AxelF
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Olsztyn
52 obserwujących
60 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
2
To łatwo wytłumaczyć. Hiszpania jest bardzo róznorodna. Są regiony pro-Barcelońskie, w których tradycyjnie kibicuje się Barcelonie, choć jest ich mniej niż tych, w których kibicuje się realowi.
Wszystko wynika z czasów Franco i to tych wczesnych, propagandy antagonizującej kraj w stosunku do prowincji wchodzących w skład republiki, zwalczania regionalnych języków, praw, zwyczajów. Tu też jeszcze Primo de Rivera zaczął ten trend, ale potem było kilka lat republiki. Wiele też zależy od sympatii politycznych.
Andaluzja jest generalnie pro-madrycka, ale ultrasi Sevilli to komuniści, więc gwiżdzą zarówno na real - polityka jak i na Barcę, - antykatalońskość.
Ot, Hiszpania w pigułce.
2
Słowem by być w 1% wystarczy nic nie pisać... dopiero później napisać "a nie mówiłem" :)
1
Ok, zrozumiałem. Mój błąd, ale napisałeś dość enigmatycznie, więc sobie wybaczam ;)
3
Nie wspomniałeś wczoraj, że kawę trzeba przestudzić ;)
3
Ostatni czas kiedy w niego tak wierzyłem, czekałem występów i byłem ciekaw formy, to kiedy w pretemporadzie, kiedy Barcę objął Martino świetnie grali z powodu braku zawodników pierwszego składu, między innymi Roberto, Dongu, Samper. Było kilka meczy kontrolnych i naprawdę zacnie wyglądali razem. Gdzie teraz jest Roberto (choć przeżywszy trudne momenty od tamtego czasu), a gdzie są Samper i Dongu....
4
Symbolem.., wiem, nie precyzyjnie. Idę na lewatywę z kawy :)
1
Czyli generalnie po równo jechał obu.... i tu się zgodzę. Ale czyż powiedzenie "szczególnie z Alby robiąc wiatrak" nie jest połową prawdy? Mnie na sprostowanie już zwróciłeś uwagę o połowiczności czytania.
Ale nie ważne, dyskusja do La Rambli.
1
Żartujesz ? Albo nie, nie odpowiadaj. Jeśli dobre stosunki między kibicami, są dla Ciebie tożsame z "punktodajnią" to ja dziękuję
2
a wynik przewidział :)... tylko taktykę mieli starą, zapomniał zaktualizować na Barcę :)
5
Czyli flaga narodowa to "demonstracja", a napis w języku narodu, który oficjalnie członkiem UEFA nie jest, to już nie :) Normalnie Monthy Python w pełnej krasie, jak wcześniej ludzie pisali.
1
a poczytawszy opis tamtego meczu, wynikało że przeszedł na stronę Alvesa bo z Albą do 30 minuty sobie nie radził... jak to wesoło pamięć płata figle :)
2
Zdecydowana poprawa :) Kawa jednak czyni cuda :)
2
Prowokacja usera Stopa, dziwna, ale dowcip faktycznie nędzny :) Nawet guru sucharów - Karol Strasburger by go nie zrozumiał, a to już źle :)
Ale pozdrawiam z rana... w południe, w tej nieco abstrakcyjnej rzeczywistości :)
5
Tylko sam regulamin jest bardzo wybiórczo egzekwowany przez samą UEFĘ.
Za to np. Kar ani dochodzeń nie było:
http://wyborcza.pl/magazyn/1,147226,18466268,dlaczego-cypryjczyk-goni-polskiego-faszyste.html
http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/978239,kibice-sevilli-szokuja-witamy-w-katyniu-zdjecia,id,t.html?cookie=1
Szerzej oczywiście o obu sprawach można poczytać, ale obie zgodnie zignorowane, a powiązanie estelady z manifestacją polityczną jest dość umowne, o tyle, że jest raczej w tej samej kategorii co flagi narodowe klubów kibica itp.
Swastyki, sierpy/młoty, gwiazdy czerwone czy inne symbole, nie tylko należą do katalogu symboli zakazanych prawnie w wielu państwach, to jeszcze są jednoznacznie polityczną, zbrodniczą manifestacją.
6
Ciekawi mnie za to, czemu prokuratura Hiszpańska nie ściga np. Fernando Alonso, Emilio Botína którzy wedle danych Herve Falcianiego ukryli przed opodatkowaniem jeden dziesiątki, drugi setki mln euro.
Piłkarze to takie ikony, co czyni ich idealnymi kandydatami na obiekty polowań na czarownice. Zauważalne też, że dość szybko Madrycka prasa opisuje problemy piłkarzy Barcy, a ma po prostu zasięg ogólnohiszpański, więc jest bardziej opiniotwórcza.
