1

Nie no, taką sensacje robiła i robi z tego transferu zarówno redakcja, jaki i użytkownicy tej strony, jakby przychodził sam Bóg albo przynajmniej Mbape. Nie oglądam regularnie Manchesteru City i reprezentacji Hiszpanii i nie kojarze aby ten zawodnik jakoś wybitnie się wyróżniał w przeciwieństwie do Gaviego czy Nico. W dodatku przychodzi piłkarz kontuzjowany i to za jaką kwote? A podobno naszej Barcy nie stać na coś takiego? Mam bardzo mieszane uczucia, obyśmy się nie rozczarowali tak jak kiedyś Andre Gomesem albo ostatnio Dembele.

4

Feliz cumpleaños panie Sergi! Z okazji 50-tych urodzin.

28 grudnia 1971 r. urodził się Sergi Barjuan, obecny trener rezerw. Ten lewy obrońca był ostatnim członkiem ,,Dream Teamu” Johana Cruijffa, który opuścił klub. Sergi trafił do drużyny w tym samym roku, w którym legendarny Holender objął stanowisko szkoleniowca. Wcześniej dał się poznać jako znakomity strzelec. W ostatnim sezonie w poprzednim klubie(EC Granollers) zdobył aż 40 goli jako boczny pomocnik lub napastnik, lecz w nowym klubie po przejściu drużyn młodzieżowych trafił do FC Barceony C jako lewy obrońca. 24 listopada 1993 r. wobec kontuzji Jona Goikoetxei, Cruyff powołał go z Barçy B na mecz z Galatasaray Stambul, gdzie niespodziewanie zadebiutował w pierwszym składzie. Kilka dni później Cruyff dał mu szanse w meczu ligowym z Rayo Vallecano i wkrótce jego pozycja w drużynie stała się niepodważalna. Podczas pierwszej kadencji Luisa Van Gaala ich wzajemne relacje osłabiły pozycje Hiszpana. W 2002 r. gdy Holender wrócił na stanowisko trenera stało się jasne iż Sergi będzie musiał odejść. W sumie w koszulce Blaugrany rozegrał 463 mecze, co czyni go najczęściej występującym lewym obrońcą w historii klubu. Po odejściu z Barçy przez 3 lata grał w Atletico Madryt, gdzie zakończył karierę. w 2009 roku został trenerem Juvenilu B, w którym spędził dwa lata. Pierwsze doświadczenia w profesjonalnej piłce zbierał przez dwa sezony w Huelvie. Następnie po krótkiej przerwie przeniósł się do Almeríi w końcówce sezonu 2014/15. Jego zespół spadł z Primera División, ale Sergi zachował posadę. Stracił ją dopiero w październiku po nieudanym początku kolejnej kampanii. W dalszych miesiącach trener pracował w katalońskiej telewizji TV3, a potem spróbował uchronić od spadku Mallorcę. Drużyna odnotowała dobre wyniki, ale nie udało jej się utrzymać w Primera. Kolejną przygodą Barjuana były Chiny, w których spędził niemal dwa lata. Przez dwa lata pozostawał bez klubu, a latem tego roku przejął Barçę B po zwolnionym Garcíi Pimiencie. Dalszy ciąg znamy chyba wszyscy?

0

Wiecie co, już nie można patrzeć na tego Ronaldo, przecież to jest jakiś pieprzony terminator a nie normalny piłkarz...

1

Niedoceniane mistrzostwa:

27 grudnia 1936 r. Brazylia pokonała Peru 3:2. To był mecz otwierający 14-tą edycje Copa America. Gospodarzem zmagań była Argentyna a głównym obiektem turnieju był stadion San Lorenzo zwany Nuevo Gasometro, mieszczący ponad 65 tys. widzów. Po radiowych rewelacjach sprzed 2 lat, Buenos Aires olśniło przybyszów dosłownie i w przenośni. Po raz pierwszy w historii mecze odbywały się późnym wieczorem przy sztucznym świetle. Takie spektakle ze względu na niezwykły klimat i walory estetyczne zyskały wkrótce miano ,,nokturnów”. Regulaminową nowinką była możliwość dokonania nawet dwóch zmian w trakcie spotkania(w tamtych czasach generalnie nie dozwolona była zmiana piłkarzy). Tu wszakże organizatorom nie starczyło wyobraźni i rezerwowi czekali na swoją szanse kucając lub leżąc na trawie w pobliżu linii autowej. Dopiero te doświadczenia sprawiły iż z biegiem czasu zainstalowano ławke. Turniej był niezwykle mocno obsadzony, chociaż miał też swoich wielkich nieobecnych. Na kontynentalną scenę wrócił wprawdzie Paragwaj, lecz paroletnia wyniszczająca wojna z Boliwią złamała kariery bez mała całej, nader zdolnej generacji. Młodzi piłkarze bowiem szli na front. Mimo tego talenty paragwajskie rodziły się na kamieniu. W trakcie wojny o Gran Chaco w Argentynie znaleźli się piłkarze najwyższej światowej klasy. Niestety żaden z nich nie wystąpił w tym turnieju, choć wiele wskazuje na to że ich obecność uczyniła by z teamu ,,Guarani” bodaj głównego faworyta Copa America. Chodzi o Arsenio Erico i Delfina Beniteza Casereca. Dramat tego pierwszego polegał na tym iż nigdy nie zagrał w reprezentacji, chociaż był najlepszym piłkarzem w historii Paragwaju, zaś zdaniem takiego autorytetu jak Ś.p. Di Stefano- w ogóle najwybitniejszym środkowym napastnikiem w dziejach światowego futbolu. Tego typu kategoryczne opinie zawsze budzą wątpliwości. Jednak Erico dowiódł swojej wielkości w sposób nader wymierny. W latach 1934-46 w 335 ligowych meczach zdobył dla Independiente 293 gole! Liderując argentyńskiej tabeli wszechczasów! Z całą pewnością był graczem genialnym i nie ma w tym słowa przesady. Główkarz niezrównany, z którym w zawody mogliby najwyżej iść Kocsis i Passarella. Przy wzroście 175 cm. Fruwał w powietrze na wysokość poprzeczki. Wielokrotnie głową wytrącał bramkarzom piłke, którą- zdawało się już, już trzymali w wyciągniętych w górę jak struna rękach. Strzelał z równą łatwością nożycami, z woleja, z powietrza, z ziemi. Jego palomity(gołąbki) urzekały brawurą i elegancją. Skończony technik i drybler, zdumiewał bogactwem akrobatycznych sztuczek. Pomyśleć tylko, że taki człowiek nigdy nie przywdział pasiastej koszulki ,,Guarani”! A to był ,,za młody”, a to ,,wynarodowił się” tak długo mieszkając w Argentynie, a to trener powątpiewał w jego ambicje… kompletny absurd! Drugim wielkim nieobecnym był Benitez Caseres, skutecznością niewiele ustępujący samemu Erico. W 1937 był już gwiazdą Boca Juniors, jednak sztab trenerski Paragwaju nie widział go w składzie- cóż za idiotyzm! Mimo tak niedorzecznych absencji Paragwaj pokazał kilku obiecujących zawodników, którzy niebawem zrobili udane kariery w lidze argentyńskiej, jak Esquivel, Marcial Barrios, Ortega, Flor czy też najlepszy z nich znakomity napastnik Aurelio Gonzalez. ,,Guarani’’ grali nierówno. Potrafili pokonać Urugwaj, lecz z Brazylią i Argentyną nie mieli cienia szans. Chile nieoczekiwanie rozgromiło Urugwaj 3:0 i stoczyło heroiczny bój z Brazylią, który był popisem napastników i blamażem obrońców. Wynik 4:6 na korzyść Brazylii dobrze oddawał te proporcje. Natomiast Urugwajczycy owładnięci byli jedną myslą: po raz kolejny wygrać z Argentyną! Wszystko więc podporządkowali temu celowi, w trakcie innych meczów będąc wręcz nieobecnymi duchem. I dopieli swego. 60.tysięczna publiczność na Estadio San Lorenzo oglądała porywające swą dramaturgią widowisko. Już w 5 minucie Villadoniga strzelił gola, który ,,ustawił” dalszy przebieg meczu. Obrona Celestes skutecznie zamurowała dostęp do bramki. W 51 minucie Juan Emilio Piriz strzelił drugiego gola i Urusi poszli za ciosem i w efekcie Varela podwyższył na 3:0. Dopiero wtedy gospodarze otrząsnęli się z szoku. Pod bramką Besuzzo rozpętał się huragan. Varallo w 63 i Zozaya w 68 minucie zmniejszyli klęskę do rozmiarów porażki. Na więcej nie starczyło czasu. O wszystkim decydował teraz ostatni mecz turnieju Argentyna-Brazylia. Canarinhos mieli 8 punktów, zaś Albicelestes 6 punktów. Po wyrównanym ciężkim meczu kapitalny rajd lewoskrzydłowego Enrique Garcii w 48 minucie przesądził sprawę. Wielcy rywale zrównali się punktami. Nie po raz pierwszy w dziejach Copa America doszło więc do dodatkowego meczu. W normalnym czasie przeciwnicy nie ustępowali sobie ani na jotę. Atak za atak, oko za oko. Urugwajski sędzia Mirabal zrządził dogrywke. Za doświadczonego Varallo wszedł nieopierzony młodzian, Vicente de la Mata. Nagle stało się coś takiego, jakby młody żarłoczny jastrząb spadł na spłoszone stadko kuropatw. De la Mata w przeciągu niespełna 4 minut(109 i 112) dwukrotnie odtańczył z piłką nieprawdopodobny taniec świętego Wita i kompletnie osłupiali obrońcy tylko spoglądali bezradnie jak baletmistrz wjeżdża do pustej bramki. Dzięki tym dwóm fantastycznym zagraniom Argentyna po 8 latach odzyskała Puchar Ameryki. Choć trzeba przyznać iż natknęła się na godnego siebie rywala. W turnieju po raz pierwszy zagrał Ekwador. Po raz czwarty z rzędu zwyciężyli gospodarze, za to pierwszy raz uczestniczyło w rywalizacji więcej niż połowa członków Conmebol. Po raz pierwszy też lider klasyfikacji o miano najlepszego snajpera, Chilijczyk Toro, zdołał strzelić aż 7 goli.

3

Choć dzisiaj wydaje się to nie do pomyślenia, to jednak 27 grudnia 2007 r. socios Blaugrany w ankiecie bożonarodzeniowej chcieli wyboru Jose Mourinho na przyszłego trenera FC Barcelony. Ponad połowa ankietowanych była za dymisją Franka Rijkaarda po zakończeniu sezonu, choć jeszcze rok wcześniej w identycznej sondzie otrzymał on większy kredyt zaufania niż piłkarze i to pomimo przegranych niewiele wcześniej Klubowych Mistrzostw Świata. Ronaldinho, który niemal w niczym nie przypominał piłkarza sprzed 2 lat, również był negatywnie oceniany i prawie 45% ankietowanych domagała się jego sprzedaży jeszcze w zimowym okienku transferowym. Niecałe 2/3 kibiców nie wierzyło w zdobycie mistrzostwa. Co prawda ankieta była przeprowadzona jedynie wśród 300 socios i tuż po przegranym meczu z Realem, lecz oddawała stopień niezadowolenia kibiców osiąganymi wynikami. Tak jak domagali się tego fani, Rijkaard i Ronaldinho odeszli po zakończeniu sezonu, w którym piłkarze zajeli w La Liga dopiero trzecie miejsce i skończyli rozgrywki bez żadnego trofeum. Swoją drogą to bardzo ciekawe co by się działo gdyby doszło do zatrudnienia pana Mourinho? Tego jednak już się nie dowiemy.

1

Święta to czas wspomnień, różnorakich zabaw, konkursów itp. Ja postanowiłem ułożyć swoją najlepszą jedenastke wszechczasów. Nie da się w takiej jedenastce zmieścić wszystkich wybitnych legend, więc w nawiasie umieściłem drugą jedenastke:

Lew Jaszyn(Vladimir Beara), Nilton Santos(Giacinto Facchetti), Beckenbauer(Passarella), Jose Nasazzi(Blankenburg), Djalma Santos(Cafu), Manoel Francisco dos Santos(Di Stefano), Maradona(Cruijff), Platini(Xavi), Zidane(Valdir Pereira), Pele(Luis Nazario de Lima), Messi(Cristiano Ronaldo)

6

Ku pamięci legend:

26 grudnia 1943 r. odbył się mecz w hołdzie Antonio Franco. FC Barcelona zagrała wówczas na Les Corts z Realem Madryt. Do zakończenia II wojny światowej obie drużyny aż 26 razy spotykały się w meczach towarzyskich. Tamten ,,Klasyk” toczył się w atmosferze , o którą trudno w dzisiejszych czasach. Mimo zwycięstwa Katalończyków 4:0 obie drużyny były zadowolone ze spotkania. ,,Widziałeś to! Futbol to ma. Pasjonuje tłumy i ekscytuje kibiców, którzy żyją w wielkim napięciu, oczekując na końcowy rezultat. Jesteśmy żywiołowymi Latynosami ale jeżeli szlachetność napotyka szlachetność, umiemy się przyjąć z otwartymi ramionami”- zachwycał się atmosferą Santiago Bernabeu, prezydent Realu. ,,Nie spodziewałem się takiego wspaniałego pożegnania. Nie zasługiwałem na tyle jako zawodnik, mecz był również ważny dla obu drużyn. Dziękuje obu zespołom i kibicom, którzy zawsze traktowali mnie wspaniale”- powiedział żegnający się z futbolem Antonio Franco, pomocnik Barçy w latach 1934-43 i kapitan klubu w ostatnich latach kariery. Być może i tak właśnie było w ten świąteczny grudniowy dzień, jednak ja osobiście nie wierzę Bernabeu w te słowa o szlachetności wobec Dumy Katalonii, zwłaszcza po tym co się wydarzyło tego samego roku 13 czerwca na Estadio Chamartin w Copa del Generalismo. Kto nie wie o co chodzi, bądź słabo się orientuje, to polecam przeczytać książke ,,Barça. Życie, pasja, ludzie”, a jeszcze lepiej książke ,,FC Barcelona Real Madryt Wojna światów” a w niej rozdział ,,Skandal”.

