obniżeniu komfortu oglądania spotkań. Władze Barcelony zarządziły więc czterodniowe glosowanie, w którym socios mieli zadecydować o ewentualnym pozyskaniu ziemi pod budowę przyszłego stadionu na 100 tys. osób. Na ponad 30 tys. socios, głosowało 7967, w tym aż 7835 opowiedziało się za zakupem terenów za 10 mln peset.
1
Pamiętamy:
Dokładnie 41 lat temu reprezentacja Polski pokonała na nieistniejącym już Estadio de Sarria w Barcelonie reprezentacje Hiszpanii 1:2 po 2 golach znakomitego napastnika Andrzeja Iwana. To było pierwsze i jak dotąd jedyne zwycięstwo z Hiszpanią.