2

Najstarsze i najciekawsze turnieje w dziejach futbolu:



5 grudnia 1959 r. Brazylia pokonała w Guayaquil Paragwaj 3:2. To był mecz otwierający 27 edycje Copa America. Po raz pierwszy i jedyny w historii Campeonato Sudamericano odbyło się dwukrotnie w tym samym roku. Jeszcze nie przebrzmiały echa i komentarze po wiosennej imprezie w Buenos Aires a już w grudniu tegoż 1959 roku najlepsi piłkarze z kontynentu zjeżdżali do Ekwadoru. Formalnym powodem było uroczyste otwarcie nowego, pięknego Estadio Modelo w Guayaquil, mieszczącego ponad 55 tys. widzów. Rzeczywiście frekwencja dopisała nad podziw i niemal na każdym meczu trybuny były szczelnie wypełnione. Żywe wciąż było w Guayaquil wspomnienie fantastycznego turnieju z 1947 i niezapomnianych wyczynów Moreno, Di Stefano, Loustau, Valeriono Lopeza, Gambetty czy Livingstone”a. Obrońca tytułu, Argentyna wydawała się murowanym faworytem. Postanowiono powtórzyć eksperyment z połowy dekady, zestawiając po raz drugi w historii w komplecie klubową piątke napadu. Ponieważ rozgrywki ligowe sezonu 1959 w wielki stylu wygrało San Lorenzo, reprezentacyjny atak sformowali: Facundo, Ruiz, Omar Garcia, Sanfilippo, Boggio. Wprawdzie formacja ta żadnego meczu nie dokończyła w takim zestawieniu bo na zmiany wchodzili Pizzuti i Belen, niemniej słynny rekord Independiente został wyrównany. Formacja ta była idealnie zgrana i rozumiejąca się ,,na pamięć”. Potwierdziło się to w pierwszym, zwycięskim meczu z Paragwajem(4:2). Rozbicie tej formacji już w następnym meczu z Ekwadorem zakłóciło płynność gry, co w efekcie zakończyło się nieoczekiwaną stratą punktu. Cztery dni później przeciwnikiem Argentyny był Urugwaj. Ciągłe roszady w składzie Albicelestes i brak konsekwencji taktycznej doprowadziło do klęski, której rozmiary były zatrważające. Po 25 minutach Urugwajczycy prowadzili 3:0, potem już tylko niemiłosiernie punktując rozbitych psychicznie przeciwników. Wynik 5:0 był szokiem dla całej sportowej Argentyny i zwiastował nadejście ciężkich czasów dla jej futbolu. Nie pomogło w niczym zwycięstwo nad Brazylią 4:1, tym bardziej iż mistrzowie Świata przysłali do Ekwadoru trzeciorzędną ekipe, złożoną z graczy stanu Minas Gerais. Urugwaj natomiast zaczął rozgrywki od wygranej z Ekwadorem i zakończył stratą punktu ze słabiutkim Paragwajem. Mimo zwycięstwa Celestes w turnieju, przez prase przetoczyła się namiętna fala krytyki a na trenerze Corazzo nie zostawiono suchej nitki. Wytykano mu złą koncepcje kadrową, rezygnacje z renomowanych piłkarzy Peñarol i tysiąc innych grzechów. Jednak personalnie eksperymenty trenera miały swoje uzasadnienie. Po niepowodzeniu w poprzednim turnieju postanowił on radykalnie odmłodzić zespół i głębiej sięgnąć do przebogatych rezerw, które jak słusznie podejrzewał, tkwią w mniejszych klubach. Trzon drużyny stanowili zawodnicy Nacional Montevideo, u boku których wspaniale rozkwitły nowe talenty. Podobny schemat zastosował Atilio Narancio w roku 1923. W efekcie Urugwaj tryumfuje po raz 10-ty w historii, wyprzedzając o 2 punkty Argentynę i o 3 Brazylię. Królem strzelców turnieju zostaje legendarny napastnik Jose Sanfilippo z dorobkiem 5 goli. Natomiast najlepszym piłkarzem turnieju wybrano Alcidesa Silveire.

2

Był sobie… Vulgar, Bulgar:

5 grudnia 1990 r. Christo Stoiczkow z premedytacją nadepnął na sędziego. Na początku lat 90-tych XX wieku mecze Superpucharu Hiszpanii odbywały się w trakcie sezonu i cieszyły się dużo mniejszym zainteresowaniem niż obecnie. Nawet El Clasico w tych rozgrywkach nie wywoływało dużych emocji. Barça w raz z Realem zaprezentowały składy z wieloma zmiennikami a na trybunach Camp Nou pojawiło się zaledwie 40 tys. kibiców. Mecz toczył się pod dyktando gospodarzy aż do końcówki pierwszej połowy. Cruijff wściekł się po decyzji arbitra Azpitarte, który nie ukarał gracza Realu po drugim faulu w ciągu kilku sekund. W efekcie arbiter odesłał go na trybuny a do akcji wkroczył Stoiczkow, słynący z kontrowersyjnych zachowań. Najpierw próbował przekonać Azpitarte do zmiany decyzji, chwytając go za ręke a po otrzymaniu drugiej żółtej kartki przydepnął noge sędziego. Po chwili Meksykanin Hugo Sanchez z Realu jeszcze podgrzał atmosferę, chwytając się za przyrodzenie i kierując ten gest w strone kibiców Barçy. Bułgar początkowo został zawieszony na ponad 2 miesiące, później kare powiększono aż do pół roku. Po niemal 17 latach sędzia i Bułgar spotkali się w programie telewizyjnym. ,,Stoiczkow jest świetnym człowiekiem, lecz na boisku zmieniał się nie do poznania. Za swoje nadepnięcie jest mi winien koszulkę”- żartował Azpitarte.

