9

Co prawda nie korzystam ze wszystkich udogodnień wprowadzonych na stronie, ale jeśli mnie pamięć nie myli, to można blokować lub ignorować konkretnych użytkowników we własnym profilu. Taka mała, prywatna inkwizycja. To powinno rozwiązać Twój problem.

2

Od dawna już liczę na hiszpański finał i mam nadzieję, że w tym roku takowy się odbędzie. Oczywiście chciałem, żeby znalazła się w nim Barcelona, ale skoro ta popadła w inercję i wyrzuciła się za burtę najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie, pozostaje trzymać kciuki za drużyny z Madrytu.

1

Ja go doceniam za te wszystkie bramki i asysty, i chylę przed nim czoła, o czym zresztą kiedyś napisałem w komentarzu, że zrównał się w liczbie bramek w trakcie jednego sezonu z Villą. Jednak on się nie nadaje do stylu Barcelony. Często traci piłkę, nie umie gry kombinacyjnej, spala się psychicznie, plącze się w dryblingach. Ma swoje wady i zalety, ale robienie z niego piłkarskiego bożyszcza to nieporozumienie, no chyba, że zmanierowanych nastolatków. A to akurat mnie mierzi, że ma liczną rzeszę nieobiektywnych siusiujmajtów. Jeden z nich już mi przed chwilą wysłał PW. Czekam na dalszą inwazję tych termitów.

1

Alexis rozgrywa dobry sezon. Strzela sporo bramek, zaliczył mnóstwo asyst, haruje jak wół, ale z drugiej strony zmarnował ileś tam okazji, wciąż się gubi w dryblingach, podejmuje złe decyzje. Abstrahuje już od jego prezentowania podwiązek. Wydaje mi się, że na stronie przejmuje władzę nad umysłami jakiś nieoficjalny fan klub Alexisa. Sanchez to, Sanchez tamto. Klawo. Niebawem dowiem się, że w poprzednich inkarnacjach skromny chłopczyk z malowniczej, chilijskiej wioski narysował Giocondę, odkrył dynamit, wyrzeźbił Dawida czy był autorem pierwszej konstytucji na świecie. A to jest tylko ponad przeciętny/dobry piłkarz, mający ciekawy sezon i zarazem niepasujący swoim stylem do Barcelony.

12

Bogu niech będą dzięki.

1

A Messi dał piłkę Pedro, z kolei ten dał Alexisowi... Do tej pory są warci siebie nawzajem. Oby się coś zmieniło.

3

I jaka jest dzisiaj wina Taty? Nie wiem kto jest najbardziej żałosny w swoim partaczeniu akcji - Messi, Pedro czy Alexis?

0

Jak to jest, że przewidywane składy z dwóch największych katalońskich dzienników sprawdzają się w 90% przypadków? Czy to zarząd ingeruje w skład? Czy gazety mają swoje wtyki? Czy Martino jest tak banalny? A może jeszcze coś innego? Każda z tych opcji podważa profesjonalizm klubu jako instytucji.

0

Nie wiem jak ostatnio prezentuje się Hiddink, ale jeśli Tata miałby odejść, to zastanowiłbym się nad zatrudnieniem właśnie jego. Ma bardzo duże doświadczenie. Z takiej Australii potrafił stworzyć znakomity zespół, który przypadkiem przegrał dogrywkę w 1/8 z Włochami - tryumfatorami MŚ. Korea płd pomimo ewidentnej pomocy sędziowskiej także grała fajną piłkę, techniczną, żywiołową. Z Rosją dotarł do 1/2 na ME. W lidze hiszpańskiej prowadził już Betis, Valencię i Real, więc ma obeznanie w La Liga. Na arenie holenderskiej odnosił liczne sukcesy prowadząc PSV. Z tą samą drużyną wygrał bodajże też Puchar Europy. Oprócz tego był za sterami Chelsea, Fenerbace i Anży. Myślę, że papiery na objęcie Barcy posiada. Szkoleniowiec z którym trzeba się liczyć i mógłby zmodernizować styl Dumy Katalonii.

0

Pacynka Zubiego Valverde na fotelu trenera? Czyli, "trzeba bardzo dużo zmienić, żeby wszystko zostało po staremu".

1

Jakby tak Alves puścił się baranim pędem przed siebie i zatrzymał na bandach poza linią końcową, to rezultat byłby zgoła taki sam. Nie byłoby zabójczych kontr, bramkarz rywala zacząłby od wybicia 'piątki', a i moglibyśmy oglądać jakieś urozmaicenie poza wrzutkami.

2

Mimo kilku zmian kadrowych i zatrudnienia nowego trenera obawiam się, że taktyka będzie wciąż taka sama. W rezultacie, nic się zmieni. Istnieje takie powiedzenie "Trzeba bardzo dużo zmienić, żeby wszystko zostało po staremu". A Jego Okrągłość i Pyszałkowatość Andoni Zubizarreta po porażce z Królewskimi w finale CdR już od progu śpiewał tubylczym dziennikarzom, że "nie zmienimy naszego futbolu". Myślę, że należałoby go ogolić i z gołą dupą puścić pędem przez La Ramblę. W przeciwnym razie, w kolejnym sezonie będziemy świadkami tej samej historii, powtarzającej się w formie farsy. A tego chyba nikt nie chce.

10

Banda pachołków, która będzie jeździć na pasku anachronicznej tiki-taki. Chyba już najwyższy czas, żeby Szara Eminencja wyszła z cienia i zasiadła na trenerskiej ławie. Zubi, szczeciniasty cebulaku - prowadź!

23

Z czysto ekonomicznego punktu widzenia 250 mln euro to naprawdę solidny zastrzyk gotówki do skarbca. Tylko oprócz dywagacji, czy Messi grając do końca kariery w Barcelonie przypadkiem nie wypracuje większych dóbr dla klubu - i sportowych, i marketingowych, i tych finansowych (o sentymentalnych nie wspominając) - należy pochylić się nad tym, kim jest Argentyńczyk dla Dumy Katalonii, jak i dla jej kibiców. Wychowanek, abiturient La Masii, człowiek od zadań niemożliwych, czterokrotny laureat ZP, wizjoner i kreator, drybler, pogromca rywali. Ile pucharów zawdzięczamy, temu, że był decydujący? Ile razy ratował Barcę z opresji? Ile razy brał na swoje barki ciężar gry, gdy innym nie szło? Ile rekordów pobił? Co prawda przytrafił się mu gorszy sezon - po części spowodowany odbijającymi się czkawką kontuzjami - i mi osobiście nie podoba się biadolenie nad rokrocznym przedłużaniem kontraktu, ale nie oznacza to tego, że należy się go pozbywać. To byłaby piramidalna głupota. Nawet, jeśli za jakiś czas Leoś straci walory czysto fizyczne, to pamiętajmy, że potrafi kapitalnie dyrygować futbolówką, zagrywać prostopadłe piłki i może się okazać, że to właśnie Messi stanie się Generałem środka pola, podczas gdy pałeczkę w ataku przejmie Neymar. Nie dla takich głupot związanych z pozbyciem się go z klubu. Nie ma mowy.

0

Czego nie rozumiesz? Ograniczona ilość znaków w komentarzu sprawia, że nie da się wszystkiego rozłożyć na czynniki pierwsze i dokładnie przedstawić. Tito, Martino czy następca pokroju Enrique, jeśli tylko przyjdzie nic nie zmieni. Posłuchaj wypowiedzi dyrektora sportowego. Jego zdaniem jest wszystko ok. Tam na górze nie dostrzegają wad, kurczowo trzymają się określonej taktyki. Trener nie ma nic do gadania. Choćby piłkarze byli zdeterminowani jak bogowie, to pewnych spraw nie przeskoczą. Trzeba zmienić strategię. Poza tym Bayern Pepa w moim mniemaniu jest uboższy niż ten z poprzedniego sezonu. Poklepią taką taktykę jeszcze jeden sezon i jeżeli nic nie zmienią, spotka ich to samo, co nas.

