Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Bzdury. Dopóki Luiz swoimi ustami nie wypowie słów, iż chce odejść do Barcelony i jest gotów na obniżenie pensji, nie ma co się ekscytować. Poza tym wątpię w taką wypowiedź, Mou nie lubi, gdy ktoś mu się przeciwstawia i jest gotów posłać takiego pana na ławkę rezerwowych. Mając w pamięci, iż ten sezon należy do okresu przedmundialowego - wiarygodność owej operacji spada.
0
Ciebie jeszcze nie zbanowali? Redakcja chyba jest na wakacjach.
0
Kupiliśmy już Silvę, Hummelsa, Kompanego i Luiza. Kto następny?
0
Już dawno żaden piłkarz mnie tak nie elektryzował jak Neymar. Czekam, czekam, czekam ze spokojem na to, co pokaże. A pokładam w nim wielkie nadzieje. Nie zawiedź mnie i milionów innych kibiców :)
0
przypiecze Cię*
późna godzina uderza do głowy jak przednie wino.
0
Inferno3
Nie bądź taki hop do przodu, bo w Twoim pandemonium, jeszcze Neymar przypiecze się ogniem piekielnym. Nic nie mam do Bale'a, ale deprecjonowanie takiego początkującego magika jak nasz Kogucik zakrawa na kpinę. Wrzuć na luz.
0
Zapomniałem o diable w ludzkiej skórze - 'RoSSelu".
0
Pep niedobry :( Luiz niedobry, Silva niedobry, Bayern niedobry, Mourinho niedobry...
0
PSG ominęło furtki FFP. Dla przykładu - jeden ze sponsorskich kontraktów od emira Kataru opiewa na 200 mln euro rocznie. Parafowany jest na okres pięciu lat! Dodatkowo, to tylko jeden z kilku. Kontrast - Barca otrzyma 150 mln przez 5 lat :)
0
Są piłkarze, których nie kupisz. Są sytuacje, kiedy brakuje innych ogniw na danej pozycji i taki zawodnik, chociażby przebierał nogami i walił głową w mur, to i tak nie zostanie sprzedany. Nie wiem, czy znasz się na ekonomii, ale inflacja pieniążków jest permanentna. W jednym kraju większa, w drugim mniejsza, to zależy od tego jak dany rząd dba o gospodarkę, więc wartość kasiutry wzrasta. Przed II wojną światową, kilkaset dolarów to był majątek, obecnie nie jest to znacząca kwota. Do tego dodaj inflację wewnętrzną (sportową), napędzaną przez finansowych potentatów - ceny rosną drastycznie. Na pewno nie za dziesięć lat (chyba, że będzie poważnie tąpnięcie w gospodarce europejskiej i zadłużenia zacznie się spłacać rozpruwając banki centralne, przez co wydatki na najzwyklejsze rzeczy powędrują mocno w górę), ale za dwadzieścia-trzydzieści lat, są to już całkiem realny terminy.
0
Przy obecnej galopującej, piłkarskiej inflacji, to za niecałe 30 mln można kupić co najwyżej jakiegoś młokosa w zestawie z latającym dywanem i skrzynką jabłek. Druga sprawa jest taka, iż ten transfer należy do tak samo realnych jak awans polskiej kadry na Mundial, ale widzę, iż część użytkowników z pocałowaniem ręki przyjmuje ten odgrzewany kotlet z jelenia. Tak to już jest w czasie rykowiska, ten straci poroże, tamtego przerobią na siekane zrazy.
0
Jupp przegrał finał DFB Pokal.
Wczorajszy mecz był kapitalny, świetne widowisko. Nie wiem, dlaczego silver912 nie zwróciłaś uwagi na Lewandowskiego. Obok Reusa i Gundogana zdecydowanie najlepszy zawodnik. Robił całą grę w środku pola, zabrakło tylko wykończenia przy jednej sytuacji.
0
Za nikogo nie zamierzam uchodzić, jestem sobą, tak jak Ty jesteś sobą z tym swoim żałosnym ględzeniem o Mascherano i Tito. Zmień już płytę, Skorpionie222.
Poza tym to była metafora, możliwe, iż niezbyt szczęśliwa, więc ubrałem ją poniżej w inne pióra, nie zauważyłeś tego, Lordzie krytykanctwa? Znaleźć Twój pozytywny komentarz, to jak szukanie igły w stogu siana :)
0
@destro
Nie zaczynajmy tutaj jałowej polemiki, to miało być zobrazowanie przeniesione na grunt tej strony. Inaczej to ujmując :
"W Weimarze spotkali się na wąskiej ścieżce w parku Goethe i pewien krytyk literacki. Zobaczywszy Goethego, krytyk warknął:
- Nie ustępuję drogi durniom.
- A ja tak - odpowiedział Goethe i zszedł na bok."
0
I mała rada, nie przejmuj się pospólstwem, które nic nie napisało, a umie jedynie krytykować czyjąś ciężką pracę. A te minusy są tak samo zabawne, co idiotyczne :)
Wyobraź sobie, iż idziesz przez ciemny tunel, a zgraja łachmytów próbuje obedrzeć Cie z szat, ukraść pieniądze, opluć - krótko mówiąc, sprowadzić do swojego poziomu. Nie reaguj :)
"Głodny tłum modlił się bym spadł
każdy z nich chciał ściągnąć mnie w dół
Skrzydła me porozrywał wiatr
moje serce pękło na pół"
0
Haha! Zawsze wiedziałem, że drzemie w Tobie potencjał, ale nie spodziewałem się, iż tak ogromny! Felieton cudowny, wspaniały. Czytając go miałem uśmiech od ucha do ucha - poprawiłaś mi nieprawdopodobnie humor, za co Ci serdecznie dziękuję :) Zgadzam się z Tobą w niemal każdej sprawie, którą poruszyłaś. Należą Ci się silver912 oklaski na stojąco. Może i słodzę zbyt mocno, ale uważam, że to jeden z najlepszych felietonów, napisanych w ostatnim czasie, nie wyłączając tutaj redakcji. Czekam na kolejne, jeśli nie spuścisz z tonu, to będę przygotowywał się na czytanie Twoich tekstów - zakupując popcorn, piwko, cokolwiek :)
0
Chciałbym, żeby Bale przyszedł do Realu. Każdy zawodnik wielkiego formatu potęguje zainteresowanie ligą hiszpańską. Nie obchodzi mnie, ile na niego wydadzą, ale zapewne będzie to ogromna kwota. Dwie wielkie gwiazdy nie poradzą sobie w jednym zespole? Barcelona ma przecież Messiego i Neymara! I cóż to byłoby za atrakcyjne GD, dwie fizyczne maszyny vs dwóch techników. Swoją drogą, my już mamy Koguta w swojej kadrze, teraz to Królewscy muszą się postarać :)
0
Wytłumacz mi jedno. Czy gdyby był tutaj Laporta, Jożin z Bażin, Herod Antypas, Bill Gates, Krzysztof Kononowicz, Johnny Deep, Barack Obama czy Leszek Balcerowicz, to przy uporze Al-Khelaifiego, Mourinho, szejków z City czy innego klubu, zmieniliby coś ws. transferu stopera? Nie! - bo zabetonowała się scena; jedyna możliwość, to sprowadzenie kogoś młodego lub Hummelsa, którego nie chciał TITO. Niestety, ale tak to wygląda. Chyba, że Joan Laporta zamienił by wodę w wino, wtedy na pewno, mielibyśmy światowej klasy obrońcę.