0

@Vebrol Argentyna z Włochami??? Niby z jakiej okazji? Towarzyski?

3

Feliz cumpleaños panie Amor!



4 grudnia 1967 r. urodził się Guillermo Amor, jedna z legend FC Barcelony. Katalończyk był jednym z pierwszych wychowanków, których do ,,Dream Teamu’’ wprowadził sam Johan Cruyff. Przez ponad 10 lat gry w Blaugranie zdobył 17 trofeów, co do czasu występów Xaviego było rekordem wśród piłkarzy Barçy. 421 meczów w pierwszej drużynie dało mu miejsce w pierwszej dziesiątce piłkarzy z największą liczbą spotkań w historii klubu. Z klubem rozstał się na ,,życzenie’’ Van Gaala(de facto był to swego rodzaju szantaż, po którym Amor popłakał się jak małe dziecko). W 2003 r. powrócił na łono Dumy Katalonii jako jeden z dyrektorów pod rządami Joana Laporty i sprawował ten urząd do połowy 2007 r. W 2010 r. wraz z objęciem urzędu przez prezydenta Rosella został dyrektorem technicznym. W późniejszym okresie Amor sprawował funkcje dyrektora technicznego sekcji młodzieżowych a obecnie piastuje stanowisko dyrektora ds. stosunków instytucjonalnych i sportowych pierwszej drużyny.

4

(Nie)zapomniane legendy futbolu:


3 grudnia 1923 r. w Zagrzebiu urodził się Stjepan Bobek, legendarny jugosłowiański napastnik. Urodzony w kraju, który wówczas nazywał się Królestwem Serbów, Chorwatów i Słoweńców Stjepan Bobek początkowo kopał piłkę w lokalnych klubach. Ze względu na bardzo młody wiek zdarzało mu się grać na karcie swojego starszego brata. Podczas II wojny światowej trafił do wiedeńskiej Admiry Wacker (osiem występów i siedem trafień), a później założył koszulkę klubu Građanski Zagreb (15 gier i 13 goli). W 1945 roku trafił do Partizana Belgrad(478 meczów i 425 goli), gdzie stal się legendą. Świetnie radził sobie także w reprezentacji Jugosławii (63 występy i 38 goli), w barwach której dwa razy zdobywał srebrny medal igrzysk olimpijskich. Stjepan Bobek prowadził również warszawską Legie w 1959 r. Po odejściu z Legii Ryszarda Koncewicza Bobka do pracy w Warszawie wytypowała jego rodzima federacja piłkarska. Prowadzona przez jedną z największych gwiazd jugosłowiańskiej piłki Legia zajęła czwarte miejsce w lidze. Za czasów Bobka "wojskowi" odbyli swoją pierwszą podróż do USA i Kanady, gdzie rozegrali serię towarzyskich spotkań. W styczniu 1960 miejsce Bobka na ławce rezerwowych zajął Kazimierz Górski.

3

Niechlubne mecze ,,naszego” klubu:


3 grudnia 2003 r. FC Barcelona poniosła klęske 5:1 z Malagą na wyjeździe. Blaugrana w Andaluzji poniosła najwyższą porażke w erze Franka Rijkaarda. Osłabiona brakiem Ronaldinho i Puyola, zagrała kompromitujące spotkanie. Malaga wykorzystała niemal wszystkie okazje jakie stworzyła a jedyny stracony przez nią gol padł po samobójczym trafieniu Sanza, syna byłego prezydenta Realu Madryt. Dumie Katalonii nie pomógł ani debiut Mario, ani powrót do drużyny Luisa Enrique i Gerardo. Porażka 5:1 była najwyższą od 1995 r. a ostatni raz Barça przegrała w identycznym stosunku w sezonie 1964/65 z Levante. ,,Nie brakuje Ronaldinho, tylko przeszkadzają pozostali”- tak podsumowały mecz hiszpańskie gazety.

4

@Herato Jestem dokładnie tego samego zdania. Największa głupota i upartość Guardioli to ,,zamienił stryjek siekierke na kijek", czyli Ibrahimovicia na Eto'o.

28

Feliz cumpleaños panie Davidzie!


Szanowni cules, dzisiaj 40 lat kończy David Villa, żywa legenda hiszpańskiego futbolu! Ma w swoim dorobku wiele triumfów, zwłaszcza z Dumą Katalonii, z którą wygrał m.in. Ligę Mistrzów, Superpuchar Europy czy klubowe mistrzostwo świata. W reprezentacji Hiszpanii rozegrał 98 spotkań i strzelił 59 goli(rekord), zdobywając mistrzostwo Europy i mistrzostwo Świata. Dziękujemy ,,El Guaje” za chwile radości, za gole i za poświecenie Dumie Katalonii. Cules nigdy ci tego nie zapomną!

3

Zapomniane legendy futbolu:
2 grudnia 1938 r. w Parque Civit urodził się Luis Artime, argentyński napastnik, zdobywca Copa Libertadores 1971, zdobywca Pucharu Interkontynentalnego 1971 oraz król strzelców Copa America 1967. Piękna sylwetka jednego z lepszych snajperów w historii futbolu. Zadebiutował w lidze argentyńskiej jako zawodnik rewelacyjnej Atlanty w 1958r. Po 4 latach za rekordową kwotę 15,216 mln pesos kupił go River Plate. Z kolei w 1966 ściągnął go Indepiendiente za 25 mln pesos! W 1968 przeszedł do brazyliskiego Palmeiras, w 1969 do urugwajskiego Nacional, w 1972 do brazyliskiego Fluminense aż w końcu po roku wrócił do Nacional by w następnym sezonie zakończyć karierę. Artime pasjonował się jedną czynnością: strzelaniem goli. Tytuły ,, goleadora’’ zgarniał seryjnie. W lidze argentyńskiej dwukrotnie w River(1962 i 1963) i dwukrotnie w Independiente(1966i 1967). W urugwajskiej dla Nacionalu 3razy z rzędu(1969,1970,1971). W Argentynie zdobył(dla Atlanta,River i Independiente)165 goli w 219 meczach(ze znakomitą przeciętną 0,75), w Urugwaju 74 gole a w Brazylii 65. W 23 spotkaniach reprezentacji Argentyny strzelił 23 gole! W Copa Libertadores strzelił łącznie 20 goli a w Copa Intercontinental-3. W całej karierze począwszy od amatorskiego Independiente de Junin uzyskał łącznie 1021 goli!

Był mistrzem Argentyny z Independiente w 1967, trzykrotnym mistrzem Urugwaju z Nacoinal w latach 1969-71, mistrzem Brazylii z Palmeiras w 1969 oraz klubowym mistrzem Ameryki i świata z Nacional w 1971. Obdarzano go sugestywnymi brzmiącymi przydomkami: Artillero, Fantasma(duch), Diente(ząb), Senior. W pełni zasłużył na wszystkie. Do perfekcji absolutnej doprowadził technikę użytkową a zwłaszcza technikę strzału. Nie gustował w dryblingach, nie kręcił finezyjnych kółeczek tylko podawał, przyjmował piłkę albo też bez przyjęcia strzelał. Pojawiał się na polu karnym niczym zjawa, duch(fantasma) aby w tej jednej najbardziej sprzyjającej sekundzie przyłożyć głowę lub nogę do piłki. Szybki, ruchliwy, sprytnym manewrem potrafił wyprowadzić w pole każdego obrońcę. Wzorowo osłaniał piłkę ciałem, grał czysto będąc pod każdym względem ideałem sportowca w nieco staroświeckim, rycerskim stylu. Wspaniały kolega, dżentelmen w każdym calu, który zaskarbił sobie zasłużenie powszechny podziw i sympatię w całej Ameryce.

0

@JohnnyBarca A można wiedzieć kiedy dokładnie?

0

Wczoraj patrze a tu na TVP Sport gra FC Sevilla w Pucharze Króla. Wchodze na terminarz meczów fcbarca.com i nie widze żadnego meczu Barcy w Copa del Rey, oco tu chodzi? Przecież zawsze graliśmy na przełomie listopada i grudnia

5

Kalendarium:

2 grudnia 1948 r. w Pradze urodził się Antonín Panenka jedna z legend czeskiego futbolu, ofensywny pomocnik znany przede wszystkim ze stylu wykonywania rzutów wolnych i karnych. Przez większą część kariery grał w klubie Bohemians 1905, do którego dołączył w 1959 roku. W 1981 Antonin odszedł z klubu z Pragi do austriackiego Rapidu Wiedeń, gdzie zdobył Puchar Austrii i dwa razy wywalczył mistrzostwo kraju. W 1985 roku Rapid doszedł do Finału Pucharu Zdobywców Pucharów, w którym Panenka wszedł z ławki rezerwowych a jego klub przegrał 3-1 z Evertonem. Rok później Panenka przeniósł się do VSE St. Polten, gdzie grał jeszcze dwa sezony by w końcu zostać trenerem Bohemians Praga. Tam pracuje do dzisiaj. Antonín Panenka stał się popularny po tym jak w finale mistrzostw Europy '76 w serii rzutów karnych strzelił decydującą jedenastkę. Sposób wykonania tego rzutu karnego jest do dziś kojarzony z czeskim piłkarzem– Panenka wziął długi rozbieg, zasymulował silne uderzenie, czym zmylił bramkarza RFN Seppa Maiera, po czym lekkim, technicznym strzałem posłał piłkę pod poprzeczkę, ustalając wynik rzutów karnych na 5-3.