Widać w Hiszpanii gdzie gospodarczy kryzys jednak stanowi problem, jakoś się tak na pokaz chociaż trzeba pokazywać wyborcom "że coś się robi" a najprościej efekt osiągnąć na piłkarzach, bo sami z siebie są medialni, a piłką interesuje się więcej ludzi niż bierzącą polityką. Stąd dobór celów pewnie.
8
Z resztą jakieś badania widziałem, gdzie były porównane potencjalne dochody podatkowe, wedle poszczególnych progów w Polsce i uzyskiwane.
Im wyższy próg, tym de facto mniejsze podatki płacą ludzie od swoich dochodów.
Po pierwsze korzystają z ulg i odliczeń, bo ileż mieszkań kupisz i wyremontujesz Ty na przykład, a ile właściciel kamienicy.
Po drugie, zakładając firmy i wrzucając wydatki w koszta. I po trzecie właśnie na zasadzie inwestycji w rożnego rodzaju instrumenty finansowe, w krajach gdzie byli rezydentami i na zasadzie umów o unikania podwójnego opodatkowania.
Nawet po tym wszystkim istniała pewna rozbieżność, świadcząca o tym, że istnieje "szara strefa" ukrywanych dowodów i wyprowadzanych do np. Szwajcarskich banków.
Zasada jest prosta. Każdy chciałby unikać płacenia podatków, a im bogatszy jesteś, tym masz większe możliwości żeby to robić.
Dlatego najlepszy podatek to taki, który ma najniższe koszta ściągania, jest najprostszy w konstrukcji i tak po ludzku uczciwy. Progresję osiąga się wtedy sporą kwotą wolną od podatku i już. Likwiduje się przynajmniej kilka cech systemu podatkowego skłaniających do nieuczciwości i stwarzających największą możliwość oszustw. Takie są doświadczenia ekonomi. Niestety "ręczne sterowanie" podatkami, jest dość wygodne dla polityków, bo umożliwia takie krzaczki jak np. 75% Francuski podatek dla najbogatszych. Ciekawe ilu najbogatszych francuzów rzeczywiście oddaje 3/4 swojego dochodu fiskusowi :)
3
Mi się wstęp do tego "starego kina" wrył w czachę. Jak zamykam oczy i myślę o PRL, to pamiętam Generała zamiast misia uszatka, Pegaza i właśnie w Starym kinie". Ale prowadzących to za diabła nie pamiętam.
Pozdrowienia z tych paru lat mniej, ale wciąż krainy mundurków szkolnych i Jodu na apelu 2 dni po :)
3
chłopaki nie chodzili do przedszkola w latach '70/80. Tkanie misternej sieci przezwisk - Jurek-ogórek-kiełbasa-i-sznurek, Mateusz-wajchę-przełóż itp, należało obok wymyślania nazwisk obcokrajowców do sportów dywanowych :)
4
Chyba właśnie nie zrozumiałeś ironii - On właśnie o tym pisze, że połamanie nóg, czy zerwanie więzadeł bezsensownym, niebezpiecznym wślizgiem jest bez konsekwencji lub co najwyżej żółta, a za słowne pokrzykiwanie na sędziego po 2-5 meczów kary.
Dla wyjaśnienia dodam, że tego drugiego też nie pochwalam, ale akcenty są rozłożone co najmniej durnie.
2
nie no mógłby żółtą dostać, albo... ta da ta da! nawet czerwoną! :)
5
Ach i wiem też, że Bartra ewidentnie zawinił przy pierwszej bramce, ale później grał dość pewnie (poza jeszcze jednym dryblingiem w strefie obronnej).
Pique nie popełnił błędów, wykonał swoją robotę, ale też nie zachował się bardzo dobrze przy bramce. Pobiegł w światło bramki, kiedy akcja rozstrzygała się przed 16'. Szansa że strzelec w taki sposób trafi go piłką, strasznie mała. Tymczasem, kiedy sytuację miał Keko, a do niego pobiegli Mascherano (wyprzedzony), Alba i Bravo, bez opieki został Baston. Lepiej chyba było kryć ze swej strony Bastona, niż pustą bramkę.
To może tłumaczyć niezbyt dużą różnicę w ocenach.
3
Konto Alvesa wzbogaca jeden niecelny strzał, Alba w sumie nie mógł strzelić w swojej sytuacji, bo Munir zgarnął mu piłkę, w końcówce.
Generalnie nie widzę powodu, by Alves miał ocenę wyżej, chyba, że jedna stworzona szansa jest wartościowsza niż kilka sytuacji, kiedy Alba wbiegał na pozycję i stwarzał dodatkową możliwość rozegrania piłki, ale to już według mnie trochę dyskusyjne. Dla mnie porównywalne występy i obaj całkiem niezłe, choć popełnione kardynalne błędy ocenę im obniżają.