0
Kurczę, zrozumcie, że między Thiago, a Barceloną zaistniała rozbieżność interesów. Alcantara chciał grać więcej. Uważał, iż nadszedł jego moment, być może poczuł się jak młody Bóg, twierdząc - to właśnie teraz, jestem przygotowany, aby stanowić o silę drużyny. Z drugiej strony, stanowisko Klubu było jasne i precyzyjne. Pierwsze skrzypce grają : Iniesta, Xavi i Cesc. Syn Mazinho musi czekać, czego zrobić nie chciał. Uzgodniono zatem, iż najlepszym wyjściem dla każdego, będzie transfer. Thiago nie zdradził Barcelony, odchodząc do Królewskich, lecz udał się pod skrzydła Pepa, aby mieć możliwość zaistnieć w takim stopniu, jakim chciał. Duma Katalonii otrzymała spore pieniądze, a nie słoik konfitur. Dodatkowo, wprowadza do pierwszej drużyny S. Roberto. Jeżeli wychowanek, który jest w zbyt gorącej wodzie kąpany, będzie chciał opuścić drużynę - jego miejsce zajmie ktoś inny. To mądra polityka. Nie dość, że uda się spłacić zadłużenie, to jeszcze wyraźnie i dobitnie pokazuje się - instytucja jest na pierwszym miejscu! Ten klub istnieje od ponad 100 lat, żaden piłkarz nie może być powyżej niego. Najazdy na zarząd, jakby był dywersantem lub zaborcą są śmieszne i niedojrzałe. Rozumiem, gdyby to było coś na kształt PRLu lub Generalnej Gubernii, wtedy kibice mogliby się organizować w partyzantki - ale tak nie jest! Próbujecie w pył rozbić prawnie wybrany zarząd, swoimi niskich lotów pomyjami. Zastanówcie się dwa razy, Rosell działa w imię Klubu i dla jego dobra. Czy Wam się wydaje, że on chce spuścić Barcelonę w toalecie? Wyszło jak wyszło, trzeba :
"Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe,
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę
Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą:
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą!"
0
Tiki-taka to idealny system, zahartowany w Cruyffowskiej kuźni, poddany modyfikacjom przez Ryjka, za Guardioli doszlifowany i wygładzony. Ten piłkarski model jest wpajany od najmłodszych lat futbolowym adeptom pielgrzymującym do świątyni La Masii, celem stanie się jednym z ogniw katalońskiej historii. I teraz najważniejsze, w ostatnich dwóch sezonach nie graliśmy tiki-taki. Każde z newralgicznych spoiw trzeszczało, pękało - od obrony, przez rozgrywających, aż po skrzydłowych. Wolny elektron, Messi, robił swoje, jak zawsze zresztą. Co z tego wynika? Potrzeba powrotu do korzeni z domieszką nowych, współczesnych wartości. Należy żonglować niekończącą się ilością rozwiązań. Może to być, lawinowy atak na przemian, z lewej lub prawej flanki, z udziałem również i bocznego obrońcy, aktywizacja silniejszych fizycznie zawodników w środku pola, mnogość strzałów z dystansu, wyciąganie pod swoją bramkę, rozciąganie i natychmiastowa śmierć - gwałtowne przyspieszenie, niszczące rywala w kilka sekund, gra w trójkątach z pierwszej piłki, pressing, który jest słowem-kluczem w tej całej misternej układance oraz inne solucje, to wszystko musi posklejać nowy trener. Tiki-taka się nie skończyła, wypalili się jej użytkownicy, nakarmieni wystawnymi sukcesami, także zagubioną formą. Trochę bym wskazał jako przewinę zbytni konserwatyzm przy ustalaniu składu, brak świeżej, żądnej zwycięstw krwi. Pokazanie palcem mistrzom, iż nie są nietykalni i ustawicznie muszą walczyć o swoje miejsce w drużynie marzeń powinno procentować. Ktoś z zewnątrz - spoza barcelońskiego systemu - może patrzeć z odmiennej perspektywy na postawę drużyny. Liczę, że nastąpi rezurekcja stłamszonego teraźniejszymi, piłkarskimi nowinkami stylu. Jeszcze będziemy się cieszyć, czy już w tym sezonie - tego nikt nie przewidzi, ale trzymam kciuki, że tak!