9

Cules pamiętają, zwłaszcza o wybitnych legendach Dumy Katalonii:



2 grudnia 1898 r. urodził się Ferenz Plattko Kopiletz, legendarny węgierski bramkarz FC Barcelony. Nieco zapomniany, niezwykle utalentowany bramkarz, który przyzwyczaił pierwszych kibiców Barçy do sukcesów na arenie krajowej. Początki jego kariery są owiane tajemnicą, niezwykle ciężko znaleźć wiarygodne informacje o tym zawodniku. Dopiero jego pojawienie się w latach 1910-1920 w klubie Vasas SC, pozwoliło odnaleźć początki jego kariery. Największe sukcesy osiągnął rzecz jasna z Blaugraną, zastępując samego Ricardo Zamorę, który był legendą w bramce. Zanim jednak do tego doszło, to warto przenieść się do roku 1917, gdy Barça zagrała dwa towarzyskie mecze z MTK Hungaria FC, której barw bronił Plattko. Obydwa spotkania zakończyły się bezbramkowymi remisami a Węgier wywarł tak wielkie wrażenie, na działaczach Azulgrany, że Ci postanowili go niezwłocznie zakupić. Tuż po przejściu do Katalońskiego Giganta, socio nie wyobrażali sobie możliwości zastąpienia kogoś takiego jak Zamora. Franz szybko jednak zaczął tworzyć swoją własną historię. W hiszpańskim klubie spędził siedem lat, od 1923-1930 roku. W tym czasie zdobył sześć Pucharów Katalonii, trzykrotnie wznosił Copa Del Rey i co najważniejsze, wygrał z drużyną pierwsze mistrzostwo Primera Division. Po siedmiu latach wspaniałej gry w bramce, Plattko przeszedł do Recreativo Huelva i tam zakończył swoją zawodową karierę. Później zaczynał jako trener, najpierw w podrzędnych klubach francuskich, by potem powrócić do FC Barcelona, lecz już w zupełnie innej roli, jako szkoleniowiec pierwszej drużyny. Mimo, że w sezonie 1934/35 zdobył Puchar Katalonii, to jednak został zastąpiony przez Patricka O'Conella. Minęły dwie dekady i ponownie przypomniano sobie o Ferenzu w Katalonii, który po raz drugi objął stery Blaugrany. Sezon 1955/56 był imponujący w wykonaniu Barcelony z przynamniej dwóch powodów. Pierwszym była wspaniała gra Ladislao Kubali i Luisa Suareza, którzy czarowali widzów swoją techniką. Drugą rzeczą był jeszcze do niedawna (2005), niepokonany rekord w ilości zwycięstw z rzędu w La Liga. Aż 10 spotkań pod rząd wygrywali podopieczni Ferenca Plattko. Jednak nawet te 10 wygranych pod rząd, nie pozwoliło Barçy zająć pierwszego miejsca. Druga lokata, tuż za Athletikiem Bilbao nie satysfakcjonowała zarządu, który postanowił zwolnić Węgra. Ciekawostką jest że Rafael Alberti napisał poemat o węgierskim bramkarzu, po trójmeczu w finale Copa Del Rey(wtedy jeszcze nie było dogrywek). Plattko grał z takim zapałem, determinacją i heroizmem, że Alberti nie mógł się powstrzymać, od upamiętnienia tego.


4

Czy wiecie że:

1 grudnia 1994 roku AC Milan(ówczesny tryumfator Ligi Mistrzów) rozegrał finałowe spotkanie z CA Velez Sarsfield(wówczas zwycięzca Copa Libertadores) w ramach Pucharu Interkontynentalnego. Mecz został rozegrany na Stadionie Narodowym w Tokio. Niepodziewanie najlepsza ekipa Ameryki Południowej pokonała AC Milan, wówczas uważany za najlepszy zespół świata, w stosunku 2:0. Gole dla Velez Sarsfield zdobyli: kapitan Roberto Trotta oraz Omar Asad, którego wybrano najlepszym piłkarzem meczu. Był to szósty występ Milanu w tych rozgrywkach, po zwycięstwach w 1969 , 1989 , 1990 i porażkach w 1963 i 1993 , podczas gdy Vélez Sársfield debiutował w tymże pucharze.

5

Tak to się zaczęło:


1 grudnia 2009 r. Lionel Messi zdobył swoją pierwszą Złotą Piłke w karierze. Z 473 punktami(na 480 możliwych do zdobycia) wyprzedził Cristiano Ronaldo(233) oraz swoich kolegów z zespołu: Xaviego(170) i Inieste(149) oraz byłego znajomego z Barçy Samuela Eto’o(75), który był już wtedy zawodnikiem mediolańskiego Interu. Messi był ósmym piłkarzem w historii Blaugrany, który zdobył Złotą Piłke, licząc wyróżnienia dla Figo i Luisa Nazario de Limy, którzy otrzymali je, będąc już piłkarzami odpowiednio Realu Madryt i Interu Mediolan. Jednocześnie został pierwszym wychowankiem Dumy Katalonii, który sięgnął po to wyróżnienie. ,,Mam nadzieje że to jest pierwsza z wielu nagród. Dedykuje ją kolegom z zespołu bo bez nich nie zdobyłbym tego trofeum a także rodzinie i najbliższym znajomym”- podsumował zdobycie nagrody Messi.