3

Ten pierwszy raz w historii:

Zdajecie sobie sprawę iż ,,nasza” Barça 25 grudnia 1955 r. rozegrała swój pierwszy mecz w europejskich pucharach? Otóż 65 lat temu FC Barcelona rozgrywała spotkanie z reprezentacją Kopenhagi w ramach ćwierćfinału Pucharu Miast Targowych. Było to trzecie spotkanie pierwszej edycji tych rozgrywek w historii. Mecz z Kopenhagą odbył się na słynnym Les Corts przy komplecie 35 tys. widzów a Blaugrana wystąpiła w czarnych koszulkach, białych spodenkach i z herbem miasta Barcelony na piersi. O poziomie przeciwników świadczy fakt iż rzut karny wywalczył dla nich 18-letni Andersen, gracz z trzeciej ligi duńskiej. Mecz zakończył się zdecydowanym zwycięstwem gospodarzy 6:2 a pierwszego oficjalnego gola dla Barçy w europejskich pucharach strzelił Areta z podania Kubali.

7

Wyłącznie dla prawdziwych cules? Niekoniecznie…

W latach 20-tych poprzedniego wieku teren na wzgórzu Montjuic, gdzie mieścił się kamieniołom, został odpowiednio przystosowany, żeby wybudować na nim stadion piłkarski- Estadi Catala, jak oficjalnie go nazwano- mogący pomieścić 35 tys. osób. Projekt ten powstał w wyniku kandydowania Barcelony do zorganizowania Igrzysk Olimpijskich w 1924 roku. W ramach kampanii na rzecz organizacji igrzysk, 25 grudnia 1921 r. Barça rozegrała mecz inauguracyjny przeciwko Sparcie Praga w obecności 30 tys. widzów, którzy wypełnili trybuny nowego stadionu, i setek pozostałych, śledzących boiskowe wydarzenia z pobliskich wzgórz. Według ówczesnych relacji, tamtego świątecznego dnia futbol przestał być dyscypliną marginalną, a stał się sportem masowym. Sam Samitier zabrał głos w tej sprawie: ,,Zawsze uważałem iż wizyta Sparty była decydująca dla katalońskiego futbolu. Od tamtej chwili liczba widzów rosła z dnia na dzień”. Podczas inauguracji stadionu na trybunach obecny był ówczesny burmistrz miasta, Antoni Martinez, któremu towarzyszył między innymi prezydent Mancomunitatu i przewodniczący Parlamentu. W tamtym towarzyskim meczu e Spartą, które prowadził sędzia Bru, Blaugrana wystawiła taki oto skład: Zamora, Planes, Martinez Surroca, Torralba, Sancho, Samitier,Vinyals, Vicente Martinez, Josep Gracia, Sagi Barba oraz ówczesny kapitan Paulino Alcantara. W doliczonym czasie gry Sparta zdołała pokonać Barçe 3:2, lecz następnego dnia rozegrano mecz rewanżowy, który zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:0, po golach Planesa i Alcantary z karnego.

8

Wszystkim użytkownikom a także całej redakcji fc.barca.com pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia Błogosławionych Świat Bożego Narodzenia, wszelkiej pomyślności i przede wszystkim Nadziei płynacej z Betlejemskiego żłóbka. Niech przyjście na świat Chrystusa przyniesie ze sobą radość, pokój, nadzieję i miłość.
Pozdrawia dozgonny cule Zenek.

5

Cóż to był za wspaniały prezent na święta:

23 grudnia 2017 r. Real Madryt przegrał na Santiago Bernabeu z FC Barceloną 0:3(0-0). Real Madryt poległ na własnym stadionie ze swoim odwiecznym rywalem, FC Barceloną. Messi i spółka przez całą pierwszą połowę byli przyczajeni, ale po przerwie wyczekali na zabójczą kontrę, którą zakończył Luis Suarez. Po chwili idiotycznie w polu karnym zachował się Dani Carvajal, który postanowił zmienić dyscyplinę sportu i pograć w siatkówkę. Barcelona powiększyła przewagę nad drugim w tabeli Atletico do dziewięciu punktów, przez co chyba już znamy mistrza Hiszpanii na sezon 2017/18. Mecz w pierwszej połowie był bardzo wyrównany i nie aż tak otwarty, przez co sytuacji strzeleckich nie było zbyt wiele. Lepsze sytuacje stworzył sobie Real, który starał się nie dopuścić Barcelony do narzucenia warunków gry. Po zmianie stron Real jednak całkowicie się posypał. Cała organizacja gry obronnej spaliła na panewce, gdy w 54. minucie pilnujący Messiego Mateo Kovacić odpuścił drybling Ivana Rakiticia. Chorwacki pomocnik "Blaugrany" przebiegł z piłką spory dystans, a następnie rozciągnął grę do Sergi Roberto. Ten wyłożył piłkę Suarezowi, który nie mógł się pomylić i umieścił piłkę w niemal pustej bramce. Na 27 minut przed końcem spotkania idiotycznie zachował się Dani Carvajal. Prawy obrońca "Królewskich" celowo zagrał ręką w polu karnym. Lionel Messi nie pomylił się z rzutu karnego i podwyższył prowadzenie. Katalończycy dorzucili trzecie trafienie w doliczonym czasie gry. Prawym skrzydłem szarżował Messi, by następnie wycofać piłkę do wbiegającego Aleixa Vidala, który płaskim strzałem pokonał Keylora Navasa. Kostarykański bramkarz odbił piłkę, ale ta i tak wpadła do bramki, choć wydaje się, że mógł zachować się dużo lepiej. Grający w dziesiątkę piłkarze Realu nie zdołali już odpowiedzieć. Obrona tytułu była wówczas dla podopiecznych Zinedine'a Zidane'a raczej niemożliwa.