0
@Diabełek
Nie, nie prowadzę, ale za jakiś czas mam zamiar założyć własnego bloga. Wiersze kiedyś pisałem, a obecnie postanowiłem wznowić produkcję poezji, tyle że nie jest ona przeznaczona dla dzieci :)
Do tego szlifuje swój warsztat jako redaktor na innej stronie, o innym zespole piłkarskim, z którym nie jestem w żadnym stopniu emocjonalnie związany, aczkolwiek traktuję to jako przetarcie, naukę i możliwość do poprawy swojego warsztatu.
0
Może przesadziłem. To zależy, od tego jak długi jest i czy chce mi się sprawdzać ewentualne błędy, ale uczciwa granica to 5-10 minut.
0
Nie siedzę cały dzień, bo napisanie takiego komentarza zajmuje mi od 2 do 5 minut. To zależy, czy mam wenę.
0
Ronaldinho to arcymag, największy iluzjonista w historii piłki nożnej, mistrz sztuczek, błyskotliwego wpędzania w pole kukurydzy nawet najlepszych obrońców na świecie. Jest jedyny na tej planecie i niepowtarzalny. Prawdopodobnie wraz z Garrinchą najlepszy brazylijski piłkarz w historii (tak, tak wyżej sobie cenię Śpiewającego Ptaka od Pelego). Jednakże! Futbol to nie tylko cudowne wachlarze, piruety i połykania ognia, ale i bezlitosna statystyka, bramki, asysty, puchary, nagrody, regularność, utrzymywanie się na szczycie jak najdłużej. Stąd też wyżej cenię sobie Messiego, mimo, że R10 de facto był zawodnikiem, którego oglądało się lepiej, efektowniej, ale dla mnie Leo jest niezastąpiony i koniec kropka. Mogę być fanboyem, dzieciakiem, debilem, świrem, wariatem, stukniętym kolesiem czy przemądrzałym zakapiorem, lecz to moje zdanie i postarajcie się je uszanować, a jeśli chcecie to z chęcią z Wami podyskutuję o szczególikach.
0
A gdzie Ty w moim komencie widzisz jakieś trudne słowa? Uczeń szkoły średniej powinien znać je wszystkie.
Mniemam, iż jesteś socjalistą, skoro komuś coś nakazujesz i narzucasz. Drogi panie, mamy wolność słowa i każdy pisze jak mu się podoba. Po co czytasz moje wypowiedzi, jeżeli Ci nie pasują? Kompletnie tego nie rozumiem. Omijaj je szerokim łukiem i wszystko będzie w porządku.
Ilu jeszcze taki będzie mnie nagabywać? Weźcie stwórzcie jeden wątek, wyplujcie się na mnie, co sił i będę miał wreszcie święty spokój. Pisać tak będę, dopóki ADMINISTRACJA nie da mi bana - proszę formułować zażalenia do nich.
0
A co ma Pique mówić o sobie? Stwierdzić, że jest bykiem rozpłodowym, co dorwał najlepszą jałoszkę w stadzie i po boisku biega kompletnie wypompowany? :) Zaraz tu się podniesie larum niebywałych rozmiarów, iż bezczeszczę stopera klasy światowej. Powiedzmy sobie szczerze, bez kogoś takiego jak Ramos czy Puyol, Gerard praktycznie nie istnieje. Jest zagubiony, biega jak we mgle, potyka się o własne nogi. Sam, to może co najwyżej ciosać kołki w tartaku na trzeciej zmianie. Czas zapiąć rozporek i wziąć się do roboty, bo po kolejnym mizernym sezonie, nie będę miał żadnych sentymentów i skrupułów, aby go wcisnąć do bokówki, między półką wypełnioną słoikami z dżemem i ogórkami, a hałdą kartonów napakowanych koprem, chrzanem i ćwikłą.
0
Jacy najlepsi grali z '7'?