3

Z cyklu: Zapomniane El Clasicos:



1 grudnia 1940 r. FC Barcelona pokonuje na Camp de Les Corts, Real Madryt 3:0 w 10 kolejce Primera Division. Gole dla Barçy strzelili: Jaime Sospedra(2) oraz Jose Valle. Po tej kolejce Blaugrana zajmuje 6 pozycje ze stratą 3 punktów do prowadzącej FC Sevilli.

3

Ach, ta wspaniała Copa!


30 listopada 1947 roku Ekwador zremisował z Boliwią 2:2. To był mecz otwierający 20-tą edycję Copa America. Po raz pierwszy w dziejach turniej zorganizował Ekwador. Organizatorzy wyciągnęli wszystkie wnioski z zeszłorocznej lekcji(Copy z 1946). We wzorowy sposób, chociaż nader dyskretnie zadbano o bezpieczeństwo imprezy. Turniej miał być wielką manifestacją pojednania latynoamerykańskiej jedności i sportowej przyjaźni. Za wszelką cenę starano się zatrzeć zawstydzającą pamięć 1946 r. Powiodło się to w zupełności. Przypomnę tylko że w 1946 r. w ostatnim meczu Copa America na Estadio Monumental w Buenos Aires pomiędzy Argentyną a Brazylią doszło do wielkiej bijatyki na płycie boiska a zwłaszcza na trybunach. Wracając do Ekwadoru, ceremonia otwarcia miała niezwykle podniosły przebieg, będąc popisem nienagannych manier. Impreza dla leżącego na peryferiach wielkiego świata Guayaquil była również wyjątkowej miary wydarzeniem społecznym i towarzyskim. Przysparzała uznania i splendoru. Z atmosfery powszechnego zbratania i kontynentalnej solidarności wyłamała się tylko Brazylia, która po prostu do Ekwadoru nie przyjechała. ,,Canarinhos” chowali uraze w sercu, żywiąc wciąż niezłomne przekonanie iż rok temu padli ofiarą wrogiego sprzysiężenia, bowiem niefortunny incydent był tylko dziełem przypadku. I tak pobito rekord frekwencji, gdyż turniej zgromadził ośmiu uczestników. Argentyna pozostawała teoretycznie i praktycznie poza wszelką konkurencją. W tamtych latach żaden zespół nie tylko z Ameryki ale i świata, nie był jej w stanie zagrozić. Jak zwykle 22 osobowa kadra legendarnego trenera Stabilego składała się wyłącznie z zawodników najwyższej klasy. Ba! W domu zostali tacy arcymistrzowie piłki jak Pedernera, de la Mata czy Martino. W ekipie ,,Albicelestes” w meczu z Boliwią debiutował na turnieju 21-letni Alfredo Di Stefano, który zastąpił w ataku Pontoniego i już do końca turnieju grał w każdym meczu w podstawowej jedenastce strzelając 6 goli! Wielką rewelacją turnieju okazał się Paragwaj, który nie dotrzymał kroku tylko niepokonanej Argentynie. Team ,,Guarani” zaprezentował zarówno renomowanych już graczy jak i kolejny zastęp obiecujących piłkarzy, z których wysokie noty zebrali szczególnie pomocnik Gavilan oraz napastnicy- Lopez Fretes i Segundo Rivas. Widać było gołym okiem że ten bitny zespół wcale nie powiedział ostatniego słowa. Ekwador natomiast mimo szaleńczego dopingu publiczności nie był w stanie wiele zdziałać. W efekcie po raz 9-ty w historii tryumfowała Argentyna o 2 punkty nad Paragwajem i 3 punkty nad Urugwajem. Ekwadorski turniej stał na niezwykle wysokim poziomie. Objawił całą plejadę wybitnych piłkarzy z argentyńskim gwiazdozbiorem na czele i wręcz nieograniczone możliwości rozwoju. W dodatku w uśpieniu pozostawał niezmierzony wprost potencjał brazylijskiego futbolu, wielkiego nieobecnego tych mistrzostw. Jak się później przekonamy, w wyniku nieoczekiwanych wydarzeń u schyłku dekady role się diametralnie odwrócą. Brazylijski kolos wkrótce się przebudzi. Minioną chwałę wskrzesi też Urugwaj. Paragwajski David rzuci na kolana Goliata, zaś dumna niepokonana Argentyna na długo zejdzie ze sceny, na której tyle lat świeciła blaskiem olśniewającym cały świat.

4

Kameruńczyk Eto'o, jeden z najlepszych napastników w historii Blaugrany trafił w samo sedno: Jeśli nie Xavi to kto? Kto dźwignie Dume Katalonii do sukcesów przynajmniej na arenie krajowej? Żaden z byłych piłkarzy Barcy raczej tego nie dokona. Natomiast co zrobiłby Ten Haag, Tuchel czy choćby Klopp, to pozostaje w gestii wróżenia z fusów, jeśli w ogóle trafili by oni na Camp Nou. Ja osobiście ufam Xaviemu i cierpliwie poczekam na to, na co czeka całe barcelonizmo.

