AxelF
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Olsztyn
52 obserwujących
60 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
bo to budzi u kibica Barcy, który pokochał ją za styl, trochę mieszane uczucia. Kiedy Lucho dowodził Barcą piękną i przyjemną do oglądania, jakoś nagrody go omijały.
Kiedy przechodzi "kryzys przywództwa", jego Barca trochę się zacięła, pomysły na nią skończyły, wygrywa dzięki przebłyskom gwiazd a nie dobremu funkcjonowaniu taktycznemu zespołu, co wytykają najwięksi trenerzy, nie bardzo mam wrażenie, że akurat nagrody są mu do szczęścia potrzebne.
Z resztą, kiedy na nie zasługiwał i ich nie dostawał, sam mówił, ze nie są mu do szczęścia potrzebne, więc bądźmy konsekwentni i nie róbmy z tego "nagrody pocieszenia" jak ZP dla Ronaldo.
1
Dziś jest inny dyżurny temat dla satyryków i humorystów - transfer Gomeza. Jeśli Zubizarreta obrywał za Duglasa, to obecny d.s. za Gomeza powinien klubowi oddać pensję :)
2
Ja uważam, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Hiszpania ba bardzo zdefiniowane regionalnie/miastami sympatie klubowe. Często ludzie kibicują swojej lokalnej drużynie, oraz Realowi lub Barcy jako drugiemu klubowi.
Sędziowie zwykle też.
Jako, że przez lata dyktatury Franco, a nawet teraz, bardzo mocno krytykowano Katalonię i jej dążenia autonomiczne/niepodległościowe, a przez to klub, który był ich symbolem, konfrontowano go, z klubem który był "symbolem" Hiszpańskości.
W większości regionów luzie kibicują Realowi, w przeważającej części, a jedynie w kilku Barcelonie. Odsetek sędziów z podobnymi sympatiami jest pewnie podobnie. W wielu innych ligach, raczej nie ma takiej jasnej polaryzacji - wyboru jednego z dwóch.
Do tego w najwyższej klasie rozgrywkowej, jest bardzo wielu sędziów z regionu Kastylii, a Ci mogą sędziować mecze Barcy.
No i po trzecie - brak reakcji Barcy, kiedy ją wielokrotnie krzywdzono decyzjami. Ciągle słyszało się "nie rozmawiamy o sędziach, mają trudną pracę".
Teraz splot tych trzech czynników - niechęć do skrzywdzenia drużyny z którą się sympatyzuje (Real), (presja wywierana na na mylących się na niekorzyść drużyny sędziach - Real, lub jej brak do tej pory - Barca) i w końcu styl gry - w Barcelonie wiele rzeczy dzieję się szybko na małej przestrzeni. Na drużynie grającej skrzydłami, łatwiej wyłowić faule rywala, a trudniej wyłowić popełniane w obronie, kiedy gra ona w większości we własnym polu karnym w defensywie.
Splot tych trzech czynników, powoduje, ze sędziowie częściej mylą się na rzecz Realu. Nie trzeba tu żadnych spisków, problem w tym, że wiele ze spornych sytuacji jest trudnych do naprawy technologią, bo zależą od interpretacji sędziego.
Real dostał w tym sezonie 3 karne z tyłka i 3 dyskusyjne. Problem w tym, że kiedy Neymar wywali się się w kontakcie z bramkarzem, ale dodając od niego, dostaje kartkę. CR dostaje karnego. Obie decyzje ocenia arbiter a nie technologia.
1
bo ile można tłumaczyć, że redakcja to nie pracownicy korporacji, tylko robią to oprócz swoich zajęć/życia. Na dodatek wciąż tym samym osobom.
1
A jak nie, to jakiś karniaczek sędziowie by dali. Przynajmniej w primera :)
0
„ironizuje na temat swojego samopoczucia i ponownie ucieka od rozmów na temat sędziów”...
Gadają o sędziach - źle, nie gadają? Też źle :) Biedni ci madryccy dziennikarze. Lucho im nie daje powodów do krytyki.
1
Wiesz, to Ci co "gumkowali" obrońcę rywali, żeby "dowodzić" spalonego Alvesa, czy montowali filmik z nakładką Pepe na Alvesie, gdzie jednego od drugiego odsuwali o pół metra. Z tym drugim zdążyli w trakcie meczu jeszcze!