6

Obecny sezon jest łabędzim śpiewem tiki-taki. Nastąpił zmierzch tej formuły i koniec. Każdy, kto tego nie widzi posługuje się maską spawacza. Rozumiem sytuację, w której eksploatujemy aktualną taktykę do granic wytrzymałości, aby w międzyczasie nie przeprowadzać radykalnych transferów, oszczędzać pieniądze, spłacać część długów, a przy tym osiągać w miarę pozytywne wyniki i w pewnym momencie dokonać sprzedaży wypalonych ogniw i na nowo zainwestować w konkretną wizję. Tymczasem machlojki przy transferze Neymara, jego horrendalna suma, przekreśliły profesjonalizm tego zarządu. Bez zmian Barcelona nie pociągnie tego wózka. Oczywiście nie ma katastrofy, klub się nie stoczył. Był w ćwierćfinale LM, dotarł do finału CdR i wciąż ma iluzoryczne szansę na tytuł mistrza Hiszpanii. Jednak po pierwsze, całe barcelonismo powinno stawiać sobie ambitniejsze cele, a po drugie sposób gry, miałkość, lalusiowatość, obsadzenie miejsc w składzie przez ludzi, którzy nie posiadają papierów na grę na owej pozycji (jak Mascherano na stoperze, Cesc na '9' etc) woła o pomstę do nieba. Nie wiem czy będę w stanie znieść w kolejnym sezonie te same bicie głową w mur. Brak elastyczności, przywiązanie do skrajnego konserwatyzmu boiskowego, znikoma determinacja wskazują na jakiś obłęd psychiczny. Potrzeba tąpnięcia i wyczyszczenia stajni Augiasza. Musi nadejść nowe. Tylko postęp sprawi, że Duma Katalonii wciąż będzie straszyć na arenie międzynarodowej. W przeciwnym razie czeka nas równia pochyła i syndrom klubów kiedyś wielkich, ale teraz już zupełnie nie wzbudzających strachu w rywalu.

0

Na początku swojej przygody przeprowadził kilka niezłych transferów, ale wydaje mi się, że od jakiegoś czasu stracił kontakt z rzeczywistością. A w takim klubie jak Barcelona jest to niedopuszczalne. Nawet najmniejsza pomroczność jasna sprawia, że klub bardzo szybko może stracić na konkurencyjności. Pierwszy do wywalenia na bruk. Bez żadnych dyskusji.

0

Oczywiście, że Atletico może wygrać po wspaniałym i walecznym spotkaniu. Jedyna sprawa jaką chciałem podkreślić jest taka, że się brzydzę takimi różowo-doczesno-świńskimi poglądami, pozbawionymi wszelkiej konduity, stawiającymi wyżej od dobra klubu śmiech nad bolączką rywala. Jak ma być dobrze, kiedy zamiast refleksji i kontemplacji nad własnym losem, stawia się poczucie wyższości poprzez dopierdzielenie nielubianemu przeciwnikowi? Istny szok i niedowierzanie.

10

Przeczytałem, że w razie takiej konfiguracji, iż Barca wygrywa z Atletico, to Real zdobywa mistrza, niektórzy kibice chcą, aby Blaugrana się podłożyła i dzięki temu Królewscy nie zdobędą tytułu. Ja się pytam, czy w obecnych czasach honor już nie istnieje? Nie tylko, że nie potrafiliśmy wygrać z Atletico w tym sezonie, wyrzucili nas z LM i jest szansa na odegranie się, aby gdzieś wyładować swoją piłkarską złość, to jeszcze piłkarze Dumy Katalonii mieliby się bawić w kanciarzy i się podstawiać, tylko dlatego by ich największy rywal oblizał się na widok trofeum? Jak w ogóle tak można myśleć? Oni mają zaiwaniać po murawie i zmyć z siebie plamę po tych wszystkich potyczkach z podopiecznymi Simeone, a nie się bawić w pozbawioną ducha sportu matematykę. Zaiste, chore i zwyrodniałe myślenie. Wstyd.

20

Tylko tyle? Spodziewałem się czegoś mocniejszego, a ta konferencja wygląda na zwykłą nowomowę z serii - staramy się i do przodu.

5

Po pierwsze składam podziękowania dla Ice'a, jak i Robertinho za szybką reakcję po katastrofalnym meczu i napisanie własnych przemyśleń związanych z chroniczną indolencją Dumy Katalonii.

Pewna rzymska paremia w tłumaczeniu na język polski brzmi - chcącemu nie dzieje się krzywda. Jej rozumienie jest dość prozaiczne, ale i zasadnicze zarazem. Jeżeli ktoś się godzi na wejście do jaskini lwa, to oczywiście ma do tego prawo, ale jednocześnie nie będzie mógł nikogo więcej obwiniać za szkody, które wiążą się z taką peregrynacją do siedliska bestii. Otóż, Barcelona pojawiła się na terytorium lwa. Wkroczyła tam po fascynującym pierwszym pojedynku, rozegranym w konwencji męskiej walki, nieustępliwości i rywalizacji na noże. Już średnio rozumny człowiek mógł domniemywać, że wielkich różnić w tej batalii nie będzie. A zatem, cóż uczynili piłkarze Blaugrany, aby wysiudać lwa z jego dominium? Nic. Stali się pokarmem, mięsem, a na koniec kośćmi, którymi król zwierząt mógł dłubać w swoich zakrwawionych zębach. Postawa po meczu niejakiego Generała dobitnie wskazuje na to, że katalońska armia kompletnie nie tylko, nie zrozumiała błędów podczas zmagań z madrycką falangą, ale i ich w ogóle nie dostrzegła. Człowiek, który od teraz jest Kapitanem prowadzi Barcelonę na bezrefleksyjną rzeź. Jemu stała się krzywda, wnosił kuriozalne skargi i zażalenia na drobnostki, błahostki i fantasmagorie, nie mające wpływu na zasłużoną porażkę, a to dlatego, że tak jak i niemal cała drużyna nie był 'chcący'. Ekipa zagrała tak jakby nie wiedziała, czego oczekiwać po rywalu. Weszli na murawę jak na szafot i wyszli stamtąd zdekapitowani. Zresztą całkowicie słusznie.

2

Wielkie brawa dla Atletico. Zwyciężyli zasłużenie, grali bez kompleksów, po męsku. Natomiast to, co zaprezentowała Barcelona wołało o pomstę do nieba. Już w pierwszym kwadransie piłkarze z Madrytu mogli zakończyć dwumecz. Nie ma mowy o jakichś znakach zapytania, tryumf całkowicie sprawiedliwy. Ba! Być może Dumę Katalonii spotkał najniższy wymiar kary. Blaugrana zagrała fatalnie, najważniejsze ogniwa totalnie zawiodły. Kiedy trzeba było uderzyć z dystansu, wchodzili z piłką do bramki. Kiedy należało podać, strzelali farfocle. Zagubieni, bez pomysłu, skrajnie wolni, z małą ilością zaangażowania. Po prostu niemoc. W momencie dominacji posiadania piłki nic się nie działo, żadnych wymiernych rezultatów wymiana futbolówki nie przyniosła. Brak wiary we własne umiejętności, senne rozciąganie pola gry i zdawkowe akcje nieudolnego wczoraj Iniesty. Pinto jak zwykle się wykiwał i źle wybijał piłki, jednocześnie dobre ratując tyłki w sytuacjach dramatycznych. Mascherano na swoim katastrofalnym poziomie. Pozdrawiam jego zwolenników. Busquets po raz kolejny miał kilka idiotycznych strat, które mogły się bardzo przykro skończyć. Fabregas bezproduktywny, Messi niewidoczny. I nie, to nie jest wylewanie żalu, ani fikcja, a szara, smutna rzeczywistość. Reportaż z karkołomnych zmagań. Cóż pozostaje? Trzymam kciuki za Atletico w LM. Mam nadzieję, że zdobędą puchar.

2

Nawet gdyby tak powiedział - w co nie chce mi się wierzyć, gdyż są pewne granice - piłkarze Realu to duzi chłopcy i wątpię, aby dali się złapać w tak tanią, psychotyczną manipulację.

6

Naprawdę wierzycie w to, że Real zostanie wyeliminowany? Obecni Królewscy wygraliby nawet z ubiegłoroczną Borussią, nie wspominając o tym, że BVB jest aktualnie przesiana kontuzjami i na plecach niesie bagaż trzy-bramkowej straty.

2

Nie rozumiem jak można nawoływać do tego, aby ten malwersant, aferzysta, inwigilator i skrajny populista wrócił do koryta. Podnoszenie argumentów, że owszem i coś zachachmęcił, i te zegarki, te samoloty, ale to nie Rosell, a do tego ma mimo wszystko mniej za uszami jest infantylne, żałosne i świadczące o braku roztropnego myślenia. Skoro jeden, jak i drugi obłowili się na prezesurze lub też coś konkretnie zepsuli (jak Sandro transfer Neymara), to rozwiązaniem nie jest powrót tego, który mniej 'nakradł', a do tego było to już jakiś czas temu, więc klaskająca w rytm obertasa tłuszcza zapomniała o tych faktach, lecz wykopanie obydwu panów za mury Camp Nou, aby więcej już nie mogli sobie wartościami Barcelony wycierać ociekającej od wina i kawioru gęby. Sytuacja a la PO i PiS. Należy zdmuchnąć te opcje, przerwać ich demagogię, aby zbudować coś konstruktywnego i nieuwikłanego w polityczne gierki.

P.S. Co do Bartomeu się nie wypowiadam, ma czas, aby się zaprezentować. Nie wiem czy jest przedłużeniem ręki Rosella czy też autonomicznym mózgiem.

5

Magiczny mecz w wykonaniu Iniesty. Niestety, ale jeśli na następny sezon zostaniemy z Pinto jako podstawowym bramkarzem, to może być różnie. Nie pamiętam, żeby jakiś bramkarz - oprócz Boruca - tak pajacował przy wyprowadzaniu piłki. Jest strasznie niepewny, podejmuje nietrafne decyzje, wykopuje gałę byle gdzie. Na szczęście z umiejętnościami czysto bramkarskimi jest lepiej.

1

Bardzo ciekawe rozwiązanie. Serwis się ciągle rozwija, a to bardzo cieszy. Tylko w jaki sposób będą teraz wyładowywać swoja frustrację zionący gniewem i nienawiścią etatowi użytkownicy od sprawiedliwości dziejowej, zwanej dalej minusowaniem?

0

Ciężko uwierzyć w to, że największe kluby na świecie sprowadzające nierzadko 11 lub 12 letnie potencjalne gwiazdy, aby szlifować je we własnych szkółkach robiły na tym jakieś przekręty. Mają taką armię prawników, że o niedociągnięciach formalnych też raczej nie ma mowy. Rozumiem, gdyby chodziło o ogromne przewały jak przy transferze Neymara. Wszystko wygląda na przeciąganie liny i oczekiwanie na pokaźne wziątki. Z każdym dniem wysokość gotowej do zaakceptowania łapówki wzrasta.

0

Nie wiem czy tryumfatorowi Złotej Piłki przystoi żebrać w tak obcesowy sposób.

0

Ciekawi mnie jaką ocenę pomeczową od redakcji dostanie Mascherano. To co wczoraj wyprawiał jako środkowy obrońca można śmiało nazwać kabaretem. Ileż cięgów należy jeszcze zebrać przez tego fantasmagorycznego stopera zanim się go sprzeda lub przesunie na defensywnego pomocnika? Już w tamtym roku mógł nam załatwić remontadę z Milanem, dzięki swoim kosmicznym umiejętnościom. Po drodze partaczył masę spotkań, w tym notując kilka swojaków, ale dalej uparcie wystawia się go na pozycji, o której nie ma bladego pojęcia. I fakt wejścia wślizgiem w spotkaniu z Arsenalem zapewnia mu wieczną beatyfikację i idylliczną rolę fantomu poruszającego się w katalońskim polu karnym. Już zdecydowanie wystarczy tego piłkarskiego chichotu.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?