2

Duma Katalonii dzień po dniu:


30 listopada 1983 r. FC Barcelona zdobyła pierwszy w historii Superpuchar Hiszpanii. W drugiej edycji tych rozgrywek Blaugrana spotkała się z mistrzem kraju- Athletic Bilbao. Dwumecz rozstrzygnął się już w pierwszym pojedynku w Kraju Basków, gdzie Duma Katalonii pewnie zwyciężyła 1:3. W rewanżu Athletic wystawił rezerwowy skład, lecz w pierwszej minucie niespodziewanie objął prowadzenie. Po tym golu na boisku nie działo się nic godnego uwagi a mecz zakończył się wynikiem 0:1. Barça jest rekordzistą pod względem liczby Superpucharów dzięki wygraniu 13 z 37 dotychczasowych edycji.



30 listopada 1980 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Real Madryt 2:1 w 13 kolejce Primera Division. Gole dla Barçy strzelają: Schuster w 15 minucie oraz zwycięską Quini w 64 minucie. Po tej wygranej Blaugrana uplasowała się na 6 pozycji w tabeli, tracąc do prowadzącego Atletico 4 punkty.

3

Feliz cumpleaños panie Gary z okazji urodzin!


61 lat temu urodził się Gary Lineker. Do Barcelony trafił po zdobyciu Srebrnej Piłki podczas mundialu w Meksyku w 1986 r. Katalończycy myśleli również o zatrudnieniu Johnny’ego Ekströma ale ostatecznie postawili na Anglika. Przez pierwsze dwa sezony Lineker potwierdzał swój instynkt strzelecki, zdobywając odpowiednio 20 i 16 goli w La Liga. W trzecim sezonie Cruyff ustawił go na lewym skrzydle, więc jego statystyki strzeleckie nie były już tak imponujące. Latem 1989 r. holenderski trener postanowił poświęcić Linekera aby sprowadzić Michaela Laudrupa i Ronalda Koemana(obowiązywał wówczas limit obcokrajowców). Lineker odszedł tak, jak wcześniej Neeskens i Simonsen- w momencie, kiedy był najbardziej uwielbiany przez kibiców. Ogółem w Blaugranie zdobył 52 gole w 139 meczach. Przez całą karierę nie dostał ani jednej żółtej ani też czerwonej kartki!

2

Nie tylko dla koneserów:
29 listopada 1925 r. meczem Brazylia-Paragwaj zainaugurowano 9-tą edycje Copa America. Niestety nie doszło do rewanżu, na który ostrzyła sobie zęby cała Argentyna bowiem w 1925 r. w Buenos Aires zabrakło obrońców tytułu- Urugwaju, w którym to doszło do konfliktu tamtejszej federacji. Nie przyjechali nawet Chilijczycy i w tej sytuacji trzej uczestnicy- Argentyna, Brazylia i Paragwaj, zagrali ze sobą systemem pucharowym(mecz i rewanż). Pod nieobecność mistrzów olimpijskich, gospodarze łatwo zdobyli Puchar Ameryki. Jedynego groźnego rywala, Brazylię, rozgromili 4:1, w rewanżu remisując 2:2. Nie pomogła dobra gra już od dawna cenionych asów ,,Canarinhos”, jakim byli Nilo a zwłaszcza Friedenreich. Ich akcje skutecznie stopowali dwaj kapitalni obrońcy Boca Juniors, Segundo Medici i zwłaszcza Ludovico Bidoglio- finezyjny technik, potrafiący swobodnie wyprowadzić piłke z największego tłoku we własnym polu karnym. To właśnie Bidoglio był zapowiedzią, swego rodzaju protoplastą późniejszej funkcji libero. Poza tym gwiazda Manuela Seoane rozbłysła właśnie pełnym blaskiem, bowiem lewy łącznik Argentyny był nie do powstrzymania, choć zabrakło u jego boku pozostałych znakomitości, tworzących w latach 20-tych fantastyczną piątke napadu Independiente: Canevari, Lalin, Ravaschino, Seoane i wreszcie sam Orsi. Za to dobrze zaprezentowali się dynamiczny prawoskrzydłowy Domingo Tarascone z Boca oraz napastnik de los Santos z Huracan, pierwszy i jedyny w dziejach rzeczywiście czarnoskóry piłkarz grający w narodowej reprezentacji Argentyny. Po raz ostatni wystąpił też w Copa America wyśmienity napastnik paragwajski Gerardo Rivas, który wkrótce przeniósł się z Libertad do argentyńskiego San Lorenzo. W końcowym rozrachunku Argentyna tryumfuje dopiero po raz drugi w historii rozgrywek, wyprzedzając Brazylię o 2 punkty. Natomiast królem strzelców zostaje wspomniany Manuel Seoane, który strzelił 6 goli w 4 meczach, co stanowiło wówczas rekord Copa America.

0

@marcin62 Mowa o jej większości wpisach, co najmniej dziecinnych i mało poważnych!

0

Ta pani Julia to naprawde zachowuje się jak małe dziecko, przynajmniej tak można odczytać z jej co najmniej głupich wpisów. Ktoś taki pracuje w redakcji? Ojo

0

Naprawde? A to ci niespodzianka! z opóźnionym zapłonem...
Taka informacja powinna być obszerna i to od samego rana!