2

Początki rywalizacji:

23 grudnia 1945 r. FC Barcelona pokonała Athletic Bilbao w finale Copa de Oro Argentina. Prekursorem Superpucharu Hiszpanii stał się zorganizowany w 1945 r. mecz pomiędzy mistrzem kraju FC Barceloną a zdobywcą Pucharu Hiszpanii Athletic Bilbao. Inicjatywa wyszła od konsula Argentyny w Barcelonie a trofeum ufundowali jego rodacy mieszkający w stolicy Katalonii, stąd nazwa: Złoty Puchar Argentyny. Po emocjonującym meczu Blaugrana zwyciężyła zasłużenie 5:4 a zyski ze spotkania przeznaczono dla szpitali w Barcelonie i Bilbao. ,,To był prawdziwy finał pucharu: entuzjazm i rządza tytułu 22 paladynów, którzy wyszli na boisko naładowani w poszukiwaniu cennego trofeum. Dwie różne drogi zdobywania goli i emocjonujące ostatnie 5 minut, gdzie jedni dążyli do wyrównania a drudzy starali się utrzymać minimalne prowadzenie. Finał, który pozwolił nam posmakować 90 minut dobrej gry i niezaprzeczalnych emocji. To był historyczny sukces naszego wspaniałego futbolu, który zostanie dobrze zapamiętany przez tysiące kibiców, mających szczęście zobaczyć to na własne oczy”- komplementowała spotkanie gazeta ,,El Mundo Deportivo”. W 1947 r. organizator rozgrywek ligowych RFEF urządził ponownie spotkanie o Superpuchar pod nazwą Copa Eva Duarte.

4

Cudowne lata:

23 grudnia 1906 r. FC Barcelona rozegrała towarzyski mecz we Francji przeciwko Olimpique Cette- klubowi założonemu w mieście Seta, na obrzeżach Montpellier. W relacji z tamtych czasów występ Blaugrany, która pokonała Francuzów 4:2, odbił się szerokim echem. Serdeczne relacje między klubami sprawiły iż wkrótce doszło do drugiego meczu, tym razem w Barcelonie a po nim piłkarze i szefowie obu klubów udali się do Gran Hotel Falcon na pożegnalny bankiet. Uroczystość prowadził lekarz i ówczesny deputowany republikański- Per Pi y Sunyer, który w przemowie odwoływał się do patriotycznego znaczenia zwycięstw obu drużyn.

3

Premierowe derby:

23 grudnia 1900 r. FC Barcelona rozegrała pierwsze w swojej historii derby Barcelony z Espanyolem. Towarzyskie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem i toczyło się w przyjacielskiej atmosferze, co trudno sobie dzisiaj wyobrazić. Barça zagrała bez obcokrajowców a przeciwnicy zaprezentowali się pod nazwą Sociedad Española de Futbol co po Polsku znaczy Hiszpańskie Towarzystwo Piłki Nożnej. Dopiero później przekształcili nazwe na RCD Espanyol.

3

Karim Benzema po strzeleniu wczoraj 2 goli ma już na swoim koncie 250 goli w klasyfikacji strzelców pierwszoligowych. Do Telmo Zarry, którego z pewnością prześcignie traci jedynie 2 gole. Do Ś.P. Cruyffa(290) czy nawet Krzysztofa Warzychy(310) jeszcze mu sporo brakuje. Ciekawe czy będzie w stanie pobić naszego ,,Gucia"? Oby nie

3

Jeden z geniuszy futbolu:

22 grudnia Lionel Messi strzela 92 gola w całym 2012 roku. Rok ten był dla Argentyńczyka niesamowity. Już 9 grudnia w meczu z Betisem pobił dotychczasowy rekord Gerda Müllera, który w barwach Bayernu i reprezentacji Niemiec strzelił w 1972 r. 85 goli. Biorąc pod uwagę iż obecnie futbol jest dużo bardziej fizyczny i pada znacznie mniej goli, osiągnięcie było niesamowite. Do 22 grudnia i meczu z Realem Valladolid Messi zdążył jeszcze dołożyć siedem trafień. 92 gole zdobyte we wszystkich oficjalnych meczach to rekord w historii światowego futbolu(Pele w 1959 strzelił jedynie 75 goli). Znany dziennikarz ,,AS-a” Tomas Roncero przekonywał co prawda że rekord wciąż należy do Zambijczyka Godfreya Chitalu, który ponoć strzelił w swoim kraju 107 goli w 1972, aczkolwiek teorii tej nie wzięto na poważnie. Z końcem 2012 r. 25-letni wówczas Messi miał już na koncie dziesiątki rekordów. Do najważniejszych należą: najwyższa ilość goli w jednym sezonie La Liga(50), czterokrotna korona króla strzelców Ligi Mistrzów(2010-13), rekord goli w jednym sezonie(73) a także wyrównanie rekordu Anglika Viviana Woodworda w ilości goli w rozgrywkach międzynarodowych, również reprezentacji(25 goli).

1

@Pawel13sz Przykro mi al nie mam żadnych linków, takie fragmenty mam tylko na płytach dvd gdzieś.

3

Golazo!

22 grudnia 1973 r. Mijały właśnie ostatnie minuty pierwszej połowy meczu Barçy z Atletico Madryt na Camp Nou. Na wrzutkę w pole karne zdecydował się Rexach ale wydawało się że piłka jest poza zasięgiem Cruijffa. Holender zdecydował się więc na akrobatyczne zagranie nogą na dużej wysokości w stylu dzisiejszych uderzeń Ibrahimovicia i jego strzał znalazł droge do siatki w prawym górnym rogu bramki. To był najładniejszy gol ,,boskiego” Johana podczas jego pobytu w Barcelonie a być może i w całej karierze. Holender rozgrywał wówczas wspaniały sezon zakończony mistrzostwem Hiszpanii dla Blaugrany a ten gol pozwolił mu zdobyć przydomek ,,Latający Holender”.

4

Wspomnień czar:

22 grudnia 2011 r. FC Barcelona odniosła najwyższe zwycięstwo pod wodzą Guardioli i jedno z najwyższych zwycięstw w historii Pucharu Hiszpanii. Na Camp Nou rozgromiła trzecioligowy La Hospitalet aż 9:0 w rewanżowym meczu 1/16 Copa del Rey.

1

Feliz cumpleaños panie Bernd! Z okazji 62 urodzin!

22 grudnia 1959 r. w Augsburgu urodził się Bernd Schuster. Ten niemiecki piłkarz karierę zaczynał w 1. FC Köln, z którego w 1980 r. przeniósł się do Barcelony. Bardzo szybko stał się gwiazdą linii pomocy Blaugrany i w 6 kolejnych sezonach zdobywał dwucyfrową liczbe goli we wszystkich rozgrywkach. Dokonał tego pomimo faktu że stracił większość roku 1982 na rekonwalescencje po tym, jak ,,Rzeźnik z Bilbao”(Andoni Goikoetxea) brutalnie wszedł w jego kolano. W latach 1982-84 znakomicie układała się współpraca Bernda z Diego Maradoną, którego Argentyńczyk nie omieszkał komplementować w swojej autobiografii. Tuż po tym, jak został zmieniony w trakcie gry w finale Pucharu Mistrzów w 1986 r., udał się do szatni i nie informując nikogo, pojechał z żoną na lotnisko, gdzie pierwszym samolotem udał się do Barcelony. Przed sezonem 1986/87 Schuster został za to wykluczony z zespołu i nie rozegrał ani jednego meczu! Prezydent Nuñez zaoferował go nawet Espanyolowi. Jak zauważyli ironicznie dziennikarze, byłoby to jedyne możliwe rozwiązanie dla Schustera, bo nadal dzieliłoby go jedynie 30 minut samolotem od ,,ukochanej” Ibizy. Choć Niemiec pozwał klub do sądu, przegrał sprawę. Po roku wrócił do łask, lecz jego relacje z działaczami pozostawały napięte i latem 1988 r. zdecydował się na transfer do Realu Madryt. Co ciekawe, z drużyny Królewskich trafił po 2 latach do Atletico Madryt. Po zakończeniu kariery piłkarskiej zajął się pracą w roli trenera, zdobywając między innymi mistrzostwo Hiszpanii z Realem w 2008 r.

0

@kamilo0066 Otóż nie! Najgorszym trenerem w historii był Ramon Guzman, który omal nie zdegradował naszą Barce do Segunda Division! To było w sezonie 1941/42

0

@caspian44 Potwierdzam, wszystko to prawda co napisałeś. jednak jest jedno wielkie ,,ALE". Osasuna a zwłaszcza Elche w porównaniu z FC Sevilla to pod każdym względem jest duża dysproporcja. My szczęśliwie wygraliśmy na Camp Nou z Elche, więc jeśli mamy wygrać z taką nieodpowiedzialną defensywą na Ramos Sanchez Pizjuan to musi się wydarzyć przysłowiowy ,,cud"! Owszem cuda takie jak z PSG zdarzają się, pytanie tylko kiedy i jak często?