0
Wczoraj Pique próbował błysnąć, ale okazało się, że jest w błędzie i zrobił z siebie hipokrytę.
Wytłumacz.
0
Chodzi o bilans tych strat, to po pierwsze, a po drugie wskaż mi proszę, takiego "kryształowego" w Twoim zespole. Mam wrażenie, że fajnie się takich popiera u rywala, bo są spolegliwi, przewidywalni, nie walczą o swoje.
Mourinhowe "darcie ryja" mimo, że kłamliwe, pozbawione podstaw, zasługujące na kary co kolejkę, dało Realowi tytuł. Wszyscy pamiętają 100pkt., a mało kto pamięta że Mourinho najbardziej o swojej krzywdzie krzyczał, a najwięcej na błędach korzystał:
http://www.goal.com/en-india/news/2292/editorials/2012/02/18/2913366/the-real-liga-table-with-correct-refereeing-decisions
Tu "argument" o "hipokryzji" domniemanej Pique, upada, leży, kwiczy i umiera, bo Pique pisze o faktach, a Mourinho wrzeszczał o teoriach, samemu na błędach korzystając.
0
A jak znajdziesz 50 zł na chodniku, to trąbisz całemu światu : "co za niesprawiedliwość, ktoś zgubił 50 zł!, nie wiadomo kto! dam ogłoszenie w gazecie a banknot do daktyloskopii, żeby zdjęli najświeższe odciski!!"
Rozejrzałbyś się pewnie, czy w klarowny sposób ktoś nie zgubił, a jeśli nie ma poszkodowanego, to chowasz kasę do portfela i już.
Gdyby Cię za to zrobili w banku na 50 zł, to pewnie siedziałbyś teraz na "oszusci.pl" a na drugą rękę klepał pisma.
To naturalne - ludzkie, że każdy dba o swój interes, w tym okradziony. Co więcej, kiedy mecz z RSSS zremisowaliśmy po niesłusznie nieuznanym golu Realu, Lucho, Pique i wszyscy mówili o słabej grze i niezasłużonym remisie. Na tyle np. gracze Realu M. się jeszcze nigdy nie zdobyli, za mojej pamięci, tymczasem wielbiciele białych, o "hipokryzji" (jakby wiedzieli co to oznacza) trąbią cały czas.
0
Tylko różnica jest taka i wkleję to po raz 1000 jeśli trzeba :
http://www.goal.com/en-india/news/2292/editorials/2012/02/18/2913366/the-real-liga-table-with-correct-refereeing-decisions
Oszustem był Mou, który wszędzie wietrzył spiski, oskarżał bez dowodów, jednocześnie... korzystając na pomyłkach sędziowskich - i to sporo.
Ten sezon jest bardzo podobny - znów Real na czele i znów koło 8 punktów straciła Barca na pomyłkach, a Real zarobił koło 4.
To jest hipokryzja. Oskarżanie kogoś o korzystanie na spisku, podczas gdy de facto, na pomyłkach samemu się korzysta. Co więcej robił to z pełną świadomością.
Nie winię kibiców Realu, którzy "wyprani" przez różne el-jarki zieją jadem przy każdej wypowiedzi Pique, ale dziwią mnie kibice Barcy, którzy łykają podobne farmazony, mimo że kontekst powinni znać.
1
oni przeskoczyli epokę technologicznie - nie kalają się "zwykłym" wideo. Od razu wskoczyli w wirtuala :)
2
Real też wielokrotnie tracił punkty przez sędziów, Barca wielokrotnie je zyskiwała.
Tylko liczy się bilans. A ten jest jednoznaczny. Teraz :
http://www.fcbarca.com/74692-dziesiec-bledow-sedziowskich-na-niekorzysc-barcelony-w-sezonie-2016-2017.html?p=2&utm_source=mainNews&utm_campaign=hotTopics (a bilans rośnie)
i np. w sezonie mistrzostwa Mou.
http://www.goal.com/en-india/news/2292/editorials/2012/02/18/2913366/the-real-liga-table-with-correct-refereeing-decisions
Dla jasności. Nie uważam, że Barca w tym roku jakoś grą na mistrzostwo zapracowała i nie czuję się "oszukany" gdyby go nie zdobyła, ale co ma powiedzieć Sevilla z pucharu wyrzucona przez Real z takimi wałkami, że oczy bolały.