1

@Rothan1 Ja z kolei od kiedy pokochałem Barce to przez 6 lat nie miałem możliwości oglądać na żywo Primera Division, lecz i tak najważniejsza jest miłość do tego klubu!

6

Cudowne i niezapomniane El Clasicos:



29 listopada 2009 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Real Madryt 1:0 po golu Ibrahimovicia w 12-tej kolejce Primera Division. W dniu 110. urodzin klubu Blaugrana sprawiła sobie bardzo miły prezent. Również trener Guardiola, który poprowadził Barcelonę po raz pięćdziesiąty, miał powody do zadowolenia. W meczu brakowało ładnych sytuacji podbramkowych. Było dużo walki, ale największe gwiazdy nie błyszczały. Drużyny świetnie się broniły i nie dopuszczały rywali pod własną bramkę. W 51. minucie trener Guardiola zdjął z boiska Henry’ego, którego zastąpił Zlatan Ibrahimovič. Zmiana już po 4 minutach przyniosła efekty. Ibrahimovic po dośrodkowaniu Alvesa pokonał bramkarza Realu i zdobył jedynego gola spotkania. W 63. minucie czerwona kartkę dostał Sergio Busquets, za zagranie ręką. Osłabienie nie zmieniło stylu gry Barcelony, która dalej zaciekle się broniła. Swoich okazji na zdobycie gola nie wykorzystali: Ronaldo, Benzema i Messi.



Dokładnie rok później również odbyło się El Clasico i również na Camp Nou, ale cóż to było za partidazo!? Blaugrana rozegrała jedno z najwspanialszych spotkań w swojej historii, a debiutujący w El Clasico jako pierwszy trener Jose Mourinho poniósł najwyższą porażke w karierze. ,,Zobaczymy czy strzelą 8 goli”- przemądrzał się przed meczem Cristiano Ronaldo, po tym jak kolejkę wcześniej Barça rozbiła Almerie 0:8. Pomylił się o 3 gole ale jeszcze przez długi czas wypominano mu te słowa. Duma Katalonii zaczęła od mocnego uderzenia i już po 18 minutach prowadziła 2:0 dzieki trafieniom Xaviego i Pedro. Real praktycznie nie istniał i w całym meczu nie stworzył żadnej stuprocentowej okazji. Podopieczni Guardioli niesieni dopingiem publiczności grali jak z nut i w drugiej połowie upokorzyli największego rywala. Dwa gole w ciągu kilku minut zdobył David Villa a wprowadzony w końcówce meczu Jeffren Suarez dokończył dzieła zniszczenia kompletując ,,manite”. Piłkarzom Królewskich ciężko było pogodzić się z porażką, bowiem w ostatnich sekundach Sergio Ramos brutalnie sfaulował Leo Messiego a następnie popchnął kolegę z reprezentacji- Carlesa Puyola. ,,Sal de banquillo!”(,,Wyskocz z ławki!”)- krzyczeli kibice w strone Mourinho, który wcześniejsze udane mecze przeciwko Blaugranie na Camp Nou celebrował energicznie wybiegając z ławki rezerwowych. Spotkanie odbyło się w poniedziałek, ponieważ w niedziele w Barcelonie przeprowadzono wybory do parlamentu Katalonii. ,,Bądźcie skromni ale to był cholernie dobry mecz”- chwalił swoich piłkarzy Guardiola. Podobnie jak Ronaldo przewidział rozmiary zwycięstwa: ,,W przeciwieństwie do poprzednich lat mamy tę przewagę że nie oczekuje się od nas przed rozpoczęciem meczu prowadzenia 5:0. W meczach u siebie uznawano za pewnik że wygramy a przez to jest dużo trudniej”- tonował Pep nastroje przed meczem.


5

Jak donosi redaktor naczelny "France Football" Pascal Ferre, w prywatnej rozmowie Cristiano Ronaldo wyznał mu, że "jego jedyną ambicją jest odejście na emeryturę, gdy będzie miał większą liczbę Złotych Piłek niż Lionel Messi".
No cóż, ludzka pycha nie zna granic...

12

Kochani cules, ,,nasza” Duma Katalonii obchodzi dzisiaj 122 rocznice urodzin!