0

@etobzyk O tym akurat nie wiedziałem, jeszcze wówczas nie ,,szalałem" za Barcą, a jeśli nawet to nie miałem możliwości ogladania Primera Division. Dziękuje jednak za tą miłą informacje :)

4

Van Gaal i jego tupet:

21 grudnia 2001 r. Luis van Gaal został uratowany przed zwolnieniem. Drugi etap pracy van Gaala w Barcelonie od początku nie układał się pomyślnie. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia FC Barcelona jechała na Majorke z nożem na gardle, znajdując się w drugiej połowie tabeli. Strata punktów oznaczała pożegnanie się z van Gaalem i gorączkowe poszukiwanie trenera w okresie świątecznym. Holender próbował się bronić: ,,Mam charakter i charyzmę żeby popchnąć drużynę do przodu. Kibice nas wspierają, czego nie było podczas mojego pierwszego pobytu w Barcelonie. Wiedziałem że nie był to dobry pomysł aby wracać, lecz miałem wiele pomysłów i jestem ambitny. Pozostało jeszcze sporo meczów do końca a w Lidze Mistrzów idzie nam świetnie”- próbował ratować sytuacje van Gaal. Sytuacja w La Liga była tragiczna, natomiast w Lidze Mistrzów Blaugrana rzeczywiście odniosła 8 zwycięstw z rzędu i jedynie ten fakt ratował szkoleniowca przed zwolnieniem. Mecz na Majorce zapowiadał się niezwykle ciężko, ponieważ w ataku gospodarzy brylowali wówczas Samuel Eto’o i Walter Pandiani. Van Gaal postawił wszystko na jedną karte i wobec absencji Riquelme postawił na młodziutkiego Iniestę, który zaledwie 2 miesiące wcześniej debiutował w Lidze Mistrzów, gdy Barça zapewniła już sobie awans do kolejnej fazy. Na Baleary udał się nawet kontuzjowany Puyol aby podnieść morale ekipy. Duma Katalonii wbrew oczekiwaniom wygrała pewnie 0:4 ale na wynik spotkania miały wpływ dwie czerwone kartki dla gospodarzy w pierwszych 30 minutach gry. Kluivert zaliczył hattricka w niecałe pół godziny, natomiast graczem meczu poza Holendrem był Iniesta. Van Gaal komplementował młodziutkiego Hiszpana w ten sposób: ,,Po debiucie z Brugią byłem z niego bardzo zadowolony, niestety potem doznal kontuzji. Uznałem że teraz nadszedł jego czas. Z Riquelme entuzjazm drużyny był dużo niższy”. Holenderski trener uratował stanowisko, choć nie na długo, o czym postaram się wspomnieć w styczniu przyszłego roku.

9

Trzecie trofeum w kolekcji:

20 grudnia 2015 r. FC Barcelona pokonuje w finale na International Stadium w Yokohama City, CA River Plate 3:0 i sięga po swoje trzecie Klubowe Mistrzostwo Świata. FC Barcelona nie dała River Plate najmniejszych szans w finale Klubowych Mistrzostw Świata. Gole strzelali Leo Messi i Luis Suarez. W ostatnim ważnym egzaminie w tym roku piłkarze Barcy nie zawiedli. Barcelona bez najmniejszych problemów pokonała River Plate w finale Klubowych Mistrzostw Świata, sięgnęła po piąte trofeum i potwierdziła miano najlepszej drużyny na świecie w ostatnich dwunastu miesiącach. Mecz został rozstrzygnięty po pięćdziesięciu minutach. Po niezłym początku ze strony River Plate z każdą kolejną minutą Barca przejmowała inicjatywę, a drogę do siatki znalazł Leo Messi. Ten gol zapewnił Argentyńczykowi kolejne miejsce na kartach historii futbolu. 28–latek został dopiero drugim (po Samuelu Eto'o w 2010 roku) piłkarzem w historii, który na przestrzeni jednego roku kalendarzowego strzelał gole w siedmiu różnych rozgrywkach – w La Liga, Pucharze Króla, Lidze Mistrzów, Klubowych Mistrzostwach Świata, Superpucharach Hiszpanii i Europy, a także na Copa America. Barcelona rozstrzygnęła losy spotkania w pierwszym kwadransie drugiej połowy, który był prawdziwym koncertem zespołu Luisa Enrique. Luis Suarez szybko strzelił gola na 2:0, a potem w ciągu dziesięciu minut Barca mogła zdobyć przynajmniej cztery bramki. Po upływie niecałej godziny po raz drugi trafił Suarez i było po meczu. Na japońskich boiskach Urugwajczyk czuł się niczym ryba w wodzie. Snajper Barcy potrzebował zaledwie dwóch meczów na strzelenie pięciu goli i zostanie (wspólnie z Messim i Cesarem Delgado) najlepszym strzelcem w historii rozgrywek. – Cieszę się każdym dniem spędzanym w tej drużynie, każdą sekundą spędzoną u boku Iniesty, Messiego czy Neymara. Jestem niesamowicie szczęśliwy – powiedział Suarez po zakończeniu spotkania. Ogromne wrażenie muszą robić liczby Leo Messiego. 28–letni Argentyńczyk zdobył wczoraj 26. trofeum w klubowej karierze i (wraz z Andresem Iniestą) pobił rekord Xaviego pod względem liczby trofeów w historii Barcelony. – Leo jest po prostu niesamowity. Nikt nie ma takiego głodu trofeów jak on – przyznał Luis Enrique. Snajper Barcy nigdy nie rozczarowywał w finałach i w starciu z River Plate także nie miał zamiaru tego robić. Włączając wczorajsze starcie, Messi wystąpił w karierze w 26. finałach i strzelił w nich aż 24 gole! – Ronaldinho przywrócił uśmiech na nasze usta, ale w osobie Messiego mamy najlepszego piłkarza w historii – ocenił prezes Barcy, Josep Maria Bartomeu. Duma Katalonii rozegrała w niedzielę prawdziwy koncert, niejednokrotnie nie pozwalała rywalowi na wyjście z własnej połowy, i kończy rok 2015 w wielkiej formie. Przed nią jeszcze jeden rekord do pobicia. Jeśli piłkarze Luisa Enrique strzelą przynajmniej trzy gole w meczu z Betisem Sewilla, pobiją rekord Realu Madryt sprzed 12 miesięcy dotyczący liczby goli w roku kalendarzowym. Po spotkaniu z River Plate Katalończycy mieli na swoim koncie 176 trafień, co już jest rekordem klubu. – O Betisie pomyślimy niedługo. Teraz czas na powrót do Barcelony i... niech trwa fiesta! – powiedział z śmiechem Luis Enrique.