2
Czasem oglądam mecze i porównuję sobie grę Alvesa, Alby, środkowych pomocników. Zastanawiam się, czemu na chłodno, statystycznie Alba nie wygląda jakoś fenomenalnie, ale kiedy oglądam mecz, to w "kratce z nazwiskiem" co rusz ląduje jakiś plus, albo plusik.
Fakt, że ma tendencje do utraty koncentracji co owocuje błędami, ale oferuje coś, czego nie ma "z natury" wielu innych zawodników.
Pokazuje się do gry. Nie stoi w miejscu, jak podłącza się do gry, to ciągle daje opcje do rozegrania. Gdyby reszta drużyny tak się poruszała, to o wiele łatwiej byłoby "rozhuśtać" nawet najlepszą defensywę przeciwnika. Ja to w nim doceniam.
Po drugie w tym meczu, mieli bardzo podobny do Alvesa, jeśli chodzi o "konkrety" udział.
Alves miał dwa dobre dośrodkowania - do Neymara i Suareza, a Alba raz zgrywał bardzo trudną piłkę krosową do Suareza kilka razy dawał opcję Neymarowi.
Warto też podkreślić sporą skuteczność w grze do przodu w strefie obronnej przeciwnika - 17/22 podania dobre + 0/1 krosową piłkę.
Porównując do Alvesa, który zanotował 12/17 podań celnych w tej strefie + 3/8 krosów celnych w tym ta szansa Suareza, jednak wychodzi że Alba trochę aktywniejszy w ofensywie.
W obronie zagrali obaj w sumie poprawnie (obu obciąża bliźniaczy błąd, dla obu szczęśliwie bez konsekwencji). - Alba cztery udane interwencje, 2 nieudane, w tym ta przy bramce, ale absolutnie go nie obciąża, bo wraz z bramkarzem ta pierwszą akcję wybronili, dopiero dobitka była skuteczna. Alves 5 udanych interwencji, jedna nieudana i jedna zakończona faulem.
2
No daj spokój, klub się odwoływał. Przecież w Argentynie słowa "pie...ę Twoją siostrę. Z góry" są formą wyrażenia delikatnego sprzeciwu wobec niesprawiedliwości wszechświata.. nawet tak bardziej ogólnie, niż personalnie ;)
3
"Kandydat do nagrody Fallon d'Floor ?" - przynajmniej basen naturalny ;)
1
trzeba też pamiętać, że wersja z "la concha de tu..." to ta, z protokołu sędziego. Ja hiszpańskiego i to w wydaniu południowo-amerykańskim nie znam na tyle, by z ruchu warg odczytać, czy to nawet faktycznie to.
Na razie sprawa rozwojowa, a na szczęście ten kluczowy mecz, to dopiero ostatni, więc do tego czasu powinno się już wyjaśnić.
1
Tylko problem w tym, ze wielu Hiszpańskich arbitrów, jest wyraźnie słabych, a jednocześnie od federacji dostaje wysokie noty.
Dość powszechną praktyką jest to, że podobne błędy i tendencyjność, na oceny arbitrów nie wpływają.
Same słowa Mascherano, choć oczywiście z gatunku takich, których nie powinien użyć (ale niech mi ktoś wskaże mecz, gdzie piłkarze nie krzyczą Ku...wa, nawet po pudłach), to dość lekką ręką ocenione na czerwo, tymczasem fauli na Neymarze, po prostu nie zamierzał odgwizdywać, co widać na skrócie.
Carlos del Cerro Grande, jest 2 najwyżej ocenianym sędzią tamtego sezonu (9,53 w skali 1-10, gdzie najniżej oceniani mieli 8,97, 8,99). Gdyby w każdym meczu, przyjąć że sędziuje tak źle jak wczoraj, to powinien się znaleźć w drugiej lidze, a nie być przydzielanym do takich meczów.
Co więcej to sędzia z Madrytu i o ile absolutnie nie insynuuję spisków, to już wpływ sympatii klubowych na postrzeganie zachowań zawodników rywala i ocenę fauli na nich, już zdecydowanie. Mam wrażenie, ze ten sędzia po prostu Barcy nie lubi i nawet nie bardzo się z tym krył.
Sama statystyka przemawia na rzecz Madrytu, bo sędziów z Katalonii jest 2 (obaj również wysoko oceniani - 9,43 i 9,50), a z regionów tradycyjnie pro-Madryckich 10. Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy się zachowują tak stronniczo, ale jednak matematyka znów przeciw. Kolejny szczegół do wyliczanki.
1
, @DlaczegoJa - tylko zawodnikom Madrytu uchodzi mniej więcej 50% tych pyskówek, w tym konkretnie takie, z użyciem tych samych słów.
Tylko wmawiacie mi tropienie spisków, ale postępujecie jak Maciarewicz sami - odnosicie się i krytykujecie coś, czego nie powiedziałem.
Sprawę dość łatwo wytłumaczyć. Tu karyy nie są obligatoryjne, ale zależą od wrażliwości sędziego. W Hiszpanii, jak tylko poczytacie to się dowiecie, że jest dość klarowny, geograficzny podział na sympatyzujących z Realem i Barcą. Wynika on jeszcze z czasów wojny domowej i Franco, który antagonizował Katalonię i resztę Hiszpanii w swojej propagandzie, także już po wojnie, choćby w wymiarze piłkarskim. Sędziowie to ludzie, i mają swoje sympatie. Iniesta jest z regionu, gdzie tradycyjnie kibicowano Realowi i sam o tym mówi, w Andaluzji podobnie wspiera się Real.
Teraz jeśli trafi się sędzia, nawet z poza Madrytu, ale sympatyzujący z Realem, a takich jest większość, to na słowa zawodników Barcy jest wyczulony. Z drugiej strony, zawodnicy Madrytu mogą statystycznie łatwiej trafić, na sędziego który z powodu sympatii pro Madryckich, w podobnej sytuacji wykaże się pewnym zrozumieniem.
Tyle. Zwykłe, ludzkie, nie wynikające ze spisku.... tylko jak napisałem wyżej, czego nie zrozumieliście, - pecha.
2
"Atletico bierzesz poważnie jako kandydata do tytułu?" - tak, zdecydowanie. Po pierwsze, bardzo prawdopodobne, że dzięki bogactwu kadry, różnorodności rozwiązań taktycznych, Simeone ma w końcu swobodę doboru taktyki do przeciwnika.
Wczoraj z Valencią zagrał świetny mecz Carrasco, który do tej pory był średnio wydajny. Ostatnio zaczął łapać formę i mimo, że Griezman nie zrobił nic spektakularnego, to Atletico bezwzględnie przeważało Jakościowo.
Są na każdej pozycji gracze, którzy mogą wejściem zmienić charakter zespołu i odmienić mecz. Można dostosować zespół do wyniku i fazy, bez straty jakości.
Naprawdę, kiedy to wszystko się zgra, a ku temu zmierza, to będzie bestia.
.. tym bardziej, że można nie wygrać z Realem i Barcą, ale być konsekwentnym w reszcie meczów i zgarnąć tytuł.
"Z tym karnym na Neymarze... masz do tego jakiś fajny link? Bo muszę jeszcze coś sprawdzić."
"Czy gra przez jakiś czas w przewadze znaczy tyle samo, co odebranie dwóch dobrych akcji przez "spalonego"? trudno powiedzieć...." - zależy czy spalone to klasyczne "sam na sam" czy raczej takie akcje gdzieś, gdzie obrońca jeszcze ma szanse na interwencje.
2
"Ale zyskaliśmy dzięki strzelonej bramce... " - a akcję wcześniej, powinien być karny na Neymarze i 1:1... wyrównało się? Nie wiem. Dla mnie jednak, puszczenie minimalnego spalonego, kiedy nie jest się 100% pewnym, tak jak każą przepisy, to mniejszy błąd niż nie odgwizdanie karnego, za atak obrońcy w plecy napastnika, bez zainteresowania piłką.
Ja to spotkanie raczej zapiszę sobie jako "zerowe" - dość łagodny jesteś dla sędziego.
"A jak ocenić w tej skali pobłażliwość wobec fauli?" - no dość łatwo. Jeśli na ileś kontaktów stykowych, Barcelonie połowa jest odgwizdana jako faul, a Eibarowi powiedzmy 1/3 (liczby przykładowe - chodzi o zasadę) i to nie uwzględniając tych fauli, w których można by zastosować przepisy o nadmiernej agresji, czy "wielokrotność", to jednak się da. Zwłaszcza że dysproporcja była na tyle duża, że rzucała się w oczy bez liczenia, w odbiorze meczu.
"Ja tam bym nie brał pod uwagę kontuzji - nawet z nimi mamy o wiele lepszą kadrę, niż wszyscy nasi przeciwnicy, z którymi obecnie gramy... " - no nie, jednak główni rywale do tytułu mają te kadry albo liczniejsze i silniejsze (Real), dzięki czemu mogą rotować, a swoje ubytki zastępują godnymi zmiennikami, albo jak Atletico, wyrównane, szerokie i bez wielu kontuzji, a na porównywalnym poziomie (lepsze np. w pomocy i obronie).
Także jednak tych czynników sporo, tak mentalnie obciążających graczy, stąd frustracja Masche czy Pique. O ile Pique w meczu średnim, kiedy grał słabo, to Masche dziś grał poprawnie, a mecz wygrywaliśmy. Gdyby pewnie nie to poczucie "krzywdy", które dało się na boisku wyczuć, to aż takiej frustracji by nie okazał. Choć to też dywagacje.