Gdyby te kilka niezasłużonych punktów Realowi odjąć, to walczyłaby poważnie o mistrzostwo! To dla tak zdominowanej ligi przez dupol, w nowym systemie liczenia kasy z transmisji, byłaby wielka rzecz dla tego klubu.
0
Xavi nigdy nie był szybki. Robił coś dużo ważniejszego - był nieustannie w ruchu. Niezbyt szybkim, ale robił tych kilometrów w środku, by móc być celem każdego podania. Teraz takiego zawodnika nie ma, albo jest w taktyce Lucho niepotrzebny. Tego nie wiem. W tamtym sezonie Messi był trochę takim zawodnikiem, ale w tym przeszedł Lucho do grania 4-4-2 i Messi jest tam ŚN z Suarezem i brak zawodnika który dba o płynność przeniesienia piłki przez środek. Neymar robi to na skrzydle, ale przy linii łatwiej jest zawodnika zamknąć, podwoić, odciąć mu linie podań.
3
Rafa może nie gra fenomenalnie (ale kto gra), za to ma zestaw zachowań, którymi przez lata cechowali się pomocnicy Barcy a teraz są ich dokładnie pozbawieni. Po odegraniu do partnera, od razu pokazuje się do gry, robi ruch bez piłki w ataku, rozgląda gdzie ją zagrać, myśli na 2-3 podania do przodu.
Inni gracze naszego środka pola, są jak nasi rywale przez lata - reagują na to co robi piłka, zamiast przewidywać co zrobi przeciwnik, jak się zachować. Podają i zostają schowani za graczem rywala, który skoczył do odbioru. Brakiem ruchu pozbawiają opcji rozegrania, dają się łapać w pułapki na małych przestrzeniach i przerzut w ciemno, albo na walkę na "wysokich" Neya, lub Messiego.
Jedynym dynamicznym zawodnikiem środka pola jest Iniesta bez formy i Rafinha właśnie. Może Roberto ubezpieczony przez Mascherano na PO dołączyłby do tego "ekskluzywnego" grona, bo Busi z obecną formą, to raczej słabo.
1
To ten mecz w którym zamiast karnego City, dał żółtą za symulowanie Aguero, który został ewidentnie trafiony w nogi? Ten, w którym masa fauli gwizdana tak chaotycznie, że piłkarze nie wiedzieli jak mogą grać.
8
Nie przekonuje mnie facet. Facet nie jest lekarstwem na nasze bolączki, a nie będzie miał młodszej wersji Xaviego (Verattiego) do dyspozycji, jak w PSG.
Naszą bolączką jest organizacja gry (a raczej jej brak), więc potrzebny trener wybitny taktyk, który połączy stabilny i wydajny środek, z atutami MSN i wysokim pressingiem.
Dla mnie Sampaoli jest właśnie takim szajbusem (w pozytywnym sensie) taktyki.
0
Może wystarczy poczytać o Sampaolim, przebiegu kariery, osiągnięciach, by nie musieć prosić o wykład na forum. Całkiem sporo. Polecam poczytać, bo kompetencje ma niesamowite.
2
A na dodatek z przyzwyczajenia rozważamy ją na gruncie polskiego prawa, co nie musi być tożsame z prawem Hiszpańskim :)
2
Tak, zwłaszcza właśnie prawo Webstera i Brosnana, Hiszpańskie klauzule wykupu, które są odpowiedzią na te przypadki, sposób ich rozliczania, prawdziwe koszta. Zgadzam się w pełni, ze to temat na ciekawy artykuł.
A co do treści umów o pracę. Z tego co się orientuję, to jest kontrakt, tylko tak czy siak, wszystkie kontrakty oprócz zgodności z zasadami federacji, muszą być zgodne z prawodawstwem krajowym, a to z europejskim. Ale jak wspomniałeś, temat na odrębny, całkiem spory tekst.
3
Ciekawy problem. Ostatnio KE przyczepiła się do Realu, za nielegalne wsparcie miasta Madryt, poprzez odkupienie po zawyżonej cenie jakiś gruntów.
Skoro to dość klarowna ingerencja w świat piłki, to trzeba się zastanowić, czy umowy ograniczające wolność zatrudnienia, nie są niezgodne z prawodawstwem europejskim, dotyczącym swobody zatrudniania. Przecież były już precedensy w postaci prawa Webstera i Brosnana.