Gole: Messi (36'), Suarez (49', 68')

Składy:

FC BARCELONA: Claudio Bravo – Dani Alves, Gerard Pique, Javier Mascherano (81’ Vermaelen), Gerard Pique, Jordi Alba – Sergio Busquets, Ivan Rakitič (67’ Sergi Roberto), Andres Iniesta – Leo Messi, Luis Suarez, Neymar (89’ Mathieu)

RIVER PLATE: Marcelo Barovero – Gabriel Mercado, Eder Alvarez Balanta, Jonatan Maidana, Leonel Vangioni – Matias Kranevitter, Carlos Andres Sanchez, Leonardo Ponzio (46’ Lucho Gonzalez), Tabare Viudez (56’ Sebastian Driussi) – Rodrigo Mora (46’ Gonzalo Martinez), Lucas Alario


1

Z cyklu (nie)zapomniane El Clasicos:

20 grudnia 1981 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Real Madryt 3:1 w ramach 16 kolejki Primera Division. Gole zdobywają: Alexanco w 7 minucie, Quini w 53 minucie oraz w 60-tej z rzutu karnego. Honorowe trafienie dla Królewskich zaliczył Juanito w 49 minucie. To zwycięstwo pozwoliło umocnić się na pierwszym miejscu w tabeli z dwupunktową przewaga nad Realem Sociedad.

13

Bezwzględnie należałyby sprzedać Luka De Jonga, Umtitiego, Lengleta a nawet Desta i Dembele. Na tych dwóch ostatnich przynajmniej można by było wyciągnąć dobrą kase jeszcze; są strasznie irytujący na boisku i kompletnie nic nie wnoszą do zespołu!

0

Ponoć każdy my ma prawo do wyrażania tutaj swojej opinii, czyż nie tak?

0

Nareszcie zdjeli z głównej strony tą swoją złotą piłeczke redakcyjną. Największa głupota w tym serwisie jąka widziałem. Niech zgadne, zapewne wygrał ten info, co to wszystkie języki postradał i tylko kopiuje i wkleja? bo któż by inny? Żałosne...

4

Wspominamy epokowe wydarzenie:

19 grudnia 2009 r. FC Barcelona pokonała po dogrywce 1:0 Estudiantes de La Plata w finale Klubowych Mistrzostw Świata. Blaugrana do 2009 r. miała wszystkie możliwe tytuły za wyjątkiem tego jednego- klubowego MŚ. Zaledwie 3 lata wcześniej drużyna Rijkaarda niespodziewanie przegrała finał z Internacional Porto Alegre i na kolejną szanse czekała 3 lata. Przeciwnikiem był argentyński Estudiantes, na którego czele stał weteran Juan Sebastian Veron. W pierwszej połowie arbiter nie podyktował ewidentnego karnego po faulu na Xavim i jednocześnie uznał gola dla Estudiantes ze spalonego. Od tego momentu Barça prowadziła gre, momentami miała przygniatającą przewagę ale brakowało gola. Wreszcie Guardiola postawił wszystko na jedną karte i wystawił nominalnego obrońcę Pique jako… drugiego środkowego napastnika. To po jego podaniu Pedro doprowadził do wyrównania w 88 minucie i stał się w ten sposób pierwszym piłkarzem, który strzelał gole w 6 rozgrywkach w jednym roku. W dogrywce słabo grający do tego momentu Messi zdobył decydującego gola, kierując piłke do siatki klatką piersiową w 110 minucie. Estudiantes próbował jeszcze atakować, lecz Veronovi, rozgrywającemu wspaniały mecz, brakowało już sił. Zwycięstwo Dumy Katalonii oznaczało historyczny wyczyn- 6 tytułów w jednym roku, czego nie dokonał wcześniej żaden inny klub!

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?