W budynku Gimnasio Sole przy słynnej barcelońskiej ulicy La Rambla odbyło się spotkanie osób, które odpowiedziały na ogłoszenie niejakiego Hans-Max Kamper Haessig. I tak oto 29 listopada 1899 r. na zamieszczone na łamach tygodnika ,,Los Deportes” ogłoszenie Szwajcara odpowiedziało 12-tu młodzieńców. W efekcie w Sali Gimnas Sole sześciu Katalończyków, trzech Szwajcarów i trzech Anglików założyło FC Barcelonę. Pionierami nowej organizacji zostali: Walter Wild, wybrany jako najstarszy na pierwszego prezydenta klubu na wniosek Gampera; John Parsons, który objął funkcje wiceprezydenta; Lluis de Osso- został sekretarzem; Bartomeu Terradas, który zajął funkcję skarbnika; a także Otto Kunzle, Otto Maier, Enric Ducal, Pere Cabot, Carles Pujol, Josep Llobet, William Parsons oraz sam Joan Gamper, wyznaczony na pierwszego kapitana drużyny. W sali, w której pan Guirowich udzielał lekcji szermierki, odbywały się pierwsze spotkania założycieli klubu- zawsze popołudniami, po tym jak uprzednio ćwiczyli mięśnie. Podczas tych zebrań podejmowano ważne decyzje, jako wyznaczenie Gimnas Sole jako siedziby klubu(funkcjonowała tamże między 1899 a 1910 rokiem), wybranie granatowego i bordowego na oficjalne barwy klubu, wprowadzenie miesięcznej opłaty w wysokości 2 peset za prawo bycia socio oraz wyznaczenie welodromu La Bonanova jako pierwszego boiska. Wśród pierwszych socios Blaugrany znajdziemy braci Witty, dziennikarza Josepa Eliasa Juncosę, Fermina Lombę, Francesca Cruzate’a, Juana de Urruele czy Eduarda Schillinga. Powód wyboru granatowo-bordowych barw klubu nie jest do końca znany. Możliwe iż pochodzą one od kolorów drużyny Excelsior de Zürich- pierwszej drużyny Gampera i flagi kantonu Ticino, gdzie się urodził. Popularna legenda mówi o tym że gamper zapożyczył barwy od powstałego 6 lat wcześniej zespołu FC Basel, w którym także występował, lecz nie ma dowodów na potwierdzenie tej hipotezy. Inna opowieść głosi iż były to barwy dwukolorowego długopisu popularnego wśród księgowych i pracowników sektora tekstylnego. Natomiast ostatnia hipoteza głosi iż wywodzą się one od pionowych pasów blaugrana, które nosili członkowie angielskiej drużyny rugby ze szkoły Merchants Taylors w Merseyside, gdzie uczyli się bracia Arthur i Ernest Witty Cottonowie, piłkarze Barçy w chwii założenia klubu. Spodenki przez pierwsze 10 lat były koloru białego, następnie czarnego a od lat 20-tych XX wieku są z reguły granatowe. Natomiast jeżeli chodzi o herb klubu, to bliski przyjaciel Gampera i jednocześnie napastnik FC Barcelony- Carles Comamala zainspirowany herbem stolicy Katalonii stworzył pierwszy znak rozpoznawczy klubu. Goleador Blaugrany urodzony w 1887 r. w Madrycie, przetrwał w historii FC Barcelony jako zwycięzca publicznego konkursu, który klub zorganizował w 1910 roku na zaprojektowanie jego oficjalnego herbu. Jednak ostatnie badania przyznają zwycięstwo w tym konkursie niejakiemu Santiago Femenii, co ciekawe, także piłkarzowi Dumy Katalonii. Zwycięski projekt łączył w sobie symbol senyery, czyli flagi Katalonii, krzyż świetego Jerzego oraz kolory blaugrana. Po ponad 100 latach ten herb nadal widnieje na koszulkach piłkarzy Barçy. Pierwszy mecz w historii FC Barcelona rozegrała 8 grudnia, o czym na pewno nie omieszkam wspomnieć. No i w taki oto sposób powstał klub, który kochamy bezwarunkowo!

0

28 listopada 1973 r. Club Atletico Independiente pokonało Juventus Turyn 1:0 na Stadio Olimpico w Rzymie w finale Pucharu Interkontynentalnego. Jedynego gola na wage zwycięstwa strzelił kapitalny snajper Ricardo Bochini w 80 minucie. 1973 Puchar Interkontynentalny był federacyjnym meczem piłki nożnej rozegranym 28 listopada 1973 roku pomiędzy Juventusem, wicemistrzami Pucharu Europy 1972/73, a Independiente, zwycięzcami Copa Libertadores z 1973 roku. Mecz został rozegrany na Stadio Olimpico w Rzymie. Był to pierwszy występ Juventusu w rozgrywkach i czwarty występ Independiente po porażkach z Internazionale w 1964 i 1965 oraz z Ajaxem w 1972 roku. Mistrzowie Europy odmówili oficjalnego zakwestionowania ewentualnego spotkania w Ameryce Południowej z powodów finansowych. Puchar był rozgrywany w jednym meczu zamiast w dwumeczowym finale, jak to miało miejsce w latach poprzednich i następnych aż do 1979 roku.

4

Van Gaal psuje cules jubileusz klubu:



28 listopada 1998 r. FC Barcelona rozegrała mecz z Atletico Madryt rozpoczynający obchody 100-lecia klubu. Mecz z Atletico rozgrywany dzień przed okrągłą rocznicą powstania FCB, miał symbolicznie rozpocząć rok jubileuszowy. Blaugrana zagrała jednak słabo i przegrała 0:1 po golu z karnego. Było to pierwsze w sezonie zwycięstwo Atletico na wyjeździe. Od 70 minuty dało się słyszeć głosy domagające się dymisji Van Gaala. ,,Nie zrezygnuje i nie myśle że mnie wyrzucą, gdyż nie można podejmować takich decyzji po jednym meczu”- ocenił swoją sytuacje Holender, zapominając iż kilka dni wcześniej Barça odpadła z Ligi Mistrzów po remisie u siebie z Manchesterem United.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?