Figo, Alfonso, Saviola, Gudjonhsen, Larsson, Villa. Jedynie Portugalczyk był kapitalnym i kluczowym piłkarzem w barwach Barcelony, ale później stał się zdrajcą, więc nie wiem, o czym piszesz. Chyba, że chodzi Ci o inny klub?
0
Dani to jednak inteligentna istota. Wiedząc, że gra coraz słabiej i być może w tym sezonie przestanie być zawodnikiem pierwszego składu, a Montoya na dobre zadomowi się zamiast niego w meczowej jedenastce; próbując jednocześnie mieć na uwadze dobro klubu i dając Martinowi - nie oszukujmy się - bardzo ważny numer, odesłał jego wszelkie wątpliwości do lamusa (te chociażby związane z wypożyczeniem - oczywiście, że decyzje trenera są ważniejsze, ale dla młodzika noszenie tak zaszczytnego numeru wpływa na jego morale). I sedno, dyplomatyczne wybranie numeru '22', emocjonalnie związanego z kawałem historii Dumy Katalonii. Wielkie brawa, Alves!
0
Co ma do tego PiS? Jasne, że przechodząc z pierwszej części w drugą, rozwijam tezę z tej pierwszej. Po co się powtarzać?
Zrozum, szanowny panie, że to nie strona kibiców Realu i wchodząc tutaj MUSZĄ przestrzegać naszych zasad. Prawo własności się kłania. Nie podoba się - nie wchodzi. To jest bardzo prosta reguła. Z tegoż powodu nie przebywam u Was, bo respektuje Wasze podwórko. Czy tak trudno to pojąć? I musicie bawić się w odwracanie moich retorycznych figur do góry nogami? Kapka kreatywności.
Kończę ten wątek - nie mam nic do normalnych kibiców Królewskich. Cenię sobie MadritisteForEver, whatisa. To są porządni fani, którzy się nie spinają, nie prowokują. Można z nimi podyskutować, nawet się nie zgadzając. A jak się posprzeczamy, to za chwilę się przeprosimy. Pełen szacunek. Skoro należysz do tego zacnego grono, nie mam nic do Ciebie, nie kojarzę Twoich wpisów, więc jesteś dla mnie neutralny. Nie wiem, po co się obruszyłeś na mój atak w stronę plebsu.
Pozdrawiam i z mojej strony pełen pokój.
0
Kapitalny tekst, challenger! Świetny warsztat, fura dociekań, pytań, karkołomnego gmerania w stosie maluczkich niuansów. Uwielbiam takie perełki, kiedy autor daje z siebie maksimum, próbuje wyłuskać esencję całej sprawy, daleko wędrując, aby uchwycić całość perspektywy.
Co do meritum - mam bardzo zbliżone zdanie do Twojego, które wyraziłem już swego czasu, chwilę po tej nieszczęsnej konferencji Pepa. Oczywiście, że nikt mu nie ujmie tych lat spędzonych pod katalońskim niebem, w dwojakich rolach. I chyba każdy, kto kibicuje Barcelonie doskonale zna całą historię i zasługi Guardioli. Podczas owej polemiki przechodzimy level up, mając w pamięci, to wszystko co zrobił i próbując dociec, co dalej - dlaczego jest, tak jak jest. Nie przypominam sobie tego szczegółu, ale czy nie mogło być tak, że Mister po tym jak podpisano z nim pierwszy kontrakt na rok - wygrywając w nim wszystko - próbował pokazać swoją wyższość, uniósł się dumą i postanowił emocjonalnie szantażować zarządy, przedłużaniem kolejnych umów w taki sam sposób, jaki oni - na jeden rok? Poprawcie mnie, jeśli się mylę, bo to dosyć ciekawa koncepcja. Jakoś nie chce mi się wierzyć, aby żółtodziób, który przychodzi na trenerską ławkę SAM zadecydował, iż chce prowadzić klub tylko przez 12 miesięcy. Vilanova, Tata - oni wszyscy mieli/mają skonstruowane zobowiązanie na dłużej.