rafkop8
Dołączył/a: wrzesień 2010
Łęczyca
37 obserwujących
18 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
6
Ostatni akapit przypomniał mi przewrotne wypowiedzi ś.p. Kazimierza Górskiego. „Panie trenerze – kto wygra?” – „Ten, kto strzeli więcej bramek panie redaktorze”.
Pozostał zaledwie jeden krok do mety, ale zdecydowanie najtrudniejszy do wykonania. Wszystko co było, musi zostać w szatni, a nasi zawodnicy powinni się skupić tylko i wyłącznie na wojnie z podopiecznymi Diego Simeone. Od pierwszego do ostatniego gwizdka arbitra oczekuję walki i gry na maksymalnych obrotach. Wiem, że piłkarze są zmęczeni sezonem (nie zapominam również o graczach z Madrytu, przed którymi chylę czoła za tegoroczne dokonania), ale cel jest naprawdę blisko. Trzeba zrobić wszystko by go zrealizować. Niezależnie od okoliczności. Ostatni mecz sezonu. Oby zwycięski. Dumo Katalonii, nie zawiedź nas.
Puyol i Dream Team? Tutaj nie ma nawet o czym dyskutować.
3
Tak naprawdę cała akcja powinna być zatytułowana „Wszyscy chcielibyśmy być tacy, jak Puyol”. To jednak nie jest możliwe. Oj, będzie nam go brakowało. Tej boiskowej charyzmy i przywództwa w szatni. Pamiętam jego debiut i stopniowy awans w hierarchii klubowej. W końcu wszedł na szczyt, zakładając opaskę kapitana. Wielki mentor drużyny, który nigdy nie bał się – za przeproszeniem – zrugać swoich kolegów. Duma Katalonii prowadzi wysoko w meczu i nagle traci bramkę. Gol praktycznie bez znaczenia, ale nie dla Puyola. Gestykulacja, która mogłaby oznaczać, iż właśnie straciliśmy najważniejszą bramkę w sezonie. Dla chłopaka wszystko jednak miało znaczenie. Każdy, nawet najmniejszy błąd własny lub kolegi. Po wielu latach sukcesów w końcu powiedział „pas”. Być może jeszcze gdzieś zagra, w jakiejś mniej wymagającej lidze. Może zostanie z nami, już w nieco innej roli. Szkoda, że takie chwile nadchodzą, a czas staje się bezdusznym. W każdym razie możemy chyba śmiało powiedzieć, iż będzie co opowiadać wnukom. Nie tylko o wirtuozach techniki, łowcach bramek, najwspanialszym okresie w historii klubu… O człowieku, który przez wiele lat był prawdziwą skałą i podporą Blaugrany. LEGENDĄ. „Chciałbym być taki, jak Puyol”…
1
W tym samym momencie nasz klub straci dwóch najbardziej charyzmatycznych piłkarzy. Carles Puyol i Victor Valdes. Legendy Dumy Katalonii, które powiedziały nam „żegnajcie”. Kiedyś ten moment musiał niestety nadejść, bo życie gna do przodu. Obu piłkarzom serdecznie dziękuję za wszystko co zrobili dla Barcelony. Tak w skrócie, bo historia tych panów i ich dokonania wymagałyby wielostronicowego opisu.
1
Pozwolę sobie uzupełnić Twoją wypowiedź, iż pierwszymi zawodnikami do odstrzału są gracze, którzy nie mają przyszytej łatki z napisem "wychowanek". Jeśli to ma być główny wyznacznik podczas ewentualnych sprzedaży, to życzę powodzenia.
Nie chciałbym, aby klub pozbywał się Argentyńczyka. Jeśli kupimy w końcu jednego lub dwóch rasowych stoperów, to Javier mógłby być wtedy idealnym zmiennikiem Busquetsa.
Jeśli chodzi o wspomnianych przez Ciebie piłkarzy Blaugrany, to nie ukrywam, iż do obu mam słabość, choć nie jest to zaślepiony fanatyzm. Z całą pewnością chciałbym jednak, aby zostali z nami na kolejny sezon. Pozdrawiam.
3
Biorąc pod uwagę wczorajsze wyniki oraz fakt, iż piłkarze obu drużyn są potężnie zmęczeni sezonem śmiało można napisać, iż w starciu Barcelony z Atletico wygra ten zespół, który… okaże się mniej słabszy. Duma Katalonii nie potrafiła wczoraj znaleźć drogi do bramki Elche, a i Atletico nie znalazło sposobu na pokonanie rywala (grając na własnym stadionie). Nikt nie chciał wczoraj zdobyć mistrzostwa? Coś w tym jest. Real w pewnym sensie rozgrzeszam. Oni są myślami w Lizbonie, a w głowach siedzi im upragniony i długo oczekiwany dziesiąty Puchar Europy. Z kolei my oraz podopieczni Diego Simeone nie wykrzesali, wbrew zapowiedziom, z siebie „wszystkiego”. Tytuł najlepszej drużyny w Hiszpanii jest wciąż bez właściciela. Kto by przypuszczał, iż mecz o wszystko rozegra się w ostatniej kolejce, na dodatek między dwoma pretendentami do tytułu. Scenariusz rodem z filmów Alfreda Hitchcocka. Sobota, 17 maja A.D. 2014 – czekam zatem na trzęsienie ziemi i późniejszy wzrost napięcia. Naszych chłopaków proszę (wręcz błagam) o to, żeby poświęcili temu starciu całą, wspólną duszę. Zwłaszcza, że dla niektórych zawodników może to być ostatni występ w barwach Blaugrany.
13
Veni, vidi, vici... Ostatnia prosta i zaledwie dwa kroki do mety. Zaledwie i aż. Zapomnijmy o tym, co było i kibicujmy dzisiaj naszej drużynie z całych sił. Dostaliśmy kolejną szansę - tym razem ostatnią. Grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Dwa mecze, tyle samo zwycięstw i będziemy najlepszą drużyną w Hiszpanii. Wierzę, że nam się to uda.
6
Każdego dnia szeregi Dumy Katalonii zasila nowy zawodnik. Już nawet nie pamiętam, z ilu piłkarzy będzie się składać nasza kadra na przyszły sezon... Najśmieszniejsze jest to, iż jeszcze dużo wody upłynie w rzece zanim oficjalnie otworzą okno na transferowy świat. Ponawiam prośbę do redakcji: Stwórzcie oddzielną rubrykę na takie "informacje".
Tymczasem jutro pierwszy mecz o wszystko... To chyba ciekawszy temat, nieprawdaż?
0
Tacy piłkarze powinni grać wiecznie. Puyol miał wszystkie cechy potrzebne do tego, byśmy teraz, na mecie, mówili o nim w kategorii LEGENDY. Kończy się pewien etap, historia... Smutno mi.
16
Z jednej strony żal rozstawać się z graczem, który był jednym z ważniejszych ogniw legendarnej drużyny Pepa Guardioli, ale z drugiej strony musimy iść do przodu – już z nowymi piłkarzami. Dawny Diabeł Tasmański nie prezentuje takiej formy, jak kilka lat temu. To normalny proces, który dotyka praktycznie każdego sportowca. Jeśli informacja o odejściu Daniego stanie się oficjalną, napiszę jedynie tyle, iż dziękuję chłopakowi za jego wspaniałe występy w koszulce Blaugrany, życząc jednocześnie sukcesów w innej drużynie. Chylę czoła przed Alvesem – jego przebojowością, dawną dynamiką, charyzmą, bronieniem klubu w mediach, współpracą z Messim i innymi kompanami z drużyny. Wiele dla naszego klubu zrobił i nikt nie powinien mu tych zasług odbierać.
1
Życzę chłopakowi, aby znalazł w końcu swoje upragnione miejsce na futbolowej mapie, ale... niekoniecznie u nas. Nie ma się co oszukiwać, Bojan jest po prostu za słaby na Dumę Katalonii. Kolejne wypożyczenie będzie de facto drogą donikąd, zarówno dla chłopaka, jak i dla klubu. Trzeba definitywnie odciąć pępowinę i sprzedać "wieczny" talent do innego zespołu. Chcemy wzmocnień? Ok, ale powrót Bojana z Amsterdamu do takowych z pewnością nie będzie należał. Dzięki za wszystkie bramki strzelone w barwach Blaugrany i... powodzenia w nowym klubie.
9
"Bardzo trudno jest tam być trenerem"? Niech nie przesadza. Ponad 90% kibiców piszących na tej stronie uważa, iż jest to praca banalnie prosta. Wystarczy zresztą przeczytać przedmeczowe komentarze i "prawdy" w nich zawarte... Nie wspomnę już o wpisach po jakimkolwiek przegranym meczu.
0
Mistrzowska riposta. Pozdrawiam.
0
Pamiętam, pamiętam. Ewing? Wolałem Davida "Admirała" Robinsona, choć moim ulubionym graczem z tamtych lat był Charles Barkley. Barcelona i Dream Team - to były piękne czasy. Pozdrawiam.
0
Proponuję kupić Dikembe Mutombo. Zablokowałby wszystkie akcje rywali, pogroził palcem i powiedział: "not in my house".
0
Brakuje, oj brakuje nam takiego zawodnika z charakterem. Nigdy nie zapomnę, jak Deco biegał za piłką, ustawiając jednocześnie kolegów z drużyny. Miał charyzmę i posłuch wśród innych, na dodatek wyśmienitych graczy.
CAŁKOWITA zmiana filozofii gry Blaugrany? Najłatwiej jest tak napisać. Mam pytanie do zwolenników i piewców tej teorii: Czy wy w ogóle rozumiecie co za tym idzie? Czy zdajecie sobie sprawę z tego, co oznacza słowo "całkowicie"? Śmieszy mnie taki radykalizm, okraszony chęcią sprzedaży POŁOWY drużyny. Nie idzie? Wyrzućmy trenera, zostawmy kilku zawodników, a resztę na bruk. Chciałbym w końcu przeczytać jakieś konkretne nazwiska. Nie jedno, dwa, trzy - gdzie jest ta utopijna połowa kadry. Skoro grzmicie - określcie się w końcu. Póki co niemalże każda sprzedaż piłkarza kończy się szlochaniem i wieszaniem zarządu na szubienicy. Chorągiewki robią może dużo szumu, ale konkretów brak.
Przepraszam, że akurat pod tym artykułem zadaje takie pytania, ale tego rodzaju roszczenia, osądy, etc. znajdują się pod wieloma artykułami.
2
Krótki artykuł, ale zawierający w swojej treści dwa niezwykle ważne dla Barcelony nazwiska. Eric Abidal i Carles Puyol. Pierwszy biega po murawie już w innej koszulce, drugi natomiast, po wielu latach wzorowej gry, niedługo powie wszystkim „żegnajcie”. Do diaska, smutno się to wszystko czyta, tudzież ogląda. Legendy odchodzą – pamięć pozostanie.
46
Mam taką propozycję. Może redakcja tej jakże zacnej strony wystosowałaby oficjalny list kondolencyjny w imieniu wszystkich użytkowników?
15
Osoby odpowiadające w klubach za transfery, podobnie jak i sami zainteresowani piłkarze i ich „ojcowie”, muszą mieć niezły ubaw czytając te wszystkie informacje opublikowane w mediach. Przyjdzie ten, odejdzie tamten, w poniedziałek mamy taki priorytet, a we wtorek już inny. Barcelona chce dwóch obrońców, a na drugi dzień marzy o trzech napastnikach. Potem czytamy: „nikt się ze mną nie kontaktował”, „pierwsze słyszę”, „wypełnię kontrakt do końca”, „tutaj jestem szczęśliwy”, etc. Proponuję stworzyć oddzielną zakładkę pod hasłem „plotki transferowe”. Kolejne, wyssane z palca, artykuły o potencjalnych transferach po prostu zaśmiecają tę jakże zacną stronę. Mam nadzieję, że wraz z otwarciem okna transferowego będę czytał jak najwięcej artykułów zaczynających się od słowa „OFICJALNIE:”
19
Niezależnie od tego kto ma zostać trenerem Barcelony, wybór powinien być do bólu przemyślany. Bez niepotrzebnego pośpiechu i rozpalonych głów. Musimy się przygotować na to, iż codziennie będziemy zalewani nowymi informacjami i propozycjami. Ponad połowę wrzucimy z miejsca do kosza, nad kilkoma pochylimy głowy i... na tym historia się zakończy. Paco Jemez? On ma być zbawcą zespołu? Rozumiem, iż przez to, że Rayo lubi grać ofensywną piłkę. Jeśli to ma być argument, to ja dziękuję. My potrzebujemy doświadczonego trenera, z nazwiskiem, a przede wszystkim charyzmą. Kogoś, kto nie zlęknie się nazwisk, tylko będzie potrafił trzymać zawodników krótko i za przysłowiowy pysk. Nam potrzeba jest autorytetu albo trenera, który wie, czym de facto jest Barcelona. Nie z gazet, czy idiotycznych opowieści kolegów przy suto zakrapianym stole. Autorytet, bezkompromisowość i umiejętność zjednania sobie graczy. Tego chcę. Jest kilku takich trenerów.
1
Zdecydowanie preferuję zagrania dołem, czyli na popularną "aferę". Zwłaszcza, że nasz zespół wzrostem nie grzeszy. W gąszczu nóg zawsze może znaleźć się ta właściwa, no i łatwiej też o bramkę samobójczą. "Zawiesinki" Alvesa? Przecież to trwa wieczność. Abstrahuję już od ich dokładności. Pozdrawiam serdecznie.
4
Najbardziej smuci mnie pomijanie w składzie Alexisa. "Grał za krótko. Dużo za krótko". Skromne, ale zarazem treściwe podsumowanie występu Chilijczyka. Nie wiem, co się dzieje na treningach zespołu, nie siedzę również w ich szatni, ale coraz rzadsze występy Sancheza doprowadzają mnie do szału. Dużo można powiedzieć o chłopaku - in plus lub minus, ale ochoty do walki nikt mu nie odmówi. W ubiegłym sezonie wiele osób pisało, iż samą walką i zadziornością nie wywalczy się miejsca w składzie. Zwłaszcza w takim klubie jak Barcelona. Ok, gracz z numerem "9" na koszulce wziął to sobie chyba do serca i stał się drugim strzelcem zespołu. Do tego dołożył sporą ilość asyst. Zadziorność i tyranie przez cały mecz pozostało. Efekt? Uwaga, uwaga - im bliżej decydujących spotkań, tym Chilijczyk zostawał coraz częściej spychany na boczny tor. Litości. Samą swoją aktywnością mógłby obdarzyć chyba cały zespół. Nie wiem, nie rozumiem, nie znam się... Dlaczego w jego miejsce pojawił się Fabregas, który początek sezonu miał zacny, ale im dalej w las tym gorzej. Granie za nazwisko jest chyba największym grzechem każdego z trenerów podczas ustalania składu. Sancheza cenię i lubię - nigdy się z tym nie kryłem. Będąc trenerem nie wystawiałbym go jednak tylko za to, że... go lubię. Trener musi być konsekwentny i stawiać na tych, którzy na dany dzień prezentują najlepszą formę. Proste? Chyba jednak nie.
Ocena dla Alvesa? Swoiste podsumowanie tegorocznego sezonu w wykonaniu Brazylijczyka. Moja pięcioletnia córka, przypadkowo oglądając ze mną mecz, zapytała: "Dlaczego ten pan wrzuca piłki, jak nikogo tam nie ma w twojej koszulce?" Żona po chwili dodała: "(...) a jak są, to i tak o dwie głowy niżsi". To jest tak cholernie proste, a mimo to niezauważalne dla zawodowców...
20
Wiele rzeczy mogę wybaczyć, ale trudno jest mi się pogodzić z brakiem zaangażowania u niektórych graczy Blaugrany. Nie oczekuję ciągłych sukcesów, bo pamiętam lata, kiedy Dumie Katalonii najzwyczajniej na świecie nie szło. Jeśli nie zdobędziemy w tym sezonie żadnego trofeum (pomijam Superpuchar Hiszpanii), to nie przestanę wierzyć w Barcelonę. Za rok znowu ruszymy w bój i powalczymy na każdym z frontów. Duma Katalonii nie rozpadnie się jak domek z kart. Wciąż mamy solidny fundament, któremu jednak coraz bardziej zaczyna doskwierać brak nowego spoiwa. Świeże powietrze i nowa butla z tlenem - tego nam trzeba. Nie widzę już u naszych chłopaków TAKIEGO błysku w oczach jak kiedyś. Przesyt, zmęczenie, ciągłe patrzenie na te same twarze, bezgraniczne zaufanie, miłość do wychowanków, przesadny sentyment, błędy panów siedzących za biurkiem, marazm? Nie wiem. Najprościej jest zrzucić winę na Martino lub zaatakować Messiego. Przecież Argentyńczyk od "kołyski" aż po piłkarski "grób" powinien grać na najwyższych obrotach, nieprawdaż? Litości. Gdyby wszystko było takie proste, jak niektórzy uważają... Nasz problem tkwi chyba znacznie głębiej i zaczyna się rozprzestrzeniać jak - przepraszam za porównanie - rak. Ten sezon trzeba dograć do końca i na chłodno zastanowić się nad dalszym planem rozwoju. W szczegóły nie będę się wdawał. Nie siedzę w klubie i nie wiem de facto co piszczy w katalońskiej trawie. Nikt z nas tego nie wie. Poczekam zatem spokojnie na dalszy rozwój wydarzeń. Wierzyć w ten klub jednak nie przestanę...
0
„Piłkarze ćwiczyli strzały na bramkę” – mam nadzieję, że dzisiaj w meczu zaprezentują nam efekty tych ćwiczeń. Patrząc na to zdjęcie, pierwszym moim skojarzeniem jest ostatni przemarsz entów. Oby zakończył się tak szczęśliwie, jak w filmie Petera Jacksona. Kolejny klasyk przed nami i potężna szansa na zdobycie Pucharu Króla. Sprężcie się chłopaki, zagrajcie z pasją i poświęceniem. Wtedy trofeum trafi do gablot klubowych Dumy Katalonii – o nic więcej nie proszę.
19
Kapitalny tekst. Szkoda, że Andrea Pirlo nie przywdział nigdy koszulki Dumy Katalonii. Uwielbiam zawodników, którzy myślą na boisku przez pełne 90 minut. Niewielu jest teraz takich piłkarskich romantyków i zacnych reżyserów gry.
2
Puchar Króla. Raz jest ważny, innym razem staje się mało wartościowym skalpem. Tak czy inaczej wypadałoby go jutro zdobyć. Zwłaszcza, że naszym przeciwnikiem będzie Real Madryt. Niezależnie od formy poszczególnych zawodników, sytuacji w klubie, etc., takie mecze są ZAWSZE kluczowe. Zwycięstwo i prestiż. Pokonaliśmy ich w tym sezonie dwukrotnie, możemy zrobić to raz jeszcze. Wierzę i ufam, iż piłkarze Blaugrany zapomną o ostatnich niepowodzeniach i z czystą głową przystąpią do batalii z „Królewskimi”. Potem przyjdzie czas na ligę, gdzie nic nie jest jeszcze stracone. Trzeba być optymistą. Wraz z ostatnim gwizdkiem arbitra przyjdzie czas na analizy i „wyroki”. Obrady powinny być jednak długie...
4
Jeśli na siłę szuka się kozła ofiarnego, to proponowałbym nie zaczynać od Chilijczyka. Chłopak rozgrywa naprawdę dobry sezon – strzela bramki, asystuje i haruje jak wół. Wybitnym graczem nigdy nie był i prawdopodobnie nie będzie, ale ma przynajmniej potężne serducho do gry (co przekłada się na jego statystyki). Czy o wszystkich graczach Blaugrany możemy tak powiedzieć? Pytanie z gatunku retorycznych.
10
Znajdujemy się na końcowej prostej i pomimo ostatnich niepowodzeń wciąż wierzę, że ten sezon może się dla nas zakończyć pomyślnie. Wraz z ostatnim gwizdkiem arbitra przyjdzie czas na analizy i szukanie innych, nowych rozwiązań. Teraz trzymam kciuki za chłopaków i ufam, że powalczą do końca o ligę i Puchar Króla.
9
Głód sukcesu jako antidotum na kolejne lata. Możesz być wirtuozem, mogą się ciebie bać przed meczem, etc., ale jeśli nie pokażesz swojej wyższości na murawie – przegrasz. Nazywasz się Messi – graj jak Messi albo przynajmniej daj od siebie maksimum zaangażowania. Mówisz o pressingu – stosuj go. Chcesz „gryźć” trawę – chcemy to zobaczyć. Od pierwszej do ostatniej sekundy meczu. Za darmo niczego nie dostaniesz. Nikt się przed tobą nie pokłoni. Zapomnij. Gracze Barcelony? Nie są tacy wielcy, jak się o nich mówi. Zapewne tak podeszli do tego podopieczni Diego Simeone. Zagrali pięknie, wygrali, awansowali. Swoją pasją „zadusili” graczy Martino. Mogę im jedynie pogratulować, a naszym chłopakom życzyć, by zrewanżowali się w lidze. Z pewnością ich na to stać.
Duma Katalonii nie jest już drużyną, której obawia się cały świat. Te lata minęły, bo… taka jest kolei rzeczy. Rządził Real, Bayern, Ajax, Milan, Liverpool, rządziliśmy i my. Pod wodzą Guardioli zdobyliśmy wszystko, grając przy tym bajeczną piłkę. Nic nie trwa wiecznie. Coś się kończy, za chwilę rozpoczniemy jednak nowy etap. Część kibiców stanie na innych palisadach, wierni zostaną. Ten sezon wciąż może być piękny, choć niezależnie od wyników i tak sternicy Blaugrany muszą podjąć pewne kroki, obrać nowe kierunki na mapie rozwoju. My musimy ich wspierać i im zaufać. Zasłużyli sobie na to, nieprawdaż?
3
Niedosyt pozostał, ale nie oszukujmy się – przegraliśmy z wielkim rywalem. Podopieczni Diego Simeone grają od początku sezonu tak, jakby walczyli nie o puchary, ale przede wszystkim o swoje życie. Mieli „spuchnąć” w listopadzie, grudniu, styczniu, etc. Nic takiego się nie stało. Ta drużyna jest w stanie podnieść Puchar Europy w Lizbonie oraz wywalczyć krajowe mistrzostwo. Mam nadzieję, że w drugim przypadku nasi piłkarze staną im skutecznie na drodze. Atletico nas wczoraj zdominowało. Musimy to przyjąć z honorem, zanalizować na chłodno i… spróbować w przyszłym sezonie. Czy z nowymi piłkarzami? To powinien być naturalny i obligatoryjny ruch. Niestety, ktoś „życzliwy” sprawił, iż nałożono na klub karę zakazu transferów. Oby nasze odwołanie zostało pozytywnie rozpatrzone. Nie wyobrażam sobie bowiem „nowej” Dumy Katalonii bez nowych zawodników. Ironia. No cóż, żegnamy się z Ligą Mistrzów. Za rok wrócimy i znowu powalczymy o najwyższe cele. Teraz pozostaje nam finał Pucharu Króla i rozgrywki ligowe. Wiele jest jeszcze do wygrania. Wiara pozostaje.
6
Najprostszą odpowiedzią na te wszystkie polityczne podchody, zakazy, donosy, etc. powinna być murawa. Na niej wciąż jesteśmy mocni, czy to się komuś podoba, czy nie. Możemy od czasu do czasu odpaść z jakiś rozgrywek lub dostać srogie lanie, jak rok temu w bataliach z Bawarczykami. Trudno, to się zdarza. Taki jest sport i wszelkie konsekwencje z nim związane. To jednak nie zmienia faktu, iż XXI wiek należy do Dumy Katalonii. To właśnie w tym okresie gabloty klubowe otworzyły się szeroko i wcale nie chcą się zamknąć, oczekując kolejnych pucharów. Zawodnicy z chęcią je dostarczają.
Czy komuś na górze, pod krawatem i obstawą całej rzeszy prawników się to znudziło? Pewnie tak, choć powinienem właściwie usunąć słowo „pewnie”. Polityka zawsze wchodziła w romans ze sportem i to zjawisko się nagle nie skończy. Co więcej, takich „spotkań” będzie coraz więcej. Za dużo pieniędzy jest bowiem na stole. Matka La Masia wypuściła spod swoich skrzydeł wiele późniejszych gwiazd. W końcu (dlaczego dopiero teraz?) ktoś poczuł zazdrość. Potem paragrafy, kruczki prawne i donos. Szkoda, choć wierzę, że nasze odwołanie zostanie rozpatrzone pozytywnie. Dzisiaj natomiast odpowiemy na boisku… Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Siódmy półfinał Ligi Mistrzów z rzędu? Ciekawe u kogo tym razem pojawi się zazdrość...?