3
gdyby policzyć ile razy przez ostatnie 10 lat, to Madryckie gazety prosiły o wsparcie niebios, by zatrzymać Barcę, liczyły na wpadki, na nieobecności i kto wie co jeszcze, to raczej bilans tego twojego poprawiania humoru, może być raczej słabawy....
2
Vidal to de facto prawy skrzydłowy, a Roberto ŚP. Obaj dają opcję na prawej obronie, ale tuzy tej pozycji to nie są i w zasadzie mamy do czynienia z sytuacją, kiedy Barcelona nie ma PO.
Nawet jeśli wszyscy 3 będą w formie i zdrowi, raczej nie ma problemu by znaleźć dla nich miejsce.
7
"Zawodnik chciałby wrócić do Katalonii," - gdzie on to powiedział? Przy podpisie pod nowym kontraktem, czy w wywiadach, w których podkreślał, ze nigdzie się z Londynu nie rusza, bo uwielbia miasto i drużynę? A może pod wyrazami uwielbienia dla Papcia, a ten z Londynu się nie rusza?
Bellerin to typowy "uciekinier" z La Massi, za którego trzeba by zapłacić 60-80 mln euro, udowadniając Arsenalowi i reszcie, że Barca ofiara jest i tyle, że swoich wychowanków chętnie odkupi po 2-3 niezłych sezonach za fortunę, choć po kilku takich "agresywnych przejęciach" z zasady z tymi klubami nie powinna prowadzić interesów - wtedy Sanchez grałby w Liverpoolu a Arsenal biłby się o 4 miejsce.
0
"co naturalnie umknęło romantykom futbolu" - tu mnie masz, bo mnie też umknęło. Pamiętam wypowiedzi samych zawodników, zdziwionych odejściem, ale pamiętam też książkę "Guardiola - Sztuka zwyciężania", w której wspomniano o przeciekach z szatni, co potwierdza Twoje słowa.
Co do Puyola mam wrażenie że tam się złożyło kilka czynników. Fakt, że Puyol odszedł, kiedy na "pożarcie" rzucono Zubizarettę, co samo w sobie było trochę słabe, wskazuje że w całej sytuacji było drugie dno. Potwierdzał je fakt, że Puyol pojawiał się w wyborach z osobami, które nie wyrażały się ciepło o Bartolomeu.
Po wyborach, odmówił zarządowi pełnienia jakiejkolwiek funkcji. Myślę, ze po zmianie ekipy do sprawy się jeszcze wróci.
"Proces o rzekome przestępstwo przy transferze Neymara to dla mnie przykład(...)" - tu się zgadzam w całej rozciągłości. Z osobistych doświadczeń wiem jak wygląda batalia z US, kiedy jeden urząd zapytany o interpretację przed transakcją, wydaje dla Ciebie opinię, a inny po 4-5 latach (by należność podhodować) oskarża Cię o oszustwo, sprawę opiniuje po swojemu, a opinię wydaną przez siebie, lub inną placówkę ma w nosie.
To po prostu charakterystyka sprawy, w której człowiek walczy z organami państwa, w sporze, od którego rozstrzygnięcia zależy zysk skarbu państwa i premie urzędników. A w Hiszpanii bywa jeszcze gorzej.
Sporą odpowiedź, o podobnej do tego co piszesz treści, wysmarowałem pod mało profesjonalnym tekstem w Ole/;
http://olemagazyn.pl/podatki-a-komu-to-potrzebne-pilkarskie-rozliczenia-z-fiskusem-a-moze-ich-brak/
"Zrobili, co bylo trzeba, aby zaklepać klubowi najlepszego piłkarza świata swego pokolenia. "
I tu też masz rację, bo z przeszłości znamy przypadki małej determinacji władz Barcy (Di Stefano, choć i tu było trudniej, a Real mial większe wsparcie władz ligi, niż opisuje Alfredo Relaño), które skutkowały stratą najlepszych.
Wiem też, że cała sprawa Neymara była od początku przykładem złości pewnego prezesa konkurencji (od donosu usłużnego soci, po prokurator prowadzącą). Wiem że o kosztu transferu, doliczono wszystkie możliwe opłaty od kontraktowych, przez prowizje, po cenę. Gdyby tak rozpatrywać transfer Bale'a to pewnie wyniósłby ze 150-160 mln.
Ale...
Jednak rozbieżności podatkowe, konflikty interesów nie dotyczą w tym przypadku tylko Hiszpanii czy dwóch klubów. Tu stron, krajów zaangażowanych jest więcej. Chciałbym wierzyć, że zrobiono wszystko, co można było, by tych kłopotów uniknąć. Tymczasem czytając o powiązaniach RRosella w Brazylii, nie mam pewności że tak było. Podejrzewam nawet, że gdzieś coś z pośrednikami było na rzeczy i Hiszpańskie rozstrzygnięcie, ratuje trochę tyłek przed drążenie tamtej części transakcji.
W całości, generalnie coraz bardziej rewiduję jednak swoje poglądy, po każdej Twojej odpowiedzi. Przekonujący jesteś :)
5
Co więcej, wielokrotnie się wypowiadał, że do Barcy wrócić nie zamierza. W worku go porwiesz ?
0
Po raz kolejny, dołożyłeś fakty, pod ciężarem których muszę i interpretację zweryfikować. :)
Nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem Laporty. miałem wrażenie, że rzeczywiste zarządzanie klubem, przerosło tego "młodego, charyzmatycznego prawnika", będącego twarzą niebieskiego słonia. Świetnie czuł się w roli krytyka, podczas gdy rządząc, miał problemy z podejmowaniem kluczowych decyzji.
Po drugie - to co piszesz o komercyjnej stronie projektu. Absolutnie prywatnie doceniam fakt, że kiedy Rosell/Bartolomeu obejmowali klub, ten był pod względem przychodów trzeci, z wielką stratą do MU i Realu. Procentowo od tego czasu, wzrost przychodów w Barcelonie osiągnął najwyższe wartości. Tu nie ma żadnych ale. Biznesmeni ze spójnym projektem, zapewnili nieodzowny w tych czasach fundament finansowy, dla projektu sportowego. Dodatkowo do ich sukcesów doliczyłbym właśnie kwestię ziemi - i to nie samo Ciutat Esportiva, ale tą część którą odkupiło miasto Barcelona, i pieniądze wraz z odsetkami, które musieliśmy zwrócić. W przypadku gorszego zarządzania, jestem pewien, że te niemałe pieniądze mogły zdestabilizować budżet.
Jednak mam też dwa inne zastrzeżenia - proces o przestępstwa podatkowe, których dopuszczono się przy transferze Neymara, kosztował instytucję Barcy, równie wiele co +nadużycia Laporty. Nie godzi się po prostu, startować w wyborach, głosząc rozliczenie poprzedników, by 2 lata później samemu notować taką wpadkę i przechodzić nad tym do porządku dziennego. Wiem, że sprawa miała zupełnie inne podłoże - chodziło o przekonanie gwiazdy, która może być przyszłością Barcy, a nie o "balety i alkohol", ale jednak od tak srogo oceniających poprzedników, wymagam przejrzystości. Tego by sami byli bardziej przejrzyści.
Stąd może moja tęsknota do nowego otwarcia. Kogoś kto nie uwikłany w ten konflikt, po prostu będzie realizował nowy projekt, nie koniecznie porzucając to, co poprzednicy robili dobrze, w imię prywatnej zemsty.
"z wiekiem ludzie są gorsi w tym, co robią. Naturalna kolej rzeczy. Nie przywiązywałbym do tego większej wagi."
To prawda, ale kierownik drużyny od 30 lat, który był przyjacielem kilku pokoleń graczy, stanowiska które nazwałbym "nie sportowymi" nawet. Trochę to dziwne bywa.
Pamiętasz może historię o sprzątaczce z toalety na SB, która nosiła leki na serce dla Gasparta? Gdybym napisał o klubie przyjaznym ludziom, na tym przykładzie, to byłoby nadużycie, ale chciałbym by Barca była klubem, w którym ludzie na takich stanowiskach pracują i dobrze się czują po 30-40 lat. Tworzą rodzinę, pracując dla kluby który kochają.
Puyol - Tak, owszem. zakończył karierę, kiedy z powodu kolana nie dawał rady. Ale zorganizowanie wydarzenia, podobnego do tego dla Xaviego, byłoby na miejscu, nawet kilka miesięcy po. Jedną rzeczą jest bowiem sportowa kariera - inną więź wychowanka z klubem.
Abidal - bardzo czekam na tekst :)
Laporta - tu w sumie nie ma o czym dyskutować. Trochę mi wyjaśniłeś, plus dałeś źródła do wglądu. (pomijając mój łamany hiszpański), po prostu mi wyjasniłeś. Dzięki.
0
Oczywiście masz rację co do genezy i dozy zasług. Podobnie jak pewnie czytałeś (i pisałeś wstępy) do na tyle bogatej bibliografii o Barcelonie, że wszystkie te fakty znasz lepiej, więc o fakty nie mam co się spierać. Podyskutuję raczej nad interpretacją.
Zauważę, że o ile decyzje biznesowe Rosell/Bartolomeu podejmują zazwyczaj trafne (nie liczę transferów, bo te są w końcu w sporej części oprócz największych "twarzy projektu", [a te były celne], życzeniami trenerów), tak wiele z tego co Barcę otacza za ich rządów przypomina najgorsze momenty z historii, a czasem tego bałaganu wyznacza wręcz nowe standardy.
Próby sądowego, na koszt Barcy, rozstrzygania prywatnych antypatii do Laporty (nieudane). Zamieszania finansowe. Zbyt wiele opinii ludzi którzy przetrzymali kilku prezydentów, a zwolnił ich Barto/Rosell. Pożegnania zawodników - Abidal, Puyol, Alves właśnie. Sporo tego.
W mojej ocenie potrzeba świeżej krwi, kogoś "spoza układów" które nakreślił "niebieski słoń" i jego wewnętrzne konflikty.
0
Też cenię sobie opinię graczy - raczej unikatowe tak wnikliwe przemyślenia, choć poczytawszy wiele na temat szczególnie finansowych rozliczeń Hiszpania-Katalonia, nie jestem pewien straty Katalonii w wypadku niepodległości. Zmniejszenia potencjału - i owszem, ale straty per capita, niekoniecznie.
W aspekcie sportowym - znowu się z Tobą w pełni zgadzam. Alves w dzisiejszej taktyce Lucho, i w obecnej formie Barcy, powodowałby jeszcze większą dziurę w tyłach, jeszcze więcej pracy wymagałaby jego asekuracja, natomiast w porównaniu do Vidala w formie, nie potrafiłby w ofensywie dynamizować gry.
Na pewno moment na sportowe rozstanie dość dobry.... co nie zmienia faktu, że sposób rozstania uważam za nieco pozbawiony klasy. Podobnie jak w przypadku Abidala, Puyola... Chyba tylko Xavi doczekał się godnego pożegnania.
Jeśli Dani miał okazję się przyjrzeć katalońskim odczuciom narodowościowym, tym bardziej ufam jego ocenie zarządu. Tym bardziej że w wielu przypadkach to widać.
2
Mylisz 2 rzeczy. Ocenę sportową utożsamiasz z wjazdem personalnym. Mogę pisać ile chcę, że chłop jest nieskładny, że nie biega do obrony, że jest nonszalancki w grze, że stracono zawodnika (Rakitica) tylko po to, by łatał dziury po Danim, a na koniec jeszcze dorzucę te nieszczęsne centry i będę miał rację.
Co innego zaś, gdy ktoś wnerwiony forma sportową, posuwa się do ataków personalnych, inwektyw itd. To jest prostactwo w całej rozciągłości.
Rozumiem też wymowę artykułu - nie ma zawodników większych niż klub, ale jeśli zatrudnia się gracza, liczy na niego, przez najlepszą część jego kariery, a potem postępuje tak nieładnie, jednocześnie wszystkim wokół przedłużając kontrakty 2 lata przed wygaśnięciem... To prosta droga do konfliktu, urazy i kłopotów
W tym sądzę i w krytyce takiej postawy, nie jestem odosobniony jedno to personalna sympatia do D. Alvesa, zgoda z treścią wywiadu, szczególnie z tym, jak go potraktowano, a zupełnie czym inny "najazd".
To Ty generalnie masz bardzo czarno-biały świat krytykujących/liżących tyłki, choć personalnie się z Twojego świata wypisuję, bo uważam życie za bardziej skomplikowane.