1

2

a tam, dobrze że nie dodał, że "jakby powiedział co myśli o gustach głosujących na Messiego, to wylądował by w więzieniu" ;) bo i takie przejawy "szacunku" mu się zdarzały.
Luz CR7, dla jednego tryplet to La Liga, LM, PK, dla drugiego król strzelców LL,LM, złoty but.

0

W tamtej rozmowie pisałeś: "Jeśli kiedykolwiek zechcesz pogadać bez postawy pretensjonalnej, nacechowanej próbą osobistych przytyków, wal śmiało".

Tak, tylko skąd mam zgadnąć czy zaczepiając i wzywając do kontynuacji wątku zawierającego kłótnie, zdecydujesz się na ton koncyliacyjny, pokojowy, czy znów w drugim poście podważysz moje kompetencje intelektualne?
To nie pretensjonalność, ale doświadczenie. Ale tu oceny mogą się różnić.
Tylko że efekt jest taki, że jest pewne drugie otwarcie i rozmawiamy?

Przejrzyjmy też chronologię :
1. piszę krytyczną ocenę zawodnika
2 zarzucasz mi krucjaty
3. wypisuje błędy, samemu popełniając 1/7
4 Szydzisz ze mnie i odmawiasz podstawowych kompetencji, co zauważają inni userzy
5. Żegnam cierpko

7. Starasz się przełamać lody, ale zaczynasz od powrotu do tamtej dyskusji
8. Ja oceniam jej przebieg, upraszczając może zbytnio i krzywdząco, bo nie spodziewam się nic pozytywnego, jeśli nawiązanie jest do niezbyt miłego zdarzenia
9. wymieniamy uwagi, jest jakiś dialog.

"Ty jednak w przypływie moralizatorsko-dydaktycznym nie skupiasz się na merytorycznej dyskusji," - chyba nie mówisz poważnie? Kto z nas dwóch wciąż wraca do tego, jak to jest krzywdzony, jak to agresywni są inni ?
Dobra, nie ma sensu. Koniec tych głupot.
Następnym razem proponuje komentarz na temat newsa. Czy teraz jeśli zaproponowałem przejście do meritum to już jest nowe otwarcie ?
Do zobaczenia pewnie pod ocenami o Classico.

1

"Ty również w podanym przykładzie nie zaczynasz od pytania "kiedy był zamach", tylko podajesz narodowości które zginęły i zamachowców. " - trzymając się przykładu, wciąż zupełnie inny poziom od nazwisk. To tak, jakbym przekręcił narodowość zamachowca, a Ty obalasz moją tezę na poziomie nazwisk ofiar. Zupełna niezgodność detali w dyskusji.
Co więcej, to nie zawsze nawet jest tak, bo często różnimy się w ocenie zdarzenia, a nie detalach. I wtedy tak samo trudno przekonać Cię do czegokolwiek. Po prostu bądźmy szczerzy - obaj różnimy się opiniami, ale Ty swoją sprzedajesz nachalniej.

" Masz tu pretensje gdy ja mówię sprawdzam, na kwestie które juz zostały wypowiedziane." - nie, mam pretensję, że mówisz sprawdzam, znajdujesz jeden błąd, drobny wśród 7 tez i wykpiwasz całe stanowisko i kompetencje wypowiadającego. Do reszty tez odnosisz się albo po łebkach albo na zasadzie "skoro tam się myliłeś, to tu też nie masz racji"

"W kwestii błota nie rozumiesz o co chodzi. " - ujmę to inaczej, bo ja mam wrażenie, że to Ty nie wiesz o co chodzi. Wymagając standardów zacznij od tego, że samemu je stosujesz. Potem porozmawiamy o ocenie ich naruszania u drugiej strony. Powiedzmy że sam oceniam swoją wypowiedź mniej agresywnie niż Ty, Ty wciąż odwracasz kota ogonem nie oceniając własnej, od której się zaczęło.

2

Kerbal Space Program :)

3

"a ja jedynie konfrontuję je na ile są moim zdaniem dosłowne." -
no i tu znów dochodzimy do mojej tezy.
Znasz ten dowcip z ofiarami zamachów na WTC? Jak to w konkursie startował biały, mulat i murzyn? Biały miał pytanie kiedy był zamach, mulat - ile było ofiar, a murzyn... - wymień ich nazwiska.Dowcip jest co prawda o zakamuflowanym rasizmie, ale pewną analogię można wysnuć.
Większość ludzi ogląda mecze na poziomie wynik, ogólne wrażenie. Część, w tym ja, na poziomie "pewne fakty o meczu, trochę statystyk, taktyka jak działała", i jest grupka która bawi się analizą, szczegółami. Być może jesteś w niej Ty.
Tymczasem podczas kiedy wystawiam oceny, piszę o wrażeniach, czasem nawet kartka z notkami ginie w 2-3 dni w stosie papierów, wspomagam się więc serwisami, Ty zaczynasz od pytania "wymień ich nazwiska".....
Wiele dla mnie w piłce to wrażenie powstające na gorąco, które przelewam na klawiaturę, ale nie tylko suche liczby. Tymczasem właśnie często wyszydzasz moje opinie, zupełnie subiektywne, podobnie do Twoich, sprowadzając dyskusje na poziom nazwisk, a mi nie chce się grzebać godzinami, oglądać meczów jeszcze 2 razy by upewnić się o wrażeniach które odniosłem. Czasem zdarzy się błąd, ale dla mnie, różnica między 6 a 7 nie jest istotna, zwłaszcza że obejmuje najmniej poważny błąd, Tymczasem często na tej podstawie kwestionujesz całe rozumowanie/wrazenie, a wobec braku "nazwisk" często całe oceny.

I to w zasadzie tyle

1

"Jeśli zwracanie uwagi na język w którym są negatywne personalne odniesienia uważasz za zawłaszczenie definicji "błota" to co nim jest, " zwróć do diaska uwagę na kontekst. Nie włączam "odpowiedz" a potem wpisuję stek bluzgów + Ty taki i owaki. To jest to, o czym piszesz. Oparcie sie, odpowiedź na Twoje własne szydercze słowa, to po prostu ich ocena. Wciąż. Czy wyrażona stosunkiem do zachowania (akapit 1), czy słów, to już kwestia "mocy" oceny, ale to wciąż w granicach uwag do postu, a nie zaczepek i wyzywania.

"Skoro personalnie wypowiadasz się na mój temat nie znając mnie i mojego charakteru, jakim jestem człowiekiem i są to wypowiedzi negatywne na mój temat to nie uważasz, że taki język może mi się nie podobać?" - w porządku i mogę zrozumieć, że nie podoba Ci się taka ocena, i nawet fakt że zwracasz uwagę, gdyby nie to, że sam zachowałeś się złośliwie wobec mnie, drwiąc wprost. Nie odwracaj przyczyny i skutku. Uderzasz kogoś, ktoś Ci oddaje, a Ty go nazywasz brutalem i krzyczysz że biją.

"Sprawdź czy takie moje odniesienia do komentarzy personalnych są wypowiadane tak bez powodu,.." - nie oceniam, oceniam fakt że zbyt często. Czasem lepiej nie być tak nachalnym adwokatem we własnej sprawie. Wiele lepiej zadziała na osoby bystre "wrażenie" jakie same odniosą, niż co krok uskarżanie się. Tyle, tylko moim zdaniem. Zwłaszcza że w przypadku naszej konwersacji z tamtego wątku, to Ty zacząłeś od drwin i szyderstw, więc wypominanie języka trochę nie przystoi.

1

"jesteś małostkowy i złośliwy" - rozumiem że to nie jest komentarz personalny?"
Przecież to 3 słowa wyrwane z kontekstu, dość klarowne jest, że gdybym chciał naświetlić z pełną precyzją całą sytuację, to powinienem napisać, że nie wierzę byś miał na tyle braku wyobraźni, by nie wpaść na to, że mogłem popełnić błąd, o sekundę za późno spojrzeć na ekran, w związku z czym, odnoszę wrażenie, że umyślnie w tej sytuacji zachowałeś się małostkowo i złośliwie.
Tylko wbrew części Twoich twierdzeń, ja wierzę w Twoją inteligencję i ufam, że czasem wystarczy 1 zdanie, a nie 5.

"Podaj przykład w tej dyskusji, abym Cie personalnie obraził lub personalnie wypowiedział się w negatywny sposób na Twój temat." - serio, nie bardzo mi się chce pisać o przykładzie w którym wykpiwasz mój ale też było ich kilka, tyle że dla mnie wertowanie Twojej historii wpisów z 2 lat by znaleźć jakieś moje smutki, jest stratą czasu. Pamiętam, ale w przypominanki się bawić nie będę.

"nigdy nie dawałem sobie prawa do wyłącznej oceny co jest merytoryczne, to niepotrzebna insynuacja i kłamstwo." inaczej, sposób w jaki piszesz odnosząc się czasem do moich argumentów, wmawianie mi krucjaty, tego, że traktuję squawkę czy inny portal jako wyznacznik ocen a nie podpowiedź, wszystko wskazywało mi, że nie traktowałeś merytorycznie moich argumentów. Jeśli zaś tak miałem takie
odczucie, to siłą rzeczy nasuwa się wniosek, że pojawia się niezgodność co do oceny merytoryczności moich postów. Rozumiesz?

2

"Znowu personalne odniesienie i pokazanie sytuacji w krzywym zwierciadle. " - nie, znowu ocena, tym razem pewnego trendu z jakim się spotykam w odpowiedziach. Równie subiektywna jak wszystko inne.

"Próbujesz całą dyskusję przenieść na grunt personalny od czego ja staram się uciekać." - Tobie wydaje się że uciekasz, tymczasem policz ile razy sam piszesz o wyzwiskach i gruncie personalnym. To po prostu często dla Ciebie, mam takie wrażenie, wygodna ucieczka.

1

"Nie wiem czy dostrzegasz, ale budujesz pewien fałszywy mój obraz i mojego postrzegania. Piszesz że na jednym przykładzie buduje tezę, mimo że nie pytasz o inne przykłady." - używasz bardzo mocnych słów, które powodują taki odbiór, że masz pretensje.
Ale do rzeczy - nie fałszywy, być może nie precyzyjny. Podałeś jeden przykład to fakt, ale również taki, który mi się wydawał oczywisty, więc ZAŁOŻYŁEM, (nie skłamałem, czy oszukałem), że jest najbardziej obrazowy dla Ciebie.
Użyłem go w tym zdaniu, na pewien szerszy trend w Twoich "recenzjach". Właśnie o trudność z akceptacją takich "miękkich" argumentów, nie statystycznych, ale takich jak ocena sytuacji według innej osoby. Nie musimy się zgadzać, ale to nie znaczy, że w dyskusji na argumenty, jest 6-1 dla Ciebie, jeśli moje wydają Ci się nie słuszne, bo masz inną ocenę.

" nie jestem zwolennikiem obrzucanie się błotem." - ale niezmiernie łatwo zawłaszczasz definicję "błota" i często odnoszenie się do Twoich wpisów odbierasz ad personam. Jak mam dyskutować z kimś, kiedy jest problem z ustaleniem spójnego języka, bo mój nazywasz językiem "nienawiści i agresji" (Zaznaczam - to konkluzja, a nie cytat z Twoich słów, żeby nie było że zmyślam, czy znów oczerniam), w sytuacjach, kiedy zupełnie nawet nie myślę o niczym innym niż przekazanie treści?
Pisząc jakieś felietony, sam pewnie czasem stosujesz formy literackie, skróty myślowe, domysły, uogólnienia. Nie da się o wszystkim pisać literalnie, bo świat składałby się z przedruków i cytatów. Chodzi o to, by być zrozumiałym. Ty brak dosłowności, traktujesz jak argument merytoryczny na swoją korzyść. To mnie osobiście często męczy.

1

"Uważałeś że ktoś popełnił 7 błędów a tak naprawdę nie popełnił ich nawet połowy z tego co wymieniłeś, " - ten ze spalonym to jasne, co do reszty nie uważam za obalone.
Z mojego punktu widzenia, to Ty szukasz usprawiedliwień a to pisząc o asekuracji, a to o nieodgwizdanym faulu (kiedy clue tego błędu, to fakt że sama decyzja o ostrzejszym zagraniu nieuzasadniona) itd.

"Każdy ma prawo do błędu i każdy je popełnia, nawet ja :-)" - cieszę się z refleksji ;)

"Twoje pisanie wtedy o odbiorze przez nogi łamało prawa fizyki." - to, że się poszczęściło i sędzia faulu nie odgwizdał, nie zmienia faktów. Tu wejście było niepotrzebnie ryzykowne, bo mogło sprokurować groźny stały fragment gry. Pamiętasz mecz z PSG z grupy, kiedy Alves dokładnie tak samo zrobił?
PO drugie, nie żartuj mi proszę, że muszę Ci wyjaśniać co znaczy "wejście przez nogi". Dla jasności, o sytuację, w której obrońca przed wybiciem piłki, ma kontakt dający pretekst do odgwizdania faulu z nogami napastnika. Czy faul będzie, czy nie, zależy od wielu czynników, ale nie wchodźmy już w absurdy.

1

'Jednak Ty wtedy uciekłeś od dyskusji," ja uciekłem od połajanek

"Jak sam tu widzisz z Twojej strony spotykają mnie personalne komentarze i zarzuty o złośliwość czy małostkowość, "- odróżnij jedno od drugiego - gdzie komentuję Cię persnalnie? Gdzie wpieram Ci ciemnotę? Naśmiewam się z pomyłki.

Druga sprawa to ocena Twoich słów. "Piłkarskie ABC, wiem wiem, na squawce o tym nie było.""Ja preferuje dyskusje merytoryczną i odpowiedzialność za słowa, " - no właśnie. To Ty je napisałeś, więc bierzesz za nie odpowiedzialność. Ja je oceniam, jako złośliwe i małostkowe. Użyłeś ich, więc tą odpowiedzialność bierz, a nie próbę wyegzekwowania tej odpowiedzialności odbierasz jak atak personalny.

"czy widzisz tutaj abym ja zniżał się do takiego poziomu?" tak, przykład podano niżej, ale to jeden z kilku.

"sam swoim tekstem udowadniasz, że tak jest," którym tekstem???

"...była też jakaś merytoryczna odpowiedź. Tego z reguły nie ma. " - w Twojej subiektywnej ocenie. Czasem arbitralnie dajesz sobie prawo do oceny co jest merytoryczne a co nie. Na tym polega trudność ewentualnych dyskusji z Tobą.

"Więc wyjaśnij mi o co chodzi z tą wyobraźnią i dynamiką." - przecież to proste. Widzę Alvesa łamiącego spalonego, jednocześnie atakuje bramkę dwóch graczy Celty i są jeden na 45 a drugi 40 m. od naszej bramki. W tą sekundę podający mógł pokonać tą odległość od 50 do 45 metra, a więc przebiec połowę podczas kiedy mnie wydało się, że podanie było na połowie.

1

chodzi o pewien mechanizm. Na jednym przykładzie budujesz tezę, podczas gdy de facto jest to w przekroju znaczenia słowa "przeważnie" tak samo wiarygodne jak brak przykładów.
Przeważnie, to np.jeśli na 10 meczów w sezonie, Alba ma 7 sytuacji sam na sam, w tym 5 w których ma czas i miejsce jak sam piszesz, "zadać pytanie" bramkarzowi z którego rogu bramki chce wyciągać piłkę.

Wtedy można mówić o "przewadze" ilości sytuacji, w jakich dana sytuacja ma miejsce. Na razie obaj jesteśmy tak samo umowni, tylko tyle, że Ty z akceptacją nawet niewielkiej umowności w dyskusjach masz kłopot. Tymczasem pewna doza tej umowności jest dopuszczalna, a czasem konieczna, bo piłka sama w sobie jest czasem od-do a nie "w punkt".

1

Wybacz .... pisałem odpowiedź kilka minut wymieniając z pamięci i opisując i wszystko w piz..... znikło bo okienko się odświeżyło w chrome. Jak się tylko jeszcze raz zmobilizuje to odpiszę...

2

"Wciąż czekam na dokończenie naszej rozmowy." - ale tam nie ma rozmowy. Tam były twoje imputacje domniemanej krucjaty, wmawianie mi że oceny jakiegoś portalu traktuję jako święte kiedy mi pasują, obrażanie się na cytat! dokładny i konkretny, użyty w kontekście, co powinno jasno wyjaśniać w jakim kierunku w jakim znaczeniu, a w końcu mocny faul to dla ciebie epitet, a nie opis.
Wiecznie też piszesz jaki to jesteś pokrzywdzony i oblewany pomyjami. Tymczasem sam pierwszy chwytasz za wiadro : "Nolito był ponad 5 metrów przed linią srodkową, wtedy nie ma mowy o spalonym. Piłkarskie ABC, wiem wiem, na squawce o tym nie było."
Oczywiście brak Ci wyobraźni, by domyślić się że sytuacja jest dynamiczna i gracze przebiegają 5-7 metrów w sekundzie, na którą odwróciłeś się od TV.... Raczej to wiesz, po prostu jesteś małostkowy i złośliwy.
Oczywiście inni nie mogą popełnić błędu, a jeden na 7 pkt. dyskwalifikuje ich w całości. Patent na nieomylność masz Ty, bo oceniasz nawet stopień w jakim przymiotnik oddaje rzeczywistość (ostry/krwawy) faul.

Tam nie ma pola do dyskusji, dla tego sukcesywnie ignoruję nawoływania by do tematu wracać. Po co?

0

Alba przeważnie ma piłki sam na sam - ach... to więcej pytań nie mam.

0

A po czym wnosisz, że piszę tylko o czytanych na tych łamach tekstach? Sama Eroen publikuje nie tylko tu, a czytam znacznie więcej niż sport z gazet, więc uwagi stylistyczne dość ogólne. Po prostu uwielbiam styl Pani Magdy i jej teksty, także na tle nie tylko sportowych publikacji

3

dokładnie to samo miałem napisać. Enriqe, podobnie jak Simeone potrafią udzielić ciekawej, nieszablonowej odpowiedzi, zażartować, czasem z głupiego pytania. Naprawdę akurat konferencje Lucho i Cholo należą obok tych Paco do najmniej nudnych w La Liga i w ogóle w piłce chyba.

1

teściowie pakę przysyłają co roku :) prościutko z Poznania.

1

Rewelacja... no cóż. Jak zwykle z resztą :).

Trudno byłoby napisać recenzję na poziomie tekstu, więc nie spróbuję nawet, ale jest tu jedna rzecz dla mnie niezwykła. Kiedy czytam inne teksty, w których autorzy łamią chronologię, skaczą po wątkach, to by przeczytać tekst trzeba się skupić, trochę "przysiąść" nad nim. Tutaj, Eroen sprawia, że to taki zabieg nie łamie spójności tekstu, że wciąż czyta się go lekko i jednym tchem. Ale to w sumie i tak drobiazg. Ot, chyba po prostu trzeba się z czymś takim urodzić.
Wielkie wyrazy szacunku i uznania.

2

Trochę niskie oceny bocznych obrońców jak dla mnie.
Moim zdaniem obaj zagrali naprawdę wzorcowo, jeśli chodzi o wypełnienie założeń taktycznych Barcy na swoich pozycjach, a uniknęli zwykle popełnianych przez siebie i charakterystycznych błędów - Alba krycia na radar i niepewności w defensywie (choć jedną interwencję miał taką czubkiem buta), a Alves nonszalancji i braku powrotów.
W ataku obaj niezwykle aktywni o czym świadczy odsetek podań w "tercji" obronnej Villarreal. Mała ilość strat dopełnia obrazy uważnej i dobrej gry. Obaj nie dopuszczali do kontr swoją stroną, choć Alves potrzebował nieco więcej pomocy, ale też ciut lepiej sam asekurował.
Pax odejmował kiedyś punkt Albie za nie wykorzystaną okazję, ale ja akurat jestem zdania, że samo dobre wejście, by okazje mieć to dla bocznego obrońcy duży plus.
Generalnie chyba najrówniejszy i najlepszy występ bocznych obrońców w sezonie. Obaj otarli się dla mnie o 8, a na pewno 7.5.
Bussi też świetny mecz. Pierwsza połowa może bardziej dyskretna, ale też brak niemal zagrożenia pod naszą bramką, mimo faktu że przeciwnik mniej odstawał fizycznie niż w drugiej połowie, to głównie jego zasługa.
.

7

Ja faceta cenię za niezłomność, bezkompromisowość.... a przy tym skuteczność. Facet od lat z biedniutkim Rayo osiąga wyniki ponad stan.
Co mecz niemal, według bukmacherów przeciwnicy Rayo są faworytem, a od lat to Rayo gra ładnie i efektywnie mimo roszad personalnych.
Świadczy to, ale także wypowiedzi, o charyzmie Paco, który potrafi dotrzeć do swoich graczy i do swoich pomysłów ich przekonać.
Poza tym te akcje z ratowaniem mieszkania dla staruszki, biletami dla bezrobotnych. A wszystko za plecami 2 wielkich konkurentów z Madrytu.
Szacunek na który sobie sam zapracował.

1

Nominowani jeszcze Ramos z meczunz Szachtarem w LM, Deulofeu z meczu ligowego i Young MU z meczu LM ;)

1

oj wierz mi, że ma znaczenie czy masz 20-24 lata czy nawet 35, nie wspomnę nawet o 50. Zaczynając od takich rzeczy jak metabolizm, a kończąc na rozkładzie dnia.
Oczywiście to nie wymówka, ale coś co w wieku 25 lat przychodzi bez wysiłku w wieku 35 musisz wypracować. Dodaj do tego kolejne 20 lat....
No i druga sprawa. Sam profesjonalnie nie grałem, ale przez kilka intensywnych lat koszykówki na poziomie AZS itp., 9 razy poskręcałem kostki w tym z zerwaniem torebki stawowej, podkręciłem kolano i zbiłem kręgosłup. Od lat permanentnie przeciążone mam nadgarstki i łokcie, ale praca przy kompie, nie pozwala dać im odpocząć :P Pewnych typów wysiłku w ogóle teraz nie mogę podjąć i znacznie muszę wydłużać czas ćwiczeń kosztem intensywności np. (choć i to, to pół zagadnienia).
Nie generalizowałbym. Wielu z moich kolegów z kosza kończyło z operacjami, a polska służba zdrowia nie pomaga rehabilitować poprawnie. Zagadnienie zdecydowanie bardziej skomplikowane.

1

a dentysta nie kazał Ci jeść "drugą stroną"? ;)

11

Kilka faktów. W tym sezonie, bardzo często zawodnicy Barcy karani są za dyskusje, protesty, często kartkami. Nawet Iniesta, mimo, że występował jako kapitan.
Tymczasem, przeciwnikom o wiele za często uchodzi na sucho perfidna i umyślna "gra w kości", szczególnie na Neymarze. Doliczmy jeszcze liczbę klarownych błędów na niekorzyść Barcy i okaże się, że tych powodów do frustracji nie brakuje.
Po drugie o wiele lepiej dla mnie "wygląda" facet na boisku walczący o swoje, także u sędziego, kiedy ten nieudolnie wykonując swoją prace, traci kontrolę nad meczem, niż taki płaczek co po przegranym meczu leci do mediów z "plosie pani, a oni skalźią"....

30

Wygląda jakby go jeszcze szampan trzymał :)

3

Ja rozumiem, mniej więcej (bo na miejscu mnie nie było), że gracze Barcy chcieli sobie zgrywę zrobić i weszli nie do tej sali. Kordonu widać nie było, bo jakoś wiele trudów przedostanie się ich w nie te drzwi nie kosztowało.
Tu nie chodzi o naruszanie prywatności, włamanie, czy szarganie z premedytacją symboli. Facet wypowiada się w takim tonie, jakby od wybiegania z maskami w nie te drzwi, zależało czy Pique zostanie wygwizdany w całej Hiszpanii...

No i na koniec - znamy z młodości tabliczki "nie deptać trawników"... po 20-kilku latach nierównej walki, dziś... po prostu zaczęto do tego podchodzić na luzie. Przychodzi się na trawnik czytać książkę i na piknik.
Facet "pieni" się tak, jakby mentalnie nie dorósł do tej zmiany z "tabliczkowego" trawnika obyczajowego, w świat XXI w, znacznie luźniejszego obyczajowo, "zakrapianego" dystansem do świata. Na zachodzie europy, nawet znacznie bardziej niż u nas.

2

I teraz kwestie metafizyki... czy w święto zmarłych na większy szacunek zasługuje metalowy płot, drewniany parkan.. czy może murowane ogrodzenie betonowe.... ot zagadka :) (zakładam że zasieki zmuszają do szacunku same z siebie :)

4

Chłopak młody nigdy nie był, kij w zadek wsadzili mu w wieku 5 lat i tylko wymieniali na większy, a bycie socio Realu skrzywia